Nie szukam porady, pomocy ani nic z tych rzeczy.Ot, tak sobie piszę, bo temat intryguje mnie od x czasu.
Dosłownie kilka dni temu poznałem super kobietę.Poszło jak burza: love story i festiwal pozytywnych niespodzianek.Jeszcze dziś rano urządzaliśmy esemesową licytację kto za kim bardziej tęskni.Miodzio.
Chwilę później, w odpowiedzi na esa z nader lajtowym i nieszkodliwym żartem dostałem cały zestaw z gatunku ''jak to ma dalej tak wyglądać, to nie ma sensu'' itp.
Wyssane z dupy żale.
Ja oczywiście wiem, że to wszystko pic na wodę,wiem że za parę (naście) dni będziemy znów leżeć u mnie na kanapie spleceni jak słuchawki od empetrójki.Wiem, że jakakolwiek polemika w takiej sytuacji jest bez sensu i jedyne co można zrobić, to zaproponować: ''jak Ci przejdzie to daj znać''.
Tylko...PO CO TO???
Czytywałem trochę na ten temat, przeważnie bzdury.Raz wpadła mi ręce jakaś psychologiczna makulatura; tam było w miarę sensownie napisane- że to niby ''testowanie ramy'' czy jakoś tak.Że niby kobieta sprawdza kręgosłup moralny faceta- czy ugnie się i zacznie przepraszać za urojone winy, czy dumnie przeczeka.Też nie do końca mnie to przekonuje, ale faktem jest, że takie zachowania są normą u płci pięknej i -przynajmniej teoretycznie- czemuś służą.
A najśmieszniejsze, że żadna kobieta (również i tu zapewne) za cholerę nie przyzna się do takich zachowań.Paranoja jakaś.
Podobne tematy
Nie szukasz porady, pomocy, ani nic z tych rzeczy. Spoko. Napiszę natomiast, jak to wygląda z naszej, kobiecej strony. Kobiety po prostu lubią być górą-w każdej sytuacji, uwielbiamy, gdy to nam przyznaje się rację, gdy się nas przeprasza, gdy się o nas zabiega, gdy się pokazuje, że zależy....Wiem, wiem, teoria teorią, ale jak to się ma do Twojej Pani? Ano tak: Wspomniałeś, "Daj znać, jak Ci przejdzie". A więc nie da znać, dopóki Ty nie uczynisz pierwszego kroku. No bo jak to tak, panna strzeliła focha, a teraz ma się pierwsza odezwać? Never! Toż to jak przyznanie się do winy, strzał we własne, kobiece kolanko
A to przecież Ty wysłałeś nietrafionego smsa, right? Spuść z tonu, pokaż,że zależy Ci na drugim kabelku od słuchawki
no i nerwy jej miną. A Ty postarasz się następnym razem o bardziej przemyślany dobór smsów. To tak po mojemu
Aha, no i nie rozkminiaj zbytnio filozofii kobiecych fochów, my już tak mamy ![]()
Aha, no i nie rozkminiaj zbytnio filozofii kobiecych fochów, my już tak mamy
Filozofii to tu nie ma na pewno.Jest jakiś mechanizm psychologiczny który czemuś przecież służy i to mnie intryguje.
Co do tego, że kobiety uwielbiają być przepraszane etc...
Sorry, mam inne spostrzeżenia.Jest dokładnie odwrotnie.
Pomijam oczywistą oczywistość, że nie przeprasza ten kto zawinił, tylko ten komu bardziej zależy.Zazwyczaj.
4 2014-06-05 19:27:13 Ostatnio edytowany przez witchmoth (2014-06-05 19:28:19)
Hmm.. tu są dwie strony medalu. Nie wiem co było zawarte w tym smsie, ale powiedzmy, że czymś ją uraziłeś, nie przeprosiłeś i jeszcze napisałeś, żeby dała znać jak jej foch przejdzie, no no grabisz sobie
Nie znam ciebie ani jej, ale jeżeli to jednorazowe sytuacje to może rzeczywiście nie zastanawiasz się co piszesz, a później masz pretensje o babskie fochy. Jeżeli natomiast ona tak ma cały czas, taka typowa pani obrażalska, no to nie zazdroszczę takiej księżniczki, ale jeśli chcesz zachować twarz to radzę nie przepraszać za byle pierdołę.
A czym są spowodowane fochy bez powodu? Może tym, iż utarło się, że kobieta ma być podziwiana, komplementowana, nie można jej obrażać, trzeba szanować i stópki całować, więc jak tylko któryś krzywo spojrzy, rzuci niewybredny żarcik to spora część kobiet odbiera to jako pogardę, brak szacunku, nie godne znoszenia tego, itd. Pewnie dużo zależy od charakteru - im panna bardziej wyniosła, oh jestem przecudna, klękajcie wszyscy, to tym bardziej będzie robiła wyrzuty o wszelkie przejawy lekceważenia jej, tego co mówi, robi, jaka jest, iiii taaak daalej, czyli o wszystko ![]()
Opcje są dwie. Albo żarcik wcale nie był taki Nie wybredny jak sądzisz. Albo sprawdza jak bardzo Ci zależy i jak bardzo będziesz się plaszczyl.
Żadna nie przyzna, bo żadna nie jest w pełni świadoma tego. Jak powiesz, że jest nieświadoma to dostaniesz oburzenie pt "czy wy uważacie nas za takie głupie? za gorszy gatunek?".
1. Ustalenie kto będzie dominował w relacji
2. Sprawdzanie atrakcyjności mężczyzny
3. Księżniczkowanie to raczej najrzadziej
Ciekawe, że takie żarciki to brak szacunku, a w samym związku pozwalają na bardzo złe traktowanie w innej formie.
W ogóle uważam, że kobiety słabych mężczyzn z automatu urabiają. Tylko pozniej i tak są nieszczęśliwe, bo mają takich co przepraszają za wszystko, uganiają się za nimi, a one tęsknią za prawdziwymi mężczyznami.
Żadna nie przyzna, bo żadna nie jest w pełni świadoma tego. Jak powiesz, że jest nieświadoma to dostaniesz oburzenie pt "czy wy uważacie nas za takie głupie? za gorszy gatunek?".
1. Ustalenie kto będzie dominował w relacji
2. Sprawdzanie atrakcyjności mężczyzny
3. Księżniczkowanie to raczej najrzadziejCiekawe, że takie żarciki to brak szacunku, a w samym związku pozwalają na bardzo złe traktowanie w innej formie.
W ogóle uważam, że kobiety słabych mężczyzn z automatu urabiają. Tylko pozniej i tak są nieszczęśliwe, bo mają takich co przepraszają za wszystko, uganiają się za nimi, a one tęsknią za prawdziwymi mężczyznami.
Ja jestem swiadoma, i fakt urobialam go lecz facet nie byl glupkiem z czasem zatrybił. Nie lecial od razu przepraszac, odczekal pomerdal ogonkiem i wszystko gralo. Role sie odwrocily i nawet nie zaobserwowałam kiedy. Uswiadomilam sobie ze robil ze mna co chcial i zrobil jak chcial. Bylam uzalezniona od niego.
