netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kochanek zawiódł?

300 odpowiedzi80 660 wyświetleńzałożony przez Madowa, 22.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochanek zawiódł?

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 301 ]

1

Temat: Kochanek zawiódł?

Nie wiedziałam czy odświeżać wątek, czy założyć nowy.. dlatego podsyłam link http://www.netkobiety.pl/t61627.html

W grudniu poznałam na czacie faceta. Utrzymywaliśmy kontakt internetowy przez 1,5 m-ca. Opowiedziałam mu o swojej sytuacji, on pełnił rolę słuchacza, podtrzymywał mnie na duchu. Rozmawialiśmy często przez tel. Mąż nie wiedział o tej znajomości. Na pierwszym spotkaniu dopuściłam się zdrady. Było to jednak coś więcej niż seks. Tzn nie mówię tu o jakimkolwiek uczuciu, ale o chemii. W lutym mąż wyjechał zagranicę, a ja podjęłam decyzję o rozstaniu. Romans trwa nadal, jednak coś się wydarzyło. Kilka dni temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży. Powiedziałam o tym kochankowi. On się w ogóle nie przejął. Tzn kazał mi zrobić test żebym się nie stresowała niepotrzebnie, ale nie wracał już do tematu. Tak jakby to był wyłącznie mój problem. Twierdził, że był przekonany że biorę tabletki, choć nigdy mi się o to nie zapytał. W wieczór gdy mnie zżerały nerwy bo wiedziałam, że rano wszystko się rozstrzygnie, on jak gdyby nigdy nic chciał żebyśmy razem oglądali mecz. Tzn on u siebie, ja u siebie (dzieli nas duża odległość), tak jak często to robiliśmy. A gdy rano mu napisałam, że wynik jest negatywny i mogę odetchnąć z ulgą, tak jak i on. Jego reakcja była co najmniej dziwna, bo napisał: hmm? ja tez? Tak jakby nie brał pod uwagę, że może być ojcem. Od tej pory nie kontaktuje się z nim. Jakieś dwa dni. On tez się nie kwapi do kontaktu. Czuje, że mnie zawiódł. Jest ode mnie starszy o 11 lat i myślałam że zachowa się odpowiedzialnie. A może dać mu szanse. Może mu powiedzieć jak się poczułam w tej sytuacji, jak mnie rozczarował. Niech wie co o tym myślę. Nie wiem już sama.

2

Odp: Kochanek zawiódł?

Myślisz, że jak napiszesz Mu jak się poczułaś, to coś do Niego dotrze?
On jest człowiekiem, ma rozum, ma uczucia.
Dobrze pewnie wie, że zawiódł Cię swoim zachowaniem, ale najwidoczniej o to Mu chodziło.
Jesteś pewna, że łączył z Tobą coś więcej niż tylko to, co między Wami było?

Dla mnie on zareagował tak jakbyś w ogóle się dla Niego nie liczyła.
Zostaw typa, nie warto się odzywać do takiego.

Zrozumie swój błąd, to sam się odezwie.

3

Odp: Kochanek zawiódł?

No właśnie, dużo zależy od tego co planujecie w przyszłości. On chce z Tobą być? Rozstałaś się z mężem i co dalej?

4

Odp: Kochanek zawiódł?

O męża Jej nie chodzi.:P
Zresztą to autorki sprawa, jaką podejmie decyzje wobec Męża.;p
Aczkolwiek Ona chce wiedzieć, czy pisanie do tego Idioty coś zmieni..

Nie zmieni. On musi sam zrozumieć, ale wydaje mi się, że on wie, co chciał osiągnąć takim swoim zachowaniem Kochana Autorko...
hmm

5

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa, facet zachował się moim zdaniem adekwatnie do sytuacji. Układ jest chyba jasny. Chemia, pożądanie.
Bierzesz na siebie ryzyko ciąży oraz chorób przenoszonych drogą płciową.
Ja gościa niestety trochę rozumiem.

6

Odp: Kochanek zawiódł?

bet ma chyba rację.
Właśnie taki mieliście układ, tym bardziej, że masz Męża.
Prosił Cię kiedyś o rozwód, byś była tylko Jego?

7

Odp: Kochanek zawiódł?

Wybacz ale co Ty sie spodziewałaś po 1.5 miesiaca?
Dla niego to wygodny uklad a z ta ciaza to jest takie powiedzeni
"U mezatki nie ma wpadki" wink
A moze myslal ze to meza?
Ja bym olala go

8

Odp: Kochanek zawiódł?

Jaki wy w ogóle macie układ z tym kochankiem, on jest wolny, żonaty? jesteście parą, spotykacie się na seks?

Dla mnie to wygląda tak, że dla kochanka jesteś jedną z wielu lasek do zabawy, pewnie na czacie codziennie poznaje multum chętnych dziewczyn i ty nie jesteś jedyna, z którą się zabawia. Twój mąż pracuje, stara się, nic nie wie o kryzysie w waszym związku a ty dostałaś wścieklizny macicy z nadmiaru wolnego czasu. Obudź się kobieto.

9

Odp: Kochanek zawiódł?

W sumie macie rację... nasza relacja od początku opierała się przede wszystkim na przyjaźni + seks. Ani ja, ani on nie chcieliśmy się wiązać. Tzn zdarzało mu się zachowywać tak jakby chciał tą relację przebudować w coś więcej. Kilka razy wychodził z propozycją wspólnych wakacji z moją córeczką, chciał ją poznać, jednak ja się nie godziłam.. Gdy umawiamy się na weekendy ludzie patrzący na nas z boku myślą, że jesteśmy parą.. mnie czasem jego zachowanie przytłaczało. Z mężem rozstałam się z powodu chorej zazdrości, miał obsesję na moim punkcie, traktował mnie jak własność. Nie chciałam się z nikim wiązać, nie miałam takiej potrzeby, chciałam odpocząć. Jednak przyzwyczaiłam się do tego, że jest ON. Na każde moje zawołanie, mogłam zadzwonić w środku nocy i wiedziałam że to dla niego nie problem. Zwyczajnie szkoda mi tej relacji.. pasował mi taki układ. Nie byłam w związku, a jednak miałam kogoś komu na mnie zależało i na kim mogłam polegać. Do ostatniej sytuacji. Rozbił mnie tym totalnie. Chciałabym mu napisać co mi leży na sercu, a z drugiej strony mam potrzebę żeby to on sam domyślił się o co chodzi. Nie odzywam się od dwóch dni, a on nic.. zapyta się o jakąś głupotę, albo sam milczy. Jest typem faceta, który się nigdy nie narzuca kobiecie jeśli ta wysyła negatywne sygnały. Pewnie to moje milczenie tak odbiera, ale kurde trzeba być chyba skończonym idiotą żeby się nie domyślić o co mi chodzi.
O rozwód nigdy mnie nie prosił ze względu na siebie. Rozwód doradza mi przede wszystkim ze względu na mnie, żebym mogła zacząć nowe życie. Sam jest po rozwodzie, wie ile wiąże się z tym stresu i nerwów, dlatego chciałby żebym jak najszybciej przez to przebrnęła.
Chciałabym żeby również była jasność, nie oczekiwałam od niego deklaracji że będziemy rodziną, albo że jest happy z powodu ciąży. Dla mnie to byłaby również sytuacja niekomfortowa, delikatnie mówiąc. Zależało mi żeby zwyczajnie był przy mnie, porozmawiał ze mną na ten temat. Nawet jeśli miał wątpliwości czy to jego dziecko, dlaczego mi o tym nie powiedział.

10

Odp: Kochanek zawiódł?

Z mężem rozmawiałam już w grudniu, gdy jeszcze nie znałam kochanka, powiedziałam mu o kryzysie jaki przechodzę. W lutym poinformowałam go o rozstaniu, tak więc mąż jest świadomy że to koniec naszego małżeństwa. Fakt, nie wie o kochanku. Póki nie dostanę rozwodu, nikt się o tym dowiedzieć nie może. Wszyscy są po stronie mojego męża. Myślą że uderzyło mi do głowy z rozwodem. Boję się że jeśli sprawa wyszłaby na jaw, mógłby wnieść o rozwód z mojej winy i próbować odebrać mi córeczkę.

