Witam wszystkich serdecznie. Mam problem... Postaram się go skrócić jednak ciężko skrócić 25 lat mojego życia... Od zawsze 'jakoś' dogadywałam się z moją mamą. Jestem najstarsza z mojego rodzeństwa (mam 2 lata młodszą siostrę i 6 lat młodszego brata) . Wszystko przeżywałam w domu pierwsza... Rodzice dużo pracowali, prowadzili własne działalności , tata do wczesnych lat moim jeździł za granicę także nigdy jak na te czasy nie było nam źle. Moja mama zawsze powtarzała że nauka najważniejsza... prawdę mówiąc koszmarnie przeżywam wszystkie wywiadówki mimo że przez 11 lat miałam świadectwa z paskiem w szkole, jeden raz nie miałam w trzeciej klasie liceum. Moje rodzieństwo miało "przetarte" szlaki w każdej szkole - i wcale dobrze się nie uczyli - zawsze powtarzałam mojej mamie żeby nie naciskała tak na nas ... mi kazała nawet +4 poprawiać bo wymyśliła sobie już gdy byłam bardzo młoda że po liceum pójdę na studia medyczne - mam zostać lekarzem. Tak mnie kształtowała całe moje młode życie... jednak przyszedł czas matury... nie dostałam się na te "nasze" wymarzone studia - stwierdziła abym nie składała nigdzie indziej bo po co zawracać sobie głowę jakimiś marnymi studiami po których nie będę miała dobrze płatnej pracy... poszłam do dwuletniego technikum.. w między czasie od drugiej klasy liceum przez 4 lata spotykałam się z chłopakiem , którego moja mama bardzo lubiła i mnie to cieszyło bo wcześniej nie odpowiadał jej żaden mój związek. Po roku dwuletniej szkoły znów nie dostałam się na wydział lekarski... znalazłam pracę jako przedstawiciel handlowy więc drugi rok szkoły wiązałam z pracą i pomagałam także w domu. dawałam również korepetycje.. spałam bardzo mało bo oczywiście mama kazała kolejny raz próbować na medycynę (3ci) ... Świetnie zdałam egzaminy potwierdzające kwalifikacje zawodowe i odrazu znalazłam pracę w moim zawodzie. Jednak złożyłam też papiery na chemię i dostałam się. Moja mama strasznie się wściekla jak sie dowiedziala że chce wyjechac na takie marne studia. postawiłam na swoim i pojechałam... na rok... bo nie miałam żadnego wsparcia z jej strony więc musiałam wrócić... Ciągle powtarzała że dalej moge starać się na studia... i tak robiłam chociaż bylam juz zmęczona ale ona nie rozumiała slowa że im pozniej od szkoly tym ciężej... że chciałabym już robić coś innego... znalazłam pracę w zawodzie (pracuję już dwa lata). i już 6 lat próbowałam dostać się ... jak już teraz myślę... na jej wymarzone studia... poznałam w tamtym roku cudownego chłopaka ... myślimy o sobie bardzo poważnie... oboje mamy pracę, on dodatkowo kończy studia... raz pokłócilam się z nim strasznie, i jak to córka matce - powiedzialam wszystko ... to było w grudniu i ona strasznie to teraz zaczela wykorzystywac przeciwko mnie. gdy powiedzialam jej że nie będę już kolejny raz próbować na jej studia usłyszałam odpowiedz: "wpier****łam w ciebie za dużo pieniedzy wiec pojdziesz tam". zadzwonila do pracy do mojego faceta, strasznie się wydarła na niego.... wyzywa go do mnie... dzwoni po moich koleżankach zeby zdawały jej relacje co robie.. wie że mój chlopak jest zazdrosny wiec poprosila kogos aby wypisywal do mnie smsy ... ale teraz w lany poniedziałek przegiela... wrocilam do domu.. a ona byla pod wplywem alkoholu... strasznie sie darla... wyzywala mnie, rzucila sie na mnie by zabrac mi telefon i podrapala mnie.... tata z siostra staneli w mojej obronie... im tez się dostało... ;-( dodam że mam 25 lat.. moj byly ktorego mama tak lubiała to syn szanowanego lekarza a sam po studiach prawniczych.. powiedzcie mi co mam robic? moja mama nigdy nikogo z nas nie przeprosiła.. więc teraz tez sie nie spodziewam przeprosin.. obraza mojego faceta, jego rodzicow ktorzy są bardzo dobrzy .. i mnie.. MOja mama urodzila mni ebardzo wczesnie i nie ma ukonczonych studiow... nie wiem co w nia wstapilo....
Podobne tematy
- mam zostać lekarzem. Tak mnie kształtowała całe moje młode życie
MOja mama urodzila mni ebardzo wczesnie i nie ma ukonczonych studiow... nie wiem co w nia wstapilo....
