netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

8 odpowiedzi3 306 wyświetleńzałożony przez dalijka93, 22.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

Hej dziewczyny!
Piszę tu, bo już sama nie daję sobie z tym moim "problemem" rady. Zacznę więc od początku, w związku z moim 24 letnim chłopakiem jestem od roku. Generalnie bardzo się razem kochamy, jest czuły i można powiedzieć, iż zrobiłby dla mnie wszystko, jednak nasze spokojne życie komplikuje jego matka.
Na początku wszystko było bardzo dobrze jak się poznałyśmy, chociaż kilka rzeczy mnie zdziwiło: kiedy jej się przedstawiłam, powiedziała, że nie lubi mojego imienia, albo jak spotykaliśmy się u chłopaka ona siedziała z nami w pokoju czasem nawet do 1 w nocy i ze zdziwieniem pytała dlaczego nic nie mówimy! Oczywiście zwróciłam uwagę mojemu chłopakowi, ale w dalszym ciągu, mimo rozmowy z nią, siedziała z nami i kazała zajmować się jej 4 letnią córką (pomimo, iż była w domu, a wiedziała, że jej syn ma gościa, nie była to jednorazowa sytuacja). Zaczęliśmy się spotykać częściej u mnie w domu (tam nikt nam nie przeszkadzał) albo na mieście.
Kiedyś, gdy byliśmy na mieście zadzwoniła do niego, iż ma wracać do domu natychmiast. Mieliśmy inne plany, ale on (bojąc się jej?) prosił byśmy tam poszli. Poszliśmy więc, zastał ją w kuchni (ja stałam na korytarzu metr od kuchni), wiedziała, że jestem, zaczęła się na niego drzeć, a on stał ze spuszczoną głowa, nic nie mówiąc, nie broniąc mnie kiedy krzyczała o mnie ,,ta dupa zawróciła Ci w głowie, nie ta to inna, co ona ma w sobie takiego, że za nią latasz jak pies" itp. (dodam, że jestem jego pierwszą dziewczyną na poważnie). Dalszej części nie dosłyszałam, gdyż wyszłam do innego pokoju (chciałam wyjść z domu, ale żal mi było mojego chłopaka, bardzo mi przykro, iż nie bronił mnie, nie postawił się matce). Później jak przychodziliśmy tam atmosfera była napięta, gęsta, nie odpowiadali mi na moje "dzień dobry", matka cały czas usiłowała pokazać, że to ona rządzi synem. Obecnie kiedy tam przychodzimy, atmosfera nadal się nie zmieniła, nadal nie odpowiadają na przywitanie (nawet jeśli byliśmy naprzeciwko siebie), o godzinie 21 w sobotę jego matka powiedziała do niego, w mojej obecności "nie za późno na odwiedziny?" Mój chłopak odp jedynie "nie". Kiedyś zadzwoniła, że trzeba meble skręcać z ojcem, on poleciał i okazało się, iż meble były dawno skręcone, a ojciec leżał na kanapie - nic nie trzeba było robić (w 7 minut chyba by ich sam nie skręcił). W sklepie on machał jej jak głupi, a ona nawet cześć nie odpowiedziała - mój chłopak twierdzi, że nie zauważyła, dziwne, bo patrzyła mi się w oczy. W święta byliśmy u jego babci - tam była cała rodzina (która mnie lubi), jego matka widocznie coś na mnie tam nagadała znowu, gdyż kiedy jego ciocia wychodziła, podeszła do mnie i powiedziała "nie martw się, teściowa nie musi Cię kochać, ważne, że on Cię kocha, z nią się nie żyje" - zszokowało mnie to. Podczas tego spotkania rodzinnego, jego matka sama leżąc na kanapie, kazała się mu zajmować siostrą - pilnować jej, chłopak poprosił by sama się nią zajęła, abo ojciec, a ona na to "co masz lepszego do roboty?" (ja tam byłam całkowicie obca, rodzinę widziałam 3 raz i czułam się jeszcze nieswojo), oczywiście mój chłopak nie odpowiedział jej, że ma gościa czy coś podobnego, tylko jej posłuchał. Takich przykładów można by wymieniać i wymieniać.
Wszelkie próby rozmowy z tą matką kończą się na jej stwierdzeniu, że ona "nic złego nie powiedziała, nic złego nie zrobiła, nic złego nie widzi". Próbowałam rozmawiać z moim chłopakiem (mam taki głupi charakter, że jak komuś kogo kocham dzieje się krzywda itp. to chce go bronić, a jego matka wyraźnie się nim chce wysługiwać), jednak on jakby nie chciał się przyznać do tego, co dzieje się jego domu, nie chce przyznać błędów matki (boli mnie to, bo mój najdrobniejszy wypomina mi z łatwością), twierdzi, iż to ja mam problem, oni mają to gdzieś i siedzą sobie spokojnie, a tylko się przez to kłócimy. Mam wrażenie, że boi się przyznać do nienormalnego zachowania matki, broni jej. Chyba nie może się pogodzić z tym, że u mnie jest tak rodzinnie przyjmowany, z kulturą, serdecznością, a moi rodzice robią mu nawet drobne prezenty.
Boli mnie to, że nie chce przyznać w rozmowie do błędów matki, tylko jej broni cały czas, a ja wychodzę na wroga, a także to, iż nie potrafi się jej sprzeciwić, czegoś jej powiedzieć - stanowczo. A on cały czas chce być dobry dla wszystkich i się podstawia.
Dziewczyny, nie wiem co mam robić, jak mam już się zachować, jak rozmawiać? To wykończy mnie psychicznie. Proszę poradźcie coś, bo strasznie mnie to gnębi tym bardziej,że nikomu nic nie zrobiłam . sad

