Witam,
zarejestrowałam sie tutaj bo juz sobie sama nie daje rady z tą sytuacją, a nie wiem skad uzyskac jakakolwiek pomoc...
Mam 28 lat. Dwa lata temu poznalam fajnego chlopaka. Zaczelismy sie spotykac. Standardowo byl inny niz wszysycy, tak mi sie wowczas wydawalo... Po 4 miesiacach bycia razem zaszlam w ciaze (znalismy sie juz wczesniej - razem pracowalismy). W sumie ucieszylismy sie i oczekiwalismy na dzidziusia. Jak bylam gdzies w polowie ciazy zamieszkalismy razem w domu - z moja mama, ona ma czesc domu, my zajmujemy druga. Oczywiscie od razu jak sie okazalo, ze jestem w ciazy zareczylismy sie i teraz w wakacje mamy brac slub. Klopot w tym, ze wspolne mieszkanie, pokazalo mi, ze my jestesmy dwiema zupelnie innymi osobami, inne rzeczy nas interesuja, mamy inne zdanie na rozne tematy... Teraz wiem, ze gdyby nie 8 miesieczny synek, ktorego mamy juz dawno bym z nim nie byla... W ogole wyprowadzilam sie z duzego miasta, z mieszkania w bloku, wsrod ludzi - do domu na wies, gdzie nei znam nikogo. Cale dnie spedzam z synkiem w 4 scianach, bo jestem na macierzynskim. Nikogo tu nie znam. Mieszkamy wszyscy w 4 - moj synek, narzeczony i moja mama. Zle mi jest z nim, zle sie czuje w miejsecu w ktorym mieszkam, wydaje mi sie, ze zyje nie swoim zyciem... codziennie placze i czuje sie bezradna. Wiem, ze gdyby nie to, ze mamy dziecko, nie bylabym z nim, mieszkalabym dalej w miesiecie, byla niezalezna, zyla swoim zyciem jak kiedys... Jak sie zareczylismy rozmawialam z moim partnerem jak to bedzie jak zamieszkamy razem, jak bedzie dzidizus, zapewnial, ze dalej bedziemy wychodzic tu i tam, jezdzic sobie na weekendy, czy calodzienne wycieczki, na spacery, ze bedziemy cos wspolnie robic. Rzeczywistosc pokazala, ze ejst zupelnie inaczej - jemu sie nic nie chce z takich rzeczy - mowie inne podejscie do wszystkiego... A ja czuje, ze juz nie daje rady, nie chce tego zycia, to nie moje zycie, ja nie chce tak zyc.... Ale co ja moge zrobic w tej sytuacji.....? za 3 miesiace slub, prawie wszystko przygotowane, a ja nie chce tego slubu, nie chce bo wiem, ze bede cierpiec.... wiem, ze to nie jest moj wymarzony facet... wiem, ze sie nie dogadamy, juz teraz sa ciagle klotnie.....
jak wybrnac z tego wszystkiego....?
Podobne tematy
2 2014-04-22 10:26:52 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-22 10:27:13)
Jak to jak?
Normalnie! Bierzesz się na odwagę, rozmawiasz z nim i mówisz mu dokładnie to, co tutaj napisałaś.
Dalej odwołujecie ślub, rozstajecie się i każde z Was ma szansę na odnalezienie swojej drugiej połowy.
A tata dalej może przecież z dzieckiem się widywać.
Po prostu powiedz partnerowi, że ślubu nie będzie. Nie wyszło wam i tyle. Wychodząc za niego zrobisz mu o wiele większą krzywdę.
Po prostu powiedz partnerowi, że ślubu nie będzie. Nie wyszło wam i tyle. Wychodząc za niego zrobisz mu o wiele większą krzywdę.
Jemu, sobie i dziecku...
Nie ma co się przejmować gadaniem ludzi, zamówiona orkiestrą, czy też wysłanymi zaproszeniami. To jest pikuś, w porównaniu ze zmarnowanym życiem dwojga ludzi ...
