Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez jestemnadnie (2014-06-14 17:14:51)

Temat: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Mam 21 lat.  Zawsze byłam bardzo nieśmiała i zamknieta w sobie. Potem jakoś sie otworzyłam. To za sprawą liceum. ALe o tym zaraz. Nie pamiętam kiedyzaczęłam się tak czuć. Pewnie gdzieś w liceum, z 4 lata temu? Wychodziłam do szkoły, śmiałam się na przerwach, a tak naprawdę czułam sie beznadziejnie. Mialam straszne kompleksy. Prawie codziennie płakałam i kłociłam się z matką (ojca nie mam). Moja matka wtedy znalazła sobie faceta, ale on mnie poniżał i razem ze swoja rodziną wyśmiewali się z mojego wygladu i charakteru.Miałam bardzo czesto myśli samobojcze. prawie nic mi się nie chciało i nie robiłam nic oprócz chodzenia do szkoły. Miałam takich szkolnych znajomych, potem się rozkręciłam, to byłąm lubiana, wygłupialam sie i smialam. W szkole. Bo to byli tylko szkolni znajomi. Lubili mnie. Ale w głebi duszy to i tak byłam zakompleksiona i smutna. Potem poszłam na studia, oczywiscie nie te na które chciałam, bo matura  poszła mi tak sobie. To znaczy nawet nie wiedziałam za bardzo co chce w życiu robić, niby wiele rzeczy mnie interesuje, kocham pisać, rysować, ale w niczym nie czuję się dobra. Na studiach jest beznadziejnie, z nikim się nie dogaduję i jestem samotna jak palec. Chciałam nawiązac znajomosci, przecież troszczyłam się o innych, ale każdy tylko do mnie się kierował, jak czegos potrzeboiwał albo chciał sie wyżalić. A jja to już nikogo nie interesuję. Jestem instrumentem do spełniania cudzych celów. Nikogo nie obchodziłam, liczyło się tylko, żebym komus pomogla, a potem baj baj. Kierunek w ogole mi się nie podoba, ludzie są okropni. Chciałabym mieć normalnych, dojrzałych przyjaciol. Chociaż jednego przyjaciela. Zeby ktoś o mnie pamiętał, zebym czuła sie potrzebna, mogła byc sobą, nie bała się wyrazić siebie. Żeby porobić razem coś fajnego, iść na koncert, do teatru. Żeby pogadać o jakiś fajnych rzeczach, a nie tylko o pierdołach. DUżo rzeczy mnie fascynuje i ciekawi, a nawet nie mam się z kim tym podzielić... Zawsze starałam się być dobra dla innych (no może nie zawsze byłam, ale nikt nie jest idealny), a zawsze dostawałam kopa. Kochałam i szanowałam ludzi. Pomaganie sprawiało mi przyjemność. W gimnazjum się ze mnie wyśmiewali i stosowali wobec mnie przemoc fizyczną. Licealni znajomi się ode mnie odwrócili po liceum, to znaczy znaleźli swoje nowe towarzystwo w innych miastach i się nie odzywają, a ja próbowałam. Teraz przez rok przeżyłam katorgę na stancji. Moja wspolokatorka to koszmar. Z mojego roku - pomagałam jej i w nauce, to notatki pozyczyłam, to cos innego. Ja naprawdę lubię sprawiać innym radość i pomagać...co za to dostalam? Koszmar i zszargane nerwy. Ciągle się mnie czepiała i na mnie wyżywała. Zero wdzięczności za cokolwiek. Bardzo czesto przez nia płakałam. Nawet podziekowac nie umiała. Potem przestałam jej pomagac i to głupie  - ale czułam taka satysfakcje, z tego że jest jej źle, a ja mogłabym jej pomoc, a tego nie robię. Nigdy w życiu nie czułam się dobrze z tym, że robię komuś na złość. Ona oczywiscie nie kryla się z tym, jaka jestem wredna... i okropna. Tak naprawdę na wiekszosci osob jakie poznałam w zyciu, zawiodłam się. Oczywiscie moje poczucie wlasnej wartosci jest równe zeru. Nikomu nie ufam i panicznie boję sie ludzi. Na pierwszy rzut oka jestem zadowoloną, sympatyczną dziewczyną. Alle w srodku jestem zniszczona. teraz nawet juz powoli zaczęłam sie inaczej zachowywać. Nie czuję się dobrze wsrod innych, nie odzywam się, Mam wrazenie, że wszyscy patrzą na mnie z wyższościa, a ja jestem śmieciem. Miałam też raz chłopaka, krótko, bo mnie zostawił....bez słowa. Palant. Raz też byłam zakochana w  przyjacielu - bez wzajemnosci. Ale mojego zycia uczuciowego nie chcę komentować. Kiedyś miałam kompleksy z powodu wyglądu, teraz uwazam juz ze z moim wygladem wszystko ok. Natomiast - moj charakter. Jestem bardzo wrazliwa, mam takie dziwne postrzeganie swiata. Ciągle tylko czytam.... czytaniie to jedyne co mnie ratuje przed rzeczywistoscią. Kocham literaturę. Jeden wykładowca powiedział mi, zebym się zmieniła, bo teraz takie nieśmiałe i spokojne osoby nic nie osiągają. tak powiedział.  No i co z tego? ja o tym wiem...  Nie mam nikogo, jestem sama, jakas oderwana od rzeczywistosci i nic nie osiągne. Gdybym była przebojowa, śmiała, pewna siebie, moze ktokolwiek by się ze mną liczył. Zastanawiam sie w takim razie po co żyć. Dla każdego jestem słaba i budzę tylko LITOŚĆ. Moją wrażliwość tylko się wykorzystuje.
Jestem okropna dla mojej mamy. Wylewam na ni,ą swoją złość. Bo juz nie mogę. Ona mowi ze jestem zła, ja ją kocham, ale to straszne. Odbijam na niej swoją nienawiść do siebie. Jest mi z tym tak źle, czuję się tak fatalnie jak nigdy.
Byłam u PSYCHOLOGA, ale nie umialam sie otworzyć, wyszłam na wesoła dziewczyne z drobnymi problemami z samooceną, a tak naprawdę jest ze  mna 10000000000000razy gorzej. Byłam na 4 wizytach i stwierdziłam,ze to bez sensu hmm Teraz to juz chyba nikt mi nie pomoże...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

