netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

126 odpowiedzi25 118 wyświetleńzałożony przez TEO50, 09.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 127 ]

1

Temat: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

witam
zarzekalem sie ze swojego watku nie otworze, a jednak sie teraz wlasnie tak dzieje. Nie bedzie tu szczegolowych opisow mojego przypadku, moze jakies pojedyncze zdarzenia lub przemyslenia na temat. Jednak powracajac do watku  (mala dygresja z przymruzeniem oka) pewno znow siebie zdradzilem bo sobie sam nie dotrzymalem slowa.

Piszemy w tym dziale o konkretnych przypadkach, kazdy z autorow/autorek ma swoj problem i szuka pomocy. Co cieszy ze wiele jest osob gotowych pomoc, i wiele chcacych sie podzielic swoimi spostrzezeniami i radami. Jak jednak zauwazylem sa dwa rodzaje zdrady, o takich tu sie mowi. Jeden to wlasnie zdrada gdzie dochodzi do kontaktu sexualnego. To boli wszystkich zdradzonych. O tym wlasnie przypadku chce porozmawiac i dowiedziec sie Waszej opinii. Zakladam ze powodem skoku w bok sa niezaspokojone potrzeby seksualne w zwiazku. Pod slowem potrzeby rozumie ilosc oraz jakosc.

Moim zdaniem sexualnosc w malzenstwie jest jego integralna czescia i to bardzo wazna. Intymnosc cementuje zwiazek, stwarza bliskosc i jednorazowosc, Brak intymnosc sexualnej prowadzi do powolnego wypaczenia partnerstwa.

Takie jest moje zdanie, a jakie wasze?
Mam o sobie zdanie osoby zaradnej i praktycznej, wiec latwiej mi jest sie obchodzic z tezami popartymi przykladami, oczywiscie teoretyzowac tez potrafie.
Licze na to ze bedzie jakas dyskusja.

2

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
TEO50 napisał/a:

Zakladam ze powodem skoku w bok sa niezaspokojone potrzeby seksualne w zwiazku. Pod slowem potrzeby rozumie ilosc oraz jakosc.

Moim zdaniem sexualnosc w malzenstwie jest jego integralna czescia i to bardzo wazna. Intymnosc cementuje zwiazek, stwarza bliskosc i jednorazowosc, Brak intymnosc sexualnej prowadzi do powolnego wypaczenia partnerstwa.

Takie jest moje zdanie, a jakie wasze?

w którymś już wątku dyskutowaliśmy oboje na ten temat smile

No to będę pierwsza do obalenia twojej teorii smile

U mnie w zwiazku nie brakowało sexu . Była ilość i jakość.
Jestem otwarta na sex. Raz moge byc osoba dominujaca raz uległa - wszystko zależny od " scenariusza" tongue
Mogę pobawić sie w romantyzm - świeczki , winko  itp. ale również w spontan - szybki np. gdzie dziecko jest za ścianą.
Ja inicjowałam sex jak i partner.
Nie traktuje sexu jako kara czy nagroda - bo to jest dla mnie przecież tez przyjemność  wiec dlaczego mam sobie jej odmawiać .

w moim przypadku twoja teoria sie nie sprawdza bo do zdrady doszło .

3

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
TEO50 napisał/a:

Zakladam ze powodem skoku w bok sa niezaspokojone potrzeby seksualne w zwiazku. Pod slowem potrzeby rozumie ilosc oraz jakosc.

rozumiem, że dotyczy to twojego związku i twojego powodu skoku w bok...
nie zawsze skok w bok wynika z niezaspokojenia potrzeb  w rozumieniu ilość i jakość myślę, że to bardziej skomplikowane
tutaj na forum był już, gdzieś wątek o tym czy sex w małżeństwie jest najważniejszy, ważny owszem ale partnerstwo,  to nie tylko sex ...

4

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

"Zakladam ze powodem skoku w bok sa niezaspokojone potrzeby seksualne w zwiazku. Pod slowem potrzeby rozumie ilosc oraz jakosc"

To nieco źle zakładasz. Gdyby to było takie proste...

Seks jest ważny, ale nie najważniejszy. Jest jedynie puzzlem w całej układance.

5

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
TEO50 napisał/a:

Zakladam ze powodem skoku w bok sa niezaspokojone potrzeby seksualne w zwiazku. Pod slowem potrzeby rozumie ilosc oraz jakosc.

I ja nie mogę zgodzić się z powyższym założeniem.
Nie specjalnie mam możliwość porównania i odniesienia, ale w moim małżeństwo seksu nie brakowało i na nudę nie narzekaliśmy.
A mimo to mój mąż zdradzał.
Jak się okazało podczas terapii - przyczyny leżały daleko od naszego małżeńskiego łoża.

Jakbym miała uogólnić to wg mnie głównym powodem skoku w bok jest niedojrzałość zdradzającego.
Jak każde uogólnienie nie obejmuje to całego zagadnienia, ale takie mam zdanie po kilkumiesięcznym obcowaniu z tematem zdrady na tym forum.

6 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-09 14:23:41)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Moze sie nie rozumiemy.
moze trzeba od podstaw
Twiedzenie to:
Zalozenie z ktorego wynika teza poparta dowodem.
Dalem zalozenie jako tresc do dyskusji. Chce tez popartych dowodami lub innych zalozen.
Z powyzszymi wypowiedziami nie ma co dyskutowac, powiem krotko; KURY. Osobiste wycieczki sobie darujcie bo nie prosilem o rady. To nie watek; TEO w rozpaczy!!
Watek jest:
seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
a co za tym idzie:
nie pasujemy do siebie seksualnie ----> szukamy wspolnej wykladni (?)
nie pasujemy do siebie seksualnie ----> jestem zdradzona lub zdradzony (?)
nie pasujemy do siebie seksualnie ----> nic mnie nie obchodza zapotrzebowania partnerki/partnera (?)

i wiele innych aspektow ktore tu jeszcze nie wymienilem

ale jak nie ma zapotrzebowania na te tematy, jak dla was jest to takie proste i oczywiste to pewno szkoda mojego i waszego czasu. Chyba ze ktos naprawde uwaza ze ma cos dobrego w temacie powiedziec
PS, uwazam za debilizm wymaganie by ktos sledzil co wyprawia TEO na portalu i sledzenie kazdej jego wypowiedzi na kazdy temat i w kazdym watku. Skrotowe wypowiedzi typu gdzies juz ci to pisalam/pisalem uwazam za glupie. Skrotowe wypowiedzi typu: piszesz o sobie podobnie. Jeszcze z moich przezyc nie dalem zadnego przykladu. Skrotowe wypowiedzi typu: przedstawiles jeden aspekt i to nie takie proste uwazam za niepowazne. Tepy nie jestem i swiadomie ograniczylem tylko do jednego aspektu, uwazam ze waznego
W miare zapotrzebowania dla DROBIU moge otworzyc watek... nie wynoszenie smieci i jego wplyw na rozstroj nerwowy wspolmalzonkow, jego psychologiczne oddzailowywanie na charakter i upadlosc zwiazku malzenskiego.
ale podobno kobiety tak maja ze musza sobie rzeczy ponazywac.. sorry za zlosliwosc

7

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

A ja podejrzewam z dużą dozą prawdopodobieństwa, że dość inteligentny facet jesteś, choć jak dla mnie zbyt narwany,jak się z tobą nie zgadzać. Ale lubię jak w rozmowie iskrzy,to przyszłam się z tobą poniezadzać ,a może zmienię zdanie i się zgodzę? Zanim przejdę do meritum, powiem, że nieźle się ubawiłam tym co się tu zadziało smile  wiesz czemu ? wiem że wiesz.  Piszesz to nie wątek o mnie,to ma by dyskusja, nt jw. Ale nie TEO50, nikt nie obiecał, że wszyscy czytają ze zrozumieniem. chciałabym zobaczyć twoją minę smile
Mam pewność , że masz świadomość, że są również inne powody zdrady,ale skupię się na tym, który jest w temacie.
Seksualność jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka, jest to potreba fizjologiczna, na tym samym poziomie co jedzenie,picie, sen czy tlen.  Następne są potrzeby bezpieczeństwa , przynależności,szacunku,samorealizacji i na końcu potrzeby duchowe. Jak by ktoś chciał w szczegółach odsyłam do ciotki Wikipedii -hierarchia potrzeb Maslowa. Problem polega na tym że z tymi potrzebami to jest tak, że nie bardzo się da zmienić kolejność, oczywiście mówimy o ludziach zdrowych psychicznie i nie uzależnionych, czy współuzależnionych, bo tam działają inne mechanizmy. U chorych  nie wiadomo jak,bo każdy może mieć inaczej, ale może mieć tą hierarchię prawidłową, a u uzależnionych na pierwszym miejscu jest zaspokojenie nałogu, a u współuzależnionych ratowanie nałogowca smile
I tak najpierw potrzeby fizjologiczne, potem bezpieczeństwa, potem przynależności, która to w swoim pakiecie ma miłość. Dlatego często zdradzający/ca mówi kocham zdradzanego/ną, dlatego potrafi zdradzić mimo miłości. Jeżeli nie są zaspakajane potrzeby seksualne,jedzenia, picia itd.  jako te najważniejsze, to niezaspokojony ma w du....e potrzebę bezpieczeństwa czy przynależności, o samorealizacji nie wspomnę. Widzieliście kiedyś samorealizującego się bezdomnego? On musi zdobyć jedzenie, wodę, potem musi zapewnić sobie schronienie, co by z nożem w plecach się nie przebudzić.
Tyle teorii, ale to niestety dopiero początek rozmowy, bo wiadomo, że różnej wielkości są te potrzeby. No i co zrobić jak jedno chce więcej, inaczej  niż drugie, a jak w temacie jest to sprawa bardzo indywidualna.

8

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

W startowym poście napisałeś, że masz nadzieję na dyskusję.
A okazuje się, że szukasz potwierdzenia swojej tezy.
A każdy argument, doświadczenie, które tej tezie przeczy powoduje Twoją złość.

9

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

wow, wspaniale ze weszlas na Maslowa. Dla mnie to oczywistosc i nie mialem zielonego pojecia ze ktos moze nie wiedziec.
ciekawie sie zaczyna, z mojej strony zgoda, musialbym sie wysilac by nie poprzec Twojej wypowiedzi kachna, a przeciez o to nie chodzi.

ciekawe rzeczy wynikna wlsnie z tego jak to jest co ujelas w ostatnim zdaniu.
chyle czola

10

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Tak jak przedmówczynie wspominały, nie zawsze tu chodzi o ilość seksu i jego jakość....
Czasem jest tak, że ma się ochotę na...inność??
Bo ta sama żona/mąż od nastu lat, może się znudzić prawda?
Jak to było w pewnym dowcipie.....żebyś ty jeszcze cudza była??

11

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Przyszlosc, rzeczowe i sensowne. Nie czuj sie przezemnie atakowana.
Trudno tak odbierasz nie bede sie tlumaczyc,
oczywiscie ze szukam potwierdzenia, nie wykluczam zaprzeczenia, wmiedzyczasie chyba napisalem czego oczekuje.

Trudno tu w tym watku mi pisac o niedojrzalosci, to calkiem osobny i obszerny temat, zaloz Ty taki watek, a tam sie wypowiem (moze)

12 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-09 15:01:56)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

moniaCo,
czyli jak monogamia doprowadza do nudnosci w sferach lozkowych?
tylko u mezczyzn czy u kobiet tez czy u obojga?

Ok rozumie ze zapomnialem tez dopisac "innosc".
Pytanie jednak powstaje.. moze jednak w naturze ludzkiej lezy poligamia?
Gdzies wyczytalem ze mezczyzna z natury jest poligamiczny, bo taka jego biologiczna rola. Jak najszerzej rozsiac swoj material genetyczny. Teoretycznie mozna sie zgodzic, z drugiej jednak strony istnieje cos takiego jak wolna wola. Czyli wola bycia z jednym partnerem. A jak co facet zdradzi to przegral wojne z biologia, tak bardzo chcial a nie dal rady. Inaczej jak facet rozsial material biologiczny to nie ma  strat gospodarczych bo moze i nawet alimentow nie placi, gorzej jak jakas kukulke wychowuje sie w wlasnej rodzinie... Czytalem jakies badania na ten temat i odsetek kukulczych dzieci przynajmniej w europie zachodniej wcale nie jest maly.