5 2014-04-22 10:45:28 Ostatnio edytowany przez bbasia (2014-04-22 10:46:02)
Z tym, że odwołanie ślubu nic nie zmieni. Bo autorka postu nie ma możliwości powrotu do swojego życia sprzed ciąży.
Cale dnie spedzam z synkiem w 4 scianach, bo jestem na macierzynskim. Nikogo tu nie znam. Mieszkamy wszyscy w 4 - moj synek, narzeczony i moja mama. Zle mi jest z nim, zle sie czuje w miejsecu w ktorym mieszkam, wydaje mi sie, ze zyje nie swoim zyciem... codziennie placze i czuje sie bezradna. Wiem, ze gdyby nie to, ze mamy dziecko, nie bylabym z nim, mieszkalabym dalej w miesiecie, byla niezalezna, zyla swoim zyciem jak kiedys...
To nie facet jest całym problemem, tylko to, że autorka nie potrafi zaakceptować ograniczenia wolności jakie daje urodzenie dziecka.
Jakby to bylo takie proste to bym juz dawno to wszystko odkrecila, ale nie jest. Poza tym on juz kiedys byl 6 lat z dziewczyna i zostawila go 2 miesiace przed slubem. Nie chce mu zrobic czegos podobnego... Nie chce go skrzywdzic. Poza tym cala gore w domu sobie urzadzilismy, kupa kasy na to poszla, ktora zaplacil glownie on. Na wesele tez juz poszlo sporo pieniedzy, rozne zaliczki itp... W sumie wszystko juz jest poza wyslanymi zaproszeniami. Wesele sie zbliza wielkimi krokami, a my sie od siebie oddalamy, ciagle klotnie, nerwy, juz nawet nie pamietam kiedy bylismy blisko....... Przed urodzeniem synka bylo wszystko inaczej. Kolejny problem to nawet nie wiem jak sobie poradze sama z dzieckiem, jesli juz nie bedziemy razem... Poczad urlopu macierzynskiego skonczyla mi sie umowa w pracy i jestem obecnie bez pracy, szukac tez nie moge bo do sieprnia na urlopie macierzynskim jestem... ![]()
7 2014-04-22 10:55:39 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-04-22 10:58:18)
No tak, tylko ślub za 3 miesiące, nie pomoże w pogodzeniu się z sytuacją. Lepiej odwołać ślub,(bądź chwilowo przełożyć) dojść ze sobą do ładu, a dopiero potem planować dalej życie. Obędzie się bez rozwodu i dodatkowych ewentualnych problemów. Do życia bezdzietnej singielki juz nie wróci, jednak dla swojego zdrowia psychicznego, lepiej nie ładować sie w małżeństwo, gdy juz teraz jest tak źle.
Oczywiście zanim autorko c8s zrobisz, pogadaj spokojnie i szczerze ze swoim narzeczonym. Powiedz mu to, co tutaj napisalas, to o "nie swoim życiu".
Z tym, że odwołanie ślubu nic nie zmieni. Bo autorka postu nie ma możliwości powrotu do swojego życia sprzed ciąży.
Cale dnie spedzam z synkiem w 4 scianach, bo jestem na macierzynskim. Nikogo tu nie znam. Mieszkamy wszyscy w 4 - moj synek, narzeczony i moja mama. Zle mi jest z nim, zle sie czuje w miejsecu w ktorym mieszkam, wydaje mi sie, ze zyje nie swoim zyciem... codziennie placze i czuje sie bezradna. Wiem, ze gdyby nie to, ze mamy dziecko, nie bylabym z nim, mieszkalabym dalej w miesiecie, byla niezalezna, zyla swoim zyciem jak kiedys...
To nie facet jest całym problemem, tylko to, że autorka nie potrafi zaakceptować ograniczenia wolności jakie daje urodzenie dziecka.
