- Byłam tak zdenerwowana, że zaczęłam się jąkać!
- Urwał mi się guzik przy bluzce i zobaczyli mój stanik!
- Nie wyłączyłam telefonu, zadzwoniło dziecko i... no, myślałam, że to ważne!
- Potknęłam się o krzesło i wylądowałam w pozycji horyzontalnej u szefa na biurku!
Brzmi znajomo? Dość często słyszymy o zabawnych wpadkach podczas rekrutacji lub sami dzielimy się nimi ze znajomymi. A jakby tak spojrzeć na to z drugiej strony...?
Znacie przypadki, w których szef, rekruter czy inny UFO-ludek prowadzący rozmowę kwalifikacyjną zrobił coś takiego, że kandydat z miejsca zrezygnował z pracy? Jak musieliby się zachować, żeby Was skutecznie zniechęcić do dalszych starań o dane stanowisko? Czy błędy i zwykłe nieprzygotowanie (np. nieznajomość Waszych dokumentów aplikacyjnych) może całkowicie przekreślić firmę w Waszych oczach?