Chciałabym poruszyć temat toksycznych zwiazków. Otóz, kazdy mój zwiazek był bardzo niestabilny, chwiejny. Pozwalałam na to by moi partnerzy źle mnie traktowali ( upokorzenia, wyzwiska, okłamywanie), mimo iz wyciagnęłam wnioski z jednego zwiazku zaraz pakowalam sie w nastepny który wygladał niemal identycznie. Zawsze miałam problem z odejściem, zwiazki trwały o wiele za długo. Partnerzy to takie typy spod ciemnej gwiazdy, każdy się czymś wyrózniał np. problemy z prawem, rozprowazanie narkotyków, jeden mój chłopak siedział za rozboje i miał ciągoty do hazardu. Teraz natomiast spotykam się z meżczyną, który jest żonaty...
Moja matka równiez wchodzila w takie zwiazki, nawet dalej w takim nieszcześliwym związku tkwi. Wychowywałam sie w rodzinie alkoholowej, gdzie żadne z rodziców nie potrafiło sobie odmówić alkoholu.
Jestem młodą, niezależna kobietą, studiuję, pracuję, daje sobie radę. Z domu "uciekłam" jak tylko szybko się dało. Czy istnieje sposób aby przerwać te błedne koło? Nie chce w chodzic w zwiazki z takimi mężczyznami. Nie chcę powtarzac życia mojej matki. Kazdy mój partner jest bardzo podobny do mojego ojca. Przypominamy wtedy moja matke z ojcem tylko 20 lat wcześniej. Niestety tylko mezczyźni z pewnymi defektami mi odpowiadają, najgorsze jest to, ze te wszytskie ciemne strony wychodzą w trakcie trwania zwiazku, nie jest to reguła ale zazwyczaj tak sie dzieje...
Podobne tematy
(...)Pozwalałam na to by moi partnerzy źle mnie traktowali ( upokorzenia, wyzwiska, okłamywanie), mimo iz wyciagnęłam wnioski z jednego zwiazku zaraz pakowalam sie w nastepny który wygladał niemal identycznie.
Dlaczego pozwalałaś na takie zachowanie wobec siebie?
(...)Niestety tylko mezczyźni z pewnymi defektami mi odpowiadają, (...)
Dlaczego? Co w nich jest takiego ekscytującego?
3 2014-07-10 13:56:51 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-07-10 14:02:26)
Chciałabym poruszyć temat toksycznych zwiazków. Otóz, kazdy mój zwiazek był bardzo niestabilny, chwiejny. Pozwalałam na to by moi partnerzy źle mnie traktowali ( upokorzenia, wyzwiska, okłamywanie), mimo iz wyciagnęłam wnioski z jednego zwiazku zaraz pakowalam sie w nastepny który wygladał niemal identycznie. Zawsze miałam problem z odejściem, zwiazki trwały o wiele za długo. Partnerzy to takie typy spod ciemnej gwiazdy, każdy się czymś wyrózniał np. problemy z prawem, rozprowazanie narkotyków, jeden mój chłopak siedział za rozboje i miał ciągoty do hazardu. Teraz natomiast spotykam się z meżczyną, który jest żonaty...
Moja matka równiez wchodzila w takie zwiazki, nawet dalej w takim nieszcześliwym związku tkwi. Wychowywałam sie w rodzinie alkoholowej, gdzie żadne z rodziców nie potrafiło sobie odmówić alkoholu.
Jestem młodą, niezależna kobietą, studiuję, pracuję, daje sobie radę. Z domu "uciekłam" jak tylko szybko się dało. Czy istnieje sposób aby przerwać te błedne koło? Nie chce w chodzic w zwiazki z takimi mężczyznami. Nie chcę powtarzac życia mojej matki. Kazdy mój partner jest bardzo podobny do mojego ojca. Przypominamy wtedy moja matke z ojcem tylko 20 lat wcześniej. Niestety tylko mezczyźni z pewnymi defektami mi odpowiadają, najgorsze jest to, ze te wszytskie ciemne strony wychodzą w trakcie trwania zwiazku, nie jest to reguła ale zazwyczaj tak sie dzieje...
