Niedojrzałość emocjonalna atakuje? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Temat: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Witam wszystkich! Jestem 27-letnią kobietą i chciałabym się podzielić z Wami moimi refleksjami na temat relacji damsko-męskich.
Z góry zaznaczam, że nie uważam siebie za ideał. Mam swoje przywary i dźwigam bagaż emocjonalny, ale dużo nad sobą pracuję i wychodzę z założenia, że aby dwoje ludzi mogło ze sobą być, to bardzo ważne są: rozmowa, zrozumienie, akceptacja i wsparcie.
Kiedy poznaję mężczyznę, z którym łączą mnie fundamentalne (dla mnie i niego) sprawy i pojawia się chemia, to staram się tak układać życie, żeby w tym związku były te cztery aspekty.

Jednak bardzo trudno mi znaleźć mężczyznę, który oprócz deklaracji, że też tego bardzo chce, wykaże się też dojrzałością i działaniem, żeby rzeczywiście to wprowadzać w życie.

I nagle się okazuje, że rozmowa przychodzi trudno, bo o problemach nie lubi rozmawiać. Zrozumienie jeszcze trudniej, bo nie umie się zagłębić w punkt widzenia drugiej strony. O akceptacji nie wspominając, bo jak jest kłopot, to znaczy, że to nie ma sensu, a nie, że trzeba go rozwiązać. I co za tym idzie – wsparcia także brak.

Powiedzcie, czy tylko ja mam takie spostrzeżenia? Możliwe, że akurat tak trafiałam, choć byłoby to wyjątkowo pechowe (chociaż niewykluczone…).

Zobacz podobne tematy :
Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Związek z Tobą to jest jakaś droga krzyżowa? Czy coś w tym stylu? Mozliwe że tylko skupiłas się na tych aspektach w poście ale jak przeczytałam to uciekła bym z krzykiem ile czasu z tymi facetami byłaś że miałaś takie oczekiwania?

3

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
terazszczesliwa napisał/a:

Związek z Tobą to jest jakaś droga krzyżowa? Czy coś w tym stylu? Mozliwe że tylko skupiłas się na tych aspektach w poście ale jak przeczytałam to uciekła bym z krzykiem ile czasu z tymi facetami byłaś że miałaś takie oczekiwania?


Nie skupiam się wyłącznie na tym, myślałam że to oczywiste. Chodzi o to, że w pewnym momencie dochodzi do punktu, w którym zaczyna się tworzyć relację i wtedy zamiast rozmowy i akceptacji, pojawiają się takie zachowania.

Mówię o dłuższych relacjach - kilka lat, rok. Nie oczekuję tego po kilku spotkaniach, to też powinno być oczywiste.

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

No to teraz się zastanów, skoro motyw się powtarza a partnerzy zmieniają może jest problem z motywem? (oczekiwania) bo w wysyp dupkow to ja nie wierzę

5

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

Kiedy poznaję mężczyznę, z którym łączą mnie fundamentalne (dla mnie i niego) sprawy i pojawia się chemia,(...) bo o problemach nie lubi rozmawiać. Zrozumienie jeszcze trudniej,.

- poznajesz kogoś,
- jest chemia,
- czyli jesteś naćpana do oporu i "wszystko będzie pięknie",
... i już są problemy.

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Znerx napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

Kiedy poznaję mężczyznę, z którym łączą mnie fundamentalne (dla mnie i niego) sprawy i pojawia się chemia,(...) bo o problemach nie lubi rozmawiać. Zrozumienie jeszcze trudniej,.

- poznajesz kogoś,
- jest chemia,
- czyli jesteś naćpana do oporu i "wszystko będzie pięknie",
... i już są problemy.

Oj tam problemy od razu big_smile  bez chemii to też tak średnio w sumie. Tu by musiała dziewczyna napisać konkretnie o co chodzi bo może oczekuje wspólnego fajnego życia i jest kiszka za każdym razem a może robi koncert życzeń i sama za dużo daje albo nic I wtedy to dopiero klapa

7

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
terazszczesliwa napisał/a:

No to teraz się zastanów, skoro motyw się powtarza a partnerzy zmieniają może jest problem z motywem? (oczekiwania) bo w wysyp dupkow to ja nie wierzę


Rozumiem, że oczekiwanie rozmowy, akceptacji i wsparcia to za duże oczekiwania? Wow. To po co komu związek, w którym tego nie ma? Żeby się na fejsie zdjęciami chwalić?

8

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Znerx napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

Kiedy poznaję mężczyznę, z którym łączą mnie fundamentalne (dla mnie i niego) sprawy i pojawia się chemia,(...) bo o problemach nie lubi rozmawiać. Zrozumienie jeszcze trudniej,.

- poznajesz kogoś,
- jest chemia,
- czyli jesteś naćpana do oporu i "wszystko będzie pięknie",
... i już są problemy.


Wiesz - problemy to są zawsze, prosta sprawa. Ale ja mówię o reakcji na problemy. Zamiast o nich rozmawiać i je rozwiązywać, okazując sobie jakieś w tym wzajemne wsparcie, to jakoś nikomu się nie pali, żeby się trudzić.

9

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
terazszczesliwa napisał/a:
Znerx napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

Kiedy poznaję mężczyznę, z którym łączą mnie fundamentalne (dla mnie i niego) sprawy i pojawia się chemia,(...) bo o problemach nie lubi rozmawiać. Zrozumienie jeszcze trudniej,.

- poznajesz kogoś,
- jest chemia,
- czyli jesteś naćpana do oporu i "wszystko będzie pięknie",
... i już są problemy.

Oj tam problemy od razu big_smile  bez chemii to też tak średnio w sumie. Tu by musiała dziewczyna napisać konkretnie o co chodzi bo może oczekuje wspólnego fajnego życia i jest kiszka za każdym razem a może robi koncert życzeń i sama za dużo daje albo nic I wtedy to dopiero klapa


Zdecydowanie: wspólne, fajne życie! Nie robię koncertu życzeń, ani nie mam wielkich wymagań, czy parcia na śluby i dzieci. Po prostu zależy mi na tym, żeby facet chciał słuchać i wspierać. Ja zapewniam to samo, nigdy się nie wypinam na potrzeby drugiej strony.

10

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Wiesz, prawdopodobnie trafiłaś na ograniczone emocjonalnie jednostki. Przecież empatia jest czymś normalnym w związku. I szczera rozmowa o problemach gdy takowe występują. Niektóre kobiety również nie są zbyt dojrzałe. Po prostu trzeba szukać.

11

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
pawel.poznan.91 napisał/a:

Wiesz, prawdopodobnie trafiłaś na ograniczone emocjonalnie jednostki. Przecież empatia jest czymś normalnym w związku. I szczera rozmowa o problemach gdy takowe występują. Niektóre kobiety również nie są zbyt dojrzałe. Po prostu trzeba szukać.


Nie chciałam generalizować, bo zapewne niedojrzałość może dotyczyć obu płci. Ja akurat mam większą wiedzę o męskiej niedojrzałości, więc akurat w tym temacie się wypowiedziałam smile Ale co do tego szukania, to trochę jestem tym podłamana. Przynajmniej dziś.

12

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Rozumiem Cię doskonale. Starasz się, angażujesz emocjonalnie, wspierasz i pomagasz jak tylko możesz a w zamian najczęściej dostajesz pretensje, niezrozumienie, brak czasu na spotkanie... Problem leży w czyimś charakterze. Po prostu również to przerabiałem. Gdy w moim życiu zaczęło dziać się źle nagle została mi tylko przyjaciółka. Gdy ja próbowałem dojść do siebie zaraz po pogrzebie bliskiej mi osoby, moja "ukochana" bawiła się z przyjaciółmi. Niektórzy ludzie nie zasługują na związek. Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Dlatego życzę Ci powodzenia  smile

13

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

No to teraz się zastanów, skoro motyw się powtarza a partnerzy zmieniają może jest problem z motywem? (oczekiwania) bo w wysyp dupkow to ja nie wierzę


Rozumiem, że oczekiwanie rozmowy, akceptacji i wsparcia to za duże oczekiwania? Wow. To po co komu związek, w którym tego nie ma? Żeby się na fejsie zdjęciami chwalić?


Lew-Starowicz dobrze o tym pisał. Dzisiejsze kobiety zgłaszające problemy w relacjach z mężczyznami wyrażają najczęściej pretensję, że "on mnie nie rozumie".
No nie rozumie. I raczej nie zrozumie w pełni nigdy. Jest facetem.

