Samotność totalna - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność totalna

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Samotność totalna

Hej, nie jestem kobietą, jestem facetem, mam 24 lata. I trochę zabłądziłem w internecie, skoro znalazłem się tutaj tongue

Jestem całkowicie samotny. Nie mam zupełnie nikogo. Jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyną, przez ten czas kiedy byliśmy razem wygasły moje poprzednie przyjaźnie. Teraz przestałem już utrzymywać jakikolwiek kontakt z byłą i zostałem sam. Zupełnie. Nie mam nikogo do kogo mogę się odezwać, nie ma nikogo, kogo ja obchodzę, mój telefon ciągle milczy. Mam tylko pracę, która mnie wkurza. Pracuję niemal codziennie, żeby zabić ten ból. A jak jestem w domu to płaczę. Chcę żyć, wierzę że jakoś kiedyś wszystko się ułoży, ale obecnie mam tego wszystkiego dość. Miała któraś z was podobną sytuację? Nie rozumiem jak mogłem wpędzić się w taki stan...

Miłego wieczoru

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Samotność totalna

Nie mi to oceniać ale chyba masz depresję. Gdzie mieszkasz? Jak we większym mieście to jest pełno równolatków szukających towarzystwa. Dlaczego nigdzie nie pójdziesz?

3

Odp: Samotność totalna
kijarat napisał/a:

Hej, nie jestem kobietą, jestem facetem, mam 24 lata. I trochę zabłądziłem w internecie, skoro znalazłem się tutaj tongue

Jestem całkowicie samotny. Nie mam zupełnie nikogo. Jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyną, przez ten czas kiedy byliśmy razem wygasły moje poprzednie przyjaźnie. Teraz przestałem już utrzymywać jakikolwiek kontakt z byłą i zostałem sam. Zupełnie. Nie mam nikogo do kogo mogę się odezwać, nie ma nikogo, kogo ja obchodzę, mój telefon ciągle milczy. Mam tylko pracę, która mnie wkurza. Pracuję niemal codziennie, żeby zabić ten ból. A jak jestem w domu to płaczę. Chcę żyć, wierzę że jakoś kiedyś wszystko się ułoży, ale obecnie mam tego wszystkiego dość. Miała któraś z was podobną sytuację? Nie rozumiem jak mogłem wpędzić się w taki stan...

Miłego wieczoru

To może zacząć od zmiany pracy, która działa stresująco?
Może w nowym środowisku znajdziesz znajomych a nawet przyjaciół?
Polecam tez działalność w wolontariacie. Tam przychodzą w większości empatyczni ludzie.
Jesteś młody, bez zobowiązań,wszystko przed tobą, możesz wyjechać, rozpocząć nowe życie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

4

Odp: Samotność totalna

Zacznij od wizyty u psychiatry, niech potwierdzi lub wykluczy depresję. Jeśli będzie konieczne, da skierowanie na terapię.

Nie masz rodziny? Znajomych?
Co lubisz robić?

5

Odp: Samotność totalna

Chętnie pogadam

6

Odp: Samotność totalna

Cześć, dziękuję bardzo za odpowiedzi. I już sam odpowiadam. Sorki, że nie po kolei.

1. Długo zastanawiałem się nad depresją, ale zawsze to bagatelizowałem. Są przecież ludzie, którzy chcą się zabić, którzy nie chcą już w ogóle żyć. Ja jestem na takim etapie, że owszem, nie chce mi się za bardzo żyć, ale wierzę że kiedyś wszystko się ułoży. Mimo to jednak będąc szczerym, obecnie nie chce mi się wstawać z łóżka, przerasta mnie wysprzątanie pokoju czy pójście pobiegać. Może depresja. Aczkolwiek pogłębia mój zły stan myśl, że na bezpłatną wizytę u psychologa czy psychiatry muszę czekać długie miesiące, a nie stać mnie za bardzo na opłacenie sobie terapii prywatnie.

2. Chciałbym w sumie też zmienić pracę, ale to nie takie proste. Teraz zacząłem pracę na nowym, wyższym stanowisku i jest to moja duża szansa na wzmocnienie CV. Bo studiów nie mam żadnych. Mam też dość spore zobowiązania finansowe, idąc do zwykłej pracy za najniższą krajową skazuję się na dość niski standard życia.

3. Tak, mieszkam w większym mieście, Szkot. Gdzie mogę wyjść? Czasem wyjdę sam na piwo do baru, ale przekonuję się, że jestem zbyt skryty żeby zagadywać obcych ludzi. Wypiję, wychodzę. Wyjdę czasem do kina, czasem gdzieś do parku, ale zawsze sam i nic z tego nie wynika.

4. Wolontariat to ciekawa opcja, o której sam nie pomyślałem i której nikt mi jeszcze nie podsunął. Spróbuję zainteresować się tematem. Z ciekawości - Ty gdzieś działasz?