13

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Teo50 . Według mnie strasznie spłycasz temat.
Ok, u mężczyzn faktycznie seksualność jest mniej skomplikowana, ale u kobiet to sprawa złożona.

Według mnie tylko kobieta, która nic do faceta nie czuje, będzie robić ciągłe uniki jeśli chodzi o seks. Dla mnie ma to niewiele  wspólnego z seksem, a bardziej z brakiem bliskości. Tak z doświadczenia ci powiem, że seks, z obowiązku, z kimś z kim kobieta nie jest uczuciowo związana, nawet jeśli jest to oficjalny partner i wygląda jak Cloonej z okresu Ostrego Dyżuru, to jest na dłuższą metę doświadczeniem mocno odstręczającym.

Owszem zdarzają się też  kobiety, które mają małe libido, albo po urodzeniu dziecka na długo im spada ochota na seks(znam przypadki), ale one będąc blisko ze swoimi facetami starają się z tym coś zrobić, wiedząc, że więź seksualna jest bardzo ważna.

Generalnie jak kobiecie zależy na facecie i czuje się ona spełniona w związku na innych polach, to będzie z nim seks uprawiać, może nie raz dziennie, ale raz w tygodniu to spokojnie. Chociażby żeby ten facet czuł się ważny i dowartościowany. Przecież kobiety nie są głupie i wiedzą, iż ta sfera jest dla facetów bardzo ważna.

Jak kobieta tkwi w związku z facetem, z którym seks ją w ogóle nie interesuje to dlatego, że jest z nim żeby w domu był ktoś kto skośni trawnik, odbierze dziecko z przedszkola,naprawi cieknący kran  i dorzuci się do domowego budżetu. Gość zatrudniony na stanowisku "mąż i ojciec". Uczucia są tu zbędne. Seks też.
Dlatego jest tak dużo kobiet, które akceptuj, że facet chodzi na boki  i udają, że nie widzą. Jak bym była w związku z facetem, który miałby tylko spełniać swoje zadania na stanowisku "mąż i ojciec" to też bym się jego życiem seksualnym nie interesowała.

14

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
TEO50 napisał/a:

moniaCo,
czyli jak monogamia doprowadza do nudnosci w sferach lozkowych?
tylko u mezczyzn czy u kobiet tez czy u obojga?

Ok rozumie ze zapomnialem tez dopisac "innosc".
Pytanie jednak powstaje.. moze jednak w naturze ludzkiej lezy poligamia?
Gdzies wyczytalem ze mezczyzna z natury jest poligamiczny, bo taka jego biologiczna rola. Jak najszerzej rozsiac swoj material genetyczny. Teoretycznie mozna sie zgodzic, z drugiej jednak strony istnieje cos takiego jak wolna wola. Czyli wola bycia z jednym partnerem. A jak co facet zdradzi to przegral wojne z biologia, tak bardzo chcial a nie dal rady. Inaczej jak facet rozsial material biologiczny to nie ma  strat gospodarczych bo moze i nawet alimentow nie placi, gorzej jak jakas kukulke wychowuje sie w wlasnej rodzinie... Czytalem jakies badania na ten temat i odsetek kukulczych dzieci przynajmniej w europie zachodniej wcale nie jest maly.

Wiesz TEO50..ja to trochę ironicznie napisałam, bo taki tekst usłyszałam między innymi od eks męża, jak poszedł na lewiznę.
A na moje pytanie, czy mu czegoś w łóżku brakowało, powiedział....a może miałem ochotę spróbować, jak to jest z inną?

Troszke jednak chyba ewolucja postąpiła naprzód, żeby tak jednoznacznie sprowadzać tylko do chęci rozsiewania materiału genetycznego.

15 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-09 15:21:34)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Teo50 . Według mnie strasznie spłycasz temat.
Ok, u mężczyzn faktycznie seksualność jest mniej skomplikowana, ale u kobiet to sprawa złożona.

DOKŁADNIE

16 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-09 15:24:32)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
TEO50 napisał/a:

Przyszlosc, rzeczowe i sensowne. Nie czuj sie przezemnie atakowana.
Trudno tak odbierasz nie bede sie tlumaczyc,
oczywiscie ze szukam potwierdzenia, nie wykluczam zaprzeczenia, wmiedzyczasie chyba napisalem czego oczekuje.

Trudno tu w tym watku mi pisac o niedojrzalosci, to calkiem osobny i obszerny temat, zaloz Ty taki watek, a tam sie wypowiem (moze)

OK.
Wracając do tezy głównej wątku i ograniczając się do przypadków, w których główną przyczyny zdrady byłoby niedopasowanie partnerów pod względem temperamentów seksualnych, to ja to widzę tak.
Dla mnie wszystko jedno czy mówimy o temperamencie seksualnym, czy jakiejkolwiek innej potrzebie to na początek ważne jest uzmysłowienie sobie przez partnerów, że dana potrzeba jest u każdego z nich na innym poziomie ważności.
To jest dla mnie KROK 1 - Uczciwe postawienie sprawy to podstawa. Różnica w temperamentach seksualnych to PROBLEM, bo zawsze któryś z partnerów będzie się w takim związku męczył
KROK nr 2 to poszukanie rozwiązania problemu.
I dla jednych rozwiązaniem będzie zdrada, dla innych rozstanie, a jeszcze inni poszukają może pomocy specjalisty, np. seksuologa lub jakiś form stymulacji.

EDIT: przy czym zdrada to dla mnie niedojrzałość.
Zawsze można też dać partnerowi zgodę na skok w bok.
Ile ludzi tyle pewnie sposobów na rozwiązanie problemu.

17

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Przyszłość napisał/a:

I dla jednych rozwiązaniem będzie zdrada, dla innych rozstanie, a jeszcze inni poszukają może pomocy specjalisty, np. seksuologa lub jakiś form stymulacji.

zdrada nie jest rozwiązaniem problemu, bo w efekcie doprowadza tylko do kolejnych ... problemów

18

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
in_ka napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

I dla jednych rozwiązaniem będzie zdrada, dla innych rozstanie, a jeszcze inni poszukają może pomocy specjalisty, np. seksuologa lub jakiś form stymulacji.

zdrada nie jest rozwiązaniem problemu, bo w efekcie doprowadza tylko do kolejnych ... problemów

tak In_ka zgadzam się w 100% - to najłatwiejsze i przede wszystkim niedojrzale rozwiązanie problemu (jeśli w ogóle taki eufemizm można tu zastosować smile )

19

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Ja uważam, że w łóżku jak w życiu. Jeśli ludziom na sobie zależy i jest między nimi bliskość to zawsze wypracują kompromis.

Wszystkie znane mi przypadki związków, którym w dłuższym okresie nie układało się w łóżku, to były związki, w których coś nie grało w emocjach  i szczerej komunikacji również.  Nie seks był tam głównym problemem.

20

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Ja uważam, że w łóżku jak w życiu. Jeśli ludziom na sobie zależy i jest między nimi bliskość to zawsze wypracują kompromis.

Wszystkie znane mi przypadki związków, którym w dłuższym okresie nie układało się w łóżku, to były związki, w których coś nie grało w emocjach  i szczerej komunikacji również.  Nie seks był tam głównym problemem.

Jasne. Takie są Twoje doświadczenia i spostrzeżenia.
Ale spróbuj na to spojrzeć oczami TEO50 i zgodzić się z jego tezą.
Nie wnikając w to, czy to jest rzeczywisty problem czy nie.
Przyjmij, że tak po prostu jest.
Jeśli poznałabyś parę, dla której problemem jest różnica w temperamentach seksualnych to co byś im poradziła

21 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-06-09 16:14:38)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Przyszłość napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Ja uważam, że w łóżku jak w życiu. Jeśli ludziom na sobie zależy i jest między nimi bliskość to zawsze wypracują kompromis.

Wszystkie znane mi przypadki związków, którym w dłuższym okresie nie układało się w łóżku, to były związki, w których coś nie grało w emocjach  i szczerej komunikacji również.  Nie seks był tam głównym problemem.

Jasne. Takie są Twoje doświadczenia i spostrzeżenia.
Ale spróbuj na to spojrzeć oczami TEO50 i zgodzić się z jego tezą.
Nie wnikając w to, czy to jest rzeczywisty problem czy nie.
Przyjmij, że tak po prostu jest.
Jeśli poznałabyś parę, dla której problemem jest różnica w temperamentach seksualnych to co byś im poradziła

Dla mnie to troche upraszczanie tematu do sexu.
Sex to jeden z wielu elementów który musi współgrać z pozostałymi
Większość osób swój temperament łóżkowy sprawdza przed ślubem i wtedy wszystko gra.
Natomiast po ślubie rożnie to juz moze wyglądać . Zona po urodzeniu dziecka moze miec mniejsze potrzeby bądź Maz na żonę nie patrzy juz na nia jako na kobietę ale matkę jego dziecka i on ma mniejsze potrzeby .

Kompromis zrozumienie i inne współczynniku musza grać

22

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Przyszłość napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Ja uważam, że w łóżku jak w życiu. Jeśli ludziom na sobie zależy i jest między nimi bliskość to zawsze wypracują kompromis.

Wszystkie znane mi przypadki związków, którym w dłuższym okresie nie układało się w łóżku, to były związki, w których coś nie grało w emocjach  i szczerej komunikacji również.  Nie seks był tam głównym problemem.

Jasne. Takie są Twoje doświadczenia i spostrzeżenia.
Ale spróbuj na to spojrzeć oczami TEO50 i zgodzić się z jego tezą.
Nie wnikając w to, czy to jest rzeczywisty problem czy nie.
Przyjmij, że tak po prostu jest.
Jeśli poznałabyś parę, dla której problemem jest różnica w temperamentach seksualnych to co byś im poradziła

Prędzej czy później prawie wszystkie pary rozjeżdżają się jeśli chodzi o potrzeby seksualne. Ja znam blisko przynajmniej dwie takie pary. Jedna to para trzydziestolatków z małymi dziećmi. On ma ochotę zawsze i wszędzie, ona jest zmęczona opieką nad dziećmi, a i tak nigdy nie miała wielkiego libido. Wypracowali sobie jakiś kompromis w tej materii, jak tylko jemu za mało to on jej jasno o tym mówi, i zaczynają starać się podgrzać swoją związkową atmosferę, bo dla niej zdecydowanie ważniejsza jest bliskość, rozmowy i pieszczoty i on doskonale o tym wie, więc coś razem działają w tym aspekcie.

Druga para już para w poważnym wieku, gdzie ona by mogła parę razy w tygodniu,  a on może pewnie raz w miesiącu przy bardzo sprzyjających wiatrach.....I to ona i tak zawsze miała większy temperament, nigdy nie był to problem.

Zresztą są różne formy rozładowania napięcia seksualnego. Szczerze mówiąc, nie spotkałam się z osobami, które dopuściły się zdrady tylko dlatego, że miały subiektywnie za mało seksu(choć w normie). To chyba trzeba być kimś bardzo prymitywnym, żeby tylko z tego powodu zdradzić partnera.  Jak ludzie się dogadują w związku, to akceptują pewne ograniczenia partnera. A przede wszystkim nie dostrzegają w tym złej woli. Ale do tego trzeba rozmowy,bliskości i dojrzałości.

23

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Można mieć super seks w małżeńśtwie, fajną żonę i dzieci, super rodzinę, ale i tak zdradzać. Są na to przykłady, pewnie tutaj na forum również.

Kiepski seks, rzadki seks, czyli niezaspokojone libido może być przyczyną zdrady. Jakieś wady partnerki też mogą być przyczyną zdrady, bo facet chce popieścić inne ciało. Aleeeee... po zdradzie pada pytanie "Dlaczego on to zrobił?" i szuka się jakiś przyczyn i na siłę dopasowuje jakieś wyjaśnienia. A tych wyjaśnień może po prostu nie być. Znalazł kochankę, bzyknęli się (nieważne, czy to romans w pracy, czy na delegacji kobieta ze stolika obok, czy laska z Sympatii, czyli prostytutka) -- po prostu to zrobił. Zrobił w poszukiwaniu szcześcia. Nawet jeśli jego życie i tak było szczęśliwe.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to nielogiczne... a ja wiem, że to jest wbudowane w naszą naturę. Zob "efekt Coolidge'a".

