netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wytrwały czy nachalny?

28 odpowiedzi16 006 wyświetleńzałożony przez Vian, 13.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wytrwały czy nachalny?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Wytrwały czy nachalny?

Znowu z inspirującej rozmowy z przyjaciółką. ;-)
Jak uważacie, gdzie kończy się wytrwałość w uwodzeniu/zdobywaniu a zaczyna nachalność? Może nie ma czegos takiego jak wytrwałość, jest tylko nachalność? A może odwrotnie - nie ma czegoś takiego jak nachalność?

Czy w ogóle wg Was kobiety lubią być zdobywane i prowokują do tego, żeby facet za nimi biegał i się starał? A mężczyźni, czy lubią jak kobieta o nich walczy i uwodzi?

Zapraszam do dyskusji. smile

2 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-29 14:55:16)

Odp: Wytrwały czy nachalny?

niedozowlony link
+ komenty

U mnie 50/50, ale to sfera marzen. Na etapie motylków to i nawet 200% jedna strona moze dawac od siebie, tylko co z tego jak to ulotne.
Nachalnosc jest tylko wtedy, gdy jedna strona zgłasza sprzeciw, a druga tego nie bierze pod uwagę.
I wtedy gdy jedna strona dla zasady zgrywa niedostępną, w srodku chce tej adoracji.

3

Odp: Wytrwały czy nachalny?
thepass napisał/a:

Nachalnosc jest tylko wtedy, gdy jedna strona zgłasza sprzeciw, a druga tego nie bierze pod uwagę.
I wtedy gdy jedna strona dla zasady zgrywa niedostępną, w srodku chce tej adoracji.

No no no - właśnie o to chodzi. Jak poznać, czy ktoś tylko się "zgrywa" czy faktycznie nie chce? Jakoś to rozróżniacie, czy dla Was "nie znaczy nie i kropka", dalej nie próbujecie?

Znacie w ogóle dużo takich zgrywających się osób? Podoba się to Wam?

4 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-13 04:34:05)

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Znam sporo takich dziewczyn, ale taka niedostepnosc nigdy nie jest 100%owa. Chociaz troche od siebie taka osoba daje i wysyla sprzeczne sygnały. Np jedna mowila, ze mam nic od niej nie oczekiwac, a pisała do mnie dzien w dzien. To wychodzilo tak, jakby to ona sie starała. Albo 'przestan, tak nie mozna', ale nie opiera się za mocno. Takie chce, ale nie chce.
A kiedy rozpoznac, ze nie grają? Moze kiedy straszą zgłoszeniem na policje, albo nasłaniem kolegów smile To juz chyba wieksze emocje wchodzą w rachube. Mi tam to sie podoba, bo troche dreszczu to dodaje. Biore to w kontekscie droczenia, albo niezdecydowania (czyli np musze jakos przekonac). Choc tez nie mialem do czynienia chyba z takimi typowymi "zimnymi sukami", jakkolwiek to brzmi.
Kobieta zakochana moze byc bardzo nachalna, a to zabiera przestrzen. Mezczyzni z reguly wola byc niezalezni, wiec uciekaja w popłochu.
Ale jesli to jest na etapie zauroczenia to raczej duzo w tym takiego droczenia i widac, ze nie jest to totalne 'nie'.
I nie powiem, ze takimi zachowaniami mozna bardzo skomplikowac sobie znajomosc, bo nie kazdy umie to odczytac. Nie kazdy jest domyslny.

Np raz slyszalem "gralam niedostepna, bo chcialam sprawdzic, czy sie bedziesz starał, czy cała inicjatywa ma byc tylko po mojej stronie".
Nie powie wprost, a zrobi cos takiego, by sprawdzic jaki mam do niej stosunek. Dopoki mnie to nie krzywdzi, lub nie psuje relacji (druga strona ma dobre intencje i wie, ze takie zachowania mogą to wszystko zepsuc) to jest ok.

5

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Nachalność to cecha wspólna desperatów.

6 Ostatnio edytowany przez USCSS (2014-06-13 09:15:26)

Odp: Wytrwały czy nachalny?

