netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

17 odpowiedzi2 644 wyświetleniazałożony przez Rybak, 22.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Witam, to mój pierwszy osobisty temat w internecie. Wybrałem to forum, żeby sie wygadać.

Od jakiegoś czasu czuje że mój obecny związek to jakaś huśtawka nastrojów. Mam wrazenie że związek zamiast mnie uskrzydlać to dołuje. Mimo że ciągle cos czuje do mojej dziewczyny to zastanawiam, sie czy sama miłość wystarczy by byc szczęśliwym w związku.

Zacznę od tego że znamy się ze sobą ponad rok, zarówno dla mnie jak i dla niej jest to pierwszy poważny związek. Oboje jesteśmy dorosłymi ludźmi. Skończyliśmy po 25 lat, ja troche więcej.

Coraz bardziej dostrzegam w mojej dziewczynie wielkie pokłady zakompleksienia. Żadnego wyjścia nie potrafi zainicjować, oprócz wyjścia rodzinnego. Gdy wyciągam, gdzieś poza dom, wycieczka, restauracja, koncert, to słysze wielką niechęć. A to nie lubię tłumów, a to ktos obcy będzie sie patrzył na nas i smiał, a to nie lubie podrózy, a to i tamto.

Ostatnio moja mama zaproponowała mi że na moje urodziny zafunduje nam wycieczke, bo uważa że rzadko, gdzies wychodzimy, to puki młodzi to możecie gdzies pojechać razem. Uznałem to za świetny pomysł bo bardzo chciałem gdzieś wspólnie pojechać, więc sie zgodziłe jednocześnie wiedząć że ze strony dziewczyny może być problem, że ta propozycja wyszła od strony mojej mamy i za jej pieniądze.

Spytałem się czy jej pasuje i czy nie przeszkadza, ze wyszło to od niej, wiedząc jak bardzo jest przeczulona na tym punkcie. Wszystko w porządku chętnie pojade. Upewniłem, sie jeszcze i znów dostałem odpowiedź, że jest ok.
Wybrałem miejscowość x z tego względu że w miarę blisko jak na nasze miesjce zamieszkania (6,5h jazdy). Miejscowość ładna, znana i w dodatku moja siostra była tam dość nie dawno i zachwalało, że warto się wybrać. Dodam,ze siostra mieszka w innym województwie i widze ja z raz na dwa miesiace co też jest ważne.

Przy organizacji wyjazdu jednak sie zaczeło. Że daleko, że na trzy dni że jeden dzień to 3 maja a więc święto kościelne (jest niezwykle religijna). Generalnie nie chce jechać, robi tylko skwaszoną minę mówiąca tylko się nie obraź (szczególnie że byliśmy ledwo pogodzeni po innej kłótni). Zaproponowałem żeby wybrała inne miejsce. To machnęła ramionami zlewczo. Niby cos wybrała, ale generalnie to w ogóle jej sie odwidziało jechać.

Jednak najgorsze było gdy zacząłem dociekać. Wyszło na to że moja mama się wtrąca w nasz związek (z mama widzę się raz na tydzień). Narzuca coś nam. Według dziewczyny moja mama: Twierdzi że fundnie nam wycieczke żeby mi sprawić radość, co oznacza że ja z nią jestem nie szczęśliwy. Co jest bzdurą bo jak można dojść do takich wniosków. Zaczeła twierdzić, że jade tam tylko dlatego że siostra tam była, choć miejsce znane dla każdego i chyba lepiej na pierwszy wspólny wyjazd po rocznym stażu w związku pojechac w znane zarekomendowane miejsce.

Poszło jednak niebezpiecznie dalej. Do tego stopnia że ja się boje ze swoja rodzina rozmawiac o niej bo jej ciągle cos nie pasuje. Zarzuciła że ją obgaduje i mówie mojej mamie o niej rzeczy których nie powinienem, a ona później się dowiaduje. Poprosiłem o przykład to dała taki że powiedziałem dla mamy że dziewczyna dostała awans w pracy. Ja sie pytam co w tym złego?! Przecież nie da sie od takich tematów uciec. Nie mówie czegoś osobistego tylko normalne rzeczy. Pytam to jak ktoś z rodziny spyta co tam u niej słychac, co mam odpowiadać, to powiedziała, że nic albo żeby się z nią konsultować.

