Witam Was serdecznie. Znalazłam się tutaj ponieważ potrzebuję Waszego wsparcia, porad w zwiazku z wychowaniem 14-latka. Nie radzę sobie z tym, chyba nie powinnam miec dzieci.
Syn ma 14 lat. Ciągle o wszystko się z nami kłóci, nie wraca do domu na czas, w niczym nie chce pomagac w domu i wiecznie jest na nie. Mówi do nas ciągle takim tonem pełnym nienawiści i zaczyna być wręcz hamski. Ja wiem , że to może brzmieć błacho, ale on na każdym kroku daje nam odczuć jak berdzo nas nienawidzi. Nie wiem jak mam reagować na tą jego agresję. Dochodzi do tego że dziś np.przyszedł o 21.45 ze spotkania z kolegami. Miał byc na 20.30. Telefonu nie wziął, nawet nie zadzwonił od kolegów i na starcie po wejściu do domu zaczął krzyczeć że robimy wielkie halo, nie mamy prawa dać mu kary a mężowi kazał spadać. Ten się wściekł, zaczął okropnie krzyczeć na syna i już w ogóle dał popis i powód do kolejnego tekstu, że my tylko o wszystko się kłócimy, wrzeszczymy i nie dajemy żadnego powodu by ktokolwiek darzył nas szacunkiem. Było mi przykro, bo na prawdę się o Niego martwiłam. Niestety zachowanie syna, to wrogie nastawienie sprawaiają, że w końcu pęka moja cierpliwość i daję Mu karę. Dziś też dostał szlaban na wyjścia na tydzień i tyle samo na komputer. On oczywiście jeszcze krzyczał, że nie mamy prawa, że ja jestem tępa, że nie pije, nie pali, nie ma problemu z nauką a i tak nic z tego nie ma a ja marnuje mu życie i wszystko inne.
Te słowa bolą niemiłosiernie, ale gorszy jest strach że nie daję sobie rady. Powiedzcie jak reagować na Jego zachowanie? Jestem zmęczona, zdołowana, bezradna. Boję się że syn wpadnie w złe towarzystwo, że na prawdę nas nienawidzi i nie wiem...czy on na prawdę tak o nas myśli? Nie chcę żeby szukając akceptacji w świecie rówieśników popadł w tarapaty.
1 2014-07-11 22:41:46 Ostatnio edytowany przez NamiastkaNastka (2014-07-11 22:44:03)
Podobne tematy
Syn jest jedynakiem ? A Wy spędzacie chwile z Synem , czy On Sobie , a Wy Sobie ?
Rozmawiaj z mężem o tym jakie wymagania mu stawiać, tak żeby działać wspólnie i mówić jednym głosem. Starajcie się rozmawiać z nim spokojnie, nie krzyczcie na niego, za nic w świecie nie dawajcie się wyprowadzać z równowagi. Wymagajcie szacunku dla siebie.
Konsekwencja, kary adekwatne do przewinienia i OBOWIĄZKI.
Typowy bunt nastolatka, a Wy przedstawiacie typową bezradność.
Kara za złe zachowanie i nieposłuszeństwo. Nagroda za dobre zachowanie i naukę. Koniec filozofii.
Jeśli syn krzyczy, ze nie macie prawa mu dawać kary, wyzywa Was, to znaczy, że do tej pory nie byliście konsekwentni w wychowywaniu go.
6 2014-07-12 20:04:12 Ostatnio edytowany przez NamiastkaNastka (2014-07-12 20:06:39)
Mam 34 lata, mąż jest trochę starszy. Mamy dwoje dzieci- młodszy ma 6 lat. Zaczyna brać przykład ze starszego i czasem równie nie miło się odnosi. Spędzamy czas z dziećmi, choć ja więcej niż mąż. On też szybciej się denerwuje i więcej krzyczy. U nas kary za złe zachowanie są typowe: na komputer, telewizję, na wyjazd np do kina, spotkanie z kolegami. Małemu np. rekwiruję zabawki jeśli o nie nie dba lub ich nie sprząta...Ale starszemu synowi przecież nie zabiorę książek, bo leżą w pokoju gdzie się da. Nie może ich znaleźć, zeszyty popchane są między ubraniami, albo w pufach zamiast w szafce, która jest na rzeczy szkolne. Nie szanuje ubrań- jest dziura- kupi się nowe. No i dylemat: puścić go w dziurawym czy jednak kupić nowy ciuch? Do wszystkiego ma takie podejście jak by wszystko z nieba spadało. Ciężko pracujemy na to co jest a nie jesteśmy ludźmi zamożnymi. A on zachowuje się jak rozkaprysiony dzieciak bogatych rodziców. Nie rozumiem tego
.
