Witajcie!! Chciałam napisać kilka słów na temat małżeństwa. Czy uważacie za słuszne zawieranie związku na całe życie? czy nie byłoby łatwiej zawieranie go np.na 5 lat i później ewentualne przedłużenie na następne 5 itd. jezeli razem byłoby nam naprawdę dobrze, czy życie nie byłoby wtedy prostsze?Ja sama jestem mężatką i wcale nie jest tak kolorowo jakbym chciała i uważam że przykładowo po 5 latach już nie podjęłabym tej samej decyzji,związek na całe życie ,czy ktoś od nas za wiele nie wymaga?Życie w związku powinno być z pragnienia a nie z przymusu.Mogę się założyć że w większości związków ludzie żyją ze sobą jak pies z kotem ,jak wrogowie pod jednym dachem bo są dzieci ,bo są kredyty i zobowiązania ale nie ma już miłości ,miłość umiera ,czy to ma sens takie życie.Tak jest też w moim przypadku jestem mężatką od 7 lat, są dzieci ale sypie się ostatnio wszystko na maksa,oddalamy się coraz bardziej od siebie i czasami już nie mam siły tak żyć,pytanie pozostaje tylko jedno ile tak jeszcze wytrzymamy,czy życie takie ma sens?czy nie jest tak że w związek na całe życie wstępuje się za szybko w swoim życiu??
1 2014-05-03 20:29:12 Ostatnio edytowany przez miśka123 (2014-05-03 20:43:16)
Podobne tematy
Może i myślę stereotypowo, ale uważam, że najważniejsza w życiu jest rodzina, jedna i ta sama.
Ten sam mąż, czyli też ojciec dla dzieci i ta sama żona, matka dzieci.
W każdym związku chyba są wzloty i upadki. Takie jest życie.
Myślę, że lepiej jest zawsze dogadac się, spróbowac coś poukładac, niż pozwolic, żeby coś nagle znikło.
Bo przecież nie ma sensu życ ze sobą 'jak pies z kotem". Lepiej próbowac szukac rozwiązań, aby jedno i drugie miało tą radośc z życia.
Zawsze można się rozwieść jeżeli bardzo się nie układa w związku.
Ale ludzie podejmując decyzję o małżeństwie podejmują ją świadomie i bez przymusu, są dorośli i powinni być odpowiedzialni, więc wiedzą w co się pakują.
A że życie nie jest takie kolorowe jakby się chciało to cóż... tak już jest.
A cz będąc w zwiazku na te przykładowe 5 lat wiele ludzi decydowałoby się na dzieci skoro nie wiadomo czy po 5 latach partner nie zdecyduje, że skończyło się i on teraz idzie poszukać nowych wrażeń, bo nic go nie wiąże i może robić co chce?
Ludzie którzy decydowaliby się na małżeństwo i dzieci "na jakiś czas" są niedojrzałymi, nieodpowiedzialnymi egoistami.
jestem po 2 nieudanych związkach ale nadal wierzę że w małżeństwo powinno wchodzić się z nastawieniem że się z tą osobą zestarzejemy, inaczej nie ma to sensu! ja nadal szukam :-)
Dopiero po 7 latach? To naprawdę straszne...
Zgadzam się w tej kwestii z Abizerem. Ponadto uważam, że jeśli ktoś czuje, że mógłby się na takie coś zdecydować, nie powinien zawierać związku małżeńskiego, tylko dorosnąć.
Myślę, że małżeństwo samo w sobie jest założeniem, że chcemy spędzić z tą osobą resztę życia. Inaczej po co brać ślub?
Zgadzam sie z mysterious_chocolate !
Jak wstępujemy w związek małżeński to zakładamy, że z ta osobą będziemy do końca życia. Nie możemy być tego pewni, ale mamy najszczersze intencje i wiemy, że dołożymy wszelkich starań, żeby tak własnie było. To jest podstawowa sprawa i kwintesencja małżeństwa.
Małżeństwo jeśli nawet jest jakimś rodzajem umowy to tylko na czas nieokreślony ![]()
Przykro mi, że nie układa ci się w twoim związku, ale przecież nie jesteś w klatce, nikt cię chyba nie przywiązuje do twojego męża łańcuchem. Popracujcie nad swoim związkiem, nie poddajcie się łatwo, bo co innego sobie obiecywaliście. Jeśli jednak nic sie nie da zrobić to są przecież inne rozwiązania, np rozstanie. Takie bywa życie
Ty jesteś żona od siedmiu lat. Pomyśl co by było gdybyś podpisała tą umowę na 10 lat, a zaczęłoby sie psuć po sześciu. Jak wtedy z tego wybrnąć?? Wypowiedzenie jakieś czy co???
