netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Małe "cukiereczki" w przedszkolu

36 odpowiedzi7 863 wyświetleniazałożony przez Summerka, 12.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Niedawno  koleżanka pracująca w przedszkolu opowiedziała mi historię chłopca u którego miesiąc  temu wykryto cukrzycę typu A.
Dotychczas zdrowy, wydawałoby się, sześciolatek, a dziś dziecko, którego posiłki muszą być wyliczone i zważone, a przed posiłkiem zmierzony musi być  poziom cukru, musiał wszystko zmienić.
Koleżanka bardzo się przejęła opieką nad chłopcem. W przedszkolu sprawdza codziennie, ile zjadł, czy pije odpowiednią ilość płynów i wykonuje pomiary glukometrem.
Pytanie tylko czy takie zabiegi medyczne może wykonywać  ona, jako osoba w żaden sposób nie związana z zawodem medycznym.
Co o tym sądzicie?

2

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Oczywiście że może. Właściwie chłopczyk powinien być już uczony obsługi glukometru samodzielnej, oczywiście pod nadzorem, ale jak wiadomo jest to choroba nieuleczalna i będzie musiał znać obsługę tego urządzenia wcześniej czy później.

Twoja koleżanka z powodzeniem może tego pilnować. Glukometr to urządzenie które każdy cukrzyk dostaje za darmo od Państwa, jedyne co musi kupić to paski, każdy kto nie jest cukrzykiem może kupić glukometr na własną rękę. Nie jest to aparatura która wymaga przeszkolenia lekarskiego czy pielęgniarskiego. Jeżeli zależy jej by chłopca doglądać, a wszystko  robić prawidłowo to może udać się do poradni diabetologicznej, dopytać się, tam wszystko wytłumaczą i pokażą co i jak.

Także podsumowując glukometr jest urządzeniem dla zwykłych, szarych ludzi mającym pomóc im w kontroli cukrzycy, wystarczy znać jego działanie i nie wymagane jest związanie z zawodami medycznymi.

3

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Małpa69 chłopiec  nie potrafi jeszcze obsługiwać glukometru. Żeby zmierzyć mu poziom cukru ona musi  wyjść do osobnego pomieszczenia.

4

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

No bo to młodziak jeszcze, ale przyjdzie taki dzień że będzie robił to sam, jak miliony innych cukrzyków, chodziło mi o to że każdy cukrzyk w końcu i tak robi to sam, a przecież nie każdy jest pracownikiem służby zdrowia. Tak jak mówię ona spokojnie może się tym zajmować, glukometr to niemalże taka sama ogólnodostępna aparatura jak ciśnieniomierz, nie wymaga żadnego powiązania z służbami medycznymi, jego obsługa jest bajecznie prosta i szybka. To dobrze że robi to w innym pomieszczeniu, po co inne dzieci mają się temu przyglądać smile

5

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

No tak, ale jak ona robi to w innym pomieszczeniu, to kto pilnuje pozostałych dzieci?

6

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
BabaOsiadła napisał/a:

No tak, ale jak ona robi to w innym pomieszczeniu, to kto pilnuje pozostałych dzieci?

BaboOsiadła nie wiem, może tzw pani pomagająca zwana pomocą przedszkolną? Wiem że przed każdym posiłkiem musi mieć badany cukier.

Spytałam,czy nie boi się, że ma kontakt z krwią dziecka, a ona  na to, że jak dziecko kolano rozbije, to też się ma kontakt z krwią.

7

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
Summerka napisał/a:

BaboOsiadła nie wiem, może tzw pani pomagająca zwana pomocą przedszkolną? Wiem że przed każdym posiłkiem musi mieć badany cukier.

Ja bym się bała. Z góry uprzedzam, że nie wiem, jak to jest prawnie zorganizowane w przedszkolach, czy nie aby tak, że na ileś tam dzieci przypada jeden opiekun? A pomoc przedszkolna nie ma, bo nie musi mieć, żadnych kwalifikacji? W razie tfu, tfu, jakiegoś wypadku, Twoja koleżanka może być w bardzo czarnej d...

8

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

No co Wy gadacie, to normalny przedmiot pomiarowy taki sam jak ciśnieniomierz, nakłucie jest malutkie i niegroźne dla dziecka i jeśli osoba je wykonująca nie ukłuje się igłą (a do tego trzeba mieć talent bo to igła w formie pistoletu) to nikomu nic nie będzie. Na pewno też nie opiekuje się grupą sama. Do tego nie potrzeba żadnych kwalifikacji jak wspomniałam dorośli cukrzycy sami się kują każdego dnia po kilka razy.

9 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-06-13 07:25:01)

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
Małpa69 napisał/a:

No co Wy gadacie, to normalny przedmiot pomiarowy taki sam jak ciśnieniomierz, nakłucie jest malutkie i niegroźne dla dziecka i jeśli osoba je wykonująca nie ukłuje się igłą (a do tego trzeba mieć talent bo to igła w formie pistoletu) to nikomu nic nie będzie. Na pewno też nie opiekuje się grupą sama. Do tego nie potrzeba żadnych kwalifikacji jak wspomniałam dorośli cukrzycy sami się kują każdego dnia po kilka razy.

