netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

182 odpowiedzi23 347 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 16.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 183 ]

1

Temat: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

"Nie chcę mieć dzieci! To straszne obciążenie, zobowiązanie na całe życie. Gdy urodzę, nigdy już nie pójdę na dyskotekę, nie będę miała czasu dla koleżanek i nie będę mogła wyjechać na Kretę popijać drinki przy basenie. Koniec ze spokojnym życiem we dwoje, będzie tylko dziecko i dziecko, oddalimy się od siebie z mężem, aż wreszcie on znajdzie kochankę i mnie zostawi. O nie, żadnych dzieci!"

Takie i podobne rozterki mają współczesne młode dziewczyny. Przed założeniem rodziny powstrzymuje je strach przed UTRATĄ WOLNOŚCI, a dziecko jawi im się jako wrzeszcząca, różowa kula u nogi. Gdy dzielą się z kimś swoimi obawami, słyszą, że są niedojrzałymi egoistkami i tylko im zabawy w głowie. Jedni radzą, by wyszaleć się na zapas przed ciążą, wtedy nie będzie tak bardzo żal utraconej swobody. Inni "pocieszają", że po porodzie i tak nie ma się siły na żadne szaleństwa, a ci bardziej życzliwi i optymistycznie nastawieni do życia prorokują, że z chwilą pojawienia się na świecie małej istotki wszelkie przyjemności magicznie tracą znaczenie i w ogóle nie chce się nigdzie wychodzić, więc i tęskno do imprez ze znajomymi nie będzie.

A Kreta, baseny i drinki pod palmami? "Zawsze możesz zostawić dziecko z babcią, a sama jechać z mężem!" A z drugiej strony: "Cooooo? Takie małe dziecko chcesz zostawić bez mamy? Wyrodna ty, to po co w takim razie chciałaś mieć dziecko, jak teraz je porzucasz, matka MUSI SIĘ POŚWIĘCAĆ!"

Reasumując - jak było/jak jest u Was? smile Dziecko zabrało Wam wolność, musiałyście się męczyć, ograniczać, rezygnować i poświęcać? Po porodzie "samo przeszło" i już Was do szaleństw nie ciągnęło? A może udało Wam się połączyć życie towarzyskie, upojne chwile sam na sam z mężem i zwiedzanie świata z życiem rodzinnym? Jak otoczenie komentowało (bo że komentowało, to nie mam wątpliwości big_smile) Wasze wybory typu weekendowa impreza tylko dla dorosłych czy wyjazd na urlop bez dziecka? Jednym słowem - jesteście/byłyście matkami, czy posiadaczkami kuli u nogi? smile


UWAGA: Zawarte w wątku hasła "drinki, podróże, imprezy" mają służyć jedynie jako symbole aktywności, w których dziecko jakoby miało przeszkadzać, proszę nie traktować ich dosłownie, żeby nie doszło do spłyceń w stylu: "Nie lubię alkoholu, więc nie miałam problemu z zajściem w ciążę" tongue

2

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

U mnie nic się nie zmieniło. Zawsze uważałam, że kobieta dojrzała powinna zostać matka. I ja chciałam mieć dzieci dopiero po 30. Chociaż bardzo wcześno wyszłam za mąż dzieci były ,,odłożone na dużo później. Ale gdy mi lekarz powiedział, że może być za kilka lat późno. Przeprowadziłam bardzo poważną rozmowę z ojcem moich dzieci. Miałam o tyle dobrze, ze miałam bardzo dobra sytuację materialną, mieszkanie, pieniądze i moja przyszłość była zabezpieczona. On też dobrze zarabiał. Nawet mieliśmy dwa mieszkania. No więc się zdecydowaliśmy. Ja cały czas studiowałam i pracowałam, do końca ciąży. I od razu wynajęliśmy nianię. Dla mnie nic się nie zmieniło. Urodziłam w wigilię, bawiłam się na sylwestrze na balu a po nowym roku wróciłam od razu do pracy i na studia. Nic nie zawaliłam ani nic nie odpuściłam. Powiem tak zawsze chciałam mieć dzieci, kocham swoje dziewczynki ale życie ,,matki polki'' mnie przerażało i nadal mnie przeraża. Mnie siedzenie w domu i bycie gospodynią domową zawsze kreśliło się w czarnych barwach. Dzieci owszem jak najbardziej ale praca i kariera obowiązkowo. Nawet powiem tak jak miałam to swoje duże mieszkanie, to którego zawsze tak bardzo pragnęłam i to się szybko spełniło, mój były ciągle był na morzu. A ja mimo dużego towarzystwa, czułam się trochę samotna. Czegoś brakowało, a dzieci świetnie tę pustkę wypełniły. Nigdy mnie nie obchodziło zdanie innych. Zresztą ja jestem dość radykalną osobą i każde komentowanie kogokolwiek bardzo ostro i radykalnie obcinałam. Np na tym sylwestrze po urodzeniu dziewczynek. Wyglądam tak jak najlepiej mogłam, wszystkie te panienki które kręciły się obok mojego eks. Myślały, ze porodzie się zmienię na niekorzyść, ze przytyję, że przestanę o siebie tak bardzo dbać. A tu g..prawda na sylwestrze oczy z orbit większości wyszły. Wyglądałam tak jak zawsze ja. Prosto od fryzjera i kosmetyczki w eleganckiej sukni i w butach na obcasach. Nie tańczyłam ani nic bo jednak jeszcze odczuwałam poród. Ale byłam, świetnie się bawiłam i eks był z żony dumny. Chyba w dwa miesiące od porodu wróciłam do szczupłej sylwetki. Owszem gdyby nie pomoc opiekunki nigdy bym sama domu i dzieci nie ogarnęła. Chociaż ja im zawsze do snu czytałam, sama osobiście urządziłam im pokoje wszystko wybrałam. I chętnie z nimi chodziłam na spacer. Ale 24/24 nie dałabym rady sorry ale odpadam w takim układzie. Zresztą mój eks marynarz wiadomo jak to każdy chłop myśli o seksie i jak wrócił z rejsu to chciał mieć święty spokój, seksowną żonę i zerknąć na dobrze chowające się dzieci. Nie oszukujmy się kobieta nieatrakcyjna traci u faceta. Nigdy nie mieliśmy pokoju wspólnego z dziećmi, jak wracał to niania zostawała na noc a my mieliśmy czas dla siebie na kolację, koncert, no i na seks. Czasem razem gdzieś wyjeżdżaliśmy na romantyczne weekendy. Wakacje to oczywiście z dziećmi. I tu on najczęściej nie jeździł z nami on mówił, ze on w pracy jest na wakacjach i nie ma czasu. No a ja miałam z kim pojechać na wakacje, miałam komu pokazywać najciekawsze miejsca w Polsce. Ale jeżeli chodzi o mnie to nigdy nie zrezygnowałam z imprezowania, wyglądu, wyjść z koleżankami, kariery. Nawet sobie nie umiem wyobrazić jak bym była nieszczęśliwa jakbym zrezygnowała. A tak to z niczego nie zrezygnowałam. Bo zasada numer 1 szczęśliwa mam to szczęśliwe dziecko!

3

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Insurmountable_Woman wszystko rozumiem, ale ten bal w sylwestra zaraz po porodzie spokojnie mogłas sobie odpuscic,:)

4 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-07-16 22:39:01)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

.............

5

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Całkiem normalne, ze tak mysla mlode dziewczyny u ktorych jeszcze nie pojawil sie instynkt macierzynski. Trzeba dojrzec do pewnych rzeczy. Podobnie plecie facet zachwalajacy kawalerskie zycie, imprezowanie i brak zobowiazan. Wiekszosci przechodzi.

6 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-16 23:17:30)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

mariola856 może i mogłam odpuścić. Ale raz, że czułam się już dobrze, chciałam gdzieś wyjść. W sylwestra w domu sama bym się zanudziła.  A i nie znasz mojego eks to pies na baby. Sam by poszedł i pewnie panienkę poderwał.
Zresztą dziecko powinno być czymś co nas uszczęśliwiło, coś co połączyło ludzi. Co dało nam radość, szczęście, miłość. A nie przykrym obowiązkiem, który zabrał nam cała przyjemność życia. Wtedy to nie ma sensu. Dziecko jest a bynajmniej powinno być najważniejsze dla rodziców ale nigdy nie może być pępkiem świata. Dziecko to powinna być normalność, nowy członek rodziny, nowa osoba, ktoś komu trzeba poświecić czas, miłość ale nie ktoś kto wtargnął jak tornado i wywrócił całe życie do góry nogami.
Dziecko nie wybiera jaki ma ,,wejście'' do rodziny. To rodzice decydują. Jak dla mnie dzieci były normalnością czekał na nie przygotowany pokoik, urządzony, niania, zabawki, rodzina. Ale np co nawet bardzo dziwiło moją mamę. Kilka dni po narodzinach dzieci wróciłam do domu i zorganizowaliśmy przyjcie dla rodziny gdzie nasi najbliżsi poznali dziewczynki. Byli rodzice, dziadkowie, przyszli chrzestni i kilka innych osób. Najpierw przyszli rodzice zaprowadziłam ich do pokoju dzieci, zrobiłam prezentację pociech, wzięli je na ręce, popodziwiali. No i zaprosiłam wszystkich do stołu. A moja mama: a dzieci? A ja jej mówię spokojnie opiekunka jest tu obok, poza tym one śpią, nie przeszkadzajmy. Goście były w innym pokoju. Przyjecie było udane. Ja byłam szczęśliwa i zadowolona. Rok później było wesele u kuzynki. My byliśmy ale bez dzieci zostały z opiekunką. I też mam i inni się dziwili. Cóż dzieci by się umęczyły a ja z nimi. Pewnie zaraz musielibyśmy jechać do domu a tak to bawiliśmy się do białego rana a dzieciom nic się nie stało. A teraz przynajmniej mam im co opowiadać.

Ale uważam, że niektórzy za lekko i bez przemyślenia podchodzą do dzieci. Np przykład ostatni z moje rodziny. Brat cioteczny, skończył studia wrócił na gospodarkę. Miał dziewczynę z miasta ona te skończyła studia i załapała się do pracy. On jeździł do niej ona do niego. Na początku była sielanka. No ale w końcu zaliczyli wpadkę. Wzięli szybki cywilny, ale żaden to ślub tylko formalność. Zero gości, zero przyjęcia. Ale byli optymistami wesele miał być razem ze chrzcinami. Tylko, ze on to taki typowy rolnik. Miał robić remont, jak byłam w październiku to mi o remoncie opowiadał jak to niby ma dom remontować. Pomysł niezły szkoda tylko, ze sam pomysł. Byłam w Wielkanoc remontu nie widać. Mówi, że teraz to nie ma czasu bo w polu musi robić. Maj  jest dziecko. Przychodzę w odwiedziny  skromny pokoik na poddaszu, same stare meble po rodzicach, dywan kurzu, brudu ze dwa lata nie prany, ich wersalka się rozwala, łóżeczko takie jak z lumpeksu. Zero karuzeli, baldachimu, w łóżeczku jakieś książki gazety, gadżety. Bałagan, duszno. Oni mi z dumą prezentują dzidziusia. On bawi mówi jak o się angażuje. Teraz dzwoni moja mam opowiada mi była u nich ostatnio jego nawet nie ujrzysz w domu ciągle w polu, ona sama w ciasnym pokoju z dzieckiem cały dzień  Ja bym tam chwili nie wytrzymała. W tym poiku ciasnym, brudnym, i ciągle z dzieckiem nie ja bym odpadła po 2 dniach. Moje córki u nich były i jedna mówi potem tak do drugiej ,,ty laska patrz i nie bierz przykładu, bo to jest przykład jak zpie... sobie życie do końca życia'' jedna mnie zagaduje mamo, jak ta dziewczyna w takim piekle wytrzymuje, może ja z stamtąd trzeba uwolnić?!- dodaje druga Ja studzę ten zapał i mówię im no cóż dziewczyny nie wolno się wtrącać to dorośli ludzie i chyba wiedzą co robią. Może ona jest szczęśliwa?! Moja córka mi na to: mamo no chyba kpisz?!!! Jak można być szczęśliwym po takim zmarnowaniu sobie życia. Szczerze to sama nie wierzyłam w swoje słowa.
Bo dziecko to jest taka ważna decyzja i trzeba ją 10 razy przemyśleć. I wszystko wziąć pod uwagę. Dziecku trzeba zapewnić dom, utrzymanie, trzeba wziąć pod uwagę, że może zachorować. Na dzieci powinni się decydować ludzie którzy są odpowiedzialni, są razem już jakiś czas i mają dobrą sytuację materialną.
Ale nie oszukujmy się po porodzie oprócz tego, ze mamy dziecko nic się nie zmienia. Jak ktoś lubi imprezować to nagle nie odwidzi mu się, jak ktoś lubi towarzystwo, swoją pracę to nagle dziecko wszystkiego nie zrekompensuje. Może przestać i czuć się cholernie nieszczęśliwy i mieć dziecko jak kamień u szyi. Albo może z niczego nie rezygnować, karierę robić, ze znajomymi wychodzić, dzieci wychowywać i być szczęśliwym spełnionym. To kwestia naszego charakteru, organizacji i kalkulacji.
Rodzic nie znaczy męczennik!

