netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

14 odpowiedzi5 670 wyświetleńzałożony przez sonia.kita, 09.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez sonia.kita (2014-06-09 12:53:32)

Temat: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

Hej,
chciałabym od Was dostać trochę wsparcia. Otóż wydaje mi się, że pewne osoby z mojego środowiska zapomniały o mnie. Nie chodzi mi o to, że wszyscy się ode mnie odsunęli, ale pewne osoby raczej tak. Najlepszym przykładem tego jest fakt, że teraz utrzymuję kontakt z osobami, które wcześniej nie deklarowały mi dozgonnej przyjaźni po grób, zachowywały się normalnie, zajmowały się swoimi sprawami, ja z nimi nie byłam bardzo blisko. A teraz akurat TE osoby są mi bliższe niż np mój przyjaciel, który zupełnie się ze mną nie kontaktuje.
Mam do niego o to żal. Od kilku miesięcy zadaje się z osobami, które jeszcze wcześniej uważał za dwulicowe, myślał, że tylko moja i jego przyjaźń przetrwa kawał czasu. A od kilku miesięcy właśnie czuję, że on mnie odtrąca na rzecz osób, które wcześniej ubliżały mu w bardzo niemiły sposób, zachowywały się,delikatnie mówiąc, nieprzyjemnie.
Nie wiem dlaczego tak jest. Nie wiem co mam zrobić, by w pewnym stopniu go 'odzyskać'. Albo przez te wszystkie lata żyłam w jakiejś bajce, limbo, gdzie on 'mamił' mnie regułami o przyjaźni. Ale wydawał mi się wtedy szczery.

Dosłownie z dnia na dzień kontakt się urwał. Widzę w mediach społecznościowych, że bawi się, komentuje zdjęcia, wpisy 'tamtym' ludziom, których jeszcze wcześniej uważał za 'niewartych uwagi'( ze względu na ich chamstwo, stosunek do innych ludzi, nienawiść do znajomych). A teraz się z nimi zadaje. Nie mogę tego przegryźć.
Może problemem też jest to, że ok 6 miesięcy temu między mną a nim coś było, jednak to nie zostało wyjaśnione do końca i z tego powodu teraz nie możemy się dogadać? Ale po tych 'wydarzeniach między nami' przez kilka miesięcy 'normalnie' żyliśmy, on do mnie przychodził, śmiał się, był ok.  Ja zdałam sobie sprawę, że nic z tego nie będzie, trochę mi było przykro, ale udało mi się przezwyciężyć gorycz porażki. On chyba czuł to samo, jednak później było okej. Mówił mi, że to co było nie jest ważne i chciał, żeby między nami jako przyjaciółmi było ok. I dosłownie z dnia na dzień kontakt się urwał, po tym jak był u mnie w domu i poszliśmy razem na imprezę. Od tej pory koniec. To było ok 2 miesięcy temu.

PS ja wiem, że w życiu tak jest, że przyjaciele przychodzą i odchodzą. ale jakoś od liceum zawsze z nim trzymałam sztamę, byłam w dobrej komitywie. zawsze dogadywaliśmy się w sprawach związków, on mi doradzał w kwestiach moich spraw z facetami, ja w kwestiach jego spraw z dziewczynami. wydawało mi się, że jest ok..
dlaczego on teraz zadaje się z osobami, na które kiedyś tak strasznie mówił. teraz boję się, że może wszystko o mnie powiedzieć innym. zna mnie od podszewki jak nikt inny...

