netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

15 odpowiedzi2 962 wyświetleniazałożony przez eyala, 15.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

Oboje mamy kilka lat po 20 urodzinach, jesteśmy ze sobą prawie 2 lata. Wyjechałam za granicę na wymianę, po kilku dniach do mnie doleciał, potem przez 1.5 miesiąca nie widzieliśmy się. W tym czasie ogromnie tęskniłam, czekałam na każdy jego odzew do mnie, niekiedy dostosowywałam swój czas tutaj do tego byśmy porozmawiali. Z całych sił pokazywałam mu, że jestem w porządku przez co niejednokrotnie cierpiałam. Zalewałam go informacjami co u mnie, jak się czuję, co robię, wysyłałam jakieś zdjęcia żeby podtrzymać kontakt, często rzeczywiście może było tego za dużo. Przez kilka dni jak mnie nie było w PL to odzywał się bardzo często,widać było że tęsknił, ale wszystko się zmieniło. Niejednokrotnie jak umawialiśmy się na skype nie było go (nawet nie napisał, że nie może), często było tak, że zmieniał swoje plany i był na spotkaniach u kolegów i gadaliśmy kilka minut. Zdarzyło się, że próbowałam się do niego dodzwonić na telefon wieczorem to nie odbierał, a rano jakby nigdy nic się odezwał. Zawsze też miał wytłumaczenie. Czułam się jakbym była obowiązkiem który musi wypełnić, brakowało mi czułości, rozmowy, jestem tu sama bez bliskich mi osób. Czekałam na jego uśmiech na skypie,a on wiecznie był raczej niezadowolony, spieszył się, jak chciałam przedłużyć rozmowę to od razu denerwował się. Rzeczywiście prowadzi intensywny tryb życia,ale były takie tygodnie że codziennie przebywał z kolegami i ze mną nie mógł pogadać na skype. Mówiłam mu , że potrzebuję częstszego kontaktu i były dni przypływu czułości (które łapałam z zapartym tchem) potem znowu to samo i tak w kółko. Często miałam pretensje, czasem sama próbowałam się nie odzywać jak on,ale jakos tego nie zauważał. Przed moimi odwiedzinami w Polsce było rzeczywiście już tylko lepiej,poprawił się, ale najgorsze były dla mnie początki i wtedy go potrzebowałam.

Przyjechałam do PL i znalazłam ze 2 rozmowy z jego koleżanką z pracy, dosyć flirciarskie i jednoznaczne, ale właściwie jestem prawie pewna że nic nie było. Znalazłam zdjęcia z jego koleżanką z czasów podstawówki jak siedzi mu na kolanach,on ją obejmuje i uśmiecha się do niej. Oboje wstawieni na imprezie o 4 rano (a on na imprezy od kiedy jest ze mną w związku raczej nie chodzi,chyba że z kolegami jak byłam w pracy hmm) "Znalazłam" wykasowane smsy do kobiety i od kobiety, która wiem że na niego polowała/poluje (smsy skasował,raporty zostawił). Skasował żebym ich nie zobaczyła bo mogłabym być zła-WTF? Przyznał, że czasem specjalnie nie odbierał telefonu ode mnie bo był w towarzystwie. Zawsze miał wytłumaczenie-koleżanka z podstawówki to jak kumpel (znalazłam ich rozmowy sprzed 2,3 lat i wyglądało jakby chciał się z nią umówić). Przeprosił za wszystko, powiedział, że to się nie powtórzy i sprawę zamknął bo po co będzie ciągnąć wątek skoro przeprosił. Mi to nie wystarczało,ale dałam kolejną szansę,dowodów rzadnych nie miałam.

