netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

niekochający się rodzice a moje własne życie

19 odpowiedzi3 672 wyświetleniazałożony przez nebula91, 25.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » niekochający się rodzice a moje własne życie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: niekochający się rodzice a moje własne życie

Witam wszystkich! jest to mój pierwszy post tutaj. piszę na łamach tego forum, gdyż nie potrafię się z tego zwierzać przyjaciołom/znajomym, bo albo mam wrażenie, że ich obciążam,albo, że mnie nie słuchają.
Mam 23 lata i jestem jedynaczką. mama ma 63, ojciec 56 lat. niestety jeszcze z nimi mieszkam. dlaczego NIESTETY? otóż jest pewien duży problem:

zaczęło się od tego,że od jakiegoś czasu jestem udupiona w domu na długie okresy czasu (a gdy normalnie jest rok akademicki,to prawie w domu nie przebywam; mam dużo znajomych i dużo zainteresowań), bo bardzo często choruje na anginy/migdałki. czasem rano budzą mnie ich kłótnie, przez które ja sama czuję się ze sobą coraz gorzej.

nie mam pozytywnych wspomnień jeśli chodzi o moje wychowanie i stosunki moich rodziców, a zwłaszcza ojca. ojciec jest emerytowanym policjantem. nie ma za grosz empatii, jest egoistą. podczas ostatniej kłótni okazało się,że nawet ojciec jest o mnie zazdrosny, bo mama poświęca mi dużo uwagi, jak choruję... jak coś mu nie pasuje, to się obraża, nic nie mówi, nie je obiadu, ewentualnie robi coś i cały czas przy tym klnie. jest strasznie skąpy; nie pamiętam, kiedy ostatnio coś na mnie wydał. to mama ciągle płaci za lekarza, leki itp (na moje własne zachcianki zarabiam sama- daję korepetycję). nie ma dystansu do siebie; coś mu powiesz, to on się obraża. nie można się z nim wdawać w polemikę. strasznie kompulsywny, niecierpliwy, w gorącej wodzie kąpany. bardzo lubi demonstrować swoje niezadowolenie klnąc i drąc japę. zero pokory,nie znosi krytyki. do tego terrorysta i agresor: podczas kłótni z mamą rzuca czymś i wyzywa ją od po*nych itp. do ludzi, z którymi nie mieszka pod jednym dachem jest wręcz do rany przyłóż: miły, zabawny, żartowniś, inteligentny, ah ah! zawsze w centrum uwagi.

moja mama za to, jest zupełnie inna. wrażliwa na krzywdę innych, empatyczna, zawsze trochę w cieniu ojca, ugodowa, posłuszna. bardzo o mnie dba, w końcu jedyna córcia... niestety nie lubi wychodzić ze swojej strefy komfortu. boi się ryzyka. dziś mi powiedziała,że od dawna ojca nie kocha (i vice versa), że w sumie to łączy ich tylko dziecko i mieszkanie. spytałam jej,dlaczego od niego nie odejdzie; otóż boi się jego reakcji. bo on jest nieobliczalny i nie wiadomo,co by zrobił... hmm

ja, przez to wszystko, mam ochotę się wyprowadzić. póki co nie utrzymałabym się z korków, ale może bym coś znalazła, jestem z warszawy. niestety zupełnie nie wiem co robić: boję się zostawić mamę z tym samą.. wydaje mi się,ze jestem jedynym sensem jej życia i jedyną rzeczą, na której ona się skupia, byle być najdalej od ojca. nieraz mówiłam o wyprowadzce, a ona była szczerze wystraszona, czasem obracała to w żart, ale widać było,ze bardzo tego nie chce.
a jak ja zamieszkam gdzie indziej, to czuję,że będę mieć wyrzuty sumienia.. z jednej strony wiem, że to ich życie i sami powinni coś z tym zrobić, ale

a) mój ojciec nie przyjmie krytyki i nie chce nic zmieniać,bo jest skostniały. nie umie rozmawiać o problemach, tylko przekrzykiwać się w obelgach
b) mamie na ojcu nie zależy, ale i tak się nie rozstanie. za bardzo się boi,co ludzie powiedzą, że jest za stara itp