młody wiek, to jedno
przymyślenia drugie,
skoncentruj sie na tym na czym bardziej ci zalezy, pozytywna mysl, i konsekwencja działania,
tego typu goscie
pachna tylko problemami, chcesz byc matka, nie zalezy ci na bezpieczeństwie, pomysl o tym na wstepie moze, dalsze dzialania to tylko konsekwencja twoich przemysleń
i zdecydowanie szukasz oparcia w typach "silnych" bo rozrabiaka, bo juz żonaty, (jakby byl porzadnym facetem jeden czy drugi to by ci dal spokoj wiedzac co niesie ze soba, znajomosc z nim)
chcesz za przedmiot do konca zycia pozwalac sie traktowac ??
ktos cie moze tu bardziej zaraz uswiadomi
przeanalizuj moze swoje tez towarzystwo, znajomych, moze zmiana otoczenia ...
recepty nie ma na nic,
a patrzac na nasz kraj sa recepty nei ma leków ![]()
pozdr
Dlaczego pozwalałam na takie traktowanie? Rozmowy na temat zmmiany traktowania mojej osoby nie przynosily zadnych efektów, wiec pozostawało mi odejść. Tego nie umiałam zrobić. Poza tym było mi ich zal, ze oni tacy głupi, pakuja sie w problemy i beze mnie sobie nie poradzą. Nie wiem dlaczego akurat lubie takich mężczyzn. Nieprzewidywalni? Nie są nudni? posiadaja cechy prawdziwych mężczyzn? odważni??
Dlaczego pozwalałam na takie traktowanie? Rozmowy na temat zmmiany traktowania mojej osoby nie przynosily zadnych efektów, wiec pozostawało mi odejść. Tego nie umiałam zrobić. Poza tym było mi ich zal, ze oni tacy głupi, pakuja sie w problemy i beze mnie sobie nie poradzą. Nie wiem dlaczego akurat lubie takich mężczyzn. Nieprzewidywalni? Nie są nudni? posiadaja cechy prawdziwych mężczyzn? odważni??
znam wiele rzeczy ktore mozna robic i byc nie przwidywalnym, i nie nudzi sie czlowiek
prawdziwy mezczyzna lamie prawo ??
to nie jest odwaga, to jest głupota !!!
6 2014-07-10 14:19:35 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-10 14:22:51)
Jak nie wchodzic w takie relacje? Ot tak nie ma przepisu. Lubisz takich, masz w tym swój cel, więc tak bedziesz robiła dopóki nie przestaną ci sie podobać tacy, a z innymi też znajdziesz wspólne cele. Jak zacznie Ci sie podobac 'nuda' (np partner bez powazniejszych defektów) i nie naprawianie innych, to z takimi bedziesz sie wiązała. Jestes nauczona tego, że taka adrenalina to Twoja czesc zycia przez schemat rodzinny, ze tylko w taki sposób czujesz sie zakręcona. To Twój swiat, zepsuty. To sie leczy,aczkolwiek mozna uciekać od razu po pierwszym dźgnięciu serca w kierunku osoby, która sprawia wrazenie problemowej. To jest wlasnie wypaczone poczucie bezpieczenstwa i definicji milosci. Oni nie przejawiają męskich cech, nie. To nie są męskie cechy. To są cechy degeneratów. I tak naprawde to bardzo słabi ludzie.
Te defekty nie wychodzą w pozniejszej fazie zwiazku. Nie zauważasz ich po prostu na początku. Np partner pije 3x w tygodniu, to co? Nie widac tego, ze pozniej wyjdzie że bedzie przy Tobie naprany? Albo zle sie odzywa do Ciebie, innych ludzi. Traktuje kogos z gory, po chamsku. Ma wszystkich gdzieś, sprawia wrażenie kogoś kto będzie miał swój świat, a Ty bedziesz sie dobijać do niego przez taka szybe. Musisz siebie rozpracować, a pozniej kazda znajomosc od samego początku. Co Ciebie tak naprawde przyciąga i juz na początku uciec.
Jakby było tak, ze te wady wychodzą później to znaczy, że na początku też porządny człowiek moze Cie przyciagnac! I to jest dobry punkt zaczepny.