2

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

Wydaje mi się, że on nie jest warty tego, żebyś sie starala odzyskać jego przyjaźń. Skoro zadaje się z osobami, które "wcześniej ubliżały mu w bardzo niemiły sposób, zachowywały się,delikatnie mówiąc, nieprzyjemnie" to widać, że sam siebie nie szanuje. Jeśli zaś nie umie szanować siebie, to nie będzie umiał szanować nikogo (Ciebie też).
Poza tym, on może ma jakieś korzyści od tych osób i temu się z nimi zadaje. Bo skoro tyle czasu twierdził, że są dwulicowe i tak się zachowywały nieciekawie wobec niego... to troszkę dziwne, że nagle "wielka przyjaźń". Może np. cos mu załatwiają, np. narkotyki...? Kto to wie, w każdym razie on już wybrał i nie pytał się Ciebie o zdanie, więc musisz raczej sie z tym pogodzić.
A nie pytałaś go właściwie co się stało? Jak sie tak nagle przestał odzywać? Może jeśli Cię to męczy, to spytaj. Masz prawo sie tego dowiedzieć, nawet z ciekawości, a poza tym to zawsze bardziej przykre jest, jeśli się nie wie. Też miałam taką syt. kiedyś, przyjaźniłam się z dziewczyną 7 lat, myślałam o niej wszystko, co najlepsze, a nagle była sytuacja taka, że pojawiła sie jakaś troche ostrzejsza wymiana zdań na gg, choć nie można tego nazwać jakąś wielka kłótnią nawet, zwykła różnica zdań, bez jakichś np. wyzwisk, czy coś - no a ta sie przestała do mnie odzywać. Później po niemal 3 latach sie odezwała i zapytałam ją wtedy o to, powiedziała mi, że ogółem to wystraszyła sie moich dołów, że na nia przejdą wink (Ona jak miała doły, to sie jednak nie bała, że przejdą na mnie, ale to już nevermind;-) Więc widzisz, że powód idiotyczny, zresztą niedlugo trwała nasza przyjaźń w nowej odsłonie, bo znowu zaczeła mnie olewać i zrozumiałam, że nie była warta tej przyjaźni i tyle. Więc pewnie i Twój przyjaciel by się okazał niewiele warty, nawet jakby kiedyś mu się też odmieniło, tak jak tej mojej przyjaciółce.
Widzisz, ja sie też przekonałam, że można mieć poczucie, że sie kogoś dobrze zna, a nagle wychodzi, że nie wiedziało sie o tej osobie niemal nic. Jak chcesz (i jesli masz duuuużo cierpliwości i samozaparcia;-) to możesz przeczytać sobie mój wątek. Ja też byłam święcie przekonana, że znam superową osobę, też sobie doradzałyśmy, wspierałyśmy się... Ale czasami ktoś nie pokaże do konca swojej prawdziwej twarzy, coś przemilczy, coś przekręci - i się nagle okazuje, że to zupełnie inna osoba, niż się latami całymi myślało. I jest wielki szok, co się stało, czy my sie w ogóle znaliśmy? Twój przyjaciel też mogł nie wszystko Tobie mówić. Co mu było wygodne, to powiedział, co na Ciebie dobrze działało, to powiedział, co było po Twojej myśli, to powiedział. A co było niewygodne, czy też takie, że Ty byś się na pewno nie zgodziła z tym (jak sie kogoś dobrze zna, to szybko sie można połapać co sie komuś spodoba, a co nie) i takie, że byś była np. zszokowana, to nie powiedział.
Jak pisałam wcześniej, od tych "nowych" osób coś może dostaje fajnego, może np. wprowadzili go w jakieś towrzystwo, gdzie zawsze chciał sie dostać, może mu coś załatwiają (no te narkotyki mi do głowy przyszły, ale to może byc coś innego też, co mu ktoś może załatwić, albo pomóc), a może dają mu jakieś korzyści psychologiczne, typu dowartościowuje się jakoś dzięki nim... Może zakochał sie w dziewczynie z tej paczki, a ona go namówiła, żeby sie już z Toba nie przyjaźnił...? Nie wiem, tak na prawde ciężko powiedzieć, byłoby najlepiej jakbyś się zapytała jednak, bo możiwości jest na prawde wiele.
