Skąd się wzięło i dlaczego nadal pokutuje to okropne "to tylko dziecko, ono nic nie rozumie"? Nie podam przykładów, bo nie chcę ukierunkować dyskusji w żaden sposób. Po prostu zastanawiam się, dlaczego wiele osób traktuje dzieci jak osoby niepełnosprawne umysłowo?
Podobne tematy
Małe dzieci z reguły nie pamiętają. Choć ja zdania jestem że dziecko rozumie więcej jak nam się wydaje...
Skąd się wzięło i dlaczego nadal pokutuje to okropne "to tylko dziecko, ono nic nie rozumie"? Nie podam przykładów, bo nie chcę ukierunkować dyskusji w żaden sposób. Po prostu zastanawiam się, dlaczego wiele osób traktuje dzieci jak osoby niepełnosprawne umysłowo?
Może z niewiedzy? Braku pojęcia o rozwoju dziecka?
A skąd się bierze opinia,że dziecku nie warto mówić co wolno co nie- raz powiedzieć a potem dać klapsa- bo inaczej nie zrozumie? Przypuszczałam,że takie opinie rzucają stare babki co dzieci już odchowały nie bardzo się ich rozwojem interesując...Ale niestety- młode osoby często też tak uważają.
4 2014-04-13 17:34:04 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-13 17:57:30)
NIC?
Mysle, ze malo jest osob, ktore uwazaja, ze dziecko nic nie rozumie. I chyba rownie malo uwaza, ze dziecko rozumie tyle, co dorosly.
A prawda jest ukryta gdzies tam po srodku - co innego potrafi zrozumiec dziecko 2-tygodniowe, co innego 2-miesieczne, a jeszcze inne rzeczy dwulatek.
Ile dwuletnich dzieci jest swiadomych tego, ze czym innym jest
naciskanie klawiszy fortepianu, a czym innym walenie lyzka w pokrywki?
Czy aby na pewno rodzice prowadzacy 2 -letnie dziecko do opery robia to z mysla o nim, czy moze probuja zaspokoic wlasne ambicje? Moze to wcale nie chodzi o to, ze dziecko rozumien tylko to lechce nasza proznoscn bo moje dziecko jest takie madre :d
W kazdym razie ja jako osoba dorosla wielu rzeczy jeszcze nie rozumiem ![]()
ENIC?
Czy aby na pewno rodzice prowadzacy 2 -letnie dziecko do opery robia to z mysla o nim, czy moze probuja zaspokoic wlasne ambicje? Moze to wcale nie chodzi o to, ze dziecko rozumien tylko to lechce nasza proznoscn bo moje dziecko jest takie madre :d
W kazdym razie ja jako osoba dorosla wielu rzeczy jeszcze nie rozumiem
Hmmm,tu akurat chodzi o co innego.O pokazanie dziecku muzyki i śpiewu ''na żywo'',zainteresowanie tym.Nie chodzi o to by rozumiało,by śledziło fabułę.Dwulatkowi można pokazywć rózne rzeczy a po jakimś czasie można zaobserwować co go zainteresowało.
Skąd się wzięło i dlaczego nadal pokutuje to okropne "to tylko dziecko, ono nic nie rozumie"? Nie podam przykładów, bo nie chcę ukierunkować dyskusji w żaden sposób. Po prostu zastanawiam się, dlaczego wiele osób traktuje dzieci jak osoby niepełnosprawne umysłowo?
Dzieci rozumieją wiele, ale na swój własny, niedojrzały sposób. Czują na przykład kiedy dzieje się coś niedobrego, choć zupełnie nie potrafią racjonalnie powiązać przyczyn i skutków. Nie potrafią też wyciągać wniosków. Weźmy jednak pod uwagę jak bardzo na stan emocjonalny dziecka wpływają emocje matki i tego, co dzieje się w otoczeniu. Ono może nie rozumieć sytuacji, ale doskonale wyczuwa tembr czyjegoś głosu, odbiera pozytywne i negatywne nastawienie ze strony innych osób, dlatego boi się lub cieszy, co przecież z czegoś wynika.
I o ile można powiedzieć o obcym dziecku, że nic nie rozumie, to czy mało razy nasze własne nas zaskoczyło? Mnie ogromnie wiele razy!
Czy aby na pewno rodzice prowadzacy 2 -letnie dziecko do opery robia to z mysla o nim, czy moze probuja zaspokoic wlasne ambicje?
Ha! Mój ulubiony tekst
Jakież moje ambicje miałabym zaspokajać, biorąc córkę do opery?
A, że niby mogę się potem pochwalić: "A ja to z moją trzylatką idę dziś do opery, do teatru, a wieczorem przy kawie podyskutujemy o Schopenhauerze"? ![]()
A zalozysz się, ze sa tacy rodzice?