8 2014-06-05 21:54:36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-05 21:54:47)
No to po co urabiasz i manipulujesz? Kto kopie dołki...
Pitagoras, zależy od żartu. Znając Ciebie z forum ośmielę się powiedzieć, że niektóre Twoje zagrania nie są zbyt wybredne i wcale się nie dziwię, że ktoś się obraził.
Jeżeli natomist sytuacja jest inna i panna chce niedostępną fortecę strugać, to ino można przeczekać.
Ja uważam, że foch jest po prostu sprawdzeniem ile facet da sobie spodobać i czy zależy mu na tyle, by dać sobie wejść na głowę i tam zatańczyć. Ja bym przeczekała na Twoim miejscu. Faceci też stroją fochy tylko trochę inaczej.
Najgorsze co może być w związku to fochy.
A gdzie rozmowy, gdzie wyrozumiałość, gdzie zrozumienie.
Jeżeli jestem w związku a moja partnerka strzeli gafę to ja mam odrazu mieć focha
.
Nie, ja mam jej powiedzieć co mi się nie podoba, co zrobiła według mnie nie tak.
Takie fochowanie do niczego dobrego nie prowadzi.
Jeżeli na początku w związku jest foch, to następnie są ciche dni, bo ten co walnął focha nie mówi o co biega, ten drugi nie wie o co biega.
Na koniec jest rozstanie i pozamiatane.
Ktos w tej relacji z czyms przesadzil,albo Ona ze swoim fochem,albo Ty ze swoim luznym podejsciem do kielkujacego zwiazku.Moja intuicja kobieca mi podpowiada,ze ona jest z tych co tak szybko sie fochaja,moze poszukaj sobie innego obiektu zainteresowania.
Najgorsze co może być w związku to fochy.
A gdzie rozmowy, gdzie wyrozumiałość, gdzie zrozumienie.
Jeżeli jestem w związku a moja partnerka strzeli gafę to ja mam odrazu mieć focha http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
Nie, ja mam jej powiedzieć co mi się nie podoba, co zrobiła według mnie nie tak.
Takie fochowanie do niczego dobrego nie prowadzi.
Jeżeli na początku w związku jest foch, to następnie są ciche dni, bo ten co walnął focha nie mówi o co biega, ten drugi nie wie o co biega.
Na koniec jest rozstanie i pozamiatane.
I to jest święta prawda... Ja jestem dokładnie w takiej samej sytuacji, tyle, że to on się zawsze focha, ja zazwyczaj nie wiem, o co chodzi (a to są tak banalne rzeczy, jak np. kto pozmywa naczynia...), są ciche dni i... Brak rozmowy, bo co wg niego można wskórać rozmową?...
W końcu doprowadził do tego, że w ogóle już nie chce mi się z nim rozmawiać...
mój syn w wieku nastu miał dzewczynę, znaczy syn dalej ma naście, ale to była taka pierwsza, wiecie szkolna z całowaniem;))
i on ją pyta, czy się zobacza w weekend, a ona, że nie, bo w ogrodzie pomaga rodzicom
a potem ona foch, bo przeciez on powinien się domyslić, że powinien i tak z nienacka wpaśc, bo to by znaczyło, że tęskni
mój syn 'zakończył ten związek"
niemniej ja rozumiem dlaczego
mój syn ma mamusie "bezfochniastą", która zasadniczo uważa, że foochy - to meetoda dwulatka w okresie buntu, który jeszcze ma za słąby zasób słownictwa i nie potrafi wyrazić, o co mu tak naprawde chodzi
dorosły człowiek w zasadzie powinien potrafić...
fochy to także wyniesione z domu zachowania "księzniczki" wyuczone u mamusi -, która strzelałą focha, oczekiwała domyśl się, ciche dni te sprawy
jak dla mnie- zachowanie niedopuszczalne, niedojrzałe i głupie
ostatnio znalazłam taki teks - dziewczyna, która jest piekna i samotna.. jest też pojebana
no i tak jest..
te fochy, teksty na wyrost
no facetem nie jestem, ale jakbym taką spotkała, to bym się na pięcie odwróciła
ale bym jeszcze wyjaśniłą dlaczego - może się dwulatka jednak czegoś nauczy...
Ja jestem dokładnie w takiej samej sytuacji, tyle, że to on się zawsze focha, ja zazwyczaj nie wiem, o co chodzi (a to są tak banalne rzeczy, jak np. kto pozmywa naczynia...), są ciche dni i... Brak rozmowy, bo co wg niego można wskórać rozmową?...
W końcu doprowadził do tego, że w ogóle już nie chce mi się z nim rozmawiać...
moja tesciowa też stosowała
ale juz nie stosuje
to proste
fochów nie zauważam
na obrażanki nie reaguje
zachowuję się normalnie
nie czytam "mowy ciała"
w końcu jej mijało
\a ja w swpobodnej chwili mówiłam - mamo, widziałam, że byłas w zeszłym tygodniu taka jakaś wyciszona,. Nie wie dlaczego, ale jesli cos cię gryzie, czy chcesz ze mną porozmawiać, to zawsze jestem gotowa na rozmowe
ostatecznie - kobieta rozmawiać to jeszcze nie umie.. za ttrudne
ale fochów już nie strzela.. oduczyła się
nie działają
synowa ma fochy w dupie
strategia się więc nie sprawdza...
Nie, ja mam jej powiedzieć co mi się nie podoba, co zrobiła według mnie nie tak.
Takie fochowanie do niczego dobrego nie prowadzi.
Jeżeli na początku w związku jest foch, to następnie są ciche dni, bo ten co walnął focha nie mówi o co biega, ten drugi nie wie o co biega.
Na koniec jest rozstanie i pozamiatane.
To ja miałam chyba ciężki przypadek za faceta, bo raczej jestem gadułą i ciche dni nie są dla mnie, lubię wszystko wyjaśnić i mieć z głowy, on za to wolał machnąć ręką, udawać, że nie ma problemu, unikał zawsze wszelkiej konfrontacji. I co? I jak ja zaczynałam rozmowę to dla niego to były pretensje, wyrzuty, więc wtedy ja po części czułam się winna. Jeżeli traciłam nerwy i zdarzało mi się podnieść głos (podkreślam - podnieść głos, to nie był krzyk) to dla niego była to awantura (?!), a jeżeli już miałam totalnie w dupie, bo wiedziałam, że nieważne co zrobię to i tak będzie źle i zamykałam się w sobie, to dla niego był to foch. No to ja dziękuję za taką współpracę... i kurde co baba ma robić w takiej sytuacji? Chyba tylko udawać kota, czyli leżeć, nic nie mówić i zgadzać się na wszystko.