To co napisał thepass pokrywa się w zasadzie i z moimi doświadczeniami. Z tym "zgrywaniem" niedostępnej może też być przecież i tak, że kobieta chce być adorowana i czuje się dobrze mając prawiącego komplementy absztyfikanta na wyciągnięcie ręki - stąd te sprzeczne sygnały. Ale może też i rzeczywiście sugeruje, że trzeba jeszcze trochę za zajączkiem pogonić.

Z tym, że takie zabawy mnie nużą i samo sugerowane postawą "nie", tudzież "jeszcze nie", traktuję jako "nie" z kropką. Dawno nie spotkałem dziewczyny, która by mnie na tyle zainteresowała, bym miał o nią starać się, walczyć, zdobywać wbrew przeciwnościom, etc.

Byłem też na drugim końcu kija i byłem podrywany przez dziewczynę w (dla mnie) nachalny sposób. Moje "nie" widać pozostawiało zbyt dużą swobodę interpretacyjną i u odbiorcy ewoluowało w "może".

Będąc przy może, to może i Vian ma rację w OP, że istniej tylko nachalność. Ale ciężko wyczuć granicę, między przyzwoleniem na dalszy flirt, a zniechęceniem działaniami danej osoby. Dla mnie nachalne i prowadzące do przeważenia szali percepcji w kierunku plusów ujemnych na pewno będzie szukanie częstego kontaktu, zwłaszcza w towarzystwie znajomych naszego zdobywanego celu, kiedy on entuzjazmu naszą obecnością nie przejawia. Kiedyś przestrzegałem zasady, że jeśli trzecia propozycja spotkania, czy to sam na sam, czy też w gronie wspólnych znajomych spotka się nawet z najuprzejmiejszą formą odmowy (atak talibów, brat ma ślub, ale na pewno za tydzień będę miała czas ... itd) to więcej z inicjatywą spędzania czasu nie wychodzę. I tyczyło się to również kolegów/koleżanek, nie tylko potencjalnych kandydatek na matkę, żonę, czy kochankę.

Ze swoją obecną kobietą krążyliśmy chwilę wokół siebie, obwąchując się; ale czuć było obustronne zainteresowanie.
Uff, chyba za dużo kofeiny z rana, żeby ułożyć spójne myśli, za co czytelników przepraszam, obiecuję poprawę.

7

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Nie znoszę nachalności. Nauczyłam się jednak wysyłać wyraźne sygnały, że mnie ktoś/coś zupełnie nie interesuje. Jeśli więc druga osoba nie potrafi tego zrozumieć i uszanować, to ja także czuję się zwolniona z obowiązku bycia miłą. Przy czym muszę zaznaczyć, że nie mam w zwyczaju bawić się w żadne gierki czy podchody, moje "nie" lub "nie jestem zainteresowana" znaczy dokładnie to, co właśnie powiedziałam.

Owszem, jeśli ktoś wyczuje niepewność czy wahanie, to ma prawo interpretować to po swojemu i nadal starać się wzbudzić swoją osobą zainteresowanie, jeśli jednak odmowa jest stanowcza i w zasadzie nie pozostawia pola do własnej interpretacji, to dalsze usiłowanie przekonywania do siebie, a przede wszystkim narzucanie się swoją osobą, jest już niesmaczne.

8

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Przykładem nachalności może być dzwonienie od 9 rano do wieczora co około 10 minut, gdy druga osoba nie ma zamiaru odebrać. Nie róbcie tego - gdyby nie możliwość zablokowania połączeń przychodzących, szlag by mnie trafił.

9

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Herugaa - to to już bym powiedziała dawno przekroczyło granice nachalności, to zwykły stalking.

10

Odp: Wytrwały czy nachalny?

osoba nieatrakcyjna = nachalna = desperat
osoba atrakcyjna = wytrwała = pewny siebie zdobywca

11

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Nie rozumiem? Atrakcyjna dla kogo? Dla zdobywanej/go? Wtedy przecież nie musi być nachalna, bo jak ktoś DLA MNIE jest atrakcyjny, to go nie odrzucam. A jak odrzucam, to dla mnie atrakcyjny widać nie jest.