nie wiem, jakim cudem ona godzi się na perspektywę bycia z takim tyranem aż do śmierci..
ja niestety nie żywię do ojca żadnych pozytywnych uczuć. szczerze, budzi we mnie niechęć. unikam ludzi podobnych do niego.
miałam tylko 1 długi związek, mój były był totalnie inny od mojego ojca, i o to mi właśnie chodziło.
niestety, odkąd związek się rozpadł, nie mogę nikogo znaleźć, i myślę, że to przez te sprawy rodzinne. nie potrafię się zbliżyć do kogoś, i ciągle zastanawiam się, co jest normalne,a co nie. obserwuję ludzi i uczę się, co można, a czego nie.

moje pytanie: mając na uwadze ewentualną przeprowadzkę, a fakt, że zostawilabym mamę z tyranem.. co robić? moge zmienić ich sytuacje? czy gonić za swoimi marzeniami i wyprowadzić się?




tl;dr
rodzice się nienawidzą, a ja jestem jedynaczką i chcę się wyprowadzić, ale mama boi się mnie puścić, bo nie chce sama zostać z ojcem. zepsute małżeństwo. co robić?

2

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Twoja mama mówiąc ci o tym, że nie kocha ojca, ale boi się odejść poniekąd przerzuca ciężar odpowiedzialności za jej życie na ciebie. I robi to skutecznie, bo się nią przejmujesz. Twojej mamie zwyczajnie brak odwagi, by cokolwiek zmieniać, a argument o tym, że ojciec jest nieobliczalny jest po prostu słaby. Prawda jest taka, że gdyby chciała, to by odeszła. Każda z kobiet, która ma za sobą nieudane małżeństwo była w stanie znaleźć siłę, by je zakończyć. U was nie ma alkoholu, zdrad, agresji. Nie ma konkretnego powodu do odejścia. Mama ma na jednej szali niedojrzałego emocjonalnie, przewrażliwionego na swoim punkcie mężczyznę, z którym spędziła całe życie, a na drugiej samotność, konieczność znalezienia mieszkania, dodatkowego zarobku (o ile z tego co ma da radę sama się utrzymać), brak rozmaitych wygód. Obstawiam, że wybierze jednak znane, stare życie, w którym jako tako funkcjonuje. I że dalej będzie jojczyć, jaka jest biedna i nieszczęśliwa.

nie wiem, jakim cudem ona godzi się na perspektywę bycia z takim tyranem aż do śmierci..

Właśnie takim: z wygody, z przyzwyczajenia, z poczucia względnego bezpieczeństwa, choćby materialnego. Co innego, gdyby pojawiła się kochanka lub flaszka.

Moim zdaniem powinnaś stanowczo powiedzieć matce, żeby ci się nie skarżyła, jeśli nie ma zamiaru czegoś zmienić. Zajmij się raczej sobą. Poszukaj roboty, jakiegoś kąta i wyprowadź się. Twoja matka nie ma prawa zatrzymywać cię w domu. Ona już wybrała - twojego ojca. To jej życie, nie twoje. Nie możesz roztaczać nad nią parasola ochronnego, bo to nie jest twoja rola. To ty jesteś dzieckiem, nie ona. Jak będzie chciała, to od niego odejdzie.

3

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

dziękuję za Twoją odpowiedź. brzmi tak bardzo rozsądnie i chętnie bym tak zrobiła.

bałabym się,że mama albo by się na mnie śmiertelnie obraziła,albo by narzekała, jak jej beze mnie źle, jojczyłaby itp. wiedziałabym wtedy,że gdyby naprawdę chciała to zmienić, to by zmieniła, ale z drugiej strony to moja jedyna matka, a jak rodzice umrą, to zostanę sama jak palec, no i sam fakt, że ja na nią wystawię tyłek, mąż wystawił tyłek, no szkoda mi jej będzie.


boję się, że to będzie wyglądało na wyrachowanie i bezduszność z mojej strony.

boże, co się narobiło...