7

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Owszem, zmieniło się i to dużo.
Przede wszystkim zmieniły się priorytety.
Życie towarzyskie uległo ograniczeniu. Nie umarło całkowicie, ale nieco zostało ograniczone. Bez wielkiego żalu z mojej strony - dość się naimprezowałam przed urodzeniem dzieci.
Inny sposób spędzania wolnego czasu, inny rodzaj wakacji (przynajmniej na początku).
Nie traktowałam tego jednak jako zamachu na moją wolność, tylko naturalną kolej rzeczy.
Grunt to znaleźć złoty środek, dopasować się do sytuacji, tak aby niczyje życie na tym nie ucierpiało.

Insurmountable_Woman napisał/a:

mojego eks to pies na baby. Sam by poszedł i pewnie panienkę poderwał.

Takich problemów ani obaw nigdy nie miałam. Zdarzało się i zdarza się nadal, że wychodzimy solo, ale nie ma obaw o podryw.
Jeżeli takie obawy u kogoś są, to nie z powodu posiadania dzieci, tylko charakteru małżonka.

8

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

moje zycie tez się zmieniło po urodzeniu dzieci, ale tez nie zaluje, mój wybor, chciałam mieć dzieci, a co do imprez to przed slubem korzystałam z imprez, zabaw, a potem wiadomo wszystko się zmienilo,
zresztą teraz tez spotykamy się z rodzina, przyjaciolmi, robimy u siebie czy jeździmy na np. grilla, a nam nie przeszkadza ze z dziecmi, zresztą prawie cale moje towarzystwo teraz ma dzieci, wiec i dzieci się pobawią i my posiedzimy, a dzieci maja to do siebie ze sa coraz większe, wiec jest łatwiej, smile
a jakbym miała chlopa pilnować od bab to bym  z nim nie była, zresztą nie poszedł by na impreze beze mnie, chyba ze do rodziny, znajomych, bo było i tak gdy były malutkie albo gdy były chore, albo po prostu nie miałam ochoty
fakt całe moje zycie jest im podporządkowane bo sa jeszcze małe i wymagają opieki non stop ale to mój wybor, ja jestem szczesliwa ze je mam i ze się nimi opiekuje
wiadomo ze to nie sielanka ale normalne zycie

9

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

U nas niewiele się zmieniło. Oczywiście początki łatwe nie są bo nawet jak chciałam i miałam okazję wyjść to jakoś nie potrafiłam zostawić maleństwa.

Wszystko zależy od podejścia. Jeśli dziecko dla kogoś jest kulą u nogi to nie będzie taka osoba w stanie pogodzić swojego życia z opieką nad dzieckiem. Ale jeśli dziecka się pragnie to znajdzie się wolny wieczór na wypad z koleżankami na drinka itp. Mam 6 miesięczne dziecko i nie ma problemu z wyjściem poza dom bez niego. Odrobina chęci, a wyjście z maleństwem też może być czystą przyjemnością

10

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Insurmountable woman - to napisz prosze dlaczego ten pan jest eks przy tych wszystkich zabiegach, staraniach i pilnowaniu go na imprezach? Jak dla mnie takie podejscie to jest dopiero rezim i zycie w stresie, a nie posiadanie dziecka. I jak widac pieniadze nie zawsze daja szczescie, warto corek tego nauczyc.

Ale do rzeczy, pytanie: jak było/jak jest u Was?  Dziecko zabrało Wam wolność, musiałyście się męczyć, ograniczać, rezygnować i poświęcać?

Odpowiedz: dziecko urodzilam nie w liceum ani zaraz po studiach wiec czasu na szalenstwa i imprezowanie mialam dosc. Co uzylam to moje. Macierzynstwo przyszlo w dobrym czasie kiedy juz lubu dubu do bialego rana ani skakanie z kwiatka na kwiatek nie ciagnely mnie juz tak bardzo. Do pracy wrocilam zaraz po macierzynskim i to tez pomoglo, bo nie stracilam kontaktu z zawodem ani z towarzystwem. Bardzo lubilam wracac do domu do dziecka i spedzac z nim reszte dnia. W weekend czasem zostawialam go na wieczor z mama i szlam sobie potanczyc czy pobalowac z kolezankami. W koncu stajac sie matko nie przestalam byc mloda kobieta. Na pierwsze wakacje pojechalam z malym na kemping nad morze kiedy mial niecale 2 lata. 3 tygodnie w przyczepie kempingowej i zero problemow. Wiecej ograniczen mialy niektore panie, ktore od rana do wieczora pichcily i karmily swoje rodziny na tym kempingu. My postawilismy na luz i odmiane i moje dziecko bardzo fajnie i latwo to zaakceptowalo.

Nie rozumiem czemu zabranie dziecka na wakacje,na impreze czy w ogole posiadanie go ma jakos ograniczac, meczyc itp? Uczy odpowiedzialnosci i stawiania sobie pewnych rzeczy w odpowiedniej kolejnosci ale nie jest to zycie w ascezie.

11 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-07-17 10:18:12)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

witajcie!
przykład żony rolnika dobry, faktycznie zmarnowane życie.
ale nie ciasny pokoik, brak baldachimu decyduje o szczęściu.
raczej to czy miala wsparcie, czy bardzo żałuje utraty pracy.
czy pasuje jej wieś, teście, mąż na gospodarce.
przeprowadzka z miasta na wies,
jest taki temat u nas, od 3 lat czytam o jeżyku.
co tu gadać, poczytajcie...
moje życie? absolutnie się nie zepsuło. chodzi mi o życie towarzyskie. synek jest absorbujący.
w dupie mam za przeproszeniem bieganie po imprezach, wolę się wyspać, nie wychodzę sobie z domu zostawiając męża z dzieckiem wieczorem, bo nie chce mi się, nie mam potrzeby pokazywania się.
jedyne co to mam potrzebę horyzontu, widok z balkonu i ksiązka mi wystarczą.
za parę dni mam festyn w mieście, pójdę w dzień z maluchem, kupimy balona, pojdziemy na karuzelę, młodzi wieczorem pójdą na dyskotekę.
mam 33 lata. bawiłam się na dyskotekach 13 lat z rzędu. to około 800sobót i piątków na imprezach.ile można?
marzy mi sie wycieczka w góry, nic wiecej, może kiedys odloze kase i pojedziemy. na razie nici. bo ja jestem na stażu, w tym miesiącu zepsuł mi sie ząb i nie będę opisywać ile wydałam na kanałowe.połowe wycieczki na jedną osobę.
i tak ciągle.
a to się bmw zepsuje, a to ząb.
życie płynie, a mnie cieszy każda przespana noc, bo dziecko mimo 2 lat lubi sobie w nocy poplakac.
jedyne co mogę pozazdrościć moim rówieśnicom to własne 3pokojowe mieszkanie, bez kredytu w centrum naszego miasta, pracy w budżecie i odchowanych 7-8letinch dzieci:)
na pewno nei imprez i wycieczek.

12

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Witam wszystkich smile
Odnośnie pytania- to jestem "matką polką" tylko w trochę lepszym wydaniu

Córkę urodziłam na pierwszym roku studiów akurat w czasie sesji i to było wyzwanie ale dałam radę, nie odczułam wtedy żeby mi coś umknęło, żebym coś straciła. Jak córka troszkę podrosła to mogłam sobie pozwolić na wypad z mężem na dyskotekę, wyjście do znajomych. Moje pierwsze małżeństwo nie przetrwało próby czasu oboje byliśmy jeszcze młodzi, zakochani ale zupełnie z 2 innych światów więc po 6-ciu latach małżeństwa był rozwód.

Obecnie jestem szczęśliwą mężatka i mam z tego małżeństwa dwoje chłopców (5 i 3 lata) spokojnie dzielę obowiązki domowe ze swoją pracą, oprócz tego mogę sobie pozwolić na wyjście z koleżankami, imprezę z mężem, wypad do kosmetyczki czy fitness,  no i na wyjazd z całą moją rodziną na wakacje. Niczego nie straciłam mając dzieci wręcz przeciwnie bardzo dużo zyskałam nie tylko materialnie bo dzieci to zawsze dodatkowy powód do tego aby poprawić swój byt. Moja rodzina to największa wartość i największe szczęście nie wyobrażam sobie żeby mogła żyć bez dzieci takie życie według mnie było by smutne i puste....

13

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Oczywiście, że wiele się zmieniło.
No nikt nie powie mi, że dziecko nie niesie za sobą zmian. wink

Bałam się tego jak będzie wyglądało życie z kimś, za kogo będziemy z mężem odpowiedzialni.
Imprez jest o wiele mniej, choć dzięki pomocy mamy, raz na jakiś czas możemy gdzieś wyjść.
Teraz nie ma spontanicznych wypraw. Są te konsekwentnie planowane tak, aby wypad przebiegł spokojnie, a nie w stylu ''O kuźwa, nie wzięłam chusteczek!!!''.
Idąc z maluchem chociażby w gości, nie mogę rozsiąść się i mieć wszystko w nosie, bo wszędobylska Luśka mi po prostu na to nie pozwala.
Nie piję idąc gdziekolwiek z dzieckiem. Ani kropli. Nawet gdy są to czyjeś urodziny czy imieniny. Taką mam swoją zasadę.

Nigdy nie byłam imprezowiczką, więc nie czuję, abym coś straciła.
Na weekendy jeśli nie ma możliwości wyjazdu z małą, jedziemy sami. Natomiast na dłuższe wyprawy, bierzemy składaną spacerówkę, prowiant i w drogę. smile
Jedyne czego czasami mi brakuje to samotności i spokoju.
Półtoraroczny maluch to nieskończone pokłady energii. tongue

14 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-07-17 11:24:12)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Myślę, że wmontowanie dziecka gdzieś pomiędzy etat a wyjście na dyskotekę nie stanowi problemu dla żadnej średniointeligentnej i średniozaradnej kobiety.