Małżeństwo jest wymyślone po to, by ludzie walczyli o siebie i nie poddawali się przy pierwszym lepszym kryzysie oraz pozostawali jak najdłużej w związku z jednym partnerem. Dlaczego? Bo taki model najlepiej służy prawidłowemu wychowaniu potomstwa w przypadku ludzi - zwykła biologia ![]()
Małżeństwo na okres 5 lat.. a to dobre.. to trochę jak umowa o pracę, 5 lat mija i człowiek bardziej się zaczyna starać i drży czy umowa zostanie przedłużona,jeśli tak to spoko kolejne kilka lat można sobie pobimbać bez stresu
9 2014-05-09 11:59:24 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-09 12:00:32)
Już pal licho "obydwie strony" tej umowy- jeśli zdarzają się gdzieś tacy głupi ludzie, to tylko im współczuć. Ale dzieciaków szkoda.
Ludzie którzy decydowaliby się na małżeństwo i dzieci "na jakiś czas" są niedojrzałymi, nieodpowiedzialnymi egoistami.
Znaczy: "WIDZIAŁY gały co brały" w sensie "na co się pisały"?
... nie uważasz, że by dojść do takiego rozgarniętego wniosku, należy posiąść elementarna dojrzałość?
I w ogóle co to za pomysły... przecież ślub JAKO TAKI nie jest przymusowy? Może WYSTARCZY brać ślub z przekonania a nie "dla publiki"?
Wystarczy wszak "sprawdzić" swoje prawdziwe intencje, zamieszkując RAZEM na 5 lat "narzeczeństwa" (pożycie na próbę
) i się wie.... Ale czy każdy głupi pomysł należy OBWAROWYWAĆ przepisami?
Moja mama się smieję, że maksymalnie po 10 latach powinno się zmieniać faceta, bo tak to są dwie oddzielne osoby mieszkające pod jednym dachem
Ale że tak OBLIGATORYJNIE? Nawet "jak dobrze żarło..."?
"moi" sie "zużywali" dopiero po 13-15 latach ![]()
NIE! co to za pomysł małżeństwo na kilka lat
ja raczej też jeśli będę brała ślub to chciałabym założyć rodzinę i tak jak ktoś wspomniał jedną rodzinę ![]()
Wiadomo, że w życiu rożnie się układa, nikt nikogo na siłę też nie zatrzyma, ale wydaje mi się, że jak już ludzie się pobierają i jest coś nie tak to dzięki temu małżeństwu mają większą chęć do walki o związek
No i kwestia dzieci... sama pochodzę z rozbitej rodziny... nic przyjemnego
O nie, nie!
Zdecydowanie jak ślub to najlepiej jeden na całe życie
Oczywiście uznaję rozwody, gdy ludzie się nie kochają, zdradzają albo po prostu nie chcą być razem. Jednak mam wrażenie, że coraz częściej ludzie nie walczą o siebie i to, co przychodzi im najłatwiej to rozstać się. Po co być z kimś, skoro zakładamy, że i tak się rozstaniemy? To bez sensu.
Są decyzje, które trzeba podejmować świadomie, licząc się z konsekwencjami. Nie wyobrażam sobie brać ślubu i musieć go za 5 lat odnawiać. Cały czas myśli się o tym kiedyś...
Moim zdaniem bez sensu byłoby brać ślub na 5 lat, zbyt wygodnie by bylo. Małżeństwo powinno trwać na dobre i złe, powinna być to przemyślania decyzja, brana razem z zaletami i wadami. Przecież nie wszyscy muszą odrazu brać ślub, jest wolna wola. Jeśli ktoś nie "czuje tego" to bez sensu w to wchodzić i ranić 2 osobę.