We mnie budzisz raczej podziw niż litość. Mimo trudnej sytuacji dajesz sobie radę z nauką, jesteś życzliwa dla innych, choć często bez wzajemności. Masz bogatą osobowość, ciekawe zainteresowania, o których niestety niewiele tu napisałaś, jesteś oczytana. Staraj się pamiętać o tym, ciesz się ze swoich sukcesów i bądź życzliwa również dla siebie. Wcale nie jesteś taka słaba, tylko mało asertywna. Być może po raz pierwszy opowiedziałaś szczerze o swoich uczuciach i na pewno nie przyszło Ci to łatwo. Dlatego ten post jest Twoim sukcesem. Pozdrawiam Cię serdecznie!

3

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Jesteś wspaniała , bardzo mądra . W koło masz za dużo zazdrosnych osób i dlatego czujesz się czasem samotna . Popieram w 100% co napisał Takiwiatr .

4

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Bardzo dziękuję za odpowiedzi, nie spodziewałam się odzewu, a tym bardziej pozytywnego. Tak, to że tu o tym napisałam to taki moj maly sukces, bo nie umiem mówić o uczuciach, ciezko było mi w ogole zebrać to w kupę. Zastanawiam się, czy znowu by nie isc do psychologa, tylko może...z kartką, z napisanym tym, co tutaj. Bo  przez usta ciężej mi idzie.

5 Ostatnio edytowany przez Agatan43 (2014-06-14 23:40:55)

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Jak najbardziej idź z kartką , przynajmniej nie pominiesz niczego , co będziesz chciała powiedzieć . Bardzo dobry pomysł .

6

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Ten sukces nie jest taki mały, może to jest przełom? Bo do tej pory zawsze ukrywałaś to co naprawdę czułaś, nawet psycholog dał się nabrać. Bardzo ładnie to wszystko opisałaś, jednak czytanie książek procentuje. Na pewno warto jeszcze raz wybrać się do psychologa, być może z kartką, i mu o wszystkim opowiedzieć, bo potrzebujesz pomocy. A co do Twoich znajomych, to czy wszyscy są tacy źli? Kilka osób wykorzystało Twoją uczynność, dokuczało Ci, ale przypatrz się uważnie pozostałym czy nie ma wśród nich wartościowych osób z którymi warto by było przynajmniej się zakolegować?

7

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Twoja matka teraz ma do Ciebie żal, że zachowujesz się źle a sama to zapomniała co robiła w przeszłości? Ja niestety także tak mam i po prosu nie umiem się powstrzymać przed odpyskowaniem. Mama ma to za złe, że tak "brzydko" mówię no ale sory, tego co kiedyś było tak po prostu nie usuną i nie pokaże, że teraz jest okey. Ty pewnie masz ten sam problem i ja akurat to rozumiem.

