netkobietyWszystkie działy
Psychologia

zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

23 odpowiedzi64 911 wyświetleńzałożony przez irys, 15.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez noelle (2010-06-15 13:56:21)

Temat: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

moj partner ma zespół otella ciagle mnie podejrzewao zdrade ciagle obraza zle traktuje bylam z nim u psychiatry u psychologa lekarze stwierdzili zesół otella od miesiaca nie chce chodzic ani do lekarza bo przeciesz on jest zdrowy a to ja jego zdradzam i oklamuje ja juz mam dosc tego wszystkiego ciaglego sprawdzania tlumaczenia sie sama juz potrzebuje pomocy mam depresje jestem znerwicowana chcialabym sie wyprowadzic tylko nie mam gdzie a ni rodzicow rodzine tez mam mała i mam coreczke dobrze ze nie jestesmy po slubie ale jestem juz na skraju wyczerpania niewiem co mam robic:(:( mam mysli samobojcze i potrzebuje pomocy

teraz wlacza kamere na caly dzien i nagrywa drzwi a po pracy oglada czy ktos przychodzil bateria sie rozladowala ja podlaczylam do ladowania to powiedzial ze jak dzis sie wyłaczy to zrobi mi jazde bo pewnie wczasie tej przerwy kogos wpuszczam do domu juz dosc mam tego wszystkiego człowiek jest chory psychicznie

cały czas podejrzewa mnie o zdrade sledzi sprawdza wyzywa gnebi bylam z nim u psychiatry i u psychologa od miesiaca przestał sie leczyc bo przeciesz on jest zdrowy a to ja jego zdradzam mamy 2 letnia corke i juz ja mam tego dosc nie mam dokad pojsc jestem sierota rodziny tez zbytnio nie mam co mam robic mi jest potrzebna pomoc mam depresje mysli samobojcze jestem znerwicowana jak sobie z tym poradzic niewiem juz mam dosc tych tłumaczen i wysłuchiwania tych bezsensownych podejrzen

2

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Witaj,

rozumiem Twoje zdenerwowanie i rozpacz, jednak zakładanie kilku wątków na forum nie pomoże.

Musisz poczekać na odzew ze strony naszych użytkowniczek, gdyż ja niestety nie znam tej choroby na tyle by cokolwiek doradzić.

Jako moderator muszę Cię upomnieć i prosić o edytowanie postów, gdy chcesz coś dodać bądź zmienić.

Pozdrawiam ciepło i życzę jednak siły i wiary w to że będzie lepiej..

Moderatorka Noelle smile

3

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Niestety nie mam dobrych wiadomości,zespół Otella jest niezwykle trudnym przypadkiem do leczenia i można powiedzieć,że trwa całe życie.Oczywiście można stosować w  leczeniu leki przeciwpsychotyczne,psychoterapie.Jednak czy przyniesie skutek trudno ocenić.Wiele zależy od samego pacjenta,z Twoich słów wynika,że leczyć się nie chce(takie osoby uważają się za zdrowe i nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu)Radził bym jednak zastanowić się poważnie nad odejściem,mimo wszystko.

4

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

a ja cie powiem że na jakimś forum czytałam jak jakiś facet sie wypowiadał  że jest pewny że jego kobieta go zdradza i że zamontował kamery w domu itp.... ale że nie może jej przyłapać na tym , bo ona się bardzo dobrze z tym maskuje i cos mi tak świta czy to przypadkiem nie był twój partner.współczuje ci bardzo , nawet nie wiedziałam ze jest cos takiego jak zespół otella.trudna sprawa

