netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

8 odpowiedzi3 226 wyświetleńzałożony przez twojapoduszka, 22.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

Witam.

19 marca minął rok od naszej pierwszej randki. Mi jednak wydaje się jakby minęło już sto lat. Z mężem poznałam się przez internet. Rozmawialiśmy dwa tygodnie i postanowiliśmy się spotkać. Szybko przerodziło się to w związek. Niecałe dwa miesiące po spotkaniu zaszłam w ciążę. Od początku było ciężko. Mąż ma spore długi (dawny kredyt), nie ma własnego mieszkania, nie wykazuje też większej chęci do zmiany pracy czy podjęcia nowej. Dwa miesiące temu urodziłam córeczkę. Bardzo się o nią boję. Już w ciąży zdarzały się sytuacje, że nie miałam czego włożyć do garnka, odłączano nam prąd. Mąż jednak woli wziąć iphona na abonament, na który nas nie stać niż zrobić cokolwiek. Na każdy mój płacz i gniew mówi tylko, że będzie dobrze. Sama zadłużyłam się w chwilówkach, żebyśmy mieli za co żyć. Trzy miesiące był bezrobotny i siedział ze mną w domu. Nie chciał podjąć żadnej pracy przez dłuższy czas, bo żadna mu nie odpowiadała. Ja w tym czasie zrezygnowałam ze szkoły, znajomych, przeprowadziłam się do męża (choć nie znoszę miasta w którym mieszkamy). Jestem tu sama, zostawiłam całą rodzinę, zostawiłam dla niego wszystko. W te święta chrzciliśmy naszą córeczkę. Mąż zachowywał się niekulturalnie, arogancko, nerwowo. Zawsze podczas  kłótni krzyczy, a później wychodzi. Kocham go i wiem, że on mnie też, ale czuję, że sama miłość już chyba nie wystarczy. Stałam się nerwowa, ciągle wydzwania do mnie windykacja, bo nie stać nas na spłacanie długów. Mieliśmy wziąć ślub kościelny we wrześniu jednak zaczynam się wahać. Przede wszystkim boję się, że ślub wykończy nas finansowo. Mąż jednak reaguje agresywnie, gdy mówię o przełożeniu ślubu. Szybko ulega emocjom, a gdy się denerwuje wyłącza mu się myślenie. Rzuca czym popadnie, albo trzaska drzwiami i wychodzi. Nie wiem już co robić, jest mi bardzo wstyd przed wszystkimi i boję się mówić o problemie bliskim czy rodzinie. Bardzo boję się odejść, bo wiem, że z niego straszny nerwus i kocha córkę. Boję się, że będzie chciał mi ją odebrać, albo ją wywiezie. Staram się kierować dobrem córki i nie chcę by miała dom, w którym wszyscy będą nieszczęśliwi. Gdzie będzie tylko bieda i krzyk. Chcę dać dziecku wszystko na co zasługuje. Mąż odbierał mnie z porodówki w walentynki. Nie kupił ani kwiatów ani misia dla dziecka, za to chwalił się, że umył samochód i kupił nowe kołpaki. Wciąż nie dostałam pierścionka zaręczynowego, a na obrączki pożyczał mu pieniądze mój ojciec. Co miesiąc jest coraz gorzej. Ważne jest tylko to by samochód był czysty, by kupić nowe kołpaki, żaróweczki. Wciąż przegląda felgi na allegro, albo inne akcesoria samochodowe. Jego rodzice wcale nam finansowo nie pomagają, bo sami są potężnie zadłużeni. Córeczka nie dostała od nich nawet grzechotki.  Gdyby nie moja rodzina nie mielibyśmy za co żyć, większość rzeczy dla dziecka też zakupili oni. Nie chcę skończyć jak jego rodzice, którzy po 30 latach ślubu nie mają nawet własnego mieszkania, a kredyty spłacają nawet ich dzieci, bo sami już nie dają rady. Rodzice męża mieszkają klatkę obok nas i czuję, że mają ogromny wpływ na nasze życie, czego mąż nie widzi. Zachowuje się jak małe dziecko, ma 30 lat a wciąż jest nieodpowiedzialny i jedyna miłość jaką widzę to gdy nas przytula albo nam o tym mówi. Nie widzę jednak żadnych czynów, które prowadziłyby do poprawy sytuacji. Boję się powiedzieć mu, że waham się i nie chcę na razie ślubu kościelnego, bo myślę, że wyrzuci mnie z domu albo będzie chciał odebrać mi dziecko. Już wcześniej straszył mnie, że gdy będę chciała odejść to zrobi wszystko by zabrać mi dziecko i bym skończyła pod mostem albo w psychiatryku. Mąż nie chce się wyprowadzić do innego miasta. Mam 24 lata, jestem młodą mamą i nie chcę zmarnować życia sobie i dziecku. Nie wierzę, że ktoś może się aż tak bardzo zmienić na lepsze po ślubie. Czy jest sens bym tkwiła w tym związku? Proszę, doradźcie coś. Sama już nie daję rady.