Twoja mama próbuje poprzez Ciebie zrealizować swoje marzenia o studiach. Z drugiej strony chciałaby (zapewne) abyś skończyła studia, które ciągle jeszcze dają dużą gwarancję pracy i zarobków. Być może chce dla Ciebie dobrze, ale obrała złą drogę.
Piszesz, że tak Cię całe życie kształtowała. Ty się temu poddałaś.
Ale teraz nie jesteś już nastolatką. Masz 25 lat. Pracujesz.
Nie chcesz studiować medycyny? Powiedz to wprost. Próbowałaś kiedyś? Wytłumaczyć, że tego nie chcesz.
Mieszkasz z mamą? Może czas się wyprowadzić? Problemu to zapewne nie zakończy, ale przynajmniej złagodzi wzajemne relacje.
nie wiem co w nia wstapilo....
Naprawdę nie wiesz? Ona wybrała sobie Ciebie na realizację własnych niespełnionych ambicji.
Ale...
Twoja mama nie skończy za Ciebie medycyny
Twoja mama nie będzie pracowała jako lekarz.
Twoja mama nie będzie żyła z facetem, którego Ci wybierze
itd.
Najwyższy czas ją w tym uświadomić.
Nie licz na to, że jej powiesz i ona po prostu zrozumie. Jeśli do tej pory nie zrozumiała, to znaczy, że jej wizja Twojego dobra wygląda właśnie tak jak wygląda. Jeśli się na to będziesz godzić to czeka Cię życie poświęcone na realizację wytycznych matki.
Jesteś dorosła i to Ty powinnaś dokonywać wyborów dotyczących Twojego życia. Bez wyrzutów sumienia, bo to Twoje święte prawo. Tylko Ty poniesiesz konsekwencje wyborów - jeśli mają więc być negatywne to lepiej chyba płacić za własne błędy niż na chybione pomysły matki?
Najpierw sama określ czego chcesz. A później konsekwentnie to realizuj. Mamie powtarzaj do znudzenia, że to Twoje życie i taką sobie drogę wybrałaś. Bez tłumaczenia się. Odpuść sobie tę medycynę. Nawet jeśli się tam dostaniesz - to długie i trudne studia. Jak wyobrażasz sobie je skończyć, skoro wcale nie jesteś do nich przekonana? Przed każdą sesją (o ile nie częściej) byś sobie uświadamiała, że Ty wcale nie chciałaś studiować tego kierunku.
Pomyśl o wyprowadzce i całkowitej samodzielności. Owszem, mama na pewno szczęśliwa nie będzie, ale zapewniam, że, prędzej czy później, zaakceptuje Twoje decyzje.
Ciężko jest gdy rodzice twierdzą że dzieci to ich własność, a nie kolejny wolny człowiek... Mama jak widać realizuje na tobie SWÓJ plan życiowy, który jej nie wychodzi więc się wścieka bo czuje się niespełniona... no właśnie ONA się czuje niespełniona, a ty? Myślę że skoro już ma pracę, jakieś doświadczenie nic nie szkodzi byś zaczęła w końcu realizować własne marzenia, a nie matki. Musisz postawić sprawę jasno to w końcu twoje życie, twoje wybory i ciesz się że je masz bo możesz zostać kim chcesz
Trudno w tej relacji o dobrą relacje z mamą - zawsze będzie was coś różniło tym bardziej jak opisujesz że do niej nic nie dociera. Twoje wybory nie będą się jej podobać, ale to nie ona żyje w twoim ciele, musisz zaakceptować ten fakt że pomiędzy wami mogą długo trwać waśnie, charakter twojej mamy jak widać do łatwych nie należy, ale niech to nie dominuje ci życia, masz jeszcze ojca i rodzeństwo, własne życie, znajomych - zajmij się na pozytywach ,a myślę że przekonasz się do tego że życie jednak jest dobre.
Życie daje nam tyle, ile potrafimy znieść. 3maj się ![]()
Jesteś dorosła - możesz to w każdej chwili zakończyć - problem nie tkwi w Twojej mamie, tylko w Tobie. Dlaczego?
Dlaczego tego nie utne? Matka mnie szantażuje .... że zrobi to lub tamto jeśli się wyprowadzę ... Nawet teraz siedzi obok w pokoju i słyszę jak potrafi obgadywać mnie do ojca ;-( . Wyprowadzka nie wchodzi w grę... I wiem , że ona jest nieobliczalna ... potrafi bardzo skrzywdzić psychicznie i fizycznie... mam nagraną rozmowę jak się strasznie na mnie drze ... szantażuje także słowami że wychowywała mnie tyle więc muszę robić to co ona chce...