5 Ostatnio edytowany przez omnibus (2010-06-17 15:10:06)

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

psychozy to bardzo ciężkie choroby i trudne do leczenia. ja za dużo nie wiem o zespole otella ale o urojeniach wiem dużo bo sam je miałem i nawet teraz niekiedy mam. w psychozie najgorsze jest to że pacjent nie ma poczucia choroby i w swoim zachowaniu nie widzi nic niezdrowego. urojenie to bardzo silne przeświadczenie którego nie da sie osobie zdrowej zaprzeczyć nawet najlepszymi argumentami bo chory zawsze wynajdzie jakieś przeciwargumenty. dyskutowanie z chorym na urojenia nie ma sensu bo chorego i tak nie da sie przegadać. jedyne co ci moge doradzić to jeśli twój facet jest niebezpieczny dla otoczenia i dla samego siebie to próbuj go ubezwłasnowolnić chociaż będzie to bardzo trudne do wykonania. a tobie radze też sie udać do psychiatry po jakieś antydepresanty i coś na uspokojenie bo ty też możesz popaść w jakąś chorobe.

6

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Podobne to to do nerwicy narcystycznej. Uciekaj. Nie pomożesz mu ;(.

7

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem
Pixy napisał/a:

Podobne to to do nerwicy narcystycznej. Uciekaj. Nie pomożesz mu ;(.

W zupełnosci popieram ,uciekaj zniszczysz sie totalnie nerwica depresja ictp...Pozdrawiam

8

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Jeszcze dodam Chryste wyjedz albo ukryj sie u znajomych,gdzekolwiek ratuj sie....ta choroba to totalna psychoza....Pomoż sobie i corce,i tak bedzie was dreczył ale nie bezposrednio...Trzymaj sie

9

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem
Pixy napisał/a:

Podobne to to do nerwicy narcystycznej. Uciekaj. Nie pomożesz mu ;(.

Popieram, nie marnuj sobie życia..  Już nic nie poradzisz na to jak jest.

10

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Idź do tego psychiatry i dopytaj o szczegóły umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym bez zgody chorego. Istnieje taka możliwość zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego. Decyzję o takim umieszczeniu podejmuje Sąd Rodzinny po uprzednich badaniach psychiatrycznych. Sprawa trochę pewnie trwa, wymaga dokładnego opisania zachowania chorego we wniosku o takie leczenie. Oczywiście musi być spełniony taki warunek, że chory zachowaniem zagraża swojemu lub czyjemuś życiu i zdrowiu, ale jeśli ma urojenia niewierności to jest wg mnie przecież potencjalnie zdolny do agresji wobec ciebie, zwłaszcza, że już Cie wyzywa i próbuje kontrolować.
Pytanie tylko czy po takiej hospitalizacji psychiatrycznej mu przejdzie i czy będzie współpracował i brał nadal leki przeciwpsychotyczne. Tego nikt nie zagwarantuje, a jeśli nie będzie dalej się leczył to niestety ale pozostaje Ci decyzja - odejść lub żyć z niebezpiecznym dla mnie człowiekiem.
Tak spytam jeszcze o jego picie alkoholu. Takie urojenia niewierności małżeńskiej są częstym powikłaniem u osób nadużywających alkoholu. Może też tu jakiś problem leży.

11

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Witam. Jestem na świeżo po rozstaniu z partnerem który ma Zespół Otella i nie mam co do tego wątpliwości. Objawy sa zgodne z opisami jakie można znaleźć w necie.Na szczęście związek trwał krótko. To co zobaczyłam zabiło we mnie miłość, pozostał tylko strach i niedowierzanie że możliwa jest taka zmiana w człowieku, w jego mózgu. Agresja jakiej nigdy nie widziałam, obłęd w oczach...Jestem śledzona pomimo że związek się zakończył, moja rodzina jest nękana telefonami w których jestem oczerniana... Pozostało mi milczeć i czekać aż mój były partner da mi spokój.Cudowny związek zamienił się w koszmar ale dziękuję Bogu że nie wyszłam za mąż, że nie mieliśmy dzieci bo odejście byłoby wtedy o wiele trudniejsze....Radzę wszystkim którzy mają taki problem - uciekajcie bo niestety z osobą z Zespołem Otella nie da się żyć....

