Witam, mam 22 lata, mieszkam od dwóch lat z facetem, studiuję w Gdańsku. W styczniu prawdopodobnie zdobędę tytuł inżyniera a na studia magisterskie zamierzam wrocić do rodzinnego miasta, czemu jest przeciwna moja mama. Uważa, że popsuję sobie papiery i nie dostanę pracy, i nic nie daje mówienie, że naprawdę nie chcę tu zostawać, że od początku się tu męczę. Doszło nawet do szantażu, że jak wrócę, to będę musiała zamieszkać z mamą, która nie pozwoli mi dalej mieszkać z partnerem, co jest w ogóle absurdem, i kojarzy mi się z jakąś księżniczką w wieży ze smokiem. Poradźcie proszę jak mam z nią rozmawiać, bo ciągle konczy się to jakimś płaczem i tekstami że już jej nie kocham. Oczywiscie ze kocham, ale nerwy mi już siadają.
Podobne tematy
Jeśli ona Ci finansuje te studia, to chyba musisz robić po jej myśli... Chociaż rzeczywiscie nadopiekuńcza mi się wydaje. Może ma kryzys wieku średniego, menopauzę, skoro tak płacze, dramatyzuje, hm... Dla mnie to nie jest jakiś powód do problemu, w którym mieście się kończy studia, więc tak tylko osobiście się jej dziwię. Ale jeśli ona finansuje, to obawiam się, że ma coś do gadania mimo wszystko.
O nie nie. Szantażom mówię stanowcze NIE. Masz swój rozum, swoje życie, swoje plany. Chcesz słuchać mamusi, czy żyć tak, jak uważasz za stosowne?