Witajcie,
zacznę od przedstawienia się. No więc, na imię mam Michał, mam 20 lat, mieszkam we Wrześni. Zazwyczaj mam małe trudności z nawiązywaniem takich luźnych relacji kobieco-męskich - po prostu jestem troszkę nieśmiały, choć jeśli się przełamię i mam"ten dzień", dam radę podejść i porozmawiać z nieznaną mi dziewczyną :)
Muszę przyznać iż jestem romantykiem, moje wyobrażenia typu kolacja przy świecach, łózko usłane płatkami róż, oświetlone zapachowymi świecami itp... No i lubię też przejść się z kumplami na imprezki, troszkę popić, potańczyć - wtedy gadkę z dziewczynami mam inną, ale cóż, to pewnie znane... Obecnie na imprezy nie chodzę, ale do tego zaraz przejdę.
Mogę dodać iż dziewczyny prosiły mnie kilkakrotnie o numer telefonu - będąc w pracy (barman), niektóre i poza pracą jakby się "przystawiały" - przepraszam za określenie, co więcej podobno dwie znajome chciałyby ze mną spróbować czegoś więcej - ale to tylko informacje, nie wiem czy prawdziwe, w każdym bądź razie z dziewczyną nie powinno być kłopotu - piszę to by zapobiec w razie czego pytaniom, choć uważam, że to nie wygląd gra tu główną rolę, a raczej wnętrze czy też "wielkość serca", tego szczerego.
Zatem przejdę do sedna - w lutym (w tym roku) poznałem dziewczynę przez internet - mieszka daleko, odległość około 300 km (ona na południu, ja bardziej w centrum PL). Początkowa rozmowa nie rokowała nic większego poza znajomością, no ale... zakochaliśmy się w sobie nawzajem. Myślę że darzy mnie ona prawdziwym uczuciem, na pewno ja ją tak, rozmawialiśmy ze sobą przez telefon, dobrze nam się rozmawiało... Planujemy spotkanie się, ponieważ wcześniej nie miało to miejsca. Co więcej, mamy nawet plany na przyszłość... Tylko jest jeden duży problem. Nie chcę jej stracić, ale obawiam się, że mogę to zrobić z jednego powodu - jestem chorobliwie zazdrosnym człowiekiem. Kamila pisze, iż wg niej jestem idealnym człowiekiem, że nie wyobraża sobie zostawienie mnie samego... Ale ja robię się zły nawet wtedy, gdy wychodzi ona z koleżankami i kolegami na piwo... Imprezy oraz wszelkiego rodzaju balangi sobie odpuściliśmy, postanowiliśmy że dla naszego dobra nie będziemy na nie chodzić, aczkolwiek widzę że ma na nie ochotę... Teraz jest lato, Kamila ubiera się dość wyzywająco - mini, obcisłe bluzki, nawet takie rzeczy mnie denerwują, ponieważ nie mogę zdzierżyć tego, iż inni będą się na nią gapić, dotykać ją łapami... To mnie wprowadza w złość, w wyniku czego przez zazdrość wybuchają czasem kłótnie - zawsze kończą się dobrze, aczkolwiek boję się, że pewnego dnia może zakończyć się z wielkim bólem...
Co mam zrobić, jak się zmienić, bo ja po prostu nie potrafię nie być zazdrosny, cokolwiek napisze o imprezie, chłopakach, piciu - jest źle, robię się nerwowy, oziębły. Wiem o tym że nie może siedzieć całe życie w domu... Ale boję się, że w końcu ktoś coś jej zrobi, nawet gdyby tego nie chciała - bo jest czysta, z nikim jeszcze tego nie robiła. Co mam robić? :C