Witam,
Jak w tytule wątku. Siedzę, piszę, wspominam, zastanawiam się, szarpią mną uczucia ambiwalentne, rozważam, potwierdzam i zaprzeczam sam sobie... Jest dziwnie. Ale wiem, że tak trzeba, że muszę, że nadzieja jest najgorszą formą tortur. Piszę więc...
No i napisałem. Tyle lat na jednej kartce A4
. Sucho, beznamiętnie, bez orzekania o winie. A przecież " skoro twój facet ma o tobie sprośne myśli, to nigdy cię nie zostawi". No i zostawił. I został zostawiony zarazem.