Witam:) Mam nadzieję, że ktoś pomoże mi zinterpretować sytuację, bo nie wiem, czy zajmować sobie myśli pewną osobą, czy odpuścić. Poznałam właściwie przez przypadek fajnego chłopaka, zaproponowałam spotkanie, zaznaczę, że bez żadnych oczekiwań - chciałam go bliżej poznać zupełnie po koleżeńsku, bo wydał mi się sympatyczny i zabawny, właściwie wszystko wyszło od tego, że wydał mi się z charakteru bardzo podobny do dawnego kumpla. Fizycznie od początku mi się podobał, ale idąc na to pierwsze spotkanie, nie rozpatrywałam go jakoś szczególnie w kategoriach potencjalnego chłopaka.
Bardzo fajnie spędziliśmy razem czas, dobrze i łatwo nam się gadało, podobne poczucie humoru, podobny gust muzyczny. Widziałam też, że mu się podobam. Zresztą to on wyciągnął ode mnie numer telefonu, ja tylko pierwsza wyszłam z propozycją spotkania.
Ale i tak wciąż patrzyłam na wszystko po prostu jak na początek fajnej znajomości, nieważne było, czy miałoby się to rozwinąć w kumpelstwo czy coś więcej.
Następnego dnia zaproponowałam na luzie kolejne spotkanie, bo naprawdę dobrze się z nim bawiłam. Odpisał, że bardzo chętnie się spotka i następnego dnia znów się zobaczyliśmy. Znów było bardzo fajnie i w penym momencie zaczęliśmy się całować. Zrobiło się naprawdę gorąco, w życiu nie czułam takiego pożądania i widziałam, że on też jest strasznie podniecony, więc pojechaliśmy do niego. Tam się na mnie dosłownie rzucił, jeszcze zanim wylądowaliśmy w łóżku, drżał, całując mnie. Jestem dziewicą, przyjął to bez najmniejszego grymasu, zrobił mi palcówkę, ja mu obciągnęłam ręką, po wszystkim to on chciał chwilę poleżeć, przytulaliśmy się, pocałował mnie we włosy, ale ja musiałam się zbierać, więc odprowadził mnie na przystanek, całowliśmy się na pożegnanie i spytał, czy widzimy się jutro. Generalnie parę razy wyrwało mu się na spotkanie coś, co sugerowało dalszą znajomość, teksty typu 'Na przyszłość wiedz, ...' itp.
No i teraz mijają ponad dwa miesiące odkąd się widzieliśmy. Wiem, że ma teraz na głowie ważne sprawy (potwierdzone info), rzadko bywa w naszym mieście (dzień po tym, jak się spotkaliśmy, musiał wyjechać), jak rozmawialiśmy przez telefon (ja dzwoniłam) mówił, że się odezwie, bo teraz właśnie nie ma zupełnie czasu. Myślę, że obiektywnie mogę powiedzieć, że nie mówił tego na odczepnego, tylko z sympatią. Raz musiałam do niego zadzwonić w zupełnie innej sprawie, jest jedną z niewielu osób, która mogła w tamtej sytuacji pomóc, to bez gadania zrobił, co mógł, żeby mi na odległość, poprzez znajomych, pomóc. Aha, ani razu nie robiłam mu wyrzutów, nie uważam zresztą, żebym miała powody, ale chcę się dowiedzieć, czy on poważnie może być zainteresowany tą znajomością, tylko musi uporządkować te swoje sprawy teraz (związane z pracą), czy jednak jest możliwość, że zaliczył i teraz ma wyrąbane, a zostawia sobie furtkę, bo nie chce się wdawać w kłopotliwą konieczność powiedzenia wprost, że chodziło o seks albo żeby po prostu jeszcze się spotkać, ale w wiadomych celach.
Co o tym myśleć? Dodam, że jest bardzo doświadczony i pewne jest, że na brak seksu ogólnie nie narzeka. Nie wiem co myśleć, czuję, że mogłoby z tego być coś fajnego, ale z drugiej strony nie chcę marnować czasu, jeśli te gorsze przypuszczenia miałyby się okazać prawdą.
Podobne tematy
2 2014-05-18 18:02:38 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-18 18:03:18)
I jak tu rozumieć kobiety
Dostał tyle ile mu dałaś, niczego nie oczekiwałaś bo "stopu" z Twojej strony nie było. Nastała przerwa więc mu nie zależy na niczym więcej, bo by przecież zabiegał. Nawet jakby chodziło mu tylko o seks, to by do niego doprowadzał. Gdzie jest problem?
Heh, kobietom czasem trzeba coś prosto z mostu powiedzieć, żeby przyjęły i tyle
I tego właściwie od niego oczekiwałam, żeby sytuacja było jasna, ale w sumie logiczne, to co piszesz. Dzięki;)
Wiesz, jak logicznie coś komuś powiesz to nie ma tej intrygi, nie ma niepewności i myślenia o kimś. Tak sie niestety zazwyczaj zaczynają zakochania, a jak doswiadczony to dobrze wie co działa - furtka jak widać jest.