Ok,ale we mnie coś pękło bo ja się staram, tęsknię, nigdy mu nie pokazałam, że może być mnie niepewny (za to on tak)....wróciłam i zastałam coś takiego. Od 1.5 tygodnia znowu jestem za granicą, zaczęłam żyć swoim życiem. A ON NIEMIŁOSIERNIE TĘSKNI I JEGO ŻYCIE BEZE MNIE JEST PUSTE. Nie odzywam się tak często,nie zalewam go wiadomościami, czasem nawet nie chce mi się gadać na skype (ale i tak teraz gadamy codziennie). Ogólnie-role się zamieniły, nie zrobiłam tego specalnie,tak samo wychodzi. Spotykam się z ludźmi, staram się bawić i cieszyć życiem.
Teraz on potrzebuje kontaktu, prosi żebym dała znać jak wrócę skądśtam, nigdy nie był taki kochany. Ale czy mam znowu rzucać się na jego przypływ czułości? W końcu zaczynam tu korzystać z życia i cieszyć się z wyjazdu.
Teraz "przegięłam" bo pierwszy raz nie odezwałam się kiedy byłam na spotkaniu u znajomych (a mnie o to prosił) i cała litania, że jestem taka owaka,jak mogłam mu to zrobić, że on tęskni, snuje plany na przyszłość, zawiodłam. Jestem bezczelna bo rano odezwałam się jakby nigdy nic. Już więcej do mnie nie przyjedzie,nie planuje wakacji itp.itd.
Ręce mi opadają. Ja w końcu zaczęłam tu żyć normalnie i nie płakać z tęsknoty (nawet nie wiem czy powinnam po tych wszystkich jego "sygnałach" z koleżankami),a kiedy on biedaczek tęskni mam być na jego zawołanie bo jego dusza cierpi. A co z moim wcześniejszym cierpieniem?
Nie chcę się już z nim licytować , chcę to rozegrać dobrze bo zagrać chyba trzeba, w końcu musi do niego dotrzeć, że nie będę machać ogonem jak ma lepszy humor.

Dodam, że on jest DDA, nigdy nie miał kontaktu z psychologiem bo generalnie radzi sobie w życiu. Przede mną miał kobiety tylko do zabawy,nie potrafił stworzyć związku. Ja też okazało się miałam być taką panią,ale wyszło inaczej.

Co sądzicie o tej sytuacji? Proszę o rady bo oczekuję dojrzałego związku, pełnego wsparcia bo bez niego nie potrafię się realizować (wtedy zaczyna mi odwalać, zalewam go wiadomościami itd.),a mam to co mam.
Btw. tak-sprawdziłam go dokładnie, przeszłam trochę zawodów w życiu, zostałam zdradzona, oszukana i to nie raz i czego najbardziej boję się w życiu to oszustwa z drugiej strony.

2

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

i bardzo dobrze zrobilas, tylko tak trzymac, niektorzy tkwia w takiej roli jak Ty na poczatku caly czas . on teraz stracil grunt pod nogami to probuje znow manipulacja zrobic bys wrocila na swoje miejsce a on znow mial poczucie bezpieczenstwa ze CIe ma . nie sluchaj jego tektsow jak CI mowi jaka to jestes straszna bo tak jak zauwazylas on dla CIebie wcale nie byl jakis wielce empatyczny  wiec niech nie oczekuje tego sam dla siebie. nie wiem czy jest sens ciagnac taka relacje, ja z doswiadczenia wiem ze jak ludzie robia takie problemy tak kombinuja to z nimi ciezko cos ulozyc. mi sie pare razy udawalo ale tylko na chwile ( pol roku, rok ) bylo ok a potem znow powrot do tego samego. wiec ja zwyczajnie malo wierze ze da sie z takimi ludzmi budowac normalne relacje. a Ty sie nie dawaj tylko sie trzymaj rozsadku bo dobrze myslisz , powodzenia !!!

3 Ostatnio edytowany przez fajny2014 (2014-05-15 17:42:52)

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

problem jest twoj a nie jego ..
odrywasz się za to co on robil wczesniej"Ogólnie-role się zamieniły, nie zrobiłam tego specalnie,tak samo wychodzi."
zaczynasz koszystać z zycia no to juz boję sie o to spytac ,obyś wiedziala ze konsekwencje tego korzystania mogą byc duze..
wracając do tematu to ze zostalas zdradzona,okszukana to kolejny facet tez taki musi byc ,idz do psychologa najlepiej ..
po drugie czytasz sprawdzasz jego wiadomosci ,a on twoje czyta?
nie ma sensu zebys ciagnela ta realcje dalej i zadnej relacji jak masz miec odrazu mysli on mnie zdradzi on minie oszuka
Czy kobiety to nieczułe wariatki, dla których Nigdy Nie Liczysz Się Ty, tylko jej Emocje i ciągłe huśtawki emocjonalne, ten cytat oddaje jaką jestes , bo liczysz uznajesz tylko to co TY czujesz a juz co czuje ten twoj niby pratner juz nie