7 2014-04-25 16:20:15 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-25 16:20:56)
Wyprowadzka nie wchodzi w grę..
To męcz się dalej, bo z takim podejściem niczego nie zmienisz.
Powtarzam: problem tkwi w Tobie, nie Twojej matce.
nadzieja.m napisał/a:Wyprowadzka nie wchodzi w grę..
To męcz się dalej, bo z takim podejściem niczego nie zmienisz.
Powtarzam: problem tkwi w Tobie, nie Twojej matce.
Zgadzam się. Masz prace, masz chłopaka, masz wszelkie podstawy aby sie wyprowadzić, ale tego nie robisz, bo? Bo matka zatruła Ci mózg i uwierzyłaś, że faktycznie może popsuć Ci życie. Polska jest duża, Świat jest jeszcze większy, możesz żyć i mieszkać gdzie sobie chcesz, nawet w Australii, nie sądzę, że tam Cię matka dopadnie i jej szantaże będą miały jakikolwiek na Ciebie wpływ.
Wyprowadzka nie wchodzi w grę.
Czyli masz zamiar do końca życia mieszkać z mamą?
Dlaczego wyprowadzka nie wchodzi w grę???
Bojąc się szantażów matki tylko utwierdzasz ja w przekonaniu, że może nadal tak cie traktować.
Wyprowadzka będzie dla niej dużym sygnałem. Staniesz się samodzielna, niezależna, pokażesz jej, że nie jesteś już dzieckiem, którym ona może manipulować. Dlaczego nie chcesz tego zrobić????
Moja mama tak naprawdę potrafi dopiąc swego za wszelką cenę... nie patrzy na uczucia innych... wszystkim dookoła opowiada jak to mój facet mnie krzywdzi.. a tak naprawdę nie widzi jak ona krzywdzi mnie. to przez nią ciągle płaczę... nawet sytuacja piątkowa (wczoraj cały dzień byłam w pracy, tylko po to by w domu spędzać jak najmniej czasu). W piątek po pracy spotkałam się na chwilę ze swoim facetem i zadzwonił do mnie brat , który miał zakończenie roku. że ma na 16 i trzeba mu wyprasować koszulę... Moja mama cały dzień siedziała w domu i nie potrafiła tego zrobić, przed 16 z łaską przyjechała i wyprasowała mu tą koszulę ale wiem że zrobiła to specjalnie bym ja odrazu po pracy wróciła do domu. Nie wiedziałam że nikt nie wyszedł z psem to zaczęła mnie wyzywać... mówić że niczym się nie interesuję w końcu padły słowa : " spierd****aj z tym psem i mi się nie pokazuj na oczy", nie pasuje jej nawet to że mój facet mieszka 6km od miasteczka w którym mieszkam ja - uważa już że jest ze wsi". A dlaczego się nie wyprowadzę? Wiem, że ma znajomości ... może tak zmanipulować i nakręcic sobie ludzi w
wokól palca , a mój facet umowę o pracę ma do końca sierpnia. Ciężko tutaj z pracą więc myślałam czy nei przeczekać tego czasu.... miesiąc temu dostałam umowę na czas nieokreślony w bardzo dobrze prosperującej firmie więc to mnie trzyma że jemu też się uda. Teraz się do siebie nie odzywamy z matką bo powiedziałam jej wtedy , że dopóki mnie nie przeprosi niech się do mnie nie odzywa. i tak już zostało.
Jeszcze nawiążę do tego dlaczego opowiada że facet mnie krzywdzi. Mam gościa który bardzo poważnie o mnie myśli, ja o nim również. Zanim go poznałam ciągle imprezowałam a moje towarzystwo było takie jakie było... może dlatego też przez moje 'koleżanki' nikt nie myślał o mnie poważnie. Moja matka cały czas przeżywa że miałam tyle koleżanek... ale nie mowi juz o tym, że mimo że miały dzieci, facetów to wracały do domu z kim popadnie." Wiem, ze wyprowadzka będzie najlepsza. Czy uważacie że powinnam zrobić to odrazu nie patrząc na to że może komuś rozpieprzyć życie (mój facet mógłby stracić przez nią pracę i nie dlatego że jest zły w tym co robi, ale po prostu jego współpracownicy też chcieli by spokojnie pracować a nie wysłuchiwać mojej matki, która by ciągle tam chodziła) czy przeczekać sytuacje do wakacji? Dzieki za wszystkie odpowiedzi. Ja wiem , ze problem tkwi we mnie.- po prostu się boję.
Nad czym się jeszcze zastanawiasz ? Przecież matka Was niszczy psychicznie . Uciekaj ! Niech matka zacznie się leczyć .
Uciekaj i to do innego miasta.
