Witam, mam 25 lat i przez całe moje życie zawsze dogadywałam się z moją mamą. W dzieciństwie byłam ukochanym dzieckiem bo najmłodszym. Zawsze jakoś to było. W wieku 19 lat wyjechałam na studia do dużego miasta. Rodzice bardzo pomagali mi i starszemu rodzeństwu. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Mój problem zaczął się rok temu. Skończyłam studia ale nie podeszłam do obrony (ze swojej i promotorki winy). Mojej mami się to nie podobało bo jak tak można. No ale jakoś to jeszcze było. We wakacje zaczęłam szukać pracy i tu zaczął się prawdziwy problem. Sytuacja na rynku jest taka że nie ma pracy ale się nie poddawałam. Jednocześnie po wakacjach zaczęłam swoją walkę z uczelnią odnośnie obrony. W międzyczasie pracowałam kilka miesięcy dorywczo. Sytuacja na uczelni jest nadal nie rozwiązana z przyczyn nie ode mnie zależnych. Moja mama zadzwoniła do mnie żeby się dowiedzieć co tam, wytłumaczyłam wszystko jak i co. A ona.. ona rozpoczęła swój monolog. Zaczęła mówić że jestem nieporadna, nie umiem sobie poradzić w sytuacjach kryzysowych, nie umiem się zachowywać i przede wszystkim jestem beznadziejna... Mówiła o tym przez prawie 20 minut i non stop musiała to podkreślać. Dodała że pracy sobie też nie potrafię znaleźć i nie znajdę... Bolało mnie to wszystko co mówiła. Jak matka może powiedzieć takie coś swojemu dziecku? Nie mówiła tego wprost ale dała mi odczuć że mogę być jej porażką życiową... Nie odpowiadałam jej, nawet nie wiedziałam co mam mówić w tej sytuacji. Rozpłakałam się ale nie dałam po sobie tego poznać. Głównie mówiłam tylko "tak" lub "nie". Na samym końcu stwierdziła że rozmowa ze mną nie ma sensu.. Gdy tylko znalazłam się w domu to rozpłakałam się i nadal płaczę. Jak osoba, która mnie urodziła mówi takie coś? Nie wiem jak z nią mam gadać i w ogóle? Wszyscy mówią że mam olać temat i samo jej przejdzie no ale ja tak nie umiem bo to moja mama! Ktoś kto był ze mną od moich narodzin a teraz takie coś... Co robić??
Podobne tematy
Jakbym czytała o sobie. Napisz do mnie maila, miałam identyczną sytuację.
3 2014-06-25 03:02:04 Ostatnio edytowany przez Realista (2014-06-25 14:46:06)
Jak co robić? Przetrwać i się ogarnąć tak totalnie i załatwić swoje sprawy. Ma prawo mieć do Ciebie pretensje, bo Cię utrzymywała całe studia. Pracowałaś w ogóle w międzyczasie gdziekolwiek na studiach? Próbowałaś choć trochę odciążyć rodziców?
Można od rodziców gorsze słowa usłyszeć...
Od rodziców można usłyszeć jeszcze gorsze rzeczy, wiem z doświadczenia.
Rozczarowałaś mamę, to normalne, każde dziecko kiedyś rozczaruje swoich rodziców w jakiś sposób. Ona tez cię rozczarowała, bo przecież nie takiej reakcji sie spodziewałaś prawda?
Okazało się,że ona nie jest już słodką mamusią głaskającą córeczkę po główce, a ty nie jesteś już mała dziewczynką z warkoczykami. Od was zależy jak będzie wyglądać ta relacja teraz. Ty jesteś już dorosła, sama podejmujesz decyzje i sama ponosisz ich konsekwencje. Daj to mamie do zrozumienia. Nadchodzi czas przecięcia pępowiny
Nom i o co robisz dramat? Wiem, że dzień, w którym uświadamiamy sobie, że rodzice to też ludzie jest bolesny, ale przydatny
Dorosła jesteś, nie? Nie trzeba Cię głaskać po główce. Ogarnij się, załatw swoje sprawy i tyle. Udowodnij matce, że się myli, proste.
Od rodziców można usłyszeć jeszcze gorsze rzeczy, wiem z doświadczenia.
I to jest jakiekolwiek usprawiedliwienie? ![]()
Autorko, niczego matce nie musisz udowadniać, dzieci nie rodzi się po to, żeby spełniały marzenia rodziców.
