netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

nie jesteśmy już razem -po 32 latach

15 odpowiedzi2 868 wyświetleńzałożony przez skorupska, 17.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Czuję się masakrycznie.Po 32 latach małżeństwa mąż mi powiedzial ze nie jesteśmy juz razem.Od ponad miesiąca wiedział ze szykuje mu sie wycieczka z pracy za granicę.Czekałam kiedy mi powie juz mialam nadzieje ze nie jedzie a tu bach mam dla ciebie niespodziankę/wtorek/w poniedzialek jade na tydzien na szkolenie.W listopadzie tez pojechal do Grecji/dziwne szkolenie bo po powrocie opowieści tylko co widzieli.Na dodatek przez przypadek znalazłam w jego laptopie zdjęcie jednej z koleżanek z pracy jak komuś pozuje do zdjęcia w staniku w pozie dośc duzo dającej do myślenia.Zrobilam maly wywiad w męża firmie i okazalo sie ze i owszem ta pani ma  bardzo luzacki sposob bycia/prawie 60 lat/ale okazalo sie ze w firmie plotkuje sie o relacjach mojego męza z inna kobieta.On oczywiście zaprzecza,wyzywa ze wierze  jakimś ludziom  a nie jemu.Po powrocie z Grecji w domu awantura to tak w skrócie łącznie z tym ze prestal sie do mnie odzywać i  wyprowadził z sypialni.Tez usłyszalam ze ma mnie dosc i już nic nas nie łączy.We wtorek jak mi powiedzial o wyjezdzie  najpierw grzecznie powiedzialam ze nadużył mojego zaufania w lstopadzie/chociaż jak analizuje nasze wspolne zycie to często  mialam powody przypuszczać ze nie koniecznie jest wierny i mowi prawde .Po listopadzie wszystko było ladnie pięknie ale to ja staralam sie jakoś to skleic gdy tylko zaczął sie odzywać/interweniował też dorosły syn/Sielanka az czasem za piękna.Tym razem jak stanowczo powiedziałam ze nie powinien jechać  bo nie mam o niego 100 % zaufania po  listopadowym wyjeżdzie to tak się wściekl ze jeszcze teraz jak sobie przypomnę to mnie krew zalewa.powiedzil ze jedzie i będzie jeżdził.syn z nim nawet rozmawial ale nic to nie dało jedzie i koniec.Im bardziej sie wkurzalam bo ani prośba ani grożbą ,a faktycznie czuję sie postawiona pod scianą tym bardziej sie kłóciliśmy a ze moj mąż gdy mowie do niego/zwłaszcza prawde/ to nic nie mowi tylko sie szyderczo usmiecha  albo rzuca mi ze jestem psychicznie chora .Nie wiem  jak mam teraz postąpic nie odzywa sie w zasadzie to tak wlasnie zazwyczaj  chce mnie ukarać nie odzywając się.W poniedzialek wyjezdza jak znam zycie  nie odezwie sie zastanawiam sie  jak postępować z nim/będzie chcial zebymgo do odwiozla do autokaru bo  jeszcze nim zdecydowal ze nie jestesmy  razem o tym mowil chociaż wszystko moze sie zmienic.Mysle o złozeniu pozwu o rozwód moze go to otrzeżwi bo czuje ze mną manipuluje bo uważa ze bez niego nie dam sobie rady ale coż troche w tym mojej winy bo co innego mowilam jak coś zbroil ale nigdy tego nie realizowalm i tak latami.Może ktos  pomoże mi zrozumieć psychikę faceta i doradzi jak mam sie zachowywac jak wróci.

