netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

miłość umiera

11 odpowiedzi2 419 wyświetleńzałożony przez anulka269, 01.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: miłość umiera

Witam jestem tu pierwszy raz i postanowiłam sie podzielic z kims swoimi emocjami i strachem przed nieznanym.Miałam 17 lat jak wyszłam za maż obecnie w tym roku skończe 40lat .I pewnie pomyslicie że mam kryzys czterdziestolatki ale wydaje mi sie że chyba nie poprostu umarłam .Mam troje dzieci dwójka dorosła i jedno 7 letnie a na dodatek jestem babcia od dwóch lat .Mój maz jest alkoholikiem ale nie pije od ponad roku przerabiał próby nie picia juz dwa razy ale teraz sie trzyma .6 lat temu zdradził mnie w pijackim amoku przyprowadził kobiete i powiedział mi w twarz że chce spróbować z nia nowego zycia bo ja jestem upierdliwa i takie tam .Wydawało mi sie ze bylismy zgodnym małzeństwem ale chyba nie . Ja go prosiłam zeby został bo nie wyobrazałam sobie zycia bez niego i myslałam ze będzie ok i ze dam rade ale po tym zajsciu dopiero rozpetało sie piekło pił coraz wiecej i wiecej az dostał poadaczki alkoholowej i gdyby nie córka to by juz nie zył .Wieczne zycie w strachu bo jeżdził samochdem ,nie bił nas ale znecał sie psychicznie tak mi sie przynajmniej wydaje .A ja pozwoliłam na to abysmy mieli wielkie długi bo w tym czasie kupił firme na kredyt i zaczeło sie ja pilnowałam wszystkiego i tak było do lutego br. bo powiedziałam dośc czułam jak umieram poszłam do pracy załozyłam własna firme .Ale najlepsze jest to ze jak widze ta kobiete to cos we mnie peka po takim nawet czasie i niewiem dlaczego nie potrafie mu wybaczyć nie umnie .Powiedziałam mu wtedy ze jak bedzie trzeżwy i bedzie chciał odejsc to dam mu rozwód .No i chyba nadszedł taki czas tylko to ja chce odejść a nie on on chce wszystko naprawiać .Byłam wierna żona do tego roku .Nigdy nie myslałam ze tak bedzie mi cieżko mysle o rozwodzie bo dłuzej sie nie da .Poznałam kogos kto nie jest przyczyną moich wachań .Prosze o pomoc co robic

2

Odp: miłość umiera

Zdrada to zabójstwo w biały dzień tego nigdy nie zapomnisz.A alkoholikiem jest się na całe życie Jedynym rozwiązaniem jest zostawienie dziada samemu sobie niech wyląduje na dworcu bądź jakieś noclegowni. Bo tak to pewnie się skończy wróci do alkoholu.

3 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-05-01 16:27:59)

Odp: miłość umiera

No wiesz, ta nowa osoba na pewno jest przyczyną Twoich wahań, to nie podlega  dyskusji.
Wcześniej godziłaś się na wszystko łącznie z tym, co tatuś zgotował dzieciom.
Nie chcę oceniać i nie będę. Twoje wybory, choć jego poniekąd też, skoro rzucił picie i stara się żyć w trzeźwości...choć to małe pocieszenie po tym, co Ci zrobił.
Szkoda tylko, że skoro nie byłaś z nim szczęśliwa, nie postanowiłaś odejść już dawno temu...bo teraz, jak już kogoś poznałaś, to dziwnie to trochę wygląda.

4

Odp: miłość umiera

też tak mysle ze to dziwne że nie miałam odwagi wczesniej ale wydaje mi sie ze dojrzewa sie do takiej decyzji długo tym bardziej ze to jest jedyny facet w moim zyciu .I w dodatku zrobiłabym dla niego wszystko bo to dobry człowiek tylko ja nie mam juz siły za duzo tego wszystkiego ... A osoba którą poznałam wydaje mi sie że jest dla mnie nie bez znaczenia bo dzieki niej patrze inaczej na swiat .A do tego wszystkie spotkanai AL-Anon uwazałam kiedyś za bzdure a teraz sie okazuje ze trzeba zrozumiec i dojrzeć .Ktos kto nie zył nigdy w wiecznym strachu tego nie zrozumie boniema nic gorszego niz strach .No i teraz to ja mam wyrzuty sumienia ze nie zrobiłam nic i pozwoliłam odejsc miłosci którą stworzyłam w wieku 17 lat .Przezyc razem 24 lata to wieksza połowa mojego zycia i jak tu teraz zyć i co robić czuje ze jak zostane to pogrzebie sie zywcem a ja po prostu chce zyć życ normalnie smiać sie itp .Tym bardziej ze czuje sie winna  bo na mecie wysiadłam i teraz co dalej ?

5

Odp: miłość umiera

Zawsze mnie zadziwiało, że kobiety nie odchodzą od tego typu facetów. Chlał, zdradził cię a ty jeszcze się przed nim płaszczyłaś prosząc, żeby został? Hmm... najprawdopodobniej należysz do tego typu słabych kobiet, które (wybacz za wyrażenie) muszą czuć nad sobą władzę faceta. Skoro jeszcze się zastanawiasz czy odejść od niego to myśl sobie o upokorzeniu, które czułaś kiedy on z tamtą babą sypiał w ogóle nie myśląc o tobie, o tym co czujesz itd. A dzieci... cóż, istnieje wiele samotnych matek, radzą sobie więc głowa do góry i pokaż temu frajerowi, że i bez niego potrafisz dać sobie radę

6 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-05-01 17:40:37)

Odp: miłość umiera

Eh Marta, łatwo mówić. Z teorii wszyscy jesteśmy prymusami ;p
Anulka, abstrahując chwilę od męża- alkoholika.
Takie poznanie kogoś, zauroczenie, chęć zmiany życia, myślenie o tym kimś w kategoriach
ideału, tego jedynego, to schematy.
Cokolwiek zrobisz bądź tego po prostu świadoma. Bądź świadoma że każdy romans zaczyna się dokładnie tak samo, wszyscy ( bez względu na płeć i wiek) widzimy same minusy w partnerach, same plusy w kimś, kto nowy.
Pamiętaj o tym.