Napiszę natomiast, jak to wygląda z naszej, kobiecej strony. Kobiety po prostu lubią być górą-w każdej sytuacji, uwielbiamy, gdy to nam przyznaje się rację, gdy się nas przeprasza, gdy się o nas zabiega, gdy się pokazuje, że zależy....Wiem, wiem, teoria teorią, ale jak to się ma do Twojej Pani? Ano tak: Wspomniałeś, "Daj znać, jak Ci przejdzie". A więc nie da znać, dopóki Ty nie uczynisz pierwszego kroku. No bo jak to tak, panna strzeliła focha, a teraz ma się pierwsza odezwać? Never! Toż to jak przyznanie się do winy, strzał we własne, kobiece kolanko
A to przecież Ty wysłałeś nietrafionego smsa, right? Spuść z tonu, pokaż,że zależy Ci na drugim kabelku od słuchawki
no i nerwy jej miną. A Ty postarasz się następnym razem o bardziej przemyślany dobór smsów. To tak po mojemu
![]()
Aha, no i nie rozkminiaj zbytnio filozofii kobiecych fochów, my już tak mamy
Naprawdę nie wierzę, że to czytam....
No cóż, dodam tylko jedno - bardzo proszę nie pisać w liczbie mnogiej w imieniu wszystkich kobiet
To ja miałam chyba ciężki przypadek za faceta, bo raczej jestem gadułą i ciche dni nie są dla mnie, lubię wszystko wyjaśnić i mieć z głowy, on za to wolał machnąć ręką, udawać, że nie ma problemu, unikał zawsze wszelkiej konfrontacji. I co? I jak ja zaczynałam rozmowę to dla niego to były pretensje, wyrzuty, więc wtedy ja po części czułam się winna. Jeżeli traciłam nerwy i zdarzało mi się podnieść głos (podkreślam - podnieść głos, to nie był krzyk) to dla niego była to awantura (?!), a jeżeli już miałam totalnie w dupie, bo wiedziałam, że nieważne co zrobię to i tak będzie źle i zamykałam się w sobie, to dla niego był to foch. No to ja dziękuję za taką współpracę... i kurde co baba ma robić w takiej sytuacji? Chyba tylko udawać kota, czyli leżeć, nic nie mówić i zgadzać się na wszystko.
miałam IDENTYCZNIE! dokładnie taki sam schemat. ja taka jak ty. a mój już ex dokładnie jak twój facet.
jakbym miała opisać naszą pożal się boże "komunikację" to dokładnie opisałabym to tak jak ty:)
ZERO KOMUNIKACJI. ani prośby, ani groźby. ani spokojna rozmowa (!!), ani fochy, ani krzyki, ani łzy, ani błagania- nic nie działało na tego człowieka. foch i obraza mejestatu.
To była głowna przyczyna rozstania- brak komunikacji, jakieś chore fochy, oddalenie. W dupie mam taki związek. (mimo, że facet poza tymi chorymi akcjami zupełnie spoko)
Ja już znalazłam przyczynę jego zachowania. przeczytaj sobie o tzw. AGRESJI BIERNEJ, moj ex ją stosowal, nie tylko na mnie ale na innych (rodzinie) bo jego matka ja stosowała na nim. nie potrafi inaczej reagować na problemy. Kiedys się cieszylam ze mój ex nie krzyczy (przez 1,5 roku razem krzyknął na mnie 1 raz!!!!). dziś już wiem, że to byl OBJAW zaburzenia emocjonalnego tzn nieumiejętnosci wyrażania gniewu w zdrowy sposób, tylko tłumienie go w sobie i wyrażanie go za pomocą psychicznego znęcania na drugiej osobie. karał mnie swoim milczeniem ostentacyjnie bo wiedział, że to mnie BOLI. to był wyraz jego złości na mnie (należy pamiętać, że gniew i zlosc to sa uczucia które nie są same w sobie zle i niezdrowe- one są naturalnie- kwestia tylko tego jak je wyrażamy i jak dajemy im upust).
Bierna agresja jest najbardziej patologiczną formą wyrażania gniewu, niezadowolenia, złosci czy frustracji. zwłaszcza, że może byc spowodowana przez inne czynniki niezależne od nas czyli np on miał zły dzień w pracy, wraca w złym humorze, kobieta stawia mu jego ulubiony obiad na stole który robiła długo specjalnie dla niego a co on robi? - NIE JESTEM GŁODNY. nie powie jej, że ma zły dzien i że ją przeprasza za ponury nastrój i chce mieć spokój, tylko wyładuje tą złość na niej (chyba nie musze pisać co czuje taka kobieta i co dzieje sie w jej głowie). daje ujście w ten sposób swojej zlosci, wyżywa się psychicznie bo mu to przyniesie ulge, tak jak agresorowi przyniesie ulge uderzenie żony. To jest NIEZROZUMIALE dla umysłu zdrowego człowieka.
Bardzo popularną formą tej agresji jest MANIPULACJA SEKSEM (u mnie też obecna).
Agresja bierna jest domeną często kobiet i własnie fochy MOGĄ BYĆ (nie zawsze są) jednym z jej objawów.
Jeśli ktoś ma problem z często obrażającym się partnerem warto o tym poczytać. to samo z seksem (kiedy kobietę często boli głowa)
Taka forma agresji jest niemalże niewidzialna, a pozostawia piętno i okropnie poranioną duszę niczym fizyczna agresja pozostawia siniaki.
jakbym miała opisać naszą pożal się boże "komunikację" to dokładnie opisałabym to tak jak ty:)
ZERO KOMUNIKACJI. ani prośby, ani groźby. ani spokojna rozmowa (!!), ani fochy, ani krzyki, ani łzy, ani błagania- nic nie działało na tego człowieka. foch i obraza mejestatu.
To była głowna przyczyna rozstania- brak komunikacji, jakieś chore fochy, oddalenie. W dupie mam taki związek. (mimo, że facet poza tymi chorymi akcjami zupełnie spoko)
...karał mnie swoim milczeniem ostentacyjnie bo wiedział, że to mnie BOLI. to był wyraz jego złości na mnie (należy pamiętać, że gniew i zlosc to sa uczucia które nie są same w sobie zle i niezdrowe- one są naturalnie- kwestia tylko tego jak je wyrażamy i jak dajemy im upust).
Czytam, czytam i dochodzę do wniosku, że... czytam dokładnie o sobie. Mogłabym się podpisać pod każdym słowem, bo mój facet zachowuje się dokładnie tak samo...
Po prostu nie wierzę, że to czytam
To nie czytaj, niezbyt skomplikowana czynność, powinnaś ogarnąć.
Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie i wcale nie musi przypaść ci ono do gustu, czytać też tego nie musisz.
21 2014-06-06 14:50:54 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-06-06 14:52:20)
Pitagoras daj znać jak sytuacja z panną.
szalenie błyskotliwa riposta
Znaczy ogarnęłaś, gratki.
24 2014-06-06 16:49:01 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-06-06 16:57:03)
Pitagoras daj znać jak sytuacja z panną.
