netkobietyWszystkie działy
Samotność

Jak zaakceptować swoją samotnię?

20 odpowiedzi5 832 wyświetleniazałożony przez Wafelek, 13.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Jak zaakceptować swoją samotnię?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Temat przerabiany na wiele sposobów i z różnych stron ale ja nadal nie umiem sobie poradzić i polubić swojej "samotni"...

Rozstałam się z chłopakiem (niezgodność charakterów, zero wspólnych celów, zainteresować, egoista ogromny), jakiś tam kontakt mamy, z mojej strony koleżeński choć myślałam, że uda się to uratować jeszcze jakiś cudem, ale on nic nie zrozumiał, nie odzywa się do mnie jak ja się nie odezwę i od paru dni milczy, więc ja też... już dużo zrobiłam i basta.
Ale dzisiaj mam załamkę i proszę Was o jakieś słowo otuchy sad

Czuję ogromną samotność przyznam szczerze, w pracy, w domu, wśród przyjaciół.
Kiedy moje ostatnie nadzieje co do uratowania związku wygasły stałam się bardzo bardzo zgorzkniała...
W pracy nie czuję się akceptowana, zostałam przeniesiona do innego działu a na śniadaniu stare koleżanki praktycznie tylko między sobą rozmawiają, o dzieciach, co ugotować chłopakowi, o remoncie, wakacjach wspólnych, o planach... Ja się nie mogę włączyć bo żyję planowaniem sobie sama czasu: kino, wycieczki jednodniowe, siłownia. Mieszkam z dziadkami, więc i obiad mam podany. Na urodziny obu tym koleżankom podarowałam skromny prezent w postaci czekolady na urodziny, myślałam, że będą pamiętać... nie pamiętały specjalnie, ale też nawet nie zrekompensowały niczym na następny dzień i nie chodzi tu o pieniądze ale poczułam się bardzo źle, taka gorsza, olana. Nieraz słyszę opinie, że mówię na dzieci w jakiś tam sposób i pewnie dzieci mieć nie będę, a co ja Ci będę mówić, nawet nie patrzą na mnie tylko między sobą... albo o widzę, że pewnie dziadków nie ma bo takie mniejsze śniadanie... pewnie to był żart ale ja bardzo to do siebie biorę. Czuję się gorsza powiem wprost.
W pokoju siedzę z osobą, z którą nie mogę rozmawiać specjalnie (konotacje rodzinne).
Uświadomiłam sobie, że tak naprawdę każdy weekend zmuszam się do jakiś czynności, planuję aby ucieć od myślenia, że robię coś sama, biorę plecak, idę na siłownię, coś posprzątam, niby to robię ale nienawidzę tego... nie mam czym żyć, do kogo się odezwać, do kina chcę iść ale blokuje mnie myśl, że mam iść sama i nie chce. Przyjaciele mają swoje życie i nie mogę mieć pretensji, czasem gdzieś wyjdziemy (ale raczej rzadko) razem. Mają mężów, chłopaków i weekend z nimi spędzają po tygodniu pracy. Ja też nie chce być upierdliwa i pisać do nich bo i tak każdy już ma tysiąc planów, moja najbliższa przyjaciółka napisze do mnie często, zadzwoni, jakaś szybka kawa ale i tak dużą większość planów podporządkowuje mężowi i planowanemu remontowi mieszkania.

Jestem bardzo towarzyska ale stałam się okropnie zgorzkniała, nieprzyjemna chwilami i czuję się ogromnie samotna. Bo co z tego, że przyjaciółka mi smsa napisze albo wyskoczymy na szybką kawę? Marzę aby częściej ktoś o mnie pomyślał, sam napisał mimo chłopaka, męża - spędźmy sobotę razem... Ludzie są jacyś zamknięci, i nawet nie można się już z nikim nowym zaprzyjaźnić, ciężko jakoś... może zabrzmiało to naiwnie, ale cholernie mi źle. Wszyscy sobie układają życie a ja poza nimi, tak się czuję.