7 2014-07-10 14:59:38 Ostatnio edytowany przez reluktancja (2014-07-10 15:10:04)
No właśnie... Jesteś kobietą tzw. ,,kochającą za bardzo". to nie znaczy, ze kochasz za mocno i za wielu facetów. To troche nieszczesliwe określenie, ąle tak się to nazywa. To znaczy, ze miłośc działa na Ciebie jak nałóg. Ciągnie Ciebie do facetów trudnych, z najczęsciej z nałogami lub kryminalistow, mizoginistów...generalnie do takich, z którymi trzeba ,,walczyc" o ich miłośc. Miłośc kojarzy Ci się z cierpieniem. Nie cierpię z milości-nie kocham. Wyroslas w domu alkoholicznym i masz w związku z tym zakodowane podswiadomie zachowania.Dooki jestes ,,zaburzona", bo na razie jesteś, bedziesz powielac dotychczasowe zachowania, bo takich zachowań nauczylaś sie w dziecinstwie. Obserwujac matkę nauczylas się od niej jak byc kobietą i jak się zachowac. Ponieważ tak naprawde nigdy nie akceptowalas tego co się dzieje w domu , żeby się nie złościć, martwic naucylas sie oszukiwac własne oczy i uszy i rozum. Jesli spotykasz faceta i pewne jego zachowania nie podobają Ci się , a nie chcesz być sama, zaczynasz nie widzieć tego, nie słyszec i oszukiwać rozum. I za kazdym razem wpadasz w ,,tokyczny " zwiazek. Polecam przeczytanie książki Robin Norwood ,,Kobiety, które kochają za bardzo". Poza tym KONIECZNA psychoterapia. Polecam Fundacje ,,Kobiece serca". Lubisz takich? mężczyzni spokojni, wyraznie Toba zainteresowani nie pociagaja Ciebie, uwazasz ich za,,nudziarzy" , bo przeciez z takimi nie ma o co ,, walczyć, nie trzeba im pomagac. Ty wierzysz, ze wystarczy być pomocną okazac im cieplo a za sprawa Twojej milosci on sie zmieni, bo widocznie nie trafił jeszcze na odpowiednia kobietę NIE MOZESZ NIKOGO ZMIENIĆ, ZMIENIĆ MOŻESZ TYLKO SIEBIE!
Jak nie wchodzic w takie relacje? Ot tak nie ma przepisu. Lubisz takich, masz w tym swój cel, więc tak bedziesz robiła dopóki nie przestaną ci sie podobać tacy, a z innymi też znajdziesz wspólne cele. Jak zacznie Ci sie podobac 'nuda' (np partner bez powazniejszych defektów) i nie naprawianie innych, to z takimi bedziesz sie wiązała. Jestes nauczona tego, że taka adrenalina to Twoja czesc zycia przez schemat rodzinny, ze tylko w taki sposób czujesz sie zakręcona. To Twój swiat, zepsuty. To sie leczy,aczkolwiek mozna uciekać od razu po pierwszym dźgnięciu serca w kierunku osoby, która sprawia wrazenie problemowej. To jest wlasnie wypaczone poczucie bezpieczenstwa i definicji milosci. Oni nie przejawiają męskich cech, nie. To nie są męskie cechy. To są cechy degeneratów. I tak naprawde to bardzo słabi ludzie.
Te defekty nie wychodzą w pozniejszej fazie zwiazku. Nie zauważasz ich po prostu na początku. Np partner pije 3x w tygodniu, to co? Nie widac tego, ze pozniej wyjdzie że bedzie przy Tobie naprany? Albo zle sie odzywa do Ciebie, innych ludzi. Traktuje kogos z gory, po chamsku. Ma wszystkich gdzieś, sprawia wrażenie kogoś kto będzie miał swój świat, a Ty bedziesz sie dobijać do niego przez taka szybe. Musisz siebie rozpracować, a pozniej kazda znajomosc od samego początku. Co Ciebie tak naprawde przyciąga i juz na początku uciec.
Jakby było tak, ze te wady wychodzą później to znaczy, że na początku też porządny człowiek moze Cie przyciagnac! I to jest dobry punkt zaczepny.
dodam że gorzej jak trafi na kogos kto świadomie się chowa, z takimi sprawami, żeby przywiozać do siebie, uzaleznic od siebie, a potem robic co dusza pragnie, oczywiscie nie jej ...
