netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

czy tak postępują matki?

29 odpowiedzi3 682 wyświetleniazałożony przez viola.wu, 24.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » czy tak postępują matki?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1 Ostatnio edytowany przez viola.wu (2014-05-24 22:39:26)

Temat: czy tak postępują matki?

Cześć,
Mam 24 lata i nadal mieszkam z rodzicami. Studiuję dziennie 15 min od domu, nie mam stałego dochodu,więc nie opłaca mi się wyprowadzać na razie. Jednak wydaje mi się, że mam problem z mamą. I czasem ona nie potrafi respektować mojej prywatności. Otóż miałam bardzo duże wahania emocjonalne z powodu pewnego chłopaka przez ponad pół roku; Był moim przyjacielem, zależało mi na nim, ale on wybrał inną. Trochę się mną pobawił i to w pewnym sensie mnie dobiło. Mama jak to mama - widziała, że chodzę struta. Jej także powiedziałam o co chodzi. Zaczynała mi mówić, że on nic nigdy do mnie nie czuł, że tylko grywał, że jest interesowny i że dla niego nic się nie zmieniło.Nadal uważa mnie za przyjaciółkę. jednak ona nie wiedziała co między nami było, jak mogłam odbierać jego gesty, zachowania, słowa.Jego komunikacja niewerbalna wskazywała na jedno.
Mama mi radziła, bo chciała żebym była szczęśliwa i żebym nie cierpiała. Jednak ja zrobiłam coś innego- zerwałam z nim kontakt i oczywiście po ok 6 tygodniach on się odezwał pod byle pretekstem. Obecnie ma dziewczynę, jednak widać, że nadal jestem mu bliska. Nie zachowuje się w stosunku do mnie tak jak do innych koleżanek, mówi mi bardzo dużo, zachowuje się inaczej.

I teraz mam dylemat co myśleć. Wczoraj przyszedł do mnie do domu, bo przypadkiem spotkaliśmy się w centrum i zgodziłam się go przetrzymać przez kilka godzin. Wiadomo jak to jest, zadzwoniłam do mamy, że z kimś przyjdę, żeby nie było zaskoczenia - rodzice też tak robią kiedy ktoś przychodzi, informują mnie. Mój znajomy poszedł palić do kuchni, pozwoliłam mu na to i okazało się że moja mama do niego dołączyła. On lubi moją mamę, jest otwarta przyjacielska, taka artystyczna dusza. Jednak jest też skomplikowana, miota się, jest dynamiczna i się szamocze w pewien sposób. ( chociaż uważa, że to nieprawda smile ). Moja mama na bardzo wielkim luzie rozmawiała z tym chłopakiem, tak jakby znali się od lat; on śmiał się z jej żartów itp. A ja coraz bardziej czułam się niekomfortowo.

Bo niby jaka matka taka córka. Ja nie jestem jak ona. Nie jestem taką luzaczką. Ona zawsze do każdego znajomego/znajomych, którzy do mnie przyjdą coś powie, wciśnie jedzenie na siłę itp. Mamy inny styl, tok myślenia. Wspieramy się i pomagamy, jednak jesteśmy zupełnie innymi osobami.. Poza tym nie podobało mi się, że tak na luzie z nim rozmawia, pali, dyskutuje. Nie wiem, może przesadzam, ale nadal w pewnym sensie mi na nim zależy i chciałam po prostu zaprosić go do domu normalnie, porozmawiać, żeby przeczekał te kilka godzin ze mną. A tutaj nagle moja mama ze swoją dynamicznością i chaosem wpada i zaczyna z nim rozmowę. Nie powiem- interesującą, ale hmm czasem mi się wydaję, że przez takie 'przyjacielskie' relacje z mamą, JA nigdy nie będę przez ŻADNEGO z moich kolegów odbierana jako ktoś inny niż przyjaciółka. Oni o mojej mamie mówią, klawa babka, świetna Pani, uwielbiamy ją. Jest świetna.  Ten mój znajomy mówi o niej tak samo. A ja w głębi duszy czuję, że moja osoba w ich oczach naprawdę maleje w świetle bycia kobietą, z poczuciem dystansu, tajemnicy.
Może się mylę, może przesadzam. Może moja mama chciała atmosferę rozluźnić tym wszystkim, bo wiedziała że mi na nim jeszcze zależy. Ale z 2 strony...  Czuję się dziwnie, niezręcznie. Wiem, że jego obecna dziewczyna jest totalnie inna ode mnie. Jej matka także.
Chyba przez to że od kilku lat przychodził do mnie jako przyjaciel i widział moich rodziców i moją dynamiczną matkę wyrobił sobie o mnie pewną opinię i nigdy nie wyjdę z tzw 'friendzone'. Bo wie jak jest u mnie w domu.
Czy ja się mylę, czy mam rację..? Proszę o komentarze.

2

Odp: czy tak postępują matki?

A przedtem jak przychodził do Ciebie , też w kuchni palił papierosy i mama mu towarzyszyła , czy to było pierwszy raz ?

