Hej
Jestem z chłopakiem teraz juz z narzeczonym około 6 lata. Poznaliśmy sie w uk jak byłam na wakacjach. Nie planowaliśmy być razem bo on był zakochany w kimś innym a ja tez nie chciałam z nim nic. Dzieliła nas w końcu odległość bo ja musiałam wracać do polski. Gdy wróciłam do polski nadal znim miałam kontakt. Podobał mi sie i ja jemu tez tylko ze on był tam A Ja nie wiedziałam czy chce wracać. W końcu po skonczeniu szkoly przekonał mnie i pojechałam do niego i zamieszkalam znim. Na początku było super, zakochalam sie i strasznie chciałam znim być i tak przez jakiś czas. Mieszkaliśmy razem żyliśmy jak normalne małżeństwo tylko ze mieszkaliśmy z jego znajomymi( sami faceci)Na początku mi to nienprzeszkadzalo ale pózniej tak, cały czas tylko każdy mi dogryzal, zwłaszcza jak jakaś para znajomych sie rozstawala to oni tylko dogryzali ze ja będę następna ze to ja go zostawie. Ze ja go zdradze Miałam tego dość ciagle znim sie oto klocilam i o inne rzeczy. Nigdy nie czualam ze mnie tak naprawde kocha, chcialam sie wyprowadzic, blagalam go oto abysmy zamieszkali tylko sami ale on ciagle ze nie bo chce jeszcze pare groszy odlozyc itd. czułam ze jestem tylko do prania, sprzątania, gotowania i seksu dla niego. Kazdy plan jaki chciałam abyśmy zrealizowani to on nie chciał bo tlumaczyl ze mamy czas. Po 2,5 roku dał mi pierscionek i to dlatego ze ja go chciałam pewnie. chciałam ślubu 2012 ale on nie, ze chce 2013 ustapilam. Niby zaczelismy planować ślub gdzie ja wszystko załatwiam a on jakby miał to gdzieś. Tylko internet , tv i koledzy po pracy. Od paru miesięcy zaczęłam sie bać i zastanawiać czy dobrze robię, starałam sie nie myśleć o tym. wmawialm sobie ze to może stres itd. Zaczęłam zastanawiać sie czy go kocham i doszłam do wniosku ze nie ze tyle razy sie na nim zawiodlam ze,jestem znim tylko z przyzwyczajenia, myślałam ze to normalne ze, każdy tak ma ze zachowujemy sie jak stare małżeństwo nawet w łóżku nam sie nie układało od paru lat. Nie miałam i nie mam ochoty na sex z nim. Nie chcialam aby mnie całował dotykał itd.wkurzal mnie jak mnie budzil gdy zasypialam w nocy albo rano gdy chciałam jeszcze pospac.
W końcu zdecydowałam ze chce przełożyć ślub lub odwołać ze nie jestem pewna uczuć do niego. Lubię go ale tylko tyle. Załamał sie wmawia mi ze to stres a to juz jest tak od dłuższego czasu. Chodził załamany 2 dni pózniej zaczął znów sie zachowywać jak zawsze. Nie wytrzymalam po 2 tygodniach wyprowadzilam sie żeby wszystko przemyśleć a on mi nie daje spokoju. Nie chce tego ślubu bo boje sie ze po nim nic sie nie zmieni a ja pewnego dnia zakocham sie w kimś innym i co wtedy zrobię. Nie chce zniszczyć sobie i jemu życia.
Podobne tematy
By wszystko było jasne, zacytuję post rozpoczynający wątek założony przez Ciebie dwa miesiące temu:
Hej. Chcę wam opowiedzieć co mi się przytrafiło parę tygodni temu. Wynajmuje z kilkoma osobami dom w tym z moim facetem. Któregoś weekendu musiał on wyjechać na parę dni. Jeden ze znajomych zrobił imprezę na która przyszło dużo osób a w tym ten żonaty. Zawsze Czułam ze miedzy nami cos jest ale nigdy tego tematu nie poruszaliśmy bo on jest żonaty a ja zaręczona. Chociaż wiele czasu spędzaliśmy razem z naszymi partnerami. W tedy to się wydarzyło może przez ten alkohol ale powiedzieliśmy sobie wszystko i od tego się zaczeło. Spotkaliśmy się kilka razy. Na początku mi się to podobało a później miałam wyrzuty sumienia itp. Postanowiłam ze z tym skończę i jak najszybciej przerwę akurat na darzyła się okazja bo przy naszym ostatnim spotkaniu oznajmił mi że jego zona jest w ciąży ale zamiast poczuć ulgę poczułam smutek. Nie mogę zrozumieć czemu tak się dzieje teraz cały czas o nim myślę chociaż obydwoje wiedzieliśmy ze nigdy ze sobą nie będziemy. Z początku traktowałam to tylko jak romans i nic więcej. A teraz mam mętlik w głowie. Wiem że jego małżeństwo nie jest idealne ale są ze sobą bardzo długo a teraz jego rodzina sie powiększy. Co mam robić?