Ale myślę, że jemu nie zależało za bardzo na Twojej przyjaźni. Może we wczesniejszym okresie tak, ale potem mu się odmieniło, a może od początku już tak było, tylko Ty tego nie widziałaś... Bo tak: nie zakończył przyjaźni w jakiś ładny sposób (popatrz np. jak ja planuję zakończyć moją przyjaźń - wyjaśnieniem i grzeczną rozmową, a to dlatego, że mi zależało na przyjaciółce, co prawda kiedyś, a teraz już nie, ale i tak przez wzgląd na tamte chwile nie chcę jej tak zostawić, choć też bym mogła po prostu nie odbierać od niej, czyli można jednak ładnie to zakończyć, a nie w taki sposób, zreszta świadczy to też troche o wrażliwości, na ile ktoś mysli o innych, a on widać o innej osobie i jej uczuciach wcale nie pomyślał) a poza tym sama zobacz - on się bawi, zagaduje do innych osób i wygląda na to, że wcale nie przeżył za specjalnie rozstania z Tobą. Wiem, ze to musi być przykre dla Ciebie, ale to jednak masz dość wyraźny znak, że spłyneło to po nim, jak po kaczce.
Jeszcze powiem Ci coś o tamtej mojej znajomej, co tak postąpiła podobnie do tego "przyjaciela" Twojego. Ja sie nad tym nie zastanawiałam wcześniej, jak było wszystko OK, ale potem po czasie zrozumiałam, że to była osoba taka, co łatwo sobie zawsze znalazła towarzystwo, łatwo wzbudzała przyjaźń różnych osób, taki miły i przyjemny sposób bycia po prostu. Tylko, że czasem takie osoby to biorą życie na zasadzie "łatwo przyszło, łatwo poszło" i szybko, łatwo, bezboleśnie wymienią jedną osobę na inną. Nie musiały włożyć w znalezienie przyjaźni trudu, jaki inna osoba wkłada, żeby komuś zaufac i z kimś się zaprzyjaźnić. Dla takich osób to jest chwilka żeby mieć nowych "przyjaciół", bo traktuje życie lekko, no tylko, że te ich "przyjaźnie", to są takie bardziej "znajomości", jak dla mnie. Nie mówie, czy to jest złe, czy dobre, bo może jak dwie takie osoby sie spotkają, to wszystko gra i OK. Gorzej, jak spotka sie osoba wrażliwa, przywiązująca sie do ludzi, preferująca przyjaźnie jeśli nie na całe życie, to w każdym razie jak najdłuższe, z taką osobą, która łatwo "przyjaciół" wymienia... Taka osoba też często nie rozumie, że krzywdzi, bo dla niej to nie problem, kiedy jeden z jej "przyjaciół" (dla mnie to "znajomych") się na nią wypnie, bo ta osoba zaraz łatwo innego "przyjaciela" sobie znajdzie. No i jeszcze też pół biedy, kiedy taka osoba nie szafuje wielkimi słowami, wtedy nie można nawet mieć do niej żadnych pretensji, bo nic nie obiecywała, ale zdarza sie właśnie, że ktoś opowiada o "przyjaźni" i tak mówi różne piękne słowa, co dla niej znaczą jednak zupełnie co innego, jak np. dla takiej osoby, jak ja. Ja tam byle kogo, ledwo poznanego przyjacielem nie nazwę, to zawsze dość długo trwa, zanim tak o kimś mogę powiedziec. A inny człowiek np. stoi w kolejce do kasy i kogoś zagadnie, wymienią sie nr telefonów i już mówi "mam nowego przyjaciela" i już jest happy. Niektórym wystarcza do szczęści niewiele, znaczy relacje płytkie i łatwe do zamiany. To się tylko wydaje osobie o innych charakterze, ze relacja była taka głęboka, bo z jej strony była, ale z tej drugiej nie. A mamy też tendencje do rzutowania na innych ludzi własnego charakteru i troche widzimy ludzi przez własny pryzmat. Mówi sie nawet "każdy mierzy własną miarką". Czasem nasza miarka jest właśnie za duża, zbyt glęboka i przydajemy komuś głębi charakteru i głębi uczuć, których tam nie ma. Jest to na swój sposób smutne, bo człowiek żyje złudzeniem, że odnalazł kogoś podobnego sobie, a tymczasem sie może okazać to skrajnie różnym charakterem, człowiekiem o innych wartościach, innym sposobie patrzenia na świat, innych definicjach słów takich jak "przyjaźń" czy "miłość"... Potem złudzenie w końcu w którymś momencie nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością - i zostajemy z niczym.