14

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Z Twojego posta wyłania mi się obraz kobiety, która łazi za facetem próbując z nim rozmawiać o jakichś problemach, które dla niego wcale nie są problemami.
Robisz jakieś listy tematów albo coś?

Albo co gorsza rozmowę o problemach prowadzisz jednostronnie i on ma Cię zrozumieć, ale już Ty nie próbujesz zrozumieć jego. Gdybyś próbowała, to by Cię tu prawdopodobnie nie było.

Moja rada: w następnym związku daj sobie na wstrzymanie i rozmawiaj o problemach tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jakiś problem naprawdę będzie Wam przeszkadzał w funkcjonowaniu. I wtedy zobacz czy jest różnica.
Bo problem w stylu "postawiłeś kubek nie w tym miejscu" albo "potrzebowałam, żebyś się domyślił" to nie problem.

15

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Lady Loka napisał/a:

Z Twojego posta wyłania mi się obraz kobiety, która łazi za facetem próbując z nim rozmawiać o jakichś problemach, które dla niego wcale nie są problemami.
Robisz jakieś listy tematów albo coś?

Albo co gorsza rozmowę o problemach prowadzisz jednostronnie i on ma Cię zrozumieć, ale już Ty nie próbujesz zrozumieć jego. Gdybyś próbowała, to by Cię tu prawdopodobnie nie było.

Moja rada: w następnym związku daj sobie na wstrzymanie i rozmawiaj o problemach tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jakiś problem naprawdę będzie Wam przeszkadzał w funkcjonowaniu. I wtedy zobacz czy jest różnica.
Bo problem w stylu "postawiłeś kubek nie w tym miejscu" albo "potrzebowałam, żebyś się domyślił" to nie problem.

Popieram, poza tym niektóre sprawy nie wymagają wykładów, tylko krótkiego komunikatu. Też podejrzewam, że to jakieś drobiazgi, na których autorka za bardzo się skupia, bo poważny problem z każdym nowo poznanym? To wtedy w sobie należy szukać..

16

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Lady Loka napisał/a:

Z Twojego posta wyłania mi się obraz kobiety, która łazi za facetem próbując z nim rozmawiać o jakichś problemach, które dla niego wcale nie są problemami.
Robisz jakieś listy tematów albo coś?

Albo co gorsza rozmowę o problemach prowadzisz jednostronnie i on ma Cię zrozumieć, ale już Ty nie próbujesz zrozumieć jego. Gdybyś próbowała, to by Cię tu prawdopodobnie nie było.

Moja rada: w następnym związku daj sobie na wstrzymanie i rozmawiaj o problemach tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jakiś problem naprawdę będzie Wam przeszkadzał w funkcjonowaniu. I wtedy zobacz czy jest różnica.
Bo problem w stylu "postawiłeś kubek nie w tym miejscu" albo "potrzebowałam, żebyś się domyślił" to nie problem.


Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Nie szukam problemów na siłę, ani nie chcę rozmawiać o nich w kółko, tym bardziej nie dotyczą one bzdur. Chodzi o poważne problemy. Przykładowo: kłamstwa dotyczące sytuacji zawodowo-finansowej. Mój były oszukiwał w tej kwestii wielokrotnie i nie chciał w ogóle o tym rozmawiać. Starałam się zrozumieć jego sytuację i pomagałam mu w takim wymiarze, jak mówił, że tego potrzebuje. Jednak nie potrafiłam mu już ufać. I kiedy prosiłam, by wykazał się szczerością, abo przynajmniej przestał wymyślać kolejne kłamstwa, bo to nas oddala od siebie, to dalej w to brnął, aż sam odszedł, bo uznał, że problemem jest to, że mu nie ufam...

Sytuacja z innego związku: Problemy rodzinne i zamiatanie ich pod dywan, a później wylew wszystkich frustracji i pretensje nagromadzone jeszcze lata temu. Mimo, że w ciągu tych lat próbowałam na bieżąco pytać, zrozumieć...

Także, Lady Loka, nie jestem osobą, która lubi się udręczać i wymyślać sobie jakieś bzdety. Nie jestem też egoistką, która nie próbuje zrozumieć czy wesprzeć partnera. Nie wiem, co robię źle.

17

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
beckett napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

No to teraz się zastanów, skoro motyw się powtarza a partnerzy zmieniają może jest problem z motywem? (oczekiwania) bo w wysyp dupkow to ja nie wierzę


Rozumiem, że oczekiwanie rozmowy, akceptacji i wsparcia to za duże oczekiwania? Wow. To po co komu związek, w którym tego nie ma? Żeby się na fejsie zdjęciami chwalić?


Lew-Starowicz dobrze o tym pisał. Dzisiejsze kobiety zgłaszające problemy w relacjach z mężczyznami wyrażają najczęściej pretensję, że "on mnie nie rozumie".
No nie rozumie. I raczej nie zrozumie w pełni nigdy. Jest facetem.


Ja też wielu męskich zachowań nie rozumiem, ale staram się i na tyle, ile się da, akceptuję. Nie chodzi o to, by facet był "przyjaciółką", ale o wzajemne wysłuchanie się i w ogóle rozmowę. Jak nie ma problemów, to mężczyźni chętnie rozmawiają i to godzinami, a jak jest kłopot, to już nie - na takich trafiam. I jak wspomniałam w innej odpowiedzi - chodzi o prawdziwe problemy, a nie "bo zupa była za słona".

18 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-01 13:28:01)

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Ale to ogólnik.. może do oznaczać wszystko dosłownie- te kłamstwa.. I każdy kłamał że pracuje, czy co do wysokości zarobków, czy ws tego co robił danego dnia w pracy- bo nie rozumiem.. Nie gniewaj się, ale jak dla  mnie Ty komunikujesz się zawile..

19

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Ela210 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Z Twojego posta wyłania mi się obraz kobiety, która łazi za facetem próbując z nim rozmawiać o jakichś problemach, które dla niego wcale nie są problemami.
Robisz jakieś listy tematów albo coś?

Albo co gorsza rozmowę o problemach prowadzisz jednostronnie i on ma Cię zrozumieć, ale już Ty nie próbujesz zrozumieć jego. Gdybyś próbowała, to by Cię tu prawdopodobnie nie było.

Moja rada: w następnym związku daj sobie na wstrzymanie i rozmawiaj o problemach tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jakiś problem naprawdę będzie Wam przeszkadzał w funkcjonowaniu. I wtedy zobacz czy jest różnica.
Bo problem w stylu "postawiłeś kubek nie w tym miejscu" albo "potrzebowałam, żebyś się domyślił" to nie problem.

Popieram, poza tym niektóre sprawy nie wymagają wykładów, tylko krótkiego komunikatu. Też podejrzewam, że to jakieś drobiazgi, na których autorka za bardzo się skupia, bo poważny problem z każdym nowo poznanym? To wtedy w sobie należy szukać..


Pisałam o dłuższych relacjach, a nie nowych znajomościach... a kwestię, jakie to problemy też objaśniłam.

20

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Z Twojego posta wyłania mi się obraz kobiety, która łazi za facetem próbując z nim rozmawiać o jakichś problemach, które dla niego wcale nie są problemami.
Robisz jakieś listy tematów albo coś?

Albo co gorsza rozmowę o problemach prowadzisz jednostronnie i on ma Cię zrozumieć, ale już Ty nie próbujesz zrozumieć jego. Gdybyś próbowała, to by Cię tu prawdopodobnie nie było.

Moja rada: w następnym związku daj sobie na wstrzymanie i rozmawiaj o problemach tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jakiś problem naprawdę będzie Wam przeszkadzał w funkcjonowaniu. I wtedy zobacz czy jest różnica.
Bo problem w stylu "postawiłeś kubek nie w tym miejscu" albo "potrzebowałam, żebyś się domyślił" to nie problem.


Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Nie szukam problemów na siłę, ani nie chcę rozmawiać o nich w kółko, tym bardziej nie dotyczą one bzdur. Chodzi o poważne problemy. Przykładowo: kłamstwa dotyczące sytuacji zawodowo-finansowej. Mój były oszukiwał w tej kwestii wielokrotnie i nie chciał w ogóle o tym rozmawiać. Starałam się zrozumieć jego sytuację i pomagałam mu w takim wymiarze, jak mówił, że tego potrzebuje. Jednak nie potrafiłam mu już ufać. I kiedy prosiłam, by wykazał się szczerością, abo przynajmniej przestał wymyślać kolejne kłamstwa, bo to nas oddala od siebie, to dalej w to brnął, aż sam odszedł, bo uznał, że problemem jest to, że mu nie ufam...