Co Twój chłopak na to? Co mówi, jak reaguje?
co mój facet na to? mówi, że wszystko się ułoży... nie zostawi mnie i żebym czasem nie myślała że tak jest w każdej rodzinie (on tak naprawde wyciągnął mnie z takiego myślenia ... zawsze myślałam że to normalne że rodzice tak drą się na swoje dzieci)... niestety nie zamieszka ze mną, co najwyżej będzie mógł wspomóc mnie finansowo bo zdaję sobie z tego sprawę że póki co on nie może tak z dnia na dzień zostawić swoich , starszych rodziców którym trzeba pomóc. może to głupie ale zaczynamy myśleć na tyle poważnie, że wczoraj podpytywał mnie jakie pierścionki mi się podobają ... z jednej strony się bardzo cieszę ale z drugiej.... ojciec zwrócił się do mojej matki z zapytaniem: "co Ty zrobisz, jak ona zajdzie w ciąże i ślub będzie konieczny... będą musieli razem zamieszkać? Matka: wyjadę na wakacje. Ojciec: na 9 miesiecy!? Matka: wyjadę na dwa tygodnie gdy będzie miało odbyć się wesele bo jeśli ona nie da rady by do niego nie doszło to tak nam go zepsuje, że jej na nim nie będzie. Odrazu powiedziałam to swojemu facetowi, bo wiem że on jak i cała jego rodzina bardzo poważnie podchodzi do kwesti tradycji i wiary... Na moje szczęście (na matki nieszczęście) jemu to nie przeszkadza. I ja wiem że nie będzie zawsze mieszkał z rodzicami, bo ktoś zarzuci mi że jak teraz ich nie zostawi to po ślubie ani tyle. z tym, że wiem jak to jest że do czasu ślubu rodzice tak naprawde przygotowują się na samodzielne zycie swojego dziecka... a ja też nei chciałabym aby z dnia na dzien ich zostawił przez to że moja matka jest taka a nie inna....
Przesadzasz chyba trochę...Czy twoja matka jest szefem jakiejś mafii, która będzie przystawiać pistolet do głowy każdemu kto nie rzuci ci kłody pod nogi??? no chyba nie... a nawet jeśli jest kimś w tym stylu to jej wpływy być może nie obejmują całej Polski, Europy i świata.
Albo dałaś się nieźle zastraszyć, albo kombinujesz, bo z jakiegoś powodu ty sama nie chcesz odcinać pępowiny. Obstawiam druga opcję. Wydaje mi się, że to ty masz problem z odejściem od matki, że ciągle jej szukasz, że czekasz aż ofiaruje ci trochę ciepła i uwagi, że mimo wszystko nie chcesz jej rozczarować. Niestety wygląda na to, że twoja matka jest osoba toksyczną i obawiam się, że nic więcej już od niej nie dostaniesz. To jest przykre, ale tak czasem bywa i nic nie możemy na to poradzić. Jedyne co możesz zrobić to zając się swoim życiem. Jesteś dorosła wykształcona, rozgarnięta i dasz sobie radę wszędzie. Dlatego przestań już szukać wymówek, tylko wyprowadź się od mamy i weź odpowiedzialność za swoje życie i za swoje błędy także, odetnij tą toksyczną pępowinę. Jeżeli nie podejmiesz radykalnych kroków, to matka będzie ciągle zatruwać ci życie. Na razie ma na to twoje pełne przyzwolenie.
16 2014-04-28 12:00:06 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-04-28 12:05:26)
rozumiem ze jestes zastraszona, rozumiem to bo widzialam podobną sytuację.
a więc moja kolezanka miala brata i mieszkali z matką, brat skonczyl zawodowke i od razu machnął sobie blizniaki.ożenil sie i uciekl z domu...
w pozniejszych opowiesciach zrozumialam czemu uciekl z domu. a wiec matka nie wypuszczala go na randki, potrafila mu wylac zupe na glowe, porwac koszule na nim albo zamknac drzwi na klucz.
wesele okazalo se dobrym pomyslem, bo syn uciekl.
ale jej corka 18latka wówczas nie mogla wyjsc na dwor bez mamy zgody, chodzila tylko do kosciola albo na zakupy. studia wybrala jej mama, męza takze.
jej brat odseparowal se calkowicie od rodziny, ze mna zerwala kontakty bo matka jej kazala. dowiedziala sie ze nocowalam u chlopaka. zdaniem mamy jej corka by sie przy mnie zepsula.
nie wiem co ci doradzic. skoro se wyniesiesz na stancje, a ona pojdzie za toba i bedzie dzwonic do pracy, do twoich koleżanek.
może gdybys miala rodzine to by uznala ze mąz i dziecko to już nic ona nie da rady zmienic?
glupia rada, ale...
i przypomnialo mi sie, ze 3kolezanki stracila bo mama kazala jej zerwac kontakty.
w przypadku jej matki podejrzewam jakąs chorobe maniakalna.kazdy sie jej boi.