24

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Gary napisał/a:

Można mieć super seks w małżeńśtwie, fajną żonę i dzieci, super rodzinę, ale i tak zdradzać. Są na to przykłady, pewnie tutaj na forum również.

Kiepski seks, rzadki seks, czyli niezaspokojone libido może być przyczyną zdrady. Jakieś wady partnerki też mogą być przyczyną zdrady, bo facet chce popieścić inne ciało. Aleeeee... po zdradzie pada pytanie "Dlaczego on to zrobił?" i szuka się jakiś przyczyn i na siłę dopasowuje jakieś wyjaśnienia. A tych wyjaśnień może po prostu nie być. Znalazł kochankę, bzyknęli się (nieważne, czy to romans w pracy, czy na delegacji kobieta ze stolika obok, czy laska z Sympatii, czyli prostytutka) -- po prostu to zrobił. Zrobił w poszukiwaniu szcześcia. Nawet jeśli jego życie i tak było szczęśliwe.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to nielogiczne... a ja wiem, że to jest wbudowane w naszą naturę. Zob "efekt Coolidge'a".

Trzeba być daleko posuniętym ewolucyjnie osobnikiem, żeby odnaleźć szczęście bzykając prostytutkę i porównywać się do gryzoni.:P

25

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
ryba81 napisał/a:

Dla mnie to troche upraszczanie tematu do sexu.
Sex to jeden z wielu elementów który musi współgrać z pozostałymi
Większość osób swój temperament łóżkowy sprawdza przed ślubem i wtedy wszystko gra.
Natomiast po ślubie rożnie to juz moze wyglądać . Zona po urodzeniu dziecka moze miec mniejsze potrzeby bądź Maz na żonę nie patrzy juz na nia jako na kobietę ale matkę jego dziecka i on ma mniejsze potrzeby .

Kompromis zrozumienie i inne współczynniku musza grać

Jasne Ryba, że to uproszczenie smile
Dorośl, dojrzali ludzie rozmawiają, a jeśli mają z czymkolwiek problem to go wspólnie starają się rozwiązać

26

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Przyszłość napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Dla mnie to troche upraszczanie tematu do sexu.
Sex to jeden z wielu elementów który musi współgrać z pozostałymi
Większość osób swój temperament łóżkowy sprawdza przed ślubem i wtedy wszystko gra.
Natomiast po ślubie rożnie to juz moze wyglądać . Zona po urodzeniu dziecka moze miec mniejsze potrzeby bądź Maz na żonę nie patrzy juz na nia jako na kobietę ale matkę jego dziecka i on ma mniejsze potrzeby .

Kompromis zrozumienie i inne współczynniku musza grać

Jasne Ryba, że to uproszczenie smile
Dorośl, dojrzali ludzie rozmawiają, a jeśli mają z czymkolwiek problem to go wspólnie starają się rozwiązać

Reasumujac pól żartem
Niedojrzali którym brakuje sexu zdradzają tongue

Dla mnie ten temat to troche bicie piany o niczym ....

27

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
ryba81 napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Dla mnie to troche upraszczanie tematu do sexu.
Sex to jeden z wielu elementów który musi współgrać z pozostałymi
Większość osób swój temperament łóżkowy sprawdza przed ślubem i wtedy wszystko gra.
Natomiast po ślubie rożnie to juz moze wyglądać . Zona po urodzeniu dziecka moze miec mniejsze potrzeby bądź Maz na żonę nie patrzy juz na nia jako na kobietę ale matkę jego dziecka i on ma mniejsze potrzeby .

Kompromis zrozumienie i inne współczynniku musza grać

Jasne Ryba, że to uproszczenie smile
Dorośl, dojrzali ludzie rozmawiają, a jeśli mają z czymkolwiek problem to go wspólnie starają się rozwiązać

Reasumujac pól żartem
Niedojrzali którym brakuje sexu zdradzają tongue

Ja się pod tym nie podpisuję.
Powiedziałabym raczej, że wśród zdradzających są także niedojrzali którym brakuje sexu

28

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Przyszłość napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Jasne Ryba, że to uproszczenie smile
Dorośl, dojrzali ludzie rozmawiają, a jeśli mają z czymkolwiek problem to go wspólnie starają się rozwiązać

Reasumujac pól żartem
Niedojrzali którym brakuje sexu zdradzają tongue

Ja się pod tym nie podpisuję.
Powiedziałabym raczej, że wśród zdradzających są także niedojrzali którym brakuje sexu

smile oj tam oj tam smile

29

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Seksualność jest od dziecka bombardowana i każdemu z nas coś tam wtłoczono. Seks tabu,nikt nie mówi że to bliskość, czułość i do tego  przyjemne.  Kobieta musi się szanować co by flamą nie zostać i to sex ją tam zaprowadzi. Facetom to tylko jedno w głowie, wykorzystać.  Nagości trzeba się wstydzić
Tatuś żartujący, że zrzuci ze schodów absztyfikanta, i córcia zapewniająca, że tatusia nie opuści. A jak tatuś tak mówi, to to jakieś zło jest, facet znaczy się. No chyba że tatuś-wyjątek. No i mamy nielubiącą seksu kobietę, która ma w podświadomości że seks to nic dobrego, że wszyscy się  od niego odżegnują, tylko skromność jest wartością, śmiałe korzystanie z tego całego seksu to wyuzdanie i szanująca się K to nigdy...I mimo, że to zdanie się zmienia, pojawiają się pierwsze doznania erotyczne, o dziwo przyjemne , świadomość, że to nic złego, że bliskość to i tak nie czują się w tej roli komfortowo. Oczywiście na początku, jest ok, seks to miłość ta wyjątkowa, bo tą zwykłą to mają od mamy, taty, siostry, babci .... Ale seks to tylko z M. Ale podświadomość, to silna bestia i  nieuświadomiona zaczyna drążyć i posyłać nam info, które nam wtłoczono.
A co mają mężczyźni wtłoczone? Mężczyzna musi być silny, nie mazgaić się, od najmłodszych lat ma powtarzane,że rodzinę będzie musiał utrzymać na odpowiednim poziomie. Nikt się nie przejmuje, jego uczuciami, jak mu źle to beksa, jak za grzeczny to fajtłapa, jak żywy urwis  to nic dobrego z niego nie wyrośnie. Ma wtłaczane że tylko miły i szarmancki, będzie lubiany, chwalony i doceniany. Taki chłopczyk czasem nie słyszy żadnych pochwał,aż pewnego dnia otworzy babci, cioci , drzwi i ją  przepuści. Pochwał nie ma końca.O wiele szybciej dowiadują się, że seks to przyjemność.
Oczywiście to tylko przykłady, zebrałam informacje,które bardzo często słyszałam od różnych osób i nie każdy musi sie z nimi identyfikować. Ale dobrze, aby każdy kto ma problemy z seksem w związku, dowiedział się co mu wtłoczono. Do tego niebagatelną rolę odgrywa to jaki związek obserwujemy od dziecka, rodziców, dziadków, czy jakiś inny.  To w dzieciństwie wypracowujemy sobie schematy, które pozwalają nam przeżyć. Problem jest taki, że z tymi schematami w dorosłe życie srru.
Używamy schematów, choć nie musimy, ograniczają nas wtłoczone przekonania i nie potrafimy być po prostu sobą. Jak dołożyć do tego predyspozycje i cechy charakteru to mamy ....
Czy seksualność kobiety jest  bardziej skomplikowana?
Myślę że nie, że mężczyzna jest co najmniej tak samo  skomplikowany jak kobieta, choć w inny sposób.
Facet nie ma pomysłu, że seks jest zły, on wie że jest przyjemny, mnogość partnerek seksualnych, nie za skutkuje nazwaniem go flamą,  a wręcz odwrotnie. On nie będzie puszczalski tylko uroczy i kobiety będą za nim szaleć . A kobieta będzie szmatą której nikt szanujący się nie zechce, chyba że na jeden numerek.
Nie przypadkiem istnieje powiedzenie, że mężczyźni są zazdrośni najbardziej o poprzedniego a kobiety o następną.
No i nie dotarłam do tego seksu partnerskiego smile ale preludium jest, no i zamiary ukończenia tego tematu rzeka też smile

30 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-09 19:10:25)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
kachna66 napisał/a:

Czy seksualność kobiety jest  bardziej skomplikowana?
Myślę że nie, że mężczyzna jest co najmniej tak samo  skomplikowany jak kobieta, choć w inny sposób

sądzę, że seksualność kobiety jest jednak inna...
kobieta czego innego potrzebuję - nazwałabym to ogólnie "grą wstępna"
i nie chodzi mi o to przysłowiowe 20 minut...
przykład: cały dzień nasz ślubny nas wku..., obowiązki przytłaczają, dziecko marudzi, teściowa krytykuje, w pracy szef opier...a my nic tylko wieczorem - bogini sexu wink
no nie, tak to raczej nie działa
u mężczyzny, często bywa odwrotnie  - wszystko dzisiaj mnie wku...to  wieczorem najlepszym relaksem jest ... sex
a ona jęczy, marudzi i jeszcze głowa ją boli...
rozjeżdżamy się po całości
i teraz kwestia tego czy ten nasz facet powie - kochanie a może dzisiaj wiesz masaż ci zrobię, weźmie oliwkę kark rozmasuje, stopki i co tam, która potrzebuje...
czy będzie szukał wytłumaczenia - niedopasowanie seksualne i na boki się rozglądał wink

31 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-09 19:41:22)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

czytam z bardzo duza przyjemnoscia, obawiam sie jednak ze pozostanie ten watek, watkiem ekspertow. Powaznie zastanawiam sie nad tym czy odpowiedniej grupie dalem temat do rozwiniecia, Kto chwilke posiedzial na tym forum, zna osoby wypowiadajace sie wyzej, sa bardzo aktywne, do tego nieglupie, a co wazniejsza swiadome tego. Przychodzi jednak refleksja, kiedy zdobylyscie takie poglady i doswiadczenia. Przyznam szczerze ze ja w momencie gdy juz u mnie powaznie zaczelo szwankowac, zaczalem czytac to tu to tam. O piramiszie Maslowa dowiedzialem sie stosunkowo pozno, i dopiero po jej doglebnym przestudiowaniu  powiedzialem sobie no tak tak to przeciez jest. Ale to juz dosc odlegle czasy. Chce na moim wlasnym przykladzie powiedziec ze moja wiedza wzrosla z biegiem czasu kiedy zaczalem sie interesowac tematyka. Nie chce nikomu zarzucac ze musial dokladnie tak jak ja, podejrzewam jednak, ze tak moze byc. Zreszta nietrudno zauwazyc Wasze humanistyczne podejscie do sprawy.

Z moich wlasnych obserwacji wynika ze 1/100 tego co sie tu pisze nie wie pan X i pani Y. Zarzucono mi splycenie tematu, a tak splycam na maxa, bo mam nadzieje ze ktos na to forum wejdzie i bedzie na tyle odwazny ze dopisze cos. Nam przychodzi to z latwoscia, nie musialem sie oswajac, przeczytalem pierwszy watek i juz swoje 3 grosze wtracic musialem., jak widze niki ktore pisza to wiem ze maja cos do powiedzenia.

Dobrze ze juz na tyle mamy rozwiniety zmysl obserwowania ze mozemy dawac przyklady z zycia obok nas. Czasami z swojej autobiografii.
Pozornie tylko moze sie wydawac ze moj watek z zdrada nie ma wiele doczynienia. Ale jakby kazdy problem zdrady obedrzec ze skory braku komunikacji, baraku empatii, braku porozumienia to pozostaje czysty akt sexualny. GDYBY TEGO AKTU NIE BYLO W WIELU PRZYPADKACH NIE MOWILIBYSMY O ZDRADZIE. Z zamyslem wybralem sexualnosc i prawo kazdego czlowieka do niej. Jeszcze raz powtarzam ze problem zdrady jest bardzo zlozony, i praktycznie kazdy watek o tym mowi.

