Jakiś czas temu poznałam koleżankę. Mieszkam za granicą i poznanie jakiejś dobrej koleżanki wcale nie jest takie proste. Szybko przypadłyśmy sobie do gustu i wszędzie chodziłyśmy razem, nawet w domu często siedziałyśmy razem. Problem w tym, że ona to osoba bardzo towarzyska, uwielbia gadać, zawsze ma siłę by posiedzieć z ludźmi, iść na impreze. Tymczasem ja to jej całkowite przeciwieństwo. W tłumie rzadko się odzywam, jestem raczej zamknięta w sobie, nie lubię opowiadać po pierdołach, często wolę posiedzieć w domu i obejrzeć dobry film niż łazić po imprezach. Gdybyśmy mieszkały w Polsce pewnie nigdy byśmy się nie zakolegowały, no ale tutaj nie ma się takiego wyboru więc jakoś "wpadłyśmy" na siebie. Zawsze sprawiała wrażenie, że szczerze mnie lubi, często zamiast spędzac czas ze swoim chłopakiem wolała spędzać go ze mną, czy iść gdzieś tylko ze mną niż z wiekszą paczką. Nawet jak wychodziłyśmy z innymi osobami, to były to spotkania, które zazwyczaj mi także odpowiadały. Ostatnio jednak zakolegowała sie z osobami, które mi kompletnie nie pasują, nie lubie ich i tyle. Ona chciała żebym nadal z nią wszędzie wychodziła, chodziła na te imprezy, a ja zdałam sobie sprawę, że to nie mój świat. Źle czuję się wśród takiej ilości ludzi, z resztą i tak większość to chłopacy. Co chwilę wymyślałam coś, żeby nie przychodzić, aż w końcu ona przestała się mnie pytać. Skończyło się na tym że jak kiedyś rozmawiałyśmy np. przez fb codziennie, tak teraz może raz na tydzień. W dodatku ona znalazła sobie nową koleżankę i z nią teraz wszędzie chodzi. Dzisiaj prawie mi serce stanęło, jak zobaczyłam ich wspólne zdjęcie na profilowym na pewnej stronie. Przez długi czas miałyśmy wspólne zdjęcie i to mnie zabolało, niby głupia fotka ale poczułam się jakby coś się skończyło. Być może ona myśli, że to ona zrobiła coś nie tak, bo w końcu to ja jakby odtrącam ją od siebie, nie chce nigdzie chodzić. Ale ja po prostu nie mam takiego charakteru jak ona, nie potrafię być wygadana, towarzyska, sprawia mi to trudność i mam wrażenie, że ona po prostu tego nie rozumie, może myśli że mam ją gdzieś więc nie będzie mi się narzucać tylko zakoleguje się z kimś innym. Ale kiedyś, kiedy spędzałyśmy czas razem albo z tymi ludźmi z początku, to naprawdę było fajnie. Wszystko popsuło się przez tych nowych znajomych
. Teraz znowu zostałam sama i strasznie mi przykro z tego powodu. Nie wiem, być może przyjaźń między osobami z tak różnymi charakterami zwyczajnie nie może wypalić....
Podobne tematy
A powiedziałaś tej koleżance, jaki jest prawdziwy powód Twojej niechęci do wyjść z nią? Czy po prostu zaczęłaś wymyślać powody, dlaczego nie możesz iść i tyle?
Rozmawiałaś z nią o tym, że źle się czujesz w towarzystwie tamtych ludzi?
A powiedziałaś tej koleżance, jaki jest prawdziwy powód Twojej niechęci do wyjść z nią? Czy po prostu zaczęłaś wymyślać powody, dlaczego nie możesz iść i tyle?
Rozmawiałaś z nią o tym, że źle się czujesz w towarzystwie tamtych ludzi?
Mówiłam, że nie lubię z nimi wychodzić, a ona stwierdziła tylko, że ja tak naprawdę z nikim nie lubię wychodzić
. Rzeczywiście, wczesniej zdarzało się tak, że mówiłam, że nie mam ochoty nigdzie wyjśc, ale to przeważnie wtedy, kiedy byłam zmęczona po poprzednim dniu (ona właśnie tak lubi impreza za imprezą), albo kiedy szłyśmy w "odwiedziny" do nowych znajomych, wtedy to była tragedia, zbierało mi się na wymioty z nerwów, ale potem zazwyczaj było spoko. Z resztą nigdy nie chciałam jej powiedzieć dlaczego nie lubię wychodzić z domu, dla mnie to raczej wstydliwa sprawa i ciężko mi o tym mówić...
Powiem Ci jak ja to widzę. Przyjaźń między mniej i bardziej imprezową osobą jest możliwa, jednak jedna strona musi wiedzieć o powodach odmowy drugiej strony. Jeśli Ty nie mówisz szczerze dlaczego nie chcesz iść, wciąż obmyślasz sposób jak tu się wykręcić, albo rzucasz zwykłe "no bo ich nie lubię", to koleżanka mogła w końcu pomyśleć, że masz dość jej towarzystwa i tylko szukasz pierwszego lepszego wytłumaczenia. Mogła też pomyśleć, że nie zależy Ci za bardzo na wyjściach z nią, więc i się nie odzywa za często. Spróbuj z nią pogadać. Tu nie ma się czego wstydzić, na prawdę. Nie każdy musi być duszą towarzystwa i biegać po imprezach.