Sytuacja z innego związku: Problemy rodzinne i zamiatanie ich pod dywan, a później wylew wszystkich frustracji i pretensje nagromadzone jeszcze lata temu. Mimo, że w ciągu tych lat próbowałam na bieżąco pytać, zrozumieć...

Także, Lady Loka, nie jestem osobą, która lubi się udręczać i wymyślać sobie jakieś bzdety. Nie jestem też egoistką, która nie próbuje zrozumieć czy wesprzeć partnera. Nie wiem, co robię źle.

Skoro z KAŻDYM partnerem w końcu wychodzi problem w rozmowie, to problem jest w Tobie, a nie w nich i powinnaś przepracować to, dlaczego wychodzi jak wychodzi.
Może masz ściąg do takich typów?

A może oczekujesz właśnie, że facet będzie Ci opowiadał o wszystkich swoich problemach, bo jak tego nie robi to już jest zamiatanie pod dywan?
Generalnie jak facet o czymś nie chce rozmawiać, to wyciąganie tego z niego tylko pogorszy relację. Faceci nie mają potrzeby omawiania problemów w takim samym stopniu jak kobiety i to też trzeba przyjąć i zaakceptować.
Facet ma problem -> Ty próbujesz problem z niego wyciągnąć -> robisz awanturę, bo on nie chce Ci powiedzieć -> on coś mówi na odczepnego -> kłamie i nie możesz mu ufać -> chcesz wyciągnąć z niego jaki ten problem jest -> on opowiada Ci kolejną historyjką.
Taki tu widzę schemat. Nie twierdzę, że to, co robi w tej sytuacji facet jest ok. Ale może po prostu za bardzo na nich naciskasz?

21

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

(...) Po prostu zależy mi na tym, żeby facet chciał słuchać i wspierać. (...)

Piękne słowa, tyle tylko, że warto zadać sobie trudu, by sprawdzić, co pod nimi (chęć słuchania i wspieranie) się kryje i czy osoby tworzące związek rozumieją je tak samo/podobnie. Umiejętność słuchania jest pożądana przez wielu, co jednak zrobić, gdy osoba która tego słuchania oczekuje, traktuje partnera (bez względu na płeć) jak domowego darmowego terapeutę, albo gada, gada, gada?
Wspieranie też jest cenioną sztuką, ale co zrobić, gdy osoby w związku traktują je inaczej, gdy jedna osoba wspiera "po swojemu', a druga oczekuje zupełnie czegoś innego?
I dlaczego zamiast przekazywania informacji (inaczej: instrukcji obsługi siebie samego) niektórzy (bez względu na płeć) czekają na to, że druga osoba prześwietli ją i będzie wiedziała to, czego oczekujący nie powiedział? Gdzie tu  miejsce na partnerstwo?


(...) Ja zapewniam to samo, nigdy się nie wypinam na potrzeby drugiej strony.

Jesteś pewna, że dobrze odczytujesz potrzeby drugiej osoby?

22

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Ela210 napisał/a:

Ale to ogólnik.. może do oznaczać wszystko dosłownie- te kłamstwa.. I każdy kłamał że pracuje, czy co do wysokości zarobków, czy ws tego co robił danego dnia w pracy- bo nie rozumiem..



Piszę o dłuższych związkach - nie o facetach, z którymi spotykałam się tygodnie czy miesiące.

W sprawie kłamstw - chodziło o to, że twierdził, że ma problemy finansowe, ale co chwilę okazywało się, że inna jest ich przyczyna. I jak powiedział, że ma długi, a później wychodziło na jaw, że to jednak co innego, to przepraszał, że skłamał i wymyślał, co innego. Wtedy znowu okazywało się to nieprawdą i tak w kółko.

23

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Lady Loka napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Z Twojego posta wyłania mi się obraz kobiety, która łazi za facetem próbując z nim rozmawiać o jakichś problemach, które dla niego wcale nie są problemami.
Robisz jakieś listy tematów albo coś?

Albo co gorsza rozmowę o problemach prowadzisz jednostronnie i on ma Cię zrozumieć, ale już Ty nie próbujesz zrozumieć jego. Gdybyś próbowała, to by Cię tu prawdopodobnie nie było.

Moja rada: w następnym związku daj sobie na wstrzymanie i rozmawiaj o problemach tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jakiś problem naprawdę będzie Wam przeszkadzał w funkcjonowaniu. I wtedy zobacz czy jest różnica.
Bo problem w stylu "postawiłeś kubek nie w tym miejscu" albo "potrzebowałam, żebyś się domyślił" to nie problem.


Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Nie szukam problemów na siłę, ani nie chcę rozmawiać o nich w kółko, tym bardziej nie dotyczą one bzdur. Chodzi o poważne problemy. Przykładowo: kłamstwa dotyczące sytuacji zawodowo-finansowej. Mój były oszukiwał w tej kwestii wielokrotnie i nie chciał w ogóle o tym rozmawiać. Starałam się zrozumieć jego sytuację i pomagałam mu w takim wymiarze, jak mówił, że tego potrzebuje. Jednak nie potrafiłam mu już ufać. I kiedy prosiłam, by wykazał się szczerością, abo przynajmniej przestał wymyślać kolejne kłamstwa, bo to nas oddala od siebie, to dalej w to brnął, aż sam odszedł, bo uznał, że problemem jest to, że mu nie ufam...

Sytuacja z innego związku: Problemy rodzinne i zamiatanie ich pod dywan, a później wylew wszystkich frustracji i pretensje nagromadzone jeszcze lata temu. Mimo, że w ciągu tych lat próbowałam na bieżąco pytać, zrozumieć...

Także, Lady Loka, nie jestem osobą, która lubi się udręczać i wymyślać sobie jakieś bzdety. Nie jestem też egoistką, która nie próbuje zrozumieć czy wesprzeć partnera. Nie wiem, co robię źle.

Skoro z KAŻDYM partnerem w końcu wychodzi problem w rozmowie, to problem jest w Tobie, a nie w nich i powinnaś przepracować to, dlaczego wychodzi jak wychodzi.
Może masz ściąg do takich typów?

A może oczekujesz właśnie, że facet będzie Ci opowiadał o wszystkich swoich problemach, bo jak tego nie robi to już jest zamiatanie pod dywan?
Generalnie jak facet o czymś nie chce rozmawiać, to wyciąganie tego z niego tylko pogorszy relację. Faceci nie mają potrzeby omawiania problemów w takim samym stopniu jak kobiety i to też trzeba przyjąć i zaakceptować.
Facet ma problem -> Ty próbujesz problem z niego wyciągnąć -> robisz awanturę, bo on nie chce Ci powiedzieć -> on coś mówi na odczepnego -> kłamie i nie możesz mu ufać -> chcesz wyciągnąć z niego jaki ten problem jest -> on opowiada Ci kolejną historyjką.
Taki tu widzę schemat. Nie twierdzę, że to, co robi w tej sytuacji facet jest ok. Ale może po prostu za bardzo na nich naciskasz?


Pewnie i jakiś problem we mnie jest, nie twierdzę, że nie. Ale akurat w tej kwestii nie naciskam, dopóki sprawy nie zaczynają bezpośrednio mnie dotykać. Jak opisywałam tutaj w innej odpowiedzi, w przypadku problemów finansowych, facet do mnie zgłaszał się o pomoc - pożyczkę. Dlatego pytałam o szczegóły tych kłopotów. Na odczepnego to można coś powiedzieć w sprawach, które nie są ważne - moim zdaniem. A w poważnych, w których jeszcze samemu prosi się o pomoc - to chyba przesada?

Jeśli jedynym wyjściem było pożyczanie kasy w milczeniu i udawanie, że kłopoty nie istnieją - to myślę, że nie tak powinien wyglądać związek. W życiu mogą się przytrafić jakieś poważne kłopoty i cóż wtedy - będziemy udawali, że ich nie ma i milczeli, aż znikną? Bez sensu.

24

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

Ja też wielu męskich zachowań nie rozumiem, ale staram się i na tyle, ile się da, akceptuję. Nie chodzi o to, by facet był "przyjaciółką", ale o wzajemne wysłuchanie się i w ogóle rozmowę. Jak nie ma problemów, to mężczyźni chętnie rozmawiają i to godzinami, a jak jest kłopot, to już nie - na takich trafiam. I jak wspomniałam w innej odpowiedzi - chodzi o prawdziwe problemy, a nie "bo zupa była za słona".