3

Odp: czy tak postępują matki?
Agatan43 napisał/a:

A przedtem jak przychodził do Ciebie , też w kuchni palił papierosy i mama mu towarzyszyła , czy to było pierwszy raz ?

nie, to nie był pierwszy raz. ale teraz miałam do niego inny stosunek. on lubi moją rodzinę bardzo  chyba taką jaka ona jest i tate, mame i siostre. chyba przesadzam.
ale tak sobie myśle, że może wlasnie takei zachowania przyjacielskie mojej mamy skreslają mnie juz na samym poczatku w oczach potencjalnych chłopaków? tylko o to mi chodzi. nie mówię akurat o nim, tylko o innych przykładach także, bo inni też mnie odwiedzają i wtedy mama nawet wpada do pokoju zamknąć mi okno ( NIE WIADOMO PO CO )... mam prawo się gniewać czy olać?

4

Odp: czy tak postępują matki?

No tak. Nie ma to jak znaleźć winnego własnych niepowodzeń.

5

Odp: czy tak postępują matki?
viola.wu napisał/a:
Agatan43 napisał/a:

A przedtem jak przychodził do Ciebie , też w kuchni palił papierosy i mama mu towarzyszyła , czy to było pierwszy raz ?

nie, to nie był pierwszy raz. ale teraz miałam do niego inny stosunek. on lubi moją rodzinę bardzo  chyba taką jaka ona jest i tate, mame i siostre. chyba przesadzam.
ale tak sobie myśle, że może wlasnie takei zachowania przyjacielskie mojej mamy skreslają mnie juz na samym poczatku w oczach potencjalnych chłopaków? tylko o to mi chodzi. nie mówię akurat o nim, tylko o innych przykładach także, bo inni też mnie odwiedzają i wtedy mama nawet wpada do pokoju zamknąć mi okno ( NIE WIADOMO PO CO )... mam prawo się gniewać czy olać?

EDIT nie wiem zupełnie dlaczego moja mama lubi palić ze znajomymi moimi jak do mnie przychodzą... ja tego nie rozumiem ....
ona uważa, że ja przesadzam i że ona ma prawo robić co chce, bo to jej mieszkanie i że będzie się zachowywała jak będzie chciała w stosunku do moich znajomych. bo każdy z nas jest dorosły i nie będzie traktować nas jak dzieci z liceum.

6 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-24 22:57:21)

Odp: czy tak postępują matki?

Myślę, że to nie ma nic wspólnego z Twoją mamą. Jakby chłopak chciał z Tobą być, to by był, nawet jakbyś miała matkę jędzę, a Ty masz matkę na luzie przecież... To żadna przeszkoda więc w postaci matki. Zapewne też nie porównywał Ciebie z matką. Z nową dziewczyną też niekoniecznie. Człowiek może po prostu wybrać kogoś innego, a to nie musi mieć żadnego związku z Tobą. Może on się zakochał w tej innej dziewczynie, natomiast Ciebie tylko bardzo polubił, ale czegoś brakło jednak... To nie znaczy, że od razu Ciebie porównywał z kim innym, rozmyślał i na czynniki pierwsze rozbierał, którą wybrać... Czasem biologia ma coś do rzeczy. Człowiek wyczuwa z kim będzie miał lepsze potomstwo (bardziej zdrowe) i nazywa to zauroczeniem, miłością, czy też pociągiem sexualnym (zależy kto jakie ma słownictwo na pewne rzeczy i jak bardzo lubi sobie sam mydlić oczy:-) Ja na przykład mam przyjaciela, który swojego czasu chciał czegoś więcej. Jednak nie spodobał mi się aż do tego stopnia, trochę nie taki charakter, ale nie w sensie, że zły, bo ma bardzo fajny charakter. Jednak zbyt inny od mojego, nie do końca takie zainteresowania i po prostu brakło tego czegoś... Fizycznie tez nie to, więc może byśmy też mieli np. chore dzieci, kto to wie... Czasem biologia jest mądrzejsza. Być może mielibyście zresztą zdrowe dzieci z tym chłopakiem, ale z ta drugą dziewczyną jeszcze zdrowsze będą ;-) Więc nie szukaj na siłę problemu w sobie i swoim charakterze. A tym bardziej chyba niepotrzebnie szukasz problemu w matce. Jak mówisz, chciała dobrze. A matki są różne i każda postępuje na swój własny sposób (to a propos Twojego pytania w temacie).
Myślę też, że odrzucenie przez chłopaka zawsze trochę powoduje spadek poczucia wartości, ale raczej chwilowo, nie martw się, to przejdzie (choć trudno w to uwierzyc, wiem:-) Chyba każda kobieta to kiedyś czuła... Rozumiem, że szukasz jakiegoś wyjaśnienia, ale po prostu zostaw matkę, zostaw siebie, każdy ma prawo wybrać inną osobę, co nie jest równoznaczne z opinią na temat osób innych, których sie nie wybrało, a jedynie świadczy o opini na temat tej wybranej osoby. Ja wielu mężczyznom w życiu musiałam dać kosza, a wielu z nich lubiłam i szanowałam... To nie była ani wina moja, ani ich, że nie było tak dobrego porozumienia między nami, jakiego pragnęłam i zbyt różne charaktery... Kiedy zaznasz na prawdę świetnej więzi z jednym mężczyzna, później już mało który będzie w stanie jego zastapić... Ale to już inna historia...:-)

edit
Kurcze, żeby nie było - mnie też dużo facetów w życiu dało kosza, nie tylko ja dawałam kosza im :-) Mniej więcej po równo, było paru co dało kosza mi, a ja dałam też paru i równowaga w przyrodzie jest :-) Tak tylko pisze, żeby nie wyszło, że jakaś ze mnie femme fatale czy inne coś.

