netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

8 odpowiedzi2 794 wyświetleniazałożony przez danusia27, 27.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

Witam,
jako że większość nowych osób trafia tutaj z problemami to i ja potrzebuję Waszej porady. Może zacznę od siebie... jestem osobą z rodziny dysfunkcyjnej DDA. Ojciec odszedł od nas gdy miałam 4 lata, Mama popadła w depresje i alkoholizm. Od dziecka byłam za nią odpowiedzialna, w domu dochodziło do przemocy fizycznej i psychicznej. Z dzieciństwa pamiętam tylko strach że Mamie się może stać krzywda i to ja jestem za nią odpowiedzialna.
Jestem bardzo atrakcyjną kobietą, nigdy nie miałam problemów z znalezieniem faceta. Od najmłodszych lat wiązałam się w związki które nie miały sensu, były toksyczne. Miałam skłonności do używania przemocy, poniżałam i uważam że to ja byłam czynnikiem tworzący toksyczne relacje. Zawsze zakochiwałam się po uszy by po jakimś czasie odejść bez żadnych skrupułów, najczęściej do  poznanej już nowej osoby. I tak w kółko, wszystko się zapętlało. Byłam w kilku poważnych związkach, nawęt dochodziło do zaręczyn ale zawsze uciekałam w inny wydawało mi się lepszy związek. Gdy ktoś chciał ode mnie odejść przeżywałam bardzo emocjonalne huśtawki dopóki nie znalazłam ukojenia w innym obiekcje.

Obecnie mam 27 lat, w obecnym związku 1,5 roku. Poznaliśmy się przypadkiem, on mieszkał za granicą. Przeprowadziłam się do niego po pół roku. Mój M, także należy do rodziny dysfunkcyjnej. Na samym początku był bardzo zazdrosny, ograniczał mi wyjścia (mimo że wcześniej byłam bardzo socjalna i prowadziłam intensywne życie towarzyskie). By uniknąć kolejnych awantur przestałam się integrować z ludźmi których poznawałam (szkoła), zaniedbałam swoje życie, cele i to na czym mi wcześniej bardzo zależało. Kiedyś byłam bardzo aktywna zawodowo, byłam kobietą sukcesu, po wyjeździe za granicę popadłam w depresję, miałam jedną próbe samobójczą (po alkoholu). Nie pracuję, uczę się języka i jestem na jego utrzymaniu. Zaczęliśmy się od siebie oddalać, on w jednym pokoju ja w drugim. Doszły uzależnienia mojego M i chęć odcięcia się ode mnie. Ja chodziłam za nim, męczyłam, błagałam by moglibyśmy zacząć życ na nowo. Próbowaliśmy... albo to ja próbowałam. Zawsze był miły jak coś ode mnie potrzebował... Na codzień żył swoim życiem, a ja byłam obok. Zajmowałam się domem i tęskniłam całymi dniami. On wracał i zamykał się w sobie, gry, laptop, koledzy. Nie spędzaliśmy czasu razem, chyba że go uprosiłam byśmy mogli oglądnąć wspólnie film...
Nie raz chciałam wyjechać, ale za każdym razem wzbudzał we mnie litość i prosił bym została. Że wszystko się ułoży... próby, próby i jeszcze raz próby!
W pewnym momencie wpędziliśmy się w psychozę zazdrości. On mi, ja jemu. Ciągła kontrola, wszystkiego telefon, media społecznościowe, doszło do tego że podszywał się pod kogoś innego by sprawdzić czy jestem wobec niego wporządku. Mimo że byłam, i tak doszedł do wniosku że skoro z kimś innym pisze to nie zasługuję na niego. No i znów moje poczucie winy... że to moja wina że nie powinnam z nikim rozmawiać że jestem przecież jego i dla niego.
Jest zazdrosny o każdego mężczyzne w moim otoczeniu, nawet o tych z przeszłości, sąsiadów, kolegów ze szkoły. Potrafi mi wypomnieć że ktoś mnie z kimś widział więc na pewno z nim spałam. Przyznaje że miałam wielu mężczyzn przed nim, ale od kad z nim jestem jestem stała w uczuciach i przede wszystkim wierna. Doszło do tego że stwierdziłam że skoro on tak mnie kontroluje to może on ma coś na sumieniu i ja zaczęłam go sprawdzać i kontrolować, zobaczyłam że ma konto na serwisie randkowym. Potem się dowiedziałam że z kimś tam flirtuję. Z rozpaczy się upiłam a pod wpływem alkoholu nie wytrzymałam zrobiłam awanturę i go pobiłam (nie był to pierwszy raz gdy podniosłam na niego ręke). Nie pamiętam zabardzo jak to wyglądało, byłam zamroczona.... Zadzwoniłam do mojego ojca i zaczęłam wyzywać do niego mojego M, straszyłam policją i tym że go "udupię". Strasznie tego żałuję, pragnę normalnego zycia...
Teraz ja za nim chodzę i błagam by mi wybaczył, a on sam nie wie czego chcę. Nie chcę mnie wypuścił do rodzinnego miasta twierdząć ze zacznę pić i moze mi się stać krzywda. Szydzi ze mnie że napewno zaczę się ZNÓW puszczać. Jak go proszę byśmy zaczeli wszystko od nowa, to mi mówi ze nie wie czy potrafi że mogę zacząć się starać ale niczego mi nie obiecuje...
Za każdym razem gdy chce z nim porozmawiać mówi że go męczę i mam mu dać spokój i zająć się swoim życiem. Nie wiem czego on chcę, czy mu mnie żal, czy się o mnie boi. Powiedział że jest mu mnie szkoda bo sam miał ciężkie dzieciństwo i w pewien sposób mnie rozumie. Ale nie można być z kimś z litości... Za całą sytuacje obwiniam siebie. Czy potrzebnie?
Bardzo żałuję swojej reakcji... wiem że przemoc to nie wyjście i muszę nad sobą pracować. Staram się jak mogę, zaczełam szukać pomocy w modlitwie. Zaczełam czytać literature tematu, czyli DDA, z zaburzeniami osobowści, emocjonalnymi. Tylko co dalej...
Chcę zając się sobą, skończyć szkołe, iść do dobrej pracy i być szczęśliwa. Jestem przekonana że jestem na dobrej drodze, tylko czy warto inwestować siłe i emocje w ten związek. Od czego zacząć, co robić dalej... Mam wiele możliwosci, znam języki, jestem wykształcona. Mogę wrócić do polski, gdzie mam mieszkanie lub wyjechać za granice do rodziny. Nie chcę zaprzepaścić swojego życia i skończyć jak moja Mama która do dziś ma ciągi alkoholowe, dalej się o nią martwię i staram się z nią dużo rozmawiać. Powiedziałam jej kiedyś że mnie bardzo skrzywdziła, że nie moge sobie teraz ułożyć życia. Skwitowała to ze każdy ma ciężki życie, ale trzeba się z tym pogodzić i żyć dalej. Bardzo mnie to zabolało bo myślałam że nie w jakiś sposób zrozumie.
W głebi duszy wiem ze jestem dobrą osobą, zdałam sobie sprawę że przez tyle lat wyrządziłam krzywdę wielu ludziom.