Dlatego unikam ludzi w pracy dla własnego spokoju, do przyjaciół nawet nie piszę i nie smęcę bo napiszą jak mi weekend mija a ja co mam odpisać? Jest *ujowo i jak zwykle sama. Ja muszę się komuś wygadać, porozmawiać z kimś coś przeżyć, gdzie mam szukać jakiejś bratniej duszy?
sad
Proszę odpiszcie coś co mnie podniesie na duchu sad
Dziękuję :*

2

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Pomyśl jak możesz pozytywnie wykorzystać swoją samotność. Sama dysponujesz swoim czasem, z nikim nie musisz uzgadniać tego co będziesz robić, nikomu nie musisz się tłumaczyć. Fajnie, że chodzisz na siłownię, może jeszcze znajdziesz sobie jakiś ciekawy kurs? Na pewno znajdziesz sposoby żeby cieszyć się życiem.

3

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Bardzo bliskie jest mi to co napisałaś o sobie, dlatego pozwalam sobie wyrazić swoje zdanie smile
Widać jak potrzebujesz ludzi, bliskości, a jednocześnie dzieje się coś takiego, że te relacje nie spełniają Twoich oczekiwań.
Chciałabyś być dla kogoś ważna, ale zobacz co robisz- masz przyjaciół, ale chcesz ich "oszczędzić" i nie mówisz co czujesz i jak źle się czujesz sama. To akurat jest mi bardzo znajome, bo zachowuję się podobnie (sama sobie w ten sposób wyrządzając krzywdę ). Bo ileż można im marudzić, bo oni mają swoje sprawy, bo to wstyd, że ich potrzebuję itp. itp...Ale skoro mówisz o nich "przyjaciele" to znaczy, że są z Tobą jakiś już czas, znają Cię i akceptują i jesteś dla nich kimś ważnym. Więc warto może otworzyć się trochę na nich, zadbać właśnie o te relacje, które masz i ściągnąć czasem tą maskę...Bo całkiem możliwe, że Twoi bliscy nawet nie domyślają się jak się czujesz (nie dzwoni, pewnie jest zajęta, nie ma takiej potrzeby itp.)

To co piszesz o samotnym spędzaniu wolnego czasu- wiesz, gdybym miała czekać aż ktoś łaskawie pójdzie ze mną do kina czy gdziekolwiek indziej gdzie JA mam ochotę pójść- to musiałabym zrezygnować i z wycieczek rowerowych i z kina i z jeszcze kilku innych rzeczy. Ale nauczyłam się wiele rzeczy robić bez towarzystwa drugiej osoby i uwierz mi, można to polubić, tylko trzeba spróbować. Zanim poszłam pierwszy raz sama do kina wybierałam się dobrych kilka miesięcy, bo wstyd, bo każdy będzie z kimś i jeszcze kilka powodów. Poszłam na seans poranny, gdzie oprócz mnie były jeszcze 3-4osoby i bardzo mi się to podobało, bo mogłam w spokoju skupić się tylko i wyłącznie na filmie. Na forum jest gdzieś wątek o samotnych wyprawach do kina, poczytaj go i zobacz il (młodych !) ludzi chodzi w pojedynkę do kina. Podobnie jest z basenem ,rowerem i innymi aktywnościami.   
Trzymaj się ciepło