7 Ostatnio edytowany przez viola.wu (2014-05-24 23:02:00)

Odp: czy tak postępują matki?
pani wiosna napisał/a:

Myślę, że to nie ma nic wspólnego z Twoją mamą. Jakby chłopak chciał z Tobą być, to by był, nawet jakbyś miała matkę jędzę, a Ty masz matkę na luzie przecież... To żadna przeszkoda więc w postaci matki. Zapewne też nie porównywał Ciebie z matką. Z nową dziewczyną też niekoniecznie. Człowiek może po prostu wybrać kogoś innego, a to nie musi mieć żadnego związku z Tobą. Może on się zakochał w tej innej dziewczynie, natomiast Ciebie tylko bardzo polubił, ale czegoś brakło jednak... To nie znaczy, że od razu Ciebie porównywał z kim innym, rozmyślał i na czynniki pierwsze rozbierał, którą wybrać... Czasem biologia ma coś do rzeczy. Człowiek wyczuwa z kim będzie miał lepsze potomstwo (bardziej zdrowe) i nazywa to zauroczeniem, miłością, czy też pociągiem sexualnym (zależy kto jakie ma słownictwo na pewne rzeczy i jak bardzo lubi sobie sam mydlić oczy:-) Ja na przykład mam przyjaciela, który swojego czasu chciał czegoś więcej. Jednak nie spodobał mi się aż do tego stopnia, trochę nie taki charakter, ale nie w sensie, że zły, bo ma bardzo fajny charakter. Jednak zbyt inny od mojego, nie do końca takie zainteresowania i po prostu brakło tego czegoś... Fizycznie tez nie to, więc może byśmy też mieli np. chore dzieci, kto to wie... Czasem biologia jest mądrzejsza. Być może mielibyście zresztą zdrowe dzieci z tym chłopakiem, ale z ta drugą dziewczyną jeszcze zdrowsze będą ;-) Więc nie szukaj na siłę problemu w sobie i swoim charakterze. A tym bardziej chyba niepotrzebnie szukasz problemu w matce. Jak mówisz, chciała dobrze. A matki są różne i każda postępuje na swój własny sposób (to a propos Twojego pytania w temacie).
Myślę też, że odrzucenie przez chłopaka zawsze trochę powoduje spadek poczucia wartości, ale raczej chwilowo, nie martw się, to przejdzie (choć trudno w to uwierzyc, wiem:-) Chyba każda kobieta to kiedyś czuła... Rozumiem, że szukasz jakiegoś wyjaśnienia, ale po prostu zostaw matkę, zostaw siebie, każdy ma prawo wybrać inną osobę, co nie jest równoznaczne z opinią na temat osób innych, których sie nie wybrało, a jedynie świadczy o opini na temat tej wybranej osoby. Ja wielu mężczyznom w życiu musiałam dać kosza, a wielu z nich lubiłam i szanowałam... To nie była ani wina moja, ani ich, że nie było tak dobrego porozumienia między nami, jakiego pragnęłam i zbyt różne charaktery... Kiedy zaznasz na prawdę świetnej więzi z jednym mężczyzna, później już mało który będzie w stanie jego zastapić... Ale to już inna historia...:-)

to dlaczego czuję taki sam dyskomfort kiedy mama mi przychodzi i w pewien sposób przeszkadza jak są ze mną inni znajomi, albo inni faceci do mnie wpadają. tak jak napisałam, wpada zamknąć u mnie w pokoju okno ( PO CO), zamknąć/ otworzyć mi drzwi..
to są takie drobnostki, które mnie już zawsze rozbrajają od kilku lat i będą prawdopodobnie rozbrajać do końca mojego pobytu w tym, rodzinnym mieszkaniu.
ja się nie wtrącam kiedy przychodzą znajomi do rodziców- oczywiście są dorośli, nie wtrącam się kiedy przychodzą znajomi do mojej siostry do pokoju. może jestem przewrażliwiona sama nie wiem.
tak samo - muszę się meldować o której przyjdę, o której mam wrócić. po co to komu? rodzice uważają, że każdy z domowników ma prawo wiedzieć gdzie inny przebywa. a sami mi nie mówią... a kiedy jestem na imprezie o 23 i do mnie dzwoni ojciec? jak ja mam się czuć...
nie wiem czasem się czuję jakbym była ubezwłasnowolniona mimo, że mogę robić to co chcę, jak chcę i kiedy chcę. jednak to nie to samo co mieszkanie ze znajomymi albo samemu np w wakacje u koleżanki albo na wyjeździe zagranicznym - erazmus. czasem mi się wydaje, że ludzie mnie postrzegają jako osobę, której rodzice są zbyt opiekuńczy.. ale z drugiej strony wiem, że się starają i zawsze starali zapewnić mnie i mojej siostrze jak najlepszy byt i warunki do życia..