Małpa69 do każdego pomiaru koleżanka wkłada jednorazowe rękawiczki. Dziecko musi mieć dokładnie umyte ręce i osuszone.
Raczej bym nie powiedziała, że to zwykły pomiar.
Spytałam, co by zrobiła, jakby poziom cukru był nieprawidłowy, to odpowiedziała, że dałaby dziecku wody albo pozwoliła, by pobiegało po sali.

Wyczytałam w necie, że pomiar glukozy należy do zabiegów medycznych.

Małpa69 piszesz, że obsługa jest bardzo prosta. To może lepiej, żeby samo dziecko się nauczyło tej obsługi? Może koleżanka powinna go nauczyć i potem tylko nadzorować?


BaboOsiadła koleżanka, żeby zmierzyć poziom cukru u  tego dziecka, wychodzi, zostawiając grupę prawie 30-osobową.

Moim skromnym zdaniem (możecie się nie zgadzać) matka, która aktualnie przebywa na dłuższym urlopie, mogłaby przychodzić, żeby zmierzyć cukier. Tym bardziej, że podobno mieszka parę kroków od przedszkola.

10

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Moja koleżanka mająca dziecko z cukrzycą opowiadała jak trudno było jej znaleźć przedszkole,które by przyjęło dziecko z cukrzycą.Musiała siedzieć cały dzień w szatni i w razie czego pomagać.Tak było przez trzy lata więc nie mogła pracować.Inaczej - tak powiedziano jej w przedszkolu- dziecka nie przyjmą.Kiedy dziewczynka poszła do szkoły nauczycielki nie zgadzały się by zabierać dziewczynkę na wycieczki i wyjazdy kilkudniowe bo nie były przeszkolone.Nie wiem jak jest teraz- dziewczynka ma 13 lat a nasze drogi się rozeszły ale ja widziałyśmy się trzy lata temu to pamiętam,że opowiadała,że wyegzekwowała w szkole by zakaz używania telefonów omijał córkę bo ona - mama- wysyła córce sms by przypomnieć,że musi zmierzyć poziom cukru,następnie kiedy ma wynik decyduje ile jednostek insuliny ma sobie wstrzyknąć.Od jakiegoś czasu dziewczynka mam pompę i umie ja obsługiwać.Ale wcześniej nie było możliwości by po prostu przeszkolić nauczycieli,którzy dziecku by pomogli.
Dziecko było karane za to,że ma cukrzycę faktem,że nie może jeździć na wycieczki,nie mogła też zapisać się na treningi siatkówki bo nauczyciel trenujący był w kwestii cukrzycy "niekumaty".I to nie była naprawdę pierwsza lepsza szkoła- to była dobra szkoła w dużym dość mieście.Mam nadzieję,że teraz się to trochę zmieniło.

11

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
Summerka napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

No co Wy gadacie, to normalny przedmiot pomiarowy taki sam jak ciśnieniomierz, nakłucie jest malutkie i niegroźne dla dziecka i jeśli osoba je wykonująca nie ukłuje się igłą (a do tego trzeba mieć talent bo to igła w formie pistoletu) to nikomu nic nie będzie. Na pewno też nie opiekuje się grupą sama. Do tego nie potrzeba żadnych kwalifikacji jak wspomniałam dorośli cukrzycy sami się kują każdego dnia po kilka razy.

Małpa69 do każdego pomiaru koleżanka wkłada jednorazowe rękawiczki. Dziecko musi mieć dokładnie umyte ręce i osuszone.
Raczej bym nie powiedziała, że to zwykły pomiar.
Spytałam, co by zrobiła, jakby poziom cukru był nieprawidłowy, to odpowiedziała, że dałaby dziecku wody albo pozwoliła, by pobiegało po sali.

Wyczytałam w necie, że pomiar glukozy należy do zabiegów medycznych.

Małpa69 piszesz, że obsługa jest bardzo prosta. To może lepiej, żeby samo dziecko się nauczyło tej obsługi? Może koleżanka powinna go nauczyć i potem tylko nadzorować?


BaboOsiadła koleżanka, żeby zmierzyć poziom cukru u  tego dziecka, wychodzi, zostawiając grupę prawie 30-osobową.

Moim skromnym zdaniem (możecie się nie zgadzać) matka, która aktualnie przebywa na dłuższym urlopie, mogłaby przychodzić, żeby zmierzyć cukier. Tym bardziej, że podobno mieszka parę kroków od przedszkola.

Tak- w takiej sytuacji powinna pomagać mama.Koleżanka nie za bardzo ma pojęcie co robić z za wysokim lub za niskim poziomem- powinna być przeszkolona.Z tym piciem wody albo bieganiem mnie rozwaliłaś:). Nie doczytałam- czy dziecko ma pompę czy ktoś mu robi injekcje?

12 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-13 13:41:58)

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Akurat intensywny ruch to wspaniały sposób aby obniżyć poziom cukru i potwierdzi to każdy diabetolog (oczywiście mówimy tu o poziomie nie grożącym kwasicą ketonową, śpiączką czy innymi poważnymi problemami). Może napiszę dlaczego. Zbyt wysoki poziom cukru to cukier który nie jest spożytkowany i staje się problemem, ruch powoduje nic innego jak to że ten cukier zostaje spożytkowany na energię.

Nie wiem też po co demonizować użycie glukometru i samą cukrzycę, jest to na tyle powszechna choroba, że podejrzewam że wielu ludzi których same znacie, ma ją, a Wy możecie nawet o tym nie wiedzieć.