Na pewno tez. Tu sie zgodze. Wiaodmo jest, ze pojawienie sie dziecka zmienia wiele. ale jak dwoje ludzi chce to mozna naprawde fajnie wspolnie we trojke z maluszkiem spedzac czas. Piekna pogoda sie robi, wiec spacery, wyjazdy w plener czy na weekend, godzina drogi i jestesmy w Zakopcu... tu trzeba tylko chciec.... W wekend raz na jakis czas sobie gdzies wyjsc ze znjaomymi, Maluszka mozemy bez problemu na pare godzin wieczorem czy w nocy zostawic z mama ktora z nami mieszka. Ale jak przychodzi co do czego to wychodze sama, bo on nie ma ochoty, a pozniej sa klotnie, ze wole isc sama niz zostac w domu z nim i dzieckiem... Kazdemu sie raz na jakis czas jakas rozrywka nalezy, wyjsc, porozmawiac, spotkac sie z przyjaciolmi, zwlaszcza jak sie 24h na dobe siedzi z dzieckiem w domu. W naszym zwiazku wszystko chce jedynie ja. I tutaj pojawia sie wlasnie ten problem charakterow - on domator, ja lubie byc miedzy ludzmi, choc w domu rowniez lubie spedzac czas z bliskimi.
No tak, tylko ślub za 3 miesiące, nie pomoże w pogodzeniu się z sytuacją. Lepiej odwołać ślub,(bądź chwilowo przełożyć) dojść ze sobą do ładu, a dopiero potem planować dalej życie. Obędzie się bez rozwodu i dodatkowych ewentualnych problemów. Do życia bezdzietnej singielki juz nie wróci, jednak dla swojego zdrowia psychicznego, lepiej nie ładować sie w małżeństwo, gdy juz teraz jest tak źle.
Oczywiście zanim autorko c8s zrobisz, pogadaj spokojnie i szczerze ze swoim narzeczonym. Powiedz mu to, co tutaj napisalas, to o "nie swoim życiu".
Wlasnie ja bym najchetniej dala nam troche czasu jeszcze, poczekac z tym slubem ze dwa lata jeszcze, dotrzec sie i wtedy zadecydowac czy chcemy wspolnie dzielic zycie czy nie. Wiaodmo, ze dla dziecka zawsze bedzie tata. Wspominalam mu o tym kilka razy to od razu sie obraza i mowi, ze w takim razie pakuje swoje rzeczy i sie wyprowadza... Dla niego bylby to koniec zwiazku, jezeli bym odwolala slub. Najbardziej bym chciala z powrotem wrocic do miasta, gdzie mamy mieszkanie, pomieszkac razem (tylko my, bez mamy) i ozbaczyc jak wtedy bedzie miedzy nami. Co sie zmieni... tylko, ze tu znow pojawia sie problem - on nie wyobraza sobie mieszkania w mieszkaniu... od zawsze wychowal sie i mieszkal w domu, na wsi.... ![]()
Nie chcesz go ranić, ale biorąc niechciany ślub myślisz, że tego nie zrobisz?
Później będziecie żyć razem, ale osobno. A dziecko rośnie i z czasem będzie rozumiało coraz więcej.
W końcu dojdzie do rozwodu, a Ty będziesz pluć sobie w brodę bo 'przecież można było tego uniknąć...'.
Tak sobie myślę, czy przypadkiem rady, żeby od razu odwołać ślub nie są zbyt radykalne?
Jesteście ze sobą dwa lata, macie dziecko, za trzy miesiące ślub, mieszkacie razem, stanowicie rodzinę.
Może warto się zastanowić, czy jest sens to wszystko przekreślać?
Tym bardziej, że ominął was etap, który przechodzi większość par, czyli to sławetne "docieranie się". A na dodatek, Ty czujesz się przytłoczona opieką nad dzieckiem, otoczeniem, które Ci nie odpowiada. Wydaje mi się, że to wszystko może potęgować Twoje odczucia.
Natomiast co do faceta, to nie wiem, czy byłoby w porządku, zostawiać go nagle, chociaż być może on nawet nie wie co dzieje się w Twojej głowie.