2 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-05-18 02:27:51)

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Na dwoje babka wróżyła. Może być tak, że rzeczywiście cię zdradza, ale z drugiej strony może po prostu czuje się osaczony twoją zaborczością. Spróbuj przetrzepać mu laptop i komórkę, sprawdź bilingi. Jeśli to zdrada, to coś znajdziesz.
Szkolenia firmowe są na ogół obowiązkowe, tzn. nie jest mile widziana rezygnacja w nich. A co to w ogóle za praca, że szkolenia są organizowane w Grecji?
Pozew o rozwód to poważna sprawa, tego się nie składa ot tak, żeby kogoś otrzeźwiło, jak napisałaś. Rozwodzimy się wtedy, kiedy mamy powody, a nie by partnera zmanipulować. Poza tym to jest koszt rzędu 600 zł, więc nie wiem, czy jest sens, jeśli naprawdę nie wiesz jeszcze czy tego chcesz. No chyba, że się okaże, że to jest zdrada i będziesz się chciała rozwieść z jego winy - ale na 100%.
Piszesz o problemach z komunikowaniem się. Może nie wszystko jeszcze stracone i bylibyście w stanie osiągnąć porozumienie i nauczyć się ze sobą rozmawiać, nauczyć się partnerstwa, oczywiście podczas terapii?
Jak się zachować? Na forum można znaleźć metodę 34 kroków. Czyli to:

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj męża/żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża/żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z /żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła/ł w ciągu dnia twoja żona/ mąż, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa/y czy oziębła/y ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi/żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż/żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa/y
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż/żona
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny/a i pewny/a siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona/y.
31. Rozmawiając z mężem/zoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Ta metoda wymaga ogromnego samozaparcia, ale opłaca się.

Ach, i jeszcze: nie mieszaj do tego syna. Co z tego, że dorosły. On jest waszym dzieckiem a nie mediatorem. Siłą rzeczy będzie musiał zająć czyjąś stronę, a to dla dziecka, nawet dorosłego, jest zabójcze. On nie jest twoim obrońcą, nie po to go masz. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w których byłabym rozjemcą między rodzicami, a jedną z rzeczy, które mnie okropnie denerwują jest to, jak jedno z rodziców skarży się na drugie i oczekuje, że zajmę stanowisko. I oczywiście jest potwornie rozczarowane, gdy tego nie robię. Jeśli chcesz mediacji, to poszukaj profesjonalisty.

3

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach
skorupska napisał/a:

Czuję się masakrycznie.Po 32 latach małżeństwa mąż mi powiedzial ze nie jesteśmy juz razem.
...
W poniedzialek wyjezdza jak znam zycie  nie odezwie sie zastanawiam sie  jak postępować z nim/będzie chcial zebymgo do odwiozla do autokaru bo  jeszcze nim zdecydowal ze nie jestesmy  razem o tym mowil chociaż wszystko moze sie zmienic.Mysle o złozeniu pozwu o rozwód moze go to otrzeżwi bo czuje ze mną manipuluje bo uważa ze bez niego nie dam sobie rady ale coż troche w tym mojej winy bo co innego mowilam jak coś zbroil ale nigdy tego nie realizowalm i tak latami.Może ktos  pomoże mi zrozumieć psychikę faceta i doradzi jak mam sie zachowywac jak wróci.

Oczywiście drobna manipulacja rozwodem... i potem ZONK smile (gdzieś TU dziś czytałam coś takiego, najpierw rozwód, potem płacz wink )
Naprawdę chcesz mężowi sprawić prezent w postaci wolności...? NIE ZDZIW SIĘ więc potem jak powie: PRZECIEŻ sama chciałaś (ROZWODU)!
MYŚLĘ, ŻE powinnaś DAĆ sobie czas -  ochłonąć I WRZUCIĆ "NA LUZ"...
ŻADNEGO odworzenia na austokar - "chcesz być sam - radź sobie sam". Niech poczuje przedsmak wink przecież nie jesteś szoferem?