Pozdrawiam.

2

Odp: Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

Współczuje hmm Widocznie twoja teściowa to zgorzkniała i "zmęczona" życiem kobieta hmm Nie przejmować się jej zachowaniem nie bardzo się da, ale może któregoś razu po prostu stań przed nią i zapytaj wprost "czy tylko dla ciebie jest tak nie miła i nie kulturalna, czy dla wszystkich"?
Powiedz chłopakowi, że nie czujesz się dobrze w jego domu, że albo pogada z mamą, albo będziecie się widywać się wszędzie byleby nie u niego wink
Biedny ten twój chłopina..

3

Odp: Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka
iziaaaaak napisał/a:

Współczuje hmm Widocznie twoja teściowa to zgorzkniała i "zmęczona" życiem kobieta hmm Nie przejmować się jej zachowaniem nie bardzo się da, ale może któregoś razu po prostu stań przed nią i zapytaj wprost "czy tylko dla ciebie jest tak nie miła i nie kulturalna, czy dla wszystkich"?
Powiedz chłopakowi, że nie czujesz się dobrze w jego domu, że albo pogada z mamą, albo będziecie się widywać się wszędzie byleby nie u niego wink
Biedny ten twój chłopina..

Właśnie już wczoraj, na tym świątecznym spotkaniu miałam jej już coś odpowiedzieć, ale nie chciałam tak przy całej rodzinie jakiś takich niesnasek robić. Jednakże czuję już, że niedługo coś we mnie pęknie i jej odpowiem.  Z chłopakiem już tak rozmawiałam, niestety, on ani nie chce się przyznać przed samym sobą, chociaż ma świadomość jej zachowania i też mam wrażenie, iż chciałby stworzyć u siebie taka atmosfere jaka jest u mnie w domu. Jednak chyba nie rozumie, że nie wszystko zależy jedynie od niego ale także i od matki. :<

4

Odp: Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

Rodzice mojego chłopaka (prawie 2 lata jesteśmy razem) też mnie nie akceptują. Co ja z tym robię? Nic, po prostu nie chodzę do niego, jak są jego rodzice. M przychodzi do mnie i tak jest dobrze. Nie mam zamiaru denerwować się przez jakichś kretynów.

U Ciebie jest o tyle gorzej, ze chłopak w Tobie widzi wady, a w rodzicach nie, ich broni, mimo, ze to oni są winni w tej sytuacji, moim zdaniem ten związek nie ma szans, no chyba, ze on się zmieni, albo Ty dasz sobą pomiatać.

