Witam Netkobietki,
Pewnie same nie raz spotkalyscie sie z podobna sytuacja, mam nadzieje, ze mi cos dorodzicie.
Rozmawialam z pewna kolezanka z pracy na temat innej, tzn ona (Pani A) bardzo obgadywala Pania Z, ja tylko cos tam przytakiwalam i dodalam swoje dwa zdania. Nastepnego dnia Pani A napisala do Pani Z ktora tak pieknie ona sama obgadywala, napisala jej, ze ja mowilam na nia to czy tamto.
Tak, powiedzialm swoje dwa zdania ale to Pani A zaczela temat i sama przez godzine nawijala jaka to Pani Z jest.
Dowiedzialam ze A powiedziala Z poniewaz zostawila otwartego facebooka na komputerze w pracy ktorego ja zaczelam uzywac.
W efekcie Pani Z jest na mnie zla za to ze skomentowalam do Pani A rozne sprawy na jej temat, na marginesie Pani A i Z so wielkimi kolezankami.
Macie jakies ciekawe sposoby na danie nauczki Pani A, ze tak sie nie robi?
Podobne tematy
Nie powinnaś szukać nauczki dla Pani A,tylko wyciągnąć z tej sytuacji właściwe wnioski dla siebie.Każde dwa zdania,które dodasz zawsze obrócą się przeciwko Tobie.Nie mogłaś po prostu uciąć rozmowy od razu bez przytakiwania?Nie jest to aż tak trudne powiedzieć,że nie jesteś zainteresowana problemami innych i nie zamierzasz plotkować .Wtedy sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej i nie byłabyś wściekła niesłusznie na innych.Przemyśl to i najlepiej przeproś tę Panią Z,aby wszystko odkręcić.
Dziekuje Fujitsu, bardzo przydatna porada
o pogodzie gadaj.
o przepisie na sos koperkowy.
o ogródku, teściu i waszym wielkopostnym sianiu pietruszki.
nie o sobie.
5 2014-05-10 15:49:14 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2014-05-10 15:55:03)
Witam Netkobietki,
Rozmawialam z pewna kolezanka z pracy na temat innej, tzn ona (Pani A) bardzo obgadywala Pania Z, ja tylko cos tam przytakiwalam i dodalam swoje dwa zdania. Nastepnego dnia Pani A napisala do Pani Z ktora tak pieknie ona sama obgadywala, napisala jej, ze ja mowilam na nia to czy tamto.
He he typowe akcyjki typowych zadymiarzy/podpierdalaczy - podejdzie rzuci kilka negatywnych tekstów o kimś (nawet mogą być zmyślone) po czym widząc twoją reakcję (to normalne że w takiej sytuacji człowiek zaczyna gadać w tym samym temacie czyli gada swoje negatywy o tej osobie) ta traktuje to nagle jako wywiad i leci "życzliwie poinformować" osobę którą sama zaczęła przy tobie "obgadywać".
Durne gierki. Sam mam taką babę w pracy. Ja z takimi walczyłem w taki sposób ze po prostu szedłem centralnie do tej "obgadanej i złej" osoby i wywalałem na wierzch jak ta rozmowa się od początku toczyła. Ludzie nie są głupi i jak kilka razy coś takiego taki podpieprzacz odwali i dowie się o tym dostatecznie wiele osób to potem nikt nie będzie jej mówił nic o sobie albo nie dawał wiary jej "życzliwości" jak to on/ona na mnie paskudnie gadała. Kto mieczem wojuje od miecza ginie - polecam taką metodą piętnować takich agentów.
A i zauważyłem jeszcze jedna rzecz - często takie osoby po tym jak się je już zdemaskuje używają zwrotów "ktoś tam powiedział (no ta baba co wszystkim tu tak naprawdę zarządza, ten czarny z tego działu no wiesz który albo ktoś tam z działu mi kazał ci powiedzieć że zwaliłeś taką i taką sprawę) - he he to jest przykład manipulującej baby która nauczyła sie nie mówić nazwiskami bo wie że do tego kogoś dotrze informacja o tym że o nim gadała
oczywiście zero wiary w żadno jej słowo n.t innych - zawsze na wszelki wypadek sobie to z nimi na boku wyjaśnij, a jak nie będzie sprawy to tylko wzmocni w środowisku opinię o "agencie".
Powodzenia i nie dawać się takim - od razu konfrontować z obgadywaną - otoczenie zauważy kto tak naprawde jest prowodyrem (nawet możesz sobie nie zdawać sprawy ile osób już to wcześniej zauważyło i ilu ktoś taki ma nieoficjalnie wrogów w środowisku
Piromam - dokładnie tak! Nie dawac się wciagac w intrygi, gierki, manipulacje. To jest zmora w każdej pracy.
Taki podpierdalacz myśli, że karierę zrobi, jak skłóci wszystkich, będzie miał "haki" na tego, czy tamtego. Wyobraża sobie, że kontroluje sytuację.
Gorzej gdy takie działania prowadzone są oficjalnie. U mnie już od dawna działa taki "specjalista". Jesteśmy wzywani na rozmowy i musimy oceniac się wzajemnie. Koszmar.
Gorzej gdy takie działania prowadzone są oficjalnie. U mnie już od dawna działa taki "specjalista". Jesteśmy wzywani na rozmowy i musimy oceniac się wzajemnie. Koszmar.