12

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

dziekuje wam wszystkim za rady

13

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Witajcie. Przez 4 lata bylam w związku z mezczyzna, ktorego wyciagnelam z alkoholu. Pokazalam jak moze wygladac zycie. Pirrwsze sceny zazdrosci nawet mi sie oodobaly, bo cieszylam sie, ze komus w koncu na mnie zalezy. Niestety bylo coraz gorzej, wmawianie mi, ze byl u mnie np.jego brat, no on widzial, potem padlo na sasiada, kazdy moj klient, ktorego strzyge to moj kochanek. Znalazlam pod stolem w kuchni wlaczony dyktafon. Gdy go wylaczylam, okazalo sie, ze wykadowalam wszystko co sie nagralo. Mialam awanture. Rozchodzilusmy sie kilka raxy, poniewaz uzaleznil mnie od siebie psychicznie, kazde rozstanie odchorowalam.zamieszkalismy razem, myslalam, ze wtedy bedzie spokojniejszy, bo bedziemy razem. Wymyslanie kochankow i roznych sytuscji w roli glownej ze mna bylo coraz czestsze. Przy kazdym takim filmie, obrazal sie na wszystko, potrafil dwa tyg.sie nie odzywac. Po czym jak gdyby nigdy nic przechodził o mu wszystko. Przestal nawet mowic przepraszam. Uwazal, ze to ja jestem winna. Wywalilam go z domu. Niestety wmawianie zdrad nie zakonczylo sie. Tesknie i kocham go bardzo. Jestem pod kontrola psychologa , bo mialam mysli samobojcze. Na szczescie tym razem rozum wzial gore nad sercem. Zniszczyl by mnie. Wampir energetyczny.

14 Ostatnio edytowany przez Ile jeszcze mogę znieść? (2015-10-29 14:30:59)

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Witaj. Niestety muszę napisać "witaj w klubie", choć wiem że żadna z nas nie chciałaby dobrowolnie do takiego klubu należeć.
Przeczytałam Twoją wypowiedź i niestety syndrom Otella to na prawdę okrutna choroba. Jestem od jakiegoś czasu w związku z Mr.Otellem (tak będę nazywała mojego partnera, ponieważ obawiam się, że mógłby skontrolować mnie i zrobić awanturę o to, że piszę o nim publicznie).

Mr. Otello na ogół jest kochanym facetem. Na "ogół' tylko... Mężczyzna, z którym chciałam założyć rodzinę nie daje mi żyć. Dosłownie nie daje mi żyć... Jestem osobą chorą na nerwicę - załamania nastroju, mdłości i bóle brzucha, a także kołatania serca itp spowodowane nadmiernym stresem. Otello kiedy tylko usłyszy, że się gorzej czuję wymyśla najróżniejsze rzeczy, żeby mnie jeszcze bardziej zdenerwować, albo umniejszyć moje poczucie własnej wartości... Nigdy nie usłyszałam u niego słów "porozmawiajmy, może Ci ulży" tylko ZAWSZE jest "ja też", albo "mnie też boli". Każda rozmowa na temat moich problemów kończy się awanturą na kilka dni, bo każde słowo, które wypłynie z moich ust, a nie spodoba się Otell. przeradza się w kłótnię, że to moja wina, że powinnam zmienić swoje zachowanie (dodam, że staram się naprawiać ciągle nasz związek, bo zależy mi na nim, ale moje starania idą na marne ponieważ On zawsze sobie coś wymyśli i naturalnie twierdzi, że całe zło tego świata jest przeze mnie. Niestety nie mam oparcia w nikim, ponieważ Mr potrafi zrobić mi awanturę dosłownie o wszystko np.: ostatnimi czasy przez dwa dni wysłuchiwałam jaka to ja jestem tylko dlatego, że wychodząc z domu do miasta umalowałam się, aby poprawić sobie humor i spodobać się Otellowi później, żeby przestał się kłócić. Efekt był taki, że zostałam posądzona o spotykanie się z innym, o to że maluję się aby wzbudzić atencję innych mężczyzn i tym podobne.
Znajomych straciłam na początku związku z Otellem, ponieważ "w związku nie ma znajomych" - zauroczona przystałam na to. Nie mogę kontaktować się z moją przyjaciółką, koleżankami, a do każdego mojego znajomego kolegi-faceta, który się do mnie uśmiechnie, albo powie "cześć" wypisuje z groźbami nie widząc w tym kompletnie nic złego.