11

Odp: Kochanek zawiódł?

a dlaczego się nie zabezpieczasz, przecież masz corke, jesteś taka naiwna?

12

Odp: Kochanek zawiódł?

Dziwny typ faceta, ale jeśli o Ciebie tak "dbał", patrzył na to, byś czuła się dobrze, np.: z tym rozwodem,
to chyba jasne jest też to, że powinien zadbać o Twoje samopoczucie jak robiłaś test i się niepokoiłaś.

13

Odp: Kochanek zawiódł?
mariola856 napisał/a:

a dlaczego się nie zabezpieczasz, przecież masz corke, jesteś taka naiwna?

Tak. Głupota z mojej strony.

Wiem, że gdy on się odezwie, a na pewno w końcu to zrobi - powiem mu jak mnie zranił. Co on z tym zrobi to jego sprawa, ja natomiast jestem pewna, że seksu między nami już nie będzie. Nie będę sypiała z zadufanym w sobie dupkiem. Najgorsze jest to, że już tęsknie za nim, ale muszę mieć swój honor i będę się tego trzymać.

14 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-06-22 15:53:23)

Odp: Kochanek zawiódł?

Po rzuceniu okiem na Twój poprzedni wątek, wniosek jaki nasuwa się - inni mają rację,  to jest w głównej mierze Twoja wina.

15

Odp: Kochanek zawiódł?

Madoma
a ja staną trochę po stronie tego faceta, przecież sama mu jasno wyznaczyłaś granice, to nie żaden poważny związek. Facet chciał spędzić wakacje także z Twoją córką, a Ty mu mówisz nie, chciał się pewnie zaangażować, ale sama nie chciałaś. Sama go niepoważnie traktujesz to czego oczekujesz?

16

Odp: Kochanek zawiódł?
assassin napisał/a:

Po rzuceniu okiem na Twój poprzedni wątek, wniosek jaki nasuwa się - inni mają rację,  to jest w głównej mierze Twoja wina.

Co masz na myśli mówiąc inni mają racje? Byłam gówniarą jak wychodziłam za mąż, miałam 19 lat, presja narzeczonego, rodziny itp. Przez 5 lat małżeństwa starałam się. Nigdy go nie zdradziłam. Myślę, że mogę powiedzieć że byłam dobrą matką i żoną. Tym bardziej, że on ograniczał mój świat do minimum, tzn wyłącznie do niego i dziecka. Zrezygnowałam ze znajomych, zajmowałam się domem, po pracy wracałam od razu do rodziny. Nie było mowy o samodzielnym wyjściu gdziekolwiek.. a jeśli nawet to w międzyczasie tysiące smsow, telefonów, tak że gra nie była warta świeczki. traktował mnie jak własność. Mimo wszystko decyzja o odejściu nie była prosta.. męczyłam się z tym długo. Chodziłam nawet na terapie do psychoterapeuty. Więc nie oceniajcie mnie z góry, bo to nie kwestia tego, że mi sie w du... poprzewracało.
Nawet gdyby nie pojawił się kochanek jestem pewna, ze decyzję podjęłam dobrą.

stokrotka1978 napisał/a:

a ja staną trochę po stronie tego faceta, przecież sama mu jasno wyznaczyłaś granice, to nie żaden poważny związek

Ok, mieliśmy jasny układ - nie angażujemy się. Ale co z tego, że był między nami taki układ? To daje mu prawo do schowania głowy w piasek? Oboje jesteśmy dorośli i oboje ponosimy odpowiedzialność za to co zrobiliśmy. To nie średniowiecze, że kobieta zostaje z brzuchem, a facet idzie w długą.
Nie wspominając o tym, że łączy nas przyjaźń. Albo łączyła, bo nie wiem jak to teraz będzie.

17

Odp: Kochanek zawiódł?

PRRRRRRRR! big_smile

Czy Ty ten cały galimatias opierasz jedynie na podstawie tego:

Madowa napisał/a:

A gdy rano mu napisałam, że wynik jest negatywny i mogę odetchnąć z ulgą, tak jak i on. Jego reakcja była co najmniej dziwna, bo napisał: hmm? ja tez?

Przecież to mogło znaczyć miliony rzeczy:
-"Że co, jak to ja też mogę odetchnąć?" = kto cię tam wie, z kim ty sypiasz, myślałem, że ta ewentualna ciąża to męża albo jeszcze kogoś innego
-"Jakim cudem mogę odetchnąć z ulgą, skoro ty mnie najwyraźniej na dziecko łapiesz, myślałem, że bierzesz tabletki!"

i wreszcie:

-"Hm? Jesteś pewna, że ja właśnie odetchnąłem z ulgą? A może bym się cieszył?"

Może on się przestał odzywać, bo to on poczuł się rozczarowany? Tym bardziej, że:

Madowa napisał/a:

zdarzało mu się zachowywać tak jakby chciał tą relację przebudować w coś więcej

Madowa napisał/a:

jest typem faceta, który się nigdy nie narzuca kobiecie jeśli ta wysyła negatywne sygnały

18

Odp: Kochanek zawiódł?

dla przypomnienia, Madowa, zaczynałaś tą historę opisywać tak :

Madowa napisał/a:

W skrócie... Jesteśmy razem od 8lat, w czym od 5 lat małżeństwem...  Mamy dziecko. Jednak czuję, że wypaliło się coś we mnie. Bardzo mi zależy na moim mężu, ale bardziej chodzi o przywiązanie emocjonalne niż o miłość. Mam do niego ogromny szacunek, wiem że on mnie kocha... jestem dla niego całym światem. Boję się cokolwiek zmieniać w naszym życiu. Nie chce być egoistką i tylko ze względu na swoją osobę burzyć naszą rodzinę. Jednak mam myśli co najmniej niepokojące... Zwracam uwagę na innych facetów, mąż już mnie nie pociąga seksualnie... Wiem, że póki jesteśmy małżeństwem to nie dopuszczę się zdrady, ale czuję się i tak podle bo same myśli to już zdrada emocjonalna. Jak wybrnąć z tej sytuacji sad

to było w listopadzie, teraz po 7 miesiącach :
- jesteś egoistką która burzy rodzinę ponieważ męża kochasz ale nie wzbudza w Tobie motylków,
- wiesz, że mimo tego że jesteście małżeństwem jesteś zdolna dopuścić się zdrady,
- odpowiedziałaś sobie na pytanie jak wybrnąc z sytuacji w następujący sposób :
1. znaleźć sobie kochasia przez internet,
2. oświadczyć mężowi, że to koniec ( ale dalej z nim mieszkać, dalej prowadzić wspólne gospodarstwo - czerpać z jego kasy)
3. uprawiać seks z kochankiem , i to "bez trzymanki" - ciąża w tym przypadku to najmniejsze zagrożenie,
i uspokajać swoje sumienie "przecież to małzeństwo w którym jestem to go już nie ma" ale..
"nie mogę powiedzieć prawdy, bo wlepią mi winę za rozpad małzeństwa"
no jak to w koncu jest ??
Jesteś winna rozpadu małzeństwa czy też nie ?
Gdyby było prawdą to co sobie wmawiasz jako usprawiedliwienie, to nie musiałabyś kłamać, jak to robisz teraz.

Gdybyś rzeczywiście była w ciąży, to wrobiłabyś męża w ojcostwo, bo jak widać kochanek ani myśli zajmować się bachorami.
Ciekawe, jakie wtedy znalazłbyś usprawiedliwienie dla siebie ?
z pewnością podpierałbyś się "dobrem dziecka"..

taak, Madowa, Ty to nie zginiesz.
Każdą swoją perfidię jesteś w stanie przekuć w stan "wyższej konieczności".

Uśmiałam się tymi wątpliwościami...dlaczegóż to kochaś nie poczuwał się do odpowiedzialności z ciąże zamężnej kochanki smile

Przecież Ty robisz dla niego tylko i wyłącznie za materac.
Po co ma płacić za seks, skoro znalazł sobie napaloną i naiwną ?

19

Odp: Kochanek zawiódł?

Dobrze Ci tak. Zdradzałaś kochającego męża i masz za swoje.