Przestań się przejmować tak słowami matki - może miała zł dzień i na tobie się skupiło? Przestań przeżywać tę sytuację, idź dalej.
Hej agniesia! Dorosła jesteś, jeszcze spotka Cię w życiu wiele, wiele przykrości. Rodzice czasem dołują dzieci, rodzice nie są idealni, rodzice popełniają błędy. BArdzo dobrze, że jej tylko mówiłaś tak/nie, bo dyskusja nie ma sensu.
Zatem stań na nogach mocno, samodzielnie, doprowadź uczelnię do końca, znajdź pracę. Musisz to zrobić sama, nie poddawaać się. To jest teraz twój życiowy cel. Brutalna prawda, ale muuuuusisz to załatwić. A do tego będziesz miała gderającą mamę -- zaciskaj zęby, znoś to w pokorze i zmierzaj do wyznaczonego celu.
Pracowała dorywczo ale mama już tego nie widziała. We mnie i w mojej siostrze widzi same wady a mój brat, który ma mamę głęboko gdzieś to jej kochany synek. Zawsze musi mnie do niego porównać. Nie chce już mieszkać z rodzicami ale z tym to akurat moja mama nie może się pogodzić bo przecież zawsze wszyscy razem mieszkamy.. Sprawa na uczelni i znalezienie pracy to teraz dla mnie priorytet!
Pracowała dorywczo ale mama już tego nie widziała. We mnie i w mojej siostrze widzi same wady a mój brat, który ma mamę głęboko gdzieś to jej kochany synek. Zawsze musi mnie do niego porównać. Nie chce już mieszkać z rodzicami ale z tym to akurat moja mama nie może się pogodzić bo przecież zawsze wszyscy razem mieszkamy.. Sprawa na uczelni i znalezienie pracy to teraz dla mnie priorytet!
No to bierz przykład z brata
Czyli ta mama nie taka cudowna i wspałania jak się okazuje
Spójrz na sytuacje taką jaka jest, nie idealizuj i żyj spokojnie ![]()
MamaMamusia napisał/a:Od rodziców można usłyszeć jeszcze gorsze rzeczy, wiem z doświadczenia.
I to jest jakiekolwiek usprawiedliwienie?
Autorko, niczego matce nie musisz udowadniać, dzieci nie rodzi się po to, żeby spełniały marzenia rodziców.
Przestań się przejmować tak słowami matki - może miała zł dzień i na tobie się skupiło? Przestań przeżywać tę sytuację, idź dalej.
Nie, to nie jest usprawiedliwienie. Autorka pytała - jak można usłyszeć od matki coś takiego? Ja odpowiedziałam - można usłyszeć nawet gorsze rzeczy. Nikt nikomu gadać nie zabroni. Autorka miała inne wyobrażenie o matce, zawiodła się gdy okazało się, że jest jednak inaczej. Nie ma mowy o usprawiedliwianiu kogokolwiek, jestem od tego bardzo daleka
Nie umiem się zachowywać tak jak brat! On nie ma szacunku do rodziców a ja tak nie potrafię bo nie tak mnie wychowano.
Nie chce żadnego usprawiedliwienia.. Po prostu mam kochającą mamę i w życiu bym się nie spodziewała usłyszeć takie coś.. Ty bardziej że ani brat ani siostra tego od mamy nie słyszeli nigdy...
A skąd wiesz że twoje rodzeństwo czegoś takiego nie słyszało? Przysłuchujesz się każdej rozmowie z bratem i siostrą?
Teraz to już moim zdaniem dramatyzujesz - usłyszałaś parę przykrych słów od matki i robisz z tego tragedię...
Mam bardzo dobry kontakt z rodzeństwem. Bratu nigdy by takiego czegoś nie powiedziała bo to synek mamusi a siostra mi wszystko mówi. Nie dramatyzuje, piszę tylko jak jest.
Mam bardzo dobry kontakt z rodzeństwem. Bratu nigdy by takiego czegoś nie powiedziała bo to synek mamusi a siostra mi wszystko mówi. Nie dramatyzuje, piszę tylko jak jest.
Dramatyzujesz... Nigdy na Ciebie matka nie nakrzyczała? Nigdy nie miała do Ciebie pretensji O NIC?! Nie chce mi się wierzyć.
Taka trochę rozmemłana jesteś, ogarnij się i nie użalaj się tak nad sobą...