5. Chciałbym wyjechać czy do innego miasta, czy za granicę, ale brakuje mi odwagi. Liczę że może niektóre stare znajomości jakoś się odnowią. Poza tym nie mam gwarancji, że jak wyjadę to tam będzie mi lepiej. I chyba lubię to miasto.

6. Mam rodzinę. Daleko stąd. Wszyscy bardzo mnie kochają, ale przekonałem się że nie mogę mieszkać z rodzicami, nie jestem w stanie. Utrzymujemy kontakt telefoniczny, czasem raz na dwa miesiące przyjadę. Nie wiedzą za wiele o moich problemach, bo nie chcę ich stresować. Znajomych za bardzo nie mam. Lubię piłkę nożną, oglądać i uprawiać. W sumie inne sporty też, ale już nie tak bardzo. Lubię pogłębiać swoją wiedzę z różnych dziedzin. Z obejrzeniem mądrego filmu w internecie nie mam problemu, ale już z przeczytaniem książki niestety tak i boli mnie to. Nie mogę się na tym skupić. Odkryłem w sobie podróżnika dzięki mojej byłej dziewczynie, lubię podróżować, uważam to za bardzo wartościową rzecz. Tylko teraz nie chcę jeździć sam i dołować się, że kiedyś miałem przy sobie ją, a teraz nie ma nikogo. I lubię... spędzać czas z ludźmi. Może dlatego tak boli mnie mój obecny stan. W pracy wszyscy myślą, że jestem normalnym, wesołym i uśmiechniętym chłopakiem. Nie wiem z czego wynika ta różnica, ale już 100 metrów od pracy, w tramwaju mam łzy w oczach. Moja była też nabrała się na to, że w towarzystwie jestem otwarty i zabawny. Mówiła, że jak się poznawaliśmy to zaimponowałem jej błyskotliwością i pewnością siebie. Jak bardzo musiała się zawieść, kiedy poznała mnie bliżej... Bywały okresy, że często wychodziłem gdzieś w jakiś większych grupach, ale grupy zawsze prędzej czy później znikały, a ja nie wynosiłem z tego żadnych większych przyjaźni.

Teraz jeszcze kilka słów ode mnie.

Najbardziej pogorszyła mój stan utrata dziewczyny. Zawsze gdy miałem problem, gdy mi było źle, ona była w moich ramionach i szybko wszystko stawało się kolorowe. Miałem cel, miałem kogoś kto jest dla mnie ważny i dla kogo ja jestem ważny. To świetne uczucie być potrzebnym jest nie do opisania. Przeżyliśmy w naszym krótkim związku wiele wspaniałych chwil, które będę pamiętał do końca życia. Okazało się jednak, że dla niej nasz związek wcale nie był tak dobrą rzeczą. Ale wszystko zależy od perspektywy. Ja wszedłem w ten związek po 11 latach uzależnienia (długa historia, na inną bajkę), tylko troszkę mniej samotny niż dzisiaj. I z miejsca stała się moim oczkiem w głowie, nic innego się nie liczyło. Chciałem dać jej wszystko, być przy niej cały czas, stłamsiłem ją. Ale tak zareagowałem na to, że w końcu dostałem tak bardzo wyczekiwane zainteresowanie. Ona miała nadzieję na normalnego faceta, przyszłego męża, a dostała niestabilnego emocjonalnie chłopca. Nie uniosła mojego trudnego charakteru i trudno ją za to winić. Nie rozumiała moich łez, nie chciała żebym płakał. Ale nie potrafiłem, mimo że chciałem. To ona była silniejsza w tym związku. Częste wahania nastroju, częste łzy - to niestety ja. Jak rozstaliśmy się to jeszcze utrzymywaliśmy kontakt. Świętowaliśmy razem jej urodziny, wychodziliśmy czasem na miasto, wyjechaliśmy nawet na weekend za granicę. Lecz gdzieś po jakimś czasie pojawił się inny facet, ona z nim nie jest, ale po prostu zajął moje miejsce dobrego kumpla. To z nim potrafi pisać całe wieczory, cieszą się swoją obecnością, a nasz kontakt teraz ogranicza się do minimum. Smuci mnie, że pewnie po czasie ona traktuje mnie jako swoją porażkę i pamięta jako zapłakanego dzieciaka, kiedy dla mnie to serio były najpiękniejsze chwile w życiu. Po tym wszystkim zostałem sam. Zrozumiałem, że ona nie potrzebuje mnie nawet już jako kolegi i mój świat runął, bo zorientowałem się że teraz nie został mi nikt.

Teraz płaczę niemal cały czas, w domu, w drodze do pracy, ale już nikt tego nie widzi i trochę mi z tym lżej. Chociaż czasem chciałbym, żeby ktoś spytał mnie co u mnie. Ale mój telefon ciągle milczy. Postanowiłem więc usunąć wszystkie media społecznościowe, żeby nie oszukiwać się, że mam kogoś więcej niż wirtualnych znajomych. I żeby nie wyczekiwać z utęsknieniem na jakąkolwiek wiadomość, zwłaszcza od niej.