To znów ja, wracam po małej przerwie aby napisać co u mnie.... od ostatniego mojego wejścia na forum działo się dużo ... Od świąt wielkanocnych, mój chłopak był u mnie w domu tylko raz.. właśnie wczoraj i znów się zaczęło. Pomijam fakt, że raz jechaliśmy na grilla do moich znajomych i przyjechaliśmy jeszcze po moją siostrę. On, jako kierowca, nawrócił sobie u nas na wjeździe - matka wpadła w szał. Jakby ją coś opętało. Zarejestrowałam się już na studia, nie na jej wymarzoną medycynę tylko to na co ja czuję. Wydatek spory - około 400 zł/ miesiąc plus dojazdy przynajmniej 4 razy w miesiącu (150 km w obie strony). Matka przeglądnęła historię na komputerze i wczoraj zawołałą mnie i powiedziała, że tyle co będą miesięcznie kosztować moje studia (zarabiam sama) tyle samo miesiąc w miesiąc będę miałą się dokładać do domu.... zabrałą samochód który ja do tej pory opłacałąm. powiedziała że teraz ona sobie go ubezpieczy i ze nie mam do niego prawa żadnego. Już wszyscy w domu zaczeli być po mojej stronie, widzią jak cierpię... a ona chce ze mnie zrobić takiego niewolnika, i udowodnić mi że niczego w życiu nie osiągnę... już powiedziałam mojemu facetowi, że tylko poczekamy do jego rozwiązania umowy o pracę, obrona pracy magisterskiej już za tydzień i poszukamy oboje pracy w większym mieście. Ostatnio wzięłam sobie wolne bo chciałam z nim pojechać na uczelnię złożyć papiery jego do obrony, dowiedzieć się więcej na temat mojego kierunku... to jej nie pasowało (gdyż do tej pory, tj. gdy jego nie było przy mnie, wolne brałam tylko po to by posprzątać w domu lub na to by się uczyć) . Mam brata młodszego 6 lat, tyle co zdawał maturę, a co drugi dzień nie nocuje w domu... siostra młodsza ode mnie dwa lata, której ja oczywiście załatwiłam prace w swojej firmie - też robi co się jej podoba, matka na nią nacisku tak nie kładzie.
To znów ja, wracam po małej przerwie aby napisać co u mnie.... od ostatniego mojego wejścia na forum działo się dużo ... Od świąt wielkanocnych, mój chłopak był u mnie w domu tylko raz.. właśnie wczoraj i znów się zaczęło. Pomijam fakt, że raz jechaliśmy na grilla do moich znajomych i przyjechaliśmy jeszcze po moją siostrę. On, jako kierowca, nawrócił sobie u nas na wjeździe - matka wpadła w szał. Jakby ją coś opętało. Zarejestrowałam się już na studia, nie na jej wymarzoną medycynę tylko to na co ja czuję. Wydatek spory - około 400 zł/ miesiąc plus dojazdy przynajmniej 4 razy w miesiącu (150 km w obie strony). Matka przeglądnęła historię na komputerze i wczoraj zawołałą mnie i powiedziała, że tyle co będą miesięcznie kosztować moje studia (zarabiam sama) tyle samo miesiąc w miesiąc będę miałą się dokładać do domu.... zabrałą samochód który ja do tej pory opłacałąm. powiedziała że teraz ona sobie go ubezpieczy i ze nie mam do niego prawa żadnego. Już wszyscy w domu zaczeli być po mojej stronie, widzią jak cierpię... a ona chce ze mnie zrobić takiego niewolnika, i udowodnić mi że niczego w życiu nie osiągnę... już powiedziałam mojemu facetowi, że tylko poczekamy do jego rozwiązania umowy o pracę, obrona pracy magisterskiej już za tydzień i poszukamy oboje pracy w większym mieście. Ostatnio wzięłam sobie wolne bo chciałam z nim pojechać na uczelnię złożyć papiery jego do obrony, dowiedzieć się więcej na temat mojego kierunku... to jej nie pasowało (gdyż do tej pory, tj. gdy jego nie było przy mnie, wolne brałam tylko po to by posprzątać w domu lub na to by się uczyć) . Mam brata młodszego 6 lat, tyle co zdawał maturę, a co drugi dzień nie nocuje w domu... siostra młodsza ode mnie dwa lata, której ja oczywiście załatwiłam prace w swojej firmie - też robi co się jej podoba, matka na nią nacisku tak nie kładzie.
Matka robi z Tobą to, na co jej pozwalasz.
