zakochałam się w kimś, kogo nie powinnam kochać. a raczej... byłam w związku prawie dwa lata, byłam bardzo zaangażowana. niestety, cały czas los krzyżował nam drogi. przez swoją chorobę, zniechęciłam go bardzo do siebie. był we mnie bardzo zakochany kiedyś, lecz to uczucie w nim zgasło.
nie wytrzymałam, nie mogłam spotykać się z nim tylko dlatego, że ma do mnie sentyment. bardzo mnie ranił swoimi zachowaniami. ale chodziło przede wszystkim o to, że się odkochał.
pisałam kiedyś o tej znajomości. on miał dużo problemów również w rodzinie i nie mogliśmy kompletnie się dogadać.
czuję w środku, że będę na niego czekała... nie powinnam. będę czekała, aż wróci.
kobieta która kocha za bardzo. nazbyt się mu narzucałam. ale mieliśmy wziąć ślub, był moim narzeczonym... kochałam go. i nadal kocham. to uczucie tak mnie zranilo i rani... jestem na psychotropach pierwszy raz w zyciu (ale nie do konca tylko przez niego).
Unieszczesliwialismy sie nawzajem. Ale chcialabym kiedys jeszcze raz z nim sprobowac...
Taki odgrzewany kotlet... z jednej strony chcialabym zapomniec, z drugiej... nie potrafie... czas leczy rany, niektorzy mowia mi, ze jak mnie kocha to wroci, kiedy u niego sytuacja w zyciu sie ustabilizuje... ale nie wiem...
zajac sie wlasnym zyciem ciezko... ![]()