Wybaczcie ale Wasze osobiste doswiadczenia w tym watku mnie nie interesuja. Nie ze mnie absolutnie nie interesuja, bo jestem osoba ktora w gruncie rzeczy jest zainteresowana swoimi bliznimi. Oczywiscie szanuje to ze komus sexu nie brakowalo i bylo super, ciesze sie ze takie malzenstwa istnieja, ale czy to regula? czy jednak wyjatek od reguly. Dla mnie raczej wyjatek.

I tu nie chodzi o to ze moj jeden czy drugi zwiazek laczyl sie z ograniczeniami, ale o to ze gdziekolwiek i kiedykolwiek zawsze tam gdzie byly problemy staralem sie zebrac informacje i je dostawalem: a bo nasz zwiazek byl tez do dupy bo sexu nie bylo. Inny przyklad a bo jak mi juz nie stawal to sobie mlodego h... poszukala.
Albo: no co ty? z nim sypiac? przeciez on wogole do mnie nic nie czuje. Tak ze nie wiem czy watek idzie w odpowiednim kierunku, aczkolwiek czytam z bardzo wielka satysfakcja. (sorry za prostote)

32

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Myślę, że nasza seksualność się zmienia. Nie jest na stałym poziomie. Nie jest nam dana raz na całe życie. Mają na nią wpływ hormony, nasza psychika. Również aktywność fizyczna, a nawet pogoda. 
Wiadomo przemęczenie, nadmiar obowiązków mogą wpłynąć na okresowy spadek częstotliwości i jakości seksu.  W trakcie wyczerpania czy choroby nasz organizm może się w ten sposób bronić przed utratą energii. I ten przejściowy stan nie ma moim zdaniem istotnego wpływu na naszą seksualność.

Złe traktowanie przez partnera może wywoływać w nas niechęć do seksu, ale też działać pobudzająco. Tak, że dochodzi do skrywania naszych pragnień, wstrzymywania seksualności mimo, że jest ona rozbudzona.
Wyobraźmy sobie. Mąż mnie poniżył, a ja mu wypalę, że mam straszną ochotę na rżnięcie. Seksualność zaczyna się mimowolnie hamować, spychać.

Nie będę wracać do czasów, kiedy jest największa chemia, bo to naturalne, że wtedy jesteśmy bardzo spragnieni partnera. Ale po latach...
Miałam taki okres w życiu, że jakoś nie czułam satysfakcji z seksu. Seks przestał być dla mnie przyjemnością. To było chyba tak ok trzydziestki. I nie chodzi chyba o męża, czy o to jaki był w stosunku do mnie. Nie wiem, może to hormony. A może jakaś taka stagnacja w życiu. Być może są to te sytuacje kiedy mężowie się skarżą, że żona ma wszystko, a nie chce się kochać. Nie wiem co było przyczyną. Owszem byłam źle pozszywana po porodzie. Ale na prawdę nie odczuwałam radości z seksu. To się jakoś tak chyba samo zmieniło. Ciekawe, że niektóre koleżanki mówiły o podobnym problemie mniej więcej w tym samym wielu.
Myślę też, że ochota na seks ma niekoniecznie wiele wspólnego z miłością. Kiedy nie miałam ochoty na seks bardzo kochałam męża. Zmuszałam się. Co miałam mu powiedzieć, że seks przestał być dla mnie przyjemny. Zastanawiałam się co się ze mną dzieje.

No a potem to już w górę. Im starsza tym chyba większa ochota na seks. I większa satysfakcja. Takie wyciąganie przyjemności. To co sprawiało mi frajdę, to fakt, że kocham się z mężem. Że mam ten komfort. Że mogę robić różne rzeczy i jednocześnie żyć w zgodzie z moją moralnością. Że ten małżeński seks jest piękny. Chyba było mi dane to docenić, nacieszyć się tym zanim straciłam:).
Był czas, że oddzielałam życie intymne od codziennego. Nie myślałam o tym co zrobił ( było wezwanie policji), o tym co powiedział tylko brałam to co chciałam. Korzystałam z męża.
Muszę też przyznać, że zdrada spowodowała wzrost mojej seksualności. Miałam mega ochotę na seks. Mimo, że mąż mnie zdradzał.
Ze względów moralnych i jakiejś takiej godności nie mogłam godzić się na taki układ. Chociaż jest on moim zdaniem mocno podniecający.
Niewystarczający seks jest chyba taką trochę przykrywką dla zdrady. Myślę, że motywy są inne. Ale dochodzi do niesamowitego rozbuchania seksualnego. Ma na to moim zdaniem wpływ psychika, jakaś adrenalina, która działa pobudzająco.
Działa jakaś chemia. Zdrada po prostu musi smakować cudownie... Musi to być coś takiego czemu ciężko się oprzeć.
Jeśli by tak nie było to kobiety nie godziłyby się na taki układ, a mężczyźni nie zaprzepaszczaliby całego swojego dotychczasowego życia.
Myślę też, że jest to jakoś tak mylnie pojmowane jako miłość. Nie wiem, być może się mylę. Nigdy nie zdradzałam. Ale musi być w tym coś wzbudzającego pożądanie. I dlatego jest to odczucie, że to przez seks.
Może sekret w tym jak wciąż być kochanką dla swojego męża i jak czuć zagrożenie, adrenalinę będąc w długoletnim związku, kiedy partner staje się przewidywalny. Podsycać pożądanie nie gadżetami, miejscem czy techniką, ale sytuacją, która działa na naszą psychikę i pewnie w następstwie na hormony.
Albo pogodzić się z tym, że seks z mężem może być bardzo dobry, ale już nie taki odlotowy:) Albo fundować sobie jakieś życiowe niespodzianki. Tylko takie, żeby od razu małżeństwo się nie rozleciało.

33

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Seks to ważna część związku taka wisienka na torcie, dzięki której dwoje ludzi może sobie pokazać jak bardzo się kochają. Z drugiej strony są też związku w których oboje partnerów nie ma za szczególnych potrzeb i też są szczęśliwi, ważne jest dobranie się temperamentem.

Natomiast nie uważam aby do zdrady także tej seksualnej dochodziło przez brak seksu w związkach, wręcz uważam że to raczej najrzadszy powód. Dlaczego? Częstszym powodem jest zwykłe niedbalstwo, brak zainteresowania, brak bliskości. Możemy uprawiać seks codziennie, a jeśli nie będzie w nim nic po za seksem, a codzienne życie stanie się nudne i niejako "obok siebie" to zaczyna się robić miejsce dla zdrady, wcale niekoniecznie z braku seksu. Przynajmniej ja tak to widzę, ale nie mam dużego doświadczenia w tym temacie. Zostałam zdradzona tylko raz, ale po prostu był to facet który zmieniał kobiety jak rękawiczki, a ja młoda, naiwna i głupia sądziłam że będzie inaczej ;p

34

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
TEO50 napisał/a:

Przychodzi jednak refleksja, kiedy zdobylyscie takie poglady i doswiadczenia.

Przyznam szczerze ze ja w momencie gdy juz u mnie powaznie zaczelo szwankowac, zaczalem czytac to tu to tam. O piramiszie Maslowa dowiedzialem sie stosunkowo pozno, i dopiero po jej doglebnym przestudiowaniu  powiedzialem sobie no tak tak to przeciez jest.

Chce na moim wlasnym przykladzie powiedziec ze moja wiedza wzrosla z biegiem czasu kiedy zaczalem sie interesowac tematyka. Nie chce nikomu zarzucac ze musial dokladnie tak jak ja, podejrzewam jednak, ze tak moze byc. c

(sorry za prostote)

Przyznam szczerze ze ja w momencie gdy sufit spadł mi na łeb,  zacząłam czytac to tu to tam. O...... dowiedzialem sie ......., i dopiero po jej doglebnym przestudiowaniu  , nazwaniiu po "imieniu" powiedzialem sobie no tak tak to przeciez jest.
I tak, prawie  dokładnie tak jak Ty smile  z naciskiem na dokładnie.
A i uwielbiam prostotę w wypowiedziach na powyższe tematy, bo nie ma potrzeby ich ubarwiać, czy komplikować.