20

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:
assassin napisał/a:

Po rzuceniu okiem na Twój poprzedni wątek, wniosek jaki nasuwa się - inni mają rację,  to jest w głównej mierze Twoja wina.

Co masz na myśli mówiąc inni mają racje? Byłam gówniarą jak wychodziłam za mąż, miałam 19 lat, presja narzeczonego, rodziny itp. Przez 5 lat małżeństwa starałam się. Nigdy go nie zdradziłam. Myślę, że mogę powiedzieć że byłam dobrą matką i żoną. Tym bardziej, że on ograniczał mój świat do minimum, tzn wyłącznie do niego i dziecka. Zrezygnowałam ze znajomych, zajmowałam się domem, po pracy wracałam od razu do rodziny. Nie było mowy o samodzielnym wyjściu gdziekolwiek.. a jeśli nawet to w międzyczasie tysiące smsow, telefonów, tak że gra nie była warta świeczki. traktował mnie jak własność. Mimo wszystko decyzja o odejściu nie była prosta.. męczyłam się z tym długo. Chodziłam nawet na terapie do psychoterapeuty. Więc nie oceniajcie mnie z góry, bo to nie kwestia tego, że mi sie w du... poprzewracało.
Nawet gdyby nie pojawił się kochanek jestem pewna, ze decyzję podjęłam dobrą.

Po pierwsze nic takiego nie napisałaś w tamtym temacie, czyli jednak aż tak źle nie było, a teraz starasz się wybielić tylko po co?
Po drugie a i owszem zdradziłaś (styczeń chyba...), bo co innego gadka o kryzysie a co innego...

Madowa napisał/a:

Z mężem rozmawiałam już w grudniu, gdy jeszcze nie znałam kochanka, powiedziałam mu o kryzysie jaki przechodzę. W lutym poinformowałam go o rozstaniu, tak więc mąż jest świadomy że to koniec naszego małżeństwa. Fakt, nie wie o kochanku. Póki nie dostanę rozwodu, nikt się o tym dowiedzieć nie może. Wszyscy są po stronie mojego męża. Myślą że uderzyło mi do głowy z rozwodem. Boję się że jeśli sprawa wyszłaby na jaw, mógłby wnieść o rozwód z mojej winy i próbować odebrać mi córeczkę.

I jesteś kolejną ofiarą, którą inni "zmusili" do ślubu, dziecka itd. (tu masz przykład takiej sierotki Marysi http://www.netkobiety.pl/t67750.html) Cienkie to wszystko i tyle

21

Odp: Kochanek zawiódł?

Życzę Wam, aby wszystkie wasze decyzje jakie będziecie podejmować w życiu były tylko tymi dobrymi decyzjami. Moją o małżeństwie mogę zaliczyć do błędnych.. ok. mleko się rozlało.. ale to że wtedy podjęłam złą decyzję nie znaczy, że muszę tkwić w związku w którym mam się męczyć. Nie kocham męża więc odchodzę.

Secondo1 napisał/a:

- odpowiedziałaś sobie na pytanie jak wybrnąc z sytuacji w następujący sposób :
1. znaleźć sobie kochasia przez internet,
2. oświadczyć mężowi, że to koniec ( ale dalej z nim mieszkać, dalej prowadzić wspólne gospodarstwo - czerpać z jego kasy)
3. uprawiać seks z kochankiem , i to "bez trzymanki" - ciąża w tym przypadku to najmniejsze zagrożenie,
i uspokajać swoje sumienie "przecież to małzeństwo w którym jestem to go już nie ma" ale..
"nie mogę powiedzieć prawdy, bo wlepią mi winę za rozpad małzeństwa"
no jak to w koncu jest ??
Jesteś winna rozpadu małzeństwa czy też nie ?

Nie czerpię żadnych korzyści finansowych od męża. Pracuję, więc pod tym względem świetnie sobie radzę. Nie mieszkamy już również razem. Łączą nas na chwile obecną poprawne stosunki ze względu na córeczkę i papierek.
Winni rozpadu jesteśmy oboje. Gdybym od początku nie zgodziła się na małżeństwo nie byłabym w miejscu w którym jestem. Jednak mąż jest również winny, bo zachowywał się jak psychopata.

Widzę, że temat odbiegł od wątku.. nie chciałam rozważać mojej decyzji o odejściu od męża, ale poradzić się czy porozmawiać z kochankiem o moich uczuciach w zaistniałej sytuacji.

22

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

nie chciałam rozważać mojej decyzji o odejściu od męża, ale poradzić się czy porozmawiać z kochankiem o moich uczuciach w zaistniałej sytuacji.

I właśnie dlatego zignorowałaś mój wpis? big_smile

23

Odp: Kochanek zawiódł?
BabaOsiadła napisał/a:
Madowa napisał/a:

nie chciałam rozważać mojej decyzji o odejściu od męża, ale poradzić się czy porozmawiać z kochankiem o moich uczuciach w zaistniałej sytuacji.

I właśnie dlatego zignorowałaś mój wpis? big_smile

Nie. Twój post podniósł mnie lekko na duchu.. chodzi o tą ostatnią opcję: być może pisząc dlaczego miałoby odetchnąć z ulgą, miał na myśli, że dla niego to nie byłoby nic strasznego. Nie wiem. A jak z nim nie pogadam to się nie dowiem. Podejrzewam, ze on milczy bo skoro nie odpisywałam i nie odbierałam wcześniej to nie życzę sobie kontaktu z jego strony. Coraz bardziej przychylam się do tego żeby jednak napisać i skonfrontować z nim swoje wątpliwości co do jego zachowania.

24 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-06-22 20:41:17)

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

A jak z nim nie pogadam to się nie dowiem. Podejrzewam, ze on milczy bo skoro nie odpisywałam i nie odbierałam wcześniej to nie życzę sobie kontaktu z jego strony. Coraz bardziej przychylam się do tego żeby jednak napisać i skonfrontować z nim swoje wątpliwości co do jego zachowania.

no jasne, że pogadasz i usłyszysz to co chcesz usłyszeć, albo inaczej,
usłyszysz to co jest potrzebne żebyś dalej robiła mu za materac.
Teraz, skoro zagrożenie ciąża zniknęło to powie to co trzeba powiedzieć, nie to co myśli.

Bedzie co najwyżej ostrożniejszy, zabierze ze sobą gumki.
BTW.
zrobiłaś sobie badania ?

Powiedz, co zrobiłabyś gdybyś faktycznie była w ciązy, a kochanek dalej twierdziłby że to "nie jego problem" ?

Dlaczego twierdzisz że nie zdradzasz męża a jednocześnie boisz sie że sprawa kochanka wyjdzie na jaw ?
gdybyś nie zdradzała to nie miałabys powodów do ukrywania się z nim.

Jeżeli facio nie zaakceptował swojego dziecka to już widzę jak zaakceptuje męża...
Chcesz córkę skazywać na przebywanie z nim ???

25

Odp: Kochanek zawiódł?

nawet gdybyś była w ciąży to oczywiste jest że facet nie wziął by a siebie odpowiedzialności biorąc pod uwagę że romansuje z mężatką. Nie rozumiem tylko na co Ty liczyłaś? Zauroczyłaś się? zakochałaś? To chyba czas się obudzić i przejrzeć na oczy.

26

Odp: Kochanek zawiódł?

A tak na marginesie to jak w ogóle można wiązać nadzieje z kolesiem poznanym przez internet. Poszłaś do łóżka na pierwszym spotkaniu nie dlatego że niby jakaś wielka chemia była tylko nie byłaś zadowolona z męża a teraz jesteś zdziwiona że facet tak się zachowuje?? traktuje cie tak jak mu na to pozwoliłaś. Pokazałaś mu się z takiej strony to za taką ciebie ma.

27

Odp: Kochanek zawiódł?

A jak się w małżeństwie nie układa i człowiek nie chce już nic z tym robić żeby było lepiej to trzeba odejść mieć trochę własnej godności i szacunku do drugiej osoby a Ty....no właśnie..najpierw zaloguję się na czacie poznam faceta a potem odejdę od męża..to teraz nie masz ani kochanka ani męża.