4

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Dlugo sie nie odzywalam na forum ...
kolejny post, pod którym w 100% sie podpisuje. Tak samo czuje, to samo mówie, tak samo nie chce innych zadreczac problemami i samotnoscią...
Juz stracilam przyjaciolke (przyjazn, która trwała kilka dobrych lat). Wolała towarzystwo bardziej imprezowe i swojego chlopaka. Coz... boli ale co zrobic... ja sie plaszczyc przed nia nie bede, skoro nie jestem dla niej wazna.
Do kina tez chodze sama... tez na poranne seanse, jest spokojniej i czuje mniejsze zazenowanie ze musze isc sama...
Cwicze.... czasem sama czasem z kumpela, ona probuje mnie trzymac w garsci zebym byla silna i żyla a nie wegetowala jak roslinka.
Tez zamykam sie w domu, bo co mam robic. Mnie nikt nie zaprasza nigdzie, a jak wychodze gdzies to glownie z kolezankami(oczywiscie wszystkie zajete i nie maja zadnych wolnych kolegow). Wkurza mnie to bo jak bym nie probowala sobie zajmowac dnia 1000 roznych czynnosci, mysl o samotnosci pojawia sie caly czas.
Zazdroszcze... tak przyznaje sie, to grzech ale zazdroszcze milosci innym. Ja juz nawet nie pamietam jak to jest trzymac kogos za reke. Kolezanki mnie pocieszaja, wolisz teraz jakiegos idiote czy wolisz troche poczekac? Zawsze odpowiadam ze wolalabym normalnego. Ale ile mozna czekac. Mam 21 lat. A co bedzie jak tak bede czekac,czekac,czekac i do 30 bede samotna? Albo i pozniej. Chcialabym miec normalna rodzine, dziecko, meza. Ale boje sie ze nie jest mi to pisane. Przez ponad 2 lata nikogo nowego nie poznalam. Dosłownie. Nie zanosi sie zeby to sie zmienilo.


No coz... dzis wylalam swoje zale, nastepne posty powinny byc bardziej optymistyczne. Tak juz mam.:)

Trzymajcie sie wszyscy cieplo w ten wietrzny i pochmurny dzien.

5 Ostatnio edytowany przez Wafelek (2014-06-15 13:08:35)

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Dziewczyny, dziękuję, że napisałyście bo ja mam takie dziwne wrażenie, że jestem sama z tym problemem mojej samotni wink
Ale widzę, że jednak nie, nie zdaję sobie sprawy i nie potrafię uwierzyć, że tak dużo - jak napisałyście - młodych osób jest samotnych. Zdaje mi się, że to jest jakiś paradoks, albo raczej przekleństwo naszych czasów. Mimo tylu możliwości, rozrywek, wydarzeń człowiek jest wśród innych sam.

Nie chcę zamykać się w necie - w jakimś portalu randkowym, pisać z kimś aby wytworzyć sobie fałszywy obraz, szykować się na spotkanie, mieć jakąś małą nadzieję, by za chwilę znów się załamać, albo spotykać przez jakiś czas i dowiedzieć się, że ta osoba nie ma takich celów jak ja, że wszystko traktuje na super luzie, a ja znowu zrezygnowana. Chciałabym aby prawdziwy świat zweryfikował tego człowieka, naturalność itp.

Przepraszam za ten strumień świadomości, ale wywaliłam co w tym momencie czuję.

Wczoraj miałam fajny dzień, dzisiaj rano powiedziałam sobie, że nie będę smęcić ale nie udało się... z płaczem usiadałam rano pijąc kawę, wysłałam do każdej z przyjaciółek zapytanie czy może wspólne kino, ale jak narazie żadna nie odpisała... o to nie mogę mieć pretensji i nie chcę robić z siebie boroczka jakiegoś, ale dosłałam jeszcze każdej po złotej myśli, że każdy weekend spędzam sama teraz i czuję się samotna bardzo sad Trudno, niech myślą co chcą... nie pretensje do nich ale mój żal ogólny. Ja się czuję co weekend.

Dzisiaj zbieram się właśnie do tego kina ale blokuje mnie myśl, że będę tam sama...jakieś błędne koło...
Nawet już myślałam, aby do byłego chłopaka napisać czy nie ma ochoty na kino bo mamy kontakt ale potem mi jest przykro bo wracam do tego co było i rozdrapuje tylko rany nawet jeśli jest to koleżeńskie wyjście sad

P.S. ... o jedna odpisała, że już ma plany i przeprasza ale idzie do cioci... sad

6

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?
CzteryPoryRoku napisał/a:

Dlugo sie nie odzywalam na forum ...
kolejny post, pod którym w 100% sie podpisuje. Tak samo czuje, to samo mówie, tak samo nie chce innych zadreczac problemami i samotnoscią...
Juz stracilam przyjaciolke (przyjazn, która trwała kilka dobrych lat). Wolała towarzystwo bardziej imprezowe i swojego chlopaka. Coz... boli ale co zrobic... ja sie plaszczyc przed nia nie bede, skoro nie jestem dla niej wazna.
Do kina tez chodze sama... tez na poranne seanse, jest spokojniej i czuje mniejsze zazenowanie ze musze isc sama...
Cwicze.... czasem sama czasem z kumpela, ona probuje mnie trzymac w garsci zebym byla silna i żyla a nie wegetowala jak roslinka.
Tez zamykam sie w domu, bo co mam robic. Mnie nikt nie zaprasza nigdzie, a jak wychodze gdzies to glownie z kolezankami(oczywiscie wszystkie zajete i nie maja zadnych wolnych kolegow). Wkurza mnie to bo jak bym nie probowala sobie zajmowac dnia 1000 roznych czynnosci, mysl o samotnosci pojawia sie caly czas.
Zazdroszcze... tak przyznaje sie, to grzech ale zazdroszcze milosci innym. Ja juz nawet nie pamietam jak to jest trzymac kogos za reke. Kolezanki mnie pocieszaja, wolisz teraz jakiegos idiote czy wolisz troche poczekac? Zawsze odpowiadam ze wolalabym normalnego. Ale ile mozna czekac. Mam 21 lat. A co bedzie jak tak bede czekac,czekac,czekac i do 30 bede samotna? Albo i pozniej. Chcialabym miec normalna rodzine, dziecko, meza. Ale boje sie ze nie jest mi to pisane. Przez ponad 2 lata nikogo nowego nie poznalam. Dosłownie. Nie zanosi sie zeby to sie zmienilo.




No coz... dzis wylalam swoje zale, nastepne posty powinny byc bardziej optymistyczne. Tak juz mam.:)

Trzymajcie sie wszyscy cieplo w ten wietrzny i pochmurny dzien.

Wiosno, Lato, Jesieni, Zimo smile Jak to mówią kobieta zmienną jest :-)

Wiesz, mam również podobnie jak Ty, różnica tylko taka, a może aż taka, że jestem facetem, i mam już 30 lat. Też nie miałem okazji poznać nikogo, może przez to, że im starszy jestem to i bardziej grymaśny wink
ty masz dopiero 21 lat, i życie przed Tobą. Wiem  niełatwo jest wyjść z owej samotni gdy się w niej przebywa kilka lat, człowiek zamyka się w sobie. A gdy człowiek dodatkowo jest jeszcze nieśmiały, to trudno nawiązać jakąkolwiek więź emocjonalną z drugim człowiekiem. Ty jako młoda kobieta, bądź aktywna wychodź do ludzi, pokaż że jesteś atrakcyjna, niech inni widzą, że potrafisz być szczęśliwa, uśmiechnięta i na pewno znajdzie się facet który to zauważy i doceni smile