4

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

Dzięki za odpowiedź smile
Tylko czym się skończy to moje postępowanie? Jest sens żeby mu wytłumaczyć dlaczego tak się zachowuję? Wtedy mi pewnie powie, że wypominam mu coś co było miesiąc temu,a TERAZ się stara i czy to nie jest najważniejsze. Na dłuższą metę zmęczy mnie taka sytacja...
Boję się, że przegnę i z tego związku nic nie będzie bo on się obrazi na cały świat i ja będę BE i nie zrozumie swojego błędu. Próbuję go jeszcze jakoś naprowadzić na bardziej empatyczne myślenie, ale nie jestem matką teresą by robić to w nieskończoność. W jaki sposób go nauczyć emocji? Sam zawsze powtarza, że nie daje się ponieść emocjom i tak jest-ale chyba tylko wtedy kiedy jemu jest dobrze a mi źle. Gdzie tu znaleźć granicę.

5

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.
fajny2014 napisał/a:

problem jest twoj a nie jego ..
odrywasz się za to co on robil wczesniej"Ogólnie-role się zamieniły, nie zrobiłam tego specalnie,tak samo wychodzi."
zaczynasz koszystać z zycia no to juz boję sie o to spytac ,obyś wiedziala ze konsekwencje tego korzystania mogą byc duze..
wracając do tematu to ze zostalas zdradzona,okszukana to kolejny facet tez taki musi byc ,idz do psychologa najlepiej ..
po drugie czytasz sprawdzasz jego wiadomosci ,a on twoje czyta?
nie ma sensu zebys ciagnela ta realcje dalej i zadnej relacji jak masz miec odrazu mysli on mnie zdradzi on minie oszuka
Czy kobiety to nieczułe wariatki, dla których Nigdy Nie Liczysz Się Ty, tylko jej Emocje i ciągłe huśtawki emocjonalne, ten cytat oddaje jaką jestes , bo liczysz uznajesz tylko to co TY czujesz a juz co czuje ten twoj niby pratner juz nie

Jasne też mogę mieć problem,ale ja naprawdę się nie odgrywam. Niejednokrotnie myślałam o psychologu, staram się czytać dużo w Internecie o sytuacjach w życiu jakie mi się przytrafiły po to by stworzyć lepszy i bardziej wartościowy związek. Widzę duże zmiany w sobie.
Po prostu jak przyjechałam, zastałam to co zastałam stwierdziłam, że nie ma co się zamartwiać i tęsknić, co ma być to będzie,a skoro on nie potrzebuje tak częstego kontaktu to dlaczego mam siedzieć w domu i czekać na jego znak życia. Skąd mogłam wiedzieć że nagle zatęskni....

Moje korzystanie z życia polega na poznawaniu nowych ludzi, owszem- pójdę na imprezę, ale jestem w porządku, nic złego nie robię. Chcę podszkolić język,a siedząc w domu jak to robilam wcześniej nie zrobię tego.

Nie sądzę by czytał, nie wytrzymałam po prostu, za dużo było nieodebranych telefonów i niedomówień.

6

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.
eyala napisał/a:

Dzięki za odpowiedź smile
Tylko czym się skończy to moje postępowanie? Jest sens żeby mu wytłumaczyć dlaczego tak się zachowuję? Wtedy mi pewnie powie, że wypominam mu coś co było miesiąc temu,a TERAZ się stara i czy to nie jest najważniejsze. Na dłuższą metę zmęczy mnie taka sytacja...
Boję się, że przegnę i z tego związku nic nie będzie bo on się obrazi na cały świat i ja będę BE i nie zrozumie swojego błędu. Próbuję go jeszcze jakoś naprowadzić na bardziej empatyczne myślenie, ale nie jestem matką teresą by robić to w nieskończoność. W jaki sposób go nauczyć emocji? Sam zawsze powtarza, że nie daje się ponieść emocjom i tak jest-ale chyba tylko wtedy kiedy jemu jest dobrze a mi źle. Gdzie tu znaleźć granicę.

jak sie skonczy? nie bedzie zadnego zwiazku i to jest prawdopodobne w 90%  empatyczne myslenie?
zmień stosunek do relacji partnerskiej,bo teraz mi wyglada twoje zachowanie jak TY mi Ja tak tobie zrobie i tak w kółko...sama naucz się emcji!! o odczuć sie szukania mysl i robienie takiego czegos sprawdzałam jego smsy ,rozmowy ...