8 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-24 23:03:26)

Odp: czy tak postępują matki?

no ale ja troche nie rozumiem Twojego sposobu myślenia. Przez to, że matka wejdzie zamknąć okno, to mężczyzna nie chce z Tobą być? Dobrze zrozumiałam...? Ja tu nie widzę ciągu przyczynowo-skutkowego jakoś...

A o tym, żeby nie wchodziła do pokoju, to chyba mogłabyś jej powiedzieć swoją drogą... Powinna chyba to zrozumieć, że wolisz mieć prywataność gdy ktoś jest z Tobą w pokoju.

9 Ostatnio edytowany przez Agatan43 (2014-05-24 23:10:43)

Odp: czy tak postępują matki?

Do Mojego Syna , też przychodzą koledzy i Ja do nich nie wchodzę , a jeżeli musiałabym , to pukam i wywołuje Syna z pokoju . Mama chce być w kręgu zainteresowań , ale po części Ty dałaś na to przyzwolenie . Czas to ZMIENIĆ . Towarzystwo jest w Twoim wieku i przychodzą do CIEBIE . Moja siostrzenica w porę nie zareagowała i nawet jak się juz z domu  wyprowadziła , to jej matka nadal kontynuowała swoją wścibskośc i doszło do tego , źe nie rozmawiają ze sobą już 5 lat . Ps. Mój Syn dokąd mieszka ze Mną , to po 22 godz. Musze wiedzieć o której wróci do domu , Ja tez mowię .

10 Ostatnio edytowany przez viola.wu (2014-05-24 23:06:34)

Odp: czy tak postępują matki?
pani wiosna napisał/a:

no ale ja troche nie rozumiem Twojego sposobu myślenia. Przez to, że matka wejdzie zamknąć okno, to mężczyzna nie chce z Tobą być? Dobrze zrozumiałam...? Ja tu nie widzę ciągu przyczynowo-skutkowego jakoś...

może źle się wyraziłam. po prostu chyba mam już dość mieszkania z rodzicami i szukam dziury w całym .
takie drobnostki mnie rozbrajają i nie chodzi, że ktoś zamyka okno a inna osoba przez to mnie skreśla tongue oczywiście, że nie tongue

to co czasem słyszę od rodziców, że jestem na ich utrzymaniu, mogę  robić co chce a jak zarabiam to muszę im oddawać za czynsz i nie ma mowy o wyprowadzce czasem mnie dobija. wiem, że to nie nadejdzie za rok , za dwa. ale nie cierpię kiedy ktoś mi to mówi w taki sposób jakby nie chciał się mnie pozbyć z domu bo uważa mnie za małą dziewczynkę.
poza tym nie rozmawiam już z nimi na wiele tematów. a kiedy mówię im, że mam swoje sprawy i jestem zajęta dziwią się jakie to mam 'swoje sprawy' i ironizują i śmieją się z tego bardzo...

11

Odp: czy tak postępują matki?

Wszystko zmiksowałaś smile

Kwestia relacji damsko-męskich - im szybciej znajdziesz PRAWDZIWĄ przyczynę tego, że każdy facet traktuje Cię jak koleżankę - tym szybciej możesz zacząć z tą przyczyną walczyć. Aha, tą przyczyną nie jest Twoja matka smile

Inne kwestie: czy Ty kiedykolwiek poprosiłaś mamę o to, żeby nie wchodziła do Twojego pokoju kiedy masz gości? Czy tylko protestujesz we własnej głowie i na forum?
Po drugie - owszem, teoretycznie jesteś dorosła. Jednak wciąż mieszkasz z rodzicami i, czy Ci to odpowiada czy nie, to jest ich dom i ich zasady. Jeśli Ci owe zasady nie odpowiadają - nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś się wyprowadziła i robiła co Ci się żywnie podoba.

Edit: no ale rodzice mają rację... Dopóki jesteś na ich utrzymaniu to oni rządzą. Jeśli Cię to męczy (dziwiłabym się gdyby nie męczyło smile ) - skoncentruj się na całkowitym usamodzielnieniu. Przecież kiedyś i tak będziesz musiała to zrobić.

12

Odp: czy tak postępują matki?
vinnga napisał/a:

Wszystko zmiksowałaś smile

Kwestia relacji damsko-męskich - im szybciej znajdziesz PRAWDZIWĄ przyczynę tego, że każdy facet traktuje Cię jak koleżankę - tym szybciej możesz zacząć z tą przyczyną walczyć. Aha, tą przyczyną nie jest Twoja matka smile

Inne kwestie: czy Ty kiedykolwiek poprosiłaś mamę o to, żeby nie wchodziła do Twojego pokoju kiedy masz gości? Czy tylko protestujesz we własnej głowie i na forum?
Po drugie - owszem, teoretycznie jesteś dorosła. Jednak wciąż mieszkasz z rodzicami i, czy Ci to odpowiada czy nie, to jest ich dom i ich zasady. Jeśli Ci owe zasady nie odpowiadają - nic nie szkodzi na przeszkodzie, żebyś się wyprowadziła i robiła co Ci się żywnie podoba.

