To chyba jakaś nerwica.. od 3 lat nie mogę się ruszyć spokojnie z domu tak, żeby mnie zaraz brzuch nie zaczynał boleć
To straszne, zwłaszcza że chętnie wyjeżdżałabym częściej ze znajomymi.. denerwuje się dosłownie NICZYM, nie rozumiem tej fobii. Gdy chcę wyjechać z koleżankami na zakupy do miasta 20km od domu od razu boli mnie brzuch, denerwuję się że zasłabnę w centrum handlowym, albo źle poczuję się w tramwaju. Jest to strasznie uciążliwe. W zeszłym roku spotkałam się po raz pierwszy z koleżanką poznaną przez internet, ona miała do mnie przyjechać. Wieczorem na dzień przed przyjazdem byłam cała w skowronkach, jednak gdy dostałam od niej sms że jest 5km od mojego domu zestresowałam się, rozbolał mnie brzuch, bo wiedziałam że jeśli przyjeżdża już na ten tydzień, nie będę mogła pobyć sama w razie wypadku. Nie wiem czemu zawsze układam sobie 'plany awaryjne', np. wychodzę na spacer z większą grupką znajomych, jak zacznie mnie boleć brzuch to poudaję że wzywają mnie do domu, żeby pomóc i sama przeboleję złe samopoczucie. Nie wiem czy to wstyd przed kolegami skłania mnie do takiego postępowania, ale przykładowo kto chciałby usłyszeć w towarzystwie od jednej z koleżanek "słuchajcie, rozbolał mnie brzuch, chyba mam rozwolnienie <ze stresu>, wracajmy do domu". To potworne.. Spada na mnie olbrzymie poczucie winy, przez co stres zżera mnie doszczętnie. Za miesiąc jadę do tej koleżanki, jestem z wielkopolski, a ona mieszka w górach. Będę tam przez około 1,5 tygodnia, bardzo chciałabym się z nią spotkać, bo świetnie się dogadujemy i znamy już 4 lata, a widziałyśmy się 3 razy. Mimo wszystko oczywiście się stresuję (grr), bo wiem że w razie czego nie będę mogła uciec do bezpiecznego domu, wymknąć się. Będę skazana na jej towarzystwo.. nie mówię tego negatywnie, bo kocham ją jak przyjaciółkę, jednak co będzie jeśli źle się poczuję? Zacznę rzygać, mieć rozwolnienie czy co tam jeszcze.. eh, wiem że zachowuję się jak dziecko, jednak nic nie poradzę. Teraz mówię sobie że JESTEM SILNA, DAM RADĘ i naprawdę tak się czuję, a jak przyjdzie czas wyjazdu będę sie zwijać w kulkę z bólu brzucha, spowodowanego stresem.. Nie chcę być nieudacznikiem społecznym, nie wiem jak doszło do tego rodzaju nerwicy. Żadne herbatki, ziółka nie pomagają, co robić?!
Podobne tematy
Ja poszłabym do psychologa.. Moja przyjaciółka cierpi na nerwicę lękową z objawami somatycznymi. Sama zbyt daleko od domu się nie rusza, bo w pewnym momencie zaczyna się lęk, którego przyczyny ona nie zna, boi się, ale nie wie czego i mdleje, też boli ją brzuch i strach po prostu paraliżuje. Nie może jeździć środkami komunikacji, bo jej słabo, mdleje, jedyne czym się porusza to rower. Jej schorzenie uwarunkowane jest tym, że od dziecka bazowała na emocjach, stres był chlebem powszednim dla niej- matka alkoholiczka, ojczym ją molestował itd..
Może problem tkwi w Twojej przeszłości? Podejrzewam, że Ty również możesz cierpić na tę typu nerwicę, no ale nie jestem psychiatrą i nie jestem w stanie niczego stwierdzić. Zapisz się do niego, bo być więźniem własnego ciała nie jest życiem, a zaledwie wegetacją.
Może problem tkwi w Twojej przeszłości?
Problem w tym, że nie mam podstaw, by twierdzić że to przez jakieś wydarzenie z przeszłości.. zaczęło się 3 lata temu, a nawet nie wiem co było skutkiem ![]()
BlackAngel napisał/a:Może problem tkwi w Twojej przeszłości?
Problem w tym, że nie mam podstaw, by twierdzić że to przez jakieś wydarzenie z przeszłości.. zaczęło się 3 lata temu, a nawet nie wiem co było skutkiem
Trochę taka nerwica jakby bez powodu. Kiedyś nabawiłam się nerwicy natręctw i zupełnie nie pamiętam dlaczego i nie pamiętam kiedy przeszło, ale ja w między czasie (zupełnie z innych powodów) poddałam się kuracji witaminowej. Trochę wygląda jakbyś miała system nerwowy zjechany.
Moja propozycja jest taka:
zacznij brać magnez, potas i kompleks witamin B. Efektu nie będzie od razu, ale po miesiącu regularnego brania powinnaś już odczuwać poprawę. Spróbuj, nic Ci to nie zaszkodzi, a może pomoże ![]()
No błagam, na nerwicę lękową (o ile to nerwica, ale po wstępnych objawach dobrze mi zresztą znanych, zapewne tak) magnez nie pomoże !
Zawsze jest jakaś przyczyna tej choroby,często zagrzebana w podświadomości, często "zapomniana". Rozumiem doskonale Twój lęk przed wyjazdami, mam dokładnie to samo i każdy dalszy wyjazd (powiedzmy 50km od domu ) przeraża mnie, nie mogę spać, nie jem itp. Jeszcze gdy pracowałam na etacie i byłam zmuszana do wyjazdów służbowych, to był dla mnie koszmar..
Tyle tylko, że gdy jadę z kimś to lęki odpuszczają.
Co możesz sama zrobić dla siebie- mimo wszystko, nie uciekaj od tych sytuacji.
Poszukaj w necie informacji na temat nerwicy lękowej, wpisz w google nerwica i wejdź na forum, które wyświetli Ci się jako pierwsze
Mnóstwo tam sensownych rad.
A swoją drogą wizyta u lekarza nie zaszkodzi.
Ja Mam tak samo , jak wybieram się gdzieś Sama . Mam istne piekło w myślach , ale musimy funkcjonować Sami też . W takich momentach zawsze powtarzam Sobie DOROSŁOŚĆ .
No błagam, na nerwicę lękową (o ile to nerwica, ale po wstępnych objawach dobrze mi zresztą znanych, zapewne tak) magnez nie pomoże !
Nie pomoże, ponieważ? Większość nerwic i problemów z psychiką, jeśli nie wystąpiła żadna trauma w przeszłości ( a z tego co pisze Autorka to nie wystąpiła) bierze się ze startego systemu nerwowego. Odpowiednia kuracja podbudowująca system nerwowy eliminuje prawie wszystkie przypadłości psychiczne.
Czyli mówicie panie, że do apteki po magnez i to powinno pomóc? Jeśli nie to do psychologa.. hm, już dawno myślałam o jakiejś terapii, ale brak czasu ![]()
Autorka nie wie co jest przyczyną, ponieważ nigdy nie próbowała szukać głębiej. Może wyparła to co bolesne ??
Objawy nerwicowe mogą minąć nagle tak jak się pojawiły, ale mogą tez nasilać się, a wtedy funkcjonowanie jest tak uciążliwe, że czas na lekarza znajduje się od razu.
Raczej niemożliwe, by lekarz stwierdzając nerwicę przepisał magnez ![]()