Dalej uważasz, że wyprowadzka jest niemożliwa? Chyba nagle odkryłaś, że jednak da się to załatwić
Na kogo zarejestrowany jest samochód? Jeśli na Ciebie, to gucio może Ci zabrać. No ale najważniejsze się nie przejmować i w ogóle nie zawracać na to uwagi tylko robić swoje.
Proponuję na komputer założyć hasło, przestać się matce spowiadać z czegokolwiek i robić swoje.
Jeszcze tego nie czujesz, ale jesteś dorosła, a dorośli ludzie sami o sobie decydują ![]()
Z tym, że ona tak bardzo męczy mnie psychicznie.... jeszcze zwróciłam jej uwagę, cy pamięta jak zaraz po liceum poszłam do pracy , przynosiłam do domu miesiąc w miesiąc po 2000 zł... a ona z hasłem do mnie: "ja nie dostawałam tych pieniędzy do ręki, a że Ty kupowałaś tu tyle rzeczy do domu, no to ... cóż... twoja strata". boję się wyprowadzki tylko z tego powodu aby nie nękała rodziców mojego chłopaka- oni nie są niczemu winni, a ona jest zdolna do wszystkiego..... :-(
Z tym, że ona tak bardzo męczy mnie psychicznie.... jeszcze zwróciłam jej uwagę, cy pamięta jak zaraz po liceum poszłam do pracy , przynosiłam do domu miesiąc w miesiąc po 2000 zł... a ona z hasłem do mnie: "ja nie dostawałam tych pieniędzy do ręki, a że Ty kupowałaś tu tyle rzeczy do domu, no to ... cóż... twoja strata". boję się wyprowadzki tylko z tego powodu aby nie nękała rodziców mojego chłopaka- oni nie są niczemu winni, a ona jest zdolna do wszystkiego..... :-(
Ojesu, nadzieja, jak Ty pierdzielisz... sorry za wyrażenie, ale mam wrażenie, że czegoś nam nie mówisz, bo czegoś mi tu brakuje.
Przede wszystkim to PRZESTAŃ z matką wchodzić w jakiekolwiek dyskusje i wypominania, co kto. Było minęło. Też mieszkasz w tym domu, więc rzeczy, które kupiłaś, to nie były tylko dla matki.
Boisz się wyprowadzki, bo boisz się, że matka będzie nękała rodziców Twojego chłopaka?! No wolne żarty... Myślisz, ze dwoje dorosłych ludzi nie poradzi sobie z "nawiedzoną matką"?! Gdyby faktycznie taka sytuacja nastąpiła, to możesz im powiedzieć wprost, że bardzo Ci przykro i przepraszasz za mamę, ale nie masz na nią wpływu i decyzję co zrobią z jej nękaniami pozostawiasz całkowicie im. Czy zechcą to zgłosić na policję, czy cokolwiek innego, Ty się nie wtrącasz.
Asertywność jest u Ciebie na minusie, wymyślasz jakieś dziwne scenariusze, boisz się na zapas, ale nie robisz żadnego kroku, aby się faktycznie przekonać, co się z tego urodzi. No ok, poszłaś na SWÓJ kierunke, to się chwali i jest to dobry, pierwszy krok. Teraz wyprowadzka i własne, prywatne życie ![]()
Tak, trzeba zabrać się do roboty :-). Wiem, że niepotrzebnie wchodzę w dyskusje z nią :-/ jej się i tak nie przegada, uwierzcie mi, że nikt mnie w życiu tak nie skrzywdził jak ona...
Słuchaj ty się boisz ze twoja matka zacznie nekac rodzicow twojego chłopaka? a co oni sa upośledzeni? żadna filozofia wyprosić kogos z domu nie? oni nie wiedza jaka ty masz sytuacje z matka? na twojim miejscu bym się dawno wyprowadzila nie masz dziecka zobowiazan to szukaj pracy gdzies w innym miescie wynajmij cos bo cie matka zeźre żywcem
uwierzcie mi, że nikt mnie w życiu tak nie skrzywdził jak ona...
Denerwuje mnie to Twoje użalanie się nad sobą.
Masz jedno życie i tylko od Ciebie zależy, jakie ono będzie.
Zamiast jęczeć i marudzić, zrób coś wreszcie dla siebie.
Olej matkę, skoro nie da się z nią dogadać i idź na swoje.
W końcu jesteś już dorosła.
Święte słowa Cyniczna! wydaje mi się że autorka chyba tak nie do końca dorosła, od zawsze wiadomo ze wiek w metryce nie odpowiada temu w głowie
nadzieja.m napisał/a:uwierzcie mi, że nikt mnie w życiu tak nie skrzywdził jak ona...
Denerwuje mnie to Twoje użalanie się nad sobą.