7

Odp: miłość umiera

dużo sily ci zycze i odwagi abys pozwolila sobie na szczęście na zycie w spokoju, dla dzieci tez,
a z innej beczki ciekawe co myslala sobie ta kobieta która przyszla z twoim mezem do ciebie, niepojęte to dla mnie jakie kobiety sa dla innych kobiet

8

Odp: miłość umiera

tez myśle że kobiety dla kobiet sa straszne ale jesli chodzi o moja znajomosc to nie tak ze mysle o tym kims w takich kategoriach bynajmniej tak mi sie wydaje za duzo przezyłam i niewiem czy potrafiłabym zaufać jakiemuś mężczyznie ,powierzyć mu siebie i swoje zycie .Najgorszejest własnie to ze dotarło do mnie że trzeba mysleć o sobie bo czas ucieka a ja nie chce umrzec zywcem bo smierci boje sie strasznie i jak uswiadomie sobie ze za 10 lat stuknie mi 50tka i moge nie miec tyle siły aby to ciagnać to co wtedy i tak zostane sama a nie chciałabym żyć w pogardzie z kims kto mimo wszystko jest dla mniewazny bo to ojciec moich dzieci .Tylko chodzi mi o to ze straciłam szacunek do siebie samej i pozwoliłam zeby ta znajomość nie była mi obojetna  .I dlatego sama niewiem co z tym zrobic .Chodziłam do psychiatry i uczył mnie że mam myslec o sobie o swoich potrzebach bo inaczej to nie przetrwa .A jak doszłam do takiego myslenia tez dzieki tej znajomosci to dopiero zobaczyłam ze mozna zyc nie martwiac sie o kogos w taki sposób tylko ze ktos sie przejmuje mną .Poprostu nabrałam odwagi bo słowa kolezanek czy rodziny to nie to co obcy człowiek który jest tak mysle bezinteresowny to kwestia przyjazni prawdziwej .Nie takiej sasiedzkiej .Co myslicie  o mnie ze jestem wyrachowana i zimna ?Bo ja tak mysle o sobie i nie moge tak zyć a najgorsze jest to ze on sie dowiedział o smsach  i teraz dopiero zauważył ze cos jest nie tak .A dowiedział sie bo nie kasowałam ich bo tam nie było wyznań miłosnych pisalismy o moich odczuciach o nim o jego zachowaniu itd .Ale nie chciałam zeby to czytał bo wiem jak to jest

9

Odp: miłość umiera

Aniu a ja nie myślę, że jesteś zimna i nieczuła. Ja myślę, że po prostu boisz się być szczęśliwa.
Przez całe życie chyba go nie zaznałaś i teraz boisz się po nie sięgnąć.
Nie popieram zdrady w celu uleczenia swojej duszy. Ale odejście od mężczyzny, który pije, zdradza już tak. Jeśli chcesz odejść to tylko dla siebie, nie dla innego faceta.
Jak twój mąż zareagował na te smsy?
Chodzisz na terapie dla współuzależnionych?

10

Odp: miłość umiera

Na terapie chodziłam ale w nia niewierzyąłm dotarło do mnie przesłanie terapi dopiero jakis niecały rok temu .I wtedy zaczełam realizowac swój plan myslenia o sobie  i dla siebie .A jak zareagował na smsy ? Na poczatku dusił mnie zebym powiedziała wszystko co chce usłyszeć a nie co ja mam do powiedzenia no i oczywiscie deklaracje ze wszystko bedzie ok .Ale mi juz nie zalezy i teraz wiem ze musze odejść do tak sie nie da zyć atmosfera katastrofa w domu ja mam poczucie winy z powodu tego ze pozwoliłam na to żeby ktos obcy był dla mnie nieobojetny wiem pewnie ze i tak zostane sama bo nie odejde do innego faceta bo to by było z deszczu pod rynne .Ale nigdy nie myslałam ze moze pojawic sie w moim zyciu cos co zpowoduje z
takie zmiany niewiem jak to nazwac ale to ja całe zycie opiekowałm sie moim meżem ,fiansami no i wszystkim a teraz mam na tyle siły tak mi sie wydaje że nabiore odwagi i zrobie to co miałam zrobić 6 lat temu .Mój mąż teraz objał strategie pokrzywdzonego i meczennika nie moze jesć itd .A ja co zrobiłam sie bezduszna i wcale mi nie jest z tym zle tylko nie chciałabym żeby cierpiał i zrozumiał że moze tak ma być

11

Odp: miłość umiera

No to Anulka skoro masz silę to zrób to. Nie daj się wpędzać w poczucie winy. Życie jest za krótkie, by marnować je na gdybanie. On nie myślał o twoich uczuciach gdy zdradzał, dlaczego więc ty teraz chcesz za wszelką cenę patrzeć na to, by było mu dobrze?

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026