Problem może zacząć się wtedy kiedy dziecko bedzie kolidować z wyznaczonymi celami. Bywają kobiety, dla których praca to coś więcej niż tylko sposób na zarobienie pieniędzy i myślę, że takie osoby i takie decyzje też należy zrozumieć. Dla niektórych kobiet dziecko to może być koniec świata.

15

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Iceni napisał/a:

Myślę, że wmontowanie dziecka gdzieś pomiędzy etat a wyjście na dyskotekę nie stanowi problemu dla żadnej średniointeligentnej i średniozaradnej kobiety.

No to zależy...Niektóre mogą być bardzo ogarnięte, a ze względu na wiele czynników mogą mieć problem z pogodzeniem tego wszystkiego.

16

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Ja zauważyłam jedną rzecz wśród moich dzieciatych znajomych, kuzynek, czy bliskich osób z rodziny. Jak tylko jest taka możliwość szeroko zakrojoną akcję "wlepić dzieciaka" W sensie - dać go do dziadków, zesłać na wakacje z ciocią, podrzucić na parę godzin do brata itd. Rozumiem, że te osoby chciały mieć dzieci, cieszę się ,że się im udało, ale jednak  słabo sobie z tym wszystkim radzą na co dzień. Ciekawe też czy te dzieci nie czują się trochę jak podrzutki... Są małe jeszcze, ale jednak. I tu pytanie-  mieć dziecko mimo wszystko nawet jeśli sobie nie będziemy radzić ( bo w przypadku mojej siostry to serio - jest mieszkanie u  rodziców, brak pracy itd także milion problemów, a mimo to poszła decyzja o 2 dziecku ) i będziemy wisieć na całej rodzinie i żebrać o pomoc, czy dumnie czekać na ten super moment - który może przyjdzie a może nie - to też w końcu nie takie pewne w tych czasach, kiedy będziemy mieć na tyle urządzone życie ,że damy sobie radę ...

17

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Moze to staroswieckie co napisze, ale sadze, ze na wszystko jest wlasciwy czas w zyciu. Na nauke, na mlodziencze szalenstwa, na ustawienie sie jako tako i na decyzje o potomstwie. Jak sie te etapy zacznie mieszac to problemy beda. Jesli imrezowa nastolatka zajdzie w ciaze, to jej swiat na pewno w jakims sensie "runie". Jesli 30+ letnia kobieta postawi na szlenstwo i wieczne bale, to jej swiat tez po jakims czasie "zawali sie", bo nagle okaze sie, ze towarzystwo imprezowe wykruszylo sie, wlasnej rodziny nie ma i na potomstwo czasem za pozno. Mam teraz przyklad mojej bliskiej kolezanki, ktora wspolczula mi opiekowania sie moim synem, kiedy ona mogla biegac na dyskoteki i nad ranem sciagac do siebie, wyspac sie, wydac cala kase na siebie, wyskoczyc spontanicznie na last minute. Mnie zle nie bylo, ale na taki "luksus" z dzieckiem pozwolic sobie fakt nie mozna. Dzis ta pani jest osoba samotna, po 40, bez meza, partnera (to akurat insza inszosc), dzieci nie ma i nie bedzie juz, ma dom - do ktorego nie lubi wracac. Bo jest pusty.

18

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

miał być razem ze chrzcinami. Tylko, ze on to taki typowy rolnik. Miał robić remont, jak byłam w październiku to mi o remoncie opowiadał jak to niby ma dom remontować. Pomysł niezły szkoda tylko, ze sam pomysł. Byłam w Wielkanoc remontu nie widać. Mówi, że teraz to nie ma czasu bo w polu musi robić. Maj  jest dziecko. Przychodzę w odwiedziny  skromny pokoik na poddaszu, same stare meble po rodzicach, dywan kurzu, brudu ze dwa lata nie prany, ich wersalka się rozwala, łóżeczko takie jak z lumpeksu. Zero karuzeli, baldachimu, w łóżeczku jakieś książki gazety, gadżety. Bałagan, duszno. Oni mi z dumą prezentują dzidziusia

Może tak szczegółowo w internecie nie pisz o swoim życiu prywtanym, bo jeszcze kiedyś ktoś Cię zidentyfikuje, a postów usunąć się nie da...

19

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Witam - wiem z własnego doświadczenia, że kobieta zajęta przez 24 godz. dziećmi jest rozdrażniona i ma ograniczoną swobodę.
To jest trudne do wytrzymania. Ale dzieci bardzo się kocha i byle komu ich nie podrzuca. Dzisiaj próbowałabym nawiązać kontakt z kimś, co ma dzieci w podobnym wieku i chociaż na krótko wzajemnie sobie pomagać w sprawowaniu opieki. To nie jest łatwe - ktoś może okazać się nieodpowiedzialny itp. Musiałoby to być przynajmniej 2,  3 osoby i rodzina. Ja rozglądałabym się już będąc w ciąży.

A teraz wracam do tematu - czy decydować się na dzieci. Prawda jest brutalna - kobieta jak kwiat zachwyca niezbyt długo, no i niestety przekwita. Można na siłę chirurgicznie i zabiegami próbować zatrzymywać młodość, ale metryki nikt nie oszuka. Zakwitają następne kwiatki, a te po renowacji już tylko są.

A może... decydować się na dzieci ok.30 stki? Pamiętam słowa lekarki: "nie ma niepłodnych 18 latek, ale 27 latki owszem - to reguła z nielicznymi wyjątkami".
Cierpienie kobiet bezdzietnych jest ogromne.

I jeszcze o balangach , wyjazdach , imprezach - Jeśli ktoś potrafi ułożyć sobie życie na co dzień...jakaś pasja, mały ogródek, spotkania choćby przy grilu, kawka z sąsiadami itp. ten w ogóle o 
o wyjazdach i balangach nie marzy. Czeka się np. na środę na spotkanie z przyjaciółkami (i ich dziećmi), na piątek bo.... itd.. Pozdrawiam.

20

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
witam napisał/a:

Jeśli ktoś potrafi ułożyć sobie życie na co dzień...jakaś pasja, mały ogródek, spotkania choćby przy grilu, kawka z sąsiadami itp. ten w ogóle o 
o wyjazdach i balangach nie marzy.

To chyba BAAARDZO zależy od tego, co kto lubi wink

21

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Utrata wolności? Owszem. Tak. Dla tych kobiet, które od dnia narodzin dziecka/dzieci przekształcają się (same, na własne życzenie lub według własnych wyobrażeń nt. obowiązków matki) w osoby poświęcające się. Jest tylko jedno małe 'ale'. Żadne dziecko takiej poświęcającej się i skrzywionej mamusi nie potrzebuje. I żadna kobieta (poza czasem karmienia piersią) nie jest dziecku potrzebna non stop. Każda mamusia, gdy tylko zechce, może tak zorganizować swoje życie i życie swojego dziecka, żeby mieć czas na swoje przyjemności. Problem w tym, że wówczas nie może utyskiwać na ciężki żywot tzw. matki-Polki.

Z moich obserwacji wynika, że są kobiety, które nimi nie przestają być po urodzeniu dziecka i są kobiety, którym w chwilę po urodzeniu (a czasem nawet wcześniej, już w ciąży) dziecko przesłania świat. Te drugie często mają 'zazłe' wszystkim, dla których macierzyństwo nie jest równoznaczne ani z utratą wolności, ani z poświęcaniem, ani z uciemiężeniem. Dla nich też dziecko jest pretekstem... Inaczej brzmi przecież "Nie idę na imprezę, bo nie chcę/nie lubię" niż "Nie idę na imprezę, bo mam dziecko."

A żywot dziecka tzw. matki-Polki jest trudny i nie jest ono wdzięczne swej matce za pokazywanie na każdym kroku, jaką cierpiąca jest istotą. Jednymi z najgorszych zdań dla tych dzieci są zdania typu "To ja dla Ciebie się tak poświęciłam, a Ty...".

Faktycznie, dziecko zmienia optykę, trzeba trochę przeorganizować swe życie. Nie znaczy jednak, że mając pociechy (to dobre określenie) trzeba zrezygnować z własnych przyjemności. Jak zwykle (:)), bardzo prawdziwymi są zdania z mej sygnatury.

22 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-07-17 13:25:17)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Ja używam tych dwóch sformułowań, bo owijać w bawełnę nie lubię.
Faktycznie, czasami zdarzyło się odmówić zakrapianego, późnego spotkania/imprezy bo nie miałam z kim zostawić w tym czasie Lusi. Mówiłam o tym wprost i na szczęście nie zdarzyło się, aby ktoś miał mi to za złe.
Jednak nigdy nie mówiłam tego jak męczennica bo doskonale wiem, że to sobie odbiję innym razem. smile

Nie znoszę matek, które: nie chodzą na zakupy- bo dziecko, nie wychodzą do znajomych- bo dziecko, nie jadą gdzieś tam- bo dziecko...
Jak słyszę znajomą, która wciąż to powtarza, to nóż w kieszeni mi się otwiera...Dziecko=balast/kula u nogi/utrudnienie. Na stos z wiedźmami. smile

23

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

moje dzieci nie są dla mnie kulą u nogi,balastem itp
pierwsze dziecko urodziłąm wcześnie bo w wieku 20 lat,ale przed tym sobie poszalałam na imprezach itd
jak młody był mały też jeździliśmy na imprezy,grille itp,raz w tygodniu miałam wieczór tylko dla siebie,spędzałam go zazwyczaj z przyjaciólką
teraz też mając już drugie dziecko nie siedzę zamknięta w domu,mimo tego że z dziecmi jestem sama przez 3 tygodnie
na imprezy już mnie nie ciągnie,wole spotkanie w mniejszym gronie,codziennie widzę się z jakąś koleżanką
też nie rozumiem tego jak można z dzieckiem nie iść na zakupy,do znajomych bo to problem itd
nie umiem podrzucać komuś dziecka bo coś tam,naprawdę zdarza mi się to raz na ruski rok,nie lubię i nie chcę,a przede wszystkim nie mam zamiaru obciążać kogoś opieką nad dziecmi (babcia,ciotka itp)

24

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

a takich podobnych sytuacji jest 1000 sama opisałam jedną z nich ale osobiście znam kilkanaście podobnych przypadków. I zawsze jest to samo najpierw sielanka, a potem pojawia się dziecko jest zachwyt, a po co najwięcej 2 miesiącach ciężki kryzys. Ja jednego nie rozumiem, miałam małe dzieci studiowałam i pracowałam, ale takiego bajzru na chacie to ja nie miałam nigdy. Nie rozumiem jak takie młode matki, co to tylko się dziećmi zajmują nic więcej nie maja do roboty, mogą domu a chociaż pokoju nie posprzątać?! akurat tego, że przeczytają to się nie boje. Bo ostatnio sama uwagę zwróciłam: a co tu tak brudno?! No jak wam nie wstyd żeby wasza córcia w takim syfie leżała, posprzątać to łóżeczko, wyrzucicie ten dywan, meble byście wymienili. To wszystko im szczerze powiedziałam. I obydwoje się speszyli no ale może coś zrozumieli. Bo ja to nie żeby im na złość czy przykrość zrobić. Po prostu szkoda mi tego ich biednego dziecka. Taka śliczna dziewczynka, to powinna mieć pokoik jak królewna. Myślę, ze niektórzy młodzi po prostu nie zdają sobie sprawy, ze takie spartańskie warunki nie sprzyjają dziecku. Może to z niewiedzy może z niedoświadczenia nie wiem. Ale czasem warto jak ktoś uświadomi i trochę wiedzie na ambicję. Bo dziecko to jest ,,ktoś'' nie coś dziecku należy zapewnić odpowiednie warunki.
Dzieci to powinny być przemyślane. Powinno być wszytko dopracowane. Zanim jeszcze się w ciąży jest. Trzeba zrobić bilans strat i zysków. Ja nie rozumiem jak można zaliczyć dzisiaj klasyczną wpadkę przy takim szerokim wyborze antykoncepcji przy takim uświadomieniu. Dziecko to nie wypadek przy pracy. Ja nie wiem ja jakbym miała chociaż cień niepewności, ze zajdę w ciąże to bym nie dała rady seksu uprawiać. Nie wiem jak można do tego lekko podchodzić.