Seksualność jako indywidualna sprawa każdego człowieka, czy pozostaje nią nadal jak wchodzimy w seksualno-uczuciowy związek? Moim zdaniem tak, bo nadal jesteśmy dwojgiem ludzi, nie zrastamy się, nie stajemy się jednym tworem.
Myślę, że wszystko, co myślimy robimy, jak żyjemy jakich dokonujemy wyborów jak uprawiamy seks,to indywidualna sprawa i jako taka nie  powinna podlegać ocenie kogokolwiek. Indywidualność to wolność wyboru, nie przyznana mi przez kogoś, to coś o czym się nawet nie myśli, to coś zrośnięte ze mną i tylko moje i jedyne w swoim rodzaju.
To na ile dopuścimy partnera/ partnerkę do swojej seksualności , zależy od nas. Co zrobić, jak się zachować gdy jedno chce więcej, inaczej a drugie nie chce zmieniać. Nie chcę tu rozpisywać na wiek, że w tym wieku to on więcej a w tamtym to ona, bo dla jednego więcej to 7x w tygodniu ,z tego chociaż 1x w windzie,a dla drugiego to 2x w tygodniu i raz w miesiącu przy zapalonej lampce.
Biorąc pod uwagę że wchodzimy w związek świadomie, nie możemy powiedzieć, ale ja nie wiedziałam/wiedziałem że godzę się na współ-zaspakajanie potrzeb seksualnych. A niestety często się zdaża że ta osoba z mniejszymi potrzebami nie poczuwa się do obowiązku dotrzymania warunków. Zdrugiej strony co z indywidualnością , co z potrzebami, lub w tym wypadku braku potrzeby? Dlaczego jedna osoba ma się zmuszać? Indywidualność to wolność, to posiadanie możliwości wyboru, wszystko mogę i nic nie muszę. Ale każdy wybór niesie jakieś konsekwencje za które bierze odpowiedzialność wybierający.
I sprawa jest bardzo prosta, Ja chcę tak i tak i 5x w tygodniu, a ja  mogę zgodzić się na 1x w tygodniu i te drugie tak to ja nie chcę. Ale dla mnie to za mało,  no to poszukajmy pomocy, a jeżeli nie to będę szukał innego miejsca gdzie zaspokoję swoje podstawowe potrzeby. To jest ok. nie potrafisz mi pomóc w zaspokojeniu jednej z podstawowych potrzeb znajdę inne miejsce. Oczywiście można również zrezygnować z zaspakajania tej potrzeby w całości i to też będzie ok, jeżeli to będzie dobrowolny wybór. Taki jak każdy inny, jem chleb z pomidorem nie ze smalcem, choć ten bym wolał, ale dokonuję innego wyboru, bo to jest dla mnie lepsze. Wszystko jest jasne klarowne, oboje dokonali swojego wyboru, nie ma kłamstwa i każdy się określił.
Ale, że durna nie jestem. to mam świadomość, że to co napisałam wyżej, jest niemożliwe, albo prawie niemożliwe do realizacji.Problem jest taki,że w teorii to tak prosto wygląda, a w praktyce ni HU HU.
Bo za tą teorią stoją ludzie z uczuciami, potrzebami nie tylko seksualnymi, choć głównie o te chodzi, Ale wiernie im towarzyszy potrzeba bliskości, zaopiekowania, potrzeba poczucia ważności, potrzeba bycia atrakcyjną  dla partnera i potrzeba zaspokojenia partnerki. Nie tylko kobiety potrzebują czuć się kochane, pożądane i zrozumiane, mężczyźni w równym stopniu tego chcą. I wydawałoby się, że mężczyźni chcą zaspokojenia i nie są mu potrzebne takie ozdobniki i jakiś czas sobie z tym radzi, bo wtłoczone ma, że silnym trzeba być, nie "mientkim". sad 
W społeczeństwie pokutują  takie  przekonania, które są realizowane i traktowane jako właściwe [uogółniam, ale mam świadomość, że nie wszyscy tak myślą i postępują]
M częściej inicjuje seks
K potrzebna jest gra wstępna i to M ma "grać"
Raz na trzy razy K prowokuje, to jest super
K uwielbia komplementy, M są pond takie pierdoły.
Do tego  dochodzą wtłoczone nam przekonania,które nas ograniczają.
Nie jestem zwolenniczką oceniania kogokolwiek, ale uogólnione dopuszczam i proszę się nie identyfikować, to moje zdanie, moje wnioski wyciągnięte zarówno z moich doświadczeń jak i innych kobiet.
K daje sobie prawo do grania drugich skrzypiec, ale w pierwszym rzędzie chce siedzieć. O jej potrzeby i zaspokojenie M ma dbać, tak jak by to ona nie mogła tej gry wstępnej zacząć. M w łóżku ma się wykazać [to obopólne najczęściej myślenie], K to właściwie może być królewną i już. Tylko jak ta królewna by się czuła jak ona by się z nim kochała, a on oglądał własne mieszkanie, sufit konkretnie, czy do malowania nie jest.K z wtłoczoną informacją, że skromna ma być, nie potrafi być wyuzdana, choć M czeka. Nie chcę na nikogo naskakiwać i proszę nie odbierajcie tego tak. Natomiast uważam, że tylko bycie uczciwym wobec siebie może pomóc, a prawda jest taka, że w seksie to M są otwarci i zgodzą się chyba na wszystko co zaproponuje K, to K mają problem z ...... sobą nie z seksem, to kobiety idą do łóżka z przekonaniem że są tam przede wszystkim po to aby zaspokoić M i zostać przez niego zaspokojone.To kobiety mają zachamowania, blokady, czują niechęć, czują się wykorzystane, traktowane jak materac. I wreszcie  to wszystko najczęściej rodzi się w głowie Kobiety. Ona się czuje wykorzystana, bo oczekiwała czegoś innego, albo wcale nie chciała. Ja wyszłam z tych schematów, wyrzuciłam również to co mi wtłoczono,nie pozwalam aby mną rządziło coś we mnie, nad czym nie panuje. Czy to znaczy źe na wszystko się godzę? NIE Czy to znaczy że zawsze się godzę? NIE. To znaczy że wszystko co się dzieje w temacie seks to mój wybór, to to co ja chcę albo nie chcę. To również uszanowanie "nie chcę" mojego M, bez urazy, bez kręcenia filmów,bez oceniania.
Pisząc to bynajmniej nie mam zamiaru nikogo oceniać, czy szufladkować, ideałem by było jak choć jedną K zainspirowałabym do pomyślenia, co ja mogłabym poprawić u siebie, co mogłabym wyrzucić ze swojej głowy.     
Jeszcze raz powiem, że M są w takim samym stopniu skomplikowani co kobiety, tylko w inny sposób.
Też mają swoje zahamowania,potrzeby nie koniecznie fizyczne, nie mówią o tym bo to takie niemęskie. To że nie mówią pozwala nam kobietom mówić o swoim skomplikowanym podejściu do seksu. A przepraszam, kto to komplikuje? Chciałabym usłyszeć kiedy i ile razy myślałyście tak: Co ja mogę zmienić, co robię nie tak?
I co by nie powiedzieć seks jest dla facetów najważniejszą sprawą w czasie trwania związku. I ja chcę to uszanować, nie dla niego , tylko dla siebie.   Znam pozycję roszczeniową, grałam tę rolę wiele lat.
Czy zdrada jest możliwa z powodu braku seksu w związku. Oczywiście, że jest możliwe
Zdrada to wybór i najpierw głowa musi dać pozwolenie, potem jest zdrada. Czasem może się zdarzyć, zdrada pt. szybki numerek na delegacji, i wtedy  to najpierw robię a potem myślę.
Myślę, że obarczenie winą kobiety jest po prostu wygodne, po pierwsze, zwalnia zdradzającego z całkowitej winy, po drugie na wszelkie wyrzuty ma odpowiedź . bo ty nie chciałaś.
Zdrada jest możliwa z każdego powodu, bo każdy jest równie dobry co brak seksu.
Ale to że zdradzający podaje taki lub inny powód jest tożsame z prawdą?
Dobra załóżmy, że to brak seksu jest powodem zdrady, to co zrobić z tym :
"i teraz kwestia tego czy ten nasz facet powie - kochanie a może dzisiaj wiesz masaż ci zrobię, weźmie oliwkę kark rozmasuje, stopki i co tam, która potrzebuje...
Co z tym ? GDYBY ON .....TO I SEKSU BYŁOBY WIĘCEJ
I jak połączyć z tym
ZDRADZIŁEM BO ZA MAŁO SEKSU BYŁO
Kto ma rację? Czyja prawda  jest prawdziwa?
Przecież, ona  mogła powiedzieć: jestem zmęczona nie mam ochoty, ale weź oliwkę zrób mi masaż to może mi się zachce.
Nie ma odpowiedzialności zbiorowej za czyn jednego człowieka.
Na pewno natomiast to jak oboje postępują doprowadza ich do punktu z którego jedno rusza i zdradza.

In_ka nie bierz tego do siebie, twój post był po prostu pierwszy w którym szukałam przykładu.

35

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
kachna66 napisał/a:

In_ka nie bierz tego do siebie, twój post był po prostu pierwszy w którym szukałam przykładu.

absolutnie nie biorę - tym bardziej, że akurat moje małżeństwo rozpada się nie przez sex ... tylko wszystko dookoła
ale dam przykład mojej koleżanki; pierwszy związek - świetny sex, namiętność, miłość, trwał 8 lat...
drugi no sex powiedzmy na poziomie minimum ale świetna przyjaźń, partnerstwo, trwa 20 lat
i to ona mówi o sobie, jestem szczęśliwą żoną

oczywiście najlepiej połączyć jedno z drugim - i sex i przyjaźń a to się przytrafia, nie tak często...

a podsumowując mogę tylko napisać - dla każdego inny raj...

36

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Ja osobiście nie uważam żeby seks był dla faceta najważniejszą rzeczą w związku, może dla niektórych, ale to zwykle dla takich dla których seks jest w ogóle najważniejszy w życiu, albo na początku związku. Potem jest cała masa rzeczy ważniejszych, których jak nie ma to może dojść do zdrady, nawet jeśli seks jest codziennie i nie byle jaki.

37

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Gary napisał/a:

. po zdradzie pada pytanie "Dlaczego on to zrobił?" i szuka się jakiś przyczyn i na siłę dopasowuje jakieś wyjaśnienia. A tych wyjaśnień może po prostu nie być. Znalazł kochankę, bzyknęli się (nieważne, czy to romans w pracy, czy na delegacji kobieta ze stolika obok, czy laska z Sympatii, czyli prostytutka) -- po prostu to zrobił. Zrobił w poszukiwaniu szcześcia. Nawet jeśli jego życie i tak było szczęśliwe.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to nielogiczne... a ja wiem, że to jest wbudowane w naszą naturę. Zob "efekt Coolidge'a".

Tak czytam ten swój ostatni post i zastanawiam się co ja tu robię?
Bo  tak zdradzających nie przekonam i nawet nie mam zamiaru się wysilać. Wyraziłam swoje zdanie, tylko po co i komu te opinie moje i innych są potrzebne?
Gary a ty ująłeś to w jednym , no w dwóch zdaniach.
Szczególnie podoba mi się to "szuka na siłę , dopasowuje"i to " a tych wyjaśnień może po prostu nie być" bo

Efekt Coolidge'a ? wzrost libido mężczyzn wywołany zmianą partnerki seksualnej. Fakt, iż atrakcyjność kobiety szybko maleje w oczach jej stałego partnera, tłumaczy się tym, że mężczyzna nie jest predestynowany do monogamii.

I szlus, nic dodać nic ująć.
No tak nie ma wyjaśnień , może być prawdą, bo jest kompletnie nielogiczne. Ileż ja czasu spędziłam aby to zrozumieć !!! Aby połączyć jakoś te wszystkie informacje, złożyć do kupy i zrozumieć.
I w końcu doszłam, że się nie da. Mogłam wprawdzie dalej próbować i w końcu "na siłę dopasować", ale wiem , że byłoby to oszustwo.
Efekt Colidge'a to teoria poparta  badaniami na szczurach i kogutach, nie na ludziach. To teoria z tych samych co założenie, że M ma w genach rozsiewanie nasienia gdzie się da i jakoś dziwnym trafem wypada z głowy informacja, że w tych genach jest również potrzeba opiekowania i dbania o potomstwo, co raczej trudno byłoby spełnić u dużej ilości dzieci rozsianej tu i tam, no i oczywiście trzeba założyć , że nie potrafi dokonywać wyborów o ich utrzymaniu nie wspomnę , bo po co, nie ma wyborów nie ma po co.
Pozostanę przy swoim niezrozumieniu, ale oczywiści panowie teoria do waszej dyspozycji. smile
Kobieta  którą M  obarcza odpowiedzialnością za swoją zdradę, zaprzecza, broni się, ale gdzieś w środku...
Dlatego poświęciłam ten poprzedni post w takiej ilości  kobietom. Mam nadzieję że mi odpisze więcej  co o tym myśli.  smile

38 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-10 11:18:26)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Kachna,
Lubię czytać Twoje posty - chociaż czasami są dłuuuugaśne.
Jest dużo prawdy w tym, co piszesz w tym wątku o stereotypach i oczekiwaniach.
Ale...
Mimo, że to, co i w jaki sposób przekazywane jest nam z zakresu seksualności w okresie dorastania ma niebagatelny wpływ na nasze oczekiwania i naszą postawę w tym obszarze, to jest to tylko pewien pakiet startowy.
Później już świadomie widzimy, co nam pasuje a co nie,
co nas podnieca, a co powoduje, że pożądanie spada do zera.
Tylko, że my bardzo często rozmawiać na ten temat nie potrafimy.
Komunikacja wśród ludzi nawet sobie najbliższych często pozostawia wiele do życzenia.
Od razu wyłapuję w otoczeniu pary, które prowadzą między sobą gierki zamiast mówić wprost.
To według mnie jest największy problem - brak komunikacji, albo bardziej brak bezpośredniej komunikacji.

A co do różnic w tym obszarze pomiędzy K i M, to wg mnie największa różnica wynika z gospodarki hormonalnej.
Ja widzę po sobie, że w płodne dni to jestem wyuzdana i bezpruderyjna, prawie rzucam się na M, w pozostałych potrzebuję dłuższego wstępu.
M funkcjonują tak jakby każdego dnia mieli płodne dni.

39 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-10 11:23:34)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Przyszłość napisał/a:

M funkcjonują tak jakby każdego dnia mieli płodne dni.

szkoda, że nie przenosi się to na ...mózg, no ta płodność wink

no sorry za tą wrzutę ale czytając dzisiejsze forum humor mi się poprawił i ... wyostrzył
ale TEO mi wybaczy złośliwości...chyba...wybaczy wink

40

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
kachna66 napisał/a:

Gary a ty ująłeś to w jednym , no w dwóch zdaniach.
Szczególnie podoba mi się to "szuka na siłę , dopasowuje"i to " a tych wyjaśnień może po prostu nie być" bo  .........
Efekt Coolidge'a ? wzrost libido mężczyzn wywołany zmianą partnerki seksualnej. Fakt, iż atrakcyjność kobiety szybko maleje w oczach jej stałego partnera, tłumaczy się tym, że mężczyzna nie jest predestynowany do monogamii.

Jest mąż M i żona Z. Mąż zdradził żonę z kochanką K. Dlaczego zdradził M? Czy Z jest zła? I często-gęsto na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi -- Z jest super kobietą, ale on wpadł w romans/seks z K. Tak zupełnie osobno... Relacja M-K to inny świat niż M-Z. Z wcale nie musi być mniej atrakcyjna niż K. Mądrość ludowa -- "nie ważne czy kochanka jest brzydsza czy ładniejsza od żony -- ważne że inna".