Ogólnie problem w tym, że nie mamy fizycznej możliwości się zobaczyć przez najbliższych kilka dni.Normalnie to bym ją dorwał w realu.Patrząc w oczy już tak lekko nie przechodzą fochy, foszki i żale.
W tej kwestii akurat esemesy i telefony to wymysł szatana.Jeszcze mi się nie zdarzyło niczego wyjaśnić tą drogą, a zagmatwać rzeczy proste już wiele razy.
Jak już wspomniałem- panna jest obiektywnie bardzo ciekawa i fajna, ale cierpi na syndrom pięknej kobiety: jest rozkapryszona i zdemoralizowana lizusostwem swoich (raczej licznych) adoratorów.Mi to ogólnie nie przeszkadza, wiem na co się piszę i - w pewnym sensie- lubię takie rozgrywki.
Dziś już mieliśmy szczątkowy kontakt, ale od razu zaznaczyłem, że przez tel. żadnych dyskusji nie prowadzę.
***
16.53, właśnie dostałem SMS: '':*''
I jak tu nie uwielbiać kobiet?
Ciekawa jestem co to za żart był
Ciekawa jestem co to za żart był
Ogólnie kontekstowy i musiałbym całą opowieść walnąć, a szkoda czasu i nie bardzo chcę się w szczegóły wdawać, bo świat jest mały dostęp do netu powszechny.
Ja wiem, że bywam chamem, gburem itp. ale mam sporo samokrytycyzmu i zapewniam, że żart był lajtowy i sam w sobie nie mógł służyć za powód do urazy.
Ja nie miewam fochow,moze takie kilkuminutowe, wole podniesc glos jak cos mnie zdenerwuje i od razu sprawe zalatwic.Foch dla mnie nic nie zalatwia bo sugeruje, ze nalezy sie domyslic o co chodzi a np moj facet rzadko sie domysla...
jak cos przeskrobie czy mnie celowo wkurzy to mowie ostrym tonem,,przepros bo bedzie zle" i przeprasza
jak dla mnie foch ma na celu wlasnie to by kogos przepraszac, przyznac racje i dazyc aby bylo znow jak wczesniej ale sama metoda jest do d****a juz cichych dni to nigdy nie zrozumiem
28 2014-06-06 18:19:29 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2014-06-06 18:26:50)
No Twoja dama przyznam ciekawa jest.:D
Dodam jeszcze, że ja fochów nie strzelam, ale czasami jak mnie ktoś bardzo obrazi i zachowa się jak totalny cham to nie gadam z tą osobą, bo niby jakim prawem? O przeprosiny się prosić nie będę, ma wiedzieć że przegiął i to konkretnie. Ale tak jak mówię: robię to tylko wtedy gdy ktoś naprawdę mnie skrzywdzi.
Jozefina napisał/a:Ciekawa jestem co to za żart był
Ogólnie kontekstowy i musiałbym całą opowieść walnąć, a szkoda czasu i nie bardzo chcę się w szczegóły wdawać, bo świat jest mały dostęp do netu powszechny.
Ja wiem, że bywam chamem, gburem itp. ale mam sporo samokrytycyzmu i zapewniam, że żart był lajtowy i sam w sobie nie mógł służyć za powód do urazy.
W sumie wierze. Jak masz czas i ochote, to masz szanse wychowac panne tak ze zaprzestanie fochow.
pitagoras napisał/a:Jozefina napisał/a:Ciekawa jestem co to za żart był
Ogólnie kontekstowy i musiałbym całą opowieść walnąć, a szkoda czasu i nie bardzo chcę się w szczegóły wdawać, bo świat jest mały dostęp do netu powszechny.
Ja wiem, że bywam chamem, gburem itp. ale mam sporo samokrytycyzmu i zapewniam, że żart był lajtowy i sam w sobie nie mógł służyć za powód do urazy.W sumie wierze. Jak masz czas i ochote, to masz szanse wychowac panne tak ze zaprzestanie fochow.
Wychować? A co to dziecko?
Jozefina napisał/a:pitagoras napisał/a:Ogólnie kontekstowy i musiałbym całą opowieść walnąć, a szkoda czasu i nie bardzo chcę się w szczegóły wdawać, bo świat jest mały dostęp do netu powszechny.
Ja wiem, że bywam chamem, gburem itp. ale mam sporo samokrytycyzmu i zapewniam, że żart był lajtowy i sam w sobie nie mógł służyć za powód do urazy.W sumie wierze. Jak masz czas i ochote, to masz szanse wychowac panne tak ze zaprzestanie fochow.
Wychować? A co to dziecko?
Mentalnie moze. A jak chlopak ma czas, ochote i samozaparcie i co najwzaniejsze uwaza ze gra jest Warta swieczki to czemu nie? Akurat - sadzac po wpisach - Pitagoras ma spore szanse, tylko sie nie dac fochom.
Chyba powariowaliście!
Wychowywać dziewczynę?!
Powiem przekornie:dobry foch nigdy nie jest zły:D
Sama się wychowa jak zobaczy, że foch GJE daje.
Foch to w koncu dziecinne zachowanie, a czemu foch jest domeną kobiet? Bo kobieta to duze, emocjonalne dziecko.
I musi testować, czy wejdzie "rodzicowi" na głowę :>
Jak masz czas i ochote, to masz szanse wychowac panne tak ze zaprzestanie fochow.
Jedną już wychowałem; po okresie burzy i naporu;płominnego romansu, zalotów, odlotów i wzlotów, jesteśmy starymi dobrymi kumplami.
Kobieta wobec mnie zachowuje się całkiem normalnie.Jak coś jej wypada i się spóźnia 3 minuty, to dzwoni uprzedzić i przeprosić.Drzwiami nie trzaska, fochów nie robi.Kiedyś w reakcji na mój kontrowersyjny żart odparła ''bo się więcej nie zobaczymy''.Po chwili dodała ''a sory, zapomniałam że to na ciebie nie działa''.
Wobec facetów z którymi aktualnie ''kręci'' zachowuje się poniżej wszelkiej krytyki. Często przejeżdżam tranzytem koło jej domu.Kolejny amant drzemiący w samochodzie godzinę, dwie, w oczekiwaniu aż jaśnie Pani się uszykuje to stały element pejzażu.
A to dopiero początek jazd.
Wniosek: kobieta moduluje swoje zachowanie w zależności od osobnika z którym ma do czynienia.
Nie sądzę by dało się trwale oduczyć fochów.
35 2014-06-06 21:12:50 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-06-06 21:15:53)
Ogólnie nie da, ale w sumie co Cię obchodzi ogólnie? Grunt żeby w stosunku do Ciebie nie fochowala. Inna sprawa że wtedy możesz przestać być atrakcyjny jako partner
Jeśli możesz czy to jest to dziewczę poznane na siłowni?
Nie sądzę by dało się trwale oduczyć fochów.