5

Odp: Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

Jeśli Twój chłopak jest taki jak mój to długo będziesz się jeszcze męczyła. "moja" przyszła teściowa jest nieco sprytniejsza, nie gra wprost, więc i ja nie mogę się wprost odezwać. Ona rzuca podteksty, krytykuje niby w żartach, nie wiedzieć po co wchodzi do pokoju w którym śpimy w czasie wizyt u nich, no różne subtelności ma w repertuarze.
On uważa, że przesadzam i matka niczego złego nie ma na myśli, na szczęście jest dość daleko więc nie muszę jej zbyt często znosić.
Początki też miałyśmy dobre.
Teraz jest walka partyzancka, z zaskoczenia i niby "nic".
Ja :- nie tłumaczę się,- nie poczuwam do wyjaśnień jak rzucane są złośliwe pytania "niby od niechcenia",
- odpowiadam żartem, albo półsłówkiem,- staram się już nie zwierzać.
Tobie radzę się uodpornić, traktować ją jak bramkarza którego zwyczajnie musisz minąć z pozowanym zadowoleniem. Uwierz rozmowa wprost niewiele da, chłopaka nie ustawisz, będzie za matką jeszcze długo póki sam tego nie dostrzeże.

6

Odp: Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

tylko nie zamieszkaj z nia po slubie bo zmieni ci zycie w pieklo, rozwali malzenstwo
lepiej wynajmować cokolwiek byle nie z nia

7

Odp: Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

Twój chłopak to Synulek Mamusi. Domyślam się, że jest już samodzielny, czyli nie mieszka z rodzicami i na siebie zarabia, ale mama nadal decyduje smile.

I niestety trudna to sytuacja.  Ja widzę następujące możliwości: jeśli chłopak faktycznie tylko ma problem z samodzielnością, to możesz spróbować poczekać aż on dorośnie mentalnie (znosząc w międzyczasie fochy potencjalnej teściowej) i wspierać go w tym, żeby budował sobie życie sam, na swoich zasadach i nabierał na tyle pewności siebie, że będzie w stanie działać asertywnie wobec własnego  rodzica. Sama w międzyczasie musiałabyś zacisnąć zęby, może poczytać trochę na temat budowania relacji z toksycznymi teściowymi i wierzyć, że odcięcie pępowiny nastąpi szybciej niż później (byle nie za długo czekać)/

Ale jeśli on w zachowaniu swojej matki wobec siebie i Ciebie nie widzi nic niewłaściwego, to jest już poważniejszy problem. Bo najwyraźniej Ty masz inne standardy relacji w przyszłej rodzinie (tak przynajmniej wywnioskowałam z Twojego wpisu). A bardzo często ludzie powielają w swoich przyszłych rodzinach to, czego nauczyli się w domu, zwłaszcza, jeśli uważają, że dany wzorzec jest w porządku. W takiej sytuacji zastanów się bardzo, bardzo dobrze, czy Twój facet jest w ogóle w stanie stworzyć z Tobą taki związek jakiego byś chciała.
Na pewno nie spieszyłabym się ze ślubem (narzeczeństwo można przeciągać smile), dopóki nie będziesz pewna, że dasz sobie radę w Waszym małżeństwie z nim i jego relacją z jego matką. Nie oszukujmy się - teściowa w tej czy innej formie zawsze będzie w Waszym życiu obecna. Życzliwe stwierdzenie "nie martw się, teściowa nie musi Cię kochać, ważne, że on Cię kocha, z nią się nie żyje' akurat w Twoim przypadku nie jest do końca trafne, bo na podstawie tego co piszesz, raczej kontakty z teściową będziesz miała ze względu na niego, chyba że sprawa stanie na ostrzu noża i on lojalnie opowie się po Twojej stronie.

8

Odp: Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

Moim zdaniem jak Twój chłopak nie zmieni nastawienia to to nie ma sensu. Tak, chłopak! No bo tutaj postawa chłopaka jest najgorsza, gdyby był w porządku, to teściowa nie byłaby problemem, bo po prostu nie dawalibyście jej wejść na głowę. A znam to, bo jak miałam 15 lat miałam pierwszego chłopaka 2 lata. No i ten mój były by takim mamisynkiem na każde wezwanie mamusi, a niby miał 18 lat.. Jego mama była taka, że generalnie tak od niego uzależniona, a on od niej, że traktował mnie za zagrożenie. No i ona była taka humorzasta, czasem potrafiła ze mną miło pogadać, a czasem była naprawdę niemiła. Było u niej różnie, ale generalnie nie lubiła mnie i traktowała jako zagrożenie. Wyobraź sobie, że jak mój chłopak mnie poznał z nią, to ona wypaliła czy ja za młoda nie jestem dla niego, potem to tylko słyszałam jak ona na mnie mówi, że jestem dziecinna, za młoda, że po co ze mną jest. Takie bzdury gadała. A ja byłam do niej dobrze nastawiona jak najbardziej. Zawsze wykorzystywała go do wszystkiego, chociaż miała wielu braci, z którymi była w dobrych kontaktach i mogła ich poprosić o pomoc.

