Witam. Niewiem co sie ze mna dzieje.. co jest nie tak? ![]()
Po trudnosciach z szukaniem pracy w koncu mi sie to udało..
Znalazlam pracę.. Nie dostałam umowy- tak jak chciałam, bo mam rente i chciałam do niej dorobić..Mam zacząć od czerwca a teraz chodze na przyuczenie, jest to praca na recepcji..
Jednak znowu towarzyszy mi to uczucie.. niechce tam pracować, chce mieć pracę, do której będę szła z uśmiechem a nie lękiem.. Dzisiaj idę na nocke i od czwartku ciągle sie tym martwie.. nie wyobrazam sobie pracy na nocki, po 12 godzin, w weekendy i swieta.. tymbardziej wtedy kiedy moj chlopak bedzie miał wolne a ja będę szła na cały bity dzień? W tygodniu jak pójde na nocke to sie z nim mine.
Chciałabym znaleść pracę, którą nie będę się przejmować tylko pójdę, popracuję i wrócę...
Czuję, że się do tej pracy nie nadaje.. wziełam ją tylko dlatego bo chłopak narzekał że nie pracuję( co mi nie przeszkadzało bo moja renta wynosi 1000 zł więc da sie żyć), zrobiłam to bardziej dla kogoś niż dla siebie..
i jakie mam teraz wyjście? Nie moge zrezygnować bo co powie rodzina, chłopak? A ciężko też znaleść nagle coś innego bez umowy..
Zdecydować się i się męczyć? ![]()