netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

9 odpowiedzi2 757 wyświetleńzałożony przez NamiastkaNastka, 11.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez NamiastkaNastka (2014-07-11 22:44:03)

Temat: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Witam Was serdecznie. Znalazłam się tutaj ponieważ potrzebuję Waszego wsparcia, porad w zwiazku z wychowaniem 14-latka. Nie radzę sobie z tym, chyba nie powinnam miec dzieci.
Syn ma 14 lat. Ciągle o wszystko się z nami kłóci, nie wraca do domu na czas, w niczym nie chce pomagac w domu i wiecznie jest na nie. Mówi do nas ciągle takim tonem pełnym nienawiści i zaczyna być wręcz hamski. Ja wiem , że to może brzmieć błacho, ale on na każdym kroku daje nam odczuć jak berdzo nas nienawidzi. Nie wiem jak mam reagować na tą jego agresję. Dochodzi do tego że dziś np.przyszedł o 21.45 ze spotkania z kolegami. Miał byc na 20.30. Telefonu nie wziął, nawet nie zadzwonił od kolegów i na starcie po wejściu do domu zaczął krzyczeć że robimy wielkie halo, nie mamy prawa dać mu kary a mężowi kazał spadać. Ten się wściekł, zaczął okropnie krzyczeć na syna i już w ogóle dał popis i powód do kolejnego tekstu, że my tylko o wszystko się kłócimy, wrzeszczymy i nie dajemy żadnego powodu by ktokolwiek darzył nas szacunkiem. Było mi przykro, bo na prawdę się o Niego martwiłam. Niestety zachowanie syna, to wrogie nastawienie sprawaiają, że w końcu pęka moja cierpliwość i daję Mu karę. Dziś też dostał szlaban na wyjścia na tydzień i tyle samo na komputer. On oczywiście jeszcze krzyczał, że nie mamy prawa, że ja jestem tępa, że nie pije, nie pali, nie ma problemu z nauką a i tak nic z tego nie ma a ja marnuje mu życie i wszystko inne.
Te słowa bolą niemiłosiernie, ale gorszy jest strach że nie daję sobie rady. Powiedzcie jak reagować na Jego zachowanie? Jestem zmęczona, zdołowana, bezradna. Boję się że syn wpadnie w złe towarzystwo, że na prawdę nas nienawidzi i nie wiem...czy on na prawdę tak o nas myśli? Nie chcę żeby szukając akceptacji w świecie rówieśników popadł w tarapaty.

2

Odp: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Syn jest jedynakiem ? A Wy spędzacie chwile z Synem , czy On Sobie , a Wy Sobie ?

3

Odp: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Rozmawiaj z mężem o tym jakie wymagania mu stawiać, tak żeby działać wspólnie i mówić jednym głosem. Starajcie się rozmawiać z nim spokojnie, nie krzyczcie na niego, za nic w świecie nie dawajcie się wyprowadzać z równowagi. Wymagajcie szacunku dla siebie.

4

Odp: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Konsekwencja, kary adekwatne do przewinienia i OBOWIĄZKI.

5

Odp: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Typowy bunt nastolatka, a Wy przedstawiacie typową bezradność.

Kara za złe zachowanie i nieposłuszeństwo. Nagroda za dobre zachowanie i naukę. Koniec filozofii.

Jeśli syn krzyczy, ze nie macie prawa mu dawać kary, wyzywa Was, to znaczy, że do tej pory nie byliście konsekwentni w wychowywaniu go.