Mussuka co do mojego eks. Otóż pan eks chciał mieć syna, gdy dziewczynki skończyły 14lat to mi o tym powiedział, ze dwie odchowaliśmy to by jeszcze syn mógłby być. Jak dla mnie to był absurdalny pomysł. Zupełnie nie chciałam 3 dziecka. I mu to bardzo szczerze powiedziałam, ze mowy nie ma! I sama mu podpowiedziałam żeby sobie na boku zrobił nawet 15dzieci  mnie nie obchodzi no i sobie zrobił. Trudno, owszem zabolało mnie to, ale w niczym nie byłam od niego zależna miałam swoje mieszkanie, pracę i swoje życie. Nasze dzieci były prawie dorosłe. To był bardzo cywilizowany rozwód. Tylko, ze ta różnicą, ze  gdy urodzi się dziecko, ale wszystko jest normalnie, kobieta pracuje i jest niezależna to i facetowi lżej. Bo na dziecko łożyć to obowiązek ale na żonę to wstyd! Jak kobieta może być pasożytem. No a są takie które tylko czyhają wrobią faceta w dziecko potem robią się z nich takie kury domowe, niezadbane. To jak facet ma nie zdradzić a jest mu tylko ciężko bo oprócz dziecka ma jeszcze kamień u gardła w postaci jego matki która jest tak niezaradna, ze musi ją utrzymywać bo bez niego sobie nie poradzi. I taki facet przestaje kochać kobietę chętnie by ją zostawił ale dla przykrego obowiązku się męczy. I obydwoje sa nieszczęśliwi. W sumie to, ze ja się rozwiodła to się nawet cieszę bo on wiedział, zę ja sobie bez niego poradzę a on beze mnie. Cóz przestało iskrzyć. Ja się nie zmuszę do tego by na siłę zostać matką a on nie zmusi się udo tego by udawać, że nie chce mieć syna. A tak to każdy zadowolony. 

Gary słuszna uwaga. Ale spokojnie ja uważam, żadnych imion nazwisk, miejsc. A co do sytuacji to co opisałam to chyba bardzo standardowa sytuacja i sama znam kilka przypadków do których spokojnie można by tę sytuację przyporządkować. Niestety, takie są realia, smutne.

25

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Moim zdaniem macierzyństwo to nie jest rzecz dla 20-paro-latki - mimo tego, co niektórzy mówią, że to najlepszy wiek na rodzenie dzieci. Najlepszy - tylko biologicznie! Moim zdaniem kobiety poniżej 25 roku życia w ogóle nie powinny się decydować na dzieci. I wcale nie chodzi o szaleństwa i imprezy. To jest czas, w którym powinno się kształcić, zdobywać kwalifikacje zawodowe, a nie tonąć w pieluchach - chyba że ktoś jest pewien, że sobie poradzi. Jak jadę do mojego rodzinnego miasteczka i patrzę na dziewczyny, z którymi chodziłam do jednej szkoły, teraz z wózeczkami albo już nawet kilkuletnimi dziećmi, bez matury, bez szans na dobre wykształcenie, albo z facetami, dla których jedyną rozrywką jest piwko i kumple, albo same, to żal mi ich... głupoty, bo ciąży ani wykształcenia nie łapie się jak kataru - i przy jednym, i przy drugim trzeba myśleć.
No cóż, ale to tylko moja opinia i moje zdanie - z dziećmi poczekam co najmniej do 30stki. Moja matka urodziła mnie w wieku 36 lat i uważam, że zrobiła bardzo dobrze.

26

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

U mnie nic się nie zmieniło. Ja już na długo przed ciążą zrezygnowałam z imprez, zabaw. Wolałam w domu pobyć, z facetem którego kocham i oglądać filmy familijne. I bardzo chciałam tych dzieci. Teraz mam jedno. Drugie wkrótce. smile

27

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Jak wiecie nie mam dzieci, niestety, ale nie jestem typem imprezowiczki, już się wyszalałam, a z drugiej strony przecież można wyjechać z dzieckiem tak samo jak można dziecko zostawić z dziadkami. Nie widzę problemu. Chyba że ktoś żyje na zasadzie impreza dzień w dzień, narąbać się i dobranoc, to faktycznie dla dziecka miejsca nie ma.

28

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

kammiś masz 1000% racji. Chociaż u mnie była taka sytuacja, ze z przyczyn biologicznych i z badań wynikało, ze powinnam się pospieszyć. Tak to pewnie bym odczekała, ale bałam się, ze potem to w ogóle. Ale tak naprawdę zdecydowałam się dlatego, ze stać mnie było na nianię. Bo tak to na pewno bym nie zrezygnowała ani ze studiów ani z kariery. Tak 24/24 z dzieckiem to nigdy bym się nie zdecydowała. Nie lubię Siedzieć w domu. W sumie to na tym wygrałam bo nie odczułam nic, ze dzieci są dla mnie ciężarem wręcz przeciwnie były darem od Boga. Ale z imprezowania nigdy nie zrezygnowałam. Jak dla mnie: słowo koniec z imprezami, wolnością, wypadami z koleżankami, wyjazdami na Kręte brzmi jak wyrok najcięższy! Dla mnie takie poświęcenie to coś więcej niż męczennictwo. Rodzic nie może być więźniem własnego dziecka bez przesady!
Ale tez moim zdaniem nie istnieje taka wymiana, ze zamiast imprez mam dziecko i jestem happy to niemożliwe, można się oszukiwać. Ja w ciąży chodziłam na imprezy owszem nie piłam alkoholu, nie paliłam i uważałam. Ale w sumie nie mogłam się doczekać kiedy to się skończy. Zero alkoholu, seksu, szaleństw jej, te 9 miesięcy to była dla mnie cała wieczność. Już dni odliczałam kiedy. Moim zdaniem jeżeli ktoś ma dusze imprezowicza i wolnego ptaka to się nie da oszukać, ale można to pogodzić macierzyństwem. To samo kariera nie wyobrażam sobie jak można przez dziecko nie zrobić kariery choćby dla dziecka  trzeba ja zrobić żeby potem dziecko miało być z kogo dumne. Bo zauważcie mało które dziecko pochwali się tym, że mam mamusię kurę domową, codziennie ciepłe obiadki i go codziennie do szkoły przywozi i odwozi. Dzieciom bardzo imponują ambitni rodzice, zazwyczaj chwalą się zawodem rodziców, nowym samochodem wakacjami na Krecie. Czy nie tak jest?! Ale mnie to cieszy, że mam już dorosłe córki a wciąż jestem młoda. Bo nie wyobrażam sobie teraz uganiać się znowu z dzieckiem. Małe dziecko to jednak jest trochę kłopot nawet na tym grillu, nic nie wypijesz oczy musisz mieć dookoła głowy, i wcześno wrócić do domu bo dziecku śpiące. Mnie to takie małe rozwrzeszczane dzieci bardzo wkurzają. Jak czasem widzę jak w parku się drze tak jedno z drugim a matka się ugania albo w centrum handlowym, że nad morzem to nie wspomnę jak dla mnie to tak osoba musi mieć anielską cierpliwość i nerwy ze stali. Fakt, że romantyczne  wakacje we dwoje są dużo lepsze niż te wakacje z małymi dziećmi. Chociaż mój sposób zawsze był taki, że ,,wymęczyłam'' dziewczynki. Czyli najpierw pływanie, potem plac zabaw, potem lody, ,,kulki'', trampolina, jazda na osiołku. No takie atrakcje żeby ciekawie spędzały czas, były zadowolone a ja chwile spokoju. I zawsze po takim dniu atrakcji usypiały o 19 zostawały z nianią. A my mieliśmy czas dla siebie. Zawsze były tak zajęte, że nie miały czasu na rozrabianie. To samo w domu pełen grafik, nie chodziły do przedszkola bo miały nianię ale ile można bawić się lalkami bez sensu. Miały lekcje pływania, śpiewu, gry, tańca, języki obce, judo no chyba próbowały wszystkiego. W sumie to ja każdemu polecam bo rodzic może spokojnie zając się sobą a dzieci dzięki takim zajęciom dodatkowa robią się mądrzejsze i odpowiedzialniejsze.

29

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Kammiś, ja urodziłam dziecko przed 25 rokiem życia i nie uważam, aby był to błąd.
Trochę uwłaczające są Twoje słowa, bo ja też się uczę, pracuję, a prócz tego jestem mamą i żoną.
Wiek może, choć nie musi mieć nic do rzeczy w kwestii macierzyństwa.

30

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

No w sumie wczesne macierzyństwo ma taki plus, że teraz moje dzieci są już dorosłe samodzielne,  mieszkają same. Bo powiem Wam szczerze ja nie lubię małych dzieci irytują mnie, jeszcze takie niemowlaki do 1,5 roku są ok. Nie sprawiają za dużo problemów ale takie od 1,5-6 to idzie zwariować! Jej jak nie lubię dzieci w tym wieku. To znaczy są wyjątki od reguły wiadomo własne to się kocha. Ale ja nigdy nie dopuściłam do tego by moje dzieci były rozwrzeszczane ciągle za mną łaziły, beczały ciągle się darły. O co to to nie. Od początku były ustalone jasne zasady. Zresztą ja to nawet nie wiem co z takimi dziećmi w tym wieku można robić w domu, w co się bawić, jak rozmawiać. No jak mowie ja swoje to woziłam na basen, zajęcia dodatkowe i w domu zawsze albo im do snu czytałam książki albo ich jakiegoś wierszyka uczyłam. Ale tak żeby się bawić, rozmawiać to kompletnie nie wiem jak. Małe dzieci mnie nie zachwycają. Wręcz wybieram sobie znajomych bez dzieci. Bo tak to cała impreza by się tylko wokół dzieci kręciła. Poza tym to fakt, że dziecko ogranicza. Ostatnio byliśmy z mężem w na romantycznym wypadzie, i to był taki hotel z aquaparkiem. I dużo czasu spędziliśmy w tych basen i dziękuje losowi, że mamy dorosłe dzieci. Bo z dziećmi to byłaby mało fajna wyprawa a tak to był romantyczny weekend. Jak wdziałam, jak Ci ludzi się uganiali z tymi dziećmi w tych basenach to im współczułam. No ja tam byłam wypoczywać a te matki z dziećmi to raczej były na jakimś ,,przedszkolu przetrwania''. Zresztą ludzie są bardzo dziwni bo wpadła mi w ręce taka ulotka z tego hotelu i tam było dużymi literami napisane, że można dzieci zapisać na zajęcia z ratownikiem albo tam obok było coś w stylu ,,fikoland'' no takie zjeżdżalnie, kulki, trampoliny i baseny wraz z opieką dla dzieci. I koszt był niewielki, praktycznie pokrywał się z ceną za całokształt pobytu. I moim zdaniem to była najlepsza sprawa dzieciaki się tam mogły wyszaleć, wybawić. A rodzice spędzić romantyczne chwile  we dwoje. Dużo ludzi skorzystało, ale nie rozumiem tych co nie skorzystali. Nie rozumiem takich mamuś co mają dzieci przyspawane do siebie i mówią że muszą je mieć na oku. Potem wychowują takich mami synków, nieporadnych a sami są nieszczęśliwi. Jakoś w tym fikolandzie żadnemu dziecku nie stała się krzywda nikt nie zginął. A co radości było. No a ta reszta i te dzieci tak tylko przeszkadzały w basenach bo ciągle wrzeszczały, chlapały woda, rodzice i powodowały, ze ciągle były w centrum zainteresowania. Tylko, ze tacy rodzice to czasem egoiści bo ok oni mają taki sajgon chcą ok. Ale są tez pary które chcą spędzić romantyczne chwile, bez wrzasku dzieci. A tu sami nie spędzą i innym nie dadzą. Tak głupia zazdrość czy coś. Chodziliśmy na te baseny późnymi wieczorami bo wtedy było pusto. I mogliśmy w wodzie trochę się poprzytulać, pobyć blisko. Takie chwile sa strasznie romantyczne i podniecające. W basenie we dwoje. Ale z dizecmi to już cały romantyzm pryska. Dlatego ja jestem za tym żeby owszem mieć dzieci ale nie być z nimi 24/24, mieć czas dla siebie a i dziecka swoją obecnością nie przemęczać!