Czasami mam wrażenie że brzydko mówiąc cackam się z nią jak z porcelana by tylko nie podpaść, w środku cos sie kumuluje we mnie i wtedy lekko wybucham, choć też staram się jej nie urazić. Z jej strony mam wrażenie że nie rozmawia ze mna tylko komunikuje a jak ja juz wybuchne (broń boże nie jestem agresywny, prędzej sie w złości popłacze) to szantażuje mnie ucieczką, fochem i ciągle rzuca do mnie: "to co juz ze mna zryważ?"

Nie chciałbym żeby to sie skończyło, ale powinna wyluzować, przestać stawiac non stop jakies zakazy, nakazy, bariery co wolno co nie wolno. Już i tak się podporządkowałem temu związkowi bo poprzez dużą jej religijność zrezygnowałem z sexu (oczywiście do ślubu). Oczywiście po slubie to będzie łochocho i jeszcze lepiej. Tymczasem nie jest w stanie nawet sie wprowadzić do mnie. Szczególnie że istnieje szansa że będzie musiała szukać mieszkania. Woli wynajmowac z koleżanką czy z obcymi nawet osiedle dalej. Czasem mam wrażenie że najchetniej to ona by związek prowadziła telefonicznie by się nie kusić za mocno.

2

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Boże, jak dziwnie. Tam kompleksy to jedno, ale to jest max toksyczne, takie szantażowanie fochami, ucieczką itp. Zakładam, że rozmawiałeś z nią - CZEGO ona się dokładnie wstydzi co do tych wyjść na miasto? Swojego wyglądu? Czy tego że jest w związku? Czy może chodzi o to, że to jakaś mała miejscowość, sąsiedzi też są mega religijni i boi się, że będą gadać, że Wy "coś teges i jak to tak przed ślubem"? Może po prostu jest domatorką... znacie się ponad rok, było tak zawsze, czy ta niechęć do wyjść zaczęła się od jakiegoś czasu?
Co do sytuacji z mamą, to też szok, większość dziewczyn ucieszyłaby się, gdyby ukochany mężczyzna pochwalił się przed rodzicami jej awansem, sukcesami itp; ona Ci w sumie każe ukrywać ten związek... totalnie nie rozumiem.
Czuję, że ona takim fochowaniem podporządkuje sobie Ciebie totalnie i tyle z tego wyjdzie - kiedyś albo zerwiesz albo będziesz siedział cicho i się dalej męczył - jeśli teraz czegoś z tym nie zrobicie. Pogadaj z nią na spokojnie i niech ona Ci wyjaśni KONKRETNE POWODY czemu chce się tak ukrywać. Mam nadzieję, że obejdzie się bez płaczu i fochów...

3 Ostatnio edytowany przez Rybak (2014-04-22 13:02:42)

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Dzięki za odpowiedź.

Czy tak było. Zawsze wiedziałem że ma niskie poczucie wartości. Uważa się za brzydka, chociaz ja tak nie sądze. Do tej pory tym to się zazwyczaj objawialo. Ale czasami wyjdzie z czymś takim. Że nieogarniam tego.
Ja mieszkam w sporym mieście ona pochodzi ze wsi z małej miejscowości pod tym miastem. Prace ma jednak koło mego mieszkania 10-15 minut piechota.

Rozmowy na poważny temat odbiera jako atak całkowity na jej osobe. Już było kilka razy że w płaczu wychodziła. Wczoraj zresztą też. Właściwie w trakcie rozmowy płacz i wyjscie, w nogi. Potem za godzine telefon i chce rozmawiać, jakby na miejscu nie mogła. Ciężko mi taką rozmowe przeprowadzac jak z jej strony albo jest cisza, albo płacz i teksty w stylu "czyli to koniec?" Czasami nie wiem jak mam słowa dobierać by rozmowa nie skończyła sie tak (zazwyczaj sie tak kończy), że ja mam wobec siebie wielkie wyrzuty sumienia mimo że chodzi o rzeczy jakieś przyjemne (wspólna wycieczka, czy wspólne święta na dwa domy), że jej krzywdę robię. Dodatkowo czasem mam wrażenie że jak jest przestraszona i myśli że sytuacja jest z jej strony podbramkowa to zaczyna ze swoich słów rakiem się wycofywać i mówi to co chciałbym usłyszeć, tylko że później i tak wychodzi że jest inaczej. 

Co do wyjść to jest domatorką, ale ja też. Ja nie mówie o jakiś wyjsciach większych, przecież ta wycieczka to pierwsza po rocznym stażu. Czy to dużo? W dodatku tylko we dwoje. Te wyjscia to też planuje we dwoje do restauracji czy na koncert we dwoje. Nie to że zabraniam brać kogoś od siebie znaczy jej koleżanki. Bo mnie to nie przeszkadza.