4

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Wiem ze nie jestem szoferem ale sytuacja sie ma tak ze maz pracuje  30 km od miejsca zamieszkania jesli go nie odwioze to zostanę bez auta bo np. pojedzie sam i na tydzień zostawi samochod pod firmą no jest jeszcze taka ewentualnośc ze ktos go odwiezie no jutro bę dzie wiadomo jak wrocę z pracy.W przyszłą sobotę jade na grób mamy z okazji Dnia Matki/60km/.Chyba to racja zeby nie angazować syna ale  jak z nim rozmawiam to jest mi lzej chociaż on uważa ze przez lata ojciec zył w preświadczeniu ze jest naj a mnie traktowal jak sluzącą i teraz do niego nie dociera o  co mi chodzi.W grudniu gdy moj mąż sie obrazil ze mu zwracam uwagę itd to w zasadzie po rozmowie z synem wrócło wszystko do normy.Ale teraz tak analizując to to widze ze bardziej mnie zalezalo niz jemu a moze zrobil to z wygodnictwa.Od dnia ślubu śniadania do pracy,pranie prasowanie sprzatanie zajmowanie sie dzieckiem wszytko ja a jego zajecie to lezenie na kanapie i ogladanie tv.Niby sie umówiliśy ze smieci i odkurzanie dywanu nalezy do niego ale co z tego jak nie wystawie wiadra do przedpokoju to ich nie wyniesie.A odkurza jak ma ochote.

5

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Jak znam mojego męża to nadal myśli ze wróci i wszystko będzie ok bo mi przejdzie.Ale ja już nie wytrzymam tego.Wiem ze tym razem muszę być stanowcza bo inaczej do końca życie będę służąca a nigdy nie zona o która powinno się zabiegać.Mamy wspólnie wykupione mieszkanie wiec juz w czasie kłótni gdy mi powiedział ze nic go już ze mną nie łączy i nie chce ze mną być/to już drugi raz-w grudniu to samo powiedział a później stwierdził ze mu się tak to powiedziało a ja naiwna to łyknęłam/zapytałam jak sobie to wyobraża czy się wyprowadza to powiedzial,że pomyśli jak wróci.Wiem ze ten pozew o rozwód to moze nie najlepszy pomysł ale co mam zrobić innego że by mu pokazać ze tym razem to juz nie przelewki po kazdym wyskoku /a bylo ich nie malo/wszystko wracało do normy i zeby był spokoj to ja bardziej zabiegalam o jego względy niż on o moje.Moze ktoś ma pomysł co może być kublem zimnej wody i jak zorganizować sobie z nim zycie  w jednym mieszkaniu

6 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-05-18 12:58:12)

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Ja nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.
Wiele lat temu zgodziłaś się na rolę matki, kucharki, sprzątaczki etc, i tym jesteś dla twojego męża.
Teraz nagle zaczęło Ci to przeszkadzać. Sama wspominasz, że twój mąż ma wiele okazji na skoki w bok, a wcześniej Cię to jakoś nie zajmowało. Jeśli byłaś skłonna przymykać oko na to wcześniej to nie bardzo rozumiem, dlatego teraz się czepiasz. Twój mąż też pewnie tego nie rozumie. Czy ma jakieś boki? z tego co piszesz to na pewno i nie od dzisiaj. Ale jeśli tyle lat Cię to nie zajmowało to po co ruszasz teraz ten temat.Trzeba było pracować nad swoim małżeństwem dwadzieścia lat temu, kiedy jeszcze byłaś młoda i miałaś jakąś kartę przetargową. Teraz to już nie masz po swojej stronie żadnych argumentów. Wybór masz taki:
albo dalej żyjecie obok siebie tak jak całe lata i się przestajesz interesować delegacyjnym życiem męża, albo się z nim rozstajesz. Nie licz na to, że on dla Ciebie po tylu latach coś zmieni. Nie zmieni.