7

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.
fajny2014 napisał/a:

jak sie skonczy? nie bedzie zadnego zwiazku i to jest prawdopodobne w 90%  empatyczne myslenie?
zmień stosunek do relacji partnerskiej,bo teraz mi wyglada twoje zachowanie jak TY mi Ja tak tobie zrobie i tak w kółko...sama naucz się emcji!! o odczuć sie szukania mysl i robienie takiego czegos sprawdzałam jego smsy ,rozmowy ...

To co? Powinnam znowu łapać jego chwile czułości? Pisze przecież że nie robię mu na złość tylko żyję swoim życiem, dalej gadamy, odzywam się do niego kiedy mogę i kiedy on chce,ale może nie jestem tak wylewna i uczuciowa jak wcześniej. Jak ktoś moimi uczuciami podciera sobie tyłek to zmieniłam stosunek do relacji.
Nie odwzajemniam jego ogromnej tęsknoty i już jest problem, on nagle zaczął pierwszy mówić jak to chciałby mnie zobaczyć,przytulić, pretensje że mu tego tak często nie mówię jak kiedyś.
Raz się nie odezwałam mimo że się umawialiśmy i już milion psów na mnie.

8 Ostatnio edytowany przez fajny2014 (2014-05-15 19:10:52)

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.
eyala napisał/a:
fajny2014 napisał/a:

jak sie skonczy? nie bedzie zadnego zwiazku i to jest prawdopodobne w 90%  empatyczne myslenie?
zmień stosunek do relacji partnerskiej,bo teraz mi wyglada twoje zachowanie jak TY mi Ja tak tobie zrobie i tak w kółko...sama naucz się emcji!! o odczuć sie szukania mysl i robienie takiego czegos sprawdzałam jego smsy ,rozmowy ...

To co? Powinnam znowu łapać jego chwile czułości? Pisze przecież że nie robię mu na złość tylko żyję swoim życiem, dalej gadamy, odzywam się do niego kiedy mogę i kiedy on chce,ale może nie jestem tak wylewna i uczuciowa jak wcześniej. Jak ktoś moimi uczuciami podciera sobie tyłek to zmieniłam stosunek do relacji.
Nie odwzajemniam jego ogromnej tęsknoty i już jest problem, on nagle zaczął pierwszy mówić jak to chciałby mnie zobaczyć,przytulić, pretensje że mu tego tak często nie mówię jak kiedyś.
Raz się nie odezwałam mimo że się umawialiśmy i już milion psów na mnie.

zakoncz ten zwiazek bo nie ma sensu tyle.. z twojej strony to nie jest zwiazek a relacja kolezanska

9

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

fajny, co Ty pierdzielisz? Chłopak wyraźnie manipuluje i ją ustawia, a Ty wyjeżdżasz z teoryjkami, że ona się odgrywa.

Autorko, to, że on DDA o niczym nie świadczy i nie sugeruj się tym, bo przez to pewnie więcej mu wybaczasz, a nie powinnaś. On z pełną świadomością wie jak się zachowuje.

Rób swoje i ciesz się pobytem. A ten związek nie ma wielkiej przyszłości w ogóle.

10

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.
Teo napisał/a:

fajny, co Ty pierdzielisz? Chłopak wyraźnie manipuluje i ją ustawia, a Ty wyjeżdżasz z teoryjkami, że ona się odgrywa.

Autorko, to, że on DDA o niczym nie świadczy i nie sugeruj się tym, bo przez to pewnie więcej mu wybaczasz, a nie powinnaś. On z pełną świadomością wie jak się zachowuje.

Rób swoje i ciesz się pobytem. A ten związek nie ma wielkiej przyszłości w ogóle.

Dzięki za wsparcie. Tylko mimo wszystko boli mnie kiedy pisze/mówi do mnie takie teksty,jeszcze na odległość. A teraz go tak zawiodłam, że musi odreagować dziś wieczorem czyli się napić (generalnie bardzo mało pije alkoholu).
Kiedy w końcu zaczęłam cieszyć się z wyjazdu on mnie hamuje i zabija tą radość. Staram się nie stłamsić, ale jest ciężko bo teraz się zastanawiam, że gdybym normalnie się odezwała to dalej byłoby ok...bo generalnie w naszym związku jest naprawdę dobrze,poza kilkoma jego wybrykami no i teraz jak się zachowywał.