28

Odp: Kochanek zawiódł?

niech spi z kim chce ale jak można się nie zabezpieczać w takiej sytuacji dla mnie to niepojęte i jeszcze być zdziwionym ze kochanek nie skaczy do góry z radości ze może będzie tatusiem:)

29

Odp: Kochanek zawiódł?
mariola856 napisał/a:

niech spi z kim chce ale jak można się nie zabezpieczać w takiej sytuacji dla mnie to niepojęte i jeszcze być zdziwionym ze kochanek nie skaczy do góry z radości ze może będzie tatusiem:)

Wskazane byłoby najpierw załatwić wszystkie papiery/formalności z jeszcze mężem...

30 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-22 20:51:34)

Odp: Kochanek zawiódł?
BabaOsiadła napisał/a:

PRRRRRRRR! big_smile

Czy Ty ten cały galimatias opierasz jedynie na podstawie tego:

Madowa napisał/a:

A gdy rano mu napisałam, że wynik jest negatywny i mogę odetchnąć z ulgą, tak jak i on. Jego reakcja była co najmniej dziwna, bo napisał: hmm? ja tez?

Przecież to mogło znaczyć miliony rzeczy:
-"Że co, jak to ja też mogę odetchnąć?" = kto cię tam wie, z kim ty sypiasz, myślałem, że ta ewentualna ciąża to męża albo jeszcze kogoś innego
-"Jakim cudem mogę odetchnąć z ulgą, skoro ty mnie najwyraźniej na dziecko łapiesz, myślałem, że bierzesz tabletki!"

i wreszcie:

-"Hm? Jesteś pewna, że ja właśnie odetchnąłem z ulgą? A może bym się cieszył?"

Może on się przestał odzywać, bo to on poczuł się rozczarowany? Tym bardziej, że:

Madowa napisał/a:

zdarzało mu się zachowywać tak jakby chciał tą relację przebudować w coś więcej

Madowa napisał/a:

jest typem faceta, który się nigdy nie narzuca kobiecie jeśli ta wysyła negatywne sygnały

Zgadzam się z tym że to mogło znaczyć wiele rzeczy, dlatego pogadaj z nim szczerze, również o swoich uczuciach. Nie spróbujesz to się nie dowiesz, przynajmniej nie będziesz żałować że tak tą sprawę zostawiłaś (bez wyjaśnienia).

Jak się jednak okaże że w razie ciąży nie poczuwałby się do ojcostwa, i sprawę by olał, to dałabym sobie z nim spokój.

31

Odp: Kochanek zawiódł?

Wyprowadzę was z błędu.. W trakcie romansu, czyli od stycznia z mężem spałam tylko raz. Nie mieszkamy razem więc i razem nie sypiamy, ten raz był przed jego wyprowadzką.
Powiem na co liczyłam, zresztą napisałam już prędzej ale powtórzę.. liczyłam na to że jako dorosły facet biorąc pod uwagę że na 90% to jego dziecko (ten jeden raz z mężem był prawie 3 m-ce temu, więc już dwa razy dostałam okres, dlatego daje na to 10%) będzie w tym stresowym momencie przy mnie, nie fizycznie, bo to nie możliwe, ale duchowo.. potrafił ze mną godzinami rozmawiać przez tel o nieistotnych rzeczach więc w tej kwestii tym bardziej powinien wykazać zainteresowanie. Nie musiał mi się oświadczać, bo tego nie chce. Nie chce go łapać na dziecko, nie w głowie mi związek, ale mógł normalnie stawić czoło sytuacji. Dopóki nie widział o podejrzeniu ciąży, ale wiedział o moich mdłościach, złym samopoczuciu martwił się o mnie, próbował nawet sprowadzać leki ze swojego kraju dla mnie..
Może robię z igły widły i faktycznie źle odebrałam jego słowa.. Muszę z nim porozmawiać.
Jedno wiem na pewno. Kończę romans. Nie przez sytuację z ciążą, choć jeśli po rozmowie rozczaruje mnie jeszcze bardziej to będzie to dodatkowy powód, lecz przez to, ze sytuacja ta pokazała mi że czuję że stał się dla mnie ważny.. a nie zamierzam w tej chwil angażować się emocjonalnie.
Nie robiłam badań pod względem zarażenia się jakąś chorobą. Kochanek nie prowadzi takiego życia jak go przedstawiacie tutaj.. to że poznaliśmy się przez internet nie znaczy że jesteśmy rozwięźli seksualnie. Mieliśmy ogromnego farta, że trafiliśmy na siebie. Odkąd się poznaliśmy jestem jego jedyną partnerką w łóżku.

32

Odp: Kochanek zawiódł?

Odkąd się poznaliśmy jestem jego jedyną partnerką w łóżku.

Tak samo myślał o tobie twój mąż.

33 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-06-22 23:00:17)

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Wyprowadzę was z błędu.. W trakcie romansu, czyli od stycznia z mężem spałam tylko raz. Nie mieszkamy razem więc i razem nie sypiamy, ten raz był przed jego wyprowadzką.
Powiem na co liczyłam, zresztą napisałam już prędzej ale powtórzę.. liczyłam na to że jako dorosły facet biorąc pod uwagę że na 90% to jego dziecko (ten jeden raz z mężem był prawie 3 m-ce temu, więc już dwa razy dostałam okres, dlatego daje na to 10%) będzie w tym stresowym momencie przy mnie, nie fizycznie, bo to nie możliwe, ale duchowo.. potrafił ze mną godzinami rozmawiać przez tel o nieistotnych rzeczach więc w tej kwestii tym bardziej powinien wykazać zainteresowanie. Nie musiał mi się oświadczać, bo tego nie chce. Nie chce go łapać na dziecko, nie w głowie mi związek, ale mógł normalnie stawić czoło sytuacji. Dopóki nie widział o podejrzeniu ciąży, ale wiedział o moich mdłościach, złym samopoczuciu martwił się o mnie, próbował nawet sprowadzać leki ze swojego kraju dla mnie..
Może robię z igły widły i faktycznie źle odebrałam jego słowa.. Muszę z nim porozmawiać.
Jedno wiem na pewno. Kończę romans. Nie przez sytuację z ciążą, choć jeśli po rozmowie rozczaruje mnie jeszcze bardziej to będzie to dodatkowy powód, lecz przez to, ze sytuacja ta pokazała mi że czuję że stał się dla mnie ważny.. a nie zamierzam w tej chwil angażować się emocjonalnie.
Nie robiłam badań pod względem zarażenia się jakąś chorobą. Kochanek nie prowadzi takiego życia jak go przedstawiacie tutaj.. to że poznaliśmy się przez internet nie znaczy że jesteśmy rozwięźli seksualnie. Mieliśmy ogromnego farta, że trafiliśmy na siebie. Odkąd się poznaliśmy jestem jego jedyną partnerką w łóżku.

Madowa, unikasz odpowiedzi na pytanie,
- co zrobiłabyś gdybyś była naprawdę w ciąży, a kochanek dalej zachowywałby sie jak przedtem ?

widać odpowiedź nie jest Ci na rękę...bo zostałoby Ci tylko wrobienie męża w dziecko.

Skoro spałaś z mężem w trakacie romansu, a mimo to tłumaczysz się że z kochankiem zacząłaś romans dopiero po "zakończeniu" ( czytaj po wyrzuceniu męża z domu) to coś tu nie tak ...
dalej twierdzisz że nie zdradziłaś ? smile
Ty to posiadłaś umiejętność zakręcania rzeczywistości...pewnie mąż je Ci z ręki i wierzy we wszystko co mu powiesz...bidula

Kochanek mówi, że ma tylko "jedną" partnerkę ?
A co ma mówić ?
przecież i tak go nie sprawdzisz.
no i te "odkąd mnie poznał" - a z kim był przedtem ?
też nie stosował zabezpieczeń jak z Tobą ?
U normalnego, w miarę świadomego faceta zabezpieczenie to standard.
Widać, że nie ma tego w zwyczaju.