Zdróweczka smile i Radości i Cierpliwości

7

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

sylvain1
Dzieki Za slowa otuchy, nie tylko dla mnie ale takze dla innych kobietek, bo wszyscy znajdujemy sie w podobnej sytuacji. smile
Dopiero te forum pokazuje wlasnie jak duzo osob jest samotnych, jak duzo osob na to narzeka ( bo ma prawo) a jednak nic sie nie zmienia.
No jestem mloda, wiem ze powinnam wychodzic, byc usmiechnieta. Niestety jestem okropnie niesmiala ( co staram sie czasem maskowac ale kiepsko mi to wychodzi), wstydze sie ludzi, jestem brzydka po prostu, nie lubie przebywac w zatloczonych miejscach bo nie czuje sie tma pewnie. Wiem ze jestem brzydka bo wiele razy to slyszalam, uslyszalam kilka razy - ladna, zgrabna, madra jestes na pewno sobie kogos znajdziesz- szlak trafia, krew zalewa czlowieka a facet, ktory wypowiada te slowa albo znika z mojeog zycia albo pozostaje tylko kolegą. ;/ NIkt sie mna nie interesuje. NIe chce opisywac calej sytuacji bo juz kilka razy pisalam, ale jestem niewidzialna dla facetow. Mam kolezanki, wszystkie zajete i wszystkie bardzo ladne, ja im nie dorownuje niestety, ani w ubiorze ani w wygladzie chociaz dbam o siebie.  To przykre bo tyle osob mowi ze wyglad to drugorzedna sprawa, ze wazniejszy jest charatker, podejscie do zycia hobby itd, a przychodzi do co czego to i tak facet wybierze lalke barbie niz mnie. 
Mam mase sytuacji kiedy widze w sklepie ( no moge oceniac na 1 rzut oka jedynie) fajnego chlopaka,schludnie ubranego, jak sie wypowie jakis czasem to wypowiada sie poprawnie bez zbednych przeklenstw a obok niego idzie jego dziewczyna ( srednio rozmiar 40 jak nie lepiej, a ubrana w ciuchy rozmiaru 34), kilo makijazu, a co drugie slowo to przeklenstwo. I wtedy sobie mysle : dlaczego faceci wola takie ( bo są łatwe? ) a nie mnie w prawdzie normalna, skromna, ale dobrze wychowana, która i uprawia sport i zdrowo sie odzywia, ma wlasne zdanie w kilku kwestiach i potrafie dobrac jakos ubrania do siebie ( chociaz z tym jest tez klopot bo jestem chudzinka, ale staram sie jak moge). Nie dyskryminuje osob grubszych ode mnie, ale co jest apetycznego w wylewajacych kilku faldkach ze stanika, koszulki i spodni ? ( mozna ubrac sie w swoj rozmiar i byc zgrabna i super wygladac, mam kolezanki które nosza rozmiar 40 i są baaaardzo kobiece ale to za sprawa dobrze dobranych ciuchow czyli ani za male ani za duze) sad  Czy my normalne, z normalnym podejsciem do zycia- realistycznym, z niewygorowanymi oczekiwaniami-raczej standardowymi musimy byc skazane na samotnosc? sad

Jesli kogos urazilam to przepraszam...

8

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?
CzteryPoryRoku napisał/a:

No jestem mloda, wiem ze powinnam wychodzic, byc usmiechnieta. Niestety jestem okropnie niesmiala ( co staram sie czasem maskowac ale kiepsko mi to wychodzi), wstydze sie ludzi, jestem brzydka po prostu, nie lubie przebywac w zatloczonych miejscach bo nie czuje sie tma pewnie. Wiem ze jestem brzydka bo wiele razy to slyszalam, uslyszalam kilka razy - ladna, zgrabna, madra jestes na pewno sobie kogos znajdziesz- szlak trafia, krew zalewa czlowieka a facet, ktory wypowiada te slowa albo znika z mojeog zycia albo pozostaje tylko kolegą. ;/ NIkt sie mna nie interesuje.

Dziewczyno smile nie pisz bzdur, że jesteś brzydka, nie Tobie to oceniać, tutaj nie chodzi o urodę bynajmniej.
Wiesz kilka lat temu, to sam sobie wmawiałem, że brzydki jestem, i przez to żadnej dziewczyny nie znalazłem. Ale nie w tym tkwi błąd, kiedyś mój a teraz Twój.
Napisałaś "jestem okropnie nieśmiała" i to jest największa trudność z którą musisz się zmierzyć, wiem że ogromnie trudno się jej pozbyć, nawet całkowicie nie da się jej wyeliminować, ale z bardzo nieśmiałej możesz stać się lekko nieśmiałą i to już będzie pozytyw wielki.
Ja mam podobnie z nieśmiałością, w słowach pisanych bardzo wylewny, mam trudności w rozmowie bezpośredniej, ale da się z tym walczyć, po trochu, małymi kroczkami, próbuj gadać z ludźmi, facetami na których Ci kompletnie nie zależy, jeśli się tego nauczysz to pójdzie Ci zdecydowanie łatwiej z mężczyzną na którym będzie Ci zależało.
Posłuchaj, ja też przez lata nie mogłem nawiązać swobodnego kontaktu z ludźmi, ale od pewnego czasu się uczę, siedząc w pociągu czy autobusie zagaduję do ludzi, nawet kilka zwykłych słów, i lepiej się z tym czuję. Przez te ostatnie kilka lat było trudno wyjść do ludzi, a miałem ich wokół wiele (jestem już niemal na finiszu doktoratu), a jakoś nie było łatwo. Teraz na szczęście się to nieco zmienia na lepsze smile