Da się i to łątwiutko. W zasadzie to ona po tej jednej sytuacji powinna już być oduczona, jeśli w miarę rozgarnięta jest. Toż nawet myszy i inne gady szybko łapią, że jak coś nie działa to nie ma sensu tego powtarzać... Przeciętna kobieta przewyższa rozgarnięciem mysz...
Odnośnie początkowego pytania - moim skromnym zdaniem foch bardzo często ma po prostu służyć wznieceniu emocji. Szczególnie na początku znajomości te wszystkie hormony w mózgu działają narkotycznie. Człowiek chce więcej i więcej. W tym celu ucieka się do idiotycznych metod, np. do wywołania konfliktu z byle powodu. Bo to coś nowego, wprowadza nowe emocje, podkręca atmosferę. Bo ten facet jest taki fajny, ale może będzie jeszcze fajniejszy jak przyjdzie mu polatać koło mnie i próbować wyciągnąć o co mi chodzi ![]()
Nie, nie wszystkie kobiety stosują fochy. Niektóre z tego już wyrosły. Inne nauczyły się, że foch bywa dość zgubną metodą osiągania celów. A że panowie i tak nie uwierzą w istnienie takich kobiet to nie będę się dalej produkować ![]()
37 2014-06-06 21:24:44 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-06 21:29:01)
vinia z tego co słyszałem to foch i robienie problemów z niczego bardzo dobrze działa, gdy partner jest "nudny", czyli nie wzbudza emocji. Kobieta wtedy czepi się byle czego i nagle cos sie dzieje w związku nowego ;p I dopóki działa to jako zaczepka to jest ok, a jak już niszczy partnera to gdzieś szacun ulatuje. Bardzo głupie zachowanie, ale górą bedzie strona bardziej swiadoma i mocniejsza psychicznie. Tylko po co ten cyrk? Nikt nie wie.
Jeśli możesz czy to jest to dziewczę poznane na siłowni?
Twoja pamięć i zdolność kojarzenia faktów mnie niepokoi:)
Nie, to inna.Ale powiem Ci szczerze- obie poznałem praktycznie w tym samym czasie, obie jednakowo mi się spodobały i postanowiłem, że z którą pierwszą się umówię, z tą ciągnę sprawę dalej, a druga odpada.
Postanowienia dotrzymałem.
No i ciagnij. Tylko dalej uważam że Twoja nieresgowalnosc na fochy może sprawić że na dłuższą metę staniesz się nieatrakcyjny.
No i ciagnij. Tylko dalej uważam że Twoja nieresgowalnosc na fochy może sprawić że na dłuższą metę staniesz się nieatrakcyjny.
Póki co interesują mnie tylko relacje na krótszą metę.Czuję się bardzo komfortowo mogąc bezboleśnie wychłodzić kobietę i dać jej satysfakcję, że to ona zakończy znajomość vel mnie zostawi.
Ja już znalazłam przyczynę jego zachowania. przeczytaj sobie o tzw. AGRESJI BIERNEJ, moj ex ją stosowal, nie tylko na mnie ale na innych (rodzinie) bo jego matka ja stosowała na nim. nie potrafi inaczej reagować na problemy. Kiedys się cieszylam ze mój ex nie krzyczy (przez 1,5 roku razem krzyknął na mnie 1 raz!!!!). dziś już wiem, że to byl OBJAW zaburzenia emocjonalnego tzn nieumiejętnosci wyrażania gniewu w zdrowy sposób, tylko tłumienie go w sobie i wyrażanie go za pomocą psychicznego znęcania na drugiej osobie. karał mnie swoim milczeniem ostentacyjnie bo wiedział, że to mnie BOLI. to był wyraz jego złości na mnie (należy pamiętać, że gniew i zlosc to sa uczucia które nie są same w sobie zle i niezdrowe- one są naturalnie- kwestia tylko tego jak je wyrażamy i jak dajemy im upust).
Bierna agresja jest najbardziej patologiczną formą wyrażania gniewu, niezadowolenia, złosci czy frustracji. zwłaszcza, że może byc spowodowana przez inne czynniki niezależne od nas czyli np on miał zły dzień w pracy, wraca w złym humorze, kobieta stawia mu jego ulubiony obiad na stole który robiła długo specjalnie dla niego a co on robi? - NIE JESTEM GŁODNY. nie powie jej, że ma zły dzien i że ją przeprasza za ponury nastrój i chce mieć spokój, tylko wyładuje tą złość na niej (chyba nie musze pisać co czuje taka kobieta i co dzieje sie w jej głowie). daje ujście w ten sposób swojej zlosci, wyżywa się psychicznie bo mu to przyniesie ulge, tak jak agresorowi przyniesie ulge uderzenie żony. To jest NIEZROZUMIALE dla umysłu zdrowego człowieka.
Bardzo popularną formą tej agresji jest MANIPULACJA SEKSEM (u mnie też obecna).Agresja bierna jest domeną często kobiet i własnie fochy MOGĄ BYĆ (nie zawsze są) jednym z jej objawów.
Jeśli ktoś ma problem z często obrażającym się partnerem warto o tym poczytać. to samo z seksem (kiedy kobietę często boli głowa)
Taka forma agresji jest niemalże niewidzialna, a pozostawia piętno i okropnie poranioną duszę niczym fizyczna agresja pozostawia siniaki.
Ciekawe... parę rzeczy by się zgadzało. Mój ex jak miał gorszy dzień to też nie mówił o co chodzi, tylko ,,nic..'' albo jak miałam do niego jakąś grubszą sprawę i chciałam pogadać, a on akurat był w złym nastroju to odpowiadał pojedynczymi słówkami - tak, nie, nooo, eee tam, itp. No to kurna tylko wytrzaskać po tej główce mokrą ścierą... -.-' Ja to nie lubię takiego lelum polelum, a on to taki typowy bliźniak (w tych znakach zodiaku chyba jest szczypta prawdy
) bo raz tak, za chwilę nie, normalnie rozdwojenie jaźni, w dodatku mentalność 16 latka. Może faktycznie nie potrafił wyrażać uczuć przez słowa. Nie znosił wszelkich dyskusji, sporów, po części też dlatego, że chciał mieć zawsze rację. Pamiętam jak raz zapytałam go dlaczego jak mu zwracam uwagę na coś czy się z nim nie zgadzam to ma do mnie pretensje. Odpowiedział: bo ty jesteś taka zbyt mało uległa. No cóż.. chciał być zawsze górą.
Czyli jednak umiał wyrażać uczucia słowami, tylko jakoś nie potrafiło to też dotrzeć do Ciebie ![]()
Jeżeli pytanie brzmi, np. ,,dlaczego nie chcesz iść na urodziny?'' a słyszę odpowiedź: eee tam.. No to faktycznie, nie potrafi to do mnie dotrzeć ![]()
44 2014-06-06 22:17:09 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-06 22:17:40)
Jestem ładna? Eee, gdzie schowałaś mój młotek?