Czy nie lepszym rozwiązaniem byłaby próba nawiązania jakiegoś kontaktu, szczerej rozmowy? Powiedz mu to, co napisałaś nam. O tym, jak się czujesz ze swoim obecnym życiem, że jak obserwujesz zderzenie jego obietnic i rzeczywistości, to bilans wychodzi Ci na minus. Powiedz mu, że się wahasz. Spróbujcie jeszcze popracować nad związkiem, a ślub... hmm... może jeszcze nie teraz?...
Dziewczyno, Ty go nie kochasz, po cholerę więc rozważasz cokolwiek?
Dla mnie wyjście masz tylko jedno.
13 2014-04-22 11:29:10 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-22 11:38:20)
Oj Kaśka ale się wpakowaliście.
Piszesz, że on się nie chce włóczyć tu i ówdzie, że mu się nie chce. Jak rozumiem on pochodzi z innej miejscowości a tu nikogo nie zna? Kolejna sprawa jak właściwie Ty go motywujesz do aktywności, chyba nie fochami, kłótniami czy minami zbitego psa, bo jeśli tak to nie dziwię się, że mu się nic nie chce. Oboje musicie zacząć na spokojnie rozmawiać, bez wyrzutów i żądań. Przy obecnym stanie rzeczy daję wam góra 2 lata jak nie będzie mogli na siebie patrzeć.
Słowo klucz tutaj to wspólny KOMPROMIS. Rozwalić wszystko jest bardzo łatwo, ale poskładać później do kupy to już misja z gatunku niemożliwych.
I jeszcze jedno najczęściej mówi się, że faceta rodzina przerosła, ale okazuje się, że to nie zależy od płci. Zastanawiajace jest również jak to się stało, że tak różne osobowości w ogóle weszły ze sobą w związek.
Aubree, ale autorka pisała, że podejmowała próby rozmów, z których nic nie wynikło i które kończyły się trzaśnięciem drzwiami i wyjściem z domu.
Po co więc w kółko się kłócić? Nikt nie mówi tu o przekreśleniu, ale o przemyśleniu, aby móc żyć z czystym, spokojnym sumieniem.
Z tym, że odwołanie ślubu nic nie zmieni. Bo autorka postu nie ma możliwości powrotu do swojego życia sprzed ciąży.
Cale dnie spedzam z synkiem w 4 scianach, bo jestem na macierzynskim. Nikogo tu nie znam. Mieszkamy wszyscy w 4 - moj synek, narzeczony i moja mama. Zle mi jest z nim, zle sie czuje w miejsecu w ktorym mieszkam, wydaje mi sie, ze zyje nie swoim zyciem... codziennie placze i czuje sie bezradna. Wiem, ze gdyby nie to, ze mamy dziecko, nie bylabym z nim, mieszkalabym dalej w miesiecie, byla niezalezna, zyla swoim zyciem jak kiedys...
To nie facet jest całym problemem, tylko to, że autorka nie potrafi zaakceptować ograniczenia wolności jakie daje urodzenie dziecka.
Także popieram ..
Katarina wydajesz się być jednak bardzo niedojrzałą osobą, zalęknioną, nieufną, rozgoryczoną... Czy odwleczenie ślubu coś da? Ewidentnie nie chodzi ci o Twojego faceta (można to wyczytać z Twoich postów), ale sytuacji w której się znalazłaś. Masz prawo czuć się nieco zagubiona, ale postaraj się na spokojnie pogadać z kimś kto da ci nadzieje, że małżeństwo, rodzicielstwo może być także niezwykłą przygodą i szczęściem
To, że teraz siedzisz "zamknięta" w 4 ścianach jest zupełnie naturalne, nie jedna z nas czuła się samotna, opuszczona, zmęczona, odsunięta od znajomych i przyjaciół itd.. naprawdę
trzeba ci się po prostu pogodzić z NOWYM ŻYCIEM i spojrzeć na nie nieco z innej perspektywy. Gdybyś została w mieście pewnie narzekałabyś, że nie masz nikogo do pomocy (mamy), że Twój narzeczony szlaja się z kolegami po pubach a ty i tak siedziałabyś z dzieckiem w domu.. Skąd wiesz jak by było?