6 Ostatnio edytowany przez NamiastkaNastka (2014-07-12 20:06:39)

Odp: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Mam 34 lata, mąż jest trochę starszy. Mamy dwoje dzieci- młodszy ma 6 lat. Zaczyna brać przykład ze starszego i czasem równie nie miło się odnosi. Spędzamy czas z dziećmi, choć ja więcej niż mąż. On też szybciej się denerwuje i więcej krzyczy. U nas kary za złe zachowanie są typowe: na komputer, telewizję, na wyjazd np do kina, spotkanie z kolegami. Małemu np. rekwiruję zabawki jeśli o nie nie dba lub ich nie sprząta...Ale starszemu synowi przecież nie zabiorę książek, bo leżą w pokoju gdzie się da. Nie może ich znaleźć, zeszyty popchane są między ubraniami, albo w pufach zamiast w szafce, która jest na rzeczy szkolne. Nie szanuje ubrań- jest dziura- kupi się nowe. No i dylemat: puścić go w dziurawym czy jednak kupić nowy ciuch? Do wszystkiego ma takie podejście jak by wszystko z nieba spadało. Ciężko pracujemy na to co jest a nie jesteśmy ludźmi zamożnymi. A on zachowuje się jak rozkaprysiony dzieciak bogatych rodziców. Nie rozumiem tego sad.
Niestety przyznaję, mamy kłopot z nagradzaniem. Nagrody to: dłuższe wyjścia do kolegów, więcej czasu na komputerze, wypad do kina, na pizzę, na lody...Im mniej pieniążków, tym mniejsze możliwości. Tylko proszę nie myślcie, że on odstaje od kolegów i czuje się gorszy. Ma fajne ciuchy, zawsze na czasie, regularne wizyty u fryzjera i modne fryzury, zawsze jakąś drobną sumę żeby iść po szkole np na loda...
Obowiązków ma niewiele- czasem zakupy, wynosi śmieci i odkurza w domu jeśli go o to poproszę. Problem w tym , że zawsze zanim zrobi jedną z tych rzeczy to jest gadania, narzekania tyle, że wolała bym zrobić to sama.
Młodszy ma za zadanie sprzątać zabawki, czasem też wyrzuca śmieci, pomaga mi w drobnych pracach w ogródku, bo bardzo to lubi.
Może problem jest w tym, że czasem palnę mu karę a potem np. za to że jest grzeczny i mi pomaga, to skracam czas tej kary? Albo w tym, że gdy mąż przegina z krzykiem i widzę że jest wściekły to reaguję...Może powinnam poczekać i powiedzieć coś potem, ale jeśli w złości palnie karę np. na miesiąc to kto to potem cofnie?? On jest z tych którzy uważają że słowo rodzica jest święte, nawet jeśli rodzic nie ma racji.

7 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-07-12 21:11:19)

Odp: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.
NamiastkaNastka napisał/a:

Mam 34 lata, mąż jest trochę starszy. Mamy dwoje dzieci- młodszy ma 6 lat. Zaczyna brać przykład ze starszego i czasem równie nie miło się odnosi. Spędzamy czas z dziećmi, choć ja więcej niż mąż. On też szybciej się denerwuje i więcej krzyczy. U nas kary za złe zachowanie są typowe: na komputer, telewizję, na wyjazd np do kina, spotkanie z kolegami. Małemu np. rekwiruję zabawki jeśli o nie nie dba lub ich nie sprząta...Ale starszemu synowi przecież nie zabiorę książek, bo leżą w pokoju gdzie się da. Nie może ich znaleźć, zeszyty popchane są między ubraniami, albo w pufach zamiast w szafce, która jest na rzeczy szkolne. Nie szanuje ubrań- jest dziura- kupi się nowe. No i dylemat: puścić go w dziurawym czy jednak kupić nowy ciuch? Do wszystkiego ma takie podejście jak by wszystko z nieba spadało. Ciężko pracujemy na to co jest a nie jesteśmy ludźmi zamożnymi. A on zachowuje się jak rozkaprysiony dzieciak bogatych rodziców. Nie rozumiem tego sad.
Niestety przyznaję, mamy kłopot z nagradzaniem. Nagrody to: dłuższe wyjścia do kolegów, więcej czasu na komputerze, wypad do kina, na pizzę, na lody...Im mniej pieniążków, tym mniejsze możliwości. Tylko proszę nie myślcie, że on odstaje od kolegów i czuje się gorszy. Ma fajne ciuchy, zawsze na czasie, regularne wizyty u fryzjera i modne fryzury, zawsze jakąś drobną sumę żeby iść po szkole np na loda...
Obowiązków ma niewiele- czasem zakupy, wynosi śmieci i odkurza w domu jeśli go o to poproszę. Problem w tym , że zawsze zanim zrobi jedną z tych rzeczy to jest gadania, narzekania tyle, że wolała bym zrobić to sama.
Młodszy ma za zadanie sprzątać zabawki, czasem też wyrzuca śmieci, pomaga mi w drobnych pracach w ogródku, bo bardzo to lubi.
Może problem jest w tym, że czasem palnę mu karę a potem np. za to że jest grzeczny i mi pomaga, to skracam czas tej kary? Albo w tym, że gdy mąż przegina z krzykiem i widzę że jest wściekły to reaguję...Może powinnam poczekać i powiedzieć coś potem, ale jeśli w złości palnie karę np. na miesiąc to kto to potem cofnie?? On jest z tych którzy uważają że słowo rodzica jest święte, nawet jeśli rodzic nie ma racji.