12

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Ja mam bardzo cienkie granice między nachalnością a wytrwałością. Po prostu - może jestem inna niż większość kobiet - ale nie lubię, jak ktoś, kto mnie nie interesuje, kręci się koło mnie w jakikolwiek sposób. Jeśli wiem, że ma intencje ee... damsko-męskie, to każde zachowanie dla mnie po jednym sygnale, że "ja nie chcę", będzie dla mnie nachalnością. Jasne, że początkowo staram się tego nie okazywać, bo próba zaproszenia mnie gdzieś drugi raz czy coś w ten deseń to nie zbrodnia, ale na swoje odczucia nic nie poradzę - nie cierpię tego i delikwent zazwyczaj chyba nie wie, że każdym takim wyrazem zainteresowania/uwielbienie irytuje mnie coraz bardziej. Właściwie nawet nie dlatego, że jest nachalny, tylko tym hm... uporem "wbicia się" do mojego życia, kiedy ja nie mam na to najmniejszej ochoty

13

Odp: Wytrwały czy nachalny?
antykobieta napisał/a:

osoba nieatrakcyjna = nachalna = desperat
osoba atrakcyjna = wytrwała = pewny siebie zdobywca

Co masz na myśli pisząc o atrakcyjności? Wygląd zewnętrzny? Myślisz, ze jak ktoś ma ładną buźkę albo więcej mięśni to jego natarczywość jest mniejsza? Wręcz odwrotnie - takie ładnolice bubki bardzo często są bardziej natrętni niż ci brzydcy, bo brzydki nie ma tej pewności siebie i się szybciej wycofuje, a egocentryczna natura ładnolicego gogusia nie przyjmuje do wiadomości słowa "NIE".

A normalnie przystojni faceci nie mają potrzeby być natrętni.

14 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-29 18:21:08)

Odp: Wytrwały czy nachalny?
Vian napisał/a:

Czy w ogóle wg Was kobiety lubią być zdobywane i prowokują do tego, żeby facet za nimi biegał i się starał? A mężczyźni, czy lubią jak kobieta o nich walczy i uwodzi?

mężczyźni lubią jak kobieta ich uwodzi, ale lubią zdobywać. A kobiety lubią być zdobywane, i tyle.........
Nachalności mówię NIE.

15

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Ja nie rozumiem co to za zdobywanie jak mówię, że ktoś mnie nie kręci i go nie chcę. Jasno i wprost.
Ja mam jak Eileen czy Olinka - jak chociaż trochę jestem zainteresowana to flirtuję a nie mówię "nie". Jak już dochodzimy do jasnego komunikatu, że nie jestem zainteresowana romansem czy związkiem, bo mi ktoś nie pasuje, a on dalej próbuje, to zwykle robię się mniej przyjemna.

16

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Nachalność zaczyna się wtedy ktoś nie rozumie co to znaczy NIE!

17

Odp: Wytrwały czy nachalny?
Vian napisał/a:

Jak uważacie, gdzie kończy się wytrwałość w uwodzeniu/zdobywaniu a zaczyna nachalność?

Pytanie moim zdaniem jest tylko połową tego co powinno zawierać i oddaje kobiecy punkt widzenia.

Czy nie powinno być tak, że kobieta jest adorowana, czasem zdobywana, czasem trzeba o nią walczyć? TYLKO TYLE?? Dlaczego myślisz że kobiety sie "zdobywa". Czy to jakiś konkurs w ustrzeleniu największej liczby bażantów? czy może olimpiada w największej ilości "wyrżniętych nożem myśliwskim" sznyt na desce rozdzielczej super fury faceta?
Wybacz ale to dla mnie jest trochę nie tak. Stanowczo za płytko.
Kobieta. Ciepła, szalona, inteligentna, zalotna, czarująca. Taka kobieta wie kiedy jest zainteresowana jakimś mężczyzną. Wie czy ją pociąga, czy odpowiada jej. Wie jak się zachować i dać odpowiedni sygnał facetowi, że jest nim zainteresowana, albo nie. Każda zabawa facetem i granie na jego uczuciach "bo niech się o mnie postara" jest egoizmem, wykorzystywaniem i krzywdzeniem.
Mężczyzna. Inteligentny, romantyczny, oczytany, kulturalny, człowiek honoru, dżentelmen. Taki mężczyzna wie jak się zachować wobec kobiety. Jak mówić, jak ją adorować, jak dbać, kiedy przynosić kwiaty a kiedy dać sobie spokój. Wie kiedy należy odpuścić bo dalsze zabieganie będzie dla niego uwłaczające i kompletnie nic nie da.