Jesteś sfustrowana, stąd niechęć do partnera. Porozmawiaj z nim o swoich obawach, oczekiwaniach, ustalcie razem pewne postanowienia
Czy on naprawdę jest jakiś zły? Nieodpowiedzialny? Ma gdzieś rodzinę, nie chce mu się pracować? ..
I może nie uwierzysz, ale sprzeczki, kłótnie to też całkiem normalne zjawisko wśród par, narzeczeństwa i małżeństwa, wątpię, że znajdziesz takiego, który będzie się z Tobą zgadzał w 100%, przytakiwał ci na każdym kroku i był taki jakiego sobie wymarzyłaś
Bycie razem to sztuka wspólnego kompromisu
p.s. Absolutnie nie bronie Twojego faceta i nie namawiam Cię na wesele
to Twój wybór ![]()
Od razu slubu nie odwoluj, moze postaw mu jakieś warunki, niech trochę ruszy 4 litery, jakieś wyjscie coś.Inna sprawa (kluczowa) czy Ty go kochasz? jesli nie to nie ma o co walczyc, lepiej faktycznie odwołać..nic nie piszesz o uczuciach tylko, ze jestescie skrajnie rozni.Ja i mój mąż tez sie roznimy, lubimy co innego, inna forma spedzania wolnego czasu ale jednak sa rzeczy,ktore robimy razem i ktore nas zblizają
bbasia napisał/a:Z tym, że odwołanie ślubu nic nie zmieni. Bo autorka postu nie ma możliwości powrotu do swojego życia sprzed ciąży.
Cale dnie spedzam z synkiem w 4 scianach, bo jestem na macierzynskim. Nikogo tu nie znam. Mieszkamy wszyscy w 4 - moj synek, narzeczony i moja mama. Zle mi jest z nim, zle sie czuje w miejsecu w ktorym mieszkam, wydaje mi sie, ze zyje nie swoim zyciem... codziennie placze i czuje sie bezradna. Wiem, ze gdyby nie to, ze mamy dziecko, nie bylabym z nim, mieszkalabym dalej w miesiecie, byla niezalezna, zyla swoim zyciem jak kiedys...
To nie facet jest całym problemem, tylko to, że autorka nie potrafi zaakceptować ograniczenia wolności jakie daje urodzenie dziecka.
Także popieram ..
Katarina wydajesz się być jednak bardzo niedojrzałą osobą, zalęknioną, nieufną, rozgoryczoną... Czy odwleczenie ślubu coś da? Ewidentnie nie chodzi ci o Twojego faceta (można to wyczytać z Twoich postów), ale sytuacji w której się znalazłaś. Masz prawo czuć się nieco zagubiona, ale postaraj się na spokojnie pogadać z kimś kto da ci nadzieje, że małżeństwo, rodzicielstwo może być także niezwykłą przygodą i szczęściem
![]()
To, że teraz siedzisz "zamknięta" w 4 ścianach jest zupełnie naturalne, nie jedna z nas czuła się samotna, opuszczona, zmęczona, odsunięta od znajomych i przyjaciół itd.. naprawdętrzeba ci się po prostu pogodzić z NOWYM ŻYCIEM i spojrzeć na nie nieco z innej perspektywy. Gdybyś została w mieście pewnie narzekałabyś, że nie masz nikogo do pomocy (mamy), że Twój narzeczony szlaja się z kolegami po pubach a ty i tak siedziałabyś z dzieckiem w domu.. Skąd wiesz jak by było?
Jesteś sfustrowana, stąd niechęć do partnera. Porozmawiaj z nim o swoich obawach, oczekiwaniach, ustalcie razem pewne postanowieniaCzy on naprawdę jest jakiś zły? Nieodpowiedzialny? Ma gdzieś rodzinę, nie chce mu się pracować? ..