Spotkania ze mną często odwoływał, bo mamusi musi pomóc, a tak naprawdę to wiecie, to było takie wykorzystywanie. Nie był jej niezbędnie potrzebny, ale ona po prostu taka była, że synek ma być przy niej, kombinowała. Powiedziała, że jak czegoś nie zrobi, to jej nie kocha np. Przy mnie kiedyś powiedziała, że źle na niego działam, że powinien ze mną zerwać. To mi dało do myślenia w końcu i to, że on też na to stał ze spuszczoną głową i nic nie powiedział! Typowy mamisynek, najgorszego "rodzaju", który nie umie mamie nic powiedzieć. Tak że jak czytam co piszesz, to podobny do mojego byłego, a ja Ci to dokładnie opisuje ich relację, byś dokładnie wiedziała jak to wyglądało. Teraz wiem, że bym z kimś takim nie była, nauczyłam się na błędach, a wtedy pierwszy chłopak i byłam naiwna, że może coś się zmieni. A on też usprawiedliwiał matkę, nie rozumiał nic. Owszem, był tylko on, brat i matka, więc na pewno było jej ciężko, że nie ma pomocy od ich ojców- mieli różnych ojców, dodatkowo jeden za granicą, inny gdzieś daleko i chyba nie mieli kontaktu nic prawie, ale i tak moim zdaniem to tego nie usprawiedliwia. To było toksyczne.

Ja kiedyś nie wytrzymałam i powiedziałam jej, że ona wykorzystuje go, że on ma wiecznie jej pomagać itp. No, ale się wtedy wkurzyła wink Poza tym byłam cicho jak trusia, próbowałam się z nią zaprzyjaźnić, ale to na nic, z niektórymi po prostu się nie da. Potem zrozumiałam, że nie mogłam nic więcej zrobić, że ona taka była, a on mamisynek i że on się nie zmieni, nie chciał się zmienić. A też z nim dużo na ten temat rozmawiałam, ale nie chciał się zmienić, nie rozumiał, więc jak grochem o ścianę.  Co jeszcze, jemu chłopakowi 18 letniemu zazwyczaj kazała wracać nawet w lato, o 19 czy 20... ja miałam 15 lat i czegoś takiego nie miałam, a ona traktowała go jak dziecko, które musi wrócić na dobranockę wink Znamienne było to, że jak chodził z kumplem, to mógł wracać później niż 19-20, a jak ze mną to 19-20. Jak widać to była taka chora zazdrość o syna. No i wiele innych. W końcu rozstaliśmy się, z innego powodu, zostawił mnie dla innej, ale i tak byśmy się rozstali. Ja w końcu i tak przejrzałam na oczy, że się nie zmieni, i tak byłam głupia, że 2 lata z nim byłam wink Teraz mam o wiele lepszego faceta, z jego mamą też mamy średnie relacje, ale ona nigdy nie zachowałaby się jak matka tamtego i nie mają chorych relacji. A mój facet stoi murem za mną, a nie za mamusią, nie ma tutaj chorych relacji. Dlatego ja już wiedziałam, nigdy więcej mamisynków, nie ma co się łudzić i trzeba szukać rozsądnego faceta, po prostu wyciągnęłam wnioski z tego pierwszego związku.

Dlatego ja uważam, że jak Twój facet tak się zachowuje, to ja bym na Twoim miejscu się z nim rozstała. Jak widzisz problem znam z doświadczenia i męczyłam się z tym, ale wiem, że trzeba było dużo wcześniej zerwać, a nie być z nim 2 lata wink No więc nauczona doświadczeniem tak Ci radzę. No bo skoro on nie chce się zmienić, to czarno to widzę. Cały czas Ty będziesz mniej ważna, a mamusia ważniejsza, to Cię będzie niszczyć. To, że jego matka jest straszna to jedno, ale gdyby miał inne podejście, to byłoby inaczej. To Twój partner i powinien traktować Ciebie jako partnerkę, a w takich zaburzonych relacjach bardziej jako partner traktuje mamę, to taki emocjonalny trójkąt. To prawda, z teściową się nie żyje, ale to wtedy, gdy partner potrafi postawić granice i nie jest mamisynkiem.