3

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

Czy naprawdę uważasz, że te osoby z którymi zadaje się teraz Twój (były?) przyjaciel są takie złe? Może kiedyś został przez nich odtrącony i dlatego źle się o nich wyrażał. Jeśli jednak takie są to on musiał przejść jakąś przemianę, zmienić swój system wartości. W tym przypadku nie warto już o niego zabiegać, zwłaszcza, że masz znajomych, których może wcześniej nie doceniałaś. Słowo "nienawiść" jest chyba przesadą, po prostu odwrócił się od Ciebie, teraz kręcą go inne sprawy i inne osoby. Dlatego wątpię, żeby chciał Ci zaszkodzić zdradzając Twoje sekrety.

4 Ostatnio edytowany przez sonia.kita (2014-06-10 21:32:43)

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

może te osoby aż takie złe nie są, ale niestety w stosunku do mnie i do niego ( rok , 1.5 roku temu) były dość chamskie, nieprzyjemne. rozmawialiśmy o tym kilkanaście razy. na początku potwierdzał moje zdanie, sam zaczynał dyskusje na ich temat. nie mógł zrozumieć, że takie osoby ( nasi dość bliscy znajomi) tak się zachowywały. sprawiał wrażenie, że za nimi nie tęskni. później okazało się, że jednak zaczyna o te osoby pytać, mimo, że wcześniej mu ubliżały, ubliżały naszym innym  znajomym, jego prywatnym sprawom, były dość wścibskie.
nie wiem dlaczego. z zazdrości? nie wiem. ja starałam się powoli ucinać kontakt z tymi osobami, które były nawet przeciwko moim planom życiowym - zamiast wspierać, dawać rady, od razu komentowały, skreślały na początku każdy pomyśl. i koło się nie zamykało.później to wychodziło na wierzch w paczce znajomych i każdy rozmawiał na temat mojego życia. tak jakbym ja, albo on bylibyśmy tylko jedyną rozrywką. a kiedy pytałam się co  u innych  - constans i totalna stagnacja. rozumiem, że czasem może tak być - też miałam chwile depresyjne w życiu, chwile zwątpienia, ale np nigdy nie obrażałam niczyich rodziców, ani rodzeństwa, a z takimi zachowaniami się niestety spotkałam.

wtedy już mi się zapaliła czerwona lampka dlaczego osoba, która została, jakby, 'ofiarą' zaczyna o tych ludzi wypytywać? nie chodzi o to, że ja mu każę się tylko ze mną zadawać. oczywiście, że nie. ale myślałam, że on w stosunku do mnie i do siebie,i do tego co mi mówił wcześniej jest lojalny. nie wiem, odnoszę wrażenie, że kiedy się spotkamy nie będzie już tak samo.
poza tym byliśmy na coś umówieni, sprawy zawodowe. olał tą sprawę właśnie też po tej imprezie i od tego momentu się ze mną nie kontaktuje.
ja żyję normalnie. tylko 2 bliskie osoby jeszcze ( siostra i koleżanka z klatki) znają tą historię.
może ja się mylę, może ja postępuję jak pies ogrodnika. może to we mnie jest problem. może jestem zaborcza.
w takim razie po co przez tyle lat on uświadamiał mnie w przekonaniu o naszej przyjaźni, tkwiliśmy w takiej relacji dziwnej opartej na wzajemnym zaufaniu, mentalnym porozumieniu. naprawdę czułam jakby moje rodzeństwo się powiększyło. zawsze razem , ale nigdy nie wchodziliśmy sobie w drogę. każdy robił to co chciał, ale dzieliliśmy się przemyśleniami, planami. ja go zawsze dopingowałam, uczyłam go różnych rzeczy- jestem troszkę starsza. nie wiem może ja przesadzam. może on po prostu od dawna chciał ze mną kontakt zerwać, ale szukał okazji. pewnie tak było.
nie trzymaliśmy się na smyczy. co to to nie. ale wiedzieliśmy o swoich planach itp. np mogliśmy napisać do siebie raz na 3 tyg 2 zdania ale wiedzieliśmy, że u nas wszystko było ok. i czasem to ja zapominałam i on dopominał się o kontakt, więc ja nie rozumiem czemu teraz go zerwał. jeszcze kilka miesięcy temu chwalił naszą znajomość mówiąc, że nie wyobraża sobie ucięcia kontaktu, niepisania, niekontaktowania się ze mną w żaden sposób. a teraz mnie olewa i się sam nie kontaktuje. super

