Cześć,
Jestem tu nowa. Postanowiłam spróbować napisać o swoim problemie na tym forum, w nadziei, że mi to pomoże.
Przez blisko 6 lat byłam w związku z facetem, którego bardzo mocno kochałam. (Nadal kocham, bo uczucia nie znikają z dnia na dzień). Mam nadzieję, ze wkrótce uda mi się schować tą miłość gdzieś do szufladki.
Jak sobie pomyślę, że starciłam te 6 lat na ciągłym płaczu, czekaniu, tęsknocie, upokorzeniach ... Do tej pory było mi siebie żal. A teraz jest mi wstyd. Najchetniej wmazalabym te 6 lat z pamieci. Byłam głupia. Dzisiaj widzę coraz wyrazniej swój błąd i głupote własnie.
Dzisiaj widzę, że nic nie było prawdziwe, no może w 10% (które mi wystarczały, musiał wystarczyć)... Były piekne chwile, nawet sporo ich było, ale byly piekne na 10%, a nie na 100%.
Upadłam bardzo nisko, aż cieżko mi opisywać to wszytsko, może z kolejnymi wpisami cos wiecej z siebie wyrzucę.
ważne, ze dzisiaj czuję się jakbym odbiła się od dna. Już nie chce go słuchać, jednych i tych samych tekstów. Czara goryczy w końcu się przelała, wiem, późno, ale lepiej późno niż wcale.
Czasem jednak dopadają mnie chwile załamania, dawnej tęsknoty, słabości.
Mam nadzieję, ze dzięki Netkobietom łatwiej mi będzie zacząć nowe życie. Zapomnieć w 100% o przeszłosci.
Jeśli mogłabym prosić o jakikolwiek komentarz, będę wdzięczna.
P.S. Problem w tym psudo związku polegał na tym, że on jest zajety, ma żonę.