Mr. Otello kontroluje mnie na każdym kroku - maile, bilingi, fb, WSZYSTKO. Potrafi przejrzeć moją skrzynkę mailową i o 3 w nocy zrobić mi awanturę, że niby znalazł na poczcie jakieś konto z czasów prehistorycznych na którym byłam zarejestrowana. Nie odstępuje mnie na krok, co chwile sprawdza telefonami, SMSami. Po każdej kłótni słyszę "poprawię się", "nie będę Cię więcej ranił" - mijają dwa dni i wszystko zaczyna się od początku.

MUSIMY BYĆ SILNE I SIĘ NIE PODDAWAĆ! MUSIMY WALCZYĆ O SIEBIE, BO TO MY JESTEŚMY NAJWAŻNIEJSZE!!!
Mężczyźni z zaburzeniami Otella uzależniają nas od siebie... Często padają słowa o rozstaniu - powinnyśmy być wtedy twarde i przystać na tej decyzji, choć wiem jak jest trudno, bo sama Otellowi wybaczałam już setki, a może nawet tysiące razy. Nie wierzmy, że się zmienią, bo wiara w Świętego Mikołaja jest już lepsza i prawdopodobieństwo, że on wejdzie do naszych domów przez komin zostawiając na dachu sanie z reniferami jest tak samo możliwe jak zmiana naszych "chorych" partnerów.

GŁOWA DO GÓRY I PIERŚ DO PRZODU! JESTEŚMY KOBIETAMI, A KOBIETY SĄ PŁCIĄ SILNIEJSZĄ!!! Jeśli nawet nie zdołamy odejść, bo wiem jakie jest to trudno to starajmy się lekceważyć większość oskarżeń i wyzwisk.
Trzymam kciuki za wszystkie kobiety w podobnej do mojej sytuacji i mam nadzieję, że wzajemnie będziemy się tutaj wspierać i pomagać sobie smile

15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-29 14:39:26)

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Ile jeszcze mogę znieść?, opisałaś Twój związek bardzo dokładnie. Zadziwiające jest to, że mimo tego dalej jesteś z tym mężczyzną. Jeszcze bardziej zadziwiające są dwa ostatnie zdania:

MUSIMY BYĆ SILNE I SIĘ NIE PODDAWAĆ! MUSIMY WALCZYĆ O SIEBIE, BO TO MY JESTEŚMY NAJWAŻNIEJSZE!!!

Nie sądzisz, że pozostawanie w związku z Otellem i zacytowane hasła są ze sobą sprzeczne? I jeszcze Twój nick. Ile jeszcze możesz znieść? Ile i po co?


Edycja:
W trakcie pisanie przeze mnie posta uzupełniłaś swój:

Mężczyźni z zaburzeniami Otella uzależniają nas od siebie... Często padają słowa o rozstaniu - powinnyśmy być wtedy twarde i przystać na tej decyzji, choć wiem jak jest trudno, bo sama Otellowi wybaczałam już setki, a może nawet tysiące razy. Nie wierzmy, że się zmienią, bo wiara w Świętego Mikołaja jest już lepsza i prawdopodobieństwo, że on wejdzie do naszych domów przez komin zostawiając na dachu sanie z reniferami jest tak samo możliwe jak zmiana naszych "chorych" partnerów.
GŁOWA DO GÓRY I PIERŚ DO PRZODU! JESTEŚMY KOBIETAMI, A KOBIETY SĄ PŁCIĄ SILNIEJSZĄ!!! Jeśli nawet nie zdołamy odejść, bo wiem jakie jest to trudno to starajmy się lekceważyć większość oskarżeń i wyzwisk.
Trzymam kciuki za wszystkie kobiety w podobnej do mojej sytuacji i mam nadzieję, że wzajemnie będziemy się tutaj wspierać i pomagać sobie smile

Małe sprostowanie. Do tanga trzeba dwojga. Warto, byś zdała sobie sprawę z własnej odpowiedzialności: uzależniłaś się od niego.
Z tego uzależnienia można wyjść. Jest tylko jeden warunek: trzeba podjąć o tym decyzję.