Pewnie są, ale... rany, komu to imponuje?
Ja, owszem, chodzę z córką do teatru i opery, ale nawet nie mam się komu pochwalić (gdybym chciała
), bo wszyscy w moim otoczeniu uważają, że jestem stuknięta ("z dzieckiem to do parku!") ![]()
Coz, ja sobie musialam wbic do glowy, ze moje dziecko nic nie rozumie kiedy mialo ze dwa miesiace i się okazalo, ze od tej chwili przez nastepne kila tygodni bede z moim owczesnym facetem uprawiac seks w tym samym pomieszczeniu, w ktorym się znajduje nasza corka, albo w ogole.
Pare dni to trwalo, jednak z czasem dalam się przekonac, ze faktycznie rozumie jakby mniej ![]()
![]()
Albo rozumie, ale jej to nie przeszkadza ![]()
Z innej beczki: usłyszałam ostatnio od pewnej pani psycholog, że empatia dziecka kształtuje się około 10 roku życia. Co Wy na to? ![]()
Albo rozumie, ale jej to nie przeszkadzaZ innej beczki: usłyszałam ostatnio od pewnej pani psycholog, że empatia dziecka kształtuje się około 10 roku życia. Co Wy na to?
Ja bym powiedziała, że raczej koło tego wieku zaczyna zanikać... ![]()
Albo rozumie, ale jej to nie przeszkadzaZ innej beczki: usłyszałam ostatnio od pewnej pani psycholog, że empatia dziecka kształtuje się około 10 roku życia. Co Wy na to?
Chyba wczesniej - moja mloda zaczela ryczec na filmach w wieku ok 7-8 lat. Przezywanie cierpienia bohatera filmu chyba mozna potraktowac jako empatie? A wczesniej filmy ja owszem, rozsmieszaly, straszyly, ale nie wzruszaly.
No właśnie
Jak już, to zanika. Chyba że ja nie rozumiem, co to jest empatia ![]()
Nie no, nie robcie z dzieci nieczulych potworow. 3-letnie dziecko nie bedzie odczuwac empatii bo jak takiemu dziecku wytlumaaczyc czym jest smierc, glod, bol, strata ukochanej osoby?
Nigdy nie widzieliscie nastolatka placzacego po stracie psa? Nie mowiac już o chorobie bliskiej osoby.
BabaOsiadła napisał/a:
Albo rozumie, ale jej to nie przeszkadzaZ innej beczki: usłyszałam ostatnio od pewnej pani psycholog, że empatia dziecka kształtuje się około 10 roku życia. Co Wy na to?
Chyba wczesniej - moja mloda zaczela ryczec na filmach w wieku ok 7-8 lat. Przezywanie cierpienia bohatera filmu chyba mozna potraktowac jako empatie? A wczesniej filmy ja owszem, rozsmieszaly, straszyly, ale nie wzruszaly.
ale pewnie krzywdzone zwierzatka na nia dzialaly juz wczesniej? Np. chory kotek czy potracony piesek?
Przy dzisiejszych filmach dla dzieci to rzeczywiscie mozna sie szybko empatii wyzbyc. Szczegolnie przy tych japonskich bajkach o robokopach z oczami jak strusie jaja.
Szczerze mowiac to nie pamietam, żeby jako kilkulatka przezywala jakoś bardzo tego typu zdarzenia. To raczej byl smutek, niż wspolczucie.
Inna sprawa, ze nic takiego realnie, co mogloby wywolac empatie nie wyniknelo.
Dla mnie było zaskoczeniem kiedy się pierwszy raz poplakala na filmie, bo nie sadzilam, ze potrafi się tak wczuc w film. A jednak.
3-letnie dziecko nie bedzie odczuwac empatii
No jak nie, jak tak? Bo może ja faktycznie nie wiem, co to empatia
Dlaczego dziecko głaszcze matkę po głowie, kiedy ją ta głowa boli? Dlaczego przytula ojca, kiedy ma zmartwienie w pracy (a po tym ojcu to w ogóle średnio widać, kiedy coś go martwi)? Dlaczego płacze na smutnym filmie (nie, nie naśladuje postaci, postacie w tym filmie nie płaczą, nie naśladuje też rodziców, rodziców ten film nie smuci
)? Dlaczego dziecko dzwoni codziennie do matki leżącej w szpitalu i mówi: "Nic się nie martw, w domu wszystko w porządku, tatuś trochę przeziębiony, ale dbam o niego i zaraz go wyleczę"? Dlaczego głaszcze i tuli psy, kiedy mają problemy żołądkowe (a dziecko samo nigdy nie wymiotowało, nie może wiedzieć, że to niefajne jest)?