Pamiętam jak raz zapytałam go dlaczego jak mu zwracam uwagę na coś czy się z nim nie zgadzam to ma do mnie pretensje. Odpowiedział: bo ty jesteś taka zbyt mało uległa. No cóż.. chciał być zawsze górą.
Tutaj umiał się wyrazić bardzo dobrze ;p
Jestem ładna? Eee, gdzie schowałaś mój młotek?
Hehe, o takie rzeczy akurat go nie pytałam, sama potrafię to określić ![]()
Pamiętam jak raz zapytałam go dlaczego jak mu zwracam uwagę na coś czy się z nim nie zgadzam to ma do mnie pretensje. Odpowiedział: bo ty jesteś taka zbyt mało uległa. No cóż.. chciał być zawsze górą.
Tutaj umiał się wyrazić bardzo dobrze ;p
Przebłyski jakieś miał, ale wiesz.. to chyba nie o to chodzi, by ktoś starał się mną rządzić, a jak się sprzeciwiam to miał pretensje, że jestem zbyt mało uległa... Zresztą w sumie nie wiem czy chciał rządzić, on po prostu nie lubił jak coś było nie po jego myśli, ktoś miał inne zdanie, zachował się inaczej niż on by tego oczekiwał. Nie uważam, żebym chciała dominować, ale też nie jestem osobą mega uległą, tak jak on by sobie tego życzył, więc tekst, że on nie potrafi rozmawiać bo ja nie jestem rybą i mam swoje zdanie, może mnie jedynie rozdrażnić.
46 2014-06-06 23:33:51 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-06-06 23:35:33)
Częsty błąd kobiet to foch w zestawie z wcześniejszym okazywaniem złości i nie daj Boże płaczem. Najlepsze, że wiele popełnia go całkowicie nieświadomie.
Nigdy nie płaczcie po kłótni z facetem, to krzyżyk na drogę, absolutnie, nie wolno!
A potem niektóre panie się dziwią, że faceta irytuje jak płaczą i tym bardziej nie słucha co się do niego mówi ![]()
I dla tego właśnie o żadnym partnerstwie w związku mowy być nie może, bo z kobietą trzeba postępować jak z dzieckiem ![]()
48 2014-06-07 02:37:05 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-07 02:54:08)
Najgorsze co może być w związku to fochy.
A gdzie rozmowy, gdzie wyrozumiałość, gdzie zrozumienie.
Jeżeli jestem w związku a moja partnerka strzeli gafę to ja mam odrazu mieć focha http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
Nie, ja mam jej powiedzieć co mi się nie podoba, co zrobiła według mnie nie tak.
Takie fochowanie do niczego dobrego nie prowadzi.
Jeżeli na początku w związku jest foch, to następnie są ciche dni, bo ten co walnął focha nie mówi o co biega, ten drugi nie wie o co biega.
Na koniec jest rozstanie i pozamiatane.
Całkowicie się zgadzam ![]()
Przyznam, bywałam humorzasta, więc były chłopak poznał czasem mój foch czy obecny facet. Jednak ja doskonale wiem, że to dziecinne i walczyłam z tym i już się nie "focham"
To raczej tak parę razy było. Po prostu czasem jak to się mówi "rzuciłam fochem" zanim pomyślałam, po prostu niepotrzebnie pozwoliłam, by emocje za bardzo mną rządziły w tym momencie. Jednak jak człowiek popracuje nad sobą, to jest lepiej i teraz pomyślę wcześniej, rozmawiamy, jest lepiej
Dokładnie, foch do niczego nie prowadzi, jak jest z tym problem, to trzeba popracować nad sobą jak ja, bo inaczej może nie być różowo. Komunikacja dobra to wszakże nie fochy, tylko rozmowa, kompromisy i do tego musiałam dochodzić też, pracować nad sobą.
Edit: A dziewczyny chyba nie ma co też skreślać skoro jej się zdarzył foch. Jeśli jednak byłoby to ciągle, to tak, wtedy już tak. Np znałam chłopaka, który nawet na mnie koleżankę często za byle co się obrażał i nie odzywał. Jak miał dziewczyny to z tego co wiem tak samo. Oj, takiego chłopaka bym nie chciała w życiu, są granice. Ty na każde skinienie pitagoras raczej nie będziesz, więc ona raczej zobaczy, że foch się nie opłaci. Poza tym może to było jednorazowe, a nie że ciągle się focha. Jak pisałam mi też się zdarzało, ważne, że popracowałam nad tym i jest lepiej
Tej dziewczyny też możesz zapytać o co chodziło, nie to, że drążyć itp, ale po prostu zapytać i powiedzieć, że po prostu takie fochy są bez sensu, w końcu lepiej sobie wyjaśnić. Może powie o co jej chodziło i będzie jasność. Nie prosiłeś o rady, ale pomyślałam, że może jednak warto to napisać. A nuż jak nie Tobie, to komuś się przyda.
Nie szukam porady, pomocy ani nic z tych rzeczy.Ot, tak sobie piszę, bo temat intryguje mnie od x czasu.
Dosłownie kilka dni temu poznałem super kobietę.Poszło jak burza: love story i festiwal pozytywnych niespodzianek.Jeszcze dziś rano urządzaliśmy esemesową licytację kto za kim bardziej tęskni.Miodzio.
Chwilę później, w odpowiedzi na esa z nader lajtowym i nieszkodliwym żartem dostałem cały zestaw z gatunku ''jak to ma dalej tak wyglądać, to nie ma sensu'' itp.
Wyssane z dupy żale.
Ja oczywiście wiem, że to wszystko pic na wodę,wiem że za parę (naście) dni będziemy znów leżeć u mnie na kanapie spleceni jak słuchawki od empetrójki.Wiem, że jakakolwiek polemika w takiej sytuacji jest bez sensu i jedyne co można zrobić, to zaproponować: ''jak Ci przejdzie to daj znać''.
Tylko...PO CO TO???
Czytywałem trochę na ten temat, przeważnie bzdury.Raz wpadła mi ręce jakaś psychologiczna makulatura; tam było w miarę sensownie napisane- że to niby ''testowanie ramy'' czy jakoś tak.Że niby kobieta sprawdza kręgosłup moralny faceta- czy ugnie się i zacznie przepraszać za urojone winy, czy dumnie przeczeka.Też nie do końca mnie to przekonuje, ale faktem jest, że takie zachowania są normą u płci pięknej i -przynajmniej teoretycznie- czemuś służą.
A najśmieszniejsze, że żadna kobieta (również i tu zapewne) za cholerę nie przyzna się do takich zachowań.Paranoja jakaś.
Ech... nawet nie wiem od czego zacząć. ^^'
Ja się tam do fochów przyznam. Chciałabym powiedzieć, że zawsze jak mnie coś zirytuje czy wkurzy, to dojrzale zapraszam do rozmowy, precyzyjnie wykładam problem i wspólnie go rozwiązujemy, ale to nieprawda. Czasami się po prostu wkurzę, burknę coś, a do tematu wrócę jak mi irytacja opadnie.