Jak stworzyć normaly związek? Na czym on polega i jak powinien wyglądać? Chyba nigdy tego nie zaznałam, nie mam w domu żadnego autorytetu. Moi rodzice do dziś nie mogą sobie ułożyć życia. Mimo upływu tak długiego czasu. Czy problem tkwi tylko we mnie? Jak doprowadzić do rozmowy z partnerem?

2

Odp: Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

Pracę musisz zacząć przede wszytkim od siebie. Psycholog, literatura. Poszukaj moje dwie głowy w necie.

3

Odp: Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

Przykro mi się robi, gdy czytam Twoją historię. Ewidentnie brakuje Ci towarzystwa. Nie możesz zamykać się na wszystkie kontakty dla ukochanego, bo zostaniesz sama. Zazdrość jest paskudna, ale i trudna do przełamania. Spróbuj z nim porozmawiać na ten temat. Byłoby to bardzo smutne, gdyby on Cię zostawił i zostałabyś sama, bez przyjaciół, bez bratniej duszy, której możesz się wygadać. Nie rozumiem, dlaczego dwoje kochających się ludzi żyje w taki sposób. Moim zdaniem wszystkiemu winny jest Twój ojciec. To on stosował przemoc wobec mamy. Chyba nie powinnaś jej winić. Było jej bardzo ciężko.

Nie może być tak, że oboje siebie kontrolujecie. Związek wymaga zaufania. Zdaję sobie sprawę, że bardzo o nie trudno. Gdy się kogoś kocha, zazwyczaj panicznie boimy się utraty drugiej osoby. To rodzi zazdrość. I chociaż wydaje się wtedy, że dzięki niej zatrzymamy ukochaną osobę przy sobie, dzieje się odwrotnie. Nie powinnaś obwiniać siebie za to, w jaki sposób traktujesz innych ludzi. Powinnaś nad tym pracować, ale wyniosłaś to z trudnego domu i miej świadomość, że podejmując pracę nad sobą, będziesz stopniowo unikać takich sytuacji, a nie wywalisz ich ze swojego życia w mgnieniu oka. Dobrze zrobiłaś, że wypowiedziałaś się na forum. Miej kontakty z innymi ludźmi. Korzystaj z portali społecznościowych. Czasem o wiele łatwiej wyżalić się obcemu człowiekowi. Czasem można usłyszeć cenną wskazówkę i zrozumieć coś ważnego.