A zapytałaś kiedyś któregoś o to, dlaczego nie lubi mówić o problemach?
To nie jest oznaką niedojrzałości. Niektórzy po prostu nie lubią i już. Nie chcą obciążać tym nawet najbliższych sobie osób.
I to trzeba uszanować, a nie drążyć i drążyć i drążyć.

25

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

(...) Po prostu zależy mi na tym, żeby facet chciał słuchać i wspierać. (...)

Piękne słowa, tyle tylko, że warto zadać sobie trudu, by sprawdzić, co pod nimi (chęć słuchania i wspieranie) się kryje i czy osoby tworzące związek rozumieją je tak samo/podobnie. Umiejętność słuchania jest pożądana przez wielu, co jednak zrobić, gdy osoba która tego słuchania oczekuje, traktuje partnera (bez względu na płeć) jak domowego darmowego terapeutę, albo gada, gada, gada?
Wspieranie też jest cenioną sztuką, ale co zrobić, gdy osoby w związku traktują je inaczej, gdy jedna osoba wspiera "po swojemu', a druga oczekuje zupełnie czegoś innego?
I dlaczego zamiast przekazywania informacji (inaczej: instrukcji obsługi siebie samego) niektórzy (bez względu na płeć) czekają na to, że druga osoba prześwietli ją i będzie wiedziała to, czego oczekujący nie powiedział? Gdzie tu  miejsce na partnerstwo?



O, i to jest ciekawe. O ile niektóre wcześniejsze związki mogły się rozmijać w tym podobnym rozumieniu, czym jest słuchanie i wspieranie, to ostatnia relacja zdawała się mieć to podobieństwo. Nie oczekuję od partnera terapii. Wysłuchiwałam go, kiedy sam przychodził, by coś z siebie wyrzucić. Sama też ran na miesiąc miałam gorszy moment i wtedy szukałam takiego wyżalenia się jemu, ale różnie bywało z tą chęcią słuchania wtedy.

Co do wsparcia - u mnie jest oczekiwanie akceptacji. Nie spodziewam się wielkich gestów, czy czułości - po prostu chciałabym czuć, że jak komuś ujawnię swoje ułomności, to dalej będę kochana i akceptowana. Tym jest dla mnie wsparcie. I to jasno powiedziałam swojemu byłemu. Dowiedziałam się też, czym jest wsparcie dla niego i tyle z siebie dawałam, ile chciał, by było.

(...) Ja zapewniam to samo, nigdy się nie wypinam na potrzeby drugiej strony.

Jesteś pewna, że dobrze odczytujesz potrzeby drugiej osoby?


Jak napisałam wyżej - odczytywałam poprzez proste i jasne pytania: czego potrzebujesz, jak chcesz, by było. Jeśli facet oczekiwał udawania, że jego finansowe problemy nie istnieją, to do pewnego momentu byłam w stanie mu to dać. Ale jak sytuacja robiła się już podbramkowa, to trudno mi było przemilczeć, że okręt, na którym siedzimy, tonie. Chyba nie o to chodzi?

26

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

(...) Ale jak sytuacja robiła się już podbramkowa, to trudno mi było przemilczeć, że okręt, na którym siedzimy, tonie. Chyba nie o to chodzi?

Przeczytałam to, co napisałaś wyżej. Uważasz (pytanie retoryczne), że odpowiedziałaś na jego potrzeby, że tak samo rozumieliście słowa 'pomoc' i 'wsparcie'? Nie chodzi o udawanie, ale o nie wchodzenie w czyjeś życie bez pozwolenia, o stawianie pod murem i rozstrzeliwanie pytaniami.

27

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Lady Loka napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

Ja też wielu męskich zachowań nie rozumiem, ale staram się i na tyle, ile się da, akceptuję. Nie chodzi o to, by facet był "przyjaciółką", ale o wzajemne wysłuchanie się i w ogóle rozmowę. Jak nie ma problemów, to mężczyźni chętnie rozmawiają i to godzinami, a jak jest kłopot, to już nie - na takich trafiam. I jak wspomniałam w innej odpowiedzi - chodzi o prawdziwe problemy, a nie "bo zupa była za słona".

A zapytałaś kiedyś któregoś o to, dlaczego nie lubi mówić o problemach?
To nie jest oznaką niedojrzałości. Niektórzy po prostu nie lubią i już. Nie chcą obciążać tym nawet najbliższych sobie osób.
I to trzeba uszanować, a nie drążyć i drążyć i drążyć.


Znów się powtórzę - dopóki te problemy bezpośrednio nie wpływały na nasze funkcjonowanie, to szanowałam, że facet sam sobie chce je przepracować. Ale jak już wchodziły w grę pożyczki i zgłaszanie się różnych niezadowolonych osób do mnie... to jak tu milczeć?

Myślę, że powinnam być z kimś, kto będzie jasno komunikował problemy. Mój ostatni facet deklarował, że taki jest i nawet widziałam wiele razy, że tak robi. Ale później chyba za dużo się na niego tych kłopotów zwaliło i zaczęła się spirala jakaś nieszczęśliwa.

28

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

(...) Ale jak sytuacja robiła się już podbramkowa, to trudno mi było przemilczeć, że okręt, na którym siedzimy, tonie. Chyba nie o to chodzi?

Przeczytałam to, co napisałaś wyżej. Uważasz (pytanie retoryczne), że odpowiedziałaś na jego potrzeby, że tak samo rozumieliście słowa 'pomoc' i 'wsparcie'? Nie chodzi o udawanie, ale o nie wchodzenie w czyjeś życie bez pozwolenia, o stawianie pod murem i rozstrzeliwanie pytaniami.


Jeśli człowiek przychodzi do mnie, opowiada mi o swoich finansowych problemach, prosi o pomoc, pożyczenie pieniędzy, a później okazuje się, że kłamał - to zadaję pytania. Nie z pretensją i awanturą od progu, ale szukam odpowiedzi. Myślisz, że to jest wtrącanie się bez pozwolenia? Lepiej przemilczeć te kłamstwa i zapomnieć o pożyczonych pieniądzach? Nie przesadzajmy.

29 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2018-09-01 14:20:59)

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

Jeśli człowiek przychodzi do mnie, opowiada mi o swoich finansowych problemach, prosi o pomoc, pożyczenie pieniędzy, a później okazuje się, że kłamał - to zadaję pytania. Nie z pretensją i awanturą od progu, ale szukam odpowiedzi. Myślisz, że to jest wtrącanie się bez pozwolenia? Lepiej przemilczeć te kłamstwa i zapomnieć o pożyczonych pieniądzach? Nie przesadzajmy.

Jeśli ktoś przychodzi do mnie z prośbą o pomoc, a polegać ma ona na pożyczeniu pieniędzy, to - jeśli stać mnie na nią - pożyczam. I przyznam, że na pierwsze uwagi o przeznaczeniu owych pieniędzy odpowiadam pytaniem o cel tych zwierzeń, bo wiem, że są osoby mające kłopot z proszeniem o pomoc (także a może przede wszystkim finansową) i z obawy przed zlekceważeniem prośby tworzą legendy. Co innego, gdy pomoc ma tyczyć zrozumienia sytuacji i/lub zmiany zachowania/myślenia.
Gdy zostanę okłamana, to nie pytam o przyczynę, bo ją znam (strach przed powiedzeniem prawdy), ale o swoich uczuciach wobec bycia okłamaną.

Warto, podkreślam, sprawdzić, czy tak samo rozumiemy słowo 'pomaganie', bo wiem, że wiele nieporozumień powstaje na tym własnie podłożu - rozbieżności w myśleniu.

30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-01 14:21:45)

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

jeśli dorosła osoba pożycza od Ciebie pieniądze, nie daje to prawa do pytania na co? sam powie, jak zechce, a jak naciskasz, możesz usłyszeć kłamstwa.
Ale masz prawo odmówić pożyczki.
Ktoś naciska na Ciebie w sprawie cudzych problemów, odsyłasz do właściwej osoby, by rozwiązała problem. Nie zrobi tego, zwali problem Tobie na głowę- powód do rozstania, równie dobry jak stawianie pod ścianą z pytaniami.. widzę, że Wielokropek podobnie pisała..