Spałaś z mężem po tym jak zdradziłaś go bez zabezpieczenie z facetem poznanym w internecie...
nie masz przynajmniej takich wyrzutów sumienia, że mogłaś zarazić męża jakimś świństwem ?
lepiej zrób te badania.
chyba, że dla Ciebie jedyną chorobą przenoszoną drogą płciową jest...ciąża sad

34

Odp: Kochanek zawiódł?

Odpowiedzialność za dziecko spada na dwoje rodziców -- kobieta zajmuje się dzieckiem, a mężczyzna musi im zapewnić odpowiednie warunki. W przypadku kochanka chodzi o alimenty. Przykro mi, że tak się na nim zawiodłaś... nawet nie jest przyjacielem...

35 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-23 06:59:36)

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa, TYLKO SZCZERA ROZMOWA, powiedz mu co czujesz, i że widzisz że dla ciebie ON coś więcej znaczy więc nie chcesz się już bardziej angażować,  bo nie jesteś na to gotowa, nie chcesz.

Rozumiem że jesteś po przejściach i teraz jeszcze jako mężatka nie jest ci na rękę ani też nie chcesz się angażować. Ale ja bym na twoim miejscu z takiego przyjaciela nie rezygnowała, dobrze mieć z kimś tak pogadać, przytulić się. Tylko jestem ciekawa co ON ci powie na temat tej ciąży, gdyby ona faktycznie była. To mnie zastanawia i od tego zależałoby (od jego podejścia do sprawy) czy nadal byłby dla mnie przyjacielem. Jesteś po przejściach- on także, trafiliście na siebie- może akurat tak miało być.
Mam jednak taką nadzieję że on ma zdrowe podejście do sprawy i przynajmniej zostaniecie na takim etapie (bez zaangażowania większego) przyjacielskim ze sobą. Może kiedyś będzie coś więcej. Jak obydwoje będziecie na to gotowi.

36

Odp: Kochanek zawiódł?
Secondo1 napisał/a:

Madowa, unikasz odpowiedzi na pytanie,
- co zrobiłabyś gdybyś była naprawdę w ciąży, a kochanek dalej zachowywałby sie jak przedtem ?

Nie wiem. Wiem, że ta sytuacja to kolejna wielka nauczka na przyszłość.


Secondo1 napisał/a:

Skoro spałaś z mężem w trakacie romansu, a mimo to tłumaczysz się że z kochankiem zacząłaś romans dopiero po "zakończeniu" ( czytaj po wyrzuceniu męża z domu) to coś tu nie tak ...
dalej twierdzisz że nie zdradziłaś ? smile

Nie myślałam, że będę zdolna do zdrady. Stało się jak się stało. Nie żałuję tych chwil.

A więc, rozmawiałam z kochankiem. Powiedziałam mu jak się w tym wszystkim poczułam. On na to, że dla niego to również był szok i faktycznie może źle zareagował. Gdybym była w ciąży musielibyśmy zrobić test, jeśli okazałoby się że to jego, wziąłby na siebie odpowiedzialność. Miał jednak do mnie żal, że nie powiedziałam mu że nie biorę tabletek. Nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat, nigdy nie pytał. Na pewno dalej nie pociągnę tego romansu. Muszę o nim zapomnieć.

37 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-23 13:21:24)

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Muszę o nim zapomnieć.

musisz? a czy tego chcesz? chyba nie.

skoro rozmawiałaś z nim i powiedział ci że w razie co poczuł by się do odpowiedzialności (zakładam że mówił szczerą prawdę) to ja bym chciała na twoim miejscu dalej kontynuować tą znajomość; obydwoje jesteście po przejściach, dobrze się czuliście w swoim towarzystwie itd.

38

Odp: Kochanek zawiódł?
szczęście111 napisał/a:
Madowa napisał/a:

Muszę o nim zapomnieć.

musisz? a czy tego chcesz? chyba nie.

Zależy mi na nim i to właśnie jest bodziec do podjęcia takiej, nie innej decyzji. Zaczynając tą znajomość obiecałam sobie, że nie zaangażuje się. Nie chce kiedyś cierpieć przez kogoś, np. tak jak mój mąż cierp przeze mnie. Wiem, że kochanek jest świetnym mężczyzną, jednak nie jestem jeszcze gotowa na nowy związek. Dopiero co uwolniłam się od obsesyjnie zazdrosnego męża.. nie zdążyłam nabrać powietrza w płuca. Być może i ta znajomość z kochankiem zaczęła się za szybko.. może inaczej by się wszystko potoczyło gdybyśmy poznali się np. za rok.
Usunęłam jego nr i poprosiłam żeby nie kontaktował się ze mną. Ciężko mi jak cholera ale nie widzę tu innego wyjścia.

39

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

]
Nie myślałam, że będę zdolna do zdrady. Stało się jak się stało. Nie żałuję tych chwil.
.

Dobry seks wazniejszy od poczucia uczciwosci.

Mozna i tak.

Pewnoie maz ma wizerunek wspanialej, uczciwej kobiety ktora skrzywdzil ?
Przekonalas go ?e to on jest winien kryzysu i rozpadu.
Moze w koncu wyprowadzisz go z bledu ?

40

Odp: Kochanek zawiódł?
Secondo1 napisał/a:

Pewnoie maz ma wizerunek wspanialej, uczciwej kobiety ktora skrzywdzil ?
Przekonalas go ?e to on jest winien kryzysu i rozpadu.
Moze w koncu wyprowadzisz go z bledu ?

Za rozpad małżeństwa obwiniamy się oboje.. Moja wina w tym, że w ogóle dopuściłam do ślubu. Nigdy nie byłam pewna uczuć do męża. Darzenie kogoś sympatią i szacunkiem niestety na całe małżeńskie życie nie wystarczy.. Może są osoby, które są zdolne poświęcić się dla męża, jednak ja nie potrafię. Po 8 latach za dużo rzeczy się skumulowało i nie wytrzymałam. Nawet terapia nie przyniosła oczekiwanych skutków. Przyznałam się do błędu przed mężem i rodziną.. Nie udawałam niewiniątka, które zostało skrzywdzone przez tą drugą osobę. Wystarczyło po prostu mówić o swoich wątpliwościach, gdybym wtedy otwarła buzię, dziś nie bylibyśmy w tym miejscu w którym jesteśmy. Teraz oznajmiłam, że chce w końcu sama układać swoje życie. Rodzina mnie potępia za moją decyzję. Nikt nie rozumie jak można rezygnować z "szczęśliwego" życia jakie posiadałam. Zdrada to był gwóźdź do trumny. Z nią czy bez niej decyzja o rozwodzie i tak zostałaby podjęta.

41

Odp: Kochanek zawiódł?

Żebyś za jakiś czas się w pierś nie biła, za to co zrobiłaś i co wygadujesz. Jak dla mnie to takie oczyszczanie się z winy i wmawianie sobie, że dobrze się stało jak się stało.
Jak czytam albo słucham takich kobiet, to się zastanawiam, czemu przed ślubem, baranka o ściane sobie nie zafundowałaś? Tylko rujnujesz komuś życie tak naprawdę? Egoistka myśląca tylko o sobie, czy o co chodzi? Irytuje mnie coś takiego ...

42

Odp: Kochanek zawiódł?
Zyczliwy napisał/a:

Żebyś za jakiś czas się w pierś nie biła, za to co zrobiłaś i co wygadujesz. Jak dla mnie to takie oczyszczanie się z winy i wmawianie sobie, że dobrze się stało jak się stało.
Jak czytam albo słucham takich kobiet, to się zastanawiam, czemu przed ślubem, baranka o ściane sobie nie zafundowałaś? Tylko rujnujesz komuś życie tak naprawdę? Egoistka myśląca tylko o sobie, czy o co chodzi? Irytuje mnie coś takiego ...

a co powiesz o facetach którzy zdradzają swoje żony kiedy są w ciąży ??
bo nie potrafią utrzymać zamkniętego rozporka do czasu aż żona wróci do domu, do sił ??
albo mają ochotę na "nowe doznania" i wtedy nie liczą się dzieci, żona, lata małżeństwa tylko to co im drga w rozporku ??
Nie lepiej byłoby żeby przed ślubem "zafundowali sobie baranka " ??

Lepiej popatrz na facetów zanim zaczniesz wypowiadać się na temat kobiet.