Żebyśmy się zrozumieli jest to osoba dość uczuciowa i ciepła, ktora mnie kocha jednak ja przy niej zaczynam skakać na paluszkach. Przybiera postawę emocjonalnej sierotki Marysi i staje się to męczące. Sytuacja staje sie taka, albo ja cos akceptuje a jak sprzeciw z mojej strony to przygniatanie mnie ciężarem rozstania jakby tylko w strachu czekała na ten moment.

4

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Nie dobraliście się, nie pasujecie do siebie, Wasz związek jest toksyczny, a gdzie jest partnerstwo, słabo to widzę, ale rozmawiaj.

5

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Troche przeraza mnie twoj zwiazek . Jestescie mlodzi poniwiniscie korzystac z zycia a tu z jej strony tylko fochy.

Jesli cos zrobisz po nie jej mysli to szantaz rozstania . Wiec podporzadkowujesz sie pod nia . A gdzie jakis kompromis.


Jesteś za dobry.

To nie jest normalne .

6

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Ona tak się kamuflowała, że nie poznaliście się z tej strony, o której piszesz, musiały być jakieś symptomy...

7 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-04-22 13:35:28)

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Noo, toksyczny. Długo tak nie wytrzymasz, nie da się z nią dogadać. Jeśli poważne rozmowy kończą się płaczem i zarzucaniem chęci rozstania to nie da się nic z tym zrobić. Jedyne rozwiązanie jakie widzę, to na serio powiedzieć, że jeśli będzie tak reagować, to to się faktycznie skończy rozstaniem... dziewczyna pewnie wtedy ucieknie, ale może pójdzie po rozum do głowy - skoro zawsze zaprzeczałeś kiedy sugerowała, że chcesz się rozstać, to może się ocknie jak na poważnie tak zagrozisz.
Bo ja tego nie widzę - oczywiście, że można mieć gorszy czas, nie mieć humoru, rozpłakać się bez powodu, nie chcieć wyjść, PMS te sprawy - ale to co opisujesz przekracza granicę normalności. Jeśli nic z tym nie zrobisz będziesz się tylko męczył, a po jakimś czasie to wykończy Wasz związek. Ona reaguje zbyt emocjonalnie, tym bardziej, że nie jest rozhisteryzowaną nastolatką, tylko 25letnią kobietą. Niech się dziewczyna ogarnie.
Zapewne normalnie zdarza się, że macie sporo fajnych chwil i szkoda Ci się rozstawać, ale jak pojawia się poważniejszy problem to reaguje płaczem i ucieczką... wyobraź sobie taką przyszłość. Y-y, tak dalej się nie da. Szczerze jednak nie sądzę, żeby szybko oduczyła się takiego zachowania i wiem że łatwo mówić, ale ja na Twoim miejscu wybrałabym rozstanie. Chcesz dla niej jak najlepiej, za to spotykasz się z atakami, no i masz wyrzuty sumienia, że chciałeś dobrze a wyszło jak zawsze - tak w zdrowym związku być NIE MOŻE.

8

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Rybak - zgadzam się z Aurorą.
I mimo ze jestem zwolennikiem pracy nad związkami i kompromisów, to w Twoim przypadku nie bardzo widzę jakiekolwiek możliwości. Z tego co piszesz, RÓŻNI was generalne podejście do życia i niestety na przyszłość bardzo kiepsko to rokuje (np. to co dla Ciebie jest normalna relacją rodzinną dla niej jest wtrącaniem się). To czy ona ma problemy ze sobą, jest tu drugorzędne, bo jeśli znajdzie kogoś, kto ma styl życia taki jak ona oczekuje, to nie będzie jej to przeszkadzało.
Jeśli zatem nie jest to chwilowy kryzys między Wami, tylko od dawna już tak się dzieje, ale dopiero teraz to zauważyłeś/zaczęło Ci przeszkadzać, to ja rozważyłabym o wycofaniu się z tej relacji dla własnego dobra.

9

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Usiądź i poważnie się zastanów, szczerze, czy chcesz takiego związku? Czy ten związek Ci pasuje? Czy brak seksu TOBIE pasuje, czy jej zachowanie jest zachowaniem jakie TOBIE pasuje, czy TY jesteś szczęśliwy.

A potem pomyśl, że możesz mieć dziewczynę otwartą, wesołą, bez schiz, że możesz mieć osobę, z którą będziesz jeździł, wychodził i kochał się wtedy, kiedy masz na to ochotę.