Problem nieśmiałości tkwi w relacjach rodzinnych i z rówieśnikami, kiedy człowiek nie ma akceptacji, poczucia przynależności to się zamyka, podobnie było ze mną. Nieśmiałość trawi człowieka, jest niezwykle trudna do przezwyciężenia. Tym bardziej, że jak piszesz straciłaś przyjaźń, która jest skarbem dla duszy (wiem bo mam przyjaciółkę od 10 lat).

I raz jeszcze wrócę do Twojego wieku, masz czas by spróbować przynajmniej częściowo walczyć z nieśmiałością, otworzyć się przynajmniej choć trochę na ludzi, małymi kroczkami smile a będzie Ci lżej, łatwiej

Raz jeszcze Zdróweczka smile

9

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Właśnie to jest dziwne... jestem niesmiala bo sie zamykam w sobie, ale mam mase kolegow.  Tak kolegow facetow, którzy są tylko moimi kolegami, dobrymi kumplami, potrafimy sie smiac, rozmawiac, ja im potrafie doradzic ( to jest najdziwniejsze) bo doradzic w sprawach sercowych dot. ich dziewczyn. Oczywiscie wszyscy są zajeci bo jak inaczej. Ich sie nie wstydze. Bardzo sie wstydze obcych osob, obcych mezczyzn,albo kolegów, którzy mi sie podobaja(oczywiscie są sami bo tak super i wygodniej byc singlem, ja jestem ich wylacznie kolezanką), albo jak gdzie ide z kolezanka i spotykamy przypadkowo jej grupke znajomych, w sumie wtedy nie amm nic do powiedzenia bo przeciez ich nie znam a oni potrafia zagadac tylko o swoich sprawach. Nie chodze do klubow, na dyskoteki. Jak widze te wszystkie ,,odwalone'' dziewczyny na szpileczkach, ladne nogi, ladne buzie, czuje sie malutka przy nich niczym zero.  Kiedys bylam przebojowa, kazda dyskoteka w podstawowce, kazda dyskoteka na koloniach, jakies urodziny, imprezy w szkolach - bylam obecna i zazwyczaj pierwsza w na parkiecie. Od kilku lat jest zupelnie odwrotnie. Tak jak wczesniej wspominalam moim problemem jest dziecieca twarz, niski wzrost, niska waga przez to jestem bardzo szczupla i wiele kobiecych- doroslejszych strojow na mnie nie pasuje.

Wiem, ze mam czas na zmiany, na popelnianie bledow i staram sie jakos tej mysli trzymac smile

Oj dzieki Wam to sie chyba trzymam smile Super ze jestescie smile

10

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

No widzisz, to tak jak ja, osoby które znam, to z nimi gadam na luziku zupełnym, natomiast dla nowych osób trudniej jest mi się otworzyć, i to zwykle bywa przyczyną odrzucenia..... bo jakże liczy się wrażenie pierwsze :-)

No nareszcie powiało odrobiną optymizmu smile

Trzymaj się smile

11

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

A ja tlumaczylem jej, ze jest bardzo duzo amatorów takich "dziewczynek" i wcale nie musi to byc zwiazane z zapędami pedofilskimi.
Rozne sa gusta, wiec po co sprowadzac wszystko do samego wyglądu? To i tak jest wciaz niskie poczucie wlasnej wartosci, a jak ktos swoja wartosc nazywa wyglądem to ma duzy problem.