43 Ostatnio edytowany przez Madowa (2014-06-24 10:50:30)

Odp: Kochanek zawiódł?
Zyczliwy napisał/a:

Żebyś za jakiś czas się w pierś nie biła, za to co zrobiłaś i co wygadujesz.

Odchodząc od męża biorę na siebie pełne ryzyko jakie niesie za sobą ta decyzja, chyba to oczywiste. Nikt mi nie gwarantuje, że od teraz będę wyłącznie szczęśliwa. Czuję mimo wszystko ulgę. Mogę podejmować samodzielnie decyzje. Wiem, że nikt mnie już nie kontroluje, nie układa planu dnia, że nie muszę się prosić o pozwolenie na wyjście z domu. Nie pozwalam wywierać na sobie presji. Mąż i rodzina straszyli mnie nawet samobójstwami jeśli zrobię tak jak zrobiłam. Do dziś nie wiem skąd znalazłam w sobie tyle siły, żeby znów się nie ugiąć. I nie próbuję się wybielać. Jestem zdania, że za rozpad jesteśmy współodpowiedzialni, każdy na swój sposób.

Zyczliwy napisał/a:

Tylko rujnujesz komuś życie tak naprawdę? Egoistka myśląca tylko o sobie, czy o co chodzi? Irytuje mnie coś takiego ...

Ok, stało się. Popełniłam błąd. Wyszłam za męża, nie cofnę już czasu. Ale czy wiedząc, że nie kocham męża będę potrafiła tworzyć z nim szczęśliwą rodzinę? Nie. Starałam się tak przez 5 lat. Dla ludzi patrzących na nas z boku tworzyliśmy wzór. Nikomu nie mówiłam o swoich problemach psychicznych, zawsze sobie tłumaczyłam: staraj się dla męża i dziecka. Być może mogę powiedzieć, że poniosłam porażkę, bo w końcu pękło coś we mnie. Nie miałam dłużej sił tak tego ciągnąć.

Odpowiadając Życzliwy na Twoje pytanie, czy jestem egoistką i czy rujnuję mężowi życie, powiem Ci: nie wiem. Lepiej przez całe życie męczyć się i udawać dobrą kochającą zonę, jednocześnie okłamując męża i wszystkich dookoła, czy w końcu zrzucić z siebie ten ciężar i przyznać się do prawdy. Atmosfera w małżeństwie z biegiem czasu stawała się coraz mniej znośna, myślisz że dziecko tego nie wyczuwa? Paradoksalnie może odejściem i zrujnowaniem teraz mężowi życia, daję mu szanse na PRAWDZIWE szczęście.

44

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Wyszłam za męża, nie cofnę już czasu. Ale czy wiedząc, że nie kocham męża będę potrafiła tworzyć z nim szczęśliwą rodzinę? Nie. Starałam się tak przez 5 lat. Dla ludzi patrzących na nas z boku tworzyliśmy wzór. Nikomu nie mówiłam o swoich problemach psychicznych, zawsze sobie tłumaczyłam: staraj się dla męża i dziecka. Być może mogę powiedzieć, że poniosłam porażkę, bo w końcu pękło coś we mnie. Nie miałam dłużej sił tak tego ciągnąć.

.....
. Atmosfera w małżeństwie z biegiem czasu stawała się coraz mniej znośna, myślisz że dziecko tego nie wyczuwa? Paradoksalnie może odejściem i zrujnowaniem teraz mężowi życia, daję mu szanse na PRAWDZIWE szczęście.

jeszcze w listopadzie pisałaś, że dla męża jesteś całym światem, nie chcesz go krzywdzić, oraz wiesz że dopóki jesteście małżeństwem nie zdradzisz go, chociaż nie pociąga Cię seksualnie.

W miesiąc później poznałaś na czacie kochanka.
W miesiąc potem przyjechał z zagranicy skonsumować znajomość.

Co takiego zdarzyło się w ciągu miesiąca, w Waszym małżeństwie, w ciągu miesiąca ?
Sytuacja stała się coraz mniej znośna kiedy ?
-  po tym, kiedy poznałaś kochanka na czacie, odpłynęłaś mentalnie od rodzina a zdrada fizyczna już była tylko zwieńczeniem zdrady emocjonalnej.
Sytuacja stała się "coraz mniej znośna" bo Ty odpłynęłaś od małżeństwa w stronę kochanka, bpo mąż nie pociągał Cię seksualnie.
Kochanek miał być tylko obiektem seksualnego zaspokojenia, niestety zaczęłaś się angażowac emocjonalnie nad czym bolejesz.

Dlaczego piszesz, że wina za rozpoad jest po obu stronach, skoro jeszcze w listopadzie, przed poznaniem kochanka mąż "świata poza Tobą nie widział" ?
Na tym polegała jego wina ?

45 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-06-24 17:31:42)

Odp: Kochanek zawiódł?

Nie czytaliście jej postów ona od początku źle pisała o mężu że  kontrolował jej całe życie. Dlaczego dopowiadacie coś co jest nieprawdą ?

46

Odp: Kochanek zawiódł?

To takie rozbijanie g** na atomy
a jakie to ma teraz znaczenie co, jak i kiedy?
ona juz nie jest z mezem, finito rozwodu nie ma ale ona jest emocjonalnie dwiema nogami poza tym malzenstwem
reszta to tylko papier.. najtrudniejszy krok ma za soba i basta...

47

Odp: Kochanek zawiódł?
Secondo1 napisał/a:

jeszcze w listopadzie pisałaś, że dla męża jesteś całym światem, nie chcesz go krzywdzić, oraz wiesz że dopóki jesteście małżeństwem nie zdradzisz go, chociaż nie pociąga Cię seksualnie.

W miesiąc później poznałaś na czacie kochanka.
W miesiąc potem przyjechał z zagranicy skonsumować znajomość.

Wtedy, w listopadzie, gdy napisałam na forum, byłam przede wszystkim wystraszona tym co się ze mną dzieje. Podejrzewam, ze tak naprawdę wiedziałam już czego chce - odejścia od męża, ale bałam się. Bałam się jak zareaguje mąż oraz wszyscy dookoła. To był ogromny strach, który mnie paraliżował, opóźniał podjęcie decyzji. Może oczekiwałam od was wtedy żeby ktoś mnie popchnął w tym kierunku, żeby ktoś powiedział: zrób to! Albo po prostu szukałam wsparcia, ulgi. Pamiętam jak dziś pierwsze wizyty u psychoterapeuty. To była pierwsza osoba z którą twarzą w twarz mogłam porozmawiać. Porozmawiać, ehh.. to dużo powiedziane. Pierwsze wizyty to był wyłącznie płacz, niespójne wypowiedzi, byłam roztrzęsiona, sama siebie nie poznawałam. To pękło we mnie jakby ktoś wymieszał gazowany napój i odkręcił zakrętkę. Na następne wizyty chodziłam już przygotowana, spisywałam swoje myśli na kartce.. Nie życzę nikomu żeby kiedykolwiek znalazł się w takim stanie psychicznym w jakim wtedy byłam ja. Myślałam, że pani doktor da mi złotą receptę na uratowanie małżeństwa, że powie mi że śnię i tak naprawdę za chwile się obudzę i wszystko się poukłada. Jednak terapia pokazała mi zupełnie coś innego. Zaczęłam dostrzegać, że małżeństwo to nie wyrok..


Secondo1 napisał/a:

Co takiego zdarzyło się w ciągu miesiąca, w Waszym małżeństwie, w ciągu miesiąca ?
Sytuacja stała się coraz mniej znośna kiedy ?
-  po tym, kiedy poznałaś kochanka na czacie, odpłynęłaś mentalnie od rodzina a zdrada fizyczna już była tylko zwieńczeniem zdrady emocjonalnej.
Sytuacja stała się "coraz mniej znośna" bo Ty odpłynęłaś od małżeństwa w stronę kochanka, bpo mąż nie pociągał Cię seksualnie.

