Zainspirował mnie ten post:
emily20 napisał/a:a on mnie popchnął.. a on wtedy mnie popchnął... na asfalt
Kilka postów, a już jest ''mnie bije'' i ''oprawca''.
Podejrzewam, że do jutra to się zrobi próba morderstwa.
Zastanawiam się, kiedy wg Waszych osobistych odczuć możemy już mówić o stosowaniu przemocy? Wiadomo - jak idą pięści w ruch, jest krew i siniaki. A jak nie ma pięści? Uderzenie otwartą dłonią też pewnie większość zakwalifikuje jako przemoc. A właśnie takie popchnięcie i przewrócenie na asfalt? Albo pchnięcie na szafki w domu? Kiedy możemy powiedzieć, że "partner mnie bije", a kiedy to nadinterpretacja?
A jak z przemocą psychiczną?
Czy zawsze reagujecie na przejawy przemocy wobec Was, czy są takie sytuacje, w których Waszym zdaniem można sobie odpuścić?
Zapraszam do wypowiedzi. ![]()