5

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

W takim razie zastanów się co go ciągnie do nich, jakie korzyści może mieć ze znajomości z nimi. Może podoba mu się jakaś dziewczyna z tego grona? Pozbieraj drobne sygnały, na pewno nie byłaś w stanie tu o wszystkim napisać, i spróbuj ułożyć z nich całość żeby zrozumieć tą przemianę i to w tym momencie, tak dla własnego spokoju. Czy to ma jakiś związek z tą imprezą? Nie masz powodu żeby obwiniać siebie, chłopak ewidentnie nie zachował się przyzwoicie.

6

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

czuję, że to człowiek dwulicowy i zmanipulował mnie przez te wszystkie lata. nie wiem może jestem za bardzo krytyczna i snuję dziwne wnioski, ale niestety tak obecnie się czuję.dużo się ode mnie nauczył i w pewien sposób teraz 'porzucił' ( może to dobre słowo) bo już stałam się nudna, może rutyna się wkradła. może on chciał innych znajomych, innych przyjaciół.
mógł mi to powiedzieć. nie zmieniałabym się przecież, ale wiedziałabym co jest grane i teraz nie zastanawiałabym się o co chodzi.

7

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

mam podobne doświadczenia ze znajomymi i myśle, że dla Ciebie lepiej by było przestać się starać o niego. Mogę Cię zapewnić że jak zrobił to raz to zrobi i drugi. Widocznie woli tych chamskich znajomych. Będzie później tego na pewno żałował. Tylko nie pozwól żebyś uległa, jak przyjdzie kiedyś do Ciebie się wyżalić na nich, bo potem znowu do nich wróci. Myśl o sobie teraz i o tym co będzie dla Ciebie lepsze

8 Ostatnio edytowany przez sonia.kita (2014-06-11 16:30:42)

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię
marilyn.1 napisał/a:

mam podobne doświadczenia ze znajomymi i myśle, że dla Ciebie lepiej by było przestać się starać o niego. Mogę Cię zapewnić że jak zrobił to raz to zrobi i drugi. Widocznie woli tych chamskich znajomych. Będzie później tego na pewno żałował. Tylko nie pozwól żebyś uległa, jak przyjdzie kiedyś do Ciebie się wyżalić na nich, bo potem znowu do nich wróci. Myśl o sobie teraz i o tym co będzie dla Ciebie lepsze