Jak nie wchodzic w takie relacje? Ot tak nie ma przepisu. Lubisz takich, masz w tym swój cel, więc tak bedziesz robiła dopóki nie przestaną ci sie podobać tacy, a z innymi też znajdziesz wspólne cele. Jak zacznie Ci sie podobac 'nuda' (np partner bez powazniejszych defektów) i nie naprawianie innych, to z takimi bedziesz sie wiązała. Jestes nauczona tego, że taka adrenalina to Twoja czesc zycia przez schemat rodzinny, ze tylko w taki sposób czujesz sie zakręcona. To Twój swiat, zepsuty. To sie leczy,aczkolwiek mozna uciekać od razu po pierwszym dźgnięciu serca w kierunku osoby, która sprawia wrazenie problemowej. To jest wlasnie wypaczone poczucie bezpieczenstwa i definicji milosci. Oni nie przejawiają męskich cech, nie. To nie są męskie cechy. To są cechy degeneratów. I tak naprawde to bardzo słabi ludzie.
Te defekty nie wychodzą w pozniejszej fazie zwiazku. Nie zauważasz ich po prostu na początku. Np partner pije 3x w tygodniu, to co? Nie widac tego, ze pozniej wyjdzie że bedzie przy Tobie naprany? Albo zle sie odzywa do Ciebie, innych ludzi. Traktuje kogos z gory, po chamsku. Ma wszystkich gdzieś, sprawia wrażenie kogoś kto będzie miał swój świat, a Ty bedziesz sie dobijać do niego przez taka szybe. Musisz siebie rozpracować, a pozniej kazda znajomosc od samego początku. Co Ciebie tak naprawde przyciąga i juz na początku uciec.
Jakby było tak, ze te wady wychodzą później to znaczy, że na początku też porządny człowiek moze Cie przyciagnac! I to jest dobry punkt zaczepny.
<klask klask klask>
Trochę jak foczka narzeczona ![]()
Trochę jak foczka narzeczona
Hahahaha "made my day" ![]()
Witaj,
Piszesz, że jesteś z rodziny alkoholowej, więc prawdopodobnie jesteś DDA. Przeczytanie kilku książek nic nie zmieni. Potrzebujesz zmienić swoją mentalność, a to proces długotrwały. Potrzebujesz wsparcia i terapii.
Pozdrawiam
Po prostu takiego wzorca nauczyłaś się w domu, widziałaś jak ojciec traktuje matkę, patrzyłaś jak ona nic z tym nie robi . I teraz, mimo tego, że wiesz że nie jest to dobre, to całkowicie nieświadomie wybierasz facetów takich jak Twój ojciec. Poza tym, podobno kobiety które nie miały wsparcia i kontaktu z ojcem w dzieciństwie później nieświadomie wybierają partnerów takich jak tatuś.
Wydaje mi się, że masz syndrom DDA. Poczytaj trochę o tym.
Chciałabym poruszyć temat toksycznych zwiazków. Otóz, kazdy mój zwiazek był bardzo niestabilny, chwiejny. Pozwalałam na to by moi partnerzy źle mnie traktowali ( upokorzenia, wyzwiska, okłamywanie), mimo iz wyciagnęłam wnioski z jednego zwiazku zaraz pakowalam sie w nastepny który wygladał niemal identycznie. Zawsze miałam problem z odejściem, zwiazki trwały o wiele za długo. Partnerzy to takie typy spod ciemnej gwiazdy, każdy się czymś wyrózniał np. problemy z prawem, rozprowazanie narkotyków, jeden mój chłopak siedział za rozboje i miał ciągoty do hazardu. Teraz natomiast spotykam się z meżczyną, który jest żonaty...
Moja matka równiez wchodzila w takie zwiazki, nawet dalej w takim nieszcześliwym związku tkwi. Wychowywałam sie w rodzinie alkoholowej, gdzie żadne z rodziców nie potrafiło sobie odmówić alkoholu.
Jestem młodą, niezależna kobietą, studiuję, pracuję, daje sobie radę. Z domu "uciekłam" jak tylko szybko się dało. Czy istnieje sposób aby przerwać te błedne koło? Nie chce w chodzic w zwiazki z takimi mężczyznami. Nie chcę powtarzac życia mojej matki. Kazdy mój partner jest bardzo podobny do mojego ojca. Przypominamy wtedy moja matke z ojcem tylko 20 lat wcześniej. Niestety tylko mezczyźni z pewnymi defektami mi odpowiadają, najgorsze jest to, ze te wszytskie ciemne strony wychodzą w trakcie trwania zwiazku, nie jest to reguła ale zazwyczaj tak sie dzieje...
źle sobie wybierasz facetów moja droga
czas postawić na kogoś stabilniejszego i wyżej postawionego
Ale w sumie takich to ze świecą szukać
)