Życie mi się sypie, nie wiem co robić. Jestem z facetem prawie 5 lat. Pokochałam go do szaleństwa i wiele dla niego zrobiłam i jeszcze więcej jestem w stanie zrobić. Ale ostatnio nam się nie układało. Doszło nawet do tego że ze mną zerwał ale jakoś się dogadaliśmy, ja go prosiłam i jesteśmy razem. On rzuca teksty typu że mógłby nie mieć dziewczyny, a za chwilę mnie całuję, głaszczę po dłoni, mówi żebym się nie martwiła. Ogólnie odczuwam, że specjalne chcę mi na złość zrobić. Mówi, że ja nic nie robię (studiuje i szukam teraz stałej pracy, a obecnie pomagam rodzicom w gospodarstwie), że moja rodzina mu nie pasuje, że to i tamto... Wczoraj przy znajomych trochę się pokłóciliśmy, tzn on jest bardzo zazdrosny i wydaje mu się że wszyscy dookoła mi się podobają, i była trochę nerwowa atmosfera i powiedział że mógłby wyrzucić połowę serduszka co ma na łańcuszku (drugą połowę mam ja), ale będę mu skamlała więc ze mną jest. Ja po tym wszystkim zdystansowałam, nie dzwonie do niego, nie pisze, już nie mam siły na to wszystko. A wtedy on mówi, że co się załamuje, że mnie kocha. Przyjeżdża do mnie, daje mi swój samochód, mówi o małżeństwie, o wspólnym życiu, łapię mnie za rękę, jest zazdrosny... sama nie wiem o co mu chodzi. To w końcu chcę być ze mną czy nie. Nie wiem co mam robić. Ta sytuacja mnie niszczy, tracę radość życia. Jak się go zapytam o co mu chodzi i czy chce ze mną być to on powie, że znowu zaczynam, że jak mi nie pasuje to mogę sobie zmienić itd.. że przecież ze mną jest.
Podobne tematy
Twój facet jest typem zazdrośnika i tyle.
Taka osoba nie zmieni swojego zachowania, jeśli on cię irytuje swoimi humorkami to zakończ ten związek.
Nie byłabym z nim dnia dłużej. On jest jakiś niezrównoważony. Sam nie wie czego chce.
Zmarnujesz sobie kawał życia. No chyba że chcesz przez cały czas żyć w strach 'zostawi mnie czy nie?'
Prosiłaś go żebyście byli razem? Teraz już wie że ma Cię na zawołanie i będzie robił z tobą co chce ![]()
A mi się wydaje, że jest z Tobą bo się przyzwyczaił i nie chce być sam
Zacznij trochę stawiać na swoim.