I może nie uwierzysz, ale sprzeczki, kłótnie to też całkiem normalne zjawisko wśród par, narzeczeństwa i małżeństwa, wątpię, że znajdziesz takiego, który będzie się z Tobą zgadzał w 100%, przytakiwał ci na każdym kroku i był taki jakiego sobie wymarzyłaśBycie razem to sztuka wspólnego kompromisu
![]()
p.s. Absolutnie nie bronie Twojego faceta i nie namawiam Cię na wesele
to Twój wybór
Wydaje mi sie, ze odwleczenie slubu byloby najlepszym rozwiazaniem zeby jeszcze raz na spokojnie to wszystko przemyslec. Wtedy to byla chyba zbyt pochopna decyzja - bylam w ciazy i ze w takim razie planujemy slub. Na to potrzeba jeszcze czasu. U siebie tam gdzie mieszkalam mam wielu przyjaciol, jest gdzie wyjsc z dzieckiem, jest co robic, sa wokol ludzie... nie to co tu... ![]()
Moj partner jest bardzo w porzadku, jest odpowiedzialny, pracuje, dba o rodzine, o synka bardzo... jest wspanialym ojcem... ale w tym wszystkim chyba zapomnial o mnie... o nas... nie czuje sie jak jego kobieta, a jak jego np siostra.... a chyba nie oto w tym wszystkim chodzi. I rozmawialam z nim o tym, o tym zeby mi okazywal uczucia skoro mnie kocha, bo od jakiegos czasu w ogole tego nie robi. Czuje sie niekochana i niepotrzebna. I mowilam mu to nie raz, obiecal ze sie zmieni i...na tym sie skonczylo. Bylam w kilku zwiazkach i wiem co to znaczy okazywac uczucie kobiecie, to sie czuje calym soba, kazdy dzien wita sie z usmiechem, radoscia, wiedzac ze ma sie dla kogo zyc. Ja tego obecnie niestety nie czuje... ![]()
Od razu slubu nie odwoluj, moze postaw mu jakieś warunki, niech trochę ruszy 4 litery, jakieś wyjscie coś.Inna sprawa (kluczowa) czy Ty go kochasz? jesli nie to nie ma o co walczyc, lepiej faktycznie odwołać..nic nie piszesz o uczuciach tylko, ze jestescie skrajnie rozni.Ja i mój mąż tez sie roznimy, lubimy co innego, inna forma spedzania wolnego czasu ale jednak sa rzeczy,ktore robimy razem i ktore nas zblizają
.
Kocham Go. Jednak nie ma juz tego co bylo na poczatku, "tych motylkow" itp... wiem, ze to jest tylko na poczatku, ale jednak przed slubem chcialabym tez sie czuc podobnie... moze dlatego, ze mamy juz dzieciatko i tak jak juz jeden uzytkownik wczesniej wspomnial, troche zabraklo nam czasu na wspolne spedzanie czasu, wspolne imprezy, wyjazdy... to byly tylko cztery miesiace, jednak cudowne cztery miesiace i chcialabym by te czasy wrocily. Zebysmy teraz mogli w trojke z naszym synkiem cieszyc sie zyciem i cieszyc kazda wolna chwila. Wiem, ze to jest mozliwe. Urodzenie dziecka nie wiaze sie ze stalym siedzeniem w domu i rezygnowaniem z zycia.
Nie powinnaś wychodzic za niego za maz jezeli tego nie chcesz bo oboje zmarnujecie sobie zycie . Teraz jestescie młodzi i jeszcze wszystko przed wami a zycie raze tylko dla dziecka nie jest najlepszym rozwiazaniem . Wiadomo ze dziecko powinno miec oboje rodzicow ale lepiej teraz sie rozstac niz za 10 lat ..
Musisz z nim szczerze pogadac , nawet gdyby miał sie obrazac to lepiej zeby to wiedział . nie rób niczego na sile bo pozniej naprawde bedziesz zalowała
20 2014-04-22 19:24:43 Ostatnio edytowany przez Leeahlee (2014-04-22 20:11:15)
Kocham Go. Jednak nie ma juz tego co bylo na poczatku, "tych motylkow" itp... wiem, ze to jest tylko na poczatku, ale jednak przed slubem chcialabym tez sie czuc podobnie... moze dlatego, ze mamy juz dzieciatko.