Wybierz co dobre jest dla CIEBIE. I wierz mi, po ślubie NIC się nie zmieni, chyba że na gorsze.

10

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

wiesz co jak czytam twój post to mnie krew zalewa, ona cie tak traktuje, a ty jeszcze się starasz, no ja piernicze, to ja dla mojego faceta jestem matką teresą: znosze jego fochy, kilkudniowe obrażanie się i milczenie, muchy w nosie, humorzastość, wpieram w ciężkiej pracy lekarza, wspieram w jego hobby które CODZIENNIE zajmuje mu 3 godziny 7 dni w tygodniu, toleruje jego toksyczną matkę, która mną gardzi, uwielbiam reszte jego rodziny i przyjaciół a oni mnie, mogę z nimi wychodzić w każdy weekend, przeniosłam się dla niego 300 km, za nim przeprowadziłam się do jego rodziny, gotuję, piorę, sprzątam a w zamian za to dostaję GUZIK! a w zasadzie słowa "mam wątpliwosci co do naszej przyszłosci" plus bana na seks, całowanie, dotykanie, a ostatnio nawet nie chciał spać ze mną pod jedną kołdrą czy trzymać za rękę!

zarąbiście. chyba sobie palnę w łeb.

11

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?
sosenek napisał/a:

wiesz co jak czytam twój post to mnie krew zalewa, ona cie tak traktuje, a ty jeszcze się starasz, no ja piernicze, to ja dla mojego faceta jestem matką teresą: znosze jego fochy, kilkudniowe obrażanie się i milczenie, muchy w nosie, humorzastość, wpieram w ciężkiej pracy lekarza, wspieram w jego hobby które CODZIENNIE zajmuje mu 3 godziny 7 dni w tygodniu, toleruje jego toksyczną matkę, która mną gardzi, uwielbiam reszte jego rodziny i przyjaciół a oni mnie, mogę z nimi wychodzić w każdy weekend, przeniosłam się dla niego 300 km, za nim przeprowadziłam się do jego rodziny, gotuję, piorę, sprzątam a w zamian za to dostaję GUZIK! a w zasadzie słowa "mam wątpliwosci co do naszej przyszłosci" plus bana na seks, całowanie, dotykanie, a ostatnio nawet nie chciał spać ze mną pod jedną kołdrą czy trzymać za rękę!

zarąbiście. chyba sobie palnę w łeb.

Po co masz palnąć sobie w łeb? Wystarczy, że pozbierasz swoje poczucie własnej wartości z podłogi i od niego odejdziesz.
Jeśli facet mówi, że ma wątpliwości co do wspólnej przyszłości, to nie ma czego u takiego szukać. Idę o zakład, że na nocnym dyżurze poznał już odpowiednią osobę, która go "rozumie" smile Nic tam po Tobie, zwiewaj.

12

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

odeszłam juz od niego kilka dni temu, własnie po tym tekście o wątpliwościach, który zaserwował mi w zeszłym tygodniu.

13

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?
sosenek napisał/a:

odeszłam juz od niego kilka dni temu, własnie po tym tekście o wątpliwościach, który zaserwował mi w zeszłym tygodniu.

No i brawo! smile

14

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

taak wiem... tylko co z tego jak tak czy siak boli mnie to, że osoba którą kocham, z którą planowałam przyszłość tak mnie potraktowała...

15

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?
sosenek napisał/a:

taak wiem... tylko co z tego jak tak czy siak boli mnie to, że osoba którą kocham, z którą planowałam przyszłość tak mnie potraktowała...

Poboli i przejdzie.

16

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Rybak, to zakrawa o spore poklady problemow w niej samej. Kazdy ma jakies kompleksy ale jesli one az tak bardzo wplywaja na Wasz zwiazek to nie jest kolorowo. Najpierw trzeba bc wzglednie szczesliwym z samym soba by stworzyc szczesliwy i zdrowy zwiazek z kims.

Cos czuje, ze mimo Twoich szczerych checi jej tok myslenia nie zmieni sie. Byc moze przydalaby jej sie rozmowa z kims kto dotarlby do zrodla jej problemow, ktore czesto maja swoj poczatek juz w dziecinstwie. Ale przekonanie takiej osoby to rozmowy np z psychologiem tez moze nie byc latwe, a wrecz moze zle to odebrac i strzelic pospolitego focha. Z drugiej strony reakcje w stylu "czyli to juz koniec?" na probe podjecia powaznej rozmowy zalatuja mi troche manipulacja, wywolaniem poczucia winy? W kazdym.razie nieladna zagrywka...