Może to ok wygląda jedynie na pozorne. Czuję mętlik w głowie dlatego proszę o rady bo nie wiem czy ja przesadzam czy on.

Właśnie nie wiem czy on zdaje sobie sprawę z tego jak się zachowuje, szukałam trochę winy w DDA.

11

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

Eyala powiem Ci jako dojrzały i doświadczony przez życie facet.
Ty bardzo dobrze postąpiłaś, bo on teraz widzi, że może Ciebie stracić.
Znana jest na forum metoda "34 kroków" , z resztą bardzo dobra i Ty ją prawie zastosowałaś.
Ja uważam, że jesteś mądrą i rozsądną kobietką i tak trzymaj.
A to, że ten Twój jest dupkiem, no cóż, jego strata.
Ja mając taką dziewczynę jak Ty to cały czas siedziałbym na skype.
Szanuj się dziewczyno.

12 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-05-16 06:36:28)

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.
eyala napisał/a:
Teo napisał/a:

fajny, co Ty pierdzielisz? Chłopak wyraźnie manipuluje i ją ustawia, a Ty wyjeżdżasz z teoryjkami, że ona się odgrywa.

Autorko, to, że on DDA o niczym nie świadczy i nie sugeruj się tym, bo przez to pewnie więcej mu wybaczasz, a nie powinnaś. On z pełną świadomością wie jak się zachowuje.

Rób swoje i ciesz się pobytem. A ten związek nie ma wielkiej przyszłości w ogóle.

Dzięki za wsparcie. Tylko mimo wszystko boli mnie kiedy pisze/mówi do mnie takie teksty,jeszcze na odległość. A teraz go tak zawiodłam, że musi odreagować dziś wieczorem czyli się napić (generalnie bardzo mało pije alkoholu).
Kiedy w końcu zaczęłam cieszyć się z wyjazdu on mnie hamuje i zabija tą radość. Staram się nie stłamsić, ale jest ciężko bo teraz się zastanawiam, że gdybym normalnie się odezwała to dalej byłoby ok...bo generalnie w naszym związku jest naprawdę dobrze,poza kilkoma jego wybrykami no i teraz jak się zachowywał.

Może to ok wygląda jedynie na pozorne. Czuję mętlik w głowie dlatego proszę o rady bo nie wiem czy ja przesadzam czy on.

Właśnie nie wiem czy on zdaje sobie sprawę z tego jak się zachowuje, szukałam trochę winy w DDA.

Jeżeli pije z tego powodu to zapytaj go czego i ile masz mu wysłać aby się dobrze napił
Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Wiesz dla mnie to jest śmieszne - "utnę sobie paluszek żeby mamusi zrobić na złość" do cholery co on sobie myśli. Lata z kolesiami, balanguje i jest wszystko OK.
A Ty kim jesteś w jego życiu Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Odpowiedz sobie sama.

13

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.
Lexpar napisał/a:
eyala napisał/a:
Teo napisał/a:

fajny, co Ty pierdzielisz? Chłopak wyraźnie manipuluje i ją ustawia, a Ty wyjeżdżasz z teoryjkami, że ona się odgrywa.

Autorko, to, że on DDA o niczym nie świadczy i nie sugeruj się tym, bo przez to pewnie więcej mu wybaczasz, a nie powinnaś. On z pełną świadomością wie jak się zachowuje.

Rób swoje i ciesz się pobytem. A ten związek nie ma wielkiej przyszłości w ogóle.

Dzięki za wsparcie. Tylko mimo wszystko boli mnie kiedy pisze/mówi do mnie takie teksty,jeszcze na odległość. A teraz go tak zawiodłam, że musi odreagować dziś wieczorem czyli się napić (generalnie bardzo mało pije alkoholu).
Kiedy w końcu zaczęłam cieszyć się z wyjazdu on mnie hamuje i zabija tą radość. Staram się nie stłamsić, ale jest ciężko bo teraz się zastanawiam, że gdybym normalnie się odezwała to dalej byłoby ok...bo generalnie w naszym związku jest naprawdę dobrze,poza kilkoma jego wybrykami no i teraz jak się zachowywał.