Życzę i Tobie, i innym kobietom w podobnych związkach, byś swej siły użyłs nie do trwania w toksycznym związku, tylko do wyjścia z niego.

16

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

www

17

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Podejrzewam,że mój mąż ma zespół Otella .Jesteśmy po ślubie 40 lat .Mój mąż jest alkoholikiem,leczył się też psychiatrycznie.Zaraz po ślubie zdradzał mnie nie wracał na noce,5 lat po ślubie dowiedziałam się ,że ma dziecko pozamałżenskie.Podałam wtedy o rozwód.mąż w sądzie przedstawił sytuację jakby to ja była winna.Całe życie podejrzewa mnie o kochank ow.sprawdza bieliznę siniaki i zadrapania.Mój mąż był i jest jedynym mym mężczyzną w życiu.w ostatnich dniach dowiedziałam się ,że moj mąż podał mnie o rozwód,podając za powód niby ja go zdradzam,co jest nieprawdą.Ja nie zgodzę się na rozwód bo to nic nie zmieni.Mieszkamy razem w jednym mieszkaniu i nie wyobrażam sobie życia w jednym mieszkaniu.

18 Ostatnio edytowany przez Swanen (2015-12-20 15:57:24)

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Zespołu Otella nic nie wyleczy. Trzeba natychmiast od kogoś takiego odejść. Moja koleżanka straciła pracę przez takiego partnera, bo przyszedł i pobił ją do krwi przy dzieciach (uczyła w prywatnej szkole).

Chciałabym zapytać dziewczynę o nicku 'ile jeszcze mogę znieść' dlaczego uważa, że musi to znosić?

19

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Swanen- to wątek sprzed 5lat, autorka raczej rozwiązała swój problem (oby ).

20

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Ale są nowe wpisy. Nie ja ten wątek aktywowałam.

21

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Jestem mężczyzną moja była ma Otello chociaż wiadomo że nie dała sobie tego przetłumaczyć.wszystkie objawy z neta pasują.odeszlem po 8 latach tym razem na dobre.bylem dobry to ja zarabialem na dom nic jej nie brakowało a miałem piekło chodź nigdy jej nie zdradziłem.wczesniej nie mogłem mieć internetu.robila sceny nawet jak wróciłem z podróży że szpitala z młodym 18 letnim bratem chorym na raka.twierdziła że dziwki w szpitalu miałem.Mam 32 lata ona 43 lubi wypić.Myslicie dziewczyny że ona może zrobić coś sobie lub mi? Groziła że jak nie wrócę to się zabije albo mi rozwali samochód itp.nie odbieram od niej telefonu bo to nie ma sensu.pisze mi sms-y że kocha i się zmieni

22

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem
lukaszkober0 napisał/a:

Jestem mężczyzną moja była ma Otello chociaż wiadomo że nie dała sobie tego przetłumaczyć.wszystkie objawy z neta pasują.odeszlem po 8 latach tym razem na dobre.bylem dobry to ja zarabialem na dom nic jej nie brakowało a miałem piekło chodź nigdy jej nie zdradziłem.wczesniej nie mogłem mieć internetu.robila sceny nawet jak wróciłem z podróży że szpitala z młodym 18 letnim bratem chorym na raka.twierdziła że dziwki w szpitalu miałem.Mam 32 lata ona 43 lubi wypić.Myslicie dziewczyny że ona może zrobić coś sobie lub mi? Groziła że jak nie wrócę to się zabije albo mi rozwali samochód itp.nie odbieram od niej telefonu bo to nie ma sensu.pisze mi sms-y że kocha i się zmieni