Wyjsciem na pewno nie jest akceptowanie czegos co jest dla Ciebie niewygodne z opuszczona glowa, bo sie zadusisz. Na pewno warto probowac, rozmawiac, walczyc. Jesli beda efekty. Jesli nie, uwazam, ze nie ma sensu kroczyc przez zycie wbrew sobie.

Czas przyniesie rozwiazanie.

17

Odp: Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?
Aurora_ napisał/a:

Noo, toksyczny. Długo tak nie wytrzymasz, nie da się z nią dogadać. Jeśli poważne rozmowy kończą się płaczem i zarzucaniem chęci rozstania to nie da się nic z tym zrobić. Jedyne rozwiązanie jakie widzę, to na serio powiedzieć, że jeśli będzie tak reagować, to to się faktycznie skończy rozstaniem... dziewczyna pewnie wtedy ucieknie, ale może pójdzie po rozum do głowy - skoro zawsze zaprzeczałeś kiedy sugerowała, że chcesz się rozstać, to może się ocknie jak na poważnie tak zagrozisz.
Bo ja tego nie widzę - oczywiście, że można mieć gorszy czas, nie mieć humoru, rozpłakać się bez powodu, nie chcieć wyjść, PMS te sprawy - ale to co opisujesz przekracza granicę normalności. Jeśli nic z tym nie zrobisz będziesz się tylko męczył, a po jakimś czasie to wykończy Wasz związek. Ona reaguje zbyt emocjonalnie, tym bardziej, że nie jest rozhisteryzowaną nastolatką, tylko 25letnią kobietą. Niech się dziewczyna ogarnie.
Zapewne normalnie zdarza się, że macie sporo fajnych chwil i szkoda Ci się rozstawać, ale jak pojawia się poważniejszy problem to reaguje płaczem i ucieczką... wyobraź sobie taką przyszłość. Y-y, tak dalej się nie da. Szczerze jednak nie sądzę, żeby szybko oduczyła się takiego zachowania i wiem że łatwo mówić, ale ja na Twoim miejscu wybrałabym rozstanie. Chcesz dla niej jak najlepiej, za to spotykasz się z atakami, no i masz wyrzuty sumienia, że chciałeś dobrze a wyszło jak zawsze - tak w zdrowym związku być NIE MOŻE.

Zgadzam się z całą wypowiedzią.
W związku powinien być jakiś kompromis, jakaś chęć, by się dogadać, a ona cały czas postępuje tak, że ona ma rację, nie wysłucha Ciebie, tylko reaguje płaczem itp. To nie jest ok. Dlatego też jestem za konkretnym postawieniem sprawy, by zastanowiła się nad tym, bo naprawdę będzie rozstanie. Ok, może bać się odrzucenia, ale w takiej sytuacji, to trzeba nią potrząsnąć, by zrozumiała, że nie na tym polega związek. Jeśli nie, to nie widziałabym tego dalej, bo ona naprawdę postępuje niefajnie i nic jakby o Tobie nie myślała, tylko głównie o sobie.

Jest bardzo religijna, ale jak bardzo? Czy tak bardzo, że np chce czekać do ślubu? Jak tak, a Ty np nie, to kolejna rzecz może Was poróżnić. Oczywiście nie każda religijna osoba chce tak czekać, ale tak tylko mówię, żebyś po prostu wiedział, że wszystko musicie obgadać, to ważne sprawy. A co do tego wyjazdu, to moim zdaniem ona nie chce jechać, a czemu, nie wiem. Dla mnie to wymówki, a ciekawe jaki prawdziwy powód. Może jest domatorką? No, ale nawet jeśli, to niefajnie tak odwołać nagle wyjazd, bo coś tam. Ogólnie ona przewrażliwiona na swoim punkcie. Jesteście ponad rok razem, więc nawet jak domatorka, to dziwne, że nigdzie nie chce z Tobą wyjść czy pojechać. To normalne, że chcesz gdzieś się z nią wyjść. Ja bym się dawno "ukisiła" w takim związku. Zero wyjść, zero wyjazdu gdzieś bez żadnego wytłumaczenia, tylko jakieś wymówki, że wybierasz miejsce, bo siostra tam była hmm No wiesz co... Głupie to... No i obrażanie się za byle co.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak niska samoocena jednej osoby wpływa na relacje związku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026