Masz jedno życie i tylko od Ciebie zależy, jakie ono będzie.
Zamiast jęczeć i marudzić, zrób coś wreszcie dla siebie.
Olej matkę, skoro nie da się z nią dogadać i idź na swoje.
W końcu jesteś już dorosła.
Zgadzam się z Cyniczną. O ile faktycznie matka mogła skrzywdzić Autorkę, to jednak w późniejszym czasie ona sama już na to pozwalała.
Przykład jak z tłukącym pasem ojcem (taki co to leje za krzywe spojrzenie). Syn/córka boi się panicznie takiego człowieka do pierwszego powiedzenie "nie", odbicia ataku.
Mam znajomego, który panicznie zawsze bał się ojca, histerycznie więc. Taki przygaszony tyran, który sprawował penie władzy nad nim. Może nie tłukł go non-stop, ale potrafił go pieprznąć bo "coś tam". Chłopak w między czasie poszedł na jakieś ćwiczenia, sztuki walki, sam się tym interesował i rozwijał swoje umiejętności. Pewnego dnia, ojciec postanowił wszcząć jakąs awanture i oczywiście rzucił się z rękami na chłopaka, który tym razem nie dość, ze nie dał się uderzyć, to jeszcze pieprznął ojca. Ten moment sprawił, że w ciągu kilku sekund chłopak pozbył się strachu, a to ojciec się przestraszył. Nagle okazało się, że nie można go już tak traktować.
Twoja sytuacja może nie jest taka straszna, Autorko, ale jest podobna. Matka będzie Cię metaforycznie tłukła i gnębiła dotąd, aż powiesz STOP, a potem konsekwentnie zaczniesz robić to, co sama chcesz robić. Jaki matka będzie miała na Ciebie wpływ skoro wszystkie jej metody zaczną zawodzić? Co będzie mogła zrobić? Wydrzeć się do telefonu? To odłożysz słuchawkę. Przyjedzie niezapowiedziana? To nie otworzysz jej drzwi. Zacznie latać po ludzich i robić cyrki? To nie Twój problem, że matka robi z siebie kretynkę.
Ta kobieta NIC Ci nie może zrobić jeśli jej na to nie pozwolisz.
Właśnie powiem Wam że im bardziej staram się jej postawic ... Robić to co uwazam za sluszne tym bardziej ona mnie gnebi .... Znów przed godzina uslyszalam jakim ch **** em jest moj ukochany facet !! :-( doszło do tego że mój brat w strasznych nerwach powiedział jej żeby w koncu dala mi swiety spokoj ! Ona tylko czeka aż noga mi się powinie i powie : " a nie mowilam ?". Wypomina że wszystko to co się źle dzieje u nas to tylko moja wina bo ja dostalam w zyciu więcej niż moje mlodsze rodzenstwo :'( gdyby nie to że mam zaciagnirty jeden kredyt na nią ktory splacam sama :'( to wzielabym jakas wieksza kwote i jej oddala żeby tylko miec swiety spokoj bo zaczynam zauwazac że ona ma pretensje głównie o pieniadze .... Że radzę sobie sama ... Że mam kogos kto calym sercem mnie wspiera :'( nawet głupi przyklad - gdy zaczęłam kupowac ubrania ktore na nia nie pasuja - sa za male lub nie w jej stylu to tez wypomina . Mowi że brzydko w czyms wygladam ... A wczesniej gdy szlysmy na zakupy to zawsze mowila zebym wziela trochę luzniejsze . To co mi się podobalo a jej nie to skutecznie potrafiła od zakupu odwiesc bo przeciez po co kupowac rzecz w ktorej chodzilabym tylko ja a ona by nie skorzystala ...
Zaczela mi grzebac po moich szafkach , wczoraj sprawdzala historie komputera, sprawdza torebki .... Dzwonila po moich dawnych "dobrych" kolezankach ktore tylko myslaly jak tu szybko wysłać meza za granice żeby go zdradzic i ja to boli że ja z takimi osobami nie utrzynuje kontaktow . Zwyczajnie nie chce ... Ale ona twierdzi że to mój facet mi zabrania i mnie kontroluje .... Mysle że nawet jak się wyprowadze to skutecznie będzie chciala mnie zniszczyc . ..
Twoja mama nie ma konkretnego hobby i nie wiele zajmuje sie Swoimi sprawami tz. znajomi i td. Ma problemy Sama ze Sobą i albo bedziesz to olewać , co wyprawia , albo w pakujesz się w nerwicę . Skup się definitywnie na Swoich sprawach , bo mama się nie zmieni . Wyprowadzisz się , to znajdzie Sobie następną ofiarę do gnębienia . To już taki typ człowieka . A co na to Twój tata ? Rodzeństwo widzi że mama przesadza , a tata co na to ?