Jesteś młodsza ode mnie ale chyba zapomniałaś jak to jest mieć 14 lat big_smile

Po pierwsze wydaje mi się, że nie potraficie rozmawiać z synem. Wydajecie polecenia, macie jakieś oczekiwania ale brakuje rozmowy. Syn dorasta ma już 14 lat! pewnie chciałby w jakimś stopniu miec poczucie, że ma wpływ na decyzje dotyczące jego osoby. Jeśli jest tak jak piszesz, że dobrze się uczy, nie pije, nie pali i na razie nie macie z nim większych problemów to jest chyba dobrze.

Proponuję, żebys postarała się z nim SZCZERZE porozmawiać, postaraj się dowiedzieć co mu się nie podoba w  Waszych relacjach, ustalcie RAZEM zasady funkcjonowania syna w rodzinie. On musi mieć poczucie, że może choć trochę o sobie decydować. Nikt nie lubi kiedy mu narzucają z góry co ma robić a nastolatek najmniej.
Po drugie nie uważam, żeby przyznanie się do błędu przez rodzica było złe, rodzic nie jest nadczłowiekiem i też popełnia błędy. Gdyby Twój mąż spróbował kiedy się uspokoi porozmawiać z synem, powiedzieć, że się martwił, był zdenerwowany i zbyt pochopnie podjął decyzję o karze i że teraz po przemyśleniu chce ją zmienić, być może zyskałby w oczach syna?
Co do wykonywania obowiązków domowych, pocieszę Cię że większość rodziców ma taki problem z dziećmi big_smile nie znaczy, że masz mu odpuszczać ale może ustal, kiedy i co ma robić i pilnuj wykonywania obowiązków? Tylko to ustalanie znów powinno być z jego udziałem, może niech wybierze co lubi, co chciałby robić?
Powinien poczuć, że traktujecie go jak odpowiedzialnego faceta a nie ciągłe dziecko smile
Mniej krzyków a więcej rozmowy smile
Syn musi czuć, że ma w was wsparcie, że kochacie go nad życie i jesteście dumni.
Co do braku szacunku do rzeczy i pieniędzy.... teraz dzieciaki tak chyba mają, może kieszonkowe i jak coś zniszczy to musi odkupić za swoje a jak nie to nie ma i koniec? Może jakaś forma odpracowania? Może jakaś praca wakacyjna?

8

Odp: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Joga dała świetne rady.

Syn powinien wiedzieć, iż nasze rodziców zamartwianie, nie jest wcale takie bezpodstawne. Ja np swoich informowałam, że wychodzę, będę tu i tu, a gdybym o ustalonej godzinie nie wróciła, nie odezwała się, mają zaalarmować ojca, wujków. Efekt był niesamowity, bo gdy trochę gdzieś zamarudziłam, utknęłam, dzwonili zatroskani.
Podobnie z zakupami i rachunkami. Dobrze jest dzieciom uświadomić jakie są koszty utrzymania. Rozmawiać z nimi o swoich małych marzeniach. Czyli: jak tobie młody kupię drogie obuwie, to sama będę dreptać w byle czym.

W kwestii utrzymania porządku nie pomogę, bo sama zlewam ten temat. Chłopaki sami sobie tam rządzą. Jak lubią sajgon, niech go mają, skoro jakoś się w tym odnajdują. Moi miewają fazy: raz jest czyściutko, że z podłogi można jeść, a za parę miesięcy zwrot akcji i pokój menela. W kuchni pomagają, bo czasami sami widzą moje padnięcie na twarz, a czasami proszę o coś. Nigdy nie rozkazuję, prośba, a po niej podziękowanie czyni cuda.

Skoro syn krzyczy, to znaczy, że z kogoś ten przykład wziął. Rodzice wrzeszczą, będą i dzieci podnosić głos. Tutaj mąż dał sam zły przykład.

9

Odp: Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

To "nowe się kupi" i "mi się należy" tez nie wzięło się znikąd.

Proponouję zmienić taktykę o 180* i jak zniszczy jakiś ciuch bo go nie szanuje, to niech chodzi w tym, co ma.

Czy syn dostaje jakieś kieszonkowe? Czy wykonuje w domu jakieś zadania, które wykraczają ponad jego obowiązki i może np na tym zarobić? Np nie wiem, umyje samochód, posprząta garaż, skosi trawę itp.

Z tego co opisujesz, to on w ogóle nie ma pojęcia z czego się biorą pieniądze i pora najwyższa mu to uświadomić.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Kłopot z nastolatkiem i z nami- Jego rodzicami.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026