Kolejny mit o malejącej atrakcyjności żony. Wg badań amerykańskich wiele małżeństw, które nie zostały zniszczone przez zdradę, a jednak były u nich zdrady tylko nie wyszły na jaw, żyło bardziej szczęśliwie niż te, gdzie wierność była zachowana. To dlatego, że zdrada M powoduje, że on bardziej docenia Z. Inna mądrość ludowa mówi "kobieta zdradza, gdy chce zniszczyć małżeńśtwo, a mężczyzna zdradza, aby to małżeńśtwo zachować". Można się tutaj buntować, że to nieprawda, ale już nie raz czytałem, że po wyjściu zdrady na światło dzienne, albo tuż przed rozstaniem M i Z mieli najlepszy seks w życiu... albo że osoba zdradzająca nagle w seksie się bardziej stara.



Kobieta  którą M  obarcza odpowiedzialnością za swoją zdradę, zaprzecza, broni się, ale gdzieś w środku...

Bo normy społeczne stanowią, że jeśli Z jest super kobietą dla M, to M nie zdradzi. To nieprawda. Czasem M zdradzi nawet jeśli Z jest najlepszą kobietą na świecie.



Efekt Colidge'a to teoria poparta  badaniami na szczurach i kogutach, nie na ludziach. To teoria z tych samych co założenie, że M ma w genach rozsiewanie nasienia gdzie się da i jakoś dziwnym trafem wypada z głowy informacja, że w tych genach jest również potrzeba opiekowania i dbania o potomstwo, co raczej trudno byłoby spełnić u dużej ilości dzieci rozsianej tu i tam, no i oczywiście trzeba założyć , że nie potrafi dokonywać wyborów o ich utrzymaniu nie wspomnę , bo po co, nie ma wyborów nie ma po co.

Ja jednak wierzę w tę teorię o rozsiewaniu genów. Spójrzmy... kobieta rozpala się do orgazmu 15 minut, a mężczyzna kończy po trzech minutach. Po orgaźmie kobieta dalej ma ochotę na seks, może przeżywać wielokrotne orgazmy, a mężczyzna nie. Kobieta ma największą chęć na seks przez parę dni w miesiącu, kiedy mogłaby się bzykać non-stop, a facet po orgaźmie traci zainteresowanie seksem. Naturalnie byłoby gdyby facet co parę dni mógł kogoś "przelecieć", a kobieta aby przez te parę dni miała wielu "adoratorów".

Po porodzie kobieta z dzieckiem potrzebuje wielkiego wsparcia, poczucia bezpieczeństwa. Ale to jest inna bajka -- to jest właśnie organizacja społeczna. U nas jest tak, że to mąż zapewnia to wsparcie. Mąż, czyli osoba, z którą żona idzie przez całe życie. Mieli być sobie przyjaciółmi, ale nie zawsze się to udaje.

41

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

bede sie ograniczac, bo jak zauwazylem mam przypadlosc wygaszania watkow. Albo to takie madre co pisze albo raczej dno, do czego sie sklaniam.
1. ciesze sie ogromnie ze jednak watek zyje, mam nadzieje ze co poniektorzy dowiedza sie cos nowego, dziekuje za roznorodnosc wypowiedzi
2. Inka mezczyzni bardzo rzadko miewaja dni nieplodne, wiec praktycznie na okraglo sa plodni
3. Gary, naginam i rozumie w temacie lacznosc miedzy seksualnoscia czlowieka i zdrada.
4. pod dyskusje.. wplywy kulturowe na seksualnosc.Kachna na Ciebie licze, mozemy zachaczyc monogamia i poligamia
5. No jasny gwint wiedzialem od zawsze ze kobiety i mezczyzni roznia sie!!!! chyba chodzi o siusiaka, jedni maja inne nie! ( dla rozluznienia) (sle tez nieglupie patrzac z perspektywy ojca psychoanalizy) ;-))

42

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
Gary napisał/a:

To dlatego, że zdrada M powoduje, że on bardziej docenia Z. Inna mądrość ludowa mówi "kobieta zdradza, gdy chce zniszczyć małżeńśtwo, a mężczyzna zdradza, aby to małżeńśtwo zachować". M

Gary, ale mnie dziś rozbawiłeś...na maksa normalnie big_smile
Tak mnie były mąż docenił i chciał małżenstwo zachować, że aż z kochanką zamieszkał big_smile big_smile

43

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

1. Kobiety i mezczyzni sa rozni jak Venus i Maras, zarowno pod wzgledem fizycznym jak i psychicznym... i cale szczescie, inaczej nie byliby interesujacy dla siebie nawzajem.... czasem cudzy mezowie sa interesujacy dla cudzych zon, albo odwrotnie

2. Ludzie lubia grac w 'co by bylo gdyby...' na wszystkich plaszczyznach zycia psycho-spolecznego, rowniez seksualnego - niestety czasem w gdybaniach posuwaja sie za daleko i mysli wprawiaja w czyny

3. Ludzie lubia sobie fantazjowac i wyobrazac rozne rzeczy, a wyobrazenia sa duzo lepsze niz rzeczywistosc - ale to okazuje sie dopiero po fakcie

4. Ludzie zawsze sa zinteresowani tym,czego nie maja, co jest trudne do osiagniecia a najczesciej tym, co nalezy do kogos innego. Jak to sie mowi, zawsze znajdzie sie ktos, kto ma wieksze mieszkanie, drozszy samochod, ladniesza zone, przystojniejszego meza...

5. Ludzie nie doceniaja tego, co maja....

6. Ludzie sa egoistyczni, nie pamjetaja o partnerach, nie sa empatyczni. Fajnie by bylo, gdyby kazdy myslal o sobie w kontekscie partnera, albo o partnerze w kontekscie siebie...

7. Ludzie... po prostu sa ludzmi, zawsze czegos im brakuje... zawsze sa z czegos niezadowoleni

44

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Wow Cześć Aga333, chyba telepatycznie zciągnęłyśmy cię z Maliną, bo dwa dni temu wspominałyśmy age333. wink

Gary, a ja myślę, że jak by trochę podywagować to i jedna i druga teoria by padła. Bo czyż kobietom nie podnosi się libido przy nowym kochanku?
Masz rację że to są też normy społeczne, tylko już dość długo trwają, nie wiem, czy na drzewach ,ale w jaskiniach to już funkcjonowało. A z tą gotowością do prokreacji to teorii jest wiele i nie przypadkiem mamy taki schemat jak zwierzęta. Kobieta co jakiś czas, co by organizm po ciąży zregenerować, a facet zawsze, coby dopasować do tego, czasem u kobiety. Poza tym słyszałes kiedyś, jak kobieta zdradzajaca M mówi -a bo ja dni płodne miałam. A co, sroce spod ogona wypadła, jak instynkt pierwotny to u obu płci.
Ale nigdzie nie stoi -jak działa instynkt,  to głowa się wyłącza.
Nie ma co dyskutować bo i tak do niczego nie dojdziemy, ty masz prawo wierzyć,a ja nie muszę i niech tak zostanie. A może tak jak M na siłę szuka wyjaśnienia, tak ja nie godzę się na nie?
Powiem więcej, faceci tak usilnie próbują się obronić, podzielić się z kimś odpowiedzialnością, za zdradę, że tracą cel z oczu. A kobieta po zdradzie ostatnią rzeczą jaką chce słyszeć, to kłamstwa.
A co słyszy: instynkt, a to ona mnie zaciągnęła, a bo ty nie chciałaś co aż na kilometr pachnie szukaniem wybielacza. A myślę, że jak by tak trochę się zastanowić to o wiele więcej związków by się uratowało gdyby zdradzacz na pytanie dlaczego odpowiedział ? bo chciałem, nie wiem czemu nie pomyślałem o tobie o nas, byłem podniecony, ona chętna i stało się. Ta prawda jest okrutna, ale jest na czym budować na nowo związek. A tak ja to właściwie tylko tą fizyczną stronę odwaliłem, ale winny nie jestem albo tylko w połowie, to przecież bzdura. Ja dopuszczam taką możliwość, że można się tłumaczyć -ona/on mi kazał-ale to góra do 10 roku życia.

45

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
kachna66 napisał/a:

mówi -a bo ja dni płodne miałam. A co, sroce spod ogona wypadła, jak instynkt pierwotny to u obu płci.

Facet nie może usprawiedliwiać zdrady popędem seksualnym. Tak mi się wydaje. Jest symetrycznie kobiety-mężczyźni. Zdrada to decyzja. Decyzja na wyłączność -- osoba zdradzająca podejmuje decyzję "TAK" lub "NIE".


... Powiem więcej, faceci tak usilnie próbują się obronić, podzielić się z kimś odpowiedzialnością, za zdradę, że tracą cel z oczu. .... A myślę, że jak by tak trochę się zastanowić to o wiele więcej związków by się uratowało gdyby zdradzacz na pytanie dlaczego odpowiedział ? bo chciałem, nie wiem czemu nie pomyślałem o tobie o nas, byłem podniecony, ona chętna i stało się.

Mówimy o tym samym. Prawda jest taka, że jak ktoś zdradził, to chciał. Koniec kropka. NIe ma wybielaczy. A skoro nie ma wybielaczy, to osoba zdradzona siebie obwiniać nie powinna. Też nie wierzę w sformułowanie "nie pomyślałem o Tobie, o Nas" -- na 99.9999% zdradzający o tym myślał, ale podjął decyzję "Tak, zdradzę, bo tak chcę...".

Zresztą End_Aluzja zawsze to pisze... "zdradził, bo chciał, bo podjął taką decyzję".

46

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Ciekawe zdanie ktore wyczytalem u Gary'ego:
" Inna mądrość ludowa mówi "kobieta zdradza, gdy chce zniszczyć małżeńśtwo, a mężczyzna zdradza, aby to małżeńśtwo zachować"."
mozecie mowic co chcecie, ale mam taki przyklad wsrod znajomych. Malzenstwo z 20 letnim stazem, w ktorym jak juz ustalilismy konflikt komunikacyjny. Maja jedno dziecko prawie ze dorosle. Facet ma dosyc, wszystko idzie mu na jaja. Bedac ze mna gdzies w delegacji postanawia na skok w bok. Do zdrady nie dochodzi. Siedzimy sobie w barze wieczorem i sobie gadamy, co i jak sie dzieje w tych domowych pieleszach. Troche sie ponarzekalo, popilo itd, miedzy innymi byla mowa o tym ze tak ochote mialby na zdrade bo nie wydala w domu, ale bron Boze zeby sie zona dowiedziala. Dotychczys nigdy nic na boku nie mial. Ale fakt chec byla, tylko ze sie zbyla. W niecale pol roku po naszym wyjezdzie, kumpel informuje mnie: wiesz rozchodze sie z zona, a co nie dalo sie juz niczego naprawic? pytam, Nie to nie tak, odpowiada i zaczyna historie. Zona w sobote wraca z zakupow, on wychodzi z domu by pomoc wniesc rzeczy. miedzy jedna siatka a druga, Zona nagle mowi;
wiesz zakochalam sie i opuszczam ciebie. Jak powiedziala tak tez zrobila. Sa po rozwodzie juz ponad 10 lat.
Historia prawdziwa, pewno oboje sie meczyli w zwiazku i roznie mozna sobie tlumaczyc, fakt jest jeden tam gdzie on mial skrupuly tam ona bez. I nie ma tu dyskusji co oni zrobili dla naprawy, sa tylko fakty. odbieglem troche od watku, ale znajac kumpla mialem wglad ze sex byl marny, bardzo marny. Rozwalily sie 2 malzenstwa. Jeszcze cos pikantnego na koniec, zona mezczyzny z ktorym poszla zona mojego przyjaciela, przy jakims tam spotkaniu zaproponowala mojemu kumplowi: a moze odplacimy im pieknym za nadobne?? ;-))
Oczywiscie ze mozna tlumaczyc zdrade popedem seksualnym i mamy tego mase. Wystarczy wejsc na co druga rozprawe rozwodowa i wysluchac jak to pozycie malzenskie uleglo rozkladowi.
Inny przyklad, panstwo sie rozwodza, powod niezhgodnosc charakterow. Pytam, a jak bylo z sexem? Ach z sexem? ja to juz zapomnialem jak to wyglada, nie dopuszaczala mnie i juz.
Zeby ludzie sie rozeszli znajdzie sie dziesiatki powodow, ale sex zostaje wymieniony na ostatku, bo to przeciez takie przyziemskie i plaskie. On mnie wkurzal- to co mialam jeszcze mu w nagrode d..py dac? No wiesz- tez slyszalem, on przychodzi z pracy do domu i wali sie na tapczan, ja biegam sprzatam zalatwiam, a jemu sie wieczorem jeszcze chce bzykac, no chyba zbaranial do konca. A ty jak Ty dajesz rade? pytam, ja? ja nie musze miec tak czesto.
Takie historyjki znam i nie tylko takie bo slyszalem tez od kobiet: odmowic? no co ty, a za co ja siebie mam karac.

