Mój mąż nie chce jechać do syna na przedstawienie szkolne bo mówi że potem jest festyn to za długo ,a mówił synowi że raczej będzie .Tłumaczyłam że raz za kiedy może pojechać nawet jeszcze nie był w nowej szkole twierdzi ze się go czepiam ze wiem ze on takich pikników nie lubi nie wiem już sama co o tym myśleć .
Podobne tematy
U mnie w domu na większość występów i przedstawień córki chodzę ja i ewentualnie babcia.Mąż chodzi jedynie na coroczne popisy w szkole muzycznej.U nas wynika to z faktu,że ja mniej pracuję i że mnie jest łatwiej nawet pracę skrócić czy odwołać jakąś lekcję. A jak jest u Was? Czy wynika to z lenistwa męża,jego niechęci do takich imprez czy może tego,że jest po prostu zmęczony?
U mnie w domu na większość występów i przedstawień córki chodzę ja i ewentualnie babcia.Mąż chodzi jedynie na coroczne popisy w szkole muzycznej.U nas wynika to z faktu,że ja mniej pracuję i że mnie jest łatwiej nawet pracę skrócić czy odwołać jakąś lekcję. A jak jest u Was? Czy wynika to z lenistwa męża,jego niechęci do takich imprez czy może tego,że jest po prostu zmęczony?
U mnie wynika to ze zmęczenia. Mój mąż wraca dość późno do domu, więc na występy w środku tygodnia nie chodzi... Za to nadrabia w weekendy, kiedy tylko jest jakiś grill ze znajomymi i ich dziećmi, to idzie chętnie
Myślę, że po prostu ma wyrzuty sumienia, że tak mało spędza czasu z naszą córą. ![]()