By wszystko było jasne, zacytuję post rozpoczynający wątek założony przez Ciebie dwa miesiące temu:
Poly24 napisał/a:Hej. Chcę wam opowiedzieć co mi się przytrafiło parę tygodni temu. Wynajmuje z kilkoma osobami dom w tym z moim facetem. Któregoś weekendu musiał on wyjechać na parę dni. Jeden ze znajomych zrobił imprezę na która przyszło dużo osób a w tym ten żonaty. Zawsze Czułam ze miedzy nami cos jest ale nigdy tego tematu nie poruszaliśmy bo on jest żonaty a ja zaręczona. Chociaż wiele czasu spędzaliśmy razem z naszymi partnerami. W tedy to się wydarzyło może przez ten alkohol ale powiedzieliśmy sobie wszystko i od tego się zaczeło. Spotkaliśmy się kilka razy. Na początku mi się to podobało a później miałam wyrzuty sumienia itp. Postanowiłam ze z tym skończę i jak najszybciej przerwę akurat na darzyła się okazja bo przy naszym ostatnim spotkaniu oznajmił mi że jego zona jest w ciąży ale zamiast poczuć ulgę poczułam smutek. Nie mogę zrozumieć czemu tak się dzieje teraz cały czas o nim myślę chociaż obydwoje wiedzieliśmy ze nigdy ze sobą nie będziemy. Z początku traktowałam to tylko jak romans i nic więcej. A teraz mam mętlik w głowie. Wiem że jego małżeństwo nie jest idealne ale są ze sobą bardzo długo a teraz jego rodzina sie powiększy. Co mam robić?
Po prostu padłam gapie się wielkimi oczami w monitor.
Wielokropek tak z ciekawości zapamiętałeś czy sprawdziłeś
Sprawdziłam. ![]()
Poly24,
ślub, gdy go nie chcesz, gdy odrzuca Cię od narzeczonego, jest bezsensownym.
5 2013-05-15 17:56:31 Ostatnio edytowany przez agnik (2013-05-15 18:00:41)
Przepraszam, wzięłam Cie za mężczyznę, pewnie przez nick. Trochę wpadka na forum dla kobiet. Mam jeszcze do Ciebie pytanie ale wyśle maila ![]()
Pomimo tej rewelacji, którą wynalazła moja przedmówczyni, zgadzam się z nią w pełni w takiej sytuacji ślub to bzdura i błąd.
Postąpiłaś bardzo słusznie. Podjęłaś bardzo dojrzałą i odważną decyzję. Po ślubie nic nie powinno się zmieniać. Miłość, szacunek, pielęgnacja uczuć, staranie się...taki scenariusz powinien trwać jak najdłużej. Jednak napisałem "powinno", a rzeczywistość jest taka, że jak już jest - ona moja, a on mój, przestajemy dbać o to wszystko co przed ślubem jest tak ważne. Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Chwała tym którzy znają sekrety udanego związku.
ps... a jutro może ktoś uśmiechnie się do Ciebie na ulicy i powie Ci jak cudownie się poczuł widząc Twoje uśmiechnięte, pastelowe usta ![]()
pozdrawiam
_______________________
gubimy się w każdym dniu...godzinie...minucie...sekundzie
Lekarz wskazany
resztę zostawię bez komentarza ![]()
Odwołaj ślub, romans zakończ.
Aha, zapomniałam o najważniejszym - zmądrzej.
Odwołaj ślub, romans zakończ.
Aha, zapomniałam o najważniejszym - zmądrzej.
Romans zakończony kilka miesięcy temu jeśli jesteś taka ciekawa. Ten post jest stary. Zakończyłem go bo chciałam ratować swój związek a teraz juz mi na nim nie zależy
To czemu po prostu nie odejdziesz.
Piszesz, że jeśli dojdzie do ślubu a za kilka lat się w kimś zakochasz ...
Od odejścia powstrzymuję Cie to, że zostaniesz sama, bez obecnego partnera, niby nie pasuję ale lepszy rydz niż nic jak to jest?
