Witam wszystkie użytkowniczki i ewentualnych użytkowników,
Nie mogłem znaleźć dobrego miejsca na ten temat, więc piszę tutaj z prośbą o trzeźwe, obiektywne spojrzenie na tą sytuację. Jestem z dużo młodszą od siebie dziewczyną - ja kończę studia, ona zaczęła szkołę średnią niedawno. Po 4 miesiącach związku zaczął jej się podobać jakiś chłopak ze szkoły. Doszło do tego, że dała mu się kilka razy pocałować na imprezie, ale ostatecznie go odepchnęła. Seksu nie było. Powiedziała mi sama o tym, płakała, żałowała. Wybaczyłem. Mówiła mi, że miała mętlik w głowie po tym, bo on jej się spodobał, ale mnie kocha. Że niby jej nic do niego nie ciągnie i chciałaby wrócić, bo sobie uświadomiła ile dla niej znaczę. Czasami jeszcze mi powtarza, że potrzebna jej taka zmiana chyba była, żeby sobie uświadomić co do mnie czuje. Dodam jeszcze, że przed tym co się stało trochę odstawiałem jej akcję z zazdrością, pytałem z kim pisze, czy jakiś inny się jej podoba i inne tego typu zachowania. Do tego dużo czasu poświęcałem koledze i była bardzo zazdrosna o niego.
Wybaczyłem, bo kocham. Jednak trochę mnie dziwi, że już po 4 miesiącach mógł ktoś inny ją zainteresować. Czy jeśli ktoś kocha, to taka sytuacja może mieć miejsce? Jakieś 1,5 miesiąca po zajściu stała się strasznie czuła, tak jakby na nowo zakochana. Teraz jakby jej to przeszło, ale jest fajnie dalej. Chce codziennie ze mną czas spędzać. Ale zastanawiam się, czy to nie jest uzależnienie od mojej osoby u niej i może też między innymi dlatego wróciła, bo bała się samotności...
Z góry dziękuję za wszelkie opinie. ![]()