Oczywiście nie jest tak idealnie ale powinniśmy do takiego ideału dążyć. Uważam że wszystko ma swój wyważony środek. Kobieta i mężczyzna powinni być wobec siebie szczerzy. W tym czego oczekują i w tym czego chcą. Nie zawsze jest tak że dajemy z siebie to czego nasz partner oczekuje . Jesteśmy różni.....i dzięki temu atrakcyjni i ciekawi.
Kluczem tutaj jest chyba: rozmowa, szczerość.

smile APEL:)
Kobiety! Nie wykorzystujcie tego, że faceci Was adorują.
Mężczyźni! Bądźcie dżentelmenami (tylko bez oszukiwania).

PS. Stawiajmy na lepszą jakość siebie.

18

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Mnie jakiekolwiek zainteresowanie, po moim komunikacie- "nie chcę nic więcej", strasznie razi.
Jestem osobą bezpośrednią, jeśli nie chcę z kimś dłużej utrzymywać kontaktu, dobitnie daje mu to do zrozumienia.
Niestety, nie każdy potrafi zrozumieć jasne i proste komunikaty.
Dla osób mniej bezpośrednich, kilkukrotne wymigiwanie się ze spotkań, pod głupimi wymówkami, jest równoznaczne z brakiem zainteresowania.
Chyba, że taka osoba w zamian poda inny termin spotkania (konkretny dzień- a nie coś w stylu, może za tydzień znajdę czas).

Dla mnie samej, jeśli ktoś powie nie, to na pewno nie będę próbowała dalej. Jeśli to było zgrywanie, to pewnie i tak taka osoba po braku mojego dalszego zainteresowania- napisze. Tylko wtedy, to wątpię abym chciała kontynuować znajomość z osobą, która sama nie wie czego chce.

19 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-06-29 21:09:04)

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Myślę, że wszyscy się zgodzą, że po wyraźnym "NIE" to już nachalność.

Jeśli ktoś kilka razy z rzędu nie przyjmuje zaproszenia, nie oddzwania, ani nie okazuje jakiegokolwiek zainteresowania, a druga strona nie odpuszcza to też jest to nachalność.

20

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Moim zdaniem jest cienka linia pomiędzy nachalnością a wytrwałością, oczywiście jest to zależne od tego, czy to jest chłopak, czy dziewczyna, czy Oni się wcześniej znali, czy byli wcześniej w związkach itd. Moim zdaniem jeżeli ktoś da komuś sygnały, typu podobasz mi się, zależy mi na Tobie itd. to ta druga osoba, jak jest wolna, być może na początku jest nieufna, ten ktoś może nie być w jej typie, ale ten ktoś się stara, powtarza to i czule go/ją głaska..to ta osoba, obdarowana tymi gestami zaczyna się otwierać, ufać itd...siłą rzeczy się zakochuje...i np. po jakimś czasie, ta osoba adorująca rezygnuje, z rożnych bodaj powodów, to ta jednostka adorowana, nagle czuje deficyt tej adoracji, czuje że jej brak tego, nawet jeśli wcześniej ją to dżaźniło..i tak jakby role, wtedy mogą się obrócić i wtedy ta osoba odrzucona, może zacząć się narzucać, czyli powielać jakby to, czego się właśnie od niej wcześniej nauczyła. Niektórzy ludzie nazywają to stalkingiem czy czymś w tym stylu.....Moim zdaniem w miłości takiej w dzisiejszych czasach, gdzie na zgodność pary wpływa wiele czynników....la linia pomiędzy nachalnością a wytrwałością jest po prostu cienka i jest to indywiduum, zależne od cech, predyspozycji  psychospołecznych danej pary.