Może to ok wygląda jedynie na pozorne. Czuję mętlik w głowie dlatego proszę o rady bo nie wiem czy ja przesadzam czy on.

Właśnie nie wiem czy on zdaje sobie sprawę z tego jak się zachowuje, szukałam trochę winy w DDA.

Jeżeli pije z tego powodu to zapytaj go czego i ile masz mu wysłać aby się dobrze napił
http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiejsie.gif.
Wiesz dla mnie to jest śmieszne - "utnę sobie paluszek żeby mamusi zrobić na złość" do cholery co on sobie myśli. Lata z kolesiami, balanguje i jest wszystko OK.
A Ty kim jesteś w jego życiu http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif
Odpowiedz sobie sama.

Lexpar dobrze prawi.

Przede wszystkim nie usprawiedliwiaj go, bo to, co on robi to manipulacja w najczystszej postaci. I wierzę, że są też dobre chwile, ale to jest ten moment dla Ciebie, aby sobie uświadomić z kim masz do czynienia. Nie zagłuszaj lampki alarmowej "dobrymi chwilami", ten facet się nie zmieni i będzie tak robił zawsze. Owszem, można wejść na ścieżkę "naprawy", ale szkoda Twoich nerwów i czasu, bo nikt Ci nie da gwarancji, że wszystko się dobrze skończy.

Wszystko, co on robi, to kara dla Ciebie za Twoje "podłe" zachowanie, bo TY nie masz się dobrze bawić, bo TY masz za nim tęsknić, bo to ON pociąga za sznureczki. A tu nagle mu się kukiełka wyrywa i stąd ten bunt.

14

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

Wiecie co, macie rację.

Przez cały czas związku niby było ok,nawet bardzo dobrze, ale często czułam nieokreślony niepokój. Miałam wrażenie, że muszę ciągle uważać na to robię. Za dużo "złego" nie robiłam bo nie mam ochoty na dziwne zagrywki. Generalnie jestem ugodową osobą i wiem, że w związku trzeba iść czasem na kompromis, on też nie raz dał się na coś namówić.
Dużo myślałam nad naszym związkiem i widziałam od dawna , że dzieje się coś niedobrego,ale przymykałam na to oko by zobaczyć co będzie dalej. Gdyby nie parę wpadek,trochę jego gburowatości/oschłości, despotyczności jest naprawdę w porządku (typu facet ogarnięty, zawsze gotowy i chętny do pomocy, nie ma z niczym problemu żeby coś zrobić)

Tylko rzeczywiście jeśli jestem kochająca, przymilająca się (mam trochę zapędy na kobietę kochającą za bardzo) to nigdy nie ma do mnie zastrzeżeń. To ja staram się żeby w końcu się uśmiechnął do mnie, żeby mu było dobrze...idealna też nie jestem bo marudzę o sprzątanie, o to że rzadko chce ze mną wyjść na imprezę a wie że lubię tańczyć (ale nie mam na co narzekać bo dosyć aktywnie spędzamy czas co lubię), marudzę że z kolegami to zawsze szczęśliwy a przy mnie to często ma minę bez kija nie podchodź (chyba taka natura)...jestem trochę marudą,ale staram się z tym walczyć.
Haha i to nie jest też tak że całkowicie nie mogę się bawić bo MAM PRZYZWOLENIE, nawet sam mnie namawiał żebym gdzies wyszła z koleżankami. Czasem jak wyszłam było ok,czasem jak wyszłam nie było ok...zalezy z kim,zalezy kiedy go poinformowałam itp.