Kochana, Ty już dzieciątko zostaw w spokoju. To nie wina dziecka że między wami jest tak jak jest i nie ma co je o to obwiniać. A złej baletnicy to i rąbek u spódnicy przeszkadza.
Chcesz czuć motylki, a czy oboje dbaliście o to żeby one wciąż były? Czy tylko siedzieliście na tyłku i liczyliście że to zostanie?
Niestety, ale brutalna prawda jest taka że i o motylki, i o miłość trzeba dbać. Jeżeli nie dbacie to zniknie i masz już tego dowód. Jeżeli nic nie będziesz robiła dalej tylko siedziała w domu i płakała, bo jest Ci źle i niedobrze, to nic się nie zmieni. A nie tylko nie będzie motylków, ale też i miłość zniknie całkowicie.
Nie rozumiem co wszyscy uparli się tak na rozstanie i odwołanie ślubu, skoro to ostateczność. Tym bardziej że autorka mówi, że kocha swojego partnera. A skoro go kocha to z mniejszym lub większym, ale obustronnym wysiłkiem mogą być szczęśliwi. A te motylki mogą się odrodzić. Droga autorko, nie myślałaś o terapii dla par? Może to pomogłoby wam się dotrzeć, bo jednak jak każda para musicie dopiero to zrobić.
Jedyne co ja Ci mogę poradzić droga autorko to wziąć życie w swoje ręce. Zacznij od zrobienia listy. Poproś mamę żeby zajęła się przez jakiś czas z Twoim dzieckiem, jak będzie miała chwilę. A Ty usiądź na spokojnie i zrób listę, która będzie zawierała to jakbyś chciała, aby wyglądało Twoje życie w przyszłości, jakbyś chciała aby wyglądał związek i małżeństwo. Nie zmuszaj się do tego, to ma być zabawa, najlepiej jakbyś była przy tym zrelaksowana. Przykładowymi punktami mogą być:
-Będziemy jeść wspólnie przynajmniej jeden posiłek dziennie.
-Przynajmniej raz w miesiącu wychodzimy wspólnie ze znajomymi.
-Raz na kilka tygodni wychodzimy na randkę.
-Dbamy o nasze życie seksualne.
-Co dwa tygodnie w niedzielę jemy wspólny obiad z rodziną lub znajomymi.
-Często rozmawiamy o tym co nam odpowiada lub nie odpowiada.
-Staramy się znaleźć wyjście, które będzie nam obojgu odpowiadało.
-Raz na miesiąc wyjeżdżamy gdzieś na weekend.
To były tylko przykładowe punkty to Ty wiesz czego chcesz i jak chcesz aby to wyglądało.
Później musisz powiedzieć o tym co czujesz partnerowi z ręką na sercu. Omów z nim swoją listę, powiedz mu czego byś chciała, co jest możliwe do spełnienia na pewno, a o co się postaracie, a co definitywnie odpada,grunt żeby to wamobojgu pasowało. Jak ktoś na górze napisał liczy się kompromis. Zadajcie sobie wspólnie pytanie czy jesteście gotowi coś zmienić dla waszego związku i dziecka? Nie śpieszcie się, pomyślcie nad odpowiedzą. Dzień, dwa, trzy ile potrzebujecie, ale nie w nieskończoność, chodzi o to żebyście zobaczyli co przyjdzie wam na myśl. Bo bądźmy szczerzy, tak naprawdę o wiele łatwiej jest nie być szczęśliwym i dalej żyć życiem, które wygląda tak jak do tej pory, zamiast podjąć jakieś akcje i coś zmienić.
Nie wiem czy wcielisz w życie to co Ci powiedziałam i czy wyda Tobie się to sensowne, wydaje mi się że to jedyne co możecie zrobić, aby uratować wasz związek.
Musicie rozmawiać oraz medytować nad waszym związkiem. To czy będziecie szczęśliwi, jak wasze wspólne życie będzie wyglądało, czy wrócą motylki i czy w ogóle to się nie rozpadnie zależy tylko od was.