Tak wiec seksualnosc jest indywidualna sprawa kazdego czlowieka. Problem jednak w tym ze rozmowa na ten temat wydaje sie bardzo trudna z partnerem. Ale o tym moze innym razem.

47

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Wiesz TEO50 bardzo mi przypominasz mojego kumpla.
Ten sam sposób narracji,  akcent na te same kwestie i też się wkurza, gdy się okazuje, że jego intencje nie są przez innych łatwo odczytywane.
Zastanawiałam się nawet czy Ty to nie on smile
Tylko te kury totalnie nie pasują
To jest bardzo fajny, inteligentny facet tylko skrzywdzony przez hmmm... rodziców. Jego ojciec notorycznie zdradzał matkę i on miał/ma tego pełną świadomość.
Tak łatwo mówi o tym, że gdy dwie osoby niewłaściwie dobiorą się pod względem temperamentów seksualnych to skoki w bok są normalnym, usprawiedliwionym zachowaniem.
Wszystkie jego kolejne związki rozpadają się.
On już wprost mówi, że się do życia w małżeństwie nie nadaje, że nie wytrzyma na dłuższą metę z żadną kobietą albo ona z nim właśnie ze względu na jego "obciążenie genetyczne".
Czasami myślę, że to samospełniająca się przepowiednia.

48

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Mam wokół siebie tyle długoletnich małżeństw. Rodzina. Ludzie, którzy przez lata borykali się z chorobą córki. Potem z jej stratą. Byli zawsze tacy pogodni, gościnni, pomocni. Nigdy się nie zastanawiałam jak u nich z seksem. Ci ludzie byli przyjaciółmi. Rozdzieliła ich śmierć. Takie małżeństwa były i są dla mnie wzorem.
Od ponad roku nie miałam seksu. W sumie to z małymi przerwami od 3 lat. Mam dosyć związku, bycia z kimś. Boję się ponownego zranienia. Nie czuję się gotowa.
Ze mną trochę TEO jak z tym twoim kolegą. Nie było mu dobrze, ale miał opory. Miałam je kiedyś i mam je nadal.
Puścić się - to nie jest dla niektórych łatwe. W głowie mam szydercze słowa męża: ty mnie nigdy nie zdradzisz, nigdy nie będziesz z innym.
A seksualność... Gdyby była jakaś tabletka, żeby można ją było wyłączyć... Staram się bardzo. Ale jak...?!
Miałam inne wyobrażenia o życiu. I co teraz? Mam zrezygnować z seksu do końca życia?
Ktoś wymyślił Viagrę. A czy jest coś działającego w drugą stronę?
Jak pogodzić to co w głowie z naturą? Może to kiedyś minie. Może o tym zapomnę. Jakby wyciąć wszystko w środku to może lepiej bym się poczuła.

49 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-10 20:55:57)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Przyszłość
gdybym ja sobie taka przepowiednie postawil, wierz mi spelnilaby sie w 100%
obciazen genetycznych nie mam, chociaz kto wie, jak intensywnie mysle tak glowka mi sie na bok przechyla ;-))
Lubie kury... nawet bardzo, a najbardziej te rozebrane do rosolu.

Jezeli chodzi o skoki w bok, ktore sa akceptowane przez obie strony ( a czasami tylko przez jedna) to takie wypadki sie zdarzaja. Z wlasnego doswiadczenia powiem szczerze, ze gdy mialem skok w bok, to bylem i tez milszy dla zony. Glupie to ale i tak bylo. Wiesz nawet nie wyobrazasz sobie frustracji faceta niespelnionego sexualnie. Ja je znam nie tylko z autopsji.

bet, znam!! znam malzenstwa ktore sa dlugoletnie i nikt nie narzeka i sa wedlug ich zdania szczesliwi. Znam malzenstwa ktore sa dlugoletnie i facet zdradzil i mu wybaczono i nigdy nie bylo to opowiadane w srodowisku. In vino veritas. Jak mezczyzni przy wodce wejda na temat niejedno mozna sie dowiedziec, a ile sie od kobiet mozna dowiedziec to same wiecie.
Tak oczywiscie jest cos dzialajacego w druga strone, psychotropy, nadmiar alkoholu, brom (podobno). U mnie zaczyna powoli dzialac ten co dostawalem 30 lat temu w wojsku.
Masz problem dziewczyno, tylko ja sie zastanawiam dlaczego tak z nim walczysz? Czy nie jestesmy slabi? ...........cdn

50 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-10 21:07:49)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
bet napisał/a:

Mam wokół siebie tyle długoletnich małżeństw. Rodzina. Ludzie, którzy przez lata borykali się z chorobą córki. Potem z jej stratą. Byli zawsze tacy pogodni, gościnni, pomocni. Nigdy się nie zastanawiałam jak u nich z seksem. Ci ludzie byli przyjaciółmi. Rozdzieliła ich śmierć. Takie małżeństwa były i są dla mnie wzorem.
Od ponad roku nie miałam seksu. W sumie to z małymi przerwami od 3 lat. Mam dosyć związku, bycia z kimś. Boję się ponownego zranienia. Nie czuję się gotowa.
Ze mną trochę TEO jak z tym twoim kolegą. Nie było mu dobrze, ale miał opory. Miałam je kiedyś i mam je nadal.
Puścić się - to nie jest dla niektórych łatwe. W głowie mam szydercze słowa męża: ty mnie nigdy nie zdradzisz, nigdy nie będziesz z innym.
A seksualność... Gdyby była jakaś tabletka, żeby można ją było wyłączyć... Staram się bardzo. Ale jak...?!
Miałam inne wyobrażenia o życiu. I co teraz? Mam zrezygnować z seksu do końca życia?
Ktoś wymyślił Viagrę. A czy jest coś działającego w drugą stronę?
Jak pogodzić to co w głowie z naturą? Może to kiedyś minie. Może o tym zapomnę. Jakby wyciąć wszystko w środku to może lepiej bym się poczuła.

Bet,
Przeczytałam w swoim czasie Twoją historię.
Wtedy jeszcze pisać w wątkach innych osób nie mogłam, nie potrafiłam, nie chciałam.
Porażające dla mnie było to, jak Twój mąż Ciebie ignorował. Bez wątpienia on był w Waszym związku osobą dominującą, on miał władzę i nie miał żadnych obiekcji aby tę władzę wykorzystać przeciwko Tobie.
Po takich doświadczeniach wcale mnie nie dziwi, że nie masz ochoty na kolejny związek.
Przynajmniej przez pewien czas.
Ale zdumiewające dla mnie jest to, że ewentualne kontakty z innymi poza mężem mężczyznami traktujesz jak puszczanie się, zdradę.
Dlaczego zakładasz rezygnację z seksu do końca życia skoro go potrzebujesz, lubisz, nie chcesz rezygnować z tej części swoich potrzeb ?

51

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

.
Próbujemy się hamować ,kierować wartościami ,normami społecznymi ale przychodzi chwila i kierujemy się instynktem.
To siedzi tak głęboko w człowieku ,że nie jest w stanie nad tym zapanować
Nawet u dzieci głęboko upośledzonych intelektualnie jest potrzeba rozładowania napięcia seksualnego .
One nie wiedzą co się dzieje ,są pobudzone i bywają agresywne i wtedy rodzic informowany jest jak takie dziecko ma sobie pomóc.
Dlatego sądzę że nad popędem nie da się zapanować .

Nie ważne  jak idealnie  dobrani są ludzie nie można mieć wiecznie szczytowej formy .
Idealnie dobrane temperamenty seksualne , takie same wartości , zainteresowania nie spowodują że temperatura w związku zawsze będzie na wysokim poziomie .W końcu przyjdzie monotonia życia a nawet ukochane danie jedzone codziennie może się znudzić .
Wyobraźcie sobie że codziennie jecie tort w końcu pomyślicie o ogórku kiszonym dla odmiany .
A jak ktoś wam tego kiszonego poda pod sam nos , to nie ma zmiłuj .
Dlatego nie ważne czy kobieta czy facet  jeśli będą mieli sprzyjające okoliczności (kryzys w związku , alkohol , brak seksu czy po prostu chęć spróbowania czegoś innego ) to zdradzą, to siedzi zbyt głęboko

52

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
mala82 napisał/a:

.
Próbujemy się hamować ,kierować wartościami ,normami społecznymi ale przychodzi chwila i kierujemy się instynktem.
To siedzi tak głęboko w człowieku ,że nie jest w stanie nad tym zapanować
Nawet u dzieci głęboko upośledzonych intelektualnie jest potrzeba rozładowania napięcia seksualnego .
One nie wiedzą co się dzieje ,są pobudzone i bywają agresywne i wtedy rodzic informowany jest jak takie dziecko ma sobie pomóc.
Dlatego sądzę że nad popędem nie da się zapanować .

Nie ważne  jak idealnie  dobrani są ludzie nie można mieć wiecznie szczytowej formy .
Idealnie dobrane temperamenty seksualne , takie same wartości , zainteresowania nie spowodują że temperatura w związku zawsze będzie na wysokim poziomie .W końcu przyjdzie monotonia życia a nawet ukochane danie jedzone codziennie może się znudzić .
Wyobraźcie sobie że codziennie jecie tort w końcu pomyślicie o ogórku kiszonym dla odmiany .
A jak ktoś wam tego kiszonego poda pod sam nos , to nie ma zmiłuj .
Dlatego nie ważne czy kobieta czy facet  jeśli będą mieli sprzyjające okoliczności (kryzys w związku , alkohol , brak seksu czy po prostu chęć spróbowania czegoś innego ) to zdradzą, to siedzi zbyt głęboko

Nie jest się w stanie nad tym zapanować? No to chyba już rozumiesz dlaczego weszłam w układ z żonatym... Po prostu nie byłam w stanie nad tym zapanować, bo instynkt siedzi zbyt głęboko... wink

Hmm, jak porównuję to co napisałaś z w moim wątku z tym powyżej to bardzo się jedno z drugim gryzie... No chyba, że tak sobie zracjonalizowałaś zdradę męża. Zdradził Cię, bo to siedziało głębiej...

Ech...

53 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-10 22:05:05)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Nasieniowody aż tak bardzo na wierzchu nie są.

54

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
czegojasiespodziewalam napisał/a:
mala82 napisał/a:

.
Próbujemy się hamować ,kierować wartościami ,normami społecznymi ale przychodzi chwila i kierujemy się instynktem.
To siedzi tak głęboko w człowieku ,że nie jest w stanie nad tym zapanować
Nawet u dzieci głęboko upośledzonych intelektualnie jest potrzeba rozładowania napięcia seksualnego .
One nie wiedzą co się dzieje ,są pobudzone i bywają agresywne i wtedy rodzic informowany jest jak takie dziecko ma sobie pomóc.
Dlatego sądzę że nad popędem nie da się zapanować .