Jeśli się z nim rozstaniesz to miej świadomość, że twój mąż najdalej po dwóch latach przygrucha sobie czterdziestokilkuletnią  kobietę  która chętnie Cię zastąpi na stanowisku dyżurnej kucharki i pomocy domowej. A ty zostaniesz sama jak palec. Przykre, ale tak to nie niestety wygląda. Przekraczając pięćdziesiątkę możliwości nowego związku w przypadku kobiety są minimalne.
Do Ciebie należy wybór.
Zastanów się dokładnie co Ci się bardziej opłaca. Bo w tym pustym związku żyjesz od lat i jakoś do pory Ci to nie przeszkadzało, więc  nie widzę powodu żebyś coś miała zmieniać w tym temacie. Jak dla mnie możesz tylko stracić.

7

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Nigdy na 100 % nie udało mi sie  udowodnić no poprostu nie mialam  dowodów.A to ze tkwilam w tym pustym związku to sama nie wiem napewno nie chcialam zostac z synem sama tak jak moja mama /gdy bylam mala rodzice rozwiedli sie/.Robiłam wszystko zeby mial normalna rodzinę.WIEM ze lata zrobily swoje ale zawsze gdy mialam podejrzenia ze coś jest nie tak to nie mialam odwagi na radykalne kroki.A teraz no fakt syn z nami nie mieszka obowiązków i problemów mniej i dociera do mnie ze ja nic dla męża nie znaczę.Na dodatek ciągle słyszalam jaki on wspanialy jaki zaradny/zwlaszcza od tesciowej/.Ajak cos nie gralo to potrafil powiedziec ze mnie kocha i niegdzie sie nie wyprowadzi .Naiwna jestem.Ale tez nie jest tak ze mi to wszystko  nie przeszkadzalo przeszkadzlo i to bardzo zawsze chcialam o tym rozmawiac z nim to udawal ze nie slyszy patrzac w tv.Ulubione   dokuczanie mi to to ze jestem z rozbitej rodziny.Ile nocy nie przespalam.Ale to bardziej on nie chcial odejsc bo zawsze mowil ze on ma dom rodzine i koniec nigdzie sie nie wybiera.Ale teraz takie wyjazdy  za granice z pracy to widze ze /zmienil  miesce pracy a dokładnie dzial/to będzie cośś regularnego .A jeszce bardziej mnie zaniepokoiło to że mimo ze po wyjeżdzie  w listopadzie do Grecji wiedział  ze na nastepny jogo wyjazd nie będę sie zgadzała to jak mi powiedział ze jedzie doWłoch/2 osoby z tamtej ekipy/a ja powiedziałam ze  lepiej gdyby zrezygnowal bo to jest igranie z ogniem to tak sie wsciekł ze rzadko go takiego widzialam \jadę i będę jeżdzil/.i wtedy dotarlo do mnie ze to zdjęcie to tylko kropla w morzu,że tak bardzo chce jechać .Miłośc jest ślepa trudno wolę mieć spokojne noce,nie poświęcę swojego zdrowia i nerw.

8

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Przede wszystkim powinnas cos robic dla siebie. Znalezc sobie odskocznie. Nie powinno wszystko skupiac sie na Twoim mezu. Moze Ty powinnas wyjechac? Sanatorium, wczasy, czy jakas wycieczka. Moze powinnas kupic jakis maly samochod, zeby byc nie zalezna osoba?jest tysiace wyjsc z tej sytuacji. Niech maz zacznie sie martwic, ze nie jest juz "pepkiem swiata".