31

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

Jeśli człowiek przychodzi do mnie, opowiada mi o swoich finansowych problemach, prosi o pomoc, pożyczenie pieniędzy, a później okazuje się, że kłamał - to zadaję pytania. Nie z pretensją i awanturą od progu, ale szukam odpowiedzi. Myślisz, że to jest wtrącanie się bez pozwolenia? Lepiej przemilczeć te kłamstwa i zapomnieć o pożyczonych pieniądzach? Nie przesadzajmy.

Jeśli ktoś przychodzi do mnie z prośbą o pomoc, a polegać ma ona na pożyczeniu pieniędzy, to - jeśli stać mnie na nią - pożyczam. I przyznam, że na pierwsze uwagi o przeznaczeniu owych pieniędzy odpowiadam pytaniem o cel tych zwierzeń, bo wiem, że są osoby mające kłopot z proszeniem o pomoc (także a może przede wszystkim finansową) i z obawy przed zlekceważeniem prośby tworzą legendy. Co innego, gdy pomoc ma tyczyć zrozumienia sytuacji i/lub zmiany zachowania/myślenia.
Gdy zostanę okłamana, to nie pytam o przyczynę, bo ją znam (strach przed powiedzeniem prawdy), ale o swoich uczuciach wobec bycia okłamaną.

Warto, podkreślam, sprawdzić, czy tak samo rozumiemy słowo 'pomaganie', bo wiem, że wiele nieporozumień powstaje na tym własnie podłożu - rozbieżności w myśleniu.


Kiedy powiedział mi o swoich problemach sam z siebie i poprosił o pomoc, to też nie robiłam problemu i wysłuchałam, pożyczyłam i wszystko ok. Do czasu. Podczas pożyczki powiedział, kiedy mi odda i tego nie zrobił. Zaczął wtedy wymyślać różne legendy - jak mówisz. A ja prosiłam, żeby albo powiedział prawdę, albo nie mówił nic - bo najgorsze są te kłamstwa właśnie. W tym czasie pojawiły się też osoby trzecie, u których narobił długów i to do mnie się zgłaszały, więc ciężko było zlekceważyć te historie. Nie robiłam awantur. Mówiłam tylko, że źle się czuję, kiedy z zewnątrz dowiaduję się o jego kłamstwach i przez to tracę zaufanie.

Jeśli za dużo wymagałam, to chyba zupełnie inaczej wyobrażam sobie związek niż większość ludzi.

32

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

(...) Podczas pożyczki powiedział, kiedy mi odda i tego nie zrobił. Zaczął wtedy wymyślać różne legendy - jak mówisz. A ja prosiłam, żeby albo powiedział prawdę, albo nie mówił nic - bo najgorsze są te kłamstwa właśnie. W tym czasie pojawiły się też osoby trzecie, u których narobił długów i to do mnie się zgłaszały, więc ciężko było zlekceważyć te historie. Nie robiłam awantur. Mówiłam tylko, że źle się czuję, kiedy z zewnątrz dowiaduję się o jego kłamstwach i przez to tracę zaufanie.

Jeśli za dużo wymagałam, to chyba zupełnie inaczej wyobrażam sobie związek niż większość ludzi.

Rzecz w tym, że tu - na forum - dawkujesz informacje, co czyni początkowe Twe teksty wieloznacznymi, z nich wynikają nieporozumienia. Pierwszy post ma charakter ogólny, ostatni porusza problem inny od zadeklarowanego - bycia oszukaną.

33

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

(...) Podczas pożyczki powiedział, kiedy mi odda i tego nie zrobił. Zaczął wtedy wymyślać różne legendy - jak mówisz. A ja prosiłam, żeby albo powiedział prawdę, albo nie mówił nic - bo najgorsze są te kłamstwa właśnie. W tym czasie pojawiły się też osoby trzecie, u których narobił długów i to do mnie się zgłaszały, więc ciężko było zlekceważyć te historie. Nie robiłam awantur. Mówiłam tylko, że źle się czuję, kiedy z zewnątrz dowiaduję się o jego kłamstwach i przez to tracę zaufanie.

Jeśli za dużo wymagałam, to chyba zupełnie inaczej wyobrażam sobie związek niż większość ludzi.

Rzecz w tym, że tu - na forum - dawkujesz informacje, co czyni początkowe Twe teksty wieloznacznymi, z nich wynikają nieporozumienia. Pierwszy post ma charakter ogólny, ostatni porusza problem inny od zadeklarowanego - bycia oszukaną.


Charakter ogólny pierwszego postu wynika z tego, że zauważyłam w swoich relacjach podobny schemat. Najpierw słyszę, że facet ceni sobie rozmowę i nie zamiata problemów pod dywan. Jest dużo rozmów o tym, jak kto widzi siebie i partnera w relacji. A nagle wszystko upada, jak domek z kart, bo pojawia się problem i okazuje się, że jednak druga strona nie ceni sobie szczerości, tak jak zapewniała na początku.

Sytuacja z pieniędzmi to jedno, ale w innych relacjach też były jakieś perturbacje i również wszystko było zbywane milczeniem. Może to nie jest kwestia niedojrzałości, tylko takich a nie innych charakterów, ale boli mnie to, że na początku oni wszyscy deklarują co innego, niż później pokazują czynami.

Po co? Nie byłoby łatwiej mówić wprost i przedstawiać siebie takim, jakim się jest? Można by wtedy uniknąć wchodzenia w relacje z osobami, z którymi mamy zupełnie różne podejścia. A tak... opieram się na tym, co facet sam o sobie mówi, a jak szukam potwierdzenia w codzienności, to nagle okazuje się, że to zupełnie inny człowiek.


Ja tam mam różne wady i nigdy ich nie ukrywam. Mówię na początku, czego się można po mnie spodziewać, żeby facet sobie pomyślał, czy mu pasuje ktoś taki, jak ja. A faceci, z którymi się spotykałam robili wokół siebie otoczkę dojrzałych i szczerych, a później okazywało się, że te zapewnienia są puste.

34

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

(...) Podczas pożyczki powiedział, kiedy mi odda i tego nie zrobił. Zaczął wtedy wymyślać różne legendy - jak mówisz. A ja prosiłam, żeby albo powiedział prawdę, albo nie mówił nic - bo najgorsze są te kłamstwa właśnie. W tym czasie pojawiły się też osoby trzecie, u których narobił długów i to do mnie się zgłaszały, więc ciężko było zlekceważyć te historie. Nie robiłam awantur. Mówiłam tylko, że źle się czuję, kiedy z zewnątrz dowiaduję się o jego kłamstwach i przez to tracę zaufanie.

Jeśli za dużo wymagałam, to chyba zupełnie inaczej wyobrażam sobie związek niż większość ludzi.

Rzecz w tym, że tu - na forum - dawkujesz informacje, co czyni początkowe Twe teksty wieloznacznymi, z nich wynikają nieporozumienia. Pierwszy post ma charakter ogólny, ostatni porusza problem inny od zadeklarowanego - bycia oszukaną.


Charakter ogólny pierwszego postu wynika z tego, że zauważyłam w swoich relacjach podobny schemat. Najpierw słyszę, że facet ceni sobie rozmowę i nie zamiata problemów pod dywan. Jest dużo rozmów o tym, jak kto widzi siebie i partnera w relacji. A nagle wszystko upada, jak domek z kart, bo pojawia się problem i okazuje się, że jednak druga strona nie ceni sobie szczerości, tak jak zapewniała na początku.

Sytuacja z pieniędzmi to jedno, ale w innych relacjach też były jakieś perturbacje i również wszystko było zbywane milczeniem. Może to nie jest kwestia niedojrzałości, tylko takich a nie innych charakterów, ale boli mnie to, że na początku oni wszyscy deklarują co innego, niż później pokazują czynami.

Po co? Nie byłoby łatwiej mówić wprost i przedstawiać siebie takim, jakim się jest? Można by wtedy uniknąć wchodzenia w relacje z osobami, z którymi mamy zupełnie różne podejścia. A tak... opieram się na tym, co facet sam o sobie mówi, a jak szukam potwierdzenia w codzienności, to nagle okazuje się, że to zupełnie inny człowiek.


Ja tam mam różne wady i nigdy ich nie ukrywam. Mówię na początku, czego się można po mnie spodziewać, żeby facet sobie pomyślał, czy mu pasuje ktoś taki, jak ja. A faceci, z którymi się spotykałam robili wokół siebie otoczkę dojrzałych i szczerych, a później okazywało się, że te zapewnienia są puste.