Ale nie rozumiem pojęcia "z dupy żale". Nie miewam fochów "z dupy", mam jasny, konkretny powód ku temu, zawsze też zakładam, że druga strona też ma jasny, konkretny powód. Jak dostaję focha, to zakładam, że komuś poważnie cos nie gra i chcę to obgadać, bo jak nie, to sytuacja się zapewne będzie powtarzać, a po co potem ma rosnąć wzajemna irytacja.
Natomiast logiczne, że mnie może wkurzać coś, co jest dla kogoś zupełnie normalne i vice versa. Z przyjaciółką tak miałam - do szału mnie doprowadza, jak ktoś ze mną rozmawia przez jakiś komunikator i nagle .... rozmowa się urywa. I ja nie wiem, czy ona jest i dosłownie za chwilę się odezwie, czy sobie gdzieś poszła, czy o co w ogóle chodzi. Na serio, mam na to uczulenie. A dla niej jak się okazało to zupełnie normalne, "wszyscy tak robią" i w ogóle o co się czepiam.
Uważam, że zakładanie, że ktoś ma "żale z dupy" tylko dlatego, że my nie widzimy problemu jest egoistyczne i niedojrzałe. Logiczne, że my nie widzimy problemu, jakbyśmy widzieli, to pewnie byśmy się zachowali inaczej.
Ale z drugiej strony wiem, że faktycznie są osoby, co sobie lubią potestować, jak daleko się mogą posunąć. Poza kilkoma przypadkami, usprawiedliwionymi leczonymi zaburzeniami psychicznymi, nie toleruję takiego zachowania i nie życzę sobie takich osób w najbliższym otoczeniu, bo to też jest egoistyczne, niedojrzałe, głupie na dodatek.
faktycznie są osoby, co sobie lubią potestować, jak daleko się mogą posunąć.
Te osoby określa się ogólnie mianem ''kobiet''.
Zawsze na początku znajomości kobieta sprawdza gdzie są granice.Jedna robi to delikatnie, inna rozpycha się łokciami aż walnie o ścianę.
Nie ma wyjątków.
Ja to interpretuję tak, że jednak gatunek kobiecy w tematach emocjonalno-uczuciowych jest bardzo konkretny.
Odwieczne kobiece ''chciałabym wiedzieć na czym stoję'' nie odnosi się tylko do tego czy on traktuje mnie poważnie czy nie, ale również dotyczy to ''na ile mogę sobie pozwolić''.
Jeżeli pytanie brzmi, np. ,,dlaczego nie chcesz iść na urodziny?'' a słyszę odpowiedź: eee tam.. No to faktycznie, nie potrafi to do mnie dotrzeć
A widzisz- mnie trafia gdy słyszę pytanie ''dlaczego nie chcesz..''
Dlaczego to ja mogę coś chcieć- wtedy zazwyczaj jest powód.
Doprawdy trudno wytłumaczyć dlaczego nie mam na coś ochoty.Nie gram w golfa, nie słucham metalu, nie latam szybowcem, nie jadam kokosów.Dlaczego..?
Bo nie...
52 2014-06-07 10:51:37 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-07 10:53:16)
witchmoth napisał/a:Jeżeli pytanie brzmi, np. ,,dlaczego nie chcesz iść na urodziny?'' a słyszę odpowiedź: eee tam.. No to faktycznie, nie potrafi to do mnie dotrzeć
A widzisz- mnie trafia gdy słyszę pytanie ''dlaczego nie chcesz..''
Dlaczego to ja mogę coś chcieć- wtedy zazwyczaj jest powód.
Doprawdy trudno wytłumaczyć dlaczego nie mam na coś ochoty.Nie gram w golfa, nie słucham metalu, nie latam szybowcem, nie jadam kokosów.Dlaczego..?
Bo nie...
Teraz to nie czaje
A jak nie chcesz to też jest jakiś powód przecież. Nie gram w golfa bo nie lubie, nie słucham metalu bo nie mój klimat, nie latam szybowcem bo sie boje, nie jadam kokosów bo mi nie smakują itp.
Więc w czym problem? ![]()
Ja właśnie nie lubie odpowiedzi nie bo nie. Fochów i cichych dni też nie.
Dla mnie to kolejna odpowiedź na wątek "dlaczego piękne kobiety mają problem z facetami". Ano dlatego, że normalny, wartościowy facet oczekuje kobiety poukładanej i komunikatywnej. A jak ktoś wspomniał, piękne kobiety są rozpuszczone przez nadskakujących im gości, którym na nich zależy. Dlatego wytrzymać z nimi mogą tylko faceci, którzy mają głęboko w d... ich humory, bo traktują je tylko jako etap przejściowy i fajną rozrywkę.
54 2014-06-07 10:59:33 Ostatnio edytowany przez antykobieta (2014-06-07 11:02:23)
Nie gram w golfa bo nie lubie,
Skąd wiesz, że nie lubisz,skoro zapewne nigdy nie grałeś? Odpowiedź "bo nie lubię" rodzi kolejne pytania - a czemu nie lubisz? A może spróbujesz i się przekonasz?
To mi przypomina pytania różnych nawracaczy "czemu nie chcesz uwierzyć w Boga? On cię kocha". Ja im wtedy odpowiadam "czemu nie chcesz uwierzyć w Swarożyca? On też cię kocha"
Nie chcę, to nie chcę. Pytanie "czemu nie chcesz" ma przygotować do przekonywania mnie, że moje powody niechęci są niewłaściwe i powinienem chcieć.
55 2014-06-07 11:02:44 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-07 11:06:27)
Majki napisał/a:Nie gram w golfa bo nie lubie,
Skąd wiesz, że nie lubisz,skoro zapewne nigdy nie grałeś? Odpowiedź "bo nie lubię" rodzi kolejne pytania - a czemu nie lubisz? A może spróbujesz i się przekonasz?
To mi przypomina pytania różnych nawracaczy "czemu nie chcesz uwierzyć w Boga? On cię kocha". Ja im wtedy odpowiadam "czemu nie chcesz uwierzyć w Swarożyca? On też cię kocha"
Nie chcę, to nie chcę.
To niech będzie, że mnie nie interesuje i kropka. I taka odpowiedź i tak jest lepsza dla mnie jak nie bo.. nie. Jak ktoś kumaty to nie będzie drążył dalej, dostał odpowiedź czemu nie i tyle ![]()
Ale czemu cię nie interesuje? Nie interesuje cię, bo nie próbowałeś, znam wielu ludzi, którzy się nie interesowali golfem, ale jak spróbowali, to im się spodobało. Może więc spróbujesz? Przynajmniej ten jeden raz, a jak ci się faktycznie nie spodoba, to powiesz mi, co ci w tym najbardziej nie odpowiada, to może temu zaradzimy...
Tak to będzie wyglądać.