Jeśli jest, to ją będziesz miała zupełnie w pakiecie i będziesz jedynie cierpieć. Zdecydowanie nie warto. Powinien bronić Ciebie i nie pozwalać na takie jej zachowanie. Ja bym na pewno powiedziała mamie coś w takiej sytuacji i gdyby obrażała mojego faceta, to nie chciałabym z nią rozmawiać, dopóki nie zmieniłaby swojego nastawienia. No bo taka jest prawda, jaka dziewczyna by nie była, to dla mamy mamisynka zawsze będzie zła.... Dlatego radziłabym Ci zastanowić się nad tym związkiem, wiadomo, chciałabym przekazywać "lepsze wieści", ale wierz mi, jeśli chłopak ma takie relacje z matką, to nic dobrego Cię z nim nie czeka, jeśli on nic nie chce zmienić, a jego matka ma nad nim taką władzę, on nie umie się przeciwstawić. Jego postawa jest tutaj bardzo kiepska. Moja koleżanka oprócz mnie też była z mamisynkiem i też w końcu zrozumiała, że to bez sensu. On nic nie zmieniał. Niestety często tak to wygląda, dlatego przemyśl Wasz związek poważnie. No bo widzisz, żeby związek był udany, to dwoje ludzi powinno być za sobą, stać murem, tworzyć partnerstwo, a z rodzicami nie dopuszczać do takich sytuacji.

Nie będzie dobrze w związku, jeśli zdanie mamy jest ważniejsze od dziewczyny. Twój chłopak nie postawił żadnych granic, pozwala na to, więc widzisz, że to nie wygląda dobrze. Nie jest samodzielny, nie potrafi wyrazić swojego zdania, bo samodzielny człowiek po prostu potrafi powiedzieć rodzicom co myśli, przeciwstawić się im, jeśli robią coś złego czy mówią źle na jego dziewczynę. Samodzielny człowiek po prostu nie pozwoliłby na coś takiego, podejmowałbn własne decyzje, niezależnie od rodziców. A Twój jest w chorym układzie i żadne z nich nie chce tego przerwać, a przede wszystkim on powinien to chcieć przerwać, inaczej będzie nieciekawie. Dlatego radzę się nad tym związkiem zastanowić, skoro z nim rozmawiałaś i nic, to innej rady nie ma. W takiej sytuacji po prostu często dużo lepsze jest rozstanie niż męczenie się z kimś, kto nie traktuje nas jako równorzędną partnerkę. o prostu taki związek niszczy, a szkoda życia na takie nerwy smile A jak rozmowa nie pomaga, to właśnie albo akceptowanie tego (czego nie doradzam, bo raczej będziesz cierpieć) albo rozstanie, które moim zdaniem jest dużo lepszym rozwiązaniem. Nie ma po prostu żadnej magicznej receptury, on musiałby sam się chcieć zmienić, a skoro jak widać nie chce, to Ty nic z tym nie zrobisz sama. Samej się nic nie zdziała, musi być chęć drugiej strony.

Swoją drogą to straszne, że niektóre matki tak wychowują synów. Oczywiście bardzo Ci współczuję tego, jak Cię obrażała, jak widzisz ona jest od razu nastawiona na anty. Straszna kobieta. No, ale jak pisałam, tutaj kluczem jest Twój facet, w takiej sytuacji, skoro już ma taką matkę. Gdyby jego postawa była inna, to i matka nie mogłaby mu dalej wchodzić na głowę i byłoby ok, żylibyście swoim życiem, bylibyście Ty i on, a nie on, mamusia i Ty. No, ale skoro nic z tym nie robi, nie chce, rozmowy nic nie dają, to jest to niezdrowe i jedynym wyjściem jest rozstanie, bo nie widzę tutaj dużych szans na to, by się zmienił, skoro teraz nadal nic z tym nie robi i nie ma nawet chęci. No niestety, tak to widzę.

Rozpisałam się, może za bardzo, ale chciałam wszystko dokładnie naświetlić, zobrazować smile

Pozdrawiam smile

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z przyszłą teściową i obojętnościa chłopaka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026