Nie każdy cukrzyk bierze insulinę, ja i osoby w mojej rodzinie nie bierzemy insuliny, ja jestem dość odporna na tabletki, ale przeszłam na bardzo rygorystyczną dietę i nie jem praktycznie nic co ma IG wyższe niż 40-50. Nie jem w ogóle produktów z białej mąki, cukru, ziemniaków czyli tgo co zawiera dużą ilość cukrów prostych.

To co pisze Gojka jest bardzo przykre, piętnowanie ludzi bo są chorzy jest śmieszne. Ja osobiście uważam że nauczyciele powinni mieć przeszkolenie z postępowania przy takich chorobach jak astma, cukrzyca itp, ponieważ są one coraz bardziej powszechne, ale robienie z ludzi na nie chorych, trędowatych jest śmieszne, bo z tymi chorobami można obecnie żyć względnie normalnie, a dawanie dziecku poczucia że jest jakieś nie tego, jest po prostu przykre.

Obsługa glukometru jest bardzo prosta, zazwyczaj glukometr składa się aparatu mierzącego, pasków pomiarowych i pistoletu z igłami. Pasek pomiarowy wkłada się do glukometru, a następnie pistoletem ustawia się igłę, pistolet przykłada się do palca i wciska guzik który powoduje że igła nakłuwa palec (jest to praktycznie bezbolesne) należy to robić po bocznych częściach opuszki, następnie krople krwi nanosi się na pasek pomiarowy i już. Nie wiem jak u dzieci, ale za wysoki poziom na czczo u cukrzyka to powyżej 110 a 2 godziny po posiłku to powyżej 140- 150. I już cała filozofia. Każdy cukrzyk po diagnozie dostaje glukometr w ramach NFZ po to by mógł sam w domu kontrolować poziom cukru we krwi i prowadzić dzienniczek pomiarów, aby diabetolog podczas wizyty mógł ocenić czy cukrzyca jest prawidłowo leczona.

Uważam że prawnie ta dziewczyna nie musi mieć żadnego szkolenia, bo skoro cukrzycy sami to robią a nie mają powiązań ze służbą medyczną to nie widzę tu problemu.

Co ta na dyrekcja? Co mówi mama tego dziecka?

I jak najbardziej dziecko może chociaż spróbować nauczyć się obsługi glukometru bo wcześniej czy później będzie musiał to robić sam, a jak mówiłam nie ma w tym nic trudnego.

13

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
Summerka napisał/a:

BaboOsiadła koleżanka, żeby zmierzyć poziom cukru u  tego dziecka, wychodzi, zostawiając grupę prawie 30-osobową.

O Chryste.

14

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Dlatego pytam co ta to dyrekcja, mama tego dziecka, bo niezależnie od tego że glukometru może używać każdy to przecież ciężko zostawiać taką grupę samą sobie, w ogóle chyba nawet w normalnej sytuacji jedna opiekunka na tyle dzieci to za mało.

15

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Obsługa glukometru jest dziecinnie prosta - w końcu tak są konstruowane żeby obsługiwać mógł je każdy.
Jeżeli przedszkolanka miałaby mieć trudności z jego obsługą to ja bym się zastanowiła nad jej profesjonalizmem bo co w przypadku kiedy jakieś dziecko się zakrztusi albo zemdleje? Trzeba mieć podstawowe umiejętności.

Z drugiej strony rodzic powinien wytlumaczyć co robić w jakiej sytuacji.

A swoją drogą to w całym przedszkolu nie ma żadnej osoby do pomocy? A co w przypadku kiedy młodsze dziecko chce iść do toalety i trzeba mu pomóc?

Ostatecznie dzieci wcale nie trzeba zostawiac samych - wystarczy mały parawan w rogu sali i po sprawie.

Odrobina chęci wystarczy.

16 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-06-13 19:16:16)

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Wiedziałam, że mogę na Was liczyć. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Były bardzo pomocne. Zaproponuję koleżance, żeby przyniosła parawan do sali i tam mierzyła dziecku poziom cukru. Jest bardzo zaangażowana.

Koleżanka byłaby trochę oburzona, jakby się dowiedziała, że posądzacie ją, że nie umie posługiwać się glukometrem, ale na szczęście nie czytała.
Okazało się przy tym, że forumowiczki bardzo mało wiedzą na temat warunków pracy w przedszkolu.
Może tylko wyjaśnię, że wychodząc do innego pomieszczenia, koleżanka zostawia grupę dzieci pod opieką pani zwanej w przedszkolu pomocą. Pani  ta nie bierze odpowiedzialności za życie i zdrowie przedszkolaków. Gdyby w grupie zdarzył się wypadek tfu, tfu, pani pomoc nie ponosi  żadnej odpowiedzialności, tylko nauczycielka, której w tym czasie nie było z dziećmi.
W każdej grupie jest jedna taka pani pomoc. Grupa jest dość liczna, jak napisałam wcześniej.
Przedszkolankę nazywa się nauczycielką, ponieważ skończyła co najmniej wyższe studia magisterskie  w zakresie edukacji przedszkolnej. Natomiast nie ma wykształcenia związanego z medycyną.
Małpa69 dobrze napisałaś, że często nie wiemy, że mamy podwyższony cukier.
Co dyrekcja na to? Nic. Odpowiedzialna jest koleżanka, bo to ona zobowiązała się, że będzie mierzyła poziom cukru. A grupy w tym przedszkolu są bardzo liczne.