1. tak chyba wiem co jest nie tak. z tą osobą znam się od baaardzo dawna i chyba po prostu pewna nić pożądania i seksualności ( jeśli kiedykolwiek takowa była z jego strony) się po prostu wypaliła i jej nie ma. bo znamy się bardzo dobrze i czasem nawet mówiliśmy o sobie : brat i siostra. co chyba nie wróży nic dobrego w sprawach związku. a co do innych facetów- staram się nie popełniać tego samego błędu- i nie jestem na ich każde skinienie, jako przyjaciółka. po tym błędzie odwróciłam role. i ja się już nie uganiam więc chyba przeszłam lekcję, ale gorycz nadal we mnie siedzi.
2. tak poprosiłam mamę, mówiłam błagałam. jednak jak do ściany, ona uważa, że może robić to co chce , z kim chce w swoim własnym domu, nawet jeśli są to moi znajomi.

13

Odp: czy tak postępują matki?

"dziwią się jakie to mam 'swoje sprawy' i ironizują i śmieją się z tego bardzo..." - no to nie dziwię się już Tobie, że się denerwujesz neutral Mnie w taki sposób traktuje tylko moja 90letnia babcia - wiem, że jest stara i zawsze bedzie patrzyła na mnie z perspetywy babicia-wnuczka, ale i tak krew mnie zalewa kiedy ktoś traktuje mnie jak małe dziecko, czyli bez szacunku (a jestem dużo starsza od Ciebie, wiec teoretycznie juz mnie takie rzeczy nie powinny wzruszać:-)
"uważa, że może robić to co chce , z kim chce w swoim własnym domu, nawet jeśli są to moi znajomi." - tu chyba czas zacząć myśleć o wyprowadzce. Ale lekko nie jest z takimi rzeczami, myśle, że lepiej żebyś trochę oszczędności sobie odłożyła, np. przez 1 rok jeszcze mieszkając z rodzicami, poza tym po studiach możesz nie od razu prace znaleźć, wiec chyba póki co, lepiej siedzieć i znosić niektóre denerwujące rzeczy, zacisnąć zęby z mysla o przyszłości... Po pewnym czasie, jak sobie coś odłożysz, to ja bym sie wyniosła w takiej sytuacji na Twoim miejscu... (Polecam prace za granica na szybkie dorobienie sobie, ale raczej kiedy sie kogos zna i można sie zahaczyć na początek u kogoś znajomego czy rodziny).

14

Odp: czy tak postępują matki?

Skoro masz dość mieszkania z rodzicami, to może najwyższy czas na poszukanie sobie własnych czterech kątów?

Skoro jesteś osobą dorosłą, to czemu uzależniasz swą wyprowadzkę od zgody rodziców?

Skoro zarabiasz pieniądze i mieszkasz z rodzicami, to dlaczego masz nie dokładać się do wspólnego gospodarstwa?

15

Odp: czy tak postępują matki?
Wielokropek napisał/a:

Skoro masz dość mieszkania z rodzicami, to może najwyższy czas na poszukanie sobie własnych czterech kątów?

Skoro jesteś osobą dorosłą, to czemu uzależniasz swą wyprowadzkę od zgody rodziców?

Skoro zarabiasz pieniądze i mieszkasz z rodzicami, to dlaczego masz nie dokładać się do wspólnego gospodarstwa?

nie zarabiam na tyle żeby się utrzymać. czasem wykonuję jakieś prace dorywcze. obecnie mam niepłatne praktyki 4 miesięczne, bo innych w moim przyszłym zawodzie nie znalazłam. 99% moich znajomych ze studiów też harują za darmo.
nie uzależniam sprawy wyprowadzki od zdania rodziców. tylko czasem jak to powtarzam to krew mnie  zalewa gdy słyszę ich odpowiedzi.

16 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-24 23:31:04)

Odp: czy tak postępują matki?

Z tym zarabianiem tez zgadzam sie z Wielokropkiem. Dla mnie to naturalne, ze sie zarabia to trzeba dokładac...

viola.wu ale napisałaś, że jak zarabiasz, to sie każa dokładać. A jak nie zarabiasz, to chyba nie...?

17

Odp: czy tak postępują matki?

czasem jak zarobie to każa dokladać,  a jak nie zarobię to nie.