Iceni napisał/a:3-letnie dziecko nie bedzie odczuwac empatii
No jak nie, jak tak? Bo może ja faktycznie nie wiem, co to empatia
Dlaczego dziecko głaszcze matkę po głowie, kiedy ją ta głowa boli? Dlaczego przytula ojca, kiedy ma zmartwienie w pracy (a po tym ojcu to w ogóle średnio widać, kiedy coś go martwi)? Dlaczego płacze na smutnym filmie (nie, nie naśladuje postaci, postacie w tym filmie nie płaczą, nie naśladuje też rodziców, rodziców ten film nie smuci
)? Dlaczego dziecko dzwoni codziennie do matki leżącej w szpitalu i mówi: "Nic się nie martw, w domu wszystko w porządku, tatuś trochę przeziębiony, ale dbam o niego i zaraz go wyleczę"? Dlaczego głaszcze i tuli psy, kiedy mają problemy żołądkowe (a dziecko samo nigdy nie wymiotowało, nie może wiedzieć, że to niefajne jest)?
Nie no, masz racje!
Jakoś pomyslalo mi się o takich "spektakuarnych" reakcjach, a zupelnie nie pomyslalam o tych drobnych, codziennych.
Oczywiscie, ze dziecko wyczuwa emocje od samego poczatku.
Zawsze wyczuwala kiedy jestem smutna, kiedy wesola.
Nadzwyczajnie spokojna sie zawsze robi kiedy jestem chora - zupelnie nie musze prosic, żeby byla cicho, bo ona sama to wie.
Moze o tym nie pomyslalam, bo to takie normalne? ![]()
Sądzę, że dzieci mają bardzo małą zdolność do przetwarzania informacji i faktycznie mało rozumieją np. z frazesów powtarzanych przez dorosłych. Jednak o jednym pamiętać trzeba: dziecko dorasta i działa coś takiego jak retrospekcja
Nie tylko sobie te frazesy przypomina, ale i potrafi je odpowiednio przetworzyć. I wtedy dopiero często decyduje kim jest dla niego rodzic.
drobny przykład: jako kilkulatkę mama często mnie okłamywała mówiąc np. że czegoś co chciałam w sklepie nie było, że nie ma pieniędzy by kupić mi 1 gumę do żucia albo, że wszystkie dzieci jej koleżanek są grzeczne (w kontekście, że ja nie).
No i ja wtedy w to wierzyłam. Sądziłam najwidoczniej, że tak działa komunikacja międzyludzka: na prostym i prawdziwym przekazie
Kiedy byłam nastolatką, już wiedziałam, że to nie były prawdziwe informacje. Dziś jako osoba 30-letnia uważam to za zwyczajne kłamstwa by mieć mnie z głowy lub by osiągnąć swój cel.
Uważam, że dzieciom należy zawsze mówić prawdę-może być ona krótka. Albo powiedzieć"Nie wiem". Ale nie notorycznie okłamywać.
Dziecko , wbrew pozorom DUŻO rozumie ...a rodzic jeśli tak usprawiedliwia to sam robi sobie i dziecku krzywdę...bo je usprawiedliwia czyli uczy -ja nabroję mama obroni -.Dla mnie głupota i porażka
Chyba pokutuje to od dawnych czasów,dziecko ma się słuchać rodziców,broń boże nie mieć własnego zdania bo jest jeszcze za małe,głównie tak myślą prości ludzie,którzy zostali w ten sam sposób wychowani i przenoszą takie wzorce na kolejne pokolenia.
A czy jest coś złego w tym, że dziecko ma słuchać rodziców?
W tym,że ma słuchać nie ma nic złego.Niektórzy jednak uważają,że powinno tylko słuchać,nie zadawać pytań argumentując tak: bo "jesteś za mały" bo "jak dorośniesz to zrozumiesz","bo to ja tu jestem matką".
Dla mnie to jest strasznie poniżająca metoda dla dziecka,trzeba nawzajem się szanować,dziecko rodziców i w odwrotną stronę także.
Skąd się wzięło i dlaczego nadal pokutuje to okropne "to tylko dziecko, ono nic nie rozumie"? Nie podam przykładów, bo nie chcę ukierunkować dyskusji w żaden sposób. Po prostu zastanawiam się, dlaczego wiele osób traktuje dzieci jak osoby niepełnosprawne umysłowo?
Myślę, że to przekonanie jest wynikiem tego, że często chcielibyśmy, aby dziecko nic nie rozumiało. To jest postawa życzeniowa i wydaje nam się, że jeśli powiemy "to tylko dziecko, ono nic nie rozumie", to właśnie tak będzie. Może to jakaś forma usprawiedliwiania pewnych naszych zachowań.