W tym roku dokładnie we wrześniu minie mi dziesięć lat małżeństwa. Chociaż jestem młoda bo mam 32 lata ale swoje przeszłam na własne życzenie. Z mężem nie mieszkam 3 lata ale mamy częsty kontakt ze względu na dziecko. Natalka ma 4 latka. Jakiś czas temu zdradziłam go nie potrafił mi wybaczyć w domu były wieczne awantury nie wytrzymałam i się wyprowadziłam choć serce mi pękało. W związku czułam się nie dowartościowana i trafiłam na jeszcze gorszego. Doceniłam to dopiero jak to straciłam. Dziś miałam rozmowę z jeszcze mężem. Siedzieliśmy i płakaliśmy razem. Obydwoje jesteśmy tego świadomi że razem rozwaliliśmy nasze małżeństwo. Chciałabym do niego wrócić nie tylko dla dziecka ale dla nas bo jednak nadal go kocham ale on nie ma do mnie zaufania po tym jak go zdradziłam. Choć minęło 5 ponad lat on nadal pamięta. Co ja mam zrobić żeby go znów zdobyć, żeby mnie przytulił i powiedział. że będzie wszystko dobrze. Może jestem naiwna ale nadal wierze że może nam się udać.
1 2012-07-06 01:19:46 Ostatnio edytowany przez agam1980 (2012-07-06 01:20:31)
Podobne tematy
masz możliwość udać się na jakąś terapię małżeńską?
jeśli oboje chcecie to znajdziecie sposób na porozumienie. Czasem potrzeba jest pomoc specjalisty. Nawet jeśli nic wam nie da to na pewno nie pogorszy sprawy. Im dłużej będziecie osobno tym wam będzie trudniej.
masz możliwość udać się na jakąś terapię małżeńską?
jeśli oboje chcecie to znajdziecie sposób na porozumienie. Czasem potrzeba jest pomoc specjalisty. Nawet jeśli nic wam nie da to na pewno nie pogorszy sprawy. Im dłużej będziecie osobno tym wam będzie trudniej.
zaproponowałam mu terapie małżeńską ale on nie chce chodzić.Chce żeby czul ze go naprawdę kocham tylko nie wiem jak mu mam to okazywać żeby nie było namolnie.
Wzbudzilas w nim poczucie winy i dal sobie wmowic ze to Wasza wspolna wina? Nie, to tylko Twoja wina ze sie rozstaliscie. Dziecko bylo zaplanowane? Moze myslalas ze to polepszy Wasze stosunki? Ty nic nie mozesz zrobic tylko chodzic jak zegarek. To on msui sobie w glowie poukladac zeby to zapomniec.
Wzbudzilas w nim poczucie winy i dal sobie wmowic ze to Wasza wspolna wina? Nie, to tylko Twoja wina ze sie rozstaliscie. Dziecko bylo zaplanowane? Moze myslalas ze to polepszy Wasze stosunki? Ty nic nie mozesz zrobic tylko chodzic jak zegarek. To on msui sobie w glowie poukladac zeby to zapomniec.
Dziecko było zaplanowane dawno tylko ja nie mogłam mieć cały czas się leczyłam jestem po 8 operacjach.Miałam raka. Nigdy nie twierdziłam że to jego wina tylko. Byłam głupia i młoda nie rozumiałam wiele spraw.Czas pokazał że jest inaczej niż myślałam. Zrobilabym wszystko aby cofnąć czas ale tego się nie da. Mam małą i cały czas poświęcam jej. Nie pracuje zawodowo bo mała mi często choruje na zapalenie dróg oddechowych.Ma astmę oskrzelową. Inchalacje tubowanie to nasz codzienność.Nie mam czasu dla siebie.
on sam musi do tego dojrzeć, zraniłaś, zdradziłaś... to cios prosto w serce i mimo, że może być między Wami miłość, to on nie da rady i wiecznie będą nieporozumienia i wypominki.
Poczekaj i nie przyśpieszaj. Bądź cierpliwa, przynajmniej to jesteś mu winna.
Do tanga trzeba dwojga, a Twój mąż podjął decyzję o waszym życiu osobnym.
Co możesz zrobić? Być odpowiedzialną i dojrzałą kobietą; kobietą, która nie narzuca się i przyjmuje do wiadomości jego decyzję.
Zastanawiasz się, czemu on, po 5 latach, pamięta Twą zdradę. Dlatego, że nie uległ żadnemu wypadkowi, nie ma amnezji.
Do tanga trzeba dwojga, a Twój mąż podjął decyzję o waszym życiu osobnym.
Co możesz zrobić? Być odpowiedzialną i dojrzałą kobietą; kobietą, która nie narzuca się i przyjmuje do wiadomości jego decyzję.