17 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-13 19:37:34)

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Ja się częściowo odniosłam do fragmentu zacytowanego przez BabęO. o tym, że pani zostawia dzieci na czas badania. A nie, że dzieci są zostawiane pod opieką innej osoby. Jeżeli takowa jest to dla mnie osobiście środki ostrożności są zachowane. W końcu to są 6 a nie 3-latki.

W takim wypadku nie widzę problemu też z wychpdzeniem na badanie do innego pomieszczenia (choć myślę, że parawan to też niegłupie rozwiązanie żeby się inne dzieci oswajały i stało się to dla nich stałym elementem dnia).

Inna sprawa- zostało to już zresztą wspomniane - czy chodzi o samo badanie culru czy również o podawanie insuliny?

No i moim zdani rodzice dziexka też się nie wykazali, bo to ich obowiązkiwm jest przeszkolenie nauczycielki co ma robić w sytuacji zagrożenia. A nauczycielka która nie wie co robić odpowiedniej opieki nie zapewni - i to nie z własnej winy.

18

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
Summerka napisał/a:

Może tylko wyjaśnię, że wychodząc do innego pomieszczenia, koleżanka zostawia grupę dzieci pod opieką pani zwanej w przedszkolu pomocą. Pani  ta nie bierze odpowiedzialności za życie i zdrowie przedszkolaków. Gdyby w grupie zdarzył się wypadek tfu, tfu, pani pomoc nie ponosi  żadnej odpowiedzialności, tylko nauczycielka, której w tym czasie nie było z dziećmi.

No właśnie, toteż ja o tym od początku... Koleżanka się z dobrego serca zobowiązała, a skończyć się może marniutko.

Parawan świetna rzecz, można też pomyśleć o jakimś cyklu pogadanek okołozdrowotnych dla starszych dzieci.

19

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
Iceni napisał/a:

Ja się częściowo odniosłam do fragmentu zacytowanego przez BabęO. o tym, że pani zostawia dzieci na czas badania. A nie, że dzieci są zostawiane pod opieką innej osoby. Jeżeli takowa jest to dla mnie osobiście środki ostrożności są zachowane. W końcu to są 6 a nie 3-latki.

W takim wypadku nie widzę problemu też z wychpdzeniem na badanie do innego pomieszczenia (choć myślę, że parawan to też niegłupie rozwiązanie żeby się inne dzieci oswajały i stało się to dla nich stałym elementem dnia).

Inna sprawa- zostało to już zresztą wspomniane - czy chodzi o samo badanie culru czy również o podawanie insuliny?

No i moim zdani rodzice dziexka też się nie wykazali, bo to ich obowiązkiwm jest przeszkolenie nauczycielki co ma robić w sytuacji zagrożenia. A nauczycielka która nie wie co robić odpowiedniej opieki nie zapewni - i to nie z własnej winy.

Iceni chodzi tylko o pomiar cukru glukometrem. Tam, gdzie jest kontakt z krwią, muszą być środki ostrożności.
Na podawanie insuliny koleżanka się nie zgodziła, bo wiedziała, że za to może być ukarana.
Rodzice dziecka to inna sprawa. Ja bym się nie odważyła posłać dziecka chorego  na cukrzycę do normalnego przedszkola, bo wiem, że nie ma tam fachowej opieki nad dziećmi chorymi.

20 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-13 21:05:49)

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

No właśnie, zachowanie koleżanki jest wspaniałe i godne pochwały, natomiast rodziców, cóż nie chcę oceniać, bo może nie mieli wyboru. Szkoda też malucha dobrze że znalazł się ktoś kto nie traktuje go jak trędowatego, z cukrzycą która jest kontrolowana można żyć długo, z tym że niestety jest to choroba i dla dorosłych potwornie ograniczająca a przede wszystkim upierdliwa, a co dopiero dla malucha.

Jeszcze tak odnośnie tego jak wiele osób wyśmiało, metodę zbijania cukru wodą i bieganiem. Zupełnie niesłusznie już 40 minut intensywnego wysiłku potrafi zbić cukier z 240 do 90, to wspaniały, nieinwazyjny sposób regulowania poziomu cukru we krwi i diabetolodzy bardzo mocno zaznaczają że dla cukrzyków podstawą jest ruch, ponieważ wtedy nadmiar cukru zostaje wykorzystany. Woda z kolei pomaga "wypłukać" nadmiar cukru, nie bez powodu pierwszym objawem cukrzycy jest nadmierne pragnienie, bo właśnie tak organizm daje znać że nie daje rady spożytkować cukru i jest go za dużo.

21

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
gojka102 napisał/a:
Summerka napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

No co Wy gadacie, to normalny przedmiot pomiarowy taki sam jak ciśnieniomierz, nakłucie jest malutkie i niegroźne dla dziecka i jeśli osoba je wykonująca nie ukłuje się igłą (a do tego trzeba mieć talent bo to igła w formie pistoletu) to nikomu nic nie będzie. Na pewno też nie opiekuje się grupą sama. Do tego nie potrzeba żadnych kwalifikacji jak wspomniałam dorośli cukrzycy sami się kują każdego dnia po kilka razy.

Małpa69 do każdego pomiaru koleżanka wkłada jednorazowe rękawiczki. Dziecko musi mieć dokładnie umyte ręce i osuszone.
Raczej bym nie powiedziała, że to zwykły pomiar.
Spytałam, co by zrobiła, jakby poziom cukru był nieprawidłowy, to odpowiedziała, że dałaby dziecku wody albo pozwoliła, by pobiegało po sali.

