Cześć wszystkim! Od dwóch lat znam dziewczynę, która od samego początku na naszych spotkaniach nie potrafiła rozmawiać na żaden inny temat, jak tylko związny z facetami, konkretnie jej facetem, którego od początku mega ganiła i podkopywala jego wartość, wyliczając ciągle same jego wady, ciągle wyszukując jakiegoś "ale" do niego. Kiedy zdarzalo nam sie spotkać wszyscy razem, to przy moim facecie także ośmieszyła parę razy swojego faceta. Niby to żartem, ale czasem brzmiała serio. Tamtego chłopaka to boli. Ale do rzeczy.
Dziewczyna ta bardzo chciała się ze mną od początku zaprzyjaźnić. Myślałam sobie: może zaczęła zrzędząco i krytycznie wobec swojego faceta, może zrobiła wrażenie malkontentki, ale wydaje się być inteligentna i symaptyczna. Miałam nadzieję na nową koleżankę, z którą będę mogla milo spędzic czas.
Jednak jak sie okazało wkrótce, dizewczyna nie potrafiła rozmawiać na żaden inny temat jak tylko obgadywanie facetów. Obmawiała bardzo swojego, wyciągając same jego wady, narzekając bez końca. A poniewaz gdy sie wejdzie między wrony, to czasem zaczyna sie (niestety) krakac jak i one, to i mnie się zdarzało wyciągać jakieś złe rzeczy z mojego związku, w ramach takiego "pożalenia się" babskiego. Ale w pewnym momencie powiedziałam: dość. Kocham swojego faceta i nie mam zamiaru go obmawiać. Tym bardziej, że KAŻDE nasze spotkanie tak wyglądało, a jak powiedziałam, że nie ma juz co tak na naszych lubych najeżdżać, to poczuła się chyba olana i nie prosi już o kawki i spotkania. Wniosek jaki wysnułam to taki, że ona nie ma innych tematów siedząc ze mna jak tylko obgadywanie swojego "lubego", którego niby kocha., ale to dosłownie mega jechanie po nim.
Nie przeżywałabym tej sprawy i olałabym tę kwestię gdyby nie światelko, czerwone, jakie mi się ostatnio w głowie zapaliło: przypomnialo mi sie przeciez, że ona kilka razy mowiąc o swoim facecie pochwaliła mojego mówiąc, że to mój jej facetowi przetlumaczył taką a nie inną kwestię jak powinno sie zachowywać w związku. tak jakby chwaliła, że moj mądrzejszy 9tak to odebrałam).
Poza tym jak pare razy bylismy w grupie na kawie czy piwie, zdarzały sie sytuacje, jak jej "skarb" wychodził z pomieszczenia, że jak gadała ze mna i z moim ukochanym,to zwracała sie głównie do mojego, na mnie prawie uwagi nie zwracając. Ona w ogóle jest bardzo otwarta i towarszyska zwlaszcza do facetów, ale wg mnie jej teksty do mojego chlopaka były jak do starego kumpla, tymczasem ona go ledwie zna.,
Co o tym wszystkim myślicie? O co chodzi tej dziewczynie? po prostu narzeka? A może chce mi obrzydzic mojego faceta a sobie swojego, żebym ja się ze swoim porózniła bo ona chce, żeby skoro ona ma źle, to wszyscy mieli źle? Czy to jest nieszkodliwa gadanina, a może zazdrość? Może jeszcze co innego: "sympatia" do MOJEGO faceta? ... ech, sama nie wiem. to wszystko mi jakoś smierdzi. Może Wy macie jakieś sugestie. kontakt z nia rozluźniłam.