Moim zdaniem ślub teraz w większości przypadkach jest z innego powodu niż miłość. I jest to dla mnie wielką głupotą, zresztą jakoś ja nie czuje tego wszystkiego. Od zawsze mówilam, że nie będe miała męża, i jakoś mi się zdanie nie zmieniło. Wiem, jestem młoda, ale nie rozumiem po co brać ślub już teraz, zaraz...Znam przypadek gdzie rodzice mojej znajomej pobrali się w 50 rocznicę ich związku. Bo tego chcieli. Bo się nadal kochają. Więc może nie szła bym za "przedluzaniem ślubu" ale byciem ze sobą więcej niż 2/3 lata i decydowanie się na tak ważny krok ![]()
Poruszyłaś bardzo ważny i trudny temat. Wszystko, co nowe zawsze wydaje się fajniejsze i bardziej atrakcyjne niż w rzeczywistości. Tak samo jest z partnerem, który przecież starając się o Twoje względy nie powie Ci o swoich wadach.
Z czasem okazuje się, że człowiek, z którym postanowiliśmy spędzić życie ma cechy, których nie lubimy. Może poświęca nam za mało czasu, może nie robi już tego co nam się bardzo podobało. Żaden człowiek nigdy nie jest taki sam przez całe życie. Zmienił się Twój partner, ale Ty też się zmieniłaś. Jeśli chcesz spędzić z kimś całe życie, musisz zaakceptować to, że związek będzie wchodził w nowe etapy. Nie będzie zawsze tak, jak było na początku. To wcale nie oznacza, że partner mniej Cię kocha niż wtedy, gdy się o Ciebie starał. Możliwe, że teraz jesteś dla niego ważniejsza i bardziej potrzebna niż wtedy.
Jeśli męczą Cię pewne jego zachowania, to mu o tym powiedz. Daj mu czas, aby zrozumiał co do niego mówisz i pozwól mu nad sobą pracować. Odejście to nie rozwiązanie problemu, bo prędzej czy później zwiążesz się z innym mężczyzną, który także nie będzie po czasie taki sam, jak w chwili poznania. Znów dojdziesz do wniosku, że związek nie jest tak dobry, jak go sobie wyobrażałaś. Ale problem nie tkwi w związku, tylko w podejściu partnerów do siebie nawzajem. Każdy związek się rozleci, jeśli nie będzie w nim sposobu na to, by porozmawiać i zaakceptować to, co mówi druga osoba.
Pozdrawiam.
To jak jest w związku zależy tylko i wyłącznie od samych 'zainteresowanych'.
Wina musi być w żonie i mężu, że w związek wkradła się rutyna. To znaczy, że ludzie są za leniwi, aby pielęgnować związek i starać się tak, jak na początku.
Ostatnio sama miałam przyjemność się o tym przekonać i wiem, że wszystko leży w rękach moich i mojego męża.
Związek na 5 lat? Przecież nikt nikogo w małżeństwie łańcuchem nie wiąże. Tak jak to chyba Abizer wspomniał, szkoda dzieci, które rodzą się w ów związkach.
Hmm, a jakby dzieciak w wieku 6 lat przyszedł i powiedział, że chce wymienić rodziców bo ci mu się znudzili?
To by była draka...
Jeśli po np pięciu latach nie czujemy nic do drugiej osoby to znaczy, że wcale jej nie kochaliśmy. To było zauroczenie, zakochanie ale nie miłość. A przecież zawsze można wziąć rozwód tylko przy dzieciach i kredytach jest tak wygodniej że ciągle się jest z tą drugą osoba. Gdyby jednak naprawdę zależało komuś na tym, żeby wziąć ten rozwód to te wyżej wymienione dałoby się jakoś pogodzić.
Jak kogoś naprawdę kochasz to i małżeństwo nie jest potrzebne. Taka prawda. Jakoś nie wierzę w małżeństwa. Wystarczy nam nasza miłość i tyle.
Powiem tylko tyle:Kocham to w mojej przyjaciolce ze pomimo ogromnych stresow przykrosci ktore wyzadzil jej maz,ze mimo tego ze oddalili sie od siebie bardzoo. plakala po nocach i psychicznie zaczela wysiadac powiedziala sobie ze zrobi wszystko zeby na nowo obudzic do zycia swoje malzestwo i ze bedzie walczyc do samego konca bo rodzina jej coreczka i jej maz sa dla niej Najwazniejsze!!!Sa ze soba juz po slubie 9 lat i przechodza duzo kryzysow jednak walczy z calych sil!!!Ja sama nauczylam sie ze t'rzeba duzo rozmawiac wyjasniac nie jasnosci i mowic drugiej osobie o swoich uczuciach i naprawde to pomaga chociaz czasami czujesz ze sie poglubiliscie odsuneliscie sie od siebie ale warto walczyc!!