9

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Mam samochód ale juz wiekowy i jezdze nimtylko po miescie  bo poza obawiam sie ze coś zaszwankuje,Więc korzystam z tego ktorym maz jeżdzi zwlasza gdy zmarla mama/2 lata temu/na jej grób.A co do sanatorium to niestety nie moge sobie pozwolic na długi  urlop to raz a dwa sama nigdzie  nie wyjezdzalam nigdy bo zawsze  uwazalam ze za chwile usłysze ze ja jeżdze to on tez może.Fakt nie powstrzymuje go to od wyjazdów ale chociaż nie ma atutu w ręce i ja sie z tym lepiej czuje ze nie ma mi nic do zarzucenia.Już tak było jak go nakrylam na oglądaniu porno w internecie codziennie /wyszlam na 15 minut do sąsiadki kolezanki i to juz mu wystarczylo\oczywiście moja wina bo  malo seksu jak sie pogodziliśmy/wszystko sie skupilo wyjazd do Grecji. zdjecie plus ogladanie porno/był w Grecji a moj laptop sie popsul i dong /Oczywiscie moja wina no to jak sie pogodziliśmy to ma kiedy chce ale to czego sie czepial raptem raz w tyg.No ale  juz mi nie zarzuca ze coś jest w tym temacie nie tak/Dziękuje za wpisy ale nadal nie wiem co zrobić po jego przyjezdzie.W tej chwili nie odzywam sie tak jak on do mnie sie  nie odzywa/kara/chociaz wiele mnie to kosztuje ale do jutra wytrzymam ciągle sobie powtarzając chcesz być sam radż sobie sam.Trudno mógł zrezygnowac albo ludzku ze mną rozmawiać a nie warczeć ze jedzie i będzie jeżdził

10

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach
elfina napisał/a:

Przede wszystkim powinnas cos robic dla siebie. Znalezc sobie odskocznie. Nie powinno wszystko skupiac sie na Twoim mezu. Moze Ty powinnas wyjechac? Sanatorium, wczasy, czy jakas wycieczka. Moze powinnas kupic jakis maly samochod, zeby byc nie zalezna osoba?jest tysiace wyjsc z tej sytuacji. Niech maz zacznie sie martwic, ze nie jest juz "pepkiem swiata".

Też tak uważam. I przestań mu prać i gotować!  Dbaj TYLKO o siebie! Jego traktowała bym jak powietrze!

11

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach
Emilia napisał/a:

Ach, i jeszcze: nie mieszaj do tego syna. Co z tego, że dorosły. On jest waszym dzieckiem a nie mediatorem. Siłą rzeczy będzie musiał zająć czyjąś stronę, a to dla dziecka, nawet dorosłego, jest zabójcze. On nie jest twoim obrońcą, nie po to go masz. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w których byłabym rozjemcą między rodzicami, a jedną z rzeczy, które mnie okropnie denerwują jest to, jak jedno z rodziców skarży się na drugie i oczekuje, że zajmę stanowisko. I oczywiście jest potwornie rozczarowane, gdy tego nie robię. Jeśli chcesz mediacji, to poszukaj profesjonalisty.

Syna to chyba ona nie miesza. Syn zajął jej stronę.
To jest normalne, gdy dziecko widzi, że między rodzicami jest nie tak i dziecko wie kto jest poszkodowany.
Mam dorosłego syna i uwierz mi, że on wiedział wszystko. Co jest między mną a żoną nie tak, on słyszał nasze kłótnie, sprzeczki i róźnice zdań.
Teraz z perspektywy czasu to widzę, że on najbardziej cierpiał, a nic w tym nie zawinił.
Bardzo tego żałuję.
Dziecko stanęło po stronie tej pokrzywdzonej i to jest naturalne zachowanie.

12

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach
skorupska napisał/a:

Nigdy na 100 % nie udało mi sie  udowodnić no poprostu nie mialam  dowodów.A to ze tkwilam w tym pustym związku to sama nie wiem napewno nie chcialam zostac z synem sama tak jak moja mama /gdy bylam mala rodzice rozwiedli sie/.Robiłam wszystko zeby mial normalna rodzinę.WIEM ze lata zrobily swoje ale zawsze gdy mialam podejrzenia ze coś jest nie tak to nie mialam odwagi na radykalne kroki.A teraz no fakt syn z nami nie mieszka obowiązków i problemów mniej i dociera do mnie ze ja nic dla męża nie znaczę.Na dodatek ciągle słyszalam jaki on wspanialy jaki zaradny/zwlaszcza od tesciowej/.Ajak cos nie gralo to potrafil powiedziec ze mnie kocha i niegdzie sie nie wyprowadzi .Naiwna jestem.Ale tez nie jest tak ze mi to wszystko  nie przeszkadzalo przeszkadzlo i to bardzo zawsze chcialam o tym rozmawiac z nim to udawal ze nie slyszy patrzac w tv.Ulubione   dokuczanie mi to to ze jestem z rozbitej rodziny.Ile nocy nie przespalam.Ale to bardziej on nie chcial odejsc bo zawsze mowil ze on ma dom rodzine i koniec nigdzie sie nie wybiera.Ale teraz takie wyjazdy  za granice z pracy to widze ze /zmienil  miesce pracy a dokładnie dzial/to będzie cośś regularnego .A jeszce bardziej mnie zaniepokoiło to że mimo ze po wyjeżdzie  w listopadzie do Grecji wiedział  ze na nastepny jogo wyjazd nie będę sie zgadzała to jak mi powiedział ze jedzie doWłoch/2 osoby z tamtej ekipy/a ja powiedziałam ze  lepiej gdyby zrezygnowal bo to jest igranie z ogniem to tak sie wsciekł ze rzadko go takiego widzialam \jadę i będę jeżdzil/.i wtedy dotarlo do mnie ze to zdjęcie to tylko kropla w morzu,że tak bardzo chce jechać .Miłośc jest ślepa trudno wolę mieć spokojne noce,nie poświęcę swojego zdrowia i nerw.

Kobieto, chyba jesteśmy prawie w tym samym wieku ( aczkolwiek mam dłuższy staż małżeński Obrazek dodany przez użytkowniczkę)
Teraz zajmij się sobą.
Wieczorkiem wyjdź na spacer, na kawkę czy do jakiegoś centrum handlowego.
Idź na fitnes, na basen i żyj dla siebie.
Wiem, że to jest przykre, iż po tylu wspólnie spędzonych latach, Twój mąż dał ciała.
Tylko on jest przekonany, że bez niego Ciebie nie ma.
Dlatego uświadom dupka, że bez Ciebie jego nie ma.
Wieczorkiem ubierz się sexy, wypachnij i powiedz temu dupkowi, że jutro wrócisz.
Niech mu czacha pracuje, niech zobaczy co traci.
Trzymaj się i mocno Ciebie wspieram.

13

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach
elfina napisał/a:

Przede wszystkim powinnas cos robic dla siebie. Znalezc sobie odskocznie. Nie powinno wszystko skupiac sie na Twoim mezu. Moze Ty powinnas wyjechac? Sanatorium, wczasy, czy jakas wycieczka. Moze powinnas kupic jakis maly samochod, zeby byc nie zalezna osoba?jest tysiace wyjsc z tej sytuacji. Niech maz zacznie sie martwic, ze nie jest juz "pepkiem swiata".

Elfina wielkie Obrazek dodany przez użytkowniczkę, sama mądrość przez Ciebie przejawia.

14

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Dziekuje za uznanie, ale to sa lata doswiadczen i dwa malzenstwa. Drugie to szczesliwe. Kazdy ma swoje hobby, byc razem a jednoczesnie wolnym. To jest sztuka, ale da sie ja osiagnac. Czytam tu czesto jak partnerzy sobie zakazuja, nakazuja i robie wielkie oczy. Nikt z nas nie jest niewolnikiem, chyba, ze na wlasne zyczenie. Chcemy cos zmienic u partnera, zacznijmy od siebie.

15

Odp: nie jesteśmy już razem -po 32 latach

U mnie jest jedno małżeństwo ( i ostatnie), mam tyle samo lat co Ty.
Nie wyobrażam sobie życia z inną kobietą. Nie wyobrażam sobie innego zapachu niż mojej żony.
Dobrze, że jesteś szczęsliwa.
Każdy chce być szczęśliwy, więc cieszmy się chwilą.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » nie jesteśmy już razem -po 32 latach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026