Początkowo moja siostra nie widziała żadnego problemu w tym co się dzieje i nie chciała się nawet odezwać, ba, mówiła nawet że to moja wina, że powinnam zostawić mojego faceta po to żeby w domu było lepiej - ale ona też wiele skorzystała na mnie, gdy nie pracowała to często ja ją sponsorowałam, brzydko mówiąc. I nie chodzi o to , że wypominam tylko chciałabym jak najdokładniej Wam wszystko przedstawić. Mój tata od początku stał po mojej stronie bo sam wiele w życiu przeszedł. Tak naprawdę wszystko do czego doszliśmy całą rodziną to dzięki niemu, mimo że pił ale był zaradny. Matka od małego przedstawiała go w sposób taki aby go nie szanować bo był alkoholikiem, ale teraz nie dziwie się że pił skoro znalazł taką babę. Mojej matce matka zmarła w wieku 17 lat, ojciec jej był bardzo spokojnym człowiekiem. Mieszkał z nami całe moje życie. Odszedł 5 lat temu. Tydzień temu była rocznica jego śmierci i ja z moim facetem jako jedyni z mojej rodziny potrafiliśmy pojechać na cmentarz zapalić znicz i pomodlić się a moja matka ma więcej głupich myśli w głowie i właśnie nie zajmuje się tym, co potrzeba. Mój tata jest 10 lat starszy od mamy, poznali się już po śmierci jej matki (mojej babci) i co więcej .. oni gdy się poznali - mój tata był w związku małżeńskim z dwójką dzieci! I myślę, że jej matka gdyby żyła też by się nei zgodziłą na ten związek i powinna bardziej szanować to co ma! a nie nosić się jaką to nie jest panią! Mój brat też miał dziewczynę... ponad rok czasu . Też rozpierdoliła jego związek. Nie może się pozbierać do tej pory!. Wyzywała tą biedną dziewczynę... nadawałą każdemu i dziewczyna nie wytrzymała i z nim zerwała. Dlatego tak bardzo szanuje to jak za mną stoi mój kochany mężczyzna. Byłam w krókim bo trzymiesięcznym związku 4 lata temu - wszystko się popsuło przez nią - dzwoniła do rodziców chłopaka o 2 w nocy. Jego wyzywała.... ehhh cyrki. Wyobraźcie sobie że ma znajomych w policji to o każdego potrafi się dopytywać z jakiej rodziny pochodzi.
Rozwala Wam związki . Nie dajcie się , bo matka za Was życia nie przeżyje . Jest zazdrosna i chora .
Tata nie pił przez nią, tata pił bo taki był JEGO wybór. Typowe dla alkoholików zrzucanie odpowiedzialności - piję przez kogoś, przez coś.
Ty robisz to samo, mówisz - jestem nieszczęśliwa, bo ONA jest taka a nie inna, nie mogę się wyprowadzić, bo ONA zniszczy rodzinę mojego chłopaka itp. Zrzucasz odpowiedzialność za swoje życie i swoje wybory na nią. Sama pozwalasz jej na wszystko co robi, tak samo jak twój brat pozwolił jej rozbić swój związek. Ona nie przestanie dopóki ty nie powiesz jej -NIE!!!
Brakuje mi jednego klocka w tej układance - nie znam powodu dla którego ty NIE CHCESZ odciąć się od matki i zacząć swojego własnego, dorosłego życia, bo że nie chcesz tego zrobić to nie mam żadnych wątpliwości. No więc zapytam - dlaczego??
Moja pierwsza myśl - podobnie jak ktoś wyżej uważam, że poprzez Ciebie próbuje realizować swoje niespełnione marzenia.
Nie daj się. Słuchaj swojego serca i swojego rozsądku. To Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje.
Jesteś dziewczyno w niewoli swojej matki. Jest to niewola głównie finansowa, choć myślisz może inaczej. Twój cel numer jeden polega na tym, aby zebrać odpowiednio dużo pieniędzy i wyprowadzić się z domu. Nic innego się nie liczy. Musisz wyjść z tego domu.
Skoro przynosiłaś do domu po 2 tys zł i kupowałaś "różne potrzebne rzeczy" (czyli znając życie zbytek luksusu, aby "mieć jak inni"), to robiłaś źle. Trzeba było tę kasę odkładać. Teraz jesteś w opałach, więc zorganizuj sobie drogę ucieczki z domu -- wynajmij mieszkanie, dbaj o stabilną pracę. Ratuj się po prostu...
W awantury się nie angażuj, nie odpowiadaj matce nawet jak nie ma racji, nie tłumacz innym (rodzeństwu, współpracownikom) że twoja matka jest wariatką -- ludzie to w końcu sami zobaczą.