21 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-06-29 23:18:18)

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Kluczem są uczucia podrywanej laski. Atak fsceta nie może powodować u niej dyskomfortu, nie może ograniczać wolności. Kobiety czują opresje na kilometr...

Wyrachowany podrywacz świadomie udaje,  że wcale mu nie zależy,  że to jest na luzie...

Wyuczony podrywacz niby wie że nie wolno naciskać jak desperat, ale robi błędy,  bo on myśli o sobie. Egoista. Zły człowiek.

Mistrz podrywu jest empatyczny, wrażliwy na uczucia kobiet. I nie musi być gentelmenem, bo to sztuczne.  Nie pomija tematu seksu,  bo to dla niego,  iiii dziewczyn, naturalne. Jest otwarty. Szanuje kobiece "Nie!!!" i często idzie wtedy do innej...

22

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Jej, nigdy nie bawiłam się w takie 'kobiece gierki' że niby nie jestem zainteresowana a tak naprawdę jestem... Jak ktoś mi się podoba to robię wszystko, by się z tą osobą spotkać i jakakolwiek próba świadomego unikania tej osoby kończy się porażką -> za słaba siła woli... Za to jak ktoś mi się nie podoba to koniec. W tym nie potrafię udawać. Dlatego dla mnie istnieje tylko nachalność w tej kwestii smile Wytrwały automatycznie staje się nachalnym.

23

Odp: Wytrwały czy nachalny?
antykobieta napisał/a:

osoba nieatrakcyjna = nachalna = desperat
osoba atrakcyjna = wytrwała = pewny siebie zdobywca

Absolutnie sie z tym nie zgadzam, zwykle to wlasnie osoby atrakcyjne sa nachalne, na zasadzie "A bo ja taki piekny, a ty nie chcesz? To sie pewnie tylko zgrywasz."

24 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-30 02:45:55)

Odp: Wytrwały czy nachalny?
czasymira napisał/a:

Moim zdaniem jest cienka linia pomiędzy nachalnością a wytrwałością, oczywiście jest to zależne od tego, czy to jest chłopak, czy dziewczyna, czy Oni się wcześniej znali, czy byli wcześniej w związkach itd. Moim zdaniem jeżeli ktoś da komuś sygnały, typu podobasz mi się, zależy mi na Tobie itd. to ta druga osoba, jak jest wolna, być może na początku jest nieufna, ten ktoś może nie być w jej typie, ale ten ktoś się stara, powtarza to i czule go/ją głaska..to ta osoba, obdarowana tymi gestami zaczyna się otwierać, ufać itd...siłą rzeczy się zakochuje...i np. po jakimś czasie, ta osoba adorująca rezygnuje, z rożnych bodaj powodów, to ta jednostka adorowana, nagle czuje deficyt tej adoracji, czuje że jej brak tego, nawet jeśli wcześniej ją to dżaźniło..i tak jakby role, wtedy mogą się obrócić i wtedy ta osoba odrzucona, może zacząć się narzucać, czyli powielać jakby to, czego się właśnie od niej wcześniej nauczyła. Niektórzy ludzie nazywają to stalkingiem czy czymś w tym stylu.....Moim zdaniem w miłości takiej w dzisiejszych czasach, gdzie na zgodność pary wpływa wiele czynników....la linia pomiędzy nachalnością a wytrwałością jest po prostu cienka i jest to indywiduum, zależne od cech, predyspozycji  psychospołecznych danej pary.