Jak to jest możliwe że ktoś wogóle bierze go jeszcze pod uwagę? To ktoś ze stanowiskiem, czy jakiś młotek z mocnymi plecami?
Ta "młotkowa" jest oficjalnym specjalistą od zarządzania zasobami ludzkimi, a przy okazji córką dyrcia finansowego.
Mamy kartoteki, które wyglądają jak kolorowanki dla dzieci. Różne symbole, kółka, kwadraciki, każdy coś oznacza. Prócz tego są tam kopie naszych uprawnień, dyplomów, kursów. Jesteśmy odpytywani ze wszystkiego. Ot, nowoczesne zarządzanie załogą.
9 2014-05-12 12:26:08 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2014-05-12 12:27:17)
Heh nowoczesne metody walki z kolesiostwem w pracy. Kółeczko, kwadracik, dobrze ze kolorowych gwiazd Dawida nie każą tam ludziom na ramieniu nosić.
Nigdy nie pracowałem w takich warunkach ale jak nauczysz ludzi się wzajemnie podpieprzać to i mogą liczyć na przychylność wyższego jak będą wiarygodni jak wtopią "uczciwie" kolegę jeszcze "musząc" to robić to pewnie jest tam jeden wielki brak zaufania do siebie, o komentarzach decyzji szefostwa już nie wspominając. Przypomina mi to spiny i stres pracowników korporacyjnych na szkoleniach, niektórzy mają takie blokady przed pokazaniem że czegoś nie wiedzą że aż ich szkoda (a przecież szkolenie właśnie polega na prostowaniu czyjejś niewiedzy ale oni się tak tej postawy w robocie wyuczyli że sporo roboty czasem wymaga przebicie się przez nią)
Z drugiej strony jednak jak patrzyłem po ludziach w zespole to bliskie kontakty w robocie gdzie inni sporo ze sobą potrafią gadać też odbija się to na ilości pracy przez nich wykonywanej. Ale kurde nie chciałbym pracować w miejscu z takim klimatem, raz pracowałem w firmie gdzie generalna dyrektorka planowała zakładać podsłuchy i ukryte kamerki w pokojach ale żeby było to zgodne z prawem wtedy wymagało to zgody pracowników - oczywiście nie dostała jej od nikogo, ale beka była z niej niezła xD
Pracujesz w korporacji prawda?
Jest to duży zakład produkcyjny. Pracujących na taśmie nie molestują ( tam są już kamery) Czuwają nad resztą, m.in monitorują działania pracowników w sieci.
O dziwo u męża też podobny system wprowadzono. Pracownicy fizyczni oceniają majstra, kierownictwo. Majstrowie i szefostwo rozliczani są z zadań, prawidłowości wykonania. Mają założone gps-y w samochodach służbowych i każde zjechanie z trasy, pomyłka - spowiedź plus opier....Liczy się harmonogram i wykonawstwo. Np majster dzwoni, że kierownik nie przygotował frontu robót, bo tego i tego zabrakło, że projekt źle rozrysowany, a nadzór może już portkami trząsc. Przepytują, każą oceniac zaaangażownaie w pracę kolegów, ich umiejętnosc integracji w grupie, pracę zespołową. Są naloty, oczywiście niezapowiedziane.
Jakieś pięc lat temu, nawet nam się nie śniło (mnie i mężowi), że wraz ze zmianą kadry zarządzającej na młodszą, wejdą takie narzędzia kontroli i nadzoru.
Dlatego częsc ludzi nauczyła się z tym życ, potrafi "uzgadniac zeznania" i umiejętnie lawirowac. Oczywiście "kabel" bywa doceniany (bony podarunkowe -serio piszę), ale prędzej czy później jest wykrywany.
A mozesz podać nazwy tych firm - będę wiedział gdzie nie składać swojego CV
PS czytałem raz na rynekpracy.pl że podobno dziennie w Polsce 5.5 godziny na 8 spędzonych w robocie jest wykorzystywane do faktycznej pracy, ale widzę że niektórzy zmierzają bardziej w kierunku chińskiego systemu zarządzania personelem.
12 2014-05-15 09:26:20 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-05-15 09:40:04)
A mozesz podać nazwy tych firm - będę wiedział gdzie nie składać swojego CV
PS czytałem raz na rynekpracy.pl że podobno dziennie w Polsce 5.5 godziny na 8 spędzonych w robocie jest wykorzystywane do faktycznej pracy, ale widzę że niektórzy zmierzają bardziej w kierunku chińskiego systemu zarządzania personelem.
Jak podam, to moja ononimowosc zniknie. Niestety ta zaraza w postaci wszelakiej kontroli, rozszerza się. U mnie wzorce zaczerpnięto zza granicy. Tam też kształcił się główny nadzorca poganiaczy, nasz kochany menadżer A...
Tak więc dobra rada: jak najmniej rozmawiac w pracy, nie zdradzac wiele ze swojego życia prywatnego, żadnych plot, intryg, gierek.
Warto zerknąc na gowork, tam są opinie o pracodawcach, atmosferze pracy. Raczej nie są mylne. O moim kołchozie prawdę piszą, męża firma też zyskuje coraz gorsze komentarze. Współczuję moim dzieciom ( o ile nie wyjadą), wszystkim młodym, bo jest coraz gorzej, a praca do 67 rż w takich warunkach będzie męką.