2

Odp: Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

Początki zawsze są ciężkie. Tutaj problem jednak tkwi w tym, że Twój mąż nic z tym nie robi.
Ty jesteś uwiązana. Jedyne wyjście to jakaś praca w domu czy przez internet, opieka społeczna i to, aby mąż wziął się za porządną pracę.
Jeśli on nie zrobi nic, to uciekaj nim naprawdę wpakujesz się w jeszcze gorszy dół.

twojapoduszka napisał/a:

Staram się kierować dobrem córki i nie chcę by miała dom, w którym wszyscy będą nieszczęśliwi. Gdzie będzie tylko bieda i krzyk.

Tak właśnie będzie jeśli nie podejmiesz stanowczych kroków.

3 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-22 11:10:56)

Odp: Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

Ty już sobie sama na te pytania odpowiedziałaś, wiesz co robić, ale szukasz tu chyba tylko tego potwierdzenia. Nie widzę najmniejszego sensu bycia razem..
szantażuje że odbierze dziecko (a na jakiej podstawie?) ,
życzy ci źle - bo chce żebyś pod mostem wylądowała lub w psychiatryku.
nie chce podjąć się pracy, kiedy sytuacja tego wymaga.
żyje na kredyt
jest nerwowy, agresywny.
innymi słowy, jeśli chodzi o pieniądze to idzie śladami swoich rodziców - co też sama widzisz.
Czy chcesz być z człowiekiem z którym w ten sposób żyjesz, nie dogadujesz się...
Gdybyście się jeszcze nieziemsko kochali to razem pokonywalibyście to wszystko, a on jest leń jakich wiele.
Nie. Nie polecam bycia razem.

Po ślubie będzie jeszcze gorzej, a finansowo.. ślub was jeszcze dobije.

4

Odp: Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

Kompletnie żadnego sensu nie ma, abyś tkwila w tym....hmmm...czy to aby na pewno jest związek? W związku jest szacunek, zrozumienie, zaufanie, wsparcie... Pakuj się dziewczyno i wracaj do rodziców jesli masz taką mozliwosc. Najlepiej jeszcze dzisiaj.

5

Odp: Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

Absolutnie nie wychodź za niego za mąż.
Z tego nie wyjdzie nic dobrego.

Jeśli masz możliwość, wyprowadź się z córką do rodziców.

6

Odp: Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

A myślicie, że jest sens zaproponowania mu odłożenia ślubu, podjęcia terapii i wyprowadzka do innego miasta? Z jednej strony nie mam zamiaru marnować siebie i dziecka, z drugiej jednak chcę zrobić wszystko by córka miała pełną rodzinę, by w przyszłości nie mogła mi zarzucić, że nie dopilnowałam wszystkiego, nie dałam szansy.
Po wczorajszej kolejnej kłótni (oczywiście zawsze kłótnie są z mojej winy - bo się o wszystko czepiam) mąż chyba przeczuwa, że zaczynam mieć dość, bo przyjechał z bukietem kwiatów i drobnym prezentem.
W każdym razie utwierdziłyście mnie w przekonaniu, że ślub kościelny na pewno nie ma teraz sensu- za co bardzo dziękuję. Nie czuję się z nim bezpiecznie, a to chyba priorytet jeśli chce się z kimś wiązać na zawsze.
Dziękuję.