Dziękuję wam bardzo. Lżej mi kiedy o tym wszystkim tu piszę. Dobrej nocy.

7

Odp: Samotność totalna

Chłopie - głowa do góry. Nie obwiniaj się za rozpad waszego związku. Szczegółów nie opisałeś, ale  i tak stawiam, że nie był tak dobry skoro się rozpadł a wina pewnie leży pośrodku.
Przede wszystkim zajmij się sobą i nie oczekuj cudu. Jeśli czujesz, że wpadłeś w depresje, idź do psychologa - normalna sprawa.
Samotność boli, wiem z doświadczenia, ale w każdym bólu jest sens i logika. Może to właśnie czas dla Ciebie, żebyś się w siebie wsłuchał i dał sobie czas na ułożenie wszystkiego od nowa.
Popełniłeś najczęstszy błąd. Ja to nazywam "związko-bluszcz". Znalazłeś sens życia w drugiej osobie i zupełnie zapomniałeś, że istnieje świat na zewnątrz. Żeby nie było - też ten błąd popełniłem.
Teraz czas na wnioski, zakasanie rękawów i pracę nad sobą. Jeśli chcesz towarzystwa, idź i go poszukaj - ludzie sami do Ciebie nie przyjdą, a wirtualni znajomi są g.... warci.
Jestem pewien, że jak tylko zaczniesz się sam do siebie uśmiechać i poczujesz się ze sobą dobrze, to obok Ciebie znajdą się życzliwi ludzie.

Say What You Mean, Mean What You Say

8

Odp: Samotność totalna

Tak jak piszą mądrzy ludzie wyżej: zadbaj o siebie. Najpierw, jeśli podejrzewasz depresję, wybierz się do lekarza. Ale niech to nie będzie jedyny krok.

Nie żyj samą wiarą. Nikt z dorosłych ludzi nie ma szczęsliwiego życia tylko dlatego, że "wierzy, że jakoś się ułoży". To Twoje dzisiejsze i jutrzejsze działania ukształtują Twój dzisiejszy i jutrzejszy nastrój i twoje nastawienie do życia, liczbę znajomych i poziom szczęścia.
DZIAŁANIA. Nie myśli, przekonania i wiara.

Dlaczego się upieram przy działaniu? Bo od samego myślenia "tak bardzo chciałbym mieć znajomych" tych znajomych nie znajdziesz. Nastaw się na to, że to wymaga pracy. W tym wieku więcej pracy, niż jak było się w liceum, gdzie siłą rzeczy miało się kolegów, bo się ich widziało non stop przez 3 lata.

Zadbaj o innych, to oni będą dbać o Ciebie. Często jest tak, że samotni ludzie oczekują, że ktoś się nimi zajmie, ktoś zauważy, ktoś uratuje. To nie kino.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

9

Odp: Samotność totalna

Ja niedawno wyciągałam brata z podobnej sytuacji. Miał narzeczoną, pracę, dom wszystko w jednej chwili się załamało. Odeszła bo... był dla niej za dobry. No sensu i logiki za wiele w tym nie ma, jednak mojego brata to kompletnie załamało, ludzie w firmie nie wiedzieli co mają robić ja po pracy jechałam jeszcze 100 km albo przez telefon ogarniałam jego firmę. Przyjeżdżam w pewną sobotę do brata a on jak bela spity leży i chrapie w domu syf, rachunki walają się nawet w łazience. Miałam ochotę wylać mu wiadro wody lodowatej na głowę. Ale zamiast tego go przytuliłam i porozmawiałam z nim jak z dzieckiem. To był ten przełom. Jak dojdziesz do dna to sie łatwiej odbijesz, ale nie możesz na nim zostać do końca. Jak masz rodzeństwo to poproś je o pomoc, o takie przytulenie i wysłuchanie. Nic więcej CI nie potrzeba, bo odbić od dna dasz sobie radę sam. Ja jestem typem kąpanym w gorącej wodzie i w życiu bym nie pomyślała aby brata przytulić i tak wysłuchac tych gorzkich żali, a jednak dało to wiecej niż dwa miesiące szarpania się z nim. O przyjaciół się nie martw, znajdziesz ich, albo oni znajdą Ciebie. Może sam zadzwoń? Mojego męża kolega też tak miał, i wierz mi ucieszyliśmy się jak do nas zadzwonił. Znajdź sobie jakiś obowiązek. Z tym wolontariatem nie jest zły pomysł. Wyprowadzanie psów ze schroniska na spacer, hospicjum, dom starców. Od starszych ludzi dowiesz się dopiero co to jest samotność.

Ogrodnictwo moją pasją. [tu był nieregulaminowy link - został usunięty przez moderację]

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność totalna

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018