18

Odp: czy tak postępują matki?

hm, no to widzisz, to nie jest jeszcze tak najgorzej...
Ale ja Cię chyba trochę rozumiem, że jesteś nie do końca zadowolona. Jesteś w tym wieku, kiedy człowiek chciałby się usamodzielnić, ale nie bardzo jeszcze ma jak i za co... Po prostu - marzenia marzeniami, a rzeczywistość skrzeczy.
Myślę, że trzeba się uzbroić w cierpliwość. Każdy musi kiedyś zacząć zarabiać i radzić sobie z takimi "przyziemnymi" sprawami, aczkolwiek nie jest to wszystko takie łatwe z początku. Ale mimo wszystko rodzice Twoi chyba nie sa tacy źli. Nie biją, nie krzyczą, ani nie wyrzucili Cię za drzwi i jak nie masz środków, to możesz u nich wciąż mieszkać... Myślę, że to trzeba docenić. Jeszcze z biegiem lat docenisz ich, myślę. Chociaż oczywiście nie powinni z Ciebie i Twoich planów szydzić, bo to akurat nie jest dojrzałe z ich strony. Ale cóż, skoro tak, to lepiej z nimi na ten temat nie rozmawiaj, po prostu. Możesz mieć własne plany, o których rodzice po prostu zostana poinformowani w swoim czasie :-) Np. kiedy już będziesz pakować walizki. Czasem lepiej tak nic nie mówić ludziom o swoich marzeniach, planach... Bo bywa, że lubią "sprowadzić na ziemię" (w ich mniemaniu, co nie znaczy, że nasze plany są nieosiągalne, niemniej ktoś drugi może być małej wiary, albo nie rozumieć ich po prostu).

19

Odp: czy tak postępują matki?

Po pierwsze, nie masz żadnego powodu, by gniewać się na mamę. Osobiście zazdroszczę Ci i chciałabym, by moja była taka, jak Twoja.

Po drugie - przestań zazdrościć mamie usposobienia, luzactwa i otwartości - doceń siebie. Na pewno masz jakieś zalety, których nie dostrzegasz.

Po trzecie - poczyń jakiekolwiek kroki, by wyprowadzić się z domu. Pora już, by zacząć samodzielne życie i wziąć za siebie odpowiedzialność.

20 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-26 05:55:10)

Odp: czy tak postępują matki?

Moim zdaniem STOISZ w rozkroku... "Ni pies, nie wydra - coś na kształt świdra" wink
No bo, jak na dorosłą, to zbyt mało samodzielna i decydująca sama o sobie, a jak na dziecko... to zbyt wygórowane wymagania. Mamusia ma się zmienić BO córka się czuje niekomfortowo... w JEJ domu?
To w kim problem- w mamie czy w córce?
Może spróbuj stanąć z boku i powiedz sobie szczerze, prosto "w lustro" - czy Ty zwyczajnie o mamę nie jesteś zazdrosna?
A jakby tak wziąć sobie od niej "nauczkę": WRZUCIĆ NA LUZ i przestać być "starą, zrzędliwą ciotką"?

21

Odp: czy tak postępują matki?

Autorka nie za dużo napisała o relacjach z matką, ale może przyczyna bycia "starą, zrzędliwą ciotką" leżą właśnie w tym, że ma "wyluzowaną matkę"? Może matka zamiast być rodzicem była za bardzo kumpelą i to córka musiała być dojrzalsza?
Nie rozumiem tego "ich dom"? To chyba też jest jej dom, rodzice stworzyli go żeby w nim mieszkała. Ja swój pokój traktuje jak mój kawałek domu. Są w nim moje rzeczy, ja w nim sprzątam i o niego dbam i jeżeli drzwi nie są do niego otwarte to każdy musi zapukać, jeżeli chce wejść. Rodzice mają swoją sypialne i to jest ich pokój, do którego również nikt się nie pcha. Niezależnie ile ma się lat należy nam się prywatność i jakieś granice. Rodzic, który mówi, że to jego dom, bo on za niego płaci etc., używa argumentów z serii "bo tak".

22 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-27 16:05:26)

Odp: czy tak postępują matki?
nin00a napisał/a:

Autorka nie za dużo napisała o relacjach z matką, ale może przyczyna bycia "starą, zrzędliwą ciotką" leżą właśnie w tym, że ma "wyluzowaną matkę"? Może matka zamiast być rodzicem była za bardzo kumpelą i to córka musiała być dojrzalsza?

Nawet jeśli TO CO to zmienia?
Skoro rówieśnicy córki lubią przebywać w towarzystwie jej mamy, TO która z nich ma Z TYM problem?

nin00a napisał/a:

Nie rozumiem tego "ich dom"? Niezależnie ile ma się lat należy nam się prywatność i jakieś granice. Rodzic, który mówi, że to jego dom, bo on za niego płaci etc., używa argumentów z serii "bo tak".

A co to ma do rzeczy...?
Przecież nie w opłatach za mieszkanie leży problem, a w tym, że mama czuje się u siebie w domu... jak u siebie w domu. SKANDAL!
Zaiste powinna zniknąć z oczu, gdy przychodzą kumple do córki?
BO tak córce by się bardziej podobało? PO co stanowi dla niej KONKURENCJĘ towarzyską? To może jeszcze powinna włosienicę oblec i założyć moherowy berecik?