4

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Nebula - ładnie, że macie takie fajne relacje z mamą, ale przecież nie będziesz z nią mieszkać całe życie?
W każdym razie nie powinnaś.
Mama ma w Tobie podporę i dobrze, ale przy okazji zbytnio Cię obarcza swoimi problemami.
Ojciec się już nie zmieni, mama zapewne się od niego nie wyprowadzi, a Ty?
Im szybciej się wyprowadzisz, tym lepiej. Tym większą masz szansę na ułożenie życia osobistego.
Ani to wyrachowanie, ani bezduszność. Normalna kolej rzeczy, że dzieci się usamodzielniają i idą na swoje.

5

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Trzeba ojcu znaleźć kochankę. I to serio. To znaczy, popieram tu przedmówczynie, ze albo rybki albo akwarium albo twoja matka odchodzi od ojca albo jest z nim i isę nie skarży. A niech tobie d..nie zawraca. No ale jeżeli chce odejść, tylko, że wstydzi się co inni powiedzą, boi się o swoje dalsze losy (gdzie pójdzie z czego się będzie utrzymywać). To można zrobić tak podsunąć ojcu jakąś znajomą, czy wynajęta, czy po prostu jakaś kobietę i zaintrygować tak żeby zaiskrzyło. To znaczy jakaś impreza dużo alkoholu, podpuścić ich. Jak wylądują w łóżku zrobić kilka zdjęć jako dowód, wtedy to ojciec będzie się przed ludźmi wstydził a nie mama. Bo to on zdradził i jest powód do rozwodu. No i wtedy, dowód zdrady, plus nagrać kilka awantur, oskarżyć ojca o znęcanie psychiczne. Jak dobrze pójdzie sąd orzeknie rozwód z jego winy to matka dostanie, połowę majątku i przy dobrych wiatrach jeszcze alimenty od ojca wysępicie obydwie, ty dokąd nie ukończysz 24 lata. I wtedy matka kupi sobie jakąś kawalerkę, kto wie może coś jeszcze dla cb zostanie. Będzie miała swoje pieniądze. A ty się uwolnisz, poszukasz mieszkania, zajmiesz się szkołą, pracą, i jeszcze Ci od ojca wpadnie parę groszy co miesiąc. Nie wiem jaki ten ojciec jest czy zasługuje na taką karę, ale jeżeli,  to można to trochę złagodzić i poszukać takiej kobiety nie ,,w sama raz na raz'' tylko takiej, która jest mimo wszystko w porządku i jest szansa, ze zostaną razem na dłużej. Wtedy będzie wilk syty i owca cała. Bo ojciec może się jeszcze raz zakocha, matka będzie miała spokój, a ojciec nie będzie miał takiego żalu do Was tylko wręcz jeszcze Wam podziękuje. Także może warto urządzić taka ,,randkę w ciemno'' tatusiowi, a sobie święty spokój załatwić.

6

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Nie czytaj tych bzdur powyżej...

Wyprowadź się. Być może to zmotywuje mamę do wzięcia swojego losu w swoje ręce.
Jeśli nie, to trudno. Musisz żyć swoim życiem.

7

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Cynicznahipo tak najłatwiej powiedzieć. Wyprowadź się zostaw.
To można na chwile, ale zaraz za tym przychodzi codzienność i konsekwencja.
Moza powiedzieć, a weź zostaw ojca tylko, że to nie takie proste. Bo gdzieś trzeba odejść, za coś żyć.
Ja tu podałam konkretny sposób. Może trochę, kontrowersyjny, szokujący. Ale sprytny i do zrobienia. Przy suchej kalkulacji.
Samo wyprowadź nie czarujmy się niczego nie załatwi nie ma prostych rozwiązań, czasem trzeba pokombinować.
Cynicznahipo a jaki ty masz pomysł na rozwiązanie? Opisz jak to ma wyglądać dokąd ma się wyprowadzić autorka za co żyć, a gdzie pójdzie jej matka? No skoro mówisz, że ja mówię głupoty, być może tak, jak tu zaproponujesz konkretne rozwiązanie z przerachowaniem strat i zysków. A nie takie samo wyprowadź się niech robi co chce tak to każdy może podpowiedzieć, napisać.