Nie, nie... sytuacja stała się coraz mniej znośna, bo dochodziłam do wniosku, że tak naprawdę chcę odejść od męża, a jednocześnie blokował mnie lęk. Odtrącałam męża, nie potrafiłam z nim sypiać, w głowie non stop burza myśli. Bałam się, że wpadnę w chorobę psychiczną. To nie kochanek wywołał u mnie chęć opuszczenia męża. Dziś wiem, że dojrzewałam do tej decyzji przez długie lata...

Secondo1 napisał/a:

Dlaczego piszesz, że wina za rozpoad jest po obu stronach, skoro jeszcze w listopadzie, przed poznaniem kochanka mąż "świata poza Tobą nie widział" ?
Na tym polegała jego wina ?

Powiem, że TAK! Bo to nie była/nie jest zdrowa miłość. Obsesyjna miłość. Co byście powiedzieli, gdybyście musieli zrezygnować ze wszystkich swoich znajomych, przepraszam, skłamałabym, została mi trójka prawdziwych przyjaciół, z którymi żeby się spotkać musiałam prosić o pozwolenie. Prosić! Rozumiecie? Czy to jest normalne? Oczekiwał, że zrobię to co on, czyli zamknę się w 4 ścianach i będę żyła wyłącznie nim i dzieckiem. Zero wychodzenia z domu, co najmniej raz na trzy, cztery dni kontrola telefonu, odbieranie połączeń, smsów. Włamywanie się na portale społecznościowe. Wszystko po to żeby mieć kontrolę, a ja się pytam gdzie zaufanie?? Czy tak się zachowuje mąż w stosunku do żony? Nie mówiąc już o tym, że był zazdrosny o mojego ojca. Gdy np rozmawiałam z nim dłużej jak pół godziny, mąż zjawiał się i widziałam po jego minie, że mam wracać do pokoju bo będzie kłótnia. Dla niego ograniczyłam kontakty z rodzicami do minimum. Tysiące pytań o każdego kolegę z pracy, uczelni. No i stało się... zaczęłam kłamać, żeby unikać awantur. Nie mogę żyć jak ptak w klatce. Chodziłam na siłownie, nie mówiąc mu o tym. Spotykałam się ze znajomymi na kawie, mówiąc że jestem np na uczelni. A z rodzicami wykorzystywałam czas na zwykłą rozmowę, gdy po prostu nie było go w domu. Dziś wiem, że to było chore.

48

Odp: Kochanek zawiódł?

Darkness, olka_kontrolka, natkap, babaOsiadła, szczęście111, Gary dzięki. Już myślałam, że jestem stracona na tym forum.

49 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-24 20:22:02)

Odp: Kochanek zawiódł?

to ze wyszlas z malzenstwa to nic zlego, postawilas sprawę jasno mezowi i ok, ale kto kazal ci bedac jeszcze mezatka wsplozyc bez zabezpieczenia z kochankiem, chyba tylko po to by bardziej skomplikować sobie zycie niż masz, a może chcialas was zblizyc z tym drugim mezczyzna ale przecież powinnas wiedzieć ze to nie tedy droga

wspolczuje ci
a jakie ma znaczenie czy jesteś stracona na tym forum czy nie, ważniejsze jest jakie decyzje podejmiesz w swoim zyciu
a czytalas watek maji, dziewczyny która odeszla do kochanka bo jest z nim w ciąży?

50

Odp: Kochanek zawiódł?
mariola856 napisał/a:

a czytalas watek maji, dziewczyny która odeszla do kochanka bo jest z nim w ciąży?

Dużo czasu poświęciłam na przeczytanie wspomnianej historii. Szkoda mi tej dziewczyny, jej męża i dzieci. Niestety kochanek poległ na całej lini. Dziękuję Bogu, że uchronił mnie przed ciążą. Lekcja na całe życie.

51

Odp: Kochanek zawiódł?

No to akurat bylo glupie z Twojej strony. Troche nie pomyslalas o sobie wink
A moge spytac czy nie zalujesz ze zerwalas tamta relacje
Teraz jak juz wszystko jasne mialabys chociaz z kim pogadac, a tak
Przeciez on i tak jest daleko

52

Odp: Kochanek zawiódł?
olka_kontrolka napisał/a:

A moge spytac czy nie zalujesz ze zerwalas tamta relacje
Teraz jak juz wszystko jasne mialabys chociaz z kim pogadac, a tak
Przeciez on i tak jest daleko

Odezwałam się wczoraj. Nie wytrzymałam. Te dni bez niego były katorgą. 8 h w pracy równały się 1,5 h efektywnej pracy. Ciągłe wiszenie nad tel, w domu śledzenie gg z nadzieją że się pojawi. Non stop myśli "co on robi", "czemu się nie odezwie", "co mam zrobić ja" i tak w kółko. No i... coś się zmieniło. Dystans między nami. Czuję się jakbym miała piętno smarkuli, która chciała go złapać na dziecko. Choć dziś bardzo się wystraszył moją chorobą. Znam już przyczynę wymiotów i zawrotów głowy, powinnam leżeć w szpitalu, jednak nie mogę. Kto zaopiekuje się moim dzieckiem. W pracy również jestem potrzebna. No i zaczął wręcz się denerwować, że jestem nieodpowiedzialna, że lekceważę sprawę.. Moja decyzja - nie idę do szpitala to nie. Nie będzie mi nikt niczego narzucał. Z jednej strony poczułam troskę, z drugiej osaczenie. Momentalnie pojawiła się chęć wycofania, myśl że lepiej pocierpieć, a odzwyczaić się od niego. Albo po prostu teraz gdy ten kontakt mimo wszystko odnowił się, wystudzić go do minimum

53 Ostatnio edytowany przez Fajka (2014-06-26 21:41:19)

Odp: Kochanek zawiódł?

Żebyś za jakiś czas się w pierś nie biła, za to co zrobiłaś i co wygadujesz. Jak dla mnie to takie oczyszczanie się z winy i wmawianie sobie, że dobrze się stało jak się stało.
Jak czytam albo słucham takich kobiet, to się zastanawiam, czemu przed ślubem, baranka o ściane sobie nie zafundowałaś? Tylko rujnujesz komuś życie tak naprawdę? Egoistka myśląca tylko o sobie, czy o co chodzi? Irytuje mnie coś takiego ...

Dobry seks wazniejszy od poczucia uczciwosci.

Mozna i tak.

Pewnoie maz ma wizerunek wspanialej, uczciwej kobiety ktora skrzywdzil ?
Przekonalas go ?e to on jest winien kryzysu i rozpadu.
Moze w koncu wyprowadzisz go z bledu ?

Ludzie, ogarnijcie się trochę.

Kobieta z tego co pisze od dawna ma problemy w małżeństwie. W końcu zdecydowała się o tym powiedzieć mężowi, w między czasie zabawiła się z przyjacielem, ostatecznie postanowiła od męża odejść. Nie dla innego faceta - przecież pisze, że nie chce narazie nowego związku, dla siebie. Bo źle czuła się w swoim związku.
Spedziła z kimś noc czy kilka nocy gdy w małżeństwie już nie było czego ratować.
O co się pienicie ? O co Wam chodzi ?
Wiem, że na tym forum pełno jest świństwa, oszustw, kurestwa, poturbowanych i okłamywanych kobiet i mężczyzn.
Ale nie przesadzajmy.
Nie każdy kto kiedyś postanowił wyjść za mąż a potem nie jest szczęśliwy jest świnią ??
Nie każdy kto ośmieli się związek - małżeński czy jakikolwiek - zakończyć jest zbrodniarzem ??
Kobieta zabawiła się w momencie gdy jej małżeństwo praktycznie już stanowiło historię. W tej chwili jest już tylko na papierze - ze względów etycznych ma nosić pas cnoty dopóki sąd nie zwróci jej wolności na papierku ?

Też brzydzą mnie zdrady a kłamstwa zwłaszcza. W tym przypadku naprawdę nie ma za co tak opluwać kobiety, wyluzujcie...

54

Odp: Kochanek zawiódł?

nie musisz kontaktu wystudzić do minimum. Przecież chcesz go. Chcesz aby to wszystko trwało. Skoro się tak martwi o ciebie - jemu też zależy na tobie. Możecie na takich przyjacielskich relacjach pozostać. A na związek zdecydujesz się jak będziesz gotowa.