Nie ważne  jak idealnie  dobrani są ludzie nie można mieć wiecznie szczytowej formy .
Idealnie dobrane temperamenty seksualne , takie same wartości , zainteresowania nie spowodują że temperatura w związku zawsze będzie na wysokim poziomie .W końcu przyjdzie monotonia życia a nawet ukochane danie jedzone codziennie może się znudzić .
Wyobraźcie sobie że codziennie jecie tort w końcu pomyślicie o ogórku kiszonym dla odmiany .
A jak ktoś wam tego kiszonego poda pod sam nos , to nie ma zmiłuj .
Dlatego nie ważne czy kobieta czy facet  jeśli będą mieli sprzyjające okoliczności (kryzys w związku , alkohol , brak seksu czy po prostu chęć spróbowania czegoś innego ) to zdradzą, to siedzi zbyt głęboko

Nie jest się w stanie nad tym zapanować? No to chyba już rozumiesz dlaczego weszłam w układ z żonatym... Po prostu nie byłam w stanie nad tym zapanować, bo instynkt siedzi zbyt głęboko... wink

Hmm, jak porównuję to co napisałaś z w moim wątku z tym powyżej to bardzo się jedno z drugim gryzie... No chyba, że tak sobie zracjonalizowałaś zdradę męża. Zdradził Cię, bo to siedziało głębiej...

Ech...

dokładnie tak ,  gratuluję przenikliwości , idealnie to ujęłaś  racjonalizuję sobie zdradę męża , staram się ułożyć to w głowie  bo poczytałam trochę historii na forum i może cię to zdziwi ale  doszłam do wniosku ,że powalczę  bo warto
tak myślę dziś a co będzie jutro nie wiem
ale dokładnie tak jako zdradzona żona szukam wyjaśnienia , i może się mylę albo jutro dojdę do innych wniosków ale na dziś zastanawiam się nad takim rozwiązaniem

55

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
thepass napisał/a:

Nasieniowody aż tak bardzo na wierzchu nie są.

popęd nie rodzi się w nasieniowodach

56 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-10 22:20:21)

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Chcialem tylko zwrocic uwage, ze niepotrzebnie wchodzisz na blizej niezdefiniowane głębokości. Wychodziłoby wtedy, że nie ma jak ustrzec sie przed zdradą, bo to siedzi gdzies tam i nie wiemy co to jest... Niedlugo do tej piramidy Maslova dojdzie potrzeba zdrady. Bo czlowiek musi.

57

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
thepass napisał/a:

...... Bo czlowiek musi.

......inaczej się udusi....cytując klasyka big_smile

58

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

popęd = zdrada
nie zapanujemy nad popędem , dlatego nie możemy się ustrzec zdrady
gdyby wyeliminować popęd płciowy u człowieka nie było by zdrad

59

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
mala82 napisał/a:

popęd = zdrada
nie zapanujemy nad popędem , dlatego nie możemy się ustrzec zdrady
gdyby wyeliminować popęd płciowy u człowieka nie było by zdrad

bzdura ... człowiek to nie tylko popęd a popęd nie równa się zdrada

wieloryb mimo, że żyje w wodzie to nie ryba...
taka w tym twoim wywodzie jest logika, że o pomstę do nieba woła

60

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
moniaCo napisał/a:
thepass napisał/a:

...... Bo czlowiek musi.

......inaczej się udusi....cytując klasyka big_smile

Uuuuuu..... smile

61

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
in_ka napisał/a:
mala82 napisał/a:

popęd = zdrada
nie zapanujemy nad popędem , dlatego nie możemy się ustrzec zdrady
gdyby wyeliminować popęd płciowy u człowieka nie było by zdrad

bzdura ... człowiek to nie tylko popęd a popęd nie równa się zdrada

wieloryb mimo, że żyje w wodzie to nie ryba...
taka w tym twoim wywodzie jest logika, że o pomstę do nieba woła

masz rację że człowiek to nie tylko popęd a to było uproszczenie ale ja nie piszę że tak jest, ja jedynie się zastanawiam czy może tak być ,
może to właśnie jest tak proste że w sprzyjających warunkach (impreza , wyjazd, ciche dni z partnerem , alkohol itd.) właśnie instynkt i popęd biorą górę

62

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

no, caly w tym ambaras, by dwoje chcialo na raz.
Oczywiscie ze mozna zapanowac nad popedem, czytaj sexualnoscia, do pewnego momentu.
1. Z jednej strony, podpusc jakiego kolwiek faceta, rozpal do czerwonosci, nawet doprowadz do stosunku, a pozniej tak ni z tego ni z owego powiedz: a wiesz co mi sie wlasciwie nie chce....  Zobaczymy jakie mile chwile przezyjesz. To wtracone tylko na marginesie, przezyte kiedys tam, ale nie o ten moment mi chodzilo.
2. Panujemy nad swoja sexualnoscia do momentu az zdamy sobie sprawe z tego, jak to dla nas zdrowe jest. Z zalozenia w partnerstwie do wspolnych przezyc emocjonalnych nalezy sex, Obojetnie jak sie go nazwie czy po prostu sex, czy wlasnie kochanie sie czy fizyczna bliskosc. Jedni preferuja taka inni, inna nazwe.
Temperamenty, srodowisko czy jeszcze inne okolicznosci maja wplyw na zapotrzebowanie sexualne. Oczywiscie ilosc i jakosc tego sexu w partnerstwie dyktowana jest przez strone silniejsza. Znamy typowe przyklady gdy kobieta czasami zmusza sie do wspolzycia z checi zadowolenia partnera, lub mezczyzna rezygnuje bo wlasnie ona jest zmeczona lub boli ja glowa. Chcialem dopisac; ze facet sie zgadza z checi zadowolenia partnerki.., ale niestety tu fizjologia ma tez troche do powiedzenia.

Frustracja przychodzi wtedy gdy ta strona slabsza, zaczyna sie buntowac i stawia sobie pytanie, W imie czego ja tak musze? I wtedy zaczynaja sie schody.

63

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
mala82 napisał/a:

masz rację że człowiek to nie tylko popęd a to było uproszczenie ale ja nie piszę że tak jest, ja jedynie się zastanawiam czy może tak być ,
może to właśnie jest tak proste że w sprzyjających warunkach (impreza , wyjazd, ciche dni z partnerem , alkohol itd.) właśnie instynkt i popęd biorą górę

Bardzo nisko musisz cenić swojego męża skoro uważasz, że zaryzykował Wasze małżeństwo i rodzinę , bo popęd...

64

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
TEO50 napisał/a:

no, caly w tym ambaras, by dwoje chcialo na raz.
Oczywiscie ze mozna zapanowac nad popedem, czytaj sexualnoscia, do pewnego momentu.
1. Z jednej strony, podpusc jakiego kolwiek faceta, rozpal do czerwonosci, nawet doprowadz do stosunku, a pozniej tak ni z tego ni z owego powiedz: a wiesz co mi sie wlasciwie nie chce....  Zobaczymy jakie mile chwile przezyjesz. To wtracone tylko na marginesie, przezyte kiedys tam, ale nie o ten moment mi chodzilo.
2. Panujemy nad swoja sexualnoscia do momentu az zdamy sobie sprawe z tego, jak to dla nas zdrowe jest. Z zalozenia w partnerstwie do wspolnych przezyc emocjonalnych nalezy sex, Obojetnie jak sie go nazwie czy po prostu sex, czy wlasnie kochanie sie czy fizyczna bliskosc. Jedni preferuja taka inni, inna nazwe.
Temperamenty, srodowisko czy jeszcze inne okolicznosci maja wplyw na zapotrzebowanie sexualne. Oczywiscie ilosc i jakosc tego sexu w partnerstwie dyktowana jest przez strone silniejsza. Znamy typowe przyklady gdy kobieta czasami zmusza sie do wspolzycia z checi zadowolenia partnera, lub mezczyzna rezygnuje bo wlasnie ona jest zmeczona lub boli ja glowa. Chcialem dopisac; ze facet sie zgadza z checi zadowolenia partnerki.., ale niestety tu fizjologia ma tez troche do powiedzenia.

Frustracja przychodzi wtedy gdy ta strona slabsza, zaczyna sie buntowac i stawia sobie pytanie, W imie czego ja tak musze? I wtedy zaczynaja sie schody.

TEO5O  ale narobiłeś smile

Kiedyś poszłam sama na imprezę do znajomej i jeden z gości na mój widok wstał i powiedział "na ulicy bym się mógł tylko odwrócić za tobą, a tu mogę się napatrzeć do woli". Jego żona szturchnęła go i ze śmiechem pokazała mu gdzie on ma się patrzyć. Po jakimś czasie rozmawiałam ze znajomą będącą na tej imprezie i wróciła do tej sytuacji. Oceniła ją jak zdradę, bo nie mówi się takich rzeczy do innych kobiet jak ma się żonę.

I myślę że ile ludzi tyle ocen czym jest zdrada. Aby w związku nie było zdrad oboje muszą znać swoje zdanie na ten temat. I nie ma tu dyskusji, bo jak dyskutować z jej uczuciami ?
Decydując się na związek decydujemy się na człowieka z jego wadami, zaletami, opiniami i przyzwyczajeniami Zdrada jest tym co ja uważam za zdradę,  wchodąc w związek nie muszę zmieniać zdania, ale nie robię rzeczy które ranią partnera, nawet jak ja nie widzę w tym nic złego.
To nie instynkt decyduje o tym, z kim wylądujemy w łóżku. Oczywiście są  czynniki wspomagające dokonanie takiego wyboru, warunki, podniecenie czy  brak seksu, ale gdzieś na końcu decyduje głowa.  Wyobraźmy sobie że wszystkie warunki są spełnione, jest środek akcji i nagle wchodzi ktoś do pokoju, obojętnie, znajomy czy nie,co się dzieje? Ano przerwa, lub koniec, bo tak głowa decyduje. Gdyby to instynkt decydował nie byłoby przerwy. 
Ja zgadzam się ze wszystkim co napisałeś, samo życie. I zgadzam się że każda zdrada oparta jest o jakieś powody, ale gdzieś na końcu , gdy już mam te wszystkie powody to zostaję sama przed wyborem TAK CZY NIE, nikt mnie nie popycha, każe czy zmusza. JA WYBIERAM. I myślę, że zdradzony partner ma tyle samo przeciw co zdradzający za.

65

Odp: seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka
TEO50 napisał/a:

no, caly w tym ambaras, by dwoje chcialo na raz.
Oczywiscie ze mozna zapanowac nad popedem, czytaj sexualnoscia, do pewnego momentu.
1. Z jednej strony, podpusc jakiego kolwiek faceta, rozpal do czerwonosci, nawet doprowadz do stosunku, a pozniej tak ni z tego ni z owego powiedz: a wiesz co mi sie wlasciwie nie chce....  Zobaczymy jakie mile chwile przezyjesz. To wtracone tylko na marginesie, przezyte kiedys tam, ale nie o ten moment mi chodzilo.
2. Panujemy nad swoja sexualnoscia do momentu az zdamy sobie sprawe z tego, jak to dla nas zdrowe jest. Z zalozenia w partnerstwie do wspolnych przezyc emocjonalnych nalezy sex, Obojetnie jak sie go nazwie czy po prostu sex, czy wlasnie kochanie sie czy fizyczna bliskosc. Jedni preferuja taka inni, inna nazwe.
Temperamenty, srodowisko czy jeszcze inne okolicznosci maja wplyw na zapotrzebowanie sexualne. Oczywiscie ilosc i jakosc tego sexu w partnerstwie dyktowana jest przez strone silniejsza. Znamy typowe przyklady gdy kobieta czasami zmusza sie do wspolzycia z checi zadowolenia partnera, lub mezczyzna rezygnuje bo wlasnie ona jest zmeczona lub boli ja glowa. Chcialem dopisac; ze facet sie zgadza z checi zadowolenia partnerki.., ale niestety tu fizjologia ma tez troche do powiedzenia.

Frustracja przychodzi wtedy gdy ta strona slabsza, zaczyna sie buntowac i stawia sobie pytanie, W imie czego ja tak musze? I wtedy zaczynaja sie schody.

sorry TEO ale może napisz reasumując ... bo nie kumam jak to się ma do rozmowy powyżej

co znaczy do pewnego momentu, bo przykład, który dałeś nijak się ma do problemu, rozumiem opisałeś jakąś sytuacje ale przecież nie jest to powtarzalny schemat zachowania

kobietę też można rozpalić do czerwoności a potem ... zwis miękki i co ? no nic boli głowa i tyle...

Posty [ 1 do 65 z 127 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » seksualnosc jako indywidualna sprawa kazdego czlowieka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026