Jeśli dorosłemu dziecku coś nie pasi w domu rodzicieli, to wszak dorosłość POZWALA mu się usamodzielnić i żyć po swojemu... w dowolnie wybranym miejscu. Akurat NIEKONIECZNIE u mamusi, na jej garnuszku i według jej zasad... c'est la vie

23

Odp: czy tak postępują matki?
Anhedonia napisał/a:

Zaiste powinna zniknąć z oczu, gdy przychodzą kumple do córki?
[/b]

Zniknąć z oczy - nie. Ale nie powinna wchodzić w tym czasie do jej pokoju, gdy córka ma gości.
U mnie ciągle jest pełno przyjaciół moich dzieci. Lubię z nimi rozmawiać. Oni chyba ze mną też. Ale robię to w innych częściach domu, nie w pokojach dzieci. Gdy dzieci mają gości w swoich pokojach, nigdy do nich nie wchodzę.
Inną rzeczą jest, że moim dzieciom nie przeszkadza, że mam dobry kontakt z ich kolegami i koleżankami. Wręcz przeciwnie.
A już najbardziej się cieszą gdy ktoś z ich przyjaciół wypowie się pozytywnie na mój temat.
Nie stanowię dla nich konkurencji, a tak zdaje się sytuację odbierać Autorka wątku.

24

Odp: czy tak postępują matki?
viola.wu napisał/a:

(...) I teraz mam dylemat co myśleć. Wczoraj przyszedł do mnie do domu, bo przypadkiem spotkaliśmy się w centrum i zgodziłam się go przetrzymać przez kilka godzin. Wiadomo jak to jest, zadzwoniłam do mamy, że z kimś przyjdę, żeby nie było zaskoczenia - rodzice też tak robią kiedy ktoś przychodzi, informują mnie. Mój znajomy poszedł palić do kuchni, pozwoliłam mu na to i okazało się że moja mama do niego dołączyła. On lubi moją mamę, jest otwarta przyjacielska, taka artystyczna dusza. Jednak jest też skomplikowana, miota się, jest dynamiczna i się szamocze w pewien sposób. ( chociaż uważa, że to nieprawda smile ). Moja mama na bardzo wielkim luzie rozmawiała z tym chłopakiem, tak jakby znali się od lat; on śmiał się z jej żartów itp. A ja coraz bardziej czułam się niekomfortowo. (...)
(...)2. tak poprosiłam mamę, mówiłam błagałam. jednak jak do ściany, ona uważa, że może robić to co chce , z kim chce w swoim własnym domu, nawet jeśli są to moi znajomi.

Myślę, że matka Violi swoim zachowaniem (bardzo luzackim) w relacjach z jej znajomymi wywołuje u niej pewien dyskomfort psychiczny. Prowadzi z nimi rozmowy, zabawia ich, wykorzystuje moment wyjścia jej kolegi na papierosa do kuchni i towarzyszy mu, prowadząc z nim jak określiła "rozmowę na wielkim luzie". W moim rozumieniu, uznaje zachowanie matki za swobodne, a nawet bardzo.....jak na matkę,  w stosunku do gości swojej córki.
Wprawdzie nie napisała, o czym była ta rozmowa, ale tak odebrała jej przebieg i takie było jej odczucie.

Viola, pragnie być w centrum uwagi swoich gości, a jej matka niejako jej to 'zabiera'.
Swoim zachowaniem kieruje zainteresowanie na swoją osobę, pozostawiając córkę na uboczu, w cieniu.
I w tym widzi problem, to ją irytuje i denerwuje.
W osobie matki, w jej zachowaniu, dostrzega jakąś niezdrową relację zaistniałą między nimi w momentach, kiedy przyjmuje w domu swoich gości.

Jest faktem niezaprzeczalnym, że jest to dom rodziców, ale należy zauważyć, że zaistniał tutaj problem natury uczuciowej, nie mający nic wspólnego z posiadaniem dóbr doczesnych.

25

Odp: czy tak postępują matki?

Zgadzam się z Tobą Żyworódko!
Matka konkuruje z córką, a nie powinna tego robić.

26 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-05-28 10:01:13)

Odp: czy tak postępują matki?

Dzien dobry wszystkim!

Rodzice Violi nie mają prawa naruszać jej prywatnosci argumentując to tym że to ich dom i oni płacą, więc mogą wszystko.
Pomimo, ze dom jest rodzicow, jest rowniez domem autorki. Nie ma zadnego znaczenia, ze to oni za niego placa. Rodzice zgodzili sie na to przeciez, zgadzajac sie na studia dzienne corki. Zawarli wtedy niejako umowe z autorka, ze może ona dalej u nich mieszkać i być na ich utrzymaniu dopóki nie skończy studiów.
Zwlaszcza ze egzekwuja te umowę konsekwentnie żądając pieniędzy w okresach gdy córka zarabia. Wiec Viola rowniez placi za mieszkanie tam: wtedy gdy zarabia doklada sie, gdy nie zarabia jej czesc przejmuja rodzice zgodnie z ta niepisana umowa.
Nie musieli sie przeciez zgadzac na studia dzienne, mogli zazadac od niej pojscia do pracy.
A teraz sorry, ale umow nalezy dotrzymywac.

Viola, jestes we wlasnym domu, placisz za to jak powyzej, wiec masz prawo robic co Ci sie podoba. Np. wejsc do sypialni rodzicow gdy sa w niej we dwoje by otworzyc okno.

