Cześć,
Mam 24 lata i nadal mieszkam z rodzicami. Studiuję dziennie 15 min od domu, nie mam stałego dochodu,więc nie opłaca mi się wyprowadzać na razie. Jednak wydaje mi się, że mam problem z mamą. I czasem ona nie potrafi respektować mojej prywatności. Otóż miałam bardzo duże wahania emocjonalne z powodu pewnego chłopaka przez ponad pół roku; Był moim przyjacielem, zależało mi na nim, ale on wybrał inną. Trochę się mną pobawił i to w pewnym sensie mnie dobiło. Mama jak to mama - widziała, że chodzę struta. Jej także powiedziałam o co chodzi. Zaczynała mi mówić, że on nic nigdy do mnie nie czuł, że tylko grywał, że jest interesowny i że dla niego nic się nie zmieniło.Nadal uważa mnie za przyjaciółkę. jednak ona nie wiedziała co między nami było, jak mogłam odbierać jego gesty, zachowania, słowa.Jego komunikacja niewerbalna wskazywała na jedno.
Mama mi radziła, bo chciała żebym była szczęśliwa i żebym nie cierpiała. Jednak ja zrobiłam coś innego- zerwałam z nim kontakt i oczywiście po ok 6 tygodniach on się odezwał pod byle pretekstem. Obecnie ma dziewczynę, jednak widać, że nadal jestem mu bliska. Nie zachowuje się w stosunku do mnie tak jak do innych koleżanek, mówi mi bardzo dużo, zachowuje się inaczej.
I teraz mam dylemat co myśleć. Wczoraj przyszedł do mnie do domu, bo przypadkiem spotkaliśmy się w centrum i zgodziłam się go przetrzymać przez kilka godzin. Wiadomo jak to jest, zadzwoniłam do mamy, że z kimś przyjdę, żeby nie było zaskoczenia - rodzice też tak robią kiedy ktoś przychodzi, informują mnie. Mój znajomy poszedł palić do kuchni, pozwoliłam mu na to i okazało się że moja mama do niego dołączyła. On lubi moją mamę, jest otwarta przyjacielska, taka artystyczna dusza. Jednak jest też skomplikowana, miota się, jest dynamiczna i się szamocze w pewien sposób. ( chociaż uważa, że to nieprawda
). Moja mama na bardzo wielkim luzie rozmawiała z tym chłopakiem, tak jakby znali się od lat; on śmiał się z jej żartów itp. A ja coraz bardziej czułam się niekomfortowo.
Bo niby jaka matka taka córka. Ja nie jestem jak ona. Nie jestem taką luzaczką. Ona zawsze do każdego znajomego/znajomych, którzy do mnie przyjdą coś powie, wciśnie jedzenie na siłę itp. Mamy inny styl, tok myślenia. Wspieramy się i pomagamy, jednak jesteśmy zupełnie innymi osobami.. Poza tym nie podobało mi się, że tak na luzie z nim rozmawia, pali, dyskutuje. Nie wiem, może przesadzam, ale nadal w pewnym sensie mi na nim zależy i chciałam po prostu zaprosić go do domu normalnie, porozmawiać, żeby przeczekał te kilka godzin ze mną. A tutaj nagle moja mama ze swoją dynamicznością i chaosem wpada i zaczyna z nim rozmowę. Nie powiem- interesującą, ale hmm czasem mi się wydaję, że przez takie 'przyjacielskie' relacje z mamą, JA nigdy nie będę przez ŻADNEGO z moich kolegów odbierana jako ktoś inny niż przyjaciółka. Oni o mojej mamie mówią, klawa babka, świetna Pani, uwielbiamy ją. Jest świetna. Ten mój znajomy mówi o niej tak samo. A ja w głębi duszy czuję, że moja osoba w ich oczach naprawdę maleje w świetle bycia kobietą, z poczuciem dystansu, tajemnicy.
Może się mylę, może przesadzam. Może moja mama chciała atmosferę rozluźnić tym wszystkim, bo wiedziała że mi na nim jeszcze zależy. Ale z 2 strony... Czuję się dziwnie, niezręcznie. Wiem, że jego obecna dziewczyna jest totalnie inna ode mnie. Jej matka także.
Chyba przez to że od kilku lat przychodził do mnie jako przyjaciel i widział moich rodziców i moją dynamiczną matkę wyrobił sobie o mnie pewną opinię i nigdy nie wyjdę z tzw 'friendzone'. Bo wie jak jest u mnie w domu.
Czy ja się mylę, czy mam rację..? Proszę o komentarze.