Ok...a te dużo rozmów przygotowawczych o tym, jak widzi się relacje to z Twojej inicjatywy czy ich?
Bo zastanowilabym się - taka hipoteza, może niesłuszna - czy nie popadasz w taki oto schemat:
Nowy partner
Dokladne oglądanie towaru z inicjatywy Palety
Dokladne omawianie związku gdzie Paleta szuka potwierdzeń, że On jest taki jak myśli, więc On nie pokazuje jaki jest, bo rzuci go w kąt
Wady wychodzą w praniu i ktoś ma dość..
Finito..
Więc moze warto odpuscic troszkę tę chęć kontroli,i dać drugiej stronie poczucie, że może nie bać się ujawnić słabości od razu..

35

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

(....) Ja tam mam różne wady i nigdy ich nie ukrywam. Mówię na początku, czego się można po mnie spodziewać, żeby facet sobie pomyślał, czy mu pasuje ktoś taki, jak ja. A faceci, z którymi się spotykałam robili wokół siebie otoczkę dojrzałych i szczerych, a później okazywało się, że te zapewnienia są puste.

A ja zwiewałabym od osoby, która na początku mówi, czego można się po niej spodziewać. Dlaczego? Bo, mimo mało zmiennej swej hierarchii wartości (sprawdziłam, istotne wartości w ciągu lat zmieniły swe miejsce w obrębie 10-tki, ale nie zniknęły) jestem różna w różnych sytuacjach, wobec różnych osób i nie da się mnie wstawić w jakieś ramki i schematy. Bo ciągle musiałabym się kontrolować (czyli uwagę skupiać na sobie), czy dane me zachowanie nie odstaje od wcześniej deklarowanych, np. uważam, że jestem punktualna, ale zdarzyło mi się czasem spóźnić. Bo związek dwojga ludzi na gruncie prywatnym nie jest umową handlową.

36

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Ela210 napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Rzecz w tym, że tu - na forum - dawkujesz informacje, co czyni początkowe Twe teksty wieloznacznymi, z nich wynikają nieporozumienia. Pierwszy post ma charakter ogólny, ostatni porusza problem inny od zadeklarowanego - bycia oszukaną.


Charakter ogólny pierwszego postu wynika z tego, że zauważyłam w swoich relacjach podobny schemat. Najpierw słyszę, że facet ceni sobie rozmowę i nie zamiata problemów pod dywan. Jest dużo rozmów o tym, jak kto widzi siebie i partnera w relacji. A nagle wszystko upada, jak domek z kart, bo pojawia się problem i okazuje się, że jednak druga strona nie ceni sobie szczerości, tak jak zapewniała na początku.

Sytuacja z pieniędzmi to jedno, ale w innych relacjach też były jakieś perturbacje i również wszystko było zbywane milczeniem. Może to nie jest kwestia niedojrzałości, tylko takich a nie innych charakterów, ale boli mnie to, że na początku oni wszyscy deklarują co innego, niż później pokazują czynami.

Po co? Nie byłoby łatwiej mówić wprost i przedstawiać siebie takim, jakim się jest? Można by wtedy uniknąć wchodzenia w relacje z osobami, z którymi mamy zupełnie różne podejścia. A tak... opieram się na tym, co facet sam o sobie mówi, a jak szukam potwierdzenia w codzienności, to nagle okazuje się, że to zupełnie inny człowiek.


Ja tam mam różne wady i nigdy ich nie ukrywam. Mówię na początku, czego się można po mnie spodziewać, żeby facet sobie pomyślał, czy mu pasuje ktoś taki, jak ja. A faceci, z którymi się spotykałam robili wokół siebie otoczkę dojrzałych i szczerych, a później okazywało się, że te zapewnienia są puste.

Ok...a te dużo rozmów przygotowawczych o tym, jak widzi się relacje to z Twojej inicjatywy czy ich?
Bo zastanowilabym się - taka hipoteza, może niesłuszna - czy nie popadasz w taki oto schemat:
Nowy partner
Dokladne oglądanie towaru z inicjatywy Palety
Dokladne omawianie związku gdzie Paleta szuka potwierdzeń, że On jest taki jak myśli, więc On nie pokazuje jaki jest, bo rzuci go w kąt
Wady wychodzą w praniu i ktoś ma dość..
Finito..
Więc moze warto odpuscic troszkę tę chęć kontroli,i dać drugiej stronie poczucie, że może nie bać się ujawnić słabości od razu..



To nawet nie rozmowy przygotowawcze smile Tylko po prostu -poznajemy się, rozmawiamy, każdy dzieli się tym, czego szuka i pragnie, tyle. Inicjatywa takich rozmów nie wychodziła zawsze ode mnie. To nie zawsze też były jakieś wielkie rozmowy, a po prostu między słowami ktoś coś rzucił, lub w odniesieniu do jakiejś sprawy zupełnie innej nawiązała się dyskusja.


Właśnie ja nie "oglądam towaru", jak księżniczka, której się należy. Sama mówię o swoich słabościach, więc wątpliwe, że facet się obawia porzucenia, kiedy sam się ujawni.

Gdyby tu jeszcze była jakaś kontrola, a tu tylko nadzieja, ze facet będzie szczery, tyle.

37

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

No właśnie, takie omawianie, upewnianie się? Po co? Masz. Faceta na żywo, wyjdzie w praniu.Moze z następnym nic nie omawiaj, i daj mu siebie poznać bez omawiania swoich cech, sam pozna..

38

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

(....) Ja tam mam różne wady i nigdy ich nie ukrywam. Mówię na początku, czego się można po mnie spodziewać, żeby facet sobie pomyślał, czy mu pasuje ktoś taki, jak ja. A faceci, z którymi się spotykałam robili wokół siebie otoczkę dojrzałych i szczerych, a później okazywało się, że te zapewnienia są puste.

A ja zwiewałabym od osoby, która na początku mówi, czego można się po niej spodziewać. Dlaczego? Bo, mimo mało zmiennej swej hierarchii wartości (sprawdziłam, istotne wartości w ciągu lat zmieniły swe miejsce w obrębie 10-tki, ale nie zniknęły) jestem różna w różnych sytuacjach, wobec różnych osób i nie da się mnie wstawić w jakieś ramki i schematy. Bo ciągle musiałabym się kontrolować (czyli uwagę skupiać na sobie), czy dane me zachowanie nie odstaje od wcześniej deklarowanych, np. uważam, że jestem punktualna, ale zdarzyło mi się czasem spóźnić. Bo związek dwojga ludzi na gruncie prywatnym nie jest umową handlową.


A ja mówię, czego można się po mnie spodziewać właśnie w tych fundamentalnych kwestiach. Np. mówię, że jestem wierna i cenię sobie też to u partnera. Albo, że irytuje mnie niesłowność. Albo, że szybko się złoszczę, kiedy muszę robić to, co miał zrobić ktoś inny (w pracy), i takie tam. Na tyle się znam, że wiem, że pewne zachowania są u mnie powtarzalne. A że do tego dochodzi milion innych emocji i zachowań - to inna broszka. Nikt nie jest jednowymiarowy. Ale właśnie, jeśli ktoś deklaruje, że jest np. wyrozumiały, a później wszystkiego się czepia, to pojawia się problem. Staram się unikać więc przedstawiania siebie w zakłamany sposób, żeby właśnie druga strona miała jakiś punkt wyjścia do decyzji, czy warto angażować czas na kogoś takiego. Tracimy czas na pozory i ściągnie masek.

39

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Ela210 napisał/a:

No właśnie, takie omawianie, upewnianie się? Po co? Masz. Faceta na żywo, wyjdzie w praniu.Moze z następnym nic nie omawiaj, i daj mu siebie poznać bez omawiania swoich cech, sam pozna..


No to wychodzi, po latach. I wtedy się okazuje, że ludzie są "niedopasowani". Myślę, że mam inną emocjonalność, niż radzisz mi zastosować. To nie dla mnie takie przyglądanie się eksperymentowi, wolę w nim uczestniczyć. I kogoś takiego też powinnam sobie znaleźć. Dzięki za rozmowę, Forumowicze smile

40

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Nie można mieć takiego pecha. Ileś tam (iluś letnich związków) i jakichś nowych znajomości.
To wygląda na jakieś DDD/DDA/....  i kręcenie jednego schematu.

Paleta Barw napisał/a:

. Ale właśnie, jeśli ktoś deklaruje, że jest np. wyrozumiały, a później wszystkiego się czepia, to pojawia się problem.

Przedstawisz "swoją wizję siebie" a nie hm... "obiektywną prawdę".

