Witam Was Drogie Kobietki ![]()
Od pewnego czasu nurtuje mnie pewna sytuacja, która zaistniała w moim życiu... Spotykam się ( raczej spotykałam się z facetem, bo niedawno zerwałam z nim) przez 4 lata... oboje mamy po 21 lat, znamy się od liceum. Ja poszłam na studia on pracuje, spotykaliśmy się codziennie, bo dojeżdżam na uczelnię...Od pewnego też czasu, mój facet zaczął kumplować się z jednym kolegą z pracy: kolega ten bardzo dobrze zarabia, ma łatwość nawiązywania kontaktu z dziewczynami, co chwile zresztą jakieś podrywa( ale nie oszukujmy się, że poziom inteligencji tych dziewcząt jest żenujący), ciągle pije i chodzi po knajpach... no i w tym problem, ze mój mężczyzna uznał tego kolegę za wzór do naśladowania i ogromnie przez to się zmienił. Co prawda nie pije bo ma słabą głowę, ale jak piesek chodzi za tym swoim kolegą. Codziennie po pracy zamiast spotkać się ze mną goni do baru aby pośmiać się z pustymi kelnereczkami. Byłam raz z nim na imprezie, razem z tym kolegą.. kolega bardzo mnie polubił, bardzo często nas RAZEM do siebie zapraszał, ale mój facet zawsze przychodził sam, zganiając na mnie że ja nie chcę chodzić na imprezy( Mimo że nawet o tych imprezach nie wiedziałam). Ostatnio właśnie odbywała się taka impreza, na którą pojechaliśmy, niby tylko na chwilę.. bo mój luby miał coś wziąć od kolegi- więc nawet mnie swoim znajomym nie przedstawił. Na drugi dzień okazało się, że był na tej imprezie sam kiedy zawiózł mnie już do domu - mimo ze wcześniej mówił że nie ma zamiaru z tymi" idiotami" się bawić ( bo to niestety ludzie którzy widzą tylko forsę )- i mimo że tak na nich mówi.. ciągle za nimi chodzi. Okazało się też, że tamci ludzie byli troszkę zdziwieni że przyszedł sam. Więc jeśli tamci mnie lubią, paszczurą żadną nie jestem, dbam o siebie i w ogóle i raczej obycie w środowisku też mam... to o co chodzi? dlaczego się mnie wstydzi? Rzadko chodzimy do kina, do teatru, próbuje go wyciągnąć, gdzieś na jakieś ciekawe wydarzenia, koncerty, ale nic z tego.. kiedyś mieliśmy wspólne pasje, słuchaliśmy wspólnej muzyki... teraz on przerzucił się na disco polo, bo twierdzi, że wszyscy w jego środowisku tego słuchają i to go relaksuje ( co za wstyd
) Jakiś czas temu zapisałam się na pewien kurs, podnoszący moje kwalifikacje i wiadomo, musiałam do niego przysiąść, żeby go zdać.. w tym czasie on oczywiście balował w barach w najlepsze, a kiedy pisałam mu że denerwuje się przed egzaminem, to mnie olewał.. potem mu o tym powiedziałam, to stwierdził że zamiast się uczyć jak głupia mogłam z nim siedzieć...Chciałabym powiedzieć o tej sprawie jego rodzicom, oni mnie bardzo lubią, ale boję się że za bardzo pogorszę ich relacje, ale mam wrażenie że powinnam jakość zainterweniować..Teraz z nim nie jestem ,zerwałam, dawałam mu wiele szans, każdą marnował.. nie wytrzymałam. Chcę go przetrzymać, może kiedy w końcu dorośnie, to uda się dojść do porozumienia. Dziewczyny co mam zrobić? Pomóżcie, nie mam nawet się komu wygadać...