Zgadzam się. Te granice są płynne. Niemniej, jak po rozstaniu jeszcze tak do roku były chłopak coś starał się wskórać, że może wrócimy do siebie, to jeszcze tak przymykałam oko. Owszem, mówiłam, że nic z tego, już byłam w związku z obecnym chłopakiem i absolutnie nie chciałam powrotu, nawet wtedy, gdy nie byłam jeszcze z moim facetem, po prostu wiedziałam, że nie, że to już nie ma sensu. No, ale rozumiałam, że może jednak jakoś przeżył to rozstanie (mimo że sam zostawił dla innej). No ja potem mimo że zostawił dla innej, to myślałam, że może jeszcze z nim będę, próbowałam, ale nie mogłam, po prostu za bardzo mnie zranił, a poza tym od dawna nie układało nam się, więc jednak widziałam, że na dłuższą metę to się nie uda. Jak jednak minęły np 2 lata od rozstania i starał się nadal (nie to, że często coś pisał czy przeszedł, rzadko, raz na parę miesięcy może, ale mimo wszystko to było wkurzające, że np już 2 lata od rozstania, a nie daje sobie spokoju, mimo już wtedy ostrych komunikatów i zdecydowanych). W końcu jeszcze zdarzyło się, że po 3 i nawet 4 latach coś próbował wskórać, ale coraz rzadziej, więc wiedziałam, że chyba odpuści, ale mimo wszystko było to dla mnie już denerwujące i jeszcze raz teraz jakby był, to pogroziłabym policją - chociaż niby nie było jakichś przesłanek i pewnie by stwierdzili, że zakochany chłopak to dlatego nawet i 4 lata po rozstaniu przypomina się tongue No, ale dlatego te granice są płynne. No, ale mam już od niego spokój (odpukać).

Dla mnie właśnie jest to płynne, niemniej idealnie byłoby, gdyby jak ktoś stanowczo mówi nie, to ta druga osoba dawała sobie spokój. Często jednak jest inaczej i powody mogą być różne. Ja bym się nie prosiła o czyjeś zainteresowanie, rozumiem słowo "NIE", ale niektórzy niestety nie rozumieją. Osobiście oczywiście drażnią mnie powiedzonka przekonanych chyba o tym co to oni, jak mówią "Jak kobieta mówi nie, to znaczy tak". Jeśli ktoś tak uważa, to moim zdaniem zdecydowanie żałosne. Ktoś nie jest mną absolutnie zainteresowany, to daję sobie spokój, a co innego to dla mnie chyba zwykle desperacja, chociaż oczywiście też zależy od sytuacji rozumiem. Dlatego bardziej zrozumiem po rozstaniu, dlatego czasem byłam tak mniej ostra dla byłego, a mniej jeszcze zrozumiałabym kogoś, kto ledwo kogoś zna, ale uroił sobie, że muszą być razem, a ona nie chce, a on dalej napiera, zamiast pogodzić się, że nie chce go i trudno. Oczywiście na dłuższą metę żadna sytuacja nie jest dobra, ale po rozstaniu bardziej potrafię zrozumieć, bo tych ludzi jednak coś łączyło i może złudną, ale czasem może ktoś mieć nadzieje. Czasem to zostanie odebrane jako nachalność, ale jednak bardziej można zrozumieć - chociaż oczywiście w przypadku mojego byłego to już był długi czas, więc przesada jakaś, dlatego nerwy mi czasem wysiadły wtedy już.

Dla mnie tutaj nie ma tak znaczenia jak to napisała kobieta czy przystojny tak walczy czy brzydszy. Nachalność, jeśli coś mnie drażni, to tak będzie po prostu. A jak ktoś zachowuje się drażniąco to po prostu obrzydza mi sam siebie, dlatego jak znam naprawdę okropnych facetów z charakteru, to nawet jak są przystojni, to przez charakter po czasie zdają mi się wręcz paskudni, a jak ktoś ma lepszy charakter, to później te niedostatki urody mniej dostrzegam i ta osoba wydaje mi się atrakcyjniejsza niż tak normalnie bym mogła ocenić. Dlatego nachalność to nachalność mimo wszystko.