Czy po prostu szukasz poparcia dla decyzji o odwołaniu ślubu?
Cynicznahipo napisał/a:Odwołaj ślub, romans zakończ.
Aha, zapomniałam o najważniejszym - zmądrzej.Romans zakończony kilka miesięcy temu jeśli jesteś taka ciekawa. Ten post jest stary. Zakończyłem go bo chciałam ratować swój związek a teraz juz mi na nim nie zależy
Nie jestem ciekawa, nie obchodzi mnie Twój romans.
Za to ciekawa jesteś Ty, bo to TY prosisz o poradę.
Trochę pokory..
Zaczęłam zastanawiać sie czy go kocham i doszłam do wniosku ze nie ze tyle razy sie na nim zawiodlam ze,jestem znim tylko z przyzwyczajenia, myślałam ze to normalne ze, każdy tak ma ze zachowujemy sie jak stare małżeństwo nawet w łóżku nam sie nie układało od paru lat. Nie miałam i nie mam ochoty na sex z nim. Nie chcialam aby mnie całował dotykał itd.wkurzal mnie jak mnie budzil gdy zasypialam w nocy albo rano gdy chciałam jeszcze pospac.
Tu już nie ma bliskości, czułości, potrzeby pracy nad związkiem, starań, poświęceń, wyrzeczeń.
To już nie jest nawet związek, ot jakaś znajomość, nie wiadomo po co kontynuowana.
Jak więc można w ogóle rozważać ślub...?
Doradzam psychologa i trzymanie się przez jakiś czas na odległość od wszystkich chłopów.
Zła kobieta Ciebie. Nie lubię takich :>
Jaki ślub, o czy się tu mówi. Skoro jeszcze ślubu nie było, a już romans, to co po ślubie...?
Poly - szczerze powiedz partnerowi, że miałaś romans, że on nie jest tym. Będzie mu łatwiej zapomnieć o tobie, znaleźć nową osobę. Także tobie - bo wyrzucisz z siebie, co ci leży na sercu.
Ten kto kocha nie rani, Ty ranisz więc sama wiesz jak jest...
Ciekawi mnie czy Poly, jak sie rozstanie z obecnym narzeczonym to powie przyszlemu facetowi, ze zdradzila... i jak to bedzie pozniej. Czy ktos bedzie chcial sie z nia zwiazac... bo najczesciej jak ktos zdradzil raz, zrobi to poraz kolejny
ja to bym zrobil tak:
zostaw faceta,nie marnuj jego czasu
wkrec sie lepiej w romans z tym zonatym,zniszcz zycie jego zonie i dziecku.
nastepnie poczekaj ,az te wszystkie cierpienia wroca do Ciebie.
a ten zonaty biedaczek...szkoda mi go ,ze w malzenstwie si enie uklada.kazdemu zonatemu ,ktory chce przeleciec jakas nowosc sie nie uklada w zyciu.jednak podryw na zalamanca jest skuteczny
Przed ślubem romanse, wątpliwości, kłótnie, brak rozmowy, słaby sex - jakiej odpowiedzi od nas oczekujesz?
Serio nie rozumiem kobiet często...
Odwołaj ślub, romans zakończ.
Aha, zapomniałam o najważniejszym - zmądrzej.
Miałam to samo napisać :-) Jaki ślub? Odpowiedz sobie sama czego od życia oczekujesz dziewczyno!
nie chcesz ślubu-nie bierz.
21 2013-05-16 14:15:46 Ostatnio edytowany przez Gergo (2013-05-16 14:26:10)
Cóż tutaj można jeszcze napisać... Wielokropek niczym mistrzyni ciętej riposty. :]
Mery90 - Wiadomo, że nie powie bo przecież ona za taką złą się nie uważa... Nawet na forum nie miała odwagi przyznać się do swojego zachowania, ale jak napisałem wyżej riposta rozwaliła system. ![]()
Gergo, fakt;) i nagle autorce chyba sie odechcialo jakichkolwiek rad heh
prawie spadłam z krzesła czytając ten wątek:D dziewczynie się zapomniało, że pisała tutaj albo myślała, że jak jest tyle tematów to nikt tego nie ogarnie. punkt dla Wielokropka:))
Takie rozdwojenie jaźni jest nie pierwszy raz ;p każdemu można sprawdzić założone wątki, posty chyba zresztą też ;p
co do tematu, nie rozumiem, nad czym się dziewczyno zastanawiasz? a od tego żonatego z dzieckiem w drodze (czy już na świecie) trzymaj się z daleka ;/ nie lubię takich kobiet jak ty ;/