Witam
Dawno śledziłam to forum, ale dziś się przełamałam i muszę opisać swój problem bo sobie już nie radzę.
W styczniu poznałam faceta Ł., zaiskrzyło, zaczęliśmy się spotykać i było cudownie. Starał się, dzwonił, pisał i interesował co u mnie. Gdy zaczęliśmy się spotykać u mnie w domu widziałam że ma ochotę na seks, ale ja się nie zgadzałam. Pewnego wieczoru powiedział mi że jest jeszcze za wcześnie, ale za kilka dni znów to samo i potem się zgodziłam bo strasznie nas do siebie ciągnęło. Po wszystkim dalej się odzywał i znów się widzieliśmy. W następny weekend napisał mi że jest chory i nie da rady się spotkać a ja w międzyczasie przyjęłam do znajomych na portalu społecznościowym byłego chłopaka-C., który bardzo mnie skrzywdził. Chciał się ze mną umówić i ja się zgodziłam, może to głupie ale chciałam się z nim spotkać i powiedzieć mu w twarz jak bardzo mnie skrzywdził i zranił, ale nie mogliśmy się dogadać co do terminu tego spotkania i tak z nim to przeciągałam żeby jednak mieć tą okazję i powiedzieć co myślę.
Z Ł. niby dalej było ok, ale tylko ja cały czas proponowałam spotkania, a on był taki czasem oschły i często mi odmawiał cały czas mu coś wypadało. Ale jak widywaliśmy się to było super, romantyczne randki, pocałunki, spacery. Nie mogłam już tego wytrzymać, bo coraz bardziej się angażowałam a on jakby się oddalał, jak pytałam czemu się nie odzywa to że niby ja też mogę ale ja właśnie się starałam, dużo pisałam, co prawda prawie nie dzwoniłam bo jak z nim rozmawiałam przez telefon to tylko ja mówiłam a on nawet nie zapytał co u mnie. Ale byłam strasznie zakochana i w końcu zapytałam czy mu w ogóle na mnie zależy i on odparł, że lubi mnie, lubi się ze mną spotykać, ale nie wie jak wszystko potoczy się dalej. I potem to tylko ja inicjowałam kontakt, po dwóch tygodniach zadzwonił i powiedział że to koniec. Ja byłam w takim szoku, że mówi mi to przez telefon że powiedziałam mu pa i to tyle.
Nie rozumiałam dlaczego, wszystko jest takie świeże bo stało się tydzień temu. Mam wyrzuty że na początku się za mało starałam (mówił że mogłabym częściej dzwonić) i mnie olał, a najgorsze że myślę że może napisał do mojego byłego chłopaka czy go nie zdradzam (był strasznie zazdrosny, była narzeczona go zdradziła) i ten może nagadał mu bzdur i uznał że miesiąc mnie pomęczy i zerwie? Tak w ramach zemsty? Ja jak już widziałam że z C. się nie spotkam, przeszła mi ochota rozmowy z nim to napisałam mu że nie mam czasu i on zablokował mnie na fb po kilku dniach w dniu zerwania (ale to może być czysty przypadek).
Bardzo się męczę z tym wszystkim, płaczę, nie mogę się pozbierać, mam egzaminy a tylko leżę i wspominam Ł, nie wiem dlaczego mi to zrobił, myślałam że to ideał, zawsze mówił mi że jest szczery a tu takie coś.
Proszę o jakieś opinie i dziękuję każdemu kto dotrwał do końca opowieści.