Wyczytałam w necie, że pomiar glukozy należy do zabiegów medycznych.

Małpa69 piszesz, że obsługa jest bardzo prosta. To może lepiej, żeby samo dziecko się nauczyło tej obsługi? Może koleżanka powinna go nauczyć i potem tylko nadzorować?


BaboOsiadła koleżanka, żeby zmierzyć poziom cukru u  tego dziecka, wychodzi, zostawiając grupę prawie 30-osobową.

Moim skromnym zdaniem (możecie się nie zgadzać) matka, która aktualnie przebywa na dłuższym urlopie, mogłaby przychodzić, żeby zmierzyć cukier. Tym bardziej, że podobno mieszka parę kroków od przedszkola.

Tak- w takiej sytuacji powinna pomagać mama.Koleżanka nie za bardzo ma pojęcie co robić z za wysokim lub za niskim poziomem- powinna być przeszkolona.Z tym piciem wody albo bieganiem mnie rozwaliłaś:). Nie doczytałam- czy dziecko ma pompę czy ktoś mu robi injekcje?

Mama chłopczyka podobno nie zgodziła się na pompę, bo chce, żeby dziecko normalnie mogło się bawić i biegać. Na razie dawkę insuliny podają rodzice w domu.
Koleżanka nie ma prawa podawać żadnych leków ani insuliny.

22

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Summerko ciężko mi powiedzieć coś więcej czy to źle, bo nie wiem jaki jest stan tego chłopca i jakie poziomy cukrów ma, być może odchylenia od normy są na tyle nie duże, że nie ma to większego znaczenia. Niebezpiecznie robi się kiedy cukier leci powyżej 200, a do tej granicy mimo że norma jest niższa nic strasznego się nie dzieje.

Swoją drogą pompa jest urządzeniem bardzo małym i stworzonym między innymi dla ludzi aktywnych, więc nie sądzę aby to było problem że dziecko się bawi, ale ja sama pompy nie używam więc ciężko mi powiedzieć.

23

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
Małpa69 napisał/a:

Summerko ciężko mi powiedzieć coś więcej czy to źle, bo nie wiem jaki jest stan tego chłopca i jakie poziomy cukrów ma, być może odchylenia od normy są na tyle nie duże, że nie ma to większego znaczenia. Niebezpiecznie robi się kiedy cukier leci powyżej 200, a do tej granicy mimo że norma jest niższa nic strasznego się nie dzieje.

Swoją drogą pompa jest urządzeniem bardzo małym i stworzonym między innymi dla ludzi aktywnych, więc nie sądzę aby to było problem że dziecko się bawi, ale ja sama pompy nie używam więc ciężko mi powiedzieć.

Małpo69 nie wiem, ile potrzebuje insuliny. Wykryto u niego niedawno chorobę. A takiej  pompy nie widziałam. Ale jak sobie pomyślę, że dziecko dostałoby drgawek z niedocukrzenia, a koleżanka nie wiedziałaby co zrobić, to  nie wiem, co myśleć. Mam nadzieję,że wszystko będzie w porządku.

24

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Dlatego dziwi mnie że chłopiec nie jest edukowany o swojej chorobie, on musi pewne rzeczy wiedzieć, a nie jest przecież już maluszkiem z pampersem. Człowiek który wie na co zwracać uwagę, wie jakie są objawy niedocukrzenia, czy zbyt wysokiego poziomu cukru we krwi, to się po prostu czuje, dlatego tak ważne jest by chłopcu tłumaczyć żeby mówił kiedy robi się senny, kiedy bardzo chce mu się pić itp, to bardzo ułatwia sprawę, bo cukrzyk który o tym wie, jednocześnie wie kiedy sięgnąć po glukometr bo czuje że coś jest nie tak i musi to sprawdzić.

Ja osobiście czuje kiedy coś jest nie tak, robię się senna, robi mi się zimno, albo z kolei mam napad na picie i mogłabym pić, pić, pić. Senność cukrzycowa jest bardzo charakterystyczna, bo człowiek ma wręcz wrażenie że odpływa no i czasami faktycznie odpłynie.

Kiedy poziom cukru jest za niski, ale dziecko jest świadome, należy szybko podać coś co ma wysoki IG i jednocześnie jest łatwo przyswajalne, najszybciej przyswajamy płyny, a więc najlepiej aby to była mocno słodka herbata, czy cola. Niedocukrzenie zdarza się raczej rzadziej niż zbyt wysoki poziom cukru (ja sama miałam ten problem może ze 3 razy i żeby było śmieszniej po alkoholu który niby poziom cukru podnosi a u mnie działa na odwrót). Jeżeli dziecko straci przytomność to wtedy niezwłocznie należy zadzwonić na pogotowie, (można też szybko zmierzyć poziom cukru aby wiedzieć co powiedzieć ratownikom) ale tak jak mówiłam najlepiej od początku tłumaczyć dziecku, aby mówiło kiedy czuje się inaczej, kiedy jest spragnione, senne, kiedy mu zimno, kiedy czuje lęk, wtedy możemy szybko zareagować zanim stanie się coś złego.