55 Ostatnio edytowany przez Madowa (2014-06-27 21:07:40)

Odp: Kochanek zawiódł?

Zauważyłam, że mechanizm działa u mnie następująco: olewa mnie facet - ja szaleje i czuje się z tym okropnie. jak to facet mógł mnie olać? Chyba chodzi tu o urażone ego. Robię wszystko żeby zatęsknił. Gdy on na nowo wykazuje zainteresowanie, wtedy moje podejście zmienia się o 180 stopni. Czuje, że teraz to ja mogłabym go olać.

Czy tez tak macie, że bardziej was fascynuje gonienie króliczka, niż złapanie króliczka?

56

Odp: Kochanek zawiódł?

ja tak nie mam, ale może faktycznie ty tak masz. Ja bym została przy przyjaźni z nim, Było ci tak dobrze, przynajmniej tak mi się wydaje. Ale bądź z nim szczera.

57

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Czy tez tak macie, że bardziej was fascynuje gonienie króliczka, niż złapanie króliczka?

tak mają określone osobowości do których ty wyraźnie należysz, niestety dobrze dla ciebie to nie rokuje ... nie wiem czy gdzieś na stałe zakotwiczysz a jeżeli już, zawsze będzie ci czegoś brak

58

Odp: Kochanek zawiódł?
szczęście111 napisał/a:

ja tak nie mam, ale może faktycznie ty tak masz. Ja bym została przy przyjaźni z nim, Było ci tak dobrze, przynajmniej tak mi się wydaje. Ale bądź z nim szczera.

Tak zrobię. On daje mi dużo wsparcia. Teraz gdy jestem chora i powinnam leżeć, a nie mogę bo mąż wrócił na weekend z zagranicy, on zaproponował mi rekonwalescencje u niego. Ale bez żadnych podtekstów smile co prawda nie skorzystałam, bo mam do niego za daleko, ale sam fakt jest miły. Muszę tylko w niedalekiej przyszłości zdobyć się na odwagę i oznajmić mu, że nie jestem w stanie zaangażować się emocjonalnie i że to koniec romansu.

in_ka napisał/a:

tak mają określone osobowości do których ty wyraźnie należysz, niestety dobrze dla ciebie to nie rokuje ... nie wiem czy gdzieś na stałe zakotwiczysz a jeżeli już, zawsze będzie ci czegoś brak

No właśnie, boję się że ze mną jest coś nie tak, że nie jestem zdolna do szczerej miłości. Mam 25 lat a czuje się jeszcze niedojrzała emocjonalnie.. hmm

59

Odp: Kochanek zawiódł?

Jaki ciężki okres... Czuję się fatalnie, że popadam w depresję.
Mąż zachowuje się jak obcy dla mnie człowiek. Widzę jak z bólem serca chce się ode mnie odseparować. Ja głupia myślałam, że możemy się przyjaźnić, rozmawiać, śmiać razem.. Nie da się tak. Nawet nie mamy już wspólnych tematów do rozmów. I widzę... widzę że jego to również boli. W sumie to go podziwiam za jego siłę.. że chce mnie wywalić ze swojej głowy.

Ciągle wiatr w oczy.. z każdej strony. Wiedziałam, że nie będzie łatwo.. ale chyba zaczynam klękać na kolana. Piszę tu żeby po prostu się wyżalić, żeby ktoś się nad tym pochylił.. brakuje mi osoby, która by mnie przytuliła, pogłaskała po policzku, dodała otuchy..

60

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Mąż zachowuje się jak obcy dla mnie człowiek. Widzę jak z bólem serca chce się ode mnie odseparować. Ja głupia myślałam, że możemy się przyjaźnić, rozmawiać, śmiać razem.. Nie da się tak. Nawet nie mamy już wspólnych tematów do rozmów. I widzę... widzę że jego to również boli. W sumie to go podziwiam za jego siłę.. że chce mnie wywalić ze swojej głowy.

A co, liczyłaś na to, że mąż Cię będzie pocieszał po zawodzie miłosnym z kochankiem? big_smile

61

Odp: Kochanek zawiódł?

Nie. Mąż przecież nie wie o kochanku.
Myślałam, że będziemy się rozstawać w zgodzie.. a on nie zgadza się na alimenty, w ogóle nie chce rozwodu.. U mnie zaczyna pojawiać się tęsknota. Ale myślę, że bardziej za czułością, bliskością, niż konkretnie za nim.

Czuję się z tym wszystkim sama. Rodzice przeciwko mnie.. mąż coraz bardziej oschły. Gdy jest w pl zabiera mi samochód żebym nie mogła się nigdzie ruszyć. I ta obojętność mnie dobija, to że już nie potrafimy rozmawiać ze sobą. Rodzice wolą żeby on mieszkał w domu a ja mam się wyprowadzić skoro to mi się coś nie podoba.

Mam przyjaciół z którymi mogę pogadać. Również A (kochanek) stara się mnie wspierać.. Ale oni wszyscy są tak daleko. Tutaj jestem zupełnie sama.

Nie śpię.. w pracy przez to funkcjonuję na zwolnionych obrotach, mam zaległości. W domu panuje sztuczna atmosfera pomiędzy mną a moją mamą. Staram się wszystko znosić, przyjmować na klatę trudności. Ale to tylko skorupa, a w środku czuję się miękka.

Czasem zawodzę nawet jako matka, chciałabym poświęcać jej więcej czasu. Gdy mała prosi o zabawę, ja nie mam siły..
Boję się jak ona to przeżyje. Najwyższy czas żeby z nią porozmawiać.. ale jak? Jak jej powiedzieć że mamusia i tatuś już nie będą razem

62

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa
Twój mąż reaguje bardzo poprawnie, ja też nie wyobrażałabym sobie przyjaźnić się z kimś kto mnie odtrącił i ma gdzieś to co myślę. Ja mojemu ex postawiłam jasne granice, żadnej przyjaźni, nie dla psa kiełbasa jednym słowem.

Poza tym też nie dziwię się, że rodzice uważają żeby Ty się wyprowadziła jeśli to Tobie nie gra coś, kurcze przecież to chyba logiczne.

Zupełnie nie wiem co Ci napisać, ale wydaje mi się że jesteś bardzo niedojrzała i nie wiesz czego chcesz w życiu.

63

Odp: Kochanek zawiódł?
stokrotka1978 napisał/a:

Zupełnie nie wiem co Ci napisać, ale wydaje mi się że jesteś bardzo niedojrzała i nie wiesz czego chcesz w życiu.

I tak też się czuję, niedojrzała.. byłam nauczona, że ktoś mi mówił jak mam żyć, rzadko kiedy
podejmowałam samodzielnie decyzje. I szczerze, teraz też chciałabym żeby jakiś mędrzec mi powiedział
jak mam żyć.

Mam żal do rodziców, że tak mnie wychowali.. po kloszem. Byli surowi, zakazywali dużo rzeczy.. więc nauczyłam się kłamać,
mąż również był dyktatorem i co? Taktykę z rodziców przeniosłam na męża.

Rzuciłam sama siebie na głęboką wodę i się motam, raz czuję że wypływam na powierzchnię, innym razem opadam na dno.

Zastanawiam się czy psychiatra mi pomoże, nie chce wpaść w depresję.

64

Odp: Kochanek zawiódł?

Ty i twoje życie jest najważniejsze, a teraz pozbieraj się do kupy i decyduj, po decyzji rozkiminiaj czy dobrze czy źle,
Na rozmyślania jest w uj czasu po decyzji, rozmyślanie nad decyzją jest chore, mówię to ja ... który w każdej decyzji życiowej widzi 100 dróg rozwiązania. Moim zdaniem, może to mąż popełnił błąd, może ty, może kochanek, a uj trzeba iść dalej, choćby nie wiem jakie cierpienie życie przyniosło, a nuż to będzie szczęśliwe zakończenie? Żyj tak jak byś miała umrzeć jutro, sama bez tych wszystkich nacisków z lewa i prawa:) Jak ci się uda to daj znać..:_)

65

Odp: Kochanek zawiódł?

jak tam twoja przyjaźń się rozwija?

Posty [ 1 do 65 z 301 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochanek zawiódł?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026