wydaje mi się, że ja już za dużo razy ulegałam. kilka miesięcy temu on chciał coś ode mnie, ( nie powiedział mi tego wprost, ale po prostu się do mnie 'podwalał', a umiem rozróżnić grę od prawdziwych zalotów...) ale ja nie byłam w stanie wtedy być w związku, po ostatnim rozstaniu. on zaczął flirtować z innymi, chodzić na randki i się jakby na mnie obraził (?). ale później znowu, po kilku miesiącach nie odpuszczał, znowu byliśmy blisko i kiedy ja się go spytałam co jest grane on dał mi 'kosza', uświadomił mnie, że nic między nami nie ma oprócz przyjaźni. i wtedy ze sobą nie rozmawialiśmy. ja miałam jakiś żal. on chyba też, ponieważ za każdym razem jak się spotykaliśmy na początku między nami było dziwnie - nie tak przyjacielsko, nie tak koleżeńsko jak normalnie. natomiast z czasem to się unormowało i znowu zaczęliśmy rozmawiać, śmiać się. ale zdałam sobie sprawę, że nie kontaktujemy się ze sobą tak jak wcześniej.
nie wiem, może on chce ode mnie odpocząć. ale z 2 str on dał mi 'kosza' a później nadal rozmawialiśmy normalnie, więc czemu on się tak zachowuje. poza tym  przed tą imprezą spotkaliśmy się na mieście i przyszedł ze mną do mojego domu na 'before' ( coś w tym stylu) we dwójkę i naprawdę było w porządku, rozmawialiśmy normalnie, jak kiedyś bez żadnego napięcia seksualnego ( tzn to jest mój obraz sytuacji). wtedy też napomknęłam o tym projekcie, który musieliśmy zrobić.  po tej imprezie na którą poszliśmy i później doszła moja znajoma , on się odezwał tylko raz gdy ja się go zapytałam co z projektem. i to było 2 miesiące temu. od tej pory nic. zero. nie umarł. widzę to. widziałam go miesiąc temu na juwenaliach z innymi znajomymi i z jakąś dziewczyną - nie wiem czy jego nową czy nie. to się tak rozlewa. nie rozumiem.
czy on chciał mnie ukarać za to, że ja byłam wtedy niedostępna? czy on mnie nienawidzi i dlatego od tamtego momentu zadaje się z tymi 'niefajnymi' znajomymi? nie rozumiem tego. to ja się powinnam była na niego obrazić, że dał mi 'kosza' a i tak codziennie widywaliśmy się na uczelni, więc nic nie pokazałam po sobie, żeby nie robić wiochy na uczelni. może to ja źle postąpiłam ?
a teraz ciągle go wypytywałam o ten projekt to się wkurzył i ze mną nie gada? albo po prostu olał na 100%
ja nie napiszę pierwsza, wiem, że on prawdopodobnie też nie
albo po prostu znalazł sobie dziewczynę i wsiąknął w to nowe towarzystwo tak , że już o starym nie pamięta. no nic trudnp. chyba nie powinnam się obrażąć

9

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

pewnie znalazł sobie dziewczynę, więc mu "przyjaciółka" już niepotrzebna. Ty za bardzo to brałaś jako przyjaźń, a on tylko jako znajomość - jak byłaś potrzebna, to OK, a znalazł kogo innego, to już ma Cie w nosie. To nei prawdziwy przyjaciel...

10

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

wow, właśnie 2h temu doznałam zaszczytu od jaśnie pana, bo mi coś zlajkował na face. jak nigdy ze mną nie rozmawia nawet o tym projekcie to lajkuje. eh  trudno

11 Ostatnio edytowany przez sonia.kita (2014-06-14 13:28:06)

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

teraz jestem na etapie 'tumiwisizmu' i chyba to prawda , że czas leczy rany, bo im dłużej z nim nie rozmawiam tym moja przysłowiowa 'nienawiść' zamienia się w obojętność. więc chyba idzie ku dobremu. już  nie ma go tak w mojej głowie jak był kiedyś.
mam nadzieję tylko, że gdy go zobaczę znowu nie będę mieć jakiegoś szarpnięcia w sercu czy czegoś.
nie chcę robić kwasów, ale sam mi nie daje znać. widziałam, że wczoraj miał być na jakiejś imprezie, na którą ja początkowo nie chciałam iść ( by nie spotkać jego), ale z 2 str koleżanki namówiły mnie i się okazało , że go nie było. więc może lepiej , że tak jest.
pamiętam, że mi jeszcze w marcu czy w kwietniu żalił się, że nasza wspólna znajoma i znajomi nie utrzymują z NIM kontaktu. nie odpisują mu na face itp, że są niemili w stosunku do niego, że nie chcą podtrzymać znajomości. ON robi w tym momencie to samo ze mną i chyba nawet nie zdaje sobie sprawy.
jestem w 90% pewna, że od października będzie tak samo jak zawsze. on prawdopodobnie ma wy****ne i zapomni, że w ogóle miał ze mną to robić. tylko ja wpadam w jakieś filozoficzne 'rozkminy' jego zachowań. jestem pewna, że on nawet o tym tak nie myśli. ale trochę ubodło mnie to 'zerwanie kontaktu' jeśli wcześniej ta relacja z JEGO strony w stosunku do mnie była taka bliska. no nic. nigdy tego nie odgadnę.