8

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Woman, najlepszym sposobem na normalne życie, jest odcięcie się od patologicznej sytuacji.
Autorka jest na tyle dorosła, że może wziąć odpowiedzialność za swoje życie, jak widać, rodzice jej nie pomogą, a tylko zaszkodzą.
Znaleźć robotę, odłożyć pieniążki i wynająć pokoik/mieszkanko. Jak to zrobić? Normalnie, tyłek ruszyć i polegać na sobie, nie innych.

To, co Ty napisałaś, jest pozbawione sensu totalnie. Autorka się potrzebuje odciąć od rodziców, a nie ojcu kochanki szukać, stresować się, martwić. Pomyślałaś, co będzie z matką po ewentualnej zdradzie? To ją może całkowicie załamać psychicznie...

Autorko, jeśli się wyprowadzisz i zaczniesz żyć swoim życiem, to jest duża szansa, że mama zasmakuje takiego życia i zrozumie, że powinna od ojca odejść. Tak czy inaczej, zostając w tym domu marnujesz sobie życie.

9

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

No z tym, ze odciąć się i odejść to się zgodzę. Tylko, ze widzisz, ze autorka napisała, że z korepetycji się nie utrzyma, nawet jak pójdzie do pracy będzie ciężko. A skoro ojciec skner to an pomoc nie ma co liczyć. A tak to alimenty dokąd będzie się uczyć (24lata) obowiązkowo by płacił. A emerytura policyjna wcale nie jest taka mała. Więc zawsze byłby dodatkowy grosz.
Co do żony jak ma odejść? dokąd? Owszem nie powinna córki swoimi problemami zadręczać ale może kobiecie trzeba pomóc.
Skro moi, ze męża nie kocha, i tylko jest bo jest to zdrada wcle nie byłaby ciosem. Wręcz przeciwnie. Bo skoro się boi ,,bo co on by zrobił, do czego byłby zdolny jakby odeszła'' to jakby ona odeszła a jakby on zdradził to wtedy sam musiałby się przed sobą poczuć winny. Tak to jak odejdzie to faktycznie, może głupotę zrobić, a jak zajmie się babą, to rozwód mu będzie na rękę nawet. Jak się trafi jakaś co umie w sobie rozkochać to można naprawdę dużo wywalczyć spadku i alimentów bo jak ojciec się zajmie miłością to mu reszta koło nosa przejdzie i nie będzie się czuł pokrzywdzony. Także matka autorki, może urządzić sobie wtedy na nowo życie a mąż nie będzie przeszkadzał. Wtedy autorka nie dość, ze się uwoli od obydwojga to jeszcze skorzysta.

10 Ostatnio edytowany przez luc (2014-07-28 20:29:45)

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie
Insurmountable_Woman napisał/a:

Trzeba ojcu znaleźć kochankę. I to serio. To znaczy, popieram tu przedmówczynie, ze albo rybki albo akwarium albo twoja matka odchodzi od ojca albo jest z nim i isę nie skarży. A niech tobie d..nie zawraca. No ale jeżeli chce odejść, tylko, że wstydzi się co inni powiedzą, boi się o swoje dalsze losy (gdzie pójdzie z czego się będzie utrzymywać). To można zrobić tak podsunąć ojcu jakąś znajomą, czy wynajęta, czy po prostu jakaś kobietę i zaintrygować tak żeby zaiskrzyło. To znaczy jakaś impreza dużo alkoholu, podpuścić ich. Jak wylądują w łóżku zrobić kilka zdjęć jako dowód, wtedy to ojciec będzie się przed ludźmi wstydził a nie mama. Bo to on zdradził i jest powód do rozwodu. No i wtedy, dowód zdrady, plus nagrać kilka awantur, oskarżyć ojca o znęcanie psychiczne. Jak dobrze pójdzie sąd orzeknie rozwód z jego winy to matka dostanie, połowę majątku i przy dobrych wiatrach jeszcze alimenty od ojca wysępicie obydwie, ty dokąd nie ukończysz 24 lata. I wtedy matka kupi sobie jakąś kawalerkę, kto wie może coś jeszcze dla cb zostanie. Będzie miała swoje pieniądze. A ty się uwolnisz, poszukasz mieszkania, zajmiesz się szkołą, pracą, i jeszcze Ci od ojca wpadnie parę groszy co miesiąc. Nie wiem jaki ten ojciec jest czy zasługuje na taką karę, ale jeżeli,  to można to trochę złagodzić i poszukać takiej kobiety nie ,,w sama raz na raz'' tylko takiej, która jest mimo wszystko w porządku i jest szansa, ze zostaną razem na dłużej. Wtedy będzie wilk syty i owca cała. Bo ojciec może się jeszcze raz zakocha, matka będzie miała spokój, a ojciec nie będzie miał takiego żalu do Was tylko wręcz jeszcze Wam podziękuje. Także może warto urządzić taka ,,randkę w ciemno'' tatusiowi, a sobie święty spokój załatwić.