No nie wiem, dla mnie pytania z gatunku ''dlaczego nie...'' to ewidentne wkurwiacze mające przygotować grunt pod ''jednak powinieneś''.
Dlaczego nie posadzisz tu sobie jakichś drzewek?
Dlaczego nie kupisz większego samochodu?
Dlaczego nie jesz truskawek, przecież takie zdrowe?
To w gruncie rzeczy nie są pytania.
Wspomniane ''dlaczego nie chcesz iść na urodziny'' też nie jest pytaniem tylko sugestią że powinieneś iść.Zapewne dlatego wywołuje burkliwe odpowiedzi.
Majki czemu nie możesz zaakceptować odpowiedzi nie bo nie?
59 2014-06-07 11:10:32 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-07 11:17:00)
Ale czemu cię nie interesuje? Nie interesuje cię, bo nie próbowałeś, znam wielu ludzi, którzy się nie interesowali golfem, ale jak spróbowali, to im się spodobało. Może więc spróbujesz? Przynajmniej ten jeden raz, a jak ci się faktycznie nie spodoba, to powiesz mi, co ci w tym najbardziej nie odpowiada, to może temu zaradzimy...
Tak to będzie wyglądać.
Nie zawsze tak jest
To już by musiał być ktoś bardzo upierdliwy i jak by mi tak truł to bym sie wkurzył w końcu i by przestał/przestała
A jak nie to foch
(żart).
Majki czemu nie możesz zaakceptować odpowiedzi nie bo nie?
Nie zawsze, ale czasem chciałbym poznać powód. Takie ciągłe nie bo nie wkurza mnie ![]()
Tak samo jak mnie wkurza jak pytam o co jesteś zła (bo widze). Nie powiem. Domyśl sie.. O to? Nie. O tamto? Nie. To o co? O nic, nie ważne.. Nosz kur.. ![]()
Z resztą pytania z cyklu czemu coś lubisz robić też uważam za bezsensowne. To tak jak dziennikarze rozmawiając z himalaistami pytają ich "czemu pan chodzi po górach?" i w zasadzie żadna z odpowiedzi nie jest satysfakcjonująca dla żadnej ze stron. A kiedyś na takie pytanie odpowiedział himalaista George Mallory słowami "bo są". I ta jego odpowiedź przeszła do historii.
Oj, nie chce odpowiadać to nie pytaj. Widocznie nie jest to takie ważne. Pytasz raz ona nie odpowiada, to mówisz w porządku. I po zabawie
62 2014-06-07 11:25:40 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-07 11:27:33)
Oj, nie chce odpowiadać to nie pytaj. Widocznie nie jest to takie ważne. Pytasz raz ona nie odpowiada, to mówisz w porządku. I po zabawie
No tu masz racje całkowitą
Tylko ja lubie mieć wyjaśnione sytuacje. Jak ktoś sie na mnie wkurzy, niezależnie kto, to chciałbym wiedzieć o co ![]()
Vian napisał/a:faktycznie są osoby, co sobie lubią potestować, jak daleko się mogą posunąć.
Te osoby określa się ogólnie mianem ''kobiet''.
Zawsze na początku znajomości kobieta sprawdza gdzie są granice.Jedna robi to delikatnie, inna rozpycha się łokciami aż walnie o ścianę.
Nie ma wyjątków.
No ok, to w takim układzie ja, Vinnga zapewne, WitchQueen i pewnie cała masa innych babek z forum nie jesteśmy kobietami wg Twojej definicji, bo jakoś nie sądzę, żeby one robiły jakieś debilne teściki facetowi polegające na strzelaniu sztucznych fochów na prawo i lewo. Ja na pewno nie robię. Dobrze byłoby wiedzieć, kim, bo facetami też ewidentnie nie jesteśmy.
Vian napisał/a:faktycznie są osoby, co sobie lubią potestować, jak daleko się mogą posunąć.
Te osoby określa się ogólnie mianem ''kobiet''.
.
Dla jasności mężczyźni też strzelają fochy. I to wcale nie jest jakiś rzadki przypadek
65 2014-06-07 15:26:50 Ostatnio edytowany przez witchmoth (2014-06-07 15:43:25)
witchmoth napisał/a:Jeżeli pytanie brzmi, np. ,,dlaczego nie chcesz iść na urodziny?'' a słyszę odpowiedź: eee tam.. No to faktycznie, nie potrafi to do mnie dotrzeć
A widzisz- mnie trafia gdy słyszę pytanie ''dlaczego nie chcesz..''
Dlaczego to ja mogę coś chcieć- wtedy zazwyczaj jest powód.
Doprawdy trudno wytłumaczyć dlaczego nie mam na coś ochoty.Nie gram w golfa, nie słucham metalu, nie latam szybowcem, nie jadam kokosów.Dlaczego..?
Bo nie...
Eh, to nie to samo.. dlaczego nie lubię disco-polo? Bo nie, bo mi się nie podoba, kwestia gustu i faktycznie, na takie pytania ciężko odpowiadać. Ale tu było konkretne pytanie. Mieliśmy zaproszenie do znajomych na urodziny, chciałam iść, a on stwierdził, że nie, bo nie! Więc zapytałam, dlaczego nie chce? Czy to coś złego? Nie sądzę
Może nie lubił tych znajomych, może źle się czuł, może miał inne plany, może może może... To czemu tego nie powie, tylko właśnie focha się jak typowa rozkapryszona księżniczka.
Majki, no dokładnie
Na wszystko jest zawsze odpowiedź, tylko trzeba chcieć rozmawiać, a nie oczekiwać, że się powie ,,eee tam'' i kobita się domyśli
No nie wiem, dla mnie pytania z gatunku ''dlaczego nie...'' to ewidentne wkurwiacze mające przygotować grunt pod ''jednak powinieneś''.
Dlaczego nie posadzisz tu sobie jakichś drzewek?
Dlaczego nie kupisz większego samochodu?
Dlaczego nie jesz truskawek, przecież takie zdrowe?To w gruncie rzeczy nie są pytania.
Wspomniane ''dlaczego nie chcesz iść na urodziny'' też nie jest pytaniem tylko sugestią że powinieneś iść.Zapewne dlatego wywołuje burkliwe odpowiedzi.
Nie ma głupich pytań, są tylko ludzie, którzy nie potrafią/nie chcą na nie odpowiedzieć, bo wydaje im się, że osoba, która pyta ma na celu wiercenie dziury w brzuchu.
Aaa, jeszcze jedno.. pytania powyżej rzeczywiście brzmią jak pytania narzucające coś i mogą irytować. Tak samo pytania o zainteresowania, pasję.. to naprawdę ciężko wyjaśnić bo to coś co się czuje, tak samo ciężko jest wyjaśnić miłość. Chociaż uwielbiam ludzi, którzy potrafią fajnie ubrać w słowa swoje uczucia. Ale tak banalne i konkretne pytanie jak o tych urodzinach to chyba nie jest zbyt ciężkie wyzwanie dla inteligentnego człowieka.