12

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Bo ile mozna sluchac ze mimo wszystko zgrabna, madra, inteligetna, ze dobry charakter... a i tak nikt tego nie docenia. ;/ ( w domysle facet). Mam sporo kolegow i tylko kolegow. Nie chce sie chwalic... ale uwazam ze mam calkiem calkiem dobry charakter, ze nie zyje w chmurach, staram sie na zycie patrzec w sposob realistyczny ( tutaj moze sie wydawac ze jestem pesymistka, bo tylko tutaj moge sie wyzalic i ktos mnie zrozumie, ale inaczej nie mam komu) nie oczekuje od faceta ze ma miec samochod,prace, dom a jak tego nie ma to wynocha, nie oczekuje ze facet bedzie mega przystojny z 6 pakiet na brzuchu, nie chce faceta na ktorego utrzymaniu bede, nie szukam sponsora. Trudno tak opisac siebie i to wszystko, bo wiele rzeczy moze byc zle zrozumiale ale wiem ze są osoby z gorszymi charakterami, z wiecznymi pretensjami, wiecznie krzyczace, które mowią tylko : chce, daj itd.  Ja sobie zdaje sprawe ze nie jestem idealna i nie szukam idealu.

13 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-15 20:23:15)

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Ile? Cale zycie. Masz po prostu przestac liczyc na to, ze ktos ma Cie docenic "dogłębnie". Sama siebie docen i problem sie skonczy smile
Masz wszystko, tylko nie masz milosci. Naprawde to Twoj priorytet w zyciu i od niej zalezy Twoje poczucie wlasnej wartosci? To zle. W domu nie dostalas milosci? Przeciez to kierunek ku toksycznemu związkowi, gdzie bedziesz błagać o uczucia i docenienie od jakiegos patafiana.

14

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Nie jest moze to moj priorytet, ale po prostu bardzo mi tego brakuje.
W domu dostałam dużo miłości, nie zawsze moi rodzice mnie potrafili zrozumiec, nie zawsze mieli czas, a moze ja po prostu nie chcialam ich zamartwiac swoimi glupimi problemami, ale wydaje mi sie ze dużo dostałam miłości, czasem moze wiecej niz moi znajomi.

15

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Ale odpowiedz sobie na pytanie, do czego Ci ta milosc, docenienie i po co chcesz mieć chłopaka?
Spełnienie roli jakiejs w zyciu?

16

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Zeby ktos mnie docenil, zeby kogos obdarzyc miloscia i byc obdarowanym ? Zeby moc sie komus wyzalic, zeby miec wsparcie w tych dobrych i zlych chwilach, zeby dzielic pasje, spedzac wolny czas raze, a w przyszlosci zeby stworzyc rodzine i miec dzieci - to chyba logiczne

17

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Dobrze, że tyle piszecie w tym temacie.

Okazuje się, że nie tylko ja mam problem bycia "samotną wśród ludzi"..........

18

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?
CzteryPoryRoku napisał/a:

Zeby ktos mnie docenil, zeby kogos obdarzyc miloscia i byc obdarowanym ? Zeby moc sie komus wyzalic, zeby miec wsparcie w tych dobrych i zlych chwilach, zeby dzielic pasje, spedzac wolny czas raze, a w przyszlosci zeby stworzyc rodzine i miec dzieci - to chyba logiczne

Nie nie, to nie jest logiczne. Każdy ma inne powody czemu brakuje mu milosci. Mi np nie brakuje, więc czy jest to dla Ciebie logiczne? Jak tak mozna? Mozna.

19

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Spoko Ty jestes sam i jest Ci z tym dobrze, natomiast większość( podkreślam, że większość a nie wszyscy) osób, które udzielają sie na forum są samotne, samotne nie z wyboru lecz z przymusu, podobnie jak ja.
Tobie jest z tym dobrze, ale nam ( samotnym z przymusu) nie koniecznie.

20

Odp: Jak zaakceptować swoją samotnię?

Wafelek, bo to Twój wątek- co tam u Ciebie ?? Jak się czujesz ?

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Jak zaakceptować swoją samotnię?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026