Niestety przyznaję, mamy kłopot z nagradzaniem. Nagrody to: dłuższe wyjścia do kolegów, więcej czasu na komputerze, wypad do kina, na pizzę, na lody...Im mniej pieniążków, tym mniejsze możliwości. Tylko proszę nie myślcie, że on odstaje od kolegów i czuje się gorszy. Ma fajne ciuchy, zawsze na czasie, regularne wizyty u fryzjera i modne fryzury, zawsze jakąś drobną sumę żeby iść po szkole np na loda...
Obowiązków ma niewiele- czasem zakupy, wynosi śmieci i odkurza w domu jeśli go o to poproszę. Problem w tym , że zawsze zanim zrobi jedną z tych rzeczy to jest gadania, narzekania tyle, że wolała bym zrobić to sama.
Młodszy ma za zadanie sprzątać zabawki, czasem też wyrzuca śmieci, pomaga mi w drobnych pracach w ogródku, bo bardzo to lubi.
Może problem jest w tym, że czasem palnę mu karę a potem np. za to że jest grzeczny i mi pomaga, to skracam czas tej kary? Albo w tym, że gdy mąż przegina z krzykiem i widzę że jest wściekły to reaguję...Może powinnam poczekać i powiedzieć coś potem, ale jeśli w złości palnie karę np. na miesiąc to kto to potem cofnie?? On jest z tych którzy uważają że słowo rodzica jest święte, nawet jeśli rodzic nie ma racji.
7 2014-07-12 21:08:20 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-07-12 21:11:19)
Mam 34 lata, mąż jest trochę starszy. Mamy dwoje dzieci- młodszy ma 6 lat. Zaczyna brać przykład ze starszego i czasem równie nie miło się odnosi. Spędzamy czas z dziećmi, choć ja więcej niż mąż. On też szybciej się denerwuje i więcej krzyczy. U nas kary za złe zachowanie są typowe: na komputer, telewizję, na wyjazd np do kina, spotkanie z kolegami. Małemu np. rekwiruję zabawki jeśli o nie nie dba lub ich nie sprząta...Ale starszemu synowi przecież nie zabiorę książek, bo leżą w pokoju gdzie się da. Nie może ich znaleźć, zeszyty popchane są między ubraniami, albo w pufach zamiast w szafce, która jest na rzeczy szkolne. Nie szanuje ubrań- jest dziura- kupi się nowe. No i dylemat: puścić go w dziurawym czy jednak kupić nowy ciuch? Do wszystkiego ma takie podejście jak by wszystko z nieba spadało. Ciężko pracujemy na to co jest a nie jesteśmy ludźmi zamożnymi. A on zachowuje się jak rozkaprysiony dzieciak bogatych rodziców. Nie rozumiem tego
.
Niestety przyznaję, mamy kłopot z nagradzaniem. Nagrody to: dłuższe wyjścia do kolegów, więcej czasu na komputerze, wypad do kina, na pizzę, na lody...Im mniej pieniążków, tym mniejsze możliwości. Tylko proszę nie myślcie, że on odstaje od kolegów i czuje się gorszy. Ma fajne ciuchy, zawsze na czasie, regularne wizyty u fryzjera i modne fryzury, zawsze jakąś drobną sumę żeby iść po szkole np na loda...
Obowiązków ma niewiele- czasem zakupy, wynosi śmieci i odkurza w domu jeśli go o to poproszę. Problem w tym , że zawsze zanim zrobi jedną z tych rzeczy to jest gadania, narzekania tyle, że wolała bym zrobić to sama.
Młodszy ma za zadanie sprzątać zabawki, czasem też wyrzuca śmieci, pomaga mi w drobnych pracach w ogródku, bo bardzo to lubi.
Może problem jest w tym, że czasem palnę mu karę a potem np. za to że jest grzeczny i mi pomaga, to skracam czas tej kary? Albo w tym, że gdy mąż przegina z krzykiem i widzę że jest wściekły to reaguję...Może powinnam poczekać i powiedzieć coś potem, ale jeśli w złości palnie karę np. na miesiąc to kto to potem cofnie?? On jest z tych którzy uważają że słowo rodzica jest święte, nawet jeśli rodzic nie ma racji.