Jeśli masz problem ze znalezieniem znajomych NAPRAWDĘ polecam książkę "jak znaleźć przyjaciół i zjednać sobie ludzi". No naprawdę ja ją przeczytałem i bardzo szybko zauważyłem poprawę. Napisałaś, ze ludzie się u Ciebie tylko wyżalają i potem zlewka. Ja zauważyłem, że jeśli kogoś naprawdę wysłucham to także mogę na niego liczyć (nawet jeśli bym się tego nie spodziewał, tak prosiłem dla próby o różne rzeczy). Nie każdy jest tak niewdzięczny.

Jak ktoś naprawdę Cię używa jako "instrument" do spełniania własnych celów to go olej, tak naprawdę mocno, żeby zrozumiał, że Ciebie nie można wykorzystać.

Żeby na początek nieco pozbyć się nieśmiałości, czytaj na głoś w domu. Pewniejszy ton głosu u siebie zobaczysz bardzo szybko smile

PS: jeśli chcesz pogadać to zapraszam na email, ja też teraz mam ciężko ale zawsze chętnie pomogę

8

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc
takiwiatr napisał/a:

Ten sukces nie jest taki mały, może to jest przełom? Bo do tej pory zawsze ukrywałaś to co naprawdę czułaś, nawet psycholog dał się nabrać. Bardzo ładnie to wszystko opisałaś, jednak czytanie książek procentuje. Na pewno warto jeszcze raz wybrać się do psychologa, być może z kartką, i mu o wszystkim opowiedzieć, bo potrzebujesz pomocy. A co do Twoich znajomych, to czy wszyscy są tacy źli? Kilka osób wykorzystało Twoją uczynność, dokuczało Ci, ale przypatrz się uważnie pozostałym czy nie ma wśród nich wartościowych osób z którymi warto by było przynajmniej się zakolegować?

No fakt, moze powinnam bardzij zauwazac te pozytywne osoby. Problem w tym, ze juz ciezko mi odroznic kto ma normalne, czyste intencje.

9

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc
dymitrop napisał/a:

Twoja matka teraz ma do Ciebie żal, że zachowujesz się źle a sama to zapomniała co robiła w przeszłości? Ja niestety także tak mam i po prosu nie umiem się powstrzymać przed odpyskowaniem. Mama ma to za złe, że tak "brzydko" mówię no ale sory, tego co kiedyś było tak po prostu nie usuną i nie pokaże, że teraz jest okey. Ty pewnie masz ten sam problem i ja akurat to rozumiem.

Jeśli masz problem ze znalezieniem znajomych NAPRAWDĘ polecam książkę "jak znaleźć przyjaciół i zjednać sobie ludzi". No naprawdę ja ją przeczytałem i bardzo szybko zauważyłem poprawę. Napisałaś, ze ludzie się u Ciebie tylko wyżalają i potem zlewka. Ja zauważyłem, że jeśli kogoś naprawdę wysłucham to także mogę na niego liczyć (nawet jeśli bym się tego nie spodziewał, tak prosiłem dla próby o różne rzeczy). Nie każdy jest tak niewdzięczny.

Jak ktoś naprawdę Cię używa jako "instrument" do spełniania własnych celów to go olej, tak naprawdę mocno, żeby zrozumiał, że Ciebie nie można wykorzystać.

Żeby na początek nieco pozbyć się nieśmiałości, czytaj na głoś w domu. Pewniejszy ton głosu u siebie zobaczysz bardzo szybko smile

PS: jeśli chcesz pogadać to zapraszam na email, ja też teraz mam ciężko ale zawsze chętnie pomogę

Dziękuję bardzo za odzew. Słyszałam o tej książce, chyba nawet kiedys zaczęłam ją czytac. Ogolnie na psychologu trochę sie zawiodłam, myslalam że mnie naprowadzi i pomoze wydusic z siebie wszystko, a tutaj sie okazało, że ...ech
Napiszę do Ciebie ;-)

10

Odp: Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Po prostu zwróć uwagę na tych mniej widocznych, tych którzy nie dali Ci się we znaki. Może też jesteś zbyt skryta i nie mówisz o tym co Cię interesuje (nawet nam o tym nie napisałaś), a w ten sposób mogłabyś przyciągnąć do siebie bratnie dusze.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie mam siły, zadnej szansy na pomoc

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021