41

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Mówiąc o sobie tak szczegółowe rzeczy kładziesz się jak na półce w supermarkecie.
Nie pozwalasz facetowi na to, żeby poznał Ciebie i stwierdził, co mu się w Tobie podoba a co nie, tylko przedstawiasz mu swoją własną wizję siebie.
Dziwisz się, że on tego nie weźmie?
Też bym nie wzięła.

W trakcie związku się takie rzeczy i tak omawia, ale to w trakcie, jak wychodzą różnice. I wtedy znając już daną osobę możesz zadecydować czy daną wadę akceptujesz czy szukasz kogoś, kto tej wady mieć nie będzie.
Jeżeli wszystkie swoje wady przedstawisz od samego początku to nigdy nie znajdziesz kogoś, kto będzie je wszystkie chciał zaakceptować.

Pomijając już to, że człowiek różnie reaguje w skrajnych sytuacjach i to, jak Ty albo potencjalny partner twierdzicie, że reagujecie, ma się tak naprawdę nijak do rzeczywistości. Bo każda sytuacja jest inna.
Więc przykładem z mojego życia: jeżeli wiem, że śmierć bliskiej osoby jest dla mnie ogromną traumą i potrzebuję ją przeboleć sama to to nie oznacza, że będąc z innym partnerem i przeżywając śmierć innej bliskiej osoby będzie dokładnie tak samo.

42

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Znerx napisał/a:

Nie można mieć takiego pecha. Ileś tam (iluś letnich związków) i jakichś nowych znajomości.
To wygląda na jakieś DDD/DDA/....  i kręcenie jednego schematu.

Paleta Barw napisał/a:

. Ale właśnie, jeśli ktoś deklaruje, że jest np. wyrozumiały, a później wszystkiego się czepia, to pojawia się problem.

Przedstawisz "swoją wizję siebie" a nie hm... "obiektywną prawdę".


Czytałam kiedyś o tym i być może jakieś dysfunkcje mam, nie wykluczam. Jestem nieufna i pełna obaw - co nie ułatwia mi życia. Zatem jestem odmieńcem, mówisz? No to po ptokach smile

43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2018-09-01 16:56:52)

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

(...) Jestem nieufna i pełna obaw - co nie ułatwia mi życia (...)

To może jest to temat pracy nad sobą?

44

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Lady Loka napisał/a:

Mówiąc o sobie tak szczegółowe rzeczy kładziesz się jak na półce w supermarkecie.
Nie pozwalasz facetowi na to, żeby poznał Ciebie i stwierdził, co mu się w Tobie podoba a co nie, tylko przedstawiasz mu swoją własną wizję siebie.
Dziwisz się, że on tego nie weźmie?
Też bym nie wzięła.

W trakcie związku się takie rzeczy i tak omawia, ale to w trakcie, jak wychodzą różnice. I wtedy znając już daną osobę możesz zadecydować czy daną wadę akceptujesz czy szukasz kogoś, kto tej wady mieć nie będzie.
Jeżeli wszystkie swoje wady przedstawisz od samego początku to nigdy nie znajdziesz kogoś, kto będzie je wszystkie chciał zaakceptować.


Akurat chętnych nie brakowało i w relację się pchali. Dopiero po wielu miesiącach, czy latach wychodziły problemy.


Pomijając już to, że człowiek różnie reaguje w skrajnych sytuacjach i to, jak Ty albo potencjalny partner twierdzicie, że reagujecie, ma się tak naprawdę nijak do rzeczywistości. Bo każda sytuacja jest inna.
Więc przykładem z mojego życia: jeżeli wiem, że śmierć bliskiej osoby jest dla mnie ogromną traumą i potrzebuję ją przeboleć sama to to nie oznacza, że będąc z innym partnerem i przeżywając śmierć innej bliskiej osoby będzie dokładnie tak samo.

45

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

(...) Jestem nieufna i pełna obaw - co nie ułatwia mi życia (...)

To może jest to temat pracy nad sobą?


W swoim pierwszym poście pisałam, że swoje wady znam  i nad nimi pracuję. Przed nikim też tego nie ukrywam.

46

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Znerx napisał/a:

Nie można mieć takiego pecha. Ileś tam (iluś letnich związków) i jakichś nowych znajomości.
To wygląda na jakieś DDD/DDA/....  i kręcenie jednego schematu.

Paleta Barw napisał/a:

. Ale właśnie, jeśli ktoś deklaruje, że jest np. wyrozumiały, a później wszystkiego się czepia, to pojawia się problem.

Przedstawisz "swoją wizję siebie" a nie hm... "obiektywną prawdę".



A innym ludziom (Wam chociażby) to z jakich powodów rozpadają się związki? Wszyscy 20 lat po ślubie i szczęśliwi? Może wszyscy mamy DDD.

47

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Mówiąc o sobie tak szczegółowe rzeczy kładziesz się jak na półce w supermarkecie.
Nie pozwalasz facetowi na to, żeby poznał Ciebie i stwierdził, co mu się w Tobie podoba a co nie, tylko przedstawiasz mu swoją własną wizję siebie.
Dziwisz się, że on tego nie weźmie?
Też bym nie wzięła.

W trakcie związku się takie rzeczy i tak omawia, ale to w trakcie, jak wychodzą różnice. I wtedy znając już daną osobę możesz zadecydować czy daną wadę akceptujesz czy szukasz kogoś, kto tej wady mieć nie będzie.
Jeżeli wszystkie swoje wady przedstawisz od samego początku to nigdy nie znajdziesz kogoś, kto będzie je wszystkie chciał zaakceptować.


Akurat chętnych nie brakowało i w relację się pchali. Dopiero po wielu miesiącach, czy latach wychodziły problemy.


Pomijając już to, że człowiek różnie reaguje w skrajnych sytuacjach i to, jak Ty albo potencjalny partner twierdzicie, że reagujecie, ma się tak naprawdę nijak do rzeczywistości. Bo każda sytuacja jest inna.




Może kłopot w tym, że nie każdemu chce się wsparcia udzielać. To trudno - nikogo nie zmuszę smile
Więc przykładem z mojego życia: jeżeli wiem, że śmierć bliskiej osoby jest dla mnie ogromną traumą i potrzebuję ją przeboleć sama to to nie oznacza, że będąc z innym partnerem i przeżywając śmierć innej bliskiej osoby będzie dokładnie tak samo.

48

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Przed napisaniem swego pierwszego posta, przeczytałam Twe posty (w tym pierwszy) dokładnie i ze zrozumieniem. smile

Paleta Barw napisał/a:

A innym ludziom (Wam chociażby) to z jakich powodów rozpadają się związki? Wszyscy 20 lat po ślubie i szczęśliwi? Może wszyscy mamy DDD.

Jestem złym przykładem. smile
Ponad trzydzieści lat po ślubie i, bywam, szczęśliwą. Jestem za to zadowoloną, że mam takiego męża, jakiego mam.

49

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:

Przed napisaniem swego pierwszego posta, przeczytałam Twe posty (w tym pierwszy) dokładnie i ze zrozumieniem. smile

Paleta Barw napisał/a:

A innym ludziom (Wam chociażby) to z jakich powodów rozpadają się związki? Wszyscy 20 lat po ślubie i szczęśliwi? Może wszyscy mamy DDD.

Jestem złym przykładem. smile
Ponad trzydzieści lat po ślubie i, bywam, szczęśliwą. Jestem za to zadowoloną, że mam takiego męża, jakiego mam.


No to pięknie smile U mnie może nie będzie na to miejsca, kto wie.

50

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

(...) U mnie może nie będzie na to miejsca, kto wie.

Jeżu, schowaj kolce, bo one niczego nie ułatwiają, utrudniają czy uniemożliwiają wiele, także to, o czym marzysz.

51

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

(...) U mnie może nie będzie na to miejsca, kto wie.

Jeżu, schowaj kolce, bo one niczego nie ułatwiają, utrudniają czy uniemożliwiają wiele, także to, o czym marzysz.


Jeż bez kolców przestaje być sobą i wygląda jak szczur tongue

52

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Mylisz się. smile

53

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Paleta, powiadasz, że jesteś nieufna.

skąd to się wzięło?
jakie masz wzorce z dzieciństwa?

być może jesteś jak córka alkoholika, która trafia wciąż  na facetów z nałogami.

54

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Doroya napisał/a:

Paleta, powiadasz, że jesteś nieufna.

skąd to się wzięło?
jakie masz wzorce z dzieciństwa?

być może jesteś jak córka alkoholika, która trafia wciąż  na facetów z nałogami.