Jeśli będziesz tylko potrzebowała, nie wahaj się i pisz. Mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłem. Wiesz co chcesz zmienić. Masz ambicje. Chcesz zmienić swoje życie, podjąć pracę. To bardzo ważne, bo od tego wszystko się zaczyna. Wierzę, że przed Tobą lepsza przyszłość i szczęśliwsze dni. Pozdrawiam.

4

Odp: Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

tak naprawde prawie wszyscy z takich rodzin tworza toksyczne zwiazki ,ja mam to samo.. ;(

5

Odp: Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

Sluuu tak wiem, ze musze zacząć od siebie. Wlasnie przyznaje sie ze to ze mną jest problem.
Przemoc jest paskudna. Brzydzę się nią,a przez to brzydzę się rownież sobą. Jest w tym momencie jeden problem, ze ja potrzebuje pomocy. Kogos kto mnie nakieruje. Niestety moj M z moich spostrzeżeń, jest bardzo do mnie podobny. Rozmawiałam z członkami jego rodziny i wiele z nich przyznaje ze jest on bardzo uparty i egoistyczny. Tak jak zaznaczyłam od samego poczatku mnie kontrolował. Był zazdrosny o każdego kto do mnie napisał na fb, kolegów ze studiów, nie mowiac o tym ze kiedys mi wytknął ze pewnie tez sypiam ze swoim ojcem. Do teraz wpada do domu czasem wczesniej i sprawdza co robie, z kim pisze. Ma rownież kilka uzależnień ktore sprawiają ze jest wybuchowy, porywczy i nie potrafi trzeźwo myślec. Ja za to teraz za nim chodze i kajam sie jak ta ofiara losu. Natomiast dzis sie dowiedziałam ze spotyka sie juz z nowa dziewczyna. Mnie niestety poznał w ten sam sposób. Był jeszcze w zwiazku z kims innym i ja olał gdy mnie poznał. Nie wiem czy jest to dojrzała osoba, starająca sie założyć rodzine, czy raczej chwiejny kwiatek.
Elgebar dziekuje Ci bardzo za kilka słów otuchy. Sprostować musze sprawe moich rodziców. Moj Tato odszedł od Mamy ponieważ wlasnie dochodziło do aktów przemocy z jej strony. Sama pamietam miałam moze z 3 lata jak pijana biegałam za nim po domu z nożem. Nie mogl spac bo powiedziała mu ze go kiedys w śnie zabije sad wiec odszedł, ja nie chciałam isc z nim argumentując to tym ze Mama bezemnie sie stoczy ( miałam wtedy 7 lat). Potem biła mnie, czasem babcie jak ta starała sie ja uspokoić. Czesto zostawiała mnie sama w domu, nawet na kilka dni. Uciekłam wtedy przez okno do babci. Takie rzeczy nie wychodzą z głowy. Masz racje ze jestem samotna, po tej sytuacji doszło do mnie tak naprawde jak wiele zaprzepascilam. Nie wiem tylko czy jest sens ratować ten zwiazek czy raczej ratować siebie.
Olax co masz na myśli ze masz to samo? Pracujesz jakos nad soba? Masz moze jakies propozycje?

6

Odp: Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

Porozmawiaj z nim i dowiedz się, czy jemu na was zależy. Sprawdź czy on też tego chce. Jeśli nie, sprawa jasna. Jeśli chce, to coś trzeba zmienić między wami - musisz mieć znajomości bez względu na to, czy z nim będziesz, czy nie. Teraz Ci tego potrzeba. Poczujesz się lepiej, gdy znajdziesz jedną lub dwie takie osoby. Wymień się numerem gg, czy innego komunikatora i sobie rozmawiaj. Jeśli masz zamiar być z chłopakiem, poinformuj go, że tego potrzebujesz, aby nie sprawić mu przykrości. Wyjaśnij, że to nie jest zdrada. Powiedz, że potrzebujesz ludzi. Potrzebujesz kontaktów. Rozmawiaj zarówno z dziewczynami jak i chłopakami. Zrozumiesz różnicę i zaczniesz czuć, że żyjesz. Twoja depresja wzięła się w dużej mierze z tego, że brakuje Ci kontaktów z ludźmi.

Kiedy jest źle, pamiętaj o dwóch rzeczach:

1. Jest źle.
2. Zawsze tak nie będzie.

Głowa do góry. Jestem pewien, że dasz sobie radę. ;-)

7

Odp: Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

danusia27- Weź podręcznik np. Toksyczna milośc Melody Pia, a tam ładnie wszystko opisano co trzeba robić.

8

Odp: Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

Sluuu dziekuje bardzo. Dzis biore sie za poszukiwania.

Moj M sam nie wie czego chce. Czekam na jego decyzje... Tez do dupy ze sie sama nie potrafie wziasc za siebie i podjąć porządną decyzje. Nie pierwszy, nie ostatni raz kiedy sie nad soba uzalam! Bleh... Nie lubie siebie takiej!

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczna ja....i on!? życiowy zakręt, którą drogą pójść?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026