Ja też nie stosowałam gierek, dlatego jak mówiłam, że nie to nie, jak tak mówiłam to byłam pewna i wątpię, by wtedy miało się to zmienić. A jak ktoś tego by nie rozumiał i myślał, że myślę tak, to kiepsko z nim dla mnie i dobrze o takiej osobie nie myślę po prostu. A jak ktoś jednak może tak, może nie, czyli nie byłam pewna, to też to akcentowałam, nie jestem osobą, która miałaby coś udawać, że może jednak, a tak naprawdę nie albo, że nie a może jednak tak. Jak pisałam myślę, że granice nachalności czy nie są płynne może, ale jednak takie narzucanie się, gdy mówi się nie dla mnie jest złe, po prostu. Zależy też od sytuacji, ale ogólnie złe. Wytrwałość rozumiem, ale jak dziewczyna mówi nie czy chłopak, to lepiej spasować, co innego jak mówi, że może szansa, to jasne, czasem warto wtedy powalczyć.

25

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Ja podam przykład ze swojego podwórka. Mam kolegę, który już od wielu miesięcy codziennie do mnie wydzwania, z reguły są to dwa telefony dziennie ale czasami bywa ich tyle, że sama gubię się w rachubie. Ja do niego w tym czasie zadzwoniłam z kilka razy. On wiecznie proponuje spotkania, ja nigdy.
Czy to jest nachalność?
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeżeli ktoś sobie nie życzy kontaktu będzie to dla niego nachalność. Ale jeżeli ktoś chce tego kontaktu to przez myśl mu nie przejdzie, że koleś jest nachalny.

26

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Zdobywanie jest wtedy, kiedy kobieta/mezczyzna jest dla drugiej osoby (zdobywajacej) niesdostepna/niedostepny. Nachalnosc, kiedy powie sie zdobywajacej/zdobywajacemu, ze nie ma szans, a on dalej probuje cos krecic. Tak uwazam.

Uwazam, ze kobiety lubia byc zdobywane. Ta, ktora nie lubi nie jest najwyrazniej kobieta. Mezczyzni pewnie tez to lubia, ale jeszcze bardziej uwielbiaja widziec zachowanie kobiety, kiedy jest ona przez nich zdobywana.

Ja przez mojego obecnego TZ bylam zdobywana jakies poltora roku. Nie raz mi jeszcze wspomina jak sie trudzil, aby zaprosic mnie na kawe. ;)
W tym samym czasie mialam rowniez kumpla, ktory twierdzil, ze my, mimo wszystko, bedziemy ze soba. Ja mu dawalam jawne znaki, ze nie ma najmniejszych szans. On zas na to odpowiadal "Skad wiesz, co bedzie w przyszlosci?". Ponadto pisal do mnie czesto, robil sceny zazdrosci, mial o byle co pretensje. On byc nachalnym typem, ktory nie mial za grosz taktu. I chocby nie wiem, jakby sie zmienil, jego nachalnosc nie zmienilaby sie za nic w zdobywanie.
Tak, wiec Panowie, zdobywajcie kobiety z taktem i klasa! :)

27

Odp: Wytrwały czy nachalny?
kalinka86 napisał/a:

Ja podam przykład ze swojego podwórka. Mam kolegę, który już od wielu miesięcy codziennie do mnie wydzwania, z reguły są to dwa telefony dziennie ale czasami bywa ich tyle, że sama gubię się w rachubie. Ja do niego w tym czasie zadzwoniłam z kilka razy. On wiecznie proponuje spotkania, ja nigdy.
Czy to jest nachalność?
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeżeli ktoś sobie nie życzy kontaktu będzie to dla niego nachalność. Ale jeżeli ktoś chce tego kontaktu to przez myśl mu nie przejdzie, że koleś jest nachalny.

A chcesz się z nim umówić ? ...apropo tematu chciałabym zacytować tekst piosenki Heya -Sic ..."Nie dobijaj się, nie otworzę drzwi, nie wyglądam dziś przesadnie ładnie, późno przyszedł sen, przyszedł i był zły, nie mam siły na zabawę w przyjaźń..ref. Nie, nie , nie to nie, mówię nie, gdy myślę nie, czemu więc czytasz nie, jakby nie było tak. ..itd.

28

Odp: Wytrwały czy nachalny?

Są to kwestie raczej wyczucia, jesli kobieta ewidentnie odrzuca, to jest nachalność dość szybko, ale jesli są jakieś małe sygnały na tak to warto być wytrwałym wink

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wytrwały czy nachalny?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026