Nie zrobisz tego naturalnie, bo do tego trzeba by nie miec kompletnie kultury. Twoja mama niestety jej nie ma...

Nie liczy sie z Twoimi uczuciami, nie szanuje Twojego prawa do prywatnosci, nie szanuje Twojego zdania.

Tak to widze, niestety nie wiem co w tej sytuacji doradzic...

27

Odp: czy tak postępują matki?
luc napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Zaiste powinna zniknąć z oczu, gdy przychodzą kumple do córki?
[/b]

Zniknąć z oczy - nie. Ale nie powinna wchodzić w tym czasie do jej pokoju, gdy córka ma gości.

Tyle, że ona NIE weszła do pokoju.
Weszła do kuchni wink co RÓWNIEŻ odebrano jako NIETAKT... wink i do tego zapaliła papierosa... i do tego rozmawiała... swobodnie.

marena7 napisał/a:

Zgadzam się z Tobą Żyworódko!
Matka konkuruje z córką, a nie powinna tego robić.

Konkurować z córką NIE POWINNA.
W swoim domu zaś czuć się swobodnie powinna/nie powinna?

28 Ostatnio edytowany przez last (2014-05-28 13:59:16)

Odp: czy tak postępują matki?

Witaj Viola
Twoja mama zawsze była taka "luzacka"? Jeśli tak ,to po prostu ma takie ,a nie inne usposobienie. Nie napisałaś ,czy wchodzi także zamknąć okno do Twojej siostry? Może Cię sprawdza  ,co robisz ? Może dałaś jej do tego powody?
Myślę ,że trochę przesadzasz. Nie znam Cię ,więc nie wiem jakie prowadzisz życie towarzyskie. i jak często gościsz kolegów.
Być może ,że Twoi rodzice (mama) rzeczywiście są nadopiekuńczy (ciekawi mnie czy tylko w stosunku do Ciebie ,czy także do siostry).
Być może ,że chcą bliżej poznać Twoich znajomych, wiedzieć z kim się zadajesz.Dla nich zawsze będziesz dzieckiem i to może wynikać z troski o Ciebie.
Być może Twoja mama przechodzi kryzys wieku średniego i potrzebuje akceptacji i sprawdzenia swojej atrakcyjności w oczach młodszych mężczyzn ,ale nawet to nie musi stanowić dla Ciebie zagrożenia z jej strony i pomniejszać Twoją atrakcyjność.
Być może ,że po prostu, najzwyczajniej lubi Twoich przyjaciół i świetnie się czuje rozmawiając z nimi.
Nie wiem ,czy Twoja mama jest aktywna zawodowo ,bo jeśli nie ,to może czuje się trochę samotna i brak jej towarzystwa.
Myślę ,że najlepiej będzie , jeśli szczerze porozmawiasz z mamą i powiesz jej co czujesz ,jak bardzo Ci to przeszkadza ,że jej kontakty z Twoimi przyjaciółmi ograbiają Cię z poczucia pewności siebie.
Myślę też ,że nie powinnaś czuć się zazdrosna o jej dobry kontakt z Twoimi kolegami ,bo gdy oni przychodzą do Ciebie ,to przychodzą spędzić z Tobą czas , nie z Twoją mamą. Cóż powinnaś chyba być zadowolona ,że czują się u Was dobrze. Twoja mama nie rywalizuje z Tobą ,a jeśli tak to odbierasz , szczerze to sobie wyjaśnijcie.
Jeśli chodzi o mieszkanie w domu rodzinnym,to powiem ,że dzieci póki się nie usamodzielnią , mieszkają z rodzicami ,ale jeśli już są na tyle samodzielne ,że mogą iść na swoje ,to tak zwykle czynią.Póki mieszkacie razem powinniście uszanować zwyczaje panujące w domu,a to rodzice je ustanawiają.Sprawa prywatności jest kwestią dogadania się ,jeśli niem to niestety wyprowadzka( po co się męczyć).
Rodzice zobowiązali się, pomóc Ci finansowo i chyba się z tego wywiązują ,Ty także ich uszanuj.

29

Odp: czy tak postępują matki?
Anhedonia napisał/a:
luc napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Zaiste powinna zniknąć z oczu, gdy przychodzą kumple do córki?
[/b]

Zniknąć z oczy - nie. Ale nie powinna wchodzić w tym czasie do jej pokoju, gdy córka ma gości.

Tyle, że ona NIE weszła do pokoju.
Weszła do kuchni wink co RÓWNIEŻ odebrano jako NIETAKT... wink i do tego zapaliła papierosa... i do tego rozmawiała... swobodnie.

W pierwszej opisanej sytuacji, miała ona miejsce rzeczywiście w kuchni. Tu nie ma nic niestosownego jeśli rozmawia z jej znajomymi.
Jednak w dalszych postach Autorka podała, że mama wchodzi też do jej pokoju w czasie gdy ona ma gości. Do tego się odniosłam pisząc, że nie powinna mama tego robić.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » czy tak postępują matki?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026