Ty się chyba za dużo seriali naoglądałaś wink
(nie po raz pierwszy mam takie wrażenie)

Przy okazji - matce i tak przysługuje połowa majątku wspólnego, bez względu na to czyja wina będzie orzeczona przy rozwodzie.
Wyjątkowo może być mniej lub więcej.

11

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie
Insurmountable_Woman napisał/a:

No z tym, ze odciąć się i odejść to się zgodzę. Tylko, ze widzisz, ze autorka napisała, że z korepetycji się nie utrzyma, nawet jak pójdzie do pracy będzie ciężko.

No i co z tego, że będzie ciężko, mało kto dzisiaj ma łatwo. Na tym polega dorosłe życie.

12 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-28 20:53:59)

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Ale zawsze można pokombinować ułatwić. Wiadomo proste rozwiaznie każdemu przyjdzie na myśl i będzie tradycyjnie jak zawsze. Czasem potrzebna jest duża intryga. i konspiracja, żeby osiągnąć cel. I to wcale nie jest jak z seriali to jest bardziej jak gra w szachy trzeba być cwanym i przebiegłym jak lis przewidzieć każdy wariant, każdy ruch musi być przemyślany.
Czasem niektórzy tracą bo niby dobrze myślą, ale w rzeczywistości są słabymi strategami. Widzicie to, ze mogą się rozejść, a przy tym mąz bediz nachodzić i dręczył, będą nieprzyjemności i kłótnie o majątek, o rozwód to można przewidzieć. To, ze zostaną razem ale będą sie kłócić wyzywać i nienawidzić też można. Ale ta kochanka to bardzo podstępna gra. Która wymaga suchej kalkulacji i ścisłego planu. Ale ile ma korzyści. Co jest niby serialowe. Wszystko da się zorganizować. Tak na sucho kalkulując. Na emerytowanego policjanta, do tego jak jest taki szarmancki dla obcych, nie jedna się skusi. To, że jemu się spodoba nie trudno przewidzieć, wystarczy kilka sztuczek. Skoro jest taki znudzony zoną, ciągle się z nią kłóci to pewnie żeby zdradził dużo nie potrzeba. To, ze córce alimenty się przydadzą z tym się nie dyskutuje. Skoro on teraz nie chce rozwodu, i mógłby szaleć, to trzeba go unieszkodliwić i sprawić by z kata stal się ofiarą.
Zresztą roześmiałam się z tego ,,jak w serialu'' bo nie pierwszy raz to słyszę, ale ludzie tak naprawdę do osiągnięcia wymarzonego celu, do sukcesu, dochodzimy właśnie drogą największych intryg i manipulacji. Taka jest prawda,. cel uświęca środki! Nigdy nie byłam zwolenniczką prostych rozwiązań. Stąd moje pomysły. Trzeba ,,uderzyć'', raz mocno a nieprzewidywalnie, bo tylko te radykalne i najbardziej skrajne rozwiązania dają pożądany efekt!