Sama pompa to niewielkie urządzenie (mniejsze niż walkman) mocowane np do paska, od niego idzie przewód prowadzący do brzucha, i już, przy normalnej zabawie raczej niczym nie grozi.

Jest jeszcze pompa insulinowa wszczepiana której zawartość starcza na około 3 miesiące i włożona jest do organizmu, natomiast nie wiem czy zostały one już wprowadzone do powszechnego użytku.

Wiem też że były badania nad przeszczepem wysp insulinowych co na stałe rozwiązuje problem u cukrzyków w których cukrzyca polega na niedoborze insuliny.

25 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-06-13 23:15:49)

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
Małpa69 napisał/a:

No właśnie, zachowanie koleżanki jest wspaniałe i godne pochwały, natomiast rodziców, cóż nie chcę oceniać, bo może nie mieli wyboru. Szkoda też malucha dobrze że znalazł się ktoś kto nie traktuje go jak trędowatego, z cukrzycą która jest kontrolowana można żyć długo, z tym że niestety jest to choroba i dla dorosłych potwornie ograniczająca a przede wszystkim upierdliwa, a co dopiero dla malucha.

Jeszcze tak odnośnie tego jak wiele osób wyśmiało, metodę zbijania cukru wodą i bieganiem. Zupełnie niesłusznie już 40 minut intensywnego wysiłku potrafi zbić cukier z 240 do 90, to wspaniały, nieinwazyjny sposób regulowania poziomu cukru we krwi i diabetolodzy bardzo mocno zaznaczają że dla cukrzyków podstawą jest ruch, ponieważ wtedy nadmiar cukru zostaje wykorzystany. Woda z kolei pomaga "wypłukać" nadmiar cukru, nie bez powodu pierwszym objawem cukrzycy jest nadmierne pragnienie, bo właśnie tak organizm daje znać że nie daje rady spożytkować cukru i jest go za dużo.

Małpo- choruję 18 lat i wiem,że ruch jest ważny.Kwestia jest tylko taka,że trzeba wiedzieć przy jakim poziomie cukru jest on wskazany a przy jakim może zaszkodzić.Summerka napisała,że dziecko nie dostaje insuliny w przedszkolu- podają w domu rodzice. Wnioskuję zatem,że jeśli je posiłki to poziom cukru może "skakać" i to wysoko.
Summerko-w przedszkolu jada się trzy posiłki przecież...Badanie robi się przed posiłkiem po to by wiedzieć ile WW można zjeść przy danym poziomie cukru i ile insuliny zrobić by poziom cukru po posiłku był w normie. Rodzice i opiekunowie muszą "uczyć" się organizmu dziecka.U jednych mleko bardzo podnosi poziom cukru u innych nie bardzo. Po to się też powinno robić badanie godzinę po posiłku.

Małpo- alko obniża poziom cukru. Każdy. Różnica jest tylko, że jeden stopniowo- słodkie wina czy piwo a inny- wódka- szybciej nawet jak pijesz ją ze słodkim napojem.
Ja hipoglikemię miewam częściej niż hiper.

Jeśli rodzice są "kumaci" i mają w domu glucagen hypo kit-taki zestaw ratunkowy poradzą sobie bez wzywania pogotowia.Mój mąż mawia,że to cudowny lek,który stawia mnie na nogi w pięć minut.

26 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-13 23:49:38)

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Co do chłopczyka, no to tu jest właśnie to takie trochę dziwne ze strony rodziców, że nie bardzo wiadomo jaki jest stan tego chłopca i o co tak właściwie chodzi, albo Summerka nie wie wszystkiego by nam to przekazać, albo oni mają jakiś dziwny olewczy stosunek.

Gojka tylko teoretycznie piwo ma IG 110 czyli dużo, a ja po pół piwa miałam spadek cukru do 50... (a zaraz przed piwem zjadłam jabłko i loda czekoladowego). Zaczęłam odpływać, mówię co jest grane i tak mnie potwornie zmuliło... a tu cukier 50 i spada w szybkim tempie (po 5 minutach bylo juz 43) mało brakowało a wpadłabym w śpiączkę. Od tego czasu nie piję alkoholu bo ta sytuacja zrobiła się dość niebezpieczna, bo nie mogłam za cholerę tego cukru podnieść, musiałam ochlać się słodkiej herbaty, zjadłam dwie! czekolady i mało jeszcze 5 kromek białego chleba, w życiu tyle nie zjadłam na raz, musiałam i po tym wszystkim cukier skoczył mi ledwie do 90+. Nigdy więcej alkoholu ;p

PS mi mleko i śmietana podnoszą poziom cukru bardzo a niby jak patrze na tabelki to śmietana ma 0, a musi mi cukier podnosić, ja rzadko używam śmietany ale dodaję do pulpecików chilli bo fajnie łamie ostry smak, i zawsze po nich skakał mi cukier i to wysoko, a nie było tam nic co by mi ten cukier podnosiło. Chociaż może mięso nie było mięsem... wink Ale mleko mi cukier podnosi bardzo, kawę muszę traktować jako oddzielny posiłek, zresztą pierwsze załamanie zaraz po diagnozie miałam właśnie wtedy gdy chciałam napić się kawki a miałam wysoki cukier aż mi się na płacz zebrało ;P

Należy właśnie pamiętać że każdy cukrzyk jest inny. Babeczka u której kupuję warzywa wielce się zdziwiła (też ma cukrzycę) że nie jem ziemniaków bo podnoszą mi cukier, ona może jeść ziemniaki i nic jej nie jest. Mój tata ma problemy z cukrem na czczo, ale może zjeść naleśniki na słodko i nic mu nie jest gdzie ja już bym miała 240+, ale z kolei na czczo raczej nie mam problemu. Także co u jednego cukier podnosi u innego go nie podniesie. Ja odstawiłam w ogóle produkty z białej mąki, ziemniaki, cukry proste bo mimo leków i tak podnosiły mi cukier, mam więc bardzo ograniczoną dietę, ale dzięki temu nie muszę brać silniejszych leków. Pozwalam sobie na produkty z mąki razowej, ale w maleńkich ilościach bo nawet te dość mocno podnoszą mi cukier.