31 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-07-17 18:24:00)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Insurmountable_Woman napisał/a:

Dzieciom bardzo imponują ambitni rodzice, zazwyczaj chwalą się zawodem rodziców, nowym samochodem wakacjami na Krecie. Czy nie tak jest?!

może i imponują,ale ile z tych dzieci chciałoby aby rodzice więcej uwagi im poświęcali ,okazywali miłość itd,
a nie zastępowali siebie wakacjami za granicą,nowym smartfonem,wypasionym domem i samochodem,milionem dodatkowych zajęć i nianią która zna lepiej te dzieci niż oni sami

32 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-07-17 18:44:51)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

@Insurmountable_Woman mówisz jak moja żona, czyli masz u mnie uznanie smile
My tez staraliśmy się wysyłać dzieci gdzie się da to takim miejsc rozrywki a na drugi dzień słyszeliśmy jak było zadowolone i opisywało co się tam działo że znalazło tam kolegę i to nas cieszyło. Owszem rodzicie jakiś czas powinni spędzać z dzieckiem ale bez przesady, szczególnie w młodszym wieku powinno się je wysyłać do żłobków a później przedszkoli. Dzieci starsze na kolonie.

lena812 napisał/a:

może i imponują,ale ile z tych dzieci chciałoby aby rodzice więcej uwagi im poświęcali ,okazywali miłość itd,
a nie zastępowali siebie wakacjami za granicą,nowym smartfonem,wypasionym domem i samochodem,milionem dodatkowych zajęć i nianią która zna lepiej te dzieci niż oni sami

Tu się mylisz można okazywać dzieciom miłość a równocześnie najmować nianię, co za dużo to nie zdrowo, wszędzie po prostu musi być umiar "by nie zostać ani anorektykiem ani grubasem".

33

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Nataluszek napisał/a:

Kammiś, ja urodziłam dziecko przed 25 rokiem życia i nie uważam, aby był to błąd.
Trochę uwłaczające są Twoje słowa, bo ja też się uczę, pracuję, a prócz tego jestem mamą i żoną.
Wiek może, choć nie musi mieć nic do rzeczy w kwestii macierzyństwa.

Chodziło mi o kobiety, które nie potrafią tego pogodzić. Podałam też przykłady takich kobiet wink

34 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-07-17 18:48:08)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Darkness napisał/a:

@Insurmountable_Woman mówisz jak moja żona, czyli masz u mnie uznanie smile
My tez staraliśmy się wysyłać dzieci gdzie się da to takim miejsc rozrywki a na drugi dzień słyszeliśmy jak było zadowolone i opisywało co się tam działo że znalazło tam kolegę i to nas cieszyło. Owszem rodzicie jakiś czas powinni spędzać z dzieckiem ale bez przesady, szczególnie w młodszym wieku powinno się je wysyłać do żłobków a później przedszkoli. Dzieci starsze na kolonie.

lena812 napisał/a:

może i imponują,ale ile z tych dzieci chciałoby aby rodzice więcej uwagi im poświęcali ,okazywali miłość itd,
a nie zastępowali siebie wakacjami za granicą,nowym smartfonem,wypasionym domem i samochodem,milionem dodatkowych zajęć i nianią która zna lepiej te dzieci niż oni sami

Tu się mylisz można okazywać dzieciom miłość a równocześnie najmować nianię, co za dużo to nie zdrowo, wszędzie po prostu musi być umiar "by nie zostać ani anorektykiem ani grubasem".

wiesz mi  głównie chodziło o takie dzieci które widzą swoich rodziców 15 minut z rana i 15 minut z wieczora,albo wcale przez 3 dni
a jak coś się stanie to okazuje się że matka nie znała własnego dziecka
mało to takich przypadków było?

35

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Insurmountable_Woman i wreszcie widzę matkę, na której mogłabym się wzorować, gdyby mi się coś (nie daj Boże) przytrafiło! Też nie lubię dzieci, znaczy lubię, ale tylko te starsze (8+), z którymi można normalnie porozmawiać i wszystko rozumieją. I też uważam, że dzieci powinny mieć jasno wytyczone granice. W moim domu rodzinnym (tam, gdzie mieszkają rodzice, ale jednak nadal uważam to za swój dom, mimo, że się wyprowadziłam) obserwuję często sąsiadów - tam bachor wszystko wymusza wrzaskiem! Żeby 3-latek siedział na ogrodzie i cały czas, za przeproszeniem, darł gębę?! Ostatnio byłam przez tydzień u rodziców i cieszyłam się, że wyjeżdżam właśnie przez tą rozwydrzoną dziewuchę. Wiem, że moje słowa brzmią brutalnie, ale musi mnie ktoś zrozumieć - budziłam się - wrzask, jadłam obiad - wrzask (okna otwarte, upał), opalałam się - wrzask, czytałam książkę - wrzask. I na co drugim ogrodzie to samo, tego nie da się wytrzymać.
Studiów, praktyk, potem aplikacji i pracy też po prostu nie potrafiłabym poświęcić dziecku. Dla mnie to byłoby po prostu skończone życie, czułabym, że nie mam już po co żyć, że stałam się kurą domową. Tak to odbieram. Dla mnie również jedynym wyjściem jest niania i zorganizowanie dziecku czasu osobno. Chociaż na dzień dzisiejszy wiem, że sama ciąża to dla mnie i tak zbyt duże poświęcenie, więc niczego takiego nie planuję.

36

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Insurmountable_Woman napisał/a:

. No a ta reszta i te dzieci tak tylko przeszkadzały w basenach bo ciągle wrzeszczały, chlapały woda, rodzice i powodowały, ze ciągle były w centrum zainteresowania. Tylko, ze tacy rodzice to czasem egoiści bo ok oni mają taki sajgon chcą ok. Ale są tez pary które chcą spędzić romantyczne chwile, bez wrzasku dzieci. A tu sami nie spędzą i innym nie dadzą. Tak głupia zazdrość czy coś.

Dokładnie. Mnie strasznie denerwuje, jak ludzie nie rozumieją, że to dziecko jest pępkiem świata.... tylko i wyłącznie dla nich. I że innych absolutnie nie musi interesować co się z nim dzieje, nie muszą się do niego uśmiechać (nie, nie chce mi się uśmiechać, kiedy widzę małe dziecko i nie zamierzam tego robić) ani wysłuchiwać jego wrzasków. Mam prawo do odpoczynku tak samo jak oni.

37

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

kammiś doskonale Cię rozumiem. I może tu niektórzy się nie zgodzą, ale pierwszą rzeczą decydując się na dziecko powinna być niania. Bo to nie do pomyślenia, żeby kobieta była niewolnikiem własnego dziecka. Zresztą do zrobienia dziecka potrzeba dwojga tak samo do wychowania. Nie rozumiem dlaczego to kobiety same mają dźwigać ciężar wychowania. Niania jest bardzo w porządku bo obydwoje ze wspólnej wypłaty opłacają, tak więc wychowują obydwoje. Zresztą nie rozumiem takiego podejścia ,,nikt nie zaopiekuje się lepiej niż matka'' guzik prawda, teraz niania to zazwyczaj jest ktoś po wychowaniu wczesnoszkolnym albo pedagogicznym, ktoś kto lubi dzieci, kto umie z nimi rozmawiać umie się nimi zająć i robi to z pasją. I dziecko nie jest wcale pokrzywdzone wręcz przeciwnie. Ja z moimi miałam zawsze dobry kontakt, opowiadały mi co u nich, o szkole, koleżankach, o zajęciach pozalekcyjnych, o przygodach. Ja im opowiadałam o sobie a tak to o czym może rozmawiać taki rodzic z dzieckiem jak ma go na głowie 24/24 są sobą znudzeni i przecież nikt nie zapyta co u cb słychać. Ja to jak tak rodzic się poświęca, pracę wszystko, i tak ciągle z dzieckiem i ciągle to nazywam to ,,rodzic męczy dupa''.
Darkness ma racje wszystko musi być z umiarem. Bo jak tak się non stop spółkuje to od przyjaźni do nienawiści a tak to rodzic się stęskni dziecko się stęskni i to przywiązanie jest, wtedy są nawet silniejsze więzi. A moim zdaniem takie rozwrzeszczane bachory są wtedy, gdy rodzice się poświęcają i wszystko się kręci wokół nich. kammiś wiem coś o takich rozwrzeszczanych znam kilku takich. Ale to wina rodziców i nieodpowiedniego wychowania. Jak by od początku uczyli: masz mnie słuchać! I rób tak jak ja robię, bez dyskusji! To dziecko bez żadnego bicia , krzyku czułoby ,,silną rękę'' osobę niezachwianą która sobie nie da wejść na głowę. I szybko by się dostosowało. Właśnie w takich dzieciach których rodzice są stanowczy i niezachwiani rodzą się najsilniejsze charaktery. Mówiąc, ze po urodzeniu dziecka wszystko się zmienia i to dziecko jest najważniejsze, do niego musimy się dostosować robimy krzywdę i jemu i sobie.
Zresztą taki rozwrzeszczany bachor jak opisała kammiś, to widzicie dziewczyna prze takiego miała dość własnego domu ile taki mały potrafi szkody narobić?! Ja to nawet zauważyłam selekcję wśród znajomych bo często jest tak ,,a tych to nie zapraszamy bo oni mają takiego nieznośnego bachora''. Dziecko trzeba umieć wychować. Bo takie rozpuszczone, potrafi skłócić, zniechęcić. Ale to wina rodziców bo od kołyski zasady powinny być, czego się nie nauczy maleńki Jasiu tego i Jan nie będzie umiał!

38

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Insurmountable_Woman, jakby wszystkie matki tak mówiły, to świat byłby piękny smile

39

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

dla mnie dziecko byłoby końcem świata, nie wyobrażam sobie siebie w roli matki, dobrze że mój mąż także nie chce mieć dzieci, za dużo zmian, za dużo ograniczeń jak dla mnie...

40

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

No ciekawe... Większość moich znajomych z pomocy niań nie korzystała ani jako dziecko,  ani jako rodzic i o dziwo nie były ani rozwrzeszczanymi bachorami przez to,  ani zniewolonymi rodzicami ;P

Cud jakiś chyba...

41

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Dziecko nie zmarnowaloby mojego zycia - ale ja zmarnowalabym zycie dziecka.
A nawet nie lubie wychodzic.