23

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

lukaszkober0
o ile jesteś "normalnym" facetem i rzeczywiście masz prawo obawiać się o swoje bezpieczeństwo, to powinieneś przedsięwziąć odpowiednie środki, aby nic złego Ci się nie stało. Jeżeli była partnerka szantażuje Cię, że sobie coś zrobi, no to mówiąc brutalnie - jej sprawa, jej zdrowie, życie itd. Jeżeli istotnie uważasz, że "coś może być na rzeczy" powinieneś o sprawie poinformować najbliższą rodzinę (najlepiej w sposób sformalizowany np mailem), z prośbą aby się nią zajęli.

Byłam dwa razy w związku z bardzo zaborczymi mężczyznami. Jeden z nich miał zespół - kontrolował mnie i nękał. Myślę, że bardzo mnie kochał, ale to była "zła" miłość i nie dało się nad tym zapanować. Mało już z tego pamiętam, bo wyparłam ze świadomości ten czas, jestem w innym etapie życia (mam dziecko i inne problemy), ale z całej sytuacji nauczyłam się jednego - są pewne granice, które jeżeli zostaną przekroczone przez partnera, powinny powodować zakończenie relacji. Trzeba na to siły, dobrego rozeznania sytuacji, wsparcia od mądrych ludzi itd. Nie należy ulegać szantażom emocjonalnym, tylko trzeba ratować siebie.

24

Odp: zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Cześć!
Zastanawia mnie czy odejście od partnera cierpiącego na zespół Otella to koniec tej chorobliwej zazdrości?

Byłam prawie dwa lata w związku z facetem. Po około pół roku zaczęły się straszne awantury właśnie z przyczyny wyimaginowanych zdrad. Z początku czepiał się mnie o ubiór i makijaż, potem o kolegów ze studiów i o to, że z nimi rozmawiam. Doszło do takiej sytuacji, że jak widziałam kogoś znajomego na ulicy to się w środku modliłam, żeby przypadkiem nie powiedział mi "cześć", bo to oznaczało przesłuchanie i awanturę. Potem wyzywanie mnie od dziwek, k*rew i tym podobnych było na porządku dziennym. Nie ma chyba rzeczy, której mi w życiu nie powiedział. Znęcał się nade mną psychicznie. Oczywiście wielokrotnie odchodziłam, ale były kwiaty, przeprosiny, łzy, zapewnienia, że on tak nie myśli, że sobie nie radzi, że ma teraz problemy to z pracą, to w rodzinie. I jakoś zawsze wracałam - miałam wrażenie, że na moich warunkach. Poza zazdrością nasz związek był bardzo dobry- partner dbał o mnie, troszczył się, pomagał. Między nami było albo cudownie, albo tragicznie- nigdy nie było nic pomiędzy, żadnych cichych dni itd. Znosiłam to, bo wydawało mi się, że w końcu zobaczy, że jestem wierna. Starałam się mu to z całych sił udowodnić. Dzisiaj sama nie potrafię pojąć, jak mogłam w tym tkwić..

Ale w końcu stało się- zaszłam w ciążę. Znowu byla emocjonalna huśtawka, bo raz kochał mnie i mój "brzuszek", a innym razem mówił, że to nie jego dziecko i że na bank sama nie wiem czyje jest. Byłam cierpliwa, tłumaczyłam, prosiłam, płakałam, nawet zaciągnęłam go do psychologa na terapię, ale niestety nie przyniosło to efektów. W 7. miesiącu ciąży odeszłam - po tym jak przyznał się do zażywania metamfetaminy. Ciąża była zagrożona, ja sama w 7 . miesiącu ciąży nosiłam rozmiar xxs, bo nie byłam w stanie przełknąć nic do jedzenia. Potem oczywiście dzwonił pytając o to jak się czuje, jak maleństwo, ale było to przeplatane wyzwiskami i wypieraniem się dziecka. Na miesiąc przed porodem zablokowałam jego numer.