Zastanawiasz się, czemu on, po 5 latach, pamięta Twą zdradę. Dlatego, że nie uległ żadnemu wypadkowi, nie ma amnezji.
Wielokropek ma rację .Zdrady się nigdy nie zapomni ,wiem bo sama zostałam zdradzona po roku walki z nowotworem .Każdego dnia o tym pamiętam mimo ,że dałam nam szansę i kocham swojego męża chociaż on tak bardzo mnie zranił .To zostanie w pamięci na zawsze.Bądź cierpliwa i nie narzucaj się .
Do tanga trzeba dwojga, a Twój mąż podjął decyzję o waszym życiu osobnym.
Co możesz zrobić? Być odpowiedzialną i dojrzałą kobietą; kobietą, która nie narzuca się i przyjmuje do wiadomości jego decyzję.
Zastanawiasz się, czemu on, po 5 latach, pamięta Twą zdradę. Dlatego, że nie uległ żadnemu wypadkowi, nie ma amnezji.
Może mieszkamy osobno ale przez 3 lata pomagał. Grafik ustawiał do mojego żebyśmy mogli zmieniać się przy dziecku.Sam ostatnio zaproponował rozmowę.Dawno takiej nie mieliśmy. Przeprosił mnie za to co przeszłam. Nie było łatwo. Był z kimś dwa lata temu rozstał się bo musiał wybierać córka albo ona i wy
brał naszą córkę. Wiem że nie mogę nalegać ale boję się że pojawi się inna.
Naciskanie na niego nic nie pomoże, może przynieść wręcz odwrotny skutek-zacznie czuć się osaczony.Twoje prośby, namawianie go do powrotu nic nie pomogą jeżeli on sam nie poczuje tego, że chce. Jeżeli masz na tyle sił by walczyć o jego powrót musisz być taka jak kiedyś, jaką cię pokochał, nie możesz wywoływać presji na nim by nie czuł się osaczony lub zobowiązany do powrotu dla dobra dziecka.
Może pojawić się inna, ale nie oznacza to, że ją wybierze. Może się związać z kimś innym kogo nie będzie kochał tak jak ciebie, ale może chce zacząć od "czystej karty", bo mimo że może cię kochać, ale nigdy nie zdecydować się na powrót ze względu na lęk, że zawiedziesz go ponownie.
Może wybrać powrót, ale nigdy nie będziesz miała pewności czy nie wypomni, nie zechce po czasie odpłacić ci za zdradę, czy jest z tobą dla dobra dziecka a ty jesteś mu obojętna.
5 lat to jest szmat czasu, ale wg mnie za długo, różne są charaktery (jestem nie aktywna ale śledzę wypowiedzi zdradzonych i tych którzy zgotowali piekło), ale zaobserwowałam, że związki w których tylko jeden z partnerów jest zdecydowany zrobić wszystko dla ratowania związku nie ma szans. Po tak długim okresie psychoterapia byłaby wskazana, ale co z tego jeżeli tylko ty chcesz
Naciskanie na niego nic nie pomoże, może przynieść wręcz odwrotny skutek-zacznie czuć się osaczony.Twoje prośby, namawianie go do powrotu nic nie pomogą jeżeli on sam nie poczuje tego, że chce. Jeżeli masz na tyle sił by walczyć o jego powrót musisz być taka jak kiedyś, jaką cię pokochał, nie możesz wywoływać presji na nim by nie czuł się osaczony lub zobowiązany do powrotu dla dobra dziecka.
Może pojawić się inna, ale nie oznacza to, że ją wybierze. Może się związać z kimś innym kogo nie będzie kochał tak jak ciebie, ale może chce zacząć od "czystej karty", bo mimo że może cię kochać, ale nigdy nie zdecydować się na powrót ze względu na lęk, że zawiedziesz go ponownie.
Może wybrać powrót, ale nigdy nie będziesz miała pewności czy nie wypomni, nie zechce po czasie odpłacić ci za zdradę, czy jest z tobą dla dobra dziecka a ty jesteś mu obojętna.
5 lat to jest szmat czasu, ale wg mnie za długo, różne są charaktery (jestem nie aktywna ale śledzę wypowiedzi zdradzonych i tych którzy zgotowali piekło), ale zaobserwowałam, że związki w których tylko jeden z partnerów jest zdecydowany zrobić wszystko dla ratowania związku nie ma szans. Po tak długim okresie psychoterapia byłaby wskazana, ale co z tego jeżeli tylko ty chcesz
Dla mnie to że sam przyszedł i chciał o nas porozmawia to już jest dużo.On mi mówił że mnie nie kocha
ale co innego wynika z jego rozmowy.Ma żal do mnie i ja to wiem jestem tego świadoma. Postaram się zrobić wszystko. Sam mnie przepraszał za to że wyzywał i mnie nie rozumiał.