7

Odp: Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

tak przesuniecie terminu slubu kościelnego to najlepsze co może zrobic

8

Odp: Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

Temat troszkę nieaktualny, ale chciałabym dodać jeszcze swoje 5 groszy. wink
Moja sytuacja odrobinę przypomina Twoją tylko do tego wszystkiego dochodzi głupia zazdrość.
W marcu urodziłam synka i do czasu porodu wszystko miedzy mną, a narzeczonym układało się jak najlepiej. Na sierpień mieliśmy zaplanowany ślub, który i tak przełożony był z października zeszłego roku. Rodzice narzeczonego zaraz po wiadomości o ciaży nalegali na szybki ślub kościelny. Całe szczęście, że ich wtedy nie posłuchałam!
Urodziłam niespodziewanie szybko i M. nie zdążył przyjechać by być przy mnie podczas porodu, za to była przy mnie moja mama. Nigdy tego nie powiedział, ale widziałam, że bardzo miał jej to za złe. Nie pozwalał mojej rodzinie, a raczej wkurzał się, gdy ta brała nowonarodzonego na ręce. Mówił, że nie może doczekać się aż będziemy sami po ślubie, bo wtedy ten problem się skończy. Zaczęłam podejrzewać, że chce mnie odciąć od rodziny. Po jakimś czasie stał się strasznie skupiony na sobie - zawsze był ambitny, miał dużo zapału i hobby, ale przestał się mną interesować, ważne były tylko jego zajęcia. Bardzo chciał się opiekować dzieckiem, ale gdy go potrzebowałam to nie miał czasu. Przyglądałam się wszystkiemu i zaczełam kalkulować. Narzeczony nigdy też nie dołożył się do wyprawki ani utrzymania  dziecka, chociaż podczas ciąży obiecywał kokosy. Sama kupiłam wózek (droższy, bo on wybrał i obiecywał zapłacić...), łóżeczko... Wszystko miało być najlepsze i najdroższe, bo lubił wysoki standard z tą różnicą, że nie tylko dla siebie. Dostałam zabójczo drogi pierścionek zaręczynowy, telefon, eleganckie kosmetyki, on kupował bardzo porządne buty, notebooka. Stracił wszystkie odłożone pieniądze, zaczął się zapożyczać u mnie, u rodziców, znajomych.  (Bo na co potrzebował to już nie wspomnę, bo wstyd!) Wiem, że jest pod wpływem rodziców, którzy mają podejście "jakoś to będzie" i sami nie potrafią rozporządzać pieniędzmi, nie uważają też aby mieli potrzebę dokładać się do wnuka. Wg nich rozwiązaniem naszych problemów jest ślub, wyprowadzka i duże miasto, a później JAKOŚ BĘDZIE. Ale ja nie chciałam byle jakiego życia z zamartwianiem się o pieniądze czy własną swobodę. Odwołałam ślub na czas bliżej nieokreślony i mieszkam u rodziców. On bardzo się zdenerwował. Było dużo mówienia jak mu na nas zależy itd. Zawsze było dużo mówienia, ale nigdy czynów. Po rozmowie najpierw panikował, płakał, później mi groził, teraz jest bardzo zły. I nic nie robi. Widocznie potrzebuje dużo więcej czasu... Nadal bardzo kocham narzeczonego, ale jeśli chce opiekować się mną i dzieckiem to musi być chociaż odpowiedzialny. Powiedziałam mu czego oczekuję i wierzę, że zacznie nad tym pracować. A jeśli nie... Na razie wolę o tym nie myśleć...
Nie jestem szczęśliwa - wolałabym żeby takiej sytuacji nie było. Czuję się niedoceniona, bo wiele przez dziecko musiałam poświecić, ale kocham je i chcę dla niego pełnej rodziny, dlatego jeszcze daję nam szansę, choć wiele osób już skreśliło nasz związek.
I tak, mi też mówił, że jestem psychicznie chora, też wydawał nie swoje pieniądze na pierdoły. Na szczęście mam macierzyńskie, ale ono się skończy, a do pracy raczej nie wrócę... I co wtedy? Odważyłam się tak postąpić i Tobie też radzę. wink Dziękuje tylko swojej rodzinie za wsparcie!

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy odejść z dzieckiem od męża? Proszę o rady. Młoda matka.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026