Siemanko, o nerwicy czytałem już na prawdę sporo jednak ciągle nie jestem pewny. Otóż występuję u mnie często uczucie bezdechu, jakby płuca nie mogły nabrać już więcej powietrza a ja jestem pewny że powiedzmy dzień wcześniej tego powietrza wchodziło o wiele więcej, skutkiem tego jest to że myślę tylko o tym że mogę sie udusić zaraz i cały czas muszę jakby sam kontrolować oddychanie.
Jak z tym oddychaniem jeszcze jakoś do przeżycia jest to najgorsze są jakby wyrzuty adrenaliny czy coś bo ostatnio coraz częściej mam tak że ukłuje mnie coś w lewej ręce czy po lewej stronie klatki piersiowej to mój mózg od razu wysyła informację że zawał serca się zbliża, w związku z tym zaczynam się bardziej stresować, serca zaczyna walić jak szalone, i tutaj kolejny sygnał "Tak to na pewno zawał bo tak przyspieszona akcja serca znaczy że dostaje za mało tlenu". Zaczyna się taka walka ze sobą bo z jednej strony wiem że młody jestem to szansy na zawał dużej nie ma a z drugiej mózg "mowi" mi że przecież takie są objawy i to na pewno zawał.. Zawsze wtedy staram się "rozchodzić" ten stres który po chwili mija. Dodam że EKG robione wyszło w normie i RTG klatki piersiowej również.
Myślicie że to może być nerwica? Dodam że za młodu wygrałem z nerwicą natręctw.