27

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Rozmawiałam z koleżanką. Zastanowi się nad tym parawanem. Uważa, że trzeba pomóc chłopcu, który uwielbia swoich kolegów z przedszkola.
Ile posiłków jada chłopiec w przedszkolu? Dwa albo jeden. Jada obiad, z tym, że panie kucharki specjalnie dla niego ważą porcje. Podwieczorek tylko wtedy, kiedy jest niskokaloryczny.  śniadania w przedszkolu nie jada. Dziecko jest odbierane dopiero o  15.

Mierzenie poziomu cukru jest przed obiadem i przed podwieczorkiem, jeśli je. Podobno w domu dostaje niewielkie dawki insuliny. Mama chłopczyka twierdzi podobno, że nic złego nie powinno się stać.

Dziękuję Wam za odpowiedzi. Nie miałam nigdy do czynienia z cukrzycą i nie wiedziałam, że tyle niebezpieczeństw czyha na chorych na tę chorobę.  Podziwiam Was, że tak dzielnie się z nią zmagacie i nie poddajecie depresji.

Ja sama nie byłabym taką wspaniałą wychowawczynią, jak moja koleżanka,  a na miejscu  matki takiego dziecka  nie oddałabym pod opiekę kogoś, kto został tylko "przeszkolony". W końcu to tylko dziecko. Może czasem nie powiedzieć, czy coś mu dolega czy nie.

W szkole dzieci są bardziej samodzielne i tylko - na kilku lekcjach, a tu - ponad 5 godzin.

28

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Niebezpieczeństw jest wiele, ale jeśli pacjent jest sumienny, słucha lekarza i przestrzega zaleceń to może w dużej mierze uniknąć zagrożeń i powikłań. Cały problem tkwi w tym że wielu ludzi ma w nosie zalecenia i dietę, bo kto chciałby sobie wszystkiego odmawiać, ja np muszę wielu rzeczy, ale nie myślałam nad tym długo, po prostu pożegnałam się z ukochanymi kartofelkami ;p dla mnie diagnoza to był bardzo szczęśliwy moment, bo wreszcie wiedziałam czemu ciągle łapie infekcje, czemu notorycznie łapią mnie zapalenia płuc (niekontrolowana cukrzyca bardzo osłabia odporność) i ucieszyłam się że już wiem, bo to oznaczało że mogę coś z tym zrobić i poczuć się lepiej. I tak też się stało, choruje rzadziej, również pojawia mi się mniej ropni (chociaż niestety teraz mam jednego dziada i w poniedziałek idę na usunięcie chirurgiczne, ale to jeden na pół roku a nie co tydzień nowy) czuje się lepiej, nie jestem taka potwornie zamulona, osłabiona, jeszcze długa droga przede mną, ale dobrze jest wiedzieć, bo cukrzyca nie jest taka straszna jeśli się o siebie dba w należyty sposób, najgorzej jak ktoś nie wie że jest chory albo wie i ma to gdzieś, wtedy może nawet umrzeć i to młodo (był taki jeden miał mniej niż 30 lat ale pił i to go zabiło).

Dlatego tak ważne jest by chłopczyk wiedział jak najwięcej o swojej chorobie, coraz więcej się dowiadywał i stopniowo oswajał się z cukrzycą, potem będzie mu znacznie łatwiej odpowiednio o siebie dbać i zachować zdrowie. To bardzo smutne, że taki maluch musi z tym żyć, uważać co i ile je, że musi to wszystko przeżywać. Niby ukłucie glukometrem nie boli, ale jeśli pomiar robi się często to palce bywają obolałe, zwłaszcza na początku potem już mniej. Z jakiegoś powodu najbardziej człowieka boli jak te małe szkraby jeszcze nie do końca rozumiejące chorobę, muszą się z nią zmagać. Bo dorosły to dorosły choć nie raz i jemu nie jest łatwo i się podłamie, bo tu by się napił a nie może, tu by zjadł choćby głupi tort na urodziny a nie może, ale dziecku ciężej to zrozumieć sad Dlatego ogromne wyrazy szacunku za chęć pomocy chłopcu, mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i nie będzie żadnych ciężkich sytuacji.

29

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Chęć pomocy chłopcu jest bardzo cenna. Nie wiem tylko, jakiej jakości  jest ta pomoc  bez profesjonalnego szkolenia na ten temat. Mówicie o tej chorobie, ile niesie trudności, a  tu kobieta niczym Siłaczka, bez przygotowania, dźwiga na sobie brzemię  odpowiedzialności.
Ale tu mogłaby się przecież  wykazać dyrekcja przedszkola i zadbać o bezpłatne szkolenie dla wychowawczyń, a nie skazywać ich na mogące nastąpić niebezpieczne sytuacje w związku z chorym dzieckiem.