42

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Mnie denerwuje jak słyszę "można wynająć nianię, można poprosić o opiekę dziadków", przynajmniej jeśli nie jest to o kimś z kręgu nam najbliższych, czyje możliwości dobrze znamy. Może można, a może nie można. Może z dziadkami nie ma dobrego kontaktu, mieszkają daleko, albo z jakiegoś innego powodu nie chce się im powierzać dzieci. Może na nianię kogoś nie stać. Może się akurat nie ma takich przyjaciół, którzy zaopiekowaliby się dzieckiem (ja przy całej miłości do mojej przyjaciółki nie chciałam się zajmować jej synkiem kiedy był całkiem malutki, bo po prostu się na tym nie znam zupełnie i bałabym się, że coś się stanie).

Insurmountable_Woman napisał/a:

I może tu niektórzy się nie zgodzą, ale pierwszą rzeczą decydując się na dziecko powinna być niania. Bo to nie do pomyślenia, żeby kobieta była niewolnikiem własnego dziecka.

Ja się zgodzę, tylko dobra niania kosztuje (a chyba wszyscy sie zgodzą, że jak już powierzamy komuś dziecko, to solidnej niani, a nie małolacie z przypadku czy staruszce z sąsiedztwa, która rzuci na nie okiem między oglądaniem telenoweli a obieraniem ziemniaków). W praktyce czasem bywa tak, że mama zatrudnia nianię i cała bądź prawie cała jej wypłata idzie na nianię.

43 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-18 07:52:31)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Fakt niania i to dobra kosztuje, trzeba powierzyć swoje dziecko obcej osobie co tez rodzi wątpliwości czy ona się nadaje czy sobie poradzi itd. , zresztą nie po to ja rodze dziecko żeby potem przy każdej możliwej okazji komus je podrzucić a jest i tak czasem ze dziecko non stop przesiaduje u babci, cioci, sąsiadki. Co innego jest opieka nad dzieckiem przez inne osoby gdy jesteśmy w pracy bo musimy zarabiać
a czym innym notoryczne podrzucanie dziecka osobom z rodziny, sąsiadom, gdy ktoś siedzi w domu (dużo znam przykładów).
A już fanaberią jest dla mnie wynajmowanie niani na noc, bo kobieta chce wyspac się z mezem, ale to o czym mowi Insurmountable_Woman to jest zresztą nieosiągalne dla większości Polakow, zresztą nawet gdybym miała gore pieniędzy to bym nie chciała tak.

Insurmountable_Woman a to ze tak  się bulwersujesz ta kuzynka biedna to fakt nie chciałabym tak, ale po co ta pogarda ze ktoś sobie gorzej radzi, może ta dziewczyna naprawdę jest zadowolona ze swojego zycia, bo ma meza i dziecko, może zyja w biedzie ale sa razem szczęśliwi i się szanują  skąd wiesz, i może zrobią ten remont w końcu, i im wystarczy a nie ze przyjechalas ocenilas, i tyle. Może trzeba było jej pomóc, choćby dobra rada, dobrym słowem, a nie tylko krytyka. Może ja to wszystko przerosło, może trzeba było pomoc skoro to rodzina, nie wiem pożyczyć łóżeczko ładniejsze zabawki oddać po dzieciach, dywan. Chyba sama pamiętasz jaka miałaś ty sytuacje, sama o tym pisałaś tutaj jak doszlas do swojego bogactwa, wiec więcej empatii.
To ze ktoś jest biedny czy ze nie ma super wyremontowanego domu nie znaczy ze nie dba o dziecko, ze zyje z nim w syfie czy brudzie,
kazde dziecko chce mieć po prostu kochających rodziców i takich które dbaja o jego potrzeby. I co to znaczy ze zmarnowali sobie zycie, sa razem maja dziecko, a reszty się dorobią razem. Nie mowie ze masz pomagać rodzinie bo tobie się lepiej wiedzie, ale jeżeli tak się bulwersujesz ze tak jej zle, ze nie ma dziecko tego co mu potrzeba to dlaczego nie pomoglas im , bez zbędnego gadania, stać ciebie na to. Ja bym szerze mowiac na ich miejscu nie chciała takiej troski.
Nie dla każdego w zyciu najważniejsza jest wygoda, wyjazdy na koncerty, niania, itd. Jeśli każdy kto chce mieć dziecko musiałby najpierw myslec o niani to wogole te dzieci już by się nie rodzily. Zreszta gdzie w przypadku twojego kuzyna mowa o niani jeśli maja takie warunki, ale zdziwilabys się ile ludzi tak zyje w Polsce. A oni tez maja prawo mieć dziecko i ,,pokazywać,, go z duma swojej rodzinie.

44

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Insurmountable_Woman, ja, wbrew temu, co piszesz, odnoszę niezwykle silne wrażenie, że wcale te Twoje życie takie udane nie jest, a do tego pełne smutku i samotności. No ale to takie drobne spostrzeżenie...

Mnie syn nie zmarnował życia, wręcz przeciwnie. Był upragniony i dał mi powera do dalszego życia. Nie mam niani, a ze wszystkim sobie radzę BEZ PROBLEMU. Wyjść też się udaje wieczorem. Wszystko się da, trzeba tylko chcieć.

45

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Ja nie mam niani, pomocy rodziny przy dzieciach tez nie ale dajemy sobie rade. Jak wiele innych rodzin w Polsce.

46

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Cynicznahipo napisał/a:

Insurmountable_Woman, ja, wbrew temu, co piszesz, odnoszę niezwykle silne wrażenie, że wcale te Twoje życie takie udane nie jest, a do tego pełne smutku i samotności. No ale to takie drobne spostrzeżenie...

Mnie syn nie zmarnował życia, wręcz przeciwnie. Był upragniony i dał mi powera do dalszego życia. Nie mam niani, a ze wszystkim sobie radzę BEZ PROBLEMU. Wyjść też się udaje wieczorem. Wszystko się da, trzeba tylko chcieć.

też odniosłam podobne wrażenie

co do niani dla dziecka,cóż ja mam odmienne zdanie co Insurmountable_Woman
jeśli już miałabym ją zatrudnić to tylko w przypadku pójścia do pracy ,a nie po to żeby sobie odsapnąć
nie po to urodziłam dziecko żeby zaraz oddawać je w ręce opiekunki
po za tym zejdzmy na ziemię,mało kogo stać aby zatrudnić nianię aby była na każde zawołanie

ja z niani nie korzystałam,moje dzieci nie są rozwrzeszczanymi "bachorami"mimo że siedzą ze mną prawie 24 /24

47

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Ja ogólnie się zastanawiam, po co dziecko kobiecie, która nie zamierza się nim zajmować.
Dla mnie to bez sensu.
Nie jestem matką Polką, nie poświęcam każdej chwili dziecku, nie uważam, żeby to było konieczne, ale... urodzenie i natychmiastowe oddanie dziecka opiekunce, to dla mnie coś niezdrowego. Chyba, że ktoś nie ma innego wyjścia i musi wracać do pracy zaraz po porodzie. W innym przypadku dla mnie jest to chore.

48

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Cynicznahipo napisał/a:

Ja ogólnie się zastanawiam, po co dziecko kobiecie, która nie zamierza się nim zajmować.
Dla mnie to bez sensu.
Nie jestem matką Polką, nie poświęcam każdej chwili dziecku, nie uważam, żeby to było konieczne, ale... urodzenie i natychmiastowe oddanie dziecka opiekunce, to dla mnie coś niezdrowego. Chyba, że ktoś nie ma innego wyjścia i musi wracać do pracy zaraz po porodzie. W innym przypadku dla mnie jest to chore.

a ja sie zastanawiam, jak mozna dobrze wychowac wlasne dzieci, twierdzac, ze sie nie znosi tych rozwrzeszczanych dzieciakow od 0 do 6 roku zycia?  Dla mnie kazdy dzien spedzony z wlasnymi dziecmi byly fajne, wesole i cieszyly mnie coraz to nowe ich "umiejetnosci", kroczki, pokrecone slowka, zabawy, tulenie. I tego wszystkiego mialaby doswiadczac jakas obca pani niania? Za nic.

49

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Mussuka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ja ogólnie się zastanawiam, po co dziecko kobiecie, która nie zamierza się nim zajmować.
Dla mnie to bez sensu.
Nie jestem matką Polką, nie poświęcam każdej chwili dziecku, nie uważam, żeby to było konieczne, ale... urodzenie i natychmiastowe oddanie dziecka opiekunce, to dla mnie coś niezdrowego. Chyba, że ktoś nie ma innego wyjścia i musi wracać do pracy zaraz po porodzie. W innym przypadku dla mnie jest to chore.

a ja sie zastanawiam, jak mozna dobrze wychowac wlasne dzieci, twierdzac, ze sie nie znosi tych rozwrzeszczanych dzieciakow od 0 do 6 roku zycia?  Dla mnie kazdy dzien spedzony z wlasnymi dziecmi byly fajne, wesole i cieszyly mnie coraz to nowe ich "umiejetnosci", kroczki, pokrecone slowka, zabawy, tulenie. I tego wszystkiego mialaby doswiadczac jakas obca pani niania? Za nic.

No właśnie... Pierwszy ząbek, pierwszy krok.. pierwsze słowo.. Za nic nie chciałabym tego przegapić.

50

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Insurmountable_Woman napisał/a:

Ostatnio byliśmy z mężem w na romantycznym wypadzie, i to był taki hotel z aquaparkiem. I dużo czasu spędziliśmy w tych basen i dziękuje losowi, że mamy dorosłe dzieci.

Ostatnio? Z ktorym mezem?? Tym co chcial syna czy o jakims innym mowa?

Dorosle dzieci na basenie OK, te mniejsze najlepiej w klatkach zamknac, w fikolandach albo w ZOO z malpami - tak? Ale ze swoimi podobno biegalas na basen, moze tez komus przeszkadzaly? OK, nie lubie wrzaskow ale basen, wlaszcza aquapark, to przede wszystkim miejsce dla dzieciarni. Romantycznie mozna sie w kinie na poznym seansie poprzytulac, tam bachorow nie wpuszczaja.

Wiesz co, im dluzej czytam te materialistyczne bajdy o nianiach, zajeciach, baldachimkach i niewolnictwie matek, ktore CHCA byc z dziecmi jak najczesciej i wcale nie cierpia z tego powodu, tym czesciej widze samotna smutna staruszke zostawiona w domu opieki, albo we wlasnych 4-ch scianach, kiedy juz sie dzieciom znudzi i nie bedzie do niczego potrzebna. W koncu dzieci tez nie sa niewolnikami swoich rodzicow i maja prawo do romantycznych swiat na Bahamach, imprez ze znajomymi  zamiast spotkan ze stetryczala starowinka. Jeszcze nie daj Boze trzebaby sie nia jakos zajac, masakra. To juz lepiej niech wynajeta pielegniarka dotrzyma jej towarzystwa.