13 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-07-28 20:59:45)

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie
Insurmountable_Woman napisał/a:

Ale zawsze można pokombinować ułatwić. Wiadomo proste rozwiaznie każdemu przyjdzie na myśl i będzie tradycyjnie jak zawsze. Czasem potrzebna jest duża intryga. i konspiracja, żeby osiągnąć cel. I to wcale nie jest jak z seriali to jest bardziej jak gra w szachy trzeba być cwanym i przebiegłym jak lis przewidzieć każdy wariant, każdy ruch musi być przemyślany.
Czasem niektórzy tracą bo niby dobrze myślą, ale w rzeczywistości są słabymi strategami. Widzicie to, ze mogą się rozejść, a przy tym mąz bediz nachodzić i dręczył, będą nieprzyjemności i kłótnie o majątek, o rozwód to można przewidzieć. To, ze zostaną razem ale będą sie kłócić wyzywać i nienawidzić też można. Ale ta kochanka to bardzo podstępna gra. Która wymaga suchej kalkulacji i ścisłego planu. Ale ile ma korzyści. Co jest niby serialowe. Wszystko da się zorganizować. Tak na sucho kalkulując. Na emerytowanego policjanta, do tego jak jest taki szarmancki dla obcych, nie jedna się skusi. To, że jemu się spodoba nie trudno przewidzieć, wystarczy kilka sztuczek. Skoro jest taki znudzony zoną, ciągle się z nią kłóci to pewnie żeby zdradził dużo nie potrzeba. To, ze córce alimenty się przydadzą z tym się nie dyskutuje. Skoro on teraz nie chce rozwodu, i mógłby szaleć, to trzeba go unieszkodliwić i sprawić by z kata stal się ofiarą.
Zresztą roześmiałam się z tego ,,jak w serialu'' bo nie pierwszy raz to słyszę, ale ludzie tak naprawdę do osiągnięcia wymarzonego celu, do sukcesu, dochodzimy właśnie drogą największych intryg i manipulacji. Taka jest prawda,. cel uświęca środki! Nigdy nie byłam zwolenniczką prostych rozwiązań. Stąd moje pomysły. Trzeba ,,uderzyć'', raz mocno a nieprzewidywalnie, bo tylko te radykalne i najbardziej skrajne rozwiązania dają pożądany efekt!

Tak, tak... Jasne...
Może jeszcze ma sama ojcu wleźć do łóżka, byle był rozwód i kasa...
Woman, nie mówiła Ci matka jak byłaś mama, że czasami warto odpuścić i że najłatwiejsze rozwiązania są często najlepszymi?

14

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

niezła dyskusja się wywiązała. mama już kiedyś powiedziała, że on jest za uczciwy na kochanki. stróż prawa, ha ha.

ja i tak mam wrażenie, że jesli tylko staloby sie coś takiego jak zdrada, to mama by pewnie zacisnęła zęby i na tym by się skonczylo. poobrażaliby się na siebie, mieli ciche dni i tyle.
pmja mama jest typem osoby, która woli coś przeczekać. nie unosi się emocjami, nie kalkuluje, ona jest bardzo pasywna i wycofana hmm

jeśli chodzi o robote, to moi znajomi z roku, przyjezdni, i tak muszą od rodziców coś wyciągać,żeby się utrzymać. no,chyba że zamieszkam z koleżanką, która ma po kimś mieszkanie (a mam takie znajome) ale to już jest temat na oddzielny wątek (którego nie będę zakładać, zwłaszcza teraz)

nawet jeśli bym pogadała z mamą o możliwej intrydze, to ona i tak by machnęła ręką i powiedziała,że nie chce kombinować i że ma to gdzieś.

nie wiem,czy też ojcu chciałoby się wikłać w jakiś romans. on by pewnie wszystko wykalkulował- rozwód,pieniądze, alimenty, a wąż w kieszeni trzyma...

nie wiem,czy on jest zdolny do jakiegoś romansu, skoro troche u niego kuleją pozytywne uczucia tongue

15

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie
nebula91 napisał/a:

niezła dyskusja się wywiązała. mama już kiedyś powiedziała, że on jest za uczciwy na kochanki. stróż prawa, ha ha.