Urodziłam. Zdrową, śliczną dziewczynkę. Nie dałam mu znać, ale odblokowałam jego numer- żeby mógł się skontaktować. Jeszcze wtedy bardzo go kochałam i wierzyłam, że przestanie ćpać i problem zniknie i wszystko jakoś się poukłada. Niewiele wtedy wiedziałam o zespole Otella i innych zaburzeniach psychicznych. Skontaktował się jak malutka miała dwa tygodnie. Mówił, że kocha, że wszystko naprawi, że juz nie bierze, że wie co jest najważniejsze. Potem kontakt nam się urwał. Kilka miesięcy później zaczeliśmy znowu ze sobą rozmawiać. Bywało różnie, ale miałam wrażenie, że jest z nim lepiej, mówił, że chodzi na terapię, a ja wiedziałam, że na wszystko potrzeba czasu i że on potrzebuje motywacji. Pierwszy raz zobaczył córkę jak miała 5 miesięcy. Mieliśmy stały kontakt, spotykaliśmy się na spacerach z małą. Nie trwało to długo, bo zaczął mnie osaczać- pisał, dzwonił, robił awantury, że nie odebrałam telefonu. Kompletnie nie rozumiał tego, że wychowuje samotnie dziecko i najzwyczajniej na świecie nie mogę wisieć przy telefonie cały czas.

W końcu uznałam, że będę odpisywać na wiadomości dotyczące dziecka i nic więcej. Zdenerwował się, zerwał kontakt i mnie pozwał. Przez rok się nie odzywał, raz dzwonił - nie odebrałam. Nasze sądownictwo- ogólnie szkoda gadać, sprawy się już ciągną ponad rok i nic nie jest ustalone. W każdym razie mieliśmy zlecone badania psychologiczne i właśnie po tych badaniach znowu wrócił kontakt. Zaczęło się od listu, który od niego dostałam- pisał tam o terapii, o altruizmie i jeszcze napomknął, że kocha mnie jak koleżankę.

Na dzień dzisiejszy ja jestem z niego całkowicie wyleczona, ale mimo tego wszystkiego co mi robił, zależy mi na szczęściu córki, a on póki co wobec niej zachowuje się naprawdę fajnie. Widujemy się jakoś raz w miesiącu i nie rozmawiamy praktycznie o niczym poza dzieckiem. W zasadzie to kontakt jest jednostronny, a ja po prostu odpowiadam. Ostatnio zaczęłam się z kimś spotykać, finalnie nic z tego nie wyszło, ale w 2. urodziny mojej córki obaj panowie się minęli- mój facet wychodził, a ojciec małej akurat przyszedł. No i znowu się zaczęło- mój partner został nazwany "stadem popychaczy", zaczęły się docinki i ogólnie zrobiło się niemiło.

W związku z tym wszystkim zastanawiam się, czy to się kiedyś skończy, czy tak już będzie zawsze- ciągła krytyka, wmawianie mi, że moje życie seksualne jest bardziej bogate niż jest, nieustanne docinki i kłótnie. Teraz wie, że wszystko co do mnie napisze mogę użyć w sądzie, ale zastanawiam się co będzie później. Niestety sąd nie widzi nawet potrzeby przeprowadzenia dodatkowych badań psychiatrycznych, mimo tego, że on otwarcie się przyznał do zażywania narkotyków. Nie przedstawił żadnego zaświadczenia ukończonej terapii, mimo że sąd go zobowiązał. Ale z jakiegoś powodu po prostu sędzina robi wszystko, żeby nie mieć podstaw pozbawić go praw do dziecka.

Tak naprawdę to nie jestem pewna czy to na co cierpi ten człowiek to zespół Otella, czy coś innego. Pił dużo alkoholu, nawet kiedyś mówił coś o spotkaniach AA i że ma problem, ale potem się z tego wycofał i przyznał do tych narkotyków. Wszystkie objawy, które znalazłam w internecie do niego pasują, a sam pomysł, że to może być to padł z ust pani psycholog.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » zespół otella jak sobie radzic z takim partnerem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026