30

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Dyrekcja rzeczywiście powinna coś zrobić. Co do samej cukrzycy i trudności to przede wszystkim to są problemy pacjenta, kontrola, rygor, systematyczność. Same sprawdzanie pomiaru cukru i reakcje na dane odskoczenie od normy są dość łatwe do nauczenia. Ale masz rację dziwi mnie zachowanie dyrekcji jak i rodziców, takie zbytnie bagatelizowanie problemu. Bo owszem chłopiec może być zdrowy i nie mieć powikłań, ale podstawą tego jest odpowiednia kontrola i opieka, a mam wrażenie że nikt po za Twoją koleżanką się tym nie interesuje.

31 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-06-17 13:04:52)

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Koleżanka nie bada poziomu cukru za parawanem, tylko w osobnym pomieszczeniu, bo podobno mama chłopca sobie tak życzy.
Chłopiec  codziennie przynosi  drugie śniadanie, które ma zjadać o 10. Pierwsze śniadanie zjada w domu.  Na obiad ważoną ma porcję ziemniaków albo makaronu.  Nie jada podwieczorków, bo najczęściej są słodkie. Nie tylko koleżanka o niego dba. Pani pomoc też pilnuje godzin drugiego śniadania i  tego, by wypił niesłodzony kompot. A codziennie rano rodzice wydają dyspozycje, co z jadłospisu chłopiec ma jeść i ile.
W razie jakiegoś nieszczęścia lub wypadku koleżanka ponosi odpowiedzialność karną za grupę i  za chore dziecko. Dowiedziałam się, że nie powinna mierzyć poziomu cukru, bo może zostać ukarana ze względu na brak odpowiednich kwalifikacji.  Moim zdaniem powinna pójść na jakieś szkolenie. Może jest gdzieś  jakieś bezpłatne? A ona o tym nie myśli, bo chłopiec po wakacjach pójdzie do szkoły.

32

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Summerko, niech podejdzie do najbliższej poradni diabetologicznej i tam zapyta. Generalnie pacjenci chorzy na cukrzycę, jak wspomniałam sami mierzą poziom cukru, szkolenie odbywa się w gabinecie lekarskim i trwa może 10 minut smile Najlepiej zapytać w poradni. Nie bardzo rozumiem to "bez kwalifikacji" też nie mam żadnych a codziennie wykonuję pomiar glukometrem, ale samej sobie nie komuś.

33

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Myślę, że o tym, czy koleżanka przedszkolanka ma prawo do badania poziomu cukru u chłopca decydują pewnie jakieś przepisy obowiązujace w przedszkolu/tego typu placówkach i to z dyrekcją powinna się w tym temacie konsultować, a nie z nami na forum ;-)

Poza tym uważam, że personel przedszkola w tempie błyskawicznym powinien odbyć jakiś kurs z zakresu wiedzy o cukrzycy, niech jedynym sposobem na niedpowiedni poziom cukru we krwi nie będzie podanie dziecku wody i przegonienia go wokoło sali. A co, jeśli dziecko ma zbyt niski poziom cukru? Czy koleżanka wie co wtedy robić?

Współpraca między personelem i rodzicami jest niezbędna.

34

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu
sierpniowa napisał/a:

Myślę, że o tym, czy koleżanka przedszkolanka ma prawo do badania poziomu cukru u chłopca decydują pewnie jakieś przepisy obowiązujace w przedszkolu/tego typu placówkach i to z dyrekcją powinna się w tym temacie konsultować, a nie z nami na forum ;-)

Poza tym uważam, że personel przedszkola w tempie błyskawicznym powinien odbyć jakiś kurs z zakresu wiedzy o cukrzycy, niech jedynym sposobem na niedpowiedni poziom cukru we krwi nie będzie podanie dziecku wody i przegonienia go wokoło sali. A co, jeśli dziecko ma zbyt niski poziom cukru? Czy koleżanka wie co wtedy robić?

Współpraca między personelem i rodzicami jest niezbędna.

Oczywiście  racja.
Małe sprostowanie. To ja poszukuję na forum kogoś, kto miał podobny problem, bo uważam, że pakuje się w kłopoty.

Jeśli ma za niski poziom cukru, pewnie podają coś słodkiego, nie wiem.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Otrzymałam bardzo cenne uwagi. Ale czy ją przekonam, nie wiem.

35

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Małpo
Odniosę się jeszcze do tych czekolad- z powodu tego że zawierają dużo tłuszczu nie nadają się na podniesienie cukru bo tłuszcz upośledza wchłanianie cukru z czekolady.Na nidocukrzenie wskazane są produkty bez czekolady.

36

Odp: Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Dopiszę jeszcze ciąg dalszy  do tego tematu.
Dziecko nauczyło się samo mierzyć cukier i nie wychodzi z sali ani nie jest za parawanem. Problem ma tylko z zachowaniem higieny chłopca  podczas mierzenia, bo rodzice nie zwracają uwagi na to.Koleżanka mierzy tylko czasem. Sprawdza. Dziecko  ma dostać sok "Kubuś"w przypadku za niskiego poziomu cukru. Do tej pory zdarzył się podobno raz za duży poziom cukru. Koleżanka podała wtedy dziecku wodę do picia.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Małe "cukiereczki" w przedszkolu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026