ja i tak mam wrażenie, że jesli tylko staloby sie coś takiego jak zdrada, to mama by pewnie zacisnęła zęby i na tym by się skonczylo. poobrażaliby się na siebie, mieli ciche dni i tyle.
pmja mama jest typem osoby, która woli coś przeczekać. nie unosi się emocjami, nie kalkuluje, ona jest bardzo pasywna i wycofana hmm

jeśli chodzi o robote, to moi znajomi z roku, przyjezdni, i tak muszą od rodziców coś wyciągać,żeby się utrzymać. no,chyba że zamieszkam z koleżanką, która ma po kimś mieszkanie (a mam takie znajome) ale to już jest temat na oddzielny wątek (którego nie będę zakładać, zwłaszcza teraz)

nawet jeśli bym pogadała z mamą o możliwej intrydze, to ona i tak by machnęła ręką i powiedziała,że nie chce kombinować i że ma to gdzieś.

nie wiem,czy też ojcu chciałoby się wikłać w jakiś romans. on by pewnie wszystko wykalkulował- rozwód,pieniądze, alimenty, a wąż w kieszeni trzyma...

nie wiem,czy on jest zdolny do jakiegoś romansu, skoro troche u niego kuleją pozytywne uczucia tongue

Skoro żadne rozwiązanie Ci nie odpowiada, to pozostaje gnić w obecnej patologicznej sytuacji.

16 Ostatnio edytowany przez mocna.Frappe (2014-07-29 12:56:09)

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Moi rodzice mają podobną sytuację, nie kochają się, ojciec jest kwadratowym dupkiem którego nie szanuję i nie potrzebuję, ale mama utknęła na mieliźnie i prócz narzekania niewiele robi. Z takim ojcem jak mój - twój - nic się nie wskóra. On się nie zmieni.
Ty nie możesz żyć życiem mamy. Jeśli ktoś miałby się wyprowadzać to Twoja Mama lata temu biorąc Ciebie pod pachę i wynosząc się od durnia. Nie zdecydowała się na taki ruch, to czemu Ty masz teraz ponosić z nią konsekwencje jej błędu ? Rób to co dla Ciebie najlepsze.
Ale nie zwalaj też swoich niepowodzeń na dom - mama uczyła Cię tego co najlepsze, albo umiesz z tego wycisnąć coś dla siebie, albo nie. Uprzedzenie do ojca nie może być wymówką dla nieudanych związków.

Nie chcę brzmieć bezdusznie, tez próbowałam pomóc moim rodzicom, wyrwać mamę z tego toksycznego związku, wreszcie doszło do tego że ona zawładnęła moim życiem. Tak nie może być. Jak na razie odpowiedzialna jesteś TYLKO za siebie.

Jak nie będziesz mogła żyć spokojnie myśląc o mamie to zaproponuj jej że wyniesiecie się razem, choćby póki co. Może potrzebna jej pomoc w tym kroku. Moja się nie zdecydowała bo "co ludzie powiedzą"...

17 Ostatnio edytowany przez nebula91 (2014-07-29 17:42:34)

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

cynicznahipo: ależ ja nie mam zamiaru w niej tkwić. będę dążyć do wyprowadzki. chciałam jedynie się upewnić, czy jest to jedyne (bo i dość radykalne) skuteczne rozwiązanie tej sytuacji, bo mimo wszystko miałam wrażenie, że to ucieczka od problemów i zostawienie mamy z tym samej. wiem, że będzie się to wiązało z wieloma wyrzeczeniami i zmianami,ale mam motywację; ratowanie samej siebie.

no ale wyprowadzka jest jedynym sensownym rozwiązaniem smile


mocnaFrappe: dziękuję za podzielenie się tą historią. zaproponuje to mamie, ale i tak obawiam się, że ona też przejmie się opinią ludzi. rozumiem, gdyby ojciec nas bił, pił, patola raziłaby po oczach- ok,wtedy mama uznałaby, że w oczach lokalnej społeczności byłoby to w porządku.

ojciec w okolicy cieszy się bardzo dobrą opinią. jedynie dobrzy znajomi wiedzą,że czasem jest za głośny, i to jedyne,co mają na jego temat do powiedzenia.
niestety mam podobne uczucia do ojca jak Ty sad

18

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie
Insurmountable_Woman napisał/a:

Ale zawsze można pokombinować ułatwić. Wiadomo proste rozwiaznie każdemu przyjdzie na myśl i będzie tradycyjnie jak zawsze. Czasem potrzebna jest duża intryga. i konspiracja, żeby osiągnąć cel. I to wcale nie jest jak z seriali to jest bardziej jak gra w szachy trzeba być cwanym i przebiegłym jak lis przewidzieć każdy wariant, każdy ruch musi być przemyślany.
Czasem niektórzy tracą bo niby dobrze myślą, ale w rzeczywistości są słabymi strategami. Widzicie to, ze mogą się rozejść, a przy tym mąz bediz nachodzić i dręczył, będą nieprzyjemności i kłótnie o majątek, o rozwód to można przewidzieć. To, ze zostaną razem ale będą sie kłócić wyzywać i nienawidzić też można. Ale ta kochanka to bardzo podstępna gra. Która wymaga suchej kalkulacji i ścisłego planu. Ale ile ma korzyści. Co jest niby serialowe. Wszystko da się zorganizować. Tak na sucho kalkulując. Na emerytowanego policjanta, do tego jak jest taki szarmancki dla obcych, nie jedna się skusi. To, że jemu się spodoba nie trudno przewidzieć, wystarczy kilka sztuczek. Skoro jest taki znudzony zoną, ciągle się z nią kłóci to pewnie żeby zdradził dużo nie potrzeba. To, ze córce alimenty się przydadzą z tym się nie dyskutuje. Skoro on teraz nie chce rozwodu, i mógłby szaleć, to trzeba go unieszkodliwić i sprawić by z kata stal się ofiarą.
Zresztą roześmiałam się z tego ,,jak w serialu'' bo nie pierwszy raz to słyszę, ale ludzie tak naprawdę do osiągnięcia wymarzonego celu, do sukcesu, dochodzimy właśnie drogą największych intryg i manipulacji. Taka jest prawda,. cel uświęca środki! Nigdy nie byłam zwolenniczką prostych rozwiązań. Stąd moje pomysły. Trzeba ,,uderzyć'', raz mocno a nieprzewidywalnie, bo tylko te radykalne i najbardziej skrajne rozwiązania dają pożądany efekt!

IW najlepsze sa najprostsze i uczciwe rozwiązania, ty chyba żyjesz tymi filmami, oglądasz seriale, a to wszystko co piszesz to wymyślasz na poczekaniu, coraz bardziej to widać,
tak mi się wydaje,

co do autorki to nic nie rób, to życie twoich rodziców, najlepiej się wyprowadź i żyj swoim życiem

19

Odp: niekochający się rodzice a moje własne życie

Nasi rodzice zostali wychowani w innych czasach. Kobieta uzależniona od męża i posłuszna, bezwolna i ten strach "co ludzie powiedzą"...
My jesteśmy bardziej asertywnym pokoleniem i łatwiej jest nam mówić "odejdź od ojca". Mamy więcej możliwości i jesteśmy duuużo młodsze. A nasze mamy w swoim wieku gdzie znajdą pracę? 

Wydaje mi się że możesz zrobić tylko dwie rzeczy:
1. Powtarzać w kółko że nie może tak żyć. Sporo przed nią do przeżycia i tylko od niej zależy jak najbliższe lata będą wyglądały
2. Pokazać jak fajnie jest żyć w innym domu, z dala od ojca - ale tutaj najpierw musisz się wyprowadzić żeby mama mogła Cię odwiedzać i zobaczyć jaki masz święty spokój

A jak coś drgnie i zacznie się zastanawiać nad zmianami to zapewniaj ją że zawsze może liczyć na twoje wsparcie. Nie wiem jakie relacje ma twoja mama z rodziną i czy ma koleżanki. Może boi się że sobie sama nie poradzi? To dla niej na prawdę ogromny stres. Zobacz ile już lat tkwi w tej patologicznej sytuacji. Najtrudniej jest podjąć decyzję. Później już się tylko dąży konsekwentnie do celu. Ale musi mieć wsparcie!

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » niekochający się rodzice a moje własne życie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026