Jesteś młodsza ode mnie ale chyba zapomniałaś jak to jest mieć 14 lat ![]()
Po pierwsze wydaje mi się, że nie potraficie rozmawiać z synem. Wydajecie polecenia, macie jakieś oczekiwania ale brakuje rozmowy. Syn dorasta ma już 14 lat! pewnie chciałby w jakimś stopniu miec poczucie, że ma wpływ na decyzje dotyczące jego osoby. Jeśli jest tak jak piszesz, że dobrze się uczy, nie pije, nie pali i na razie nie macie z nim większych problemów to jest chyba dobrze.
Proponuję, żebys postarała się z nim SZCZERZE porozmawiać, postaraj się dowiedzieć co mu się nie podoba w Waszych relacjach, ustalcie RAZEM zasady funkcjonowania syna w rodzinie. On musi mieć poczucie, że może choć trochę o sobie decydować. Nikt nie lubi kiedy mu narzucają z góry co ma robić a nastolatek najmniej.
Po drugie nie uważam, żeby przyznanie się do błędu przez rodzica było złe, rodzic nie jest nadczłowiekiem i też popełnia błędy. Gdyby Twój mąż spróbował kiedy się uspokoi porozmawiać z synem, powiedzieć, że się martwił, był zdenerwowany i zbyt pochopnie podjął decyzję o karze i że teraz po przemyśleniu chce ją zmienić, być może zyskałby w oczach syna?
Co do wykonywania obowiązków domowych, pocieszę Cię że większość rodziców ma taki problem z dziećmi
nie znaczy, że masz mu odpuszczać ale może ustal, kiedy i co ma robić i pilnuj wykonywania obowiązków? Tylko to ustalanie znów powinno być z jego udziałem, może niech wybierze co lubi, co chciałby robić?
Powinien poczuć, że traktujecie go jak odpowiedzialnego faceta a nie ciągłe dziecko
Mniej krzyków a więcej rozmowy ![]()
Syn musi czuć, że ma w was wsparcie, że kochacie go nad życie i jesteście dumni.
Co do braku szacunku do rzeczy i pieniędzy.... teraz dzieciaki tak chyba mają, może kieszonkowe i jak coś zniszczy to musi odkupić za swoje a jak nie to nie ma i koniec? Może jakaś forma odpracowania? Może jakaś praca wakacyjna?
Joga dała świetne rady.
Syn powinien wiedzieć, iż nasze rodziców zamartwianie, nie jest wcale takie bezpodstawne. Ja np swoich informowałam, że wychodzę, będę tu i tu, a gdybym o ustalonej godzinie nie wróciła, nie odezwała się, mają zaalarmować ojca, wujków. Efekt był niesamowity, bo gdy trochę gdzieś zamarudziłam, utknęłam, dzwonili zatroskani.
Podobnie z zakupami i rachunkami. Dobrze jest dzieciom uświadomić jakie są koszty utrzymania. Rozmawiać z nimi o swoich małych marzeniach. Czyli: jak tobie młody kupię drogie obuwie, to sama będę dreptać w byle czym.
W kwestii utrzymania porządku nie pomogę, bo sama zlewam ten temat. Chłopaki sami sobie tam rządzą. Jak lubią sajgon, niech go mają, skoro jakoś się w tym odnajdują. Moi miewają fazy: raz jest czyściutko, że z podłogi można jeść, a za parę miesięcy zwrot akcji i pokój menela. W kuchni pomagają, bo czasami sami widzą moje padnięcie na twarz, a czasami proszę o coś. Nigdy nie rozkazuję, prośba, a po niej podziękowanie czyni cuda.
Skoro syn krzyczy, to znaczy, że z kogoś ten przykład wziął. Rodzice wrzeszczą, będą i dzieci podnosić głos. Tutaj mąż dał sam zły przykład.
To "nowe się kupi" i "mi się należy" tez nie wzięło się znikąd.
Proponouję zmienić taktykę o 180* i jak zniszczy jakiś ciuch bo go nie szanuje, to niech chodzi w tym, co ma.
Czy syn dostaje jakieś kieszonkowe? Czy wykonuje w domu jakieś zadania, które wykraczają ponad jego obowiązki i może np na tym zarobić? Np nie wiem, umyje samochód, posprząta garaż, skosi trawę itp.
Z tego co opisujesz, to on w ogóle nie ma pojęcia z czego się biorą pieniądze i pora najwyższa mu to uświadomić.