No ale Ty pewnie bedziesz romantyczna, energiczna i spontaniczna nawet po 80:))

51

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Insurmountable_Woman
tak się zastanawiam czy chciałaś mieć dzieci?
czy tylko urodziłaś je bo w sumie wypadałoby je mieć i czas Cię gonił z powodów biologicznych?
bo gdyby nie ten drugi powód, z pewnością macierzynstwo odłożyłabyś na potem,
ktore byc moze nie nadeszłoby wcale z powodu robienia kariery,dorabiania się itd

52

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Nie rozumiem skąd ta nagonka na mnie.
lena812 dla twoje wiadomości, bardzo kocham moje córki, nigdy nie żałowałam, że ich urodziłam, że wtedy a nie wtedy. I ja chciałam mieć dzieci. Ale widzę, że dla niektórych jestem wyrodną matką. Bo nie zrezygnowałam całkiem z siebie, nie poświęciłam się. Bo moje dzieci miały nianie. Szczerze mówiąc. Najmując nianie myślalm przede wszystkim o dzieciach. Bo każdy kto rodził wie, że po porodzie nie ma się na nic siły, chce się trochę odpocząć, nabrać sił, organizm musi się zregenerować. Gdy kobieta ma czas by dojść do siebie po porodzie, jest w pełni zdrowa i jest małe prawdopodobieństwo depresji poporodowej. Bo gdy to jest tak, ze dwa dni po porodzie do domu a potem to i dziecko i cały czas dom na głowie to nie idzie ogarnąć. Jako młoda kobieta chyba jak każda debiutująca matka mało wiedziałam o wychowaniu dzieci. Bałam się ich kąpać, przebierać, żeby im krzywdy nie zrobić. Taka niania która jest doświadczona wszystkiego mnie nauczyła. Chciałam dla moich dzieci jak najlepiej. Ile jest przypadków, ze dziecko jest upuszczone albo w kąpieli coś się stanie. Sorry ale dla mnie dzieci to za ważne są by się na nich uczyć i eksperymentować, że następnym razem będzie lepiej dziecko to nie lalka jeden błąd i koniec. Ile jest przypadków, ze kobieta umiera po porodzie z niedopatrzenia i z przemęczenia. A dziecko umiera z niewiedzy i niedoświadczenia rodziców. To może brutalne ale taka jest prawda. Moim zdaniem egoizmem jest decydowanie się na dziecko, bo ktoś czuje potrzebę zostania rodzicem. Obojętnie w jakim wieku, ale dziecku trzeba stworzyć odpowiednie warunki wziąć wszystko pod uwagę, ze może zachorować, że trzeba mieć na leki na jedzenie. Wypadało by mieć mieszkanie, zrobić dziecku pokoik jakąś prace stabilną i to nie jest materializm tylko zapewnienie dziecku bezpieczeństwa! Bo kochać to znaczy być odpowiedzialnym.
Ale widzę, ze w naszym społeczeństwie jest jeszcze ten stereotyp ,,matki polki''. Każda kobieta która jest ,,nowoczesną ambitną mamą'' jest piętnowana i to nie przez mężczyzn tylko przez właśnie kobiety. Kobiety same siebie krzywdzicie takim podejściem.
I to jest zniechęcające dla potencjalnych przyszłych mam, bo jak taka nastolatka widzi jak tama niezadbana kobieta, w dresie, biega za wrzeszczącym dzieckiem po placu zabaw. To ją to aż odpycha. I boi isę, ze w przyszłości może skończyć tak samo. I tu się panie nie obrażajcie. Ale znam kilka fajnych  matek które maja małe dzieci, opiekają nimi, kochają je, ale chodzą do pracy, awansują, a wózkiem do parku chodzą w szpilkach i malej czarnej, jeżdżą na romantyczne weekendy z mężem. Wszystko można pogodzić. To kwestia odpowiedniego nastawienia. Wierzcie mi można być jednocześnie dobra matką i ,,sex bombą''. Naprawdę kobiety, to, ze dziecko zostanie z nianią, albo pójdzie do żłobka, a my zostawimy na kilka dni pod opieką niani a sami pojedziemy za romantyczny weekend we dwoje nie znaczy ze jesteśmy wyrodnymi matkami, bo każda matka też jest kobietą.

53

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

pierwsze dziecko urodziłam w wieku 20 lat,uwierz mi ale żadna niania nie była mi potrzebna do tego aby mnie uczyć jak dziecko nosić,kąpać i się nim w ogóle obsługiwać,nikt mi nie pomagał dałam sobie radę sama,a dlaczego? bo chciałam
bo to było moje dziecko,chciałam się z nim poznać,patrzeć na postępy które robi z dnia na dzien ,jego pierwszy usmiech,pierwsze gaworzenie itd
to było ważniejsze,a nie oddanie dziecka w łapy niani,babce,ciotce itd żeby móc się zregenerować i odpocząć
wybacz ale tydzien po porodzie to miałabym gdzieś bale,sylwestry itd ważniejsze było dziecko które dopiero co przywiozłam ze szpitala i na które czekałam długie 9 miesięcy
jakoś potrafiłam się ogarnąć z domem,z dzieckiem,ledwo po porodzie

piszesz o wypadkach,one się zdarzają nawet najlepszym  nianiom

wyobrażasz sobie mamusię na placu zabaw w szpilkach i mini? ja nie
bo ani to nie pasuje ani to nie wygodne

54

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Ja mam 24 lata, mam roczne dziecko, meza. I nie zaluje, bo mam wszystko o czym marzylam. Nigdy nie pomyslalam ze dziecko moze zmarnowac mnie zycie. Choc i jestem bardzo mloda, ale juz natanczylam sie. Duzo roznych imprez bylo. Ale za tym nie teskne, bo mam meza i dziecko i kocham ich po nad zycie. Kazdy dzien dziekuje Panu Bogu ze dal nam te dziecko. Jak zaszlam w ciaze, to mialam 22 lata, bardzo z mezem sie cieszyli. I to bylo najwieksze szczescie.  W ogole mialam bezplodnosc. Dziecko, to moj najwiekszy skarb na swiecie. Wszystko w zyciu moglabym oddac za te przytulania do dziecka, za jego usmiech. A jak bardzo lubie patrzec jak slodko spi. To jest najwieksze szczescie na swiecie. A imprezy....przeciez nie mozna cale zycie imprezowac. Ja tak uwazam. W naszym z mezem zyciu wszystkiego starcza i imprez, i na wesela chodzimy, i na grilla. Tylko dla nas jest wazniejsze spedzanie czasu razem.
Niani tez nie mamy i dziadkom nie podrzucamy. Od rodzicow mieszkamy daleko, niani tez nie chce, wole sama byc z dzieckiem, tym bardziej, ze pracowac w Polsce na razie nie moge, bo nie mam zezwolenia na prace. I jak ktos chce dziecko, to je urodzi i nic nie bedzie przeszkadzalo. I nie moge powiedziec, ze dla mnie miec dziecko w 24 lata, to za wczesniej. Chcialam to dziecko, a myslalam , ze w ogole nigdy nie bede mogla zajsc w ciaze, ze mialam bezplodnosc.
Kazdy ma swoje szczesce. Moje, to dziecko i maz. Dla kogos co innego.

55 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-07-18 15:48:07)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Wydaje mi się, że z tą obowiązkową nianią to lekka przesada.
Później- jeśli mama wraca do pracy-ok, ale nie od raz po porodzie, kiedy maluch najbardziej potrzebuje swojej mamy.

Insurmountable, ja poświęciłam się mojemu dziecku w 100 %-ach, ale mimo to nie zrezygnowałam z siebie i męża.
Więc tu misterna konstrukcja matki-męczennicy upada.
Poza tym w kwestii nauki zajmowania się dzieckiem, mam zupełnie inne zdanie niż Ty.
To właśnie matka powinna od początku zajmować się pociechą i uczyć się, jak to robić na własnych błędach. Przecież to normalne, że kochająca mama nie ma zamiaru zrobić dziecku krzywdy podczas np kąpieli, więc nie wiem skąd ta obawa. A wypadki chodzą po ludziach niezależnie od tego czy to mama czy niania.
Matka najlepiej wie jak zająć się SWOIM dzieckiem. To nazywa się instynkt.

56

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Nie rozumiem tej całej nagonki na  Insurmountable_Woman. Ja mam tak samo - nie wytrzymałabym z dzieckiem 24/24. I powiem szczerze - wolałabym oddać nawet i całą pensję na nawet i całodobową opiekunkę niż siedzieć w domu i nie mieć swojego własnego życia.

57

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
kammiś napisał/a:

Nie rozumiem tej całej nagonki na  Insurmountable_Woman. Ja mam tak samo - nie wytrzymałabym z dzieckiem 24/24. I powiem szczerze - wolałabym oddać nawet i całą pensję na nawet i całodobową opiekunkę niż siedzieć w domu i nie mieć swojego własnego życia.

Po co rodzic dziecko,skoro i tak wychowywalaby je niania
Bo oddac niani na 8 godzin,a oddac na 24 to wielka rożnica
Potem szok bo dziecko woli opiekunke niz wlasną matkę

58

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Więc nie powinnaś mieć dzieci. Tyle.

59 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-18 16:17:39)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

ale to nie jest nagonka, tylko ja przynajmniej obalam stwierdzenie Insurmountable_Woman ze majac dziecko od razu obowiązkowo trzeba mieć nianie dla dziecka i kobieta musi pracować a nie może siedzieć w  domu z dzieckiem jeśli ma taka potrzebe chec i ma warunki ku temu, nawet za cene mniejszych dochodów w budżecie domowym, zresztą nie oszukujmy się ze zawsze kobieta zarobi tyle żeby oplacic nianie dobra i jeszcze dla niej i dla domu żeby było
nie uważam zebym była gorsza od kobiety sukcesu, która od razu wrocila po porodzie do pracy
kilka lat bylam w domu, ale teraz dzieci podrosły wiec mogę spokojnie isc do pracy
mieszkam na wsi wiec tej pracy tez nie ma za wiele i dojazdy tez kosztują, tylko samochod w gre wchodzi bo autobusow nie ma na ten moment'
zresztą tez godziłam wychowanie dziecka ze studiami i prace na stazu wiec wcale nic nie straciłam przez macierzyństwo a dużo dużo zyskałam

60 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-07-18 16:28:05)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Ale ja się zastanawiam, czy studia to na pewno dobry czas na rodzenie dzieci (nie mówię o wpadkach)? Naprawdę? Bo ja zawsze myślałam, że to jest czas na edukację, zdobywanie doświadczenia zawodowego (praktyki kosztują naprawdę dużo czasu), działalność w kole naukowym itd... A nie po zajęciach do domu i do dziecka... hmm

Przykładowo - nie mając dziecka mam czas, żeby się porządnie wyspać, przez co mój mózg pracuje lepiej. Na zajęciach jestem w pełni skupiona, a dobre wyniki są dla mnie naprawdę bardzo ważne. Nikt nie przeszkadza mi w spokojnym zakuciu 600-stronicowej książki. Koło naukowe - spotkanie co najmniej raz w tygodniu, wieczorem, 18-21. Organizacja konferencji - mnóstwo pracy. Miałam taki przypadek, że opiekun powiedział, że jest konferencja organizowana przez inne koło za cztery dni. W dwa dni musiałam napisać od zera 15 stron artykułu. I co? No nie ma tu miejsca na dziecko, byłoby tylko zbędnym balastem.