A nakrzyczała ale nie aż tak! Tej nie dramatyzuje, przeszło mi już i tyle ![]()
Przeszlo czy nie, zawsze krytyka od osoby bliskiej boli, nie ma co sie tego wstydzic. Zwlaszcza od matki, ktora powinna byc wsparciem i ostoją.
Ja mialam taki problem z tata, tez nigdy nie byl zadowolony z tego, co robie. Zawsze krytykowal, nigdy nie pochwalil (chocbym na glowie stawala) - i powoli do tego przywykalam i myslalam, ze tak ma byc. To smutne. W doroslosci dopiero zaczelo do mnie docierac, ze zyję ne po to, by spelniac jego oczekiwania, i troche odetchnelam.
I ogolnie wiadomo, ze zycie nie jest takie proste. Jego realia. Krytykowac najlatwiej wtedy, kiedy nie musi sie osobiscie podejmowac trudow.
Nie ma nic gorszego jak powiedzieć swojemu dziecku, ze jest beznadziejne, nic nie potrafi i na pewno sobie w życiu nie poradzi.
Nie dziwię się autorce, że jest rozżalona.
Można skrytykować, ale nie raniąc przy tym.
Jedyne co możesz teraz, to poukładać swoje sprawy, spróbować się "odciąć psychicznie" od matki. Żyj własnym życiem...bo to co robisz, robisz tylko dla siebie. A nie po to, by coś rodzicom udowodnić
Nie ma nic gorszego jak powiedzieć swojemu dziecku, ze jest beznadziejne, nic nie potrafi i na pewno sobie w życiu nie poradzi.
Nie dziwię się autorce, że jest rozżalona.
Można skrytykować, ale nie raniąc przy tym.Jedyne co możesz teraz, to poukładać swoje sprawy, spróbować się "odciąć psychicznie" od matki. Żyj własnym życiem...bo to co robisz, robisz tylko dla siebie. A nie po to, by coś rodzicom udowodnić
Tak właśnie mam zamiar zrobić i miło że ktoś mnie rozumie:) Pozdrawiam ![]()
19 2014-06-27 13:11:07 Ostatnio edytowany przez Realista (2014-06-27 13:12:05)
Nie umiem się zachowywać tak jak brat! On nie ma szacunku do rodziców a ja tak nie potrafię bo nie tak mnie wychowano.
Nie chce żadnego usprawiedliwienia.. Po prostu mam kochającą mamę i w życiu bym się nie spodziewała usłyszeć takie coś.. Ty bardziej że ani brat ani siostra tego od mamy nie słyszeli nigdy...
Czyli jednak brak szacunku działa na Twoją matkę ciekawe, a inaczej was wychowała? ;>
moniaCo napisał/a:Nie ma nic gorszego jak powiedzieć swojemu dziecku, ze jest beznadziejne, nic nie potrafi i na pewno sobie w życiu nie poradzi.
Nie dziwię się autorce, że jest rozżalona.
Można skrytykować, ale nie raniąc przy tym.Jedyne co możesz teraz, to poukładać swoje sprawy, spróbować się "odciąć psychicznie" od matki. Żyj własnym życiem...bo to co robisz, robisz tylko dla siebie. A nie po to, by coś rodzicom udowodnić
Tak właśnie mam zamiar zrobić i miło że ktoś mnie rozumie:) Pozdrawiam
Czemu w Tym widzisz gorszość? Może te słowa lepiej wziąć jako motywacje i pokazać matce, że jednak sobie poradzę i potrafię!
A ja się dziwie, bo w życiu spotkają ją dużo gorsze przykrości i rozczulanie sie nad takim czyms wcale nic dobrego nie wróży na przyszłość.
Krytykować też trzeba umieć...najprościej jest przykleić łatkę nieudacznika.
Krytykować też trzeba umieć...najprościej jest przykleić łatkę nieudacznika.
Ale to nadal nie zmieina faktu, że Autorka spotka się z takim zachowaniem nie raz. Noale za pierwszym razem zwsze są takie dramaty ![]()
Tej no nie wiem jak wy ale ja do swojej rodziny jestem bardzo przywiązana, szczególnie do rodziców i żal słyszeć od rodzicielki takie coś.. Ogólnie to nie wiem co jej jest bo dzisiaj powtórzyła podobne słowa ale jakoś specjalnie zbytnio się tym nie przejęłam. Tylko nie nadal nie rozumiem jak można używać takich słów wobec osoby, którą się kocha!!