12

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

nie chcesz się sama odezwać więc się niczego od niego nie dowiesz - proste a Ty strzelasz rozkminy jak to ujęłaś
czasem warto schować dumę w kieszeń
korona Ci z głowy nie spadnie
raz czy dwa napisz, stracisz kilka naście sekund na "cześć co tam" a w końcu będziesz miała jasną sytuację -> odpisze i normalna rozmowa? może tylko nieporozumienie ; zleje? Dziękujemy panu

13

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię
dymitrop napisał/a:

nie chcesz się sama odezwać więc się niczego od niego nie dowiesz - proste a Ty strzelasz rozkminy jak to ujęłaś
czasem warto schować dumę w kieszeń
korona Ci z głowy nie spadnie
raz czy dwa napisz, stracisz kilka naście sekund na "cześć co tam" a w końcu będziesz miała jasną sytuację -> odpisze i normalna rozmowa? może tylko nieporozumienie ; zleje? Dziękujemy panu

wiem, że mi nie spadnie. ale to nie pierwszy raz gdy ta osoba miala cos ze mną zrobić i się nie wywiązała tylko ja muszę miec rozkminy.
w zeszłym semestrze było tak samo . proponowalam cos. on byl chetny mielismy juzto zrobic  , on sam zabiegał o robote ( tak jak w tym przypadku) i nagle cisza. więc ja się pytam co jest, bo koniec semestru i nie wiem jak rozegrac a on mowi ze nie ma czasu, ze lepiej dla nas gdy odpuscimy.
teraz jest TAK SAMO tylko ze ja się juz nie spytam. powod blahy ale to jest nie pierwszy raz kiedy ja cos tej osobie proponuje, ona sie cieszy ( obydwoje jestesmy dobrzy z danej rzeczy i wydaje mi sie ze fajnie by bylo razem pracowac; poza tym on mi dawno juz du*e zawracal, ze chcialby ze mna pracowac....) robimy researche, wszystko niby ok, ale nawet nie dosiadamy do koncepcji. i wszystko sie rozlewa jak mleko....

jestem wkurzona. ale juz mi przechodzi.

14

Odp: od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię
sonia.kita napisał/a:
dymitrop napisał/a:

nie chcesz się sama odezwać więc się niczego od niego nie dowiesz - proste a Ty strzelasz rozkminy jak to ujęłaś
czasem warto schować dumę w kieszeń
korona Ci z głowy nie spadnie
raz czy dwa napisz, stracisz kilka naście sekund na "cześć co tam" a w końcu będziesz miała jasną sytuację -> odpisze i normalna rozmowa? może tylko nieporozumienie ; zleje? Dziękujemy panu

wiem, że mi nie spadnie. ale to nie pierwszy raz gdy ta osoba miala cos ze mną zrobić i się nie wywiązała tylko ja muszę miec rozkminy.
w zeszłym semestrze było tak samo . proponowalam cos. on byl chetny mielismy juzto zrobic  , on sam zabiegał o robote ( tak jak w tym przypadku) i nagle cisza. więc ja się pytam co jest, bo koniec semestru i nie wiem jak rozegrac a on mowi ze nie ma czasu, ze lepiej dla nas gdy odpuscimy.
teraz jest TAK SAMO tylko ze ja się juz nie spytam. powod blahy ale to jest nie pierwszy raz kiedy ja cos tej osobie proponuje, ona sie cieszy ( obydwoje jestesmy dobrzy z danej rzeczy i wydaje mi sie ze fajnie by bylo razem pracowac; poza tym on mi dawno juz du*e zawracal, ze chcialby ze mna pracowac....) robimy researche, wszystko niby ok, ale nawet nie dosiadamy do koncepcji. i wszystko sie rozlewa jak mleko....

jestem wkurzona. ale juz mi przechodzi.

NIE musisz mieć rozkmin, tylko chcesz je mieć, a to różnica. Zamiast zobaczyć sprawę taką, jaka naprawdę jest, Ty "rozkminiasz", po co? Skoro sytuacja powtórzyła się wilokrotnie, delikwent staje się w pewnym momencie głuchy na Twoje wiadomości i odwraca sytuację o 180*, to oznacza, że nie jest godny Twojej uwagi i czasu. Więc doprawdy nie wiem nad czym Ty tak dumasz, bo sprawa jest banalnie prosta.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » od przyjaźni do nienawiści?proszę o opinię

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026