Wiesz co, w swoim życiu miałam cztery dłuższe związki. I nie w każdym była nieufność. Jak mężczyzna był słowny, to nabierałam zaufania. Może nie po kilku miesiącach, ale jakoś do tego punktu docierałam. A dwa ostatnie związki to takie sytuacje, że moją nieufność wzmacniały zachowania partnera. Opisywałam tu jedną sprawę z pieniędzmi i kłamstwami. Przez to z zaufaniem było mi jeszcze trudniej.

U mnie w domu nie było kłamstw, czy nieufności. Ale były problemy na linii ojciec-babka. Chodzi o to, że babka bardzo negatywnie postrzegała swoją synową i próbowała sterować swoim synem, czyli moim tatą. Na tym tle było wiele konfliktów, bo ona z nami mieszkała. Także obserwowałam tę relację i być może ona na mnie jakoś wpłynęła negatywnie, nie wiem...

55

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Paleta Barw napisał/a:

(...) być może ona na mnie jakoś wpłynęła negatywnie, nie wiem...

A nie napisałam, byś nieufność i obawy uczyniła tematem pracy nad sobą? tongue

A tak poważnie. Daj sobie szansę i dotrzyj do przyczyn swej nieufności. Boisz się zranienia i/lub odrzucenia? Inni również. Nie jesteś, niestety, jedyną wrażliwą osobą na świecie.




Po raz n-ty jedno z ulubionych mych zdań:

Pema Cziedryn napisał/a:

Dziewczynko, nie pozwól, by życie sprawiło, że Twoje serce stwardnieje.

56

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:
Paleta Barw napisał/a:

(...) być może ona na mnie jakoś wpłynęła negatywnie, nie wiem...

A nie napisałam, byś nieufność i obawy uczyniła tematem pracy nad sobą? tongue

A tak poważnie. Daj sobie szansę i dotrzyj do przyczyn swej nieufności. Boisz się zranienia i/lub odrzucenia? Inni również. Nie jesteś, niestety, jedyną wrażliwą osobą na świecie.




Po raz n-ty jedno z ulubionych mych zdań:

Pema Cziedryn napisał/a:

Dziewczynko, nie pozwól, by życie sprawiło, że Twoje serce stwardnieje.



Ale pracuję nad tym, tylko bez przesady, bym ufała nawet tym, którzy kłamią jak najęci. Kiedy przesadzam, to się ogarniam i nie daję sobie wejść na głowę swoim własnym ułomnościom, ale kiedy partner ewidentnie nadużywa zaufania, to nie będę przymykać oka.

57

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Gdzie napisałam, byś ufała tym, którzy kłamią?
Gdzie napisałam, byś przymykała oko na nadużywanie Twego zaufania?

58

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Wielokropek napisał/a:

Gdzie napisałam, byś ufała tym, którzy kłamią?
Gdzie napisałam, byś przymykała oko na nadużywanie Twego zaufania?


Zauważyłam, że większość skupia się na mojej nieufności, a tym razem akurat wyjątkowo dużo pracowałam nad sobą, a partner tego zaufania nadużywał. Więc praca pracą, ale nawet jak się będę starać cholernie mocno, to cudzej niedojrzałości tym nie pokonam.

59

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Nie masz (bezpośredniego) wpływu na czyjeś zachowanie, masz - na swoje.



Mówię 'pas'.

60 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-01 19:21:29)

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Jeżeli wychowałaś się w takim domu, gdzie babcia ciągle krytykowała mamę, to jako dziecko żyłaś w napięciu w oczekiwaniu konfliktu.
A dzieci pragną spokoju. I najprostszą drogą może być podświadome obwinianie matki o niedoskonałość.
Możesz to przenosić na dorosłe życie na różne sposoby, w zależności jak reagowałała mama..Możesz oczekiwać doskonałości od partnera ( w niektóych rzeczach mieć rację w innych robić z igły widły..) Możesz być w związkach babcią, a dla siebie matką- mówiąc Oto moje wady, mówię z góry i daj mi spokój.. Możesz chcieć sobie poukładać związek z góry, a potem wpadać w panikę, jak coś się sypie.. I w końcu wyższa szkoła jazdy;) podświadomie oczekiwać problemów i takich wybierać partnerów

61

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

U mnie w domu nie było kłamstw, czy nieufności. Ale były problemy na linii ojciec-babka. Chodzi o to, że babka bardzo negatywnie postrzegała swoją synową i próbowała sterować swoim synem, czyli moim tatą. Na tym tle było wiele konfliktów, bo ona z nami mieszkała. Także obserwowałam tę relację i być może ona na mnie jakoś wpłynęła negatywnie, nie wiem...

Babka, synowa i mój tata. Nie wydaje Ci się, że to trochę "nie tak" brzmi?
Tak tylko mówię. Nie powinno być babka, moja mama, mój tata? Chyba, że to była macocha czy coś. 

Tak mi się rzuciło w oczy. Pewnie to coś mówi o "czymś tam", relacjach w rodzinie i stosunku autorki do rodziców.

62

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Znerx napisał/a:

U mnie w domu nie było kłamstw, czy nieufności. Ale były problemy na linii ojciec-babka. Chodzi o to, że babka bardzo negatywnie postrzegała swoją synową i próbowała sterować swoim synem, czyli moim tatą. Na tym tle było wiele konfliktów, bo ona z nami mieszkała. Także obserwowałam tę relację i być może ona na mnie jakoś wpłynęła negatywnie, nie wiem...

Babka, synowa i mój tata. Nie wydaje Ci się, że to trochę "nie tak" brzmi?
Tak tylko mówię. Nie powinno być babka, moja mama, mój tata? Chyba, że to była macocha czy coś. 

Tak mi się rzuciło w oczy. Pewnie to coś mówi o "czymś tam", relacjach w rodzinie i stosunku autorki do rodziców.

Nie traktowałabym tego aż tak.
Mnie też się zdarza tak mówić o bliskich, żeby w ramach opowiadania historii nie przeskakiwać pomiędzy moimi powiązaniami z daną osobą, tylko już komentuję więzy rodziny z perspektywy tej osoby.

np. brat mojej mamy i jego żona i ich dzieci, albo mama żony brata mamy itd.

63

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Ela210 napisał/a:

Jeżeli wychowałaś się w takim domu, gdzie babcia ciągle krytykowała mamę, to jako dziecko żyłaś w napięciu w oczekiwaniu konfliktu.
A dzieci pragną spokoju. I najprostszą drogą może być podświadome obwinianie matki o niedoskonałość.
Możesz to przenosić na dorosłe życie na różne sposoby, w zależności jak reagowałała mama..Możesz oczekiwać doskonałości od partnera ( w niektóych rzeczach mieć rację w innych robić z igły widły..) Możesz być w związkach babcią, a dla siebie matką- mówiąc Oto moje wady, mówię z góry i daj mi spokój.. Możesz chcieć sobie poukładać związek z góry, a potem wpadać w panikę, jak coś się sypie.. I w końcu wyższa szkoła jazdy;) podświadomie oczekiwać problemów i takich wybierać partnerów



Pani Słodka! big_smile Dej mię spokój, tyle problemów!

64

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?
Znerx napisał/a:

U mnie w domu nie było kłamstw, czy nieufności. Ale były problemy na linii ojciec-babka. Chodzi o to, że babka bardzo negatywnie postrzegała swoją synową i próbowała sterować swoim synem, czyli moim tatą. Na tym tle było wiele konfliktów, bo ona z nami mieszkała. Także obserwowałam tę relację i być może ona na mnie jakoś wpłynęła negatywnie, nie wiem...

Babka, synowa i mój tata. Nie wydaje Ci się, że to trochę "nie tak" brzmi?
Tak tylko mówię. Nie powinno być babka, moja mama, mój tata? Chyba, że to była macocha czy coś. 

Tak mi się rzuciło w oczy. Pewnie to coś mówi o "czymś tam", relacjach w rodzinie i stosunku autorki do rodziców.


Nie, o niczym nie świadczy. Chciałam zobrazować, kto jest kim względem stron sprawy, a nie dla mnie. Żeby chaosu nie wprowadzać.

65 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-01 23:41:36)

Odp: Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Twój chaos, Twoje sprawy, nie wiem po co zakladasz temat strzelając focha co chwilę.
Ja też pass, jak Wielokropek.

Tak.niedojrzalość emocjonalna atakuje.:)

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niedojrzałość emocjonalna atakuje?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024