61 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-07-18 16:36:42)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Insurmountable_Woman napisał/a:

Nie rozumiem skąd ta nagonka na mnie.
lena812 dla twoje wiadomości, bardzo kocham moje córki, nigdy nie żałowałam, że ich urodziłam, że wtedy a nie wtedy. I ja chciałam mieć dzieci. Ale widzę, że dla niektórych jestem wyrodną matką. Bo nie zrezygnowałam całkiem z siebie, nie poświęciłam się. Bo moje dzieci miały nianie. Szczerze mówiąc. Najmując nianie myślalm przede wszystkim o dzieciach. Bo każdy kto rodził wie, że po porodzie nie ma się na nic siły, chce się trochę odpocząć, nabrać sił, organizm musi się zregenerować. Gdy kobieta ma czas by dojść do siebie po porodzie, jest w pełni zdrowa i jest małe prawdopodobieństwo depresji poporodowej. Bo gdy to jest tak, ze dwa dni po porodzie do domu a potem to i dziecko i cały czas dom na głowie to nie idzie ogarnąć. Jako młoda kobieta chyba jak każda debiutująca matka mało wiedziałam o wychowaniu dzieci. Bałam się ich kąpać, przebierać, żeby im krzywdy nie zrobić. Taka niania która jest doświadczona wszystkiego mnie nauczyła. Chciałam dla moich dzieci jak najlepiej. Ile jest przypadków, ze dziecko jest upuszczone albo w kąpieli coś się stanie. Sorry ale dla mnie dzieci to za ważne są by się na nich uczyć i eksperymentować, że następnym razem będzie lepiej dziecko to nie lalka jeden błąd i koniec. Ile jest przypadków, ze kobieta umiera po porodzie z niedopatrzenia i z przemęczenia. A dziecko umiera z niewiedzy i niedoświadczenia rodziców. To może brutalne ale taka jest prawda. Moim zdaniem egoizmem jest decydowanie się na dziecko, bo ktoś czuje potrzebę zostania rodzicem. Obojętnie w jakim wieku, ale dziecku trzeba stworzyć odpowiednie warunki wziąć wszystko pod uwagę, ze może zachorować, że trzeba mieć na leki na jedzenie. Wypadało by mieć mieszkanie, zrobić dziecku pokoik jakąś prace stabilną i to nie jest materializm tylko zapewnienie dziecku bezpieczeństwa! Bo kochać to znaczy być odpowiedzialnym.
Ale widzę, ze w naszym społeczeństwie jest jeszcze ten stereotyp ,,matki polki''. Każda kobieta która jest ,,nowoczesną ambitną mamą'' jest piętnowana i to nie przez mężczyzn tylko przez właśnie kobiety. Kobiety same siebie krzywdzicie takim podejściem.
I to jest zniechęcające dla potencjalnych przyszłych mam, bo jak taka nastolatka widzi jak tama niezadbana kobieta, w dresie, biega za wrzeszczącym dzieckiem po placu zabaw. To ją to aż odpycha. I boi isę, ze w przyszłości może skończyć tak samo. I tu się panie nie obrażajcie. Ale znam kilka fajnych  matek które maja małe dzieci, opiekają nimi, kochają je, ale chodzą do pracy, awansują, a wózkiem do parku chodzą w szpilkach i malej czarnej, jeżdżą na romantyczne weekendy z mężem. Wszystko można pogodzić. To kwestia odpowiedniego nastawienia. Wierzcie mi można być jednocześnie dobra matką i ,,sex bombą''. Naprawdę kobiety, to, ze dziecko zostanie z nianią, albo pójdzie do żłobka, a my zostawimy na kilka dni pod opieką niani a sami pojedziemy za romantyczny weekend we dwoje nie znaczy ze jesteśmy wyrodnymi matkami, bo każda matka też jest kobietą.

To ty piętnujesz matki, które nie mają tak świetnej sytuacji jak twoja, a mimo to posiadają dzieci. Odpowiedzialność to twoim zdaniem tylko pieniądze? A jeśli nagle ktoś majętny i ustawiony straci wszystko i będzie musiał zamieszkać z dziećmi w klitce, to co wtedy??(tak, tak...w życiu bywa rożnie...) Według twojego rozumowania powinien oddać dzieci razem z baldachimami i basenem, tak? Takie podejście tylko utrwala różnice społeczne i sprawia, że dzieci z biedniejszych rodzin czuja się niejednokrotnie bardzo źle i nie jest to wina ich rodziców, bo jak wiemy, los nie rozdaje po równo. Ja nie mam niani, nie zostawiam dzieci z dziadkami, bo nie mam takiej możliwości, nie jestem męczennicą ani niewolnicą. Porzuciłam swoją karierę i zajmuje się córkami. Nie poświęciłam nic, to był mój wybór. Jestem szczęśliwa i spełniona, nic nie straciłam. Mam wrażenie, że to twoje luksusowe życie to nic innego jak złota klatka i że,jak już zauważyła Cyniczna,wcale nie jesteś aż taka szczęśliwa i uradowana. Ale co ja mogę wiedzieć, skoro w głupocie swojej i w kompletnym braku odpowiedzialności zdecydowałam się na dziecko bez niani na podorędziu.

62 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-07-18 16:38:10)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Kammis ja mowię o rodzeniu ogolnie a nie na studiach

63

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
lena812 napisał/a:

Kammis ja mowię o rodzeniu ogolnie a nie na studiach

Odniosłam się do postów tych, które były matkami przed 25 rokiem życia i same wychowywały dzieci. Sama jestem studentką i w sumie to nawet swoich problemów zdrowotnych nie zamieniłabym na dzieciaka.

64 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-18 17:13:14)

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

kammiś rozumiem twoje obawy. Ale ty masz dużo czasu. I teraz się realizuj, inwestuj w siebie, spełniaj się. To jest jest właśnie najlepszy wiek na to by się wyszaleć. Matką spokojnie można zostać po 30 a nawet po 40. Mnie to akurat czas gonił. Ale gdybym miała zrezygnować dla dziecka ze studiów, kariery i z siebie to nigdy! Ale córki o tym wiedza nawet kiedyś jedna mnie zapytała: mamo a co tobie do głowy strzeliło żeby sobie dzieci tak wcześno zrobić?! I ja im wytłumaczyłam, powiedziałam jak była sytuacja bez kłamstw i owiania w bawełnę i zrozumiały. Zresztą one zawsze bardziej są ciekawe moich opowieści z imprez, z czasów studenckich, z tego jak mi się z ich ojcem układało niż słuchania o tym jak to ja ich przewijałam, kąpałam jak to.... to ich w ogóle nie interesuje. Ale jakie one są zazdrosne np. jak drugi raz wychodziłam za mąż to nam bardzo jasno oświadczyły, że nie chcą żadnego rodzeństwa. Mówią mamo, ty masz nas, ty masz dwóch synów więcej dzieci Wam nie życzymy. Oczywiście my żadnych nie planujemy. Zresztą moje córki to ekspertki antykoncepcji, zrobiły mi z tego taki wykład, że normalnie jak ginekolog tak dobrze znają wszystkie sposoby i ryzyka. Mogłyby wykładać w tym temacie. kammiś rozumiem Ci bo moje córki myślą identycznie. Zresztą w tym wieku to tak naprawdę samemu jest się jeszcze trochę dzieckiem. Ja wiem nawet po nich jaki one są zazdrosne o swojego przyrodniego brata. W ogóle nie chciały go na początku zobaczyć, nie chciały w ogóle słyszeć o odwiedzinach u ojca. O ile to miał być sam, albo na mieście. I do tej pory jak słyszę jak się z nim umawiają. Tato, tylko masz być sam. Mnie to serce czasem pęka jak to widzę, jak one walczą o to by być dla niego ważne. Kiedyś to się pobeczałam jak zobaczyłam taką sytuację, ze moje dziecko, które skonczyło18 lat, wiesza się ojcu na szyję i ,,mówi tatuś jest tylko mój!''. Mnie z tym jest bardzo ciężko. Tak wiec wiele osób które nawet jest w świetle prawa dorosłymi tak naprawdę to jeszcze dzieci które same potrzebują uwagi i miłości rodziców. Więc każdy powinien dać sobie czas na to by dorosnąć, nie odbierajmy sobie dzieciństwa ani wolności.

Po drugie moje panie, nie oceniajcie w ten sposób ,,że ja jestem nieszczęśliwa w złotej klatce'' bo szczerze mówiąc ja na miejscu takich ,,matek polek'' umarłabym ze zgryzoty i nudy. To by była dopiero klatka  nie złota tylko ciernista zasłonięta nudą codziennością i rutyną. I trudno mi sobie wyobrazić ze wy jesteście szczęśliwe. Na pewno i wy nie  wyobrażacie sobie, że ja w tym swoim sztywnym życiu, z zasadami mogę być szczęśliwa ale ja jestem i nie zamieniałbym je na nic innego, bardoz lubię swoje życie i nie mam zamiaru go zmieniać. Mam nadzieję, ze wy też tak mówicie o swoim życiu. ALe każdy jets inny i każdy ma zupełnie inne priorytety i wartości. Wiec bez takich osobistych wycieczek, że ten to jest nieszczęśliwszy, bo ma inne priorytety niż i żyje inaczej niż my.

65

Odp: Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!
Insurmountable_Woman napisał/a:

kammiś rozumiem twoje obawy. Ale ty masz dużo czasu. I teraz się realizuj, inwestuj w siebie, spełniaj się. To jest jest właśnie najlepszy wiek na to by się wyszaleć. Matką spokojnie można zostać po 30 a nawet po 40. Mnie to akurat czas gonił. Ale gdybym miała zrezygnować dla dziecka ze studiów, kariery i z siebie to nigdy! Ale córki o tym wiedza nawet kiedyś jedna mnie zapytała: mamo a co tobie do głowy strzeliło żeby sobie dzieci tak wcześno zrobić?! I ja im wytłumaczyłam, powiedziałam jak była sytuacja bez kłamstw i owiania w bawełnę i zrozumiały. Zresztą one zawsze bardziej są ciekawe moich opowieści z imprez, z czasów studenckich, z tego jak mi się z ich ojcem układało niż słuchania o tym jak to ja ich przewijałam, kąpałam jak to.... to ich w ogóle nie interesuje. Ale jakie one są zazdrosne np. jak drugi raz wychodziłam za mąż to nam bardzo jasno oświadczyły, że nie chcą żadnego rodzeństwa. Mówią mamo, ty masz nas, ty masz dwóch synów więcej dzieci Wam nie życzymy. Oczywiście my żadnych nie planujemy. Zresztą moje córki to ekspertki antykoncepcji, zrobiły mi z tego taki wykład, że normalnie jak ginekolog tak dobrze znają wszystkie sposoby i ryzyka. Mogłyby wykładać w tym temacie. kammiś rozumiem Ci bo moje córki myślą identycznie. Zresztą w tym wieku to tak naprawdę samemu jest się jeszcze trochę dzieckiem. Ja wiem nawet po nich jaki one są zazdrosne o swojego przyrodniego brata. W ogóle nie chciały go na początku zobaczyć, nie chciały w ogóle słyszeć o odwiedzinach u ojca. O ile to miał być sam, albo na mieście. I do tej pory jak słyszę jak się z nim umawiają. Tato, tylko masz być sam. Mnie to serce czasem pęka jak to widzę, jak one walczą o to by być dla niego ważne. Kiedyś to się pobeczałam jak zobaczyłam taką sytuację, ze moje dziecko, które skonczyło18 lat, wiesza się ojcu na szyję i ,,mówi tatuś jest tylko mój!''. Mnie z tym jest bardzo ciężko. Tak wiec wiele osób które nawet jest w świetle prawa dorosłymi tak naprawdę to jeszcze dzieci które same potrzebują uwagi i miłości rodziców. Więc każdy powinien dać sobie czas na to by dorosnąć, nie odbierajmy sobie dzieciństwa ani wolności.

Zgadzam się. O ile może nie potrzebuję uwagi ze strony rodziców (od 2 lat mieszkam sama), to uważam że rodzenie teraz byłoby zabraniem sobie młodości. I na dodatek marnowaniem życia w przyszłości. Jak można poświęcić maturę? Nie rozumiem.

Posty [ 1 do 65 z 183 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Dziecko marnuje matce życie. Koniec z wyjazdami i imprezami!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026