Nie wiem czy on manipuluje z premedytacją czy nie.
Przykłady z życia oprócz tych co wcześniej opisałam:
1. Mała sprzeczka, on wraca do siebie do miasta,niedaleko mnie,ja z gorączką po całym dniu postanawiam do niego pojechać bo stwierdziłam,że nie chcę osobno spędzać piątkowego wieczoru i chcę naprawić atmosferę. Przyjeżdżam bez zapowiedzi, on oschły,co ja tu robię, on właśnie jedzie do tego miasta z którego przyjechałam do kolegi na urodziny (do którego mieliśmy iść razem,ale że ja chora to nie) i zaraz jedzie po kolegę. Mi ręce opadły, ja 38 stopni, nie wiem co robić bo marzę żeby się położyć. Z bezsilności się popłakałam, jak skończyłam był już milszy (o dzięki Ci Panie). Pojechaliśmy autem razem, miał wrócić na noc, chciał pogadać ja powiedziałam że bez sensu gadać tak późno. I co się okazało- że został u kolegi na noc bo ja mu niby powiedziałam,że nie ma po co wracać. Napisałam w nocy do niego neutralnego smsa to mnie olał i nie odpisał.
Następnego dnia mnie przepraszał i nawet przyjechał do mojego rodzinnego miasta na uroczyste spotkanie z moimi znajomymi (wcześniej nie było opcji że przyjedzie,takie mnie szczęście spotkało tongue ).
2. Jak ja mu coś zarzucam to zazwyczaj się obraża i zamiast wyjaśnić sytuację,ewentualnie przeprosić to jest kwas.
Jak on mi coś zarzuca i ja nie przeproszę to też obrażony póki księciowi nie przejdzie i najczęściej musi jakoś odreagować (koledzy). Z czystym sumieniem co mógł mi zarzucić w ciągu 2 lat to że 3 razy przesadziłam z alkoholem (nikt inny tego nie zauważył) , raz spotkałam się z dwoma kumplami ze studiów na piwo,poszłam na imprezę bez niego gdzie był mój były i na początku zataiłam że go miało nie być (nie udało mi się bo nie umiem kłamać tongue),zjadłam obiad z moim byłym przy okazji tego że miałam mu coś oddać (nie kontaktowaliśmy się 1.5 roku). Zawsze wtedy karą dla mnie jest jego oschłość, chęć odreagowania z kolegami, brak rozmowy i w ogóle jestem niepoważna,niesprawiedliwa i że on czuje się bardzo skrzywdzony i go to boli.

Przepraszam za chaotyczność,ale chcę jak najwięcej zawrzeć informacji. Mogłabym wymienić kilka przykładów jego zachowania...

Od dawna się zastanawiam kim dla niego jestem bo z jednej strony pokazuje mi jak bardzo mnie kocha choć bywa gburowaty (no nie każdy musi chodzić z bananem na twarzy 24h) to z drugiej nie czuję się do końca swobodnie. Niby mam przyzwolenie na wszystko...ale wszystko co jest po jego myśli. Ze względu na znikomy kontakt z ojcem w dzieciństwie/okresie nastoletnim mam trochę zabużony wizerunek związku i od wielu lat pracuję nad sobą miewam problemy z wytyczeniem granic. Co jest dobre a co złe. Chcę być dla niego partnerem i go nie ograniczać i tego samego oczekuję...i mimo, że mi się wydaje, że nic złego nie robię to może MOJE  powyższe przykłady to jednak nie jest nic?

I jeszcze jedna rzecz-on teraz szaleje, wypomina mi że stałam się oschła, nie dałam wtedy znać,olałam go bo nie napisałam nawet smsa, wypytuje co robiłam. Sam pisze,że wariuje bo nie ma go przy mnie i nie może kontrolować sytuacji. Ja go pytam co z zaufaniem które budowałam przez 2 lata,a on że inaczej nie umie się zachować. Przyzwyczaiłam go do ciągłego kontaktu, tego że sama z siebie się odzywam, jestem czuła i właściwie zawsze na jego zawołanie. W skrócie mimowolnie zaczęłam stosować metodę 34 krokow choć inaczej bo na odległość. Z wyjątkiem tego że czasem się odezwę i zapytam co u niego, jak mu minął wieczór, ale nie wariuję i nie rzucam jadowitymi tekstami tongue jak pisze mi coś co normalnie mogłoby mnie ukłuć. Znowu stał się oschły, znowu koledzy, znowu rzeczy które mogłyby mnie ukłuć (jestem zazdrośnicą)...ale nie pokazuję zazdrości, w sumie nawet jej nie czuję bo co ma być to będzie,samo wyjdzie.

Czuję się jak nastolatka pisząc to wszystko bo problemy wydają mi się totalnie irracjonalne, ale to niestety dzieje się w moim zyciu. Niby wszystko świetnie, ale jest ALE
Ok, wychodzi na to że generalnie świetny facet ale manipulant. Czy to go całkowicie przekreśla...

15

Odp: Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

Lexpar ! A gdzie mozna poczytac o tych 34 krokach ? Pozdrawiam

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto rzeczywiście zawiódł? Oboje? Jego przypływy czułości i moje błędy.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026