Hej dziewczyny! Moj chlopak wyjechal zaledwie 5 dni temu za granice. To nie pierwszy raz, dwa lata temu byly Wlochy,rok temu tez Wlochy, w pazdzierniku 2013 Anglia i teraz wakacje- a on znow we Wloszech w pracy (ma tam taka sezonowa robote przy brzoskwiniach,drzewkach.. dobrze platna)
tragedia.. niby nie pierwszy raz, ale za kazdym razem boli tak samo, czuje ze ten 4 raz jest dla mnie najgorszy! wraca 20tego sierpnia
ma ktos podobna sytuacje? jak sobie radzicie kobietki? Mnie jest tak cholernie ciezko.. zwlaszcza wieczorami.
Podobne tematy
kaayaa nie przesadzasz trochę? Mój Mąż wyjechał w styczniu za granicę i od tamtej pory był zaledwie 4-5 razy w polsce dosłownie na 2-3 dni, do tego mamy dziecko w drodze, które może się już urodzić niemal w każdej chwili, nie będzie go przy porodzie, po porodzie będzie w domu dwa tyg i znowu wyjedzie. A Ty zamiast myśleć jaka ty jesteś samotna znajdź sobie zjęcie na wakacje, może jakaś praca sezonowa albo wyjazd za granice? siedzenie i użalanie się nic ci nie dadzą a żyć trzeba, miesiąc szybko zleci i wróci.
A może kolega coś chciał i to jego okłamał, że ma urlop od jutra żeby mu głowy nie zawracał?
Hej dziewczyny! Moj chlopak wyjechal zaledwie 5 dni temu za granice. To nie pierwszy raz, dwa lata temu byly Wlochy,rok temu tez Wlochy, w pazdzierniku 2013 Anglia i teraz wakacje- a on znow we Wloszech w pracy (ma tam taka sezonowa robote przy brzoskwiniach,drzewkach.. dobrze platna)
tragedia.. niby nie pierwszy raz, ale za kazdym razem boli tak samo, czuje ze ten 4 raz jest dla mnie najgorszy! wraca 20tego sierpnia
ma ktos podobna sytuacje? jak sobie radzicie kobietki? Mnie jest tak cholernie ciezko.. zwlaszcza wieczorami.
daj sobie trochę czasu dla siebie.. wiem jak to jest, ale warto np spotkać się z koleżankami, odwiedzić rodzinę, coś co możesz zrobić sama i będziesz się czuć naturalnie.
z moim się mijamy, raz ja za granicą, raz on. polecam dużo kontaktu.. ja używam Smartgroschen , aplikację do tanich rozmów. a jak oboje jesteśmy w zasięgu wifi to gadamy za darmo jakbyśmy byli obok siebie skajpetke dawno wyrzuciłam ... słabą jakość miało za to smartetka ma jakość super.. i pół funta dają na wypróbowanie:-):rolleyes:
nie martw się
nie wyjechał na zawsze, pojechał do pracy sezonowej. popracuje kilka miesięcy i wróci. wiele związków tak działa, bo któraś osoba wyjedzie do pracy sezonowej.
Dobry wieczór kochana kobitko:)
Mam męża kochanego, pracuję za granicą też,przyjeżdża tylko na weekendy a nie raz i tylko w niedziele.czyli od poniedziałku do zazwyczaj soboty jest w pracy, haruje ciężko w tirze,jeździ rozwozi towary,bardzo mu ciężko i mi też.Ja ciągle płaczę,wpadam w depresję,nie wychodzę prawie z domu,nie mam przyjaciół ani rodziny,jest tylko on.Mieszkam w nowej miejscowości i mi ciężko kogoś poznać jakąś koleżankę.Moim marzeniem jest aby mój kochany Mężuś był przy mnie codziennie w łóżku:) ale to nie możliwe,z czegoś musimy żyć,no chyba że wygramy miliony w totka,to wtedy może się to spełni.Wiem.przesadzam z tym,że tylko tęsknie i on też,jestem jeszcze w 7 miesiącu ciąży:)poszczęściło się,pierwsze dziecko:)Tak.jestem chora z miłości:( ale Dziewczyno nie załamuj się wiem że ciężko,mam podobną sytuacje i cię doskonale rozumie.Ja mam dni ciągle inne,raz jestem optymistka a drugi już dzień się załamuję i tak powraca.Pozdrawiam Serdecznie!
Witam. Mój facet prawie 2 tyg temu wyjechał do Anglii, mam 5l córkę. Tez łatwo mi nie jest i podobnie jak w twoim przypadku wieczory są ciężkie. Z tym że mój wyjechał aby nas za rok tam ściągnąć i nawet nie wiem kiedy się zobaczymy. Więc nie martw się bo masz o wiele lepszą sytuację. Ja wieczorami przesiaduję długo i dopiero zaczynam ogarniać się w tym wszystkim.
Moja koleżanka za każdym razem jak jej chłopak wyjeżdżał na delegacje za granicę - odwiedzała go. Tak krótko, na weekend tylko, żeby się zobaczyć, a przy okazji zwiedzić jakieś nowe miejsce.
W ten sposób jakoś się nauczyli radzić sobie z ciągłymi wyjazdami.
9 2014-09-13 08:26:45 Ostatnio edytowany przez maja11 (2014-09-13 09:52:07)
Mój facet wyjechał 2 dni temu...Potwierdzam, wieczory są okrutne,w nocy też słabo śpię.
Siedzę i ryczę, słabo sobie z tym radzę. Chyba pomyślę o pojechaniu do niego chociaż na